Ewa: Moja „duchowa walka ” o tesciowa i męza.

Niech bedzie pochwalony Jezus Chrystus i Maryja zawsze Dziewica.Mam na imie Ewa. Jest to opis mojej walki. Na wstępie chciałabym napisac ze z moja tesciowa zyje od 10 lat w „nieprzyjazni” łagodnie mowiac. To typowy konflikt synowa-tesciowa. W swoim zyciu zmowiłam juz 3 całe NP.i 2 nie ukonczyłam. Bardzo długo Jezus pukał do mego serca abym podjeła sie tego trudnego zadania modlitwy za swego najwiekszego wroga w rodzinie. Ja nie chciałam. Wiele łez wypłakałam przez tę osobę, a tu miałbym sie modlic za nia przez 54 dni?! nie ,nigdy! „ty boze oszalałes?-tak wtedy czułam i myslałam. Pan Bog jednak nie odpuszczał i pukał wytrwale do mego serca.Nie raz czułam w sercu” jesli nie ty, to kto?kto jej pomoze?”nikt sie za nia nie modli.Musze nadmienic bardzo wazna rzecz moja tesciowa i jej mąz oraz jej syn ,a moj mąz to osoby niewierzace. w swoim własnym domu ja jestem jedyna ambasadorka wiary w boga. Ci ktorzy maja podobnie wiedza co czuje… Pierwsza NP .własnie zmowiałam w intencji- o uwolnienie mojego meza z grzechu niewiary. Wieszcie mi mam obiecane ze moj maz w „swoim czasie”nie zginie.Pan Bog upomni sie o niego i da mu tę łaskę.Tę nowennę 2-ga zmowiałam aby udał sie kiedys do spowiedzi.Mam tez to obiecane.Dlatego dzis jak to pisze jestem spokojna. Juz sie nie boje. Teraz wroce do mojej „kochanej tesciowej” Dzis wiem ze nic sie nie dzieje bez powodu.Ta NP za nia była nam obu potrzebna.Bo sprawiła ze i ja sama zaczełam na nia inaczej troche patrzec. Nie ,nie wydarzyło sie miedzy nam obiema jakies Bum, nie. Tylko to sie dzieje w naszych sercach. jesus zasiał w nas dobre nasiona.Tak to czuje dzis . Kiedys będą z tego dobre owoce-wiem o tym. .Kiedys przeczytałam takie słowa samego Boga : ” Wiedz, że modlitwa(za innych) ma wobec Mnie wielką moc. Zebrałem wszystkie te modlitwy, które skierowałeś do mnie w tej intencji i Opatrzność weżmie to pod uwagę w jej ostatniej godzinie.” Ja bardzo mocno wziełam je sobie do serca. ufam i wierze.Teraz krotko opisze swoja „walke”. Nowenne rozpoczełam 3.11.2014r. a ukonczyłam 26.12.2014 r. Juz pierwszego dnia miałam podczas modlitwy wizje ze „widze lecacy pocisk,mały ale bardzo szybki który leciał w strone jakies sciany z betonu.” Na poczatku nie rozumiałam tego widzenia,ale potem dane mi było go zrozumiec.Moja modlitwa(rozance)za moja tesciowa były tym pociskiem.Ja miałam tylko w nia uderzyc aby pojawiła sie szczelina od tego uderzenia.Tu Dobry Bog miał zadziałac sam dalej.Chwała Panu!!!!! A moja tesciowa ktora od 50 lat nie wierzy była ta wielka nieprzejednana „sciana”. W kolenych dniach podczas modlitw zobaczyłam i poczułam w sercu ze moja tesciowa bardzo cierpi z powodu smierci swojej mamy.Mama jej zmarła jak miała kilkanascie lat.Jej wychowaniem zajeły sie wowczas jej 3 siostry.Po kazdej takiej wizji serce mi wyło z bolu.

Nie miałam pojecia co sie działo w sercu tej mojej tesciowej. Zapragnełam jej jeszcze bardziej pomoc.Zaangazowałam sie w to całym swym sercem. Wiedziałm ze musze jej pomoc. Kazda modlitwa była dla mnie tortura,byłam wykonczona emocjonalnie i psychicznie.Nieraz byłam dosłownie mokra od łez i potu.Zły duch ciagle stał obok mnie.jak nie mogłam wytrzymac to zmawiałam je na głos, bo nie mogłam wytrzymac tego wew. napiecia. Bardzo czesto czułam sie ze jestem czyms spętana i ze nie moge swobodnie oddychac. jakby mi ktos cos połozył na klatkę piersiowa. czesto mowiłam do siebie „ewa ,to walka”-nic dobrego nie dzieje sie bez „ofiary” to co czujesz jest miłe bogu juz to znasz ,nie,nie poddawaj sie!”to waka miedzy twoja fiz. słaboscia a twoim „chce”. czasem jak zdejmowałam ze sciany swe sw.obrazy: matki bozej i jezu ufam tobie to czułam ze tu do mego pokoiku schodzi niebo.serio.to mi przynosiło ulgę.Często gdy rozpoczynałam roznace miałam wrazenie ze juz nie mowie ja tylko adam i moja tesciowa.(jakbm mowiła w ich i za nich do boga.to nie były moje prosby i błagania.lecz ICH).co jakis czas do mojej modlitwy dołaczała sie moja corka( 6 lat).

nie miała pojecia ze wspolnie modlimy sie za babcie i tatusia.to było piękne.czasem były takie dni ze czułam”ze nie jestem godna podnosic oczu do boga.”wtedy do mojej glowy dochodziły słowa oskarzyciela: „jak smiesz,jak smiesz! podnosic oczy !”!tu zły duch doskonale wykorzystywał moja przeszłosc i te wszystkie sytuacje w jakich sie wzajemnie raniłysmy, powiedziałysmy sobie paskudne rzeczy. wtedy pamietam doskonale usłyszałam drugi głos wew.siebie: ” nieroztrzasaj tego,nie daj sie wplatac w ich słowa.”, „to zły duch probuje cie odwiesc od modlitwy.”pamietam ze to mnie wtedy bardzo umocniło w tym co robiłam .uzmysłowiłam sobie po raz kolejny ze jest jeszcze ktos inny niz oskarzyciel ,ktory mnie słucha i panuje nad tym co przychodzi mi do głowy.Potem zły duch zmienił strategie zniechecenia mnie do modlitwy.Gdy tylko brałam rozanec do reki robiłam sie senna! dosłownie wpadałam w jakas otchłan.(robiłam sie ciezka,znuzona i nie mogłam nawet usiedziec.) Ale dobr Bog podnosił mnie szybko z tego stanu.Pomagał mi poprzez fiz .odczucie męki swego syna w tajemnicach bolesnych.Tu dostawałam takich sił witalnych ze to co przedtem było dla mnie nie do uniesienia było teraz lekkie.Dosłownie im bardzie czułam ten bol i cierpienie Pana Jezusa tym było mi lzej. Ale zły nie był bierny w kolenych dniach uprzykrzał mi modlitwy poprzez to ze nie mogłam zmowic koralikow do 10.wierzcie mi nie mogłam policzyc do 10.odczuwałam swego rodzaju niemoc.

Wtedy liczyłam palce u swej dłoni,chodziłam po domu i liczyłam co sie da do 10,np.lampy w swoim domu.tak było. moze to smieszne ,ale tak było.tylko mi wtedy płakac sie chciało a nie smiac. kazde zdrowas marjo było jak cegła.Zły nie odpuszczał dekoncentrował mnie poprzez:.łaskotanie mnie po buzi,rekach,nosie,ciele.czasem miałam wrazenie ze ciagle sie drapię.to był koszmar.a gdy konczyłam modlitwy .wszytko znikało. niekiedy były takie dni ze gdy brałam do reki rozaniec to czułam”złosc,gniew,zal,pustkę,ze nie umiem przebaczyc”. W czasie tej mojej walki Dobry Bog mnie nie opuszczał.Podnosił mnie z tej mojej nedzy dobrymi rzeczami.Raz miałam wizje ze widze „krzyz a na nim serce”.To miało mi pomoc abym sie nie bała, ze on jest tu.ze nie jestem sama w tej walce.Innym razem gdy zły duch walił gdzie sie dało we mnie usłyszłam słowa: ” ..jestes moja najukochansza coreczka!”,innym razem słowa anioła stroza: ” jestem,tu,jestem tu”. W swoim sercu ciagle motywem przewodnim było”jezu przebacz mi,przebacz.” a jeszcze innego dnia podczas modlitwy zobaczyłam jak ja biore dłonie swojej tesciowej i meza i przykładam je do przbitych nog naszego pan jezusa chrystusa na krzyzu”.

Pamietam dzien jak poszłam do koscioła na msz sw.(podczas tej całej nowenny czesto ofiarowałam ich(meza i tesciowa) bogu na msz sw).pamietam weszłam po mszy przed najswietrzy sakrament i zmowiłam rozaniec- tajemnice bolesne.byłam sama a ludzie wyszli. po chwili czuje ze zaczynam cicho łkac,juz nie mogłam.cos we mnie pękło.zaczełam sie zalic.wtedy usłyszała w secu słowa:” pokoj,pokoj!” wtedy to juz wyłam ze szczescia. to był 49 dzien.bog był ze mna.ukochał mnie tymi słowami(swa najukochansza coreczkę) jak małe dziecko ).Po tym wydarzeniu w kosciele zły duch tak juz na mnie wsiadł ze omało udałby mu sie abym nie dokonczyła.W przed dzien bozego narodzenia złamał mi sie zab,bardzo mnie to wytraciło z rownowagi .wieszcie mi arcytrudno jest sie modlic jak cos cie tak boli.pamietam jak u konca 3 rozanca usłyszłam wew siebie słowa:” dasz rade,nie ,nie poddawaj sie”. wtedy usiwiadomiłam sobie ze tym razem bog mnie nie zostawi,ze zrobi tak, ze ja wytrzymam te dni,ze jakos bog tak to sprawi ze nie bede z tego powodu tak mocno cierpiała.i tak było wytrzymałam 3 tyg,az do powrotu z urlopu mojej dentystki .a ona jak go zobaczyłam b. sie dziwiła i pytała jak pani to wytrzymała?” tu mogłam sie tylko usmiechnac(cud)..nasz pan jest wszechmocny i nie ma dla niego rzeczy nie mozliwych! Az nadszedł 54 dzien.

myslałam ze juz koniec ze wszytko bedzie ok.Była noc spałam.nagle we snie poczułam ze ktos przyciska moje dłonie do łozka.chciałam sie obudzic,ale nie mogłam.w sercu zaczełam krzyczec.”obudz sie,obudz sie!” nie mogłam .zaczełam wołac boga na pomoc.nic.cisza.az przyszła do mojej głowy mysl aby przywołac imie pana Jezusa. zaczełam mowic „w imie Jezusa Chrystusa odejdz ode mnie zły duchu!” uwierzcie mi (wiem ze wielu z was powie ze to nie prawda) ale uscisk powoli puszczał. Zły duch chciał mnie wystraszyc,ale nie udało mu sie .To wydarzenie jeszcze mocniej utwierdziło mnie w przekonaniu ze Zły duch panicznie boi sie Boga.Owszem nie nawidzi nas (ludzi) i ma nas za za nic, ale jesli my mamy wiarę to on nic nam nie ma siły zrobic. Po ukonczeniu nowenny po około 2 tyg.dowiedział sie ze moja tesciowa pojechała do Lichenia.Szok.Bo ona takie miejsca omija z daleka.Podczas rozmowy telefonicznej powiedziała ze kupiła mojej corce rozaniec!!!Mam cicha nadzieje ze kupiła tez sobie.Co do mego meza miałam sen ze zobaczyłam „nas, siebie i jego jak jestesmy w kosciele klęczymy w ławce a ja mowie głosno ojcze nasz.” na dzien dzisiejszy jeszcze nie wiem co to miałoby oznaczac ,ale wierze,ze kiedys mi sie to wszytko objasni. moj maz powoli sie zmienia. bog działa w nim powolutku.wierze ze i matka i syn 🙂 wkoncu odnajda droge .ufam i wierze w to całym swym sercem. amen.

11
A Ty co o tym myślisz? – Napisz komentarz

avatar
11 Wątki komentarzy
0 Wątki z odpowiedziami
0 Obserwujący
 
Najpopularniejsze
Najgorętsze
11 Autorzy
BeataIwonaTERESAJaninaAnna Autorzy ostatnich
  Powiadamiaj mnie o odpowiedziach  
Powiadom o
Dorota
Gość
Dorota

Jakie piękne świadectwo!!!!! Bardzo ci dziękuję za to że napisałaś

Izabela
Gość
Izabela

Chwała Panu!

Ana
Gość
Ana

Bardzo dziekuje, za TAAAAAAAAAAAAKIE Swiadectowo :))

Jolanta
Gość
Jolanta

Twoja wiara Ewo góry przenosi! Piękne świadectwo, gratuluję wytrwałości:)

Sylwia
Gość
Sylwia

Dziekuje za to piękne swiadectwo

Kasia
Gość
Kasia

Brawo Ewa. Jesteś mądrą i dzielną dziewczyną. Chwała Panu!!!

Anna
Gość
Anna

Piekne opisałas cudowny niepowtarzalny czas Boskiej interwencji k w Twojej duszy .wszystko mozna pokonamć ,kazde zlo z Rozancem w ręku.

Janina
Gość
Janina

Ewuniu, piekne swiadectwo.Niech trzyma Matka Boska Cie w Swej opiece.

TERESA
Gość
TERESA

Ewa jesteś wielka ….można być takim tylko z Różańcem. Polecam wszystkim książeczki MODLITWA UWOLNIENIA . Czytam obecnie . Zaczęłam 2 tom . PIĘKNE. Jak się modlimy za „kochaną” osobę tzn żeśmy przebaczyli ….jest się tylko człowiekiem.

Iwona
Gość
Iwona

Bóg zapłać ja tesz będę z całego serca modlić się za moją okrutną teściową i męża który mnie poniza i jego mama jest jego życiem będę się modlia aby jej nienawiść domnie znikła i przrstala źle mówić omnie do rodziny

Beata
Gość
Beata

Chwała Panu i Maryi