Modliłam się o męża, a dostałam tyle innych łask…

O Nowennie po raz pierwszy usłyszałam jakiś rok temu, jednakże nie przyszło mi wówczas do głowy, że ja także mogłabym zacząć ją odmawiać. Każdy z nas ma ciężkie doświadczenia z przeszłości, mniej lub bardziej poukładane sprawy z Panem Bogiem, historię swojej wiary… A ja? Pochodzę z rodziny katolickiej, praktykującej. Sama jednak byłam daleko od Boga, od wiary chrześcijańskiej. Mało tego, przez ok. 15 lat trzymałam się z dala od kościoła. Moja rodzina przeszła wiele ciężkich chwil i nie potrafiłam zrozumieć, czemu Bóg pozwala na nasze cierpienie. Trzy lata temu wydarzyło się coś, co sprawiło, że nawróciłam się i od tamtej pory codziennie uczę się wielu nowych rzeczy na temat naszej wiary. Zmieniła się moja percepcja. Zrozumiałam wreszcie prawdy wiary… Nawróciłam się na kościół tradycyjny, ten „prawdziwy”. Stąd też zaczęłam odkrywać wiele modlitw, o których nigdy wcześniej nie miałam pojęcia. Tak jak wspomniałam – usłyszałam też o Nowennie Pompejańskiej… Ale nic z tym nie zrobiłam.

Rok później….
W październiku tego roku znajoma kilka razy wspomniała mi o Nowennie. Prosiła, bym ją odmawiała. Przyznam, że zaczęła mnie irytować, kiedy co kilka dni pytała się, czy już odmawiam. Zaczęłam więc! Dlaczego? Dlatego, że mam wiele intencji, a zwłaszcza jedną, bliską memu sercu. I to w tej intencji właśnie się modliłam – o dobrego męża. Nigdy nie miałam szczęścia do płci męskiej, często mnie raniono. Moje znajomości źle się zaczynały, a skoro źle się zaczynały, to jakże mogły się dobrze skończyć, prawda? Nic z tych znajomości nie było oparte na silnych fundamentach. Nic nie było oparte na Bogu. Po nawróceniu zdałam sobie z tego sprawę, zmieniłam się, zrozumiałam wiele spraw. Postanowiłam poszukać kogoś „wartego zachodu”. Mam 32 lata, marzę o założeniu rodziny. Chciałabym zostać mamą. Już teraz. Wiem, że Bóg mnie do tego powołał. Ale jestem sama i nie zanosi się na to, aby na mojej drodze stanął ktoś, kto by na to zasługiwał. Poznaję samych egoistów, chłopaków chcących się bawić. Na słowo „dziecko” uciekają. No nie jest łatwo 😉 Nie pomaga też fakt, że jestem kobietą niezależną, silną, wykształconą, przedsiębiorczą oraz bardzo ambitną. Nie ma co ukrywać, mężczyźni uciekają od takich kobiet również 😉 Ale nie można się poddawać – zaczęłam odmawiać Nowennę Pompejańską 🙂 Ufam Bogu, że sprawi cud i postawi na mojej drodze tego właściwego mężczyznę, który zostanie moim mężem. Na zawsze 🙂
Ufam, że postawi, bo… jeszcze to nie nastąpiło. Kochani, czytałam Wasze świadectwa, zanim podjęłam się odmawiania Nowenny. Łzy kapały mi ciurkiem, bo wzruszające są Wasze historie i to, ile cudów doświadczacie dzięki tej modlitwie. Niektóre z intencji nie zostają wysłuchane i ja również nastawiłam się na to, że muszę zaufać Bogu i pozwolić, by Jego wola się stała, nie moja. Nie mam roszczeniowej postawy, przyjmuję to, co otrzymuję, z pokorą. Dziękuję za wszystko, za każdy mały gest. To wszystko, co mam, jest darem od Boga.

Nie spodziewałam się, że Nowenna przyniesie mi tyle darów. Przecież nie o to prosiłam! Ja się modliłam o męża, a nie o siłę, o radość, pokój w sercu, spokój w rodzinie, poprawę warunków materialnych czy rzucenie palenia… A jednak! Po ok 2 tygodniach od odmawiania Nowenny zauważyłam, że nie palę! Wyobrażacie sobie? Nie zauważyć przez tyle dni, że nie macie już nałogu, który tak mocno Was męczył przez tyle lat? Przestałam też popełniać kilka innych grzechów, które popełniałam całe życie. Myślałam kiedyś, że to niemożliwe, żebym przestała… A jednak. Poczułam się chroniona jak nigdy dotąd. Tak jakby ktoś postawił nade mną klosz, który nie dopuszcza do mnie nic złego. Ciężko to wytłumaczyć.
To nie wszystko. Kolejnym cudem był dla mnie fakt, że ja w ogóle odmówiłam cały Różaniec. Nigdy wcześniej tego nie zrobiłam. Coś mnie zawsze odrzucało od odmawiania Różańca. Już Wy dobrze wiecie co – a może raczej – kto to był.

Początki były trudne, bolały mnie kolana, ciężko było mi się skupić, coś podszeptywało, że przecież to i tak nie ma sensu i po co tracę czas… Skończyłam Nowennę kilka dni temu. Dzielę się tym wszystkim z Wami, mimo że męża nie ma 😉 Ale w tak krótkim czasie raczej to nie jest do zrealizowania 😉 Nie ukrywam jednak, że „potencjalni kandydaci” ostatnio pojawiają się na mojej drodze, jak nigdy dotąd, ale to oczywiście za wcześnie, by cokolwiek powiedzieć!

To nie wszystko… coś mnie po drodze pchało do tego, bym o Nowennie mówiła znajomym, obiecali odmawiać, ale może na obietnicach jedynie stanęło… Ja nigdy wcześniej nie mówiłam znajomym o żadnych modlitwach, tym bardziej, iż większość z nich to ateiści, za których się modlę… Poczułam powołanie, by nawracać ludzi na prawdziwą wiarę katolicką. Może dlatego musiałam przejść tę całą drogę z dala od Boga, by teraz z innej perspektywy mówić do ludzi, którzy mają z Panem Bogiem na pieńku?

Codziennie przytrafia mi się tyle dobrych, pozytywnych zdarzeń, że czasami łapię się za głowę, jak to jest możliwe… Ostatnio na autostradzie zabrakło mi paliwa… A miałam wystarczająco, by przejechać ten odcinek, który miałam. Jak to się stało? Na parkingu usłyszałam, że stacja będzie za ok 30 km, wystarczyło mi w baku. Cudem! Ale jechałam bardzo wolno te 30 km… i wiecie co? Rezultat był taki, że opóźniłam swój powrót do domu, a tym samym ominął mnie wypadek na drodze, na której bym się znalazła, gdyby nie sytuacja z paliwem na autostradzie. Sprawdziłam godzinę wypadku – byłabym tam, gdybym kontynuowała jazdę w tempie, w którym początkowo jechałam… To są kochani cuda! To jest opieka Matki Boskiej, która czuwa nad swoimi dziećmi!

Nie sposób opisać, jaką radość czuję po odmówieniu Nowenny, na pewno nie była ona ostatnią. 1 stycznia chcę rozpocząć kolejną, a potem kolejną. To niesamowita modlitwa, która dodaje siły i wiary, która chroni przez złym. Jeśli się wahasz, to po prostu zacznij. Po kilku dniach nie będziesz chciał/chciała przestać odmawiać. Nie miej wysokich oczekiwań, ale ufaj Bogu. A same piękne rzeczy będą Ci się przytrafiać, może niekoniecznie te, o które poprosisz 🙂 Bóg wie, co jest dla nas dobre. I czasem celowo nie daje nam tego, o co prosimy, bo czeka nas coś lepszego… Głęboko w to wierzę, a Wam życzę wytrwałości i dziękuję, że tu jesteście. Czytam Wasze świadectwa od czasu do czasu i one dają mi siłę, sprawiają, że czuję w sercu wielką radość…

PS. Księdzu w konfesjonale powiedziałam o tym, że odmawiam tę Nowennę i że przy okazji „wypłynęły na wierzch” moje stare grzechy z przeszłości, z których poczułam, że powinnam się wyspowiadać. Wiecie, co powiedział? „Dziękuję za to świadectwo, bardzo ważne dla mnie, takie świadectwa umacniają mnie w mojej własnej wierze”… Z tą myślą zostawiam Was na dzisiaj. Szczęść Wam Boże <3

Chcesz widzieć świadectwa nowenny pompejańskiej na Facebooku?
To proste – kliknij na >>POLUB >>

107 myśli na temat „Modliłam się o męża, a dostałam tyle innych łask…

  1. komentarz odnośnie „starych grzechów”. Miałam identycznie i ten wstyd, że wcześniej nawet nie uznawałam tego za grzech. Po prostu klapki z oczu opadają.

    • E., proces spowiedzi po ok 15 latach (!) przeszłam 3 lata temu, niemniej w trakcie odmawiania Nowenny wypłynęły rzeczy, o których zupełnie zapomniałam. To tak jakby mi Duch Święty przypomniał, że powinnam się jeszcze z tego czy tamtego wyspowiadać, żeby mieć czystą duszę 🙂 Masz rację… wstyd. Wtedy czym prędzej do konfesjonału 🙂 Pozdrawiam cieplutko!

  2. ojejku…ja jestem w polowie swojej nowenny tez modle sie o dobrego meza, dla niektorych mam dopiero 25 lat ale tezz czuje jak Ty ogromna chec do dzielenia zycia z tym wlasciwym facetem. Tez mi trudno bo czesto trafialam na niewlasciwych facetow chcaccych sie tylko zabawic. Po całym Twoim swiadectwie wydaje mi sie ze jestesmy bardzo podobne tez mam silny charakter stanowczy, czesto stawiam na swoim ale nowenna uczy pokory, mysle ze ona nas przygotowuje przez ten okres czekania na tego wlasciwego mezczyzne, przygotowuje do roznych sytuacji zyciowych, rodzinnych gdzie z naszym charakterem bedziemy musialy w zwiazku czasem odpuscic i „posluchac” faceta.. 3mam za cIebie kciuki i z calego sserca zycze Ci jak najlepszego faceta! mysle ze tak jak mowi powiedzienie ” co ma wisiec nie utonie” cos w tym jest…na kazdego przyjdzie pora, chociaz ciezko sie czeka niewiedzac co bedzie jutro…jest tez modlitwa do sw jozefa o dobrego meza, sprobuj jeszcze tego:)

    • Olaaa, w Twoim wieku myśl o mężu była ostatnią rzeczą, jaka przyszłaby mi wtedy do głowy… 😉 Obawiam się, że mogłam go wtedy przeoczyć… Ale nie poddaję się! 🙂 Gdzieś jest i może stanie w końcu na mojej drodze, jeśli taka jest wola Boża 🙂 Tobie również tego życzę z całego serca. Wezmę się za odmawianie modlitwy do Św. Józefa, zdaje się, że ktoś mi już o niej wspominał jakiś czas temu 🙂 Dziękuję za tę radę 🙂 Co do posłuchania faceta… oj tak, uczę się tego 😉 Niestety w domu nie mam najlepszego przykładu, bo rodzice „walczą” ze sobą całe życie, każde z nich próbuje udowodnić swoją rację. Na szczęście zdaję sobie z tego sprawę i pracuję nad sobą 🙂 Ściskam!

  3. Witam
    Na poczatku pozdrawiam Ciebie i powiem Ci ze pisząc tu o tym w taki super sposób to juz ile osób zapewne namówiłas. Podzielam z Tobą zdanie, ze jest to modlitwa, która bardzo bardzo wciąga. Też zastanawiałem sie czy nie prosic o dobra żone, mam 32 lata, ale stwierdzilem zeby to Matka Boża mogła wybrac co jest aktualnie dla mnie najważniejsze więc oddałem jej tą decyzje. Zyczę wytrwania dalszego i z Panem Bogiem 😉

    • Dzięki Mateusz 🙂 „Proście, a będzie Wam dane” 🙂 Nigdy nie prosiłam o męża, mimo że takie było moje pragnienie. Ale rodzina i bliscy zachęcili mnie do modlitw w tej intencji. Przemyślałam to i od 2 lat codziennie o to proszę w modlitwie 🙂 Jezus obiecał wiele łask tym, którzy Go proszą i się do niego modlą. Dlatego postaram się nie ustawać, dziękuję za życzenia wytrwałości 🙂

      • ala i luko, macie duuuużo czasu 🙂 Uczcie się, pracujcie, rozwijajcie się pięknie, czytajcie, podróżujcie… na miłość przyjdzie pora 🙂 Kiedy jest się zadowolonym z własnego życia, to miłość pojawia się w naturalny sposób 🙂 Ale co ja tam wiem, nadal szukam 🙂 🙂 Pozdrawiam Was serdecznie.

  4. Hej…może podam Ci namiary na paru chłopaków mniej więcej w Twoim wieku, którzy też marzą o żonie i dziecku…:) Nie wiem w jakim środowisku się obracasz ale ja z kolei zauważyłam, że mężczyźni około 30 gwałtownie poważnieją i szukają kogoś na poważnie…:)

    • Zadowolona 🙂 🙂 Dzięki! 🙂 Ech gdyby to było takie proste… 😉
      Mężczyźni koło 30 poważnieją? Serio? Nie zauważyłam 😉 Poza tym to prawda, że obracam się wśród trochę młodszych ludzi ode mnie. Na dodatek sama wyglądam na max. 27 lat i stąd też wzbudzam zainteresowanie właśnie u tej młodszej części panów. Może św. Józef coś zdziała 🙂

      • ja@… Ja dobijam 40stki a że też dobrze wyglądam to notorycznie ostatnio spotykam się z adoracją mężczyzn w okolicach 30stki, chcących założyć rodziny. Z kolei oni narzekają, że dziewczyny w ich wieku mają jeszcze „zielono w głowie”…Więc to chyba zależy jak kto na kogo trafi:) No ale moje serce już zajęte. Moja Połówka właśnie jest około trzydziestkowa i ma bardzo poważne ( czasami myślę, że poważniejsze niż ja ) podejście do życia i rodziny. A św. Józef działa cuda…to fakt…nie raz, nie dwa doświadczyłam tego na własnej skórze. Jestem jego wielką fanką 🙂

        • no prawda poważnieją, bo mamusie ich stwierdziły że już najwyższy czas żeby się usamodzielnili, nauczyli gotować, prać, sprzątać, więc na gwałt szukają służącej, tzn. żony, ja natomiast zauważyłam, że jeżeli facet się nie ożeni do 30tki i jest zaradny umie sobie ugotować, wyprać i posprzątać albo ma mamuśkę, babuśkę, ciocuśkę od tego to nie ma takiej potrzeby żeby zakładać rodzinę, stwierdza że tak jest lepiej

          • No nie wiem…Ci akurat, których ja znam mieszkają sami. Nie wiem naprawdę dziewczyny, na kogo Wy trafiacie, ja nie spotkałam jeszcze na swej drodze faceta szukającego kucharki albo sprzątaczki, widocznie tacy omijają mnie szerokim łukiem bo wiedzą, że i tak by nic z tego nie było; ). Wręcz przeciwnie mój narzeczony potrafi mi do pracy przywieźć samodzielnie zrobione drugie śniadanie, gdy jest w pobliżu i wie, że jestem głodna. Z kolei drugi kolega twierdzi, że swojej żonie gotowałby i piekł ciasta… Inna sprawa, że mężczyźni gdy widzą „zbyt starające się” kobiety to taką postawę wykorzystują…

            • to na jakiego faceta się trafia zależy od tego jaką się jest kobietę, prymitywne prawo natury: podobieństwa sie przyciągają, dlatego ja wolę być sama, gratuluje narzeczonego 🙂

            • Nie zawsze tak jest jak myslisz. Nie mysl w ten sposob. To , ze wiekszosc zycia byla mocno pod gorke nie znaczy, ze tak bedzie zawsze. Ja zawsze uwazalam, ze jesli mam tak ciezko do 30 to pozniej bedzie lepiej. I tak sie stalo. Wczesniej zawsze na mojej drodze pojawiali sie nie tacy mezczyzni az do chwili kiedy powiedzialam sobie , ze zasluguje na kogos wartosciowego. I spotkalam. Moj maz jest naprawde dobrym czlowiekiem.
              Ty tez mozesz byc szczesliwa 🙂

            • ale ja mam takie przekonanie, które jest silniejsze od moich świadomych myśli, że nie zasługuje na miłość i nie umiem go zmienić, a poza tym sama siebie nie lubię więc dlaczego ktoś miałby mnie polubić

            • Moze zacznij sie modlic o samoakceptacje. Pamietam, ze modlisz sie o prace ale jesli Ty sama nie lubisz siebie to problem bedzie sie pojawial w przyszlosci nawet w pracy po jej znalezieniu. Nie wiem dlaczego tak myslisz o sobie ale wszystko da sie naprawic. Modl sie wytrwale , nie ustawaj.

            • od jakiegoś czasu o nic się nie modlę, odmawiam modlitwy ale nie mam intencji, chyba że się modlę za kogoś

            • Dziękuję Lulu 🙂 Masz rację czasami samej niż z byle kim…Mam nadzieję, że i Ty spotkasz na swojej drodze fajnego, godnego zaufania mężczyznę czego Ci życzę 🙂

            • Kochani, co ja czytam? „Nie lubię siebie” ?? Toż to grzech! Modlimy się i to już. Dziękujmy za to, co mamy. Kiedyś usłyszałam takie słowa: „A gdybyś obudził się dziś tylko z tym, za co wczoraj podziękowałeś Bogu?” Mocne i dobitne. Od razu zmieniło się moje myślenie i nastawienie.
              Lulu, pomodlę się za to, żebyś potrafiła zmienić w sobie myślenie i zaczęła się lubić. Obrażamy Pana Boga, kiedy myślimy i mówimy, że nie lubimy siebie samych. Zostaliśmy stworzeni na obraz Boga… Myślmy w tych kategoriach proszę.
              Ściskam Was obie bardzo serdecznie.

            • Ja dzięki za zwrócenie uwagi i masz rację, ale zawsze jest jakieś ale, nie należy oceniać ludzi w kategorii ten popełnia grzech bo to jest grzech bo tak napisali w KKK albo Bóg podyktował takie przykazania. Grzech to świadome i dobrowolne przekroczenie przykazań Bożych i kościelnych. Nikt nie jest wstanie, poza mną, ocenić, czy to że nie lubię siebie jest u mnie świadome i dobrowolne. Syndrom DDD nie jest grzechem. Wiem, że Jezus był ze mną i jest w moim cierpieniu i za to jestem wdzięczna. Ale zawsze jest jakieś ale, nie lubię tego potwora, który jest we mnie. Zaraz przyjdzie Józek i powie że trzeba pracować nad charakterem, to pracuje jak umiem w swoim tempie, niektóre cechy potrzebują długiego czasu, a niektórych nie da się zmienić. Pan Jezus powiedział siostrze Faustynie, coś co ludziom XXI w., ludziom sukcesu, osiągania celów, trudno zrozumieć: „Nie za pomyślny wynik nagradzam, ale za cierpliwość i trud dla Mnie podjęty”

              Boże, użycz mi pogody ducha,
              abym godził się z tym, czego nie mogę zmienić.
              Odwagi, abym zmieniał to, co mogę zmienić.
              I mądrości, abym odróżniał jedno od drugiego.

            • Lulu, ja też jestem DDA 🙂
              Po Twoich komentarzach widzę, że radzisz sobie (;) ) z godzeniem się z rzeczami będącymi poza Twoim wpływem… 🙂
              Zatem życzę Ci jeszcze odwagi i mądrości 🙂

  5. Przepiękne świadectwo, musiałam się hamować żeby nie płakać… w pracy nie wypada 🙂
    Życzę ci kochana spełnienia twych modlitw. Ja również odmawiam nowennę, dopiero 7 dni, trochę jest mi cieżko, ale staram się. Modlę się o powrót do sił, do wyzbycia się lęków i bycia znowu silną, bo niestety upadłam 🙁
    Pomodlę się w twojej intencji.
    Pozdrawiam cię
    Ania

    • Aniu, a mnie z kolei łezka się zakręciła w oku, kiedy czytałam Twój komentarz… dziękuję za to, że pomodlisz się w mojej intencji.
      Zobaczysz jak ta Nowenna Cię odmieni, uspokoi wewnętrznie. Słyszałam niestety, że szatan przychodzi i mąci, podczas gdy ją odmawiamy, zatem spodziewałam się jakiejś reakcji z jego strony. No i tak było: strasznie kłóciłam się z domownikami, nachodziły mnie chwile zwątpienia, jednak wiedziałam, że muszę to przetrwać, że jak go pokonam, to potem będzie mi łatwiej. I tak też się stało. Kiedy nastawiamy się, że nie będzie łatwo, to jakoś lżej nam znieść te wszystkie trudy, a kiedy mamy wielkie nadzieje, oczekiwania i roszczenia, to się zawodzimy. Nadzieję zawsze warto mieć, ale równocześnie wielką ufność w Bogu 🙂 Módl się o siłę, Pan Ci ją da 🙂 Ja również pomodlę się w Twojej intencji 🙂 Ściskam serdecznie.

  6. świetne świadectwo, potęga modlitwy różańcowej jest ogromna!
    Dla mnie najciekawsze jest to,że modlitwa do Maryi, a Maryja usuwa się i wskazuje na Jezusa, Bóg dzięki Maryi jest w centrum życia.

      • Lulu, sprawdzałaś może, czy w Twojej miejscowości są grupy wsparcia dla DDA? U nas nie ma, ale ja kilka lat uczęszczałam do Al-Anonu (rodzin alkoholików) i naprawdę mocno mi to pomogło.
        Moje serce w ogromnym stopniu się pozagajało! 😀
        Kiedy dziś odmawiałam nowennę, nagle taka idea przemknęła mi przez głowę i Ty „weszłaś mi w mózg”, dlatego o tym piszę 😉

        Jakkolwiek to brzmi, praca duchowa w Al-Anonie wypracowała we mnie umiejętność przebaczenia i zrozumienia całej sytuacji, w jakiej się znalazłam. Może i Tobie by pomogło?

        Co do wewnętrznego dziecka – wyobraź sobie, że to nie Twoje wewnętrzne dziecko, ale po prostu Twoje dziecko z krwi i kości. Wyobraź sobie, jakbyś je kochała (zapewne zupełnie inaczej i o niebo pełniej, niż Twoi rodzice „kochają” Ciebie, jak mniemam). Jak chciałabyś się nim opiekować, jak troszczyć o nie. Potraktuj to jak ćwiczenie przed własnym macierzyństwem, tak na wszelki wypadek 🙂
        Dlaczego ten sposób? Dlatego, że kiedy ukochany rodzic, od którego spodziewasz się bezapelacyjnej i bezwarunkowej miłości, powtarza Ci bezustannie jak wielkim życiowym błędem dla niego jesteś, jakim cierpieniem dla niego jest Twoje pojawienie się na świecie, jak bardzo Cię z tego powodu nie lubi i za to całe niepowodzenie Ciebie obwinia – to wtedy trudno jest wzbudzić w sobie tę malutką cząstkę miłości do samej siebie.
        Niby wiesz, czego pragniesz, niby znasz swój głód – głód miłości.
        Ale nie umiesz go sama zaspokoić, bo druga cześć Twojego JA nie pozwala Ci na okazanie sobie serdeczności, na zauważenie tego cudu, jakim jesteś… 🙁

        Nie zrobisz tego dla siebie, nie na tym etapie.
        Jesteś na razie jak zaprogramowany komputer, który na Twoje pragnienie miłości reaguje jak na wirus – atakuje. Na tym etapie to chyba jesteś raczej swoim wrogiem, a na pewno nie jesteś przyjacielem :).

        Dlatego na początek poleciłabym Tobie właśnie takie ćwiczenie: wyobraź sobie, że wewnątrz Ciebie mieszka Twoja córeczka. Twoja ukochana córeczka z krwi i kości. Kochaj ją tak, jak pragnęłaś (pragnęłabyś) w dzieciństwie być sama kochana. Uda Ci się 🙂

        Ps. Kiedy niemowlę zanosi się od płaczu i matka nie wie, o co mu tym razem chodzi, instynktownie oferuje mu swoją obecność, bliskość i dotyk. Takie uspokajające trwanie z „szszszszsz, ja wiem, już dobrze” na ustach. Bardzo często to wystarcza 🙂
        Odwagi, Gabrysiu, patronko zwiastowania i towarzyszko tajemnicy Bożego Dziecięctwa 😀 😀 😀

            • nie ma, widocznie jestem jedyną osobą która ma taki problem, u mnie nie było alkoholizmu tylko na trzeźwo

            • Okej, nie będę Cię wyciągać z tego smutku na siłę.
              Ale trzymam kciuki i pozdrawiam 🙂

            • i na tym polega problem wszyscy chcą mnie uratować a nikt nie chce wysłuchać, więc się nauczyłam nie mówić o tym,
              chce podkreślić że do nikogo tutaj nie mam pretensji 🙂

            • Lulu, chętnie Cię wysłucham, jeśli zechcesz mówić 🙂
              Daj znać, kiedy będziesz miała ochotę pogadać (mailem).
              Ściskam w dalszym ciągu 🙂

            • „ale ja mam takie przekonanie, które jest silniejsze od moich świadomych myśli, że nie zasługuje na miłość i nie umiem go zmienić, a poza tym sama siebie nie lubię więc dlaczego ktoś miałby mnie polubić”

              jakbym słyszala włąsne mysli…
              tylko, że ja nienawidzę siebie…

              „i na tym polega problem wszyscy chcą mnie uratować a nikt nie chce wysłuchać,więc się nauczyłam nie mówić o tym, ”
              jak ja Ciebie rozumiem ;(

            • postanowiłam to wszytko spisać i wyśle wam do których mam maila, nie wiem czemu się boję i wstydzę ale tak zrobię, trochę to potrwa bo historia jest długa aczkolwiek typowa, w święta będę mieć trochę czasu, może wreszcie z siebie to wyrzucę to będzie mi lżej, jakoś się od tego uwolnię, a jak będzie gorzej to trudno

  7. Jestem meżczyzną i rzeczywiście silne i dominujące kobiety omijam szerokim łukiem 🙂 Większość z nas czuje tak jak Pan Bóg przykazał, mężczyzna ma być Panem w domu, a nie na odwrót, taką mamy naturę. Obecnie odmawiam nowenne o dobrą żonę, ideałem dla mnie jest Matka Boża, oddana i pełna pokory.

    • Brunonie, a czy jesteś gotowy wziąć odpowiedzialność za siebie i drugą, całkowicie Ci oddaną osobę?
      Jak masz zamiar dbać o potrzeby tej drugiej osoby, jeśli ona w pokorze wobec Ciebie sama będzie o nich zapominała?
      Co się stanie, jeśli żona okaże się niepokorna?

      W miłości nie ma dominujących stron, kiedy to wszyscy zrozumieją? W miłości jest równowaga. Jak nie ma równowagi, to jest przemoc. Nie w sensie „mordobicie”, tylko PRZE-MOC – nadmiar mocy. Nadmiar mocy z jednej strony…
      Kogo szukasz Brunonie? Kogoś, kto odstąpi Tobie i Twojemu panowaniu w domu swoją płaszczyznę życia?
      Hmmm, ponieważ dominujące kobiety omijasz łukiem, trzymam kciuki za te ciche 🙂

      Powołujesz się na Marię? Zauważ, że obok niej stał Józef 🙂
      Jakieś refleksje…? 😛

    • Brunonie chcesz być ponad kobietą, a to jest zaprzeczeniem równości, godności i miłości małżeńskiej. Nie ma równości w małżeństwie, w którym pan i władca zaspokaja swoje kompleksy robiąc z kobiety poddaną. OBOJE powinni się wspierać, budować i umacniać małżeństwo. Jeśli umniejszasz żonie, to też umniejszasz sobie jako mężowi. Nie dojrzałeś chyba do małżeństwa. Co do Ideału, na który się powołujesz, to Matka Boża jest tylko jedna. Nie znaczy to jednak, że we wspólnocie jaką jest małżeństwo nie można dążyć do ideału. Ale to wymaga dojrzałości miłości i braku egoizmu.

  8. Bruno 🙂 Napisałam, że jestem silna, ale nie dominująca… ech, każdy rozumie tak jak chce zrozumieć 😉
    Chciałabym znaleźć silnego mężczyznę, który będzie głową rodziny, który weźmie odpowiedzialność i będzie się opiekował także mną, a nie tylko dziećmi 😉 takiego, który nie będzie „pantoflarzem”… czy to jest definicja dominującej kobiety? 😀 Jak widzisz, jest to możliwe nawet wtedy, kiedy kobieta jest silna psychicznie 🙂 (bo ja nie o sile fizycznej pisałam ;)). Pozdrawiam cieplutko wszystkich czytających 🙂

  9. Hej,jeśli chcesz znaleźć dobrego męża,takiego który będzie Cię kochał na prawdę, to musisz zrobić jedną rzecz: najlepiej jest wtedy pójść na adorację do swojego Kościoła,jak wystawiony jest Pan Jezus i powiedzieć:,,Panie Jezu,jesteś moim ukochanym Bogiem, czczę Cię i kocham całym swoim sercem,Ty wiesz najlepiej czego pragnę w moim życiu i co jest moim marzeniem,jednak niech zawsze stanie się Twoja wola, a nie moja, bo Ty jesteś wszechmocny i wszechwiedzący i wiem,że wszystko co mnie spotka w życiu,będzie dla mnie najlepsze.Jeśli będzie taka Twoja wola, to spotkam wspaniałego mężczyznę, człowieka z wiarą i wartościami, który będzie dla mnie wspaniałym mężem i ojcem dla moich dzieci.Jeśli jednak Twoja wola będzie inna, to z ogromną radością przyjmę na siebie każdy kolejny dzień mojego życia,który będę poświęcała Tobie i najukochańszej Naszej Matce-Najświętszej Maryi Pannie, głęboko wierząc, że zawsze napełnicie moje serce bożą miłością,radością, pokojem i pokorą,abym każdego dnia miała siłę duchową do przezwyciężania moich lęków i zmartwień.” PS.To nie napisałem ja,Rafał, tylko Duch Święty, który jest we mnie i który jakimś dziwnym zbiegiem okoliczności kazał mi dziś w niedzielę zajrzeć na tą stronę i odczytać akurat twoje świadectwo.Pamiętaj, że nic nie dzieje się przypadkiem.Mam nadzieję, że teraz jeszcze bardziej uwierzysz w skuteczność tej przepięknej modlitwy, którą sam zacząłem po raz pierwszy odmawiać 22 listopada tego roku i w czwartek skończę część błagalną.Zawsze z Panem Bogiem.Pozdrawiam-Rafał

      • Możesz więcej coś napisać. Jak zadajesz pytania Bogu i jak dostałaś odpowiedź, skąd wiesz, że nie naciągana na Twoją potrzebę.

        • Agnieszko klekam i mowie „Panie Boze jest tak tak tak i tak. Ja mam tego dosc powiedz co mam z tm zrobic” albo mowie ” pokaz co mam w sobie zmienic” trudny temat ogolnie… Usiadz czasem i posluchaj Boga tego co On do Ciebie mowi i co mowi

            • A dlaczego mam wychodzic z zalozenia, ze Bog do mnie nie mowi? Doswiadczylam tego wielokrotnie, natchnien Ducha Swietego. To sie czuje.

            • Ja nie kwestionuje Twojego kontaktu z Bogiem. Zazdroszczę Ci. 🙂
              Po prostu pytam z ciekawości, bo ja czegoś takiego nie doświadczam, a jakby to raczej sądziłabym, że to moja wymysły albo szatana.

            • Nie ma czego zazdroscic:) Bog przychodzi do kazdego:) jesli Cie interesuje to wpisz w gogle „jak mowi Bog” i podejrzewam ze chyba pierwszy link na teologia. skoro sztan moze mowic to czy Bog nie moze? Nie zawsze mowi tak, ze ktos cos napisze, czasem to jest mysl, czasami slowo z Pisma Swietego, a czasem Jego glos, czasem slowo na kazaniu…:) Ale wierz mi Bog mowi do kazdego

            • Pewnie masz rację, że do każdego mówi, tylko ja go nie słyszę, za dużo się martwię, myślę itp.

            • Nie rozumiem tego. CODZIENNIE, ale to codziennie wołam do Boga, pytam co mam zrobić, zadaję konkretne pytania i jeszcze nigdy nie usłyszałam odpowiedzi. Jestem głucha, głupia, czy nie godna????? o co chodzi? co jest ze mną nie tak????

  10. Zgadzam się z tym wpisem.
    Ja w tym roku urodziny świętowałam przed Najświętszym Sakramentem. Właśnie wtedy powiedziałam Jezusowi , że już mam dość beznadziei swojego szarego życia i że proszę, żeby dokonał rewolucji w moim życiu. Ja te słowa wykrzykiwałam w sercu , tak żarliwie. Po raz kolejny powierzyłam Jezusowi swoje życie.
    Tego samego dnia dostałam od Jezusa prezent: odnowienie znajomości z bardzo wartościowym człowiekiem. Odmówiłam NP, w której poleciłam Jezusowi i Maryi naszą relację, bo wiem, że o własnych siłach bym wszystko popsuła. Ma się ten talent.do psucia:)
    Nie narzucałam Bogu nic, ot, żeby po prostu był w tej relacji, jakikolwiek miałaby mieć ona charakter. I pięknie się to wszystko rozwija pod patronatem Maryi.
    Można kompletnie nie wierzyć w siebie, uważać, że jest się niegodnym miłości, nie wierzyć nikomu, ale BÓG jest w stanie pokonać tę przeszkodę. Wszystko jest możliwe… z Bogiem i Maryją

    • nawet jeśli każdy jest godzien miłości to nie każdemu jest ona pisana.
      im dłużej się modlę tym bardziej widzę że pierwsze mnie nie dotyczy a drugie na pewno….nic nie pomaga 🙁
      Ci którym się udało zawsze tak mówią.

      • aneta „Ponieważ największa miłość ze wszystkich
        Przydarzyła się właśnie mnie
        Znalazłam największą miłość ze wszystkich
        Wewnątrz siebie
        Największą miłość ze wszystkich
        Łatwo jest zdobyć
        Nauczyć się kochać samego siebie
        To właśnie jest największa miłość ze wszystkich” – Whitney Houston – Greatest love of all

        ale nie zgadzam się z tym że łatwo ją zdobyć

        • znam ten utwór. 10 lat temu wierzyłam w te słowa.

          Ja siebie niekocham i nigdy niepokocham. Nie czuję się godna Żadnej miłości. Nigdy nie czułam się kochana i z kazdym kolejnym dniem NP zaczynam się godzić z tym że nigdy nie będę.

          Miłość jest pisana tylko wybranym….szcześliwa miłość.

            • pol roku z NP i w koncu to zrozumialam. Taki skutek modlitwy.
              A rekolekcje w mojej parafii są nt. rodziny i małzeństwa…płakać się chce na samą myśl o pójściu tam.

            • aneta warto żyć mimo wszytko, chociaż jeden dzień miał by być szczęśliwy to warto go doczekać

            • a poza tym tak jest na tym świecie że wszytko mija dobre i złe, nie ma tak że jest cały czas jednostajnie, życie to sinusoida, nie ma takiej siły żeby to złe nie minęło ale kiedy jest dobrze trzeba pamiętać że to też się kiedyś skończy, i właśnie nie wiem jaki to ma sens

            • mam poczucie że już wszystkie szczęśliwe dni w swoim życiu przeżyłam i nawet znam ich liczbę. limit wyczerpany. Przestaje wierzyć że kiedykolwiek jeszcze będzie dobrze. Nie umiem już w to uwierzyć. Nie umiem znaleźć sensu w niczym.

            • „Le­piej kochać, a po­tem płakać. Następna bzdu­ra. Wie­rzcie mi, wca­le nie le­piej. Nie po­kazuj­cie mi ra­ju, żeby po­tem go spalić.” Harlan Coben

            • dobra poddaje się, może macie obie rację 🙁 idę popłakać, mam dziś gorszy dzień
              dobranoc

            • Zostańcie. Po co się dołować czymś czego nie zmienicie. Bóg może się kiedyś zlituje a może nigdy.
              Po co macie płakać same, lepiej posiedźcie z nami 🙂

  11. Dopiero teraz tutaj zajrzałem i widze że mi się oberwało 🙂 A ten mój wcześniejszy wpis był dla dobra szanownych Pań. Chciałem Paniom dać tylko małe wskazówki co natury męskiej, jakie kobiety lubimy, jakie pragniemy i jakie szukamy na matki dla naszych dzieci. Niestety świat na głowie staje dzisiaj i dosyć ciężko znalezc dobrą dziewczyne niefeministke nawet w Kościele Katolickim. Warto się zastanowić nad słowami które powiedział Pan Bóg do niewiasty w Księdze Rodzaju 3.16: „ku twemu mężowi będziesz kierowała swe pragnienia, on zaś będzie panował nad tobą”. Załączam fajny wykład dla Pań, pani mówiąca widać że jest silną osobą, ale też jest niesamowitym przykładem dobrej wspaniałej kobiety : http://gloria.tv/media/tXh4AZEy2YQ
    pozdrawiam ciepło
    Bruno

    • Jejku Bruno!!! Księga Rodzaju? toż to stare dzieje, stare i nieprawda 😉 Co by tu powiedzieć, ja też nie lubię „babochłopów”, bo znam takie charaktery i style bycia niektórych kobiet, co to zawsze muszą postawić na swoim, nieskore do jakichkolwiek ustępstw, twarde i egoistyczne. To jest bardzo ciężkie nawet w przyjaźni, znam takowe. Tyle, że nie wiem po czym chcesz to poznać, bo moje znajome to pozornie eleganckie i miłe kobietki, uważaj, bo możesz się bardzo pomylić, to wychodzi dopiero po czasie. mozna kogoś skrzywdzić, źle oceniając.
      Co do tego jaki obraz kobiety pokazuje nam Biblia i wiara w ogóle to chyba zmienny. Stary Testament inne relacje damsko-męskie i inna mentalność. Od Chrystusa chyba duża zmiana, a potem Kościół zmieniał się coraz bardziej, to jak można zostać na etapie Starego Pisma? 🙁
      Powiem Wam, że nigdy nie interesowała mnie postać Matki Bożej. Od dziecka będąc wychowana w wierze katolickiej, potem różnie było, ale Ją omijałam, nigdy nie zwracałam się do tej postaci. Dla takich ludzi, co szukają wiary to nie zawsze dobrze działają te wszystkie wizualne strony katolicyzmu, wiecie te obrazki, figurki, trzeba dojrzeć, żeby nie zwracać uwagi na to.
      Kiedyś nastąpił u mnie przełom. Usłyszałam (ale serio przypadkiem) o jakimś dziwnym objawieniu, które nawet Wam nie opowiem, bo nie zapamiętałam szczegółów. Nie wiem nawet czy jest uznane przez Kościół, chyba nie, takie jest dziwne. Chodziło o chłopa (nie pamiętam kraju), któremu wóz ciągnięty przez woła spadł w przepaść (może urwisko?), zobaczył on wtedy kobietę trzymającą bodajże jedną ręką ten wóz lub woła, była ubrana na czarno, w czarnej koronie, wszystko świecące. On twierdził, że była to Matka Boża.
      jakby nie mówić od tego czasu zaczęłam nieco szukać modlitw i zainteresowałam się różańcem i NP, chciałam znaleźć kogoś do zwrócenia się z problemami. Taka wizja bardzo mi pasowała, jakaś „strong”, a do tego cóż.. fajne ubranie 😉

      • Ala, widze że z ciebie nie byle jaki domorosły damski teolog katolicki 🙂 Można tylko pogratulować wiedzy teologicznej w której obalasz Stary Testament 🙂 Wow, no ale czego się nie wybacza pięknej kobiecie 🙂
        Chciałbym zacytować kilka słów:
        „Księgi święte Starego Testamentu — pisał Pius XI — są całkowicie słowem Bożym, organiczną częścią Bożego objawienia. Stosownie do stopniowego rozwoju objawienia spoczywa na nich jeszcze ciemność czasu przygotowania na świetlany dzień odkupienia. Są one w pewnych szczegółach odbiciem ludzkiej niedoskonałości, słabości i grzechu, co jest nieuniknione w księgach historycznych i prawodawczych. Obok bardzo wielu rzeczy wzniosłych i szlachetnych opisują one nam także, jak naród wybrany, przechowujący objawienie i obietnice boskie, zwraca się ku rzeczom czysto ziemskim. Ktokolwiek jednak nie jest zaślepiony przesądem lub namiętnością, ten widzi, jak wśród zawodów powstałych przez słabość ludzką i opisanych w Biblii tym jaśniej świeci boskie światło ekonomii zbawienia, odnoszące ostatecznie triumf nad wszelkim błędem i grzechem. Na takim, często ciemnym tle tym wyraźniej ujawnia się zbawcza pedagogika Wieczności, która wskazuje drogę i równocześnie ostrzega, przeraża i podnosi, i uszczęśliwia. Tylko ślepota i pycha mogą zamykać oczy na skarby nauk zbawiennych, jakie mieszczą się w Starym Testamencie. Kto chce wyrzucić z Kościoła i ze szkoły historię biblijną i mądre nauki Starego Testamentu, ten ciasnej i ograniczonej myśli ludzkiej każe być sędzią planów Bożych względem historii świata; ten zaprzecza wierze w prawdziwego Chrystusa — takiego, jaki się pojawił w ciele”.
        Bo rzeczywiście tak jest: Odrzucając lub pomniejszając Stary Testament, odrzucamy lub pomniejszamy Chrystusa. Z naszą wiarą jest podobnie jak z rowerem: jeśli nie mam jednego koła, to nim nie pojadę. Podobnie jeśli nie doceniam Starego Testamentu, moja wiara w Chrystusa nie jest autentyczna. Chrystus jest bowiem Synem Bożym, który dla nas stał się człowiekiem w całym tego słowa znaczeniu. Również w tym znaczeniu, że — jak każdy z nas — urodził się w określonej rodzinie i w określonym narodzie, które nie wzięły się znikąd, ale mają swoje dzieje i swoje miejsce na ziemi, swoje osiągnięcia i upadki, swoje zalety i wady. Otóż Stary Testament świadczy o tym zwyczajnym ludzkim zakorzenieniu Syna Bożego, który z miłości do nas stał się Synem Człowieczym. Jest również świadectwem szczególnej opieki Bożej nad tym narodem, w którym miał On się narodzić.

        • Jak widać, choć wiedzy nie mam żadnej, to ciemnota została dostrzeżona nawet przez Piusa XI, 😉 Ja po prostu znam wielu mężczyzn, którzy opacznie interpretują sprawy religijne związane z rolą kobiety. Niestety właśnie ich religijność jest jakby orężem przeciw kobiecie, a nie czymś pozytywnym. Wiele oceniamy po tym jakich ludzi było nam dane poznać.

  12. I ja szukam kogoś wartościowego,kochającego Boga i płynącego,,pod prąd”Daj Wam Bóg poznać właściwe osoby o właściwej porze 🙂

  13. Co tu za smutki się porobiły, a mój wpis miał być taki radosny… 😉
    Życzę Wam wszystkim szczęścia i uśmiechu, Bożej miłości, spokoju i ulgi na duszy 🙂 no i więcej wiary, kochani 🙂 Bo aż strach czytać niektóre komentarze…
    Pomodlę się za Was wszystkich. Dziękuję za każdy wpis. Niech Was Bóg błogosławi 🙂

  14. Witam, a mnie się podoba najbardziej, że dziewczyny jesteście świetne, bo modlicie się i Pan Bóg oraz Najśw.Maria Panna są kimś ważnym w waszym życiu. Tylko dziwi mnie troszkę,że tak się dołujecie,przecież w Was jest tyle światłości i miłości, że można by obdzielić pewnie jeszcze kilkadziesiąt osób,a mimo to wkrada się też jakiś pesymizm. Ja też przeszedłem trudne momenty w życiu,mam 34 lata, i wiem,że wiele osób tu także takie przeszło, a mimo wszystko staram się być optymistą.Wiem, nie jest to łatwe, jak modlisz się 54 dni, a pózniej nie od raz się jest wysłuchanym. Sam teraz odmawiam NP, którą zacząłem 22.11.14 i doskonale to rozumiem,że jest to ogromne poświęcenie dla Pana Boga i Najśw.Marii Panny.Ale podoba mi się to w Was dziewczyny,że wierzycie, że mimo ciężkich momentów nie tracicie nadziei.Czyż nie jest to coś wspaniałego-popatrzcie:Pan Bóg może nas zawsze ,,testować” z cierpliwości, a Wy nie tracicie nadziei i dalej wierzycie i Jemu i Najśw.Marii Pannie.To jest prawdziwy dowód na Waszą miłość i to, że pragniecie tej miłości także od drugiego człowieka, czyli pragniecie spotkać kogoś wartościowego w swoim życiu.Ja osobiście chciałbym trafić na którąś z Was w swoim życiu, ale być może akurat nie w tym momencie.Zabawne jest to, że być może nawzajem się szukamy,ale czy kiedyś spotkamy? Powiem tak: głęboko wierzę, że jak Pan Bóg będzie chciał, to tak nami pokieruje, że gdzieś się spotkamy, ale gdzie, to tego nie wiem…:)Pozdrawiam i zawsze z Panem Bogiem.

    • A nie możecie się po prostu umówić tylko czekacie aż Pan Bóg Wami pokieruje, żebyście się spotkali? Pokierował Wami, że „spotkaliście się” na tej stronie, jeszcze mało?

      • tia… na lotnisku na okeciu miedzy 1 a 3 w nocy:) w poniedzialek, tylko wtedy jestem w PL ale dziewczyny sa na stale:p wiec moze:D

  15. Rafal ja bylam optymistka, do czasu az sie zycie nie posypalo zaczynajac pierwsza NP mialam mase wiary i nadzieji, mimo ze przez bol i cierpienie, ale ja mialam zaczynajac 3 tez ja mialam, zaraz skoncze czes blagalna i widze jedno… zadnej laski na ktorej mi zalezy nie otrzymalam, tak trzeba miec nadzieje, ale z nadzieja jest jak ze swieca, musisz czyms ja rozpalic, jak nie masz to nie rozpalisz…Bog wiem, na razie to pokazuje mi swoja niemoc

  16. Dario, niestety trudno mi się odnieść do twojej sytuacji,na pewno musiałaś bardzo wiele wycierpieć, skoro tak piszesz i łatwo się to mówi z perspektywy kogoś kto tego nie doświadczył co Ty.Jednak, mimo wszystko, z tego co piszesz, wnioskuję,że jesteś wspaniałą osobą, z wartościami,kochasz Boga i Najśw.Marię Pannę, tak samo jak ja i dlatego napisałem,że to byłaby ogromna łaska z nieba spotkać kogoś takiego jak Ty, bo też wyznajesz te same wartości.Mi też jest ciężko czasami,jak dopada mnie szarość,ale wtedy myślę sobie o tych wszystkich osobach na całym świecie, które poświęcają się dla Pana Boga, aby mu wynagradzać przez modlitwę wiele zniewag, więc wtedy także moje myśli są kierowane ku Tobie, choć de facto Cię nie znam, ale to dzięki takim osobom jak Ty jest mi wtedy lżej.:) Pozdrawiam Cię serdecznie.:)

  17. To Ciebie rozczaruje, tak jak i wiele innych tu osob. Zaraz znajdzie sie grono, ktore powie ze bluznie, ale lata mi to… Nie kocham Boga, nie kocham Jezusa, ani Jego Matki. Probuje, kocham Go tylko w taki sposob na jaki mi pozwala, tylko z taka sila, jaka mi daje laske. Moja milosc jest ograniczona przez grzech i dopoki moje „ja” bedzie wa&zniejsze od Niego nie osmiele sie powiedziec, ze Go kocham

  18. Ale Daria mówisz to co chcesz powiedzieć i bardzo dobrze że nie owijasz w bawełnę. Każdy ma prawo do własnego zdania. Dziś zamówie dziesiątkę w Twojej intencji. Powodzenia 🙂

  19. A co jeśli Ci powiem,że byłem jeszcze większym grzesznikiem niż Ty, dopóki Pan Bóg mnie nie zawrócił ze złej drogi, a nastąpiło to w Medjugorje na górze Podbrdo, i teraz jedynym moim celem, przynajmniej na tą chwilę, jest dziękować Pan Bogu i Matce Bożej za łaskę nawrócenia.Ja doskonale rozumiem rzeczywistość grzechu, bo były przynajmniej dwie furtki, które uchyliłem szatanowi i on sobie właził kiedy tylko chciał. A dziś staram się nie uchylać tych drzwi, co wtedy uchyliłem, i dzięki łasce bożej otrzymanej w Medjugorje staram się żyć w stanie łaski uświęcającej, a uwierz mi, nie jest to dla mnie łatwe, bo jak ktoś był zniewolony grzechem przez kilkanaście lat, to demony non stop upominają się o moją duszę. Bez Boga nie można ich pokonać, ale teraz mam już większą dojrzałość duchową niż kiedyś. Staram się jeździć na pielgrzymki, o ile tylko jest to możliwe finansowo i raczej nie popełniać wcześniejszych błędów.No i dużo się modlić, w ten sposób demony nie mają do mnie dostępu, bo Matka Boża mnie ochrania.:)

  20. dwie… to musze Ci powiedziec, ze calkiem malo:) ja potrzebowalam modlitwy o uwolnienie, mimo wczesniejszej spowiedzi generalnej. poki co nie mam koszmarow, ale dalej budze sie w nocy i nie moge spac, wiec cos jeszcze jest, ale co to Bog jeden wie. I nie mow, ze byles wiekszym grzesznikiem bo tego nie wiesz, ja wiem co w zyciu narozrabialam i moze to przez co przechodze teraz jest pokuta za to, co tez jest laska, ale mi to bardzo ciezko przyjac.

  21. Jeśli chcesz pogadać na temat walki duchowej, to chyba jestem właściwą osobą.Dlaczego? Interesuję się prywatnie tematyką walki duchowej, czyli egzorcyzmy, opętania, znam świetnie ten temat, bo mam w domu wiele książek księdza Gabriele Amortha, najbardziej znanego egzorcysty na świecie. Wiedza w nich zawarta ukazuje perfidną grę, jakiej my wszyscy jesteśmy uczestnikami, a walka toczy się o każdą duszę i każdego dnia. Ja doskonale znam tą tematykę, bo przeczytałem już ponad 30 książek na temat walki duchowej, dlatego moja wiedza jest teraz większa niż wtedy kiedy byłem zniewolony grzechem i szatan mną się bawił. Dziś, jak już poznałem jak on działa i jak potrafi ludzi ogłupiać, staram się pewnych furtek nie uchylać, inaczej zawsze kończy się to utratą stanu łaski uświęcającej.Znam historie wielu ludzi, którzy narobili dużo złego, a mimo wszystko dzięki Bogu i Jego łasce, zwyciężyli zło i szatana.Jeśli chcesz pogadać na takie tematy, to zawszę znajdę czas.

  22. I tu jestes w bledzie:) Zly zawsze jest kolo nas, zawsze, nawet 5 min po spowiedzi mozesz juz utracic laske. Oczywiscie rozgraniczamy grzechy lekkie i ciezkie. Ale zgrzeszyc mozemy nawet mysla, niechcacy. Myslac o kims zle np. „ale on wyglada”- oczywiscie w negatywnym tego slowa znaczeniu. Jak nie podziekujesz Bogu przed posilkiem to tez bedzie grzech, lekki ale bedzie. My zlego nie mozemy pokonac:p A jak chcesz gadac to zapraszam daria.np malpa wp.pl

  23. Dario, dziś już idę spać, ale jutro napiszę do Ciebie na pewno.Masz rację, jest taka opcja, że już nawet 5 minut po spowiedzi można zgrzeszyć, ale jak patrzę na jakąś ładną dziewczynę, to przecież aby zaszedł ciężki grzech śmiertelny, muszą być spełnione 3 warunki: świadomy, dobrowolny i odnoszący się do materii ciężkiej. Nawet jeśli szatan podsuwa mi w świadomości grzeszną myśl, to nie popełniasz grzechu, jeśli nie dajesz swojego przyzwolenia na tą myśl. Inaczej nikt by nie był bez grzechu i nikt nie mógłby pójść do spowiedzi. Reasumując: zły podsuwa mi myśl o grzechu, a ja nawet jak spoglądam na figurę jakiejś dziewczyny, mówię modlitwę w myślach, więc jak wtedy może zajść grzech, skoro modliłem się i nie pragnąłem seksu z tą dziewczyną….Inaczej nikt nie mógłby iść do komunii, bo każdy by grzech popełniał. Co innego jest patrzeć pożądliwie, czyli patrzę na ciało kobiety i wyobrażam sobie z nią seks, wtedy faktycznie zachodzi grzech nawet w myślach.W książce ,,Godzina szatana” ojca Livio Fanzagii, przeczytasz o tzw.strumieniu świadomości, czyli natłoku wstrętnych, grzesznych i bluźnierczych słów, jakie atakowały ojca Pio i tam pisze wyraźnie, że w naszym sercu jest klamka (nasza wolna wola) i to my musimy dać pozwolenie na otwarcie drzwi szatanowi, bez tego nie może on sobie sam wejść do naszego serca.Ale to może jutro pogadamy.Dobranoc.:)

  24. Wszystkim polecam portal http://www.betania.pl
    a szczególnie, tym z Was którzy poszukują na współmałżonka osobę z wartościami.
    Betania to portal katolicki, dla osób poszukujących sensownych ludzi na żonę lub męża, albo po prostu grona sensownych znajomych 🙂
    Atmosfera tam jest przesympatyczna, a do tego ogromna ilość przydanych treści i filmów oraz rozmów na forum ubogacających duszę 🙂

    • Weszłam z dużym zainteresowaniem. Na środku pierwszej strony, jaka mi się otworzyła (fora)
      znajduje się wielki prostokąt następującej treści.

      WYBRANE POSTY UŻYTKOWNIKÓW BETANIA:

      „Mamy już Nowy Rok! i nadal nie widać wojska na ulicach. Tramwaje i autobusy jeżdżą normalnie. Cena benzyny spada. Dzieci pójdą do szkoły zgodnie z wolą Rodziców, a nie Kluzikowej. Niesiołowski dalej, bez przeszkód wrzeszczy: nasilają się objawy choroby psychiatrycznej. Swetru, będący na usługach CZORT WIE KOGO, dalej nie aresztowany i wmawia nam wszystkim że mamy Stan Wojenny w Polsce, bo TK został przejęty przez PIS, po tym jak w czerwcu łamiąc konstytucje przejęło go PO. Ten TK, o którym nawet przeciętny Kowalski nigdy nie słyszał i nie wiedział o tym jakie to ustawy krzywdzące nas zwykłych Polaków blokowali … BO ŻADNYCH TAKICH NAWET NIE BLOKOWALI! 🙂 a demokracja się skończyła, bo banki mają być opodatkowane i pieniądze z tych podatków mają zasilić budżety polskich rodzin mających dzieci. W sklepie towary nadal leżą na półkach. Boże Narodzenie się odbyło. Ateiści, którzy nie wpuścili księdza po kolędzie, nie poszli do więzienia. Rosja nas nie zaatakowała. USA nie wyrzuciły nas z NATO. Rozkodowani KOD-owcy wciąż mogą się gromadzić na ulicach. Giertych może podskakiwać na murku przed Sejmem, a Lis wciąż może publicznie namawiać ludzi, by bronili jego dostępu do koryta telewizji publicznej, gdzie zarabiał za swój program 92 000 zł brutto. Gazeta Wyborcza nadal pojawia się w kioskach, a w telewizji TVN wciąż sączy się toksyczny jad … Po ulicy nie chodzą Patrole Rydzyka, a policja nie wyciąga o 6.00 rano POpapranego z łóżka. Tylko wciąż niektóre „autorytety” w TV próbują nam wmówić, że dzieją się rzeczy niebywałe i okropne. Nie dzieją się. Po prostu nic specjalnego nie dzieje się. Tylko śniegu brak … A nawet dla nas zwykłych Polaków żyjących od 1szego do 1szego często na kredytach, coś drgnęło, bo pojawiła się nadzieja na jakieś zmiany i lepsze jutro. A w oddali Kwik, Jazgot i Kwilenie świń odrywanych od państwowego koryta – które straszą nas tym, że teraz dla Polaków będzie tylko złe, bo przez 25 lat w tej demokracji było nam tak ”dobrze” …”

      Owszem, jest zapewnienie, że ” Katolicka Betania zaprasza. Portal chrześcijański bez cenzury.. Skupiamy ludzi wyznających otwarcie swoją wiarę w Boga jak i osoby, którym na sercu leży dobro Polski promujących hasło: Bóg, Honor, Ojczyzna – bez względu na status.
      Cenimy wypowiedzi szczere, ale także wysoką kulturę słowa pisanego.
      Szczególne miejsce mają tu osoby szukające partnera na całe życie o podobnych wartościach. Mile widziane osoby duchowne i konsekrowane.”

      Nie jestem z PO, nie mam nic wspólnego z KOD-em. Nie dalej jak wczoraj dziękowałam tu Bogu za brak politykierstwa na stronie nowenny, szczególnie za nieobecność tego typu dyskursu. I taka mnie nachodzi wątpliwość: partner ma być na całe życie, ale każda władza i układ polityczny są przejściowe. Jak się znajomość buduje na wyśmiewaniu Niesiołowskiego i partii, której za kilka lat nikt nie będzie pamiętał, to co POtem z takim związkiem:-)))? Chyba, że to obietnica dla prawdziwych staruszków, to oni rzeczywiście mają szanse dożywotnio emocjonować się wyczynami Giertycha.

      • OD poznawania kogokolwiek na tego typu portalach to jak najdalej. Niestety, tam ukrywają się różni nienormalni 🙂 a pod płaszczem religijności, myślą, że wyrwą łatwo kogoś.

A Ty co o tym myślisz? Napisz!