Kasia: Akceptacja

To moja kolejna nowenna. Jeszcze nie do końca spełniła się moja prośba, ale czekam. Wiem, że sama muszę się zmienić. To bardzo ważne. Po odmówieniu kilku już nowenn troszkę sama się zmieniłam. Zaakceptowałam swoją sytuację, już tak nie rozpaczam - to ogromy plus.
Read More

Nika: Cuda dokonują się, gdy człowiek wielbi Boga

Minęło kilka miesięcy odkąd zaczęłam odmawiać Nowennę Pompejańską. Otrzymałam wiele łask, które trudno nawet zliczyć. Otrzymałam więcej, niż nawet prosiłam.
Read More

Weronika: Dzięki Maryi miłość wróciła

Moje świadectwo będzie krótkie. Natrafiłam na nowennę całkiem przypadkiem, ale w momencie życia który był dla mnie jednym z najgorszych. Mianowicie zostawił mnie mężczyzna, którego bardzo kochałam.
Read More

Asia: Poprosiłam i Usłyszała mnie

Wysłuchała mnie Matka i o tym chciałam Wam wszystkim poświadczyć. Chciałabym jeszcze tyle napisać ale nie mam tyle czasu bo właśnie odmawiam w moim życiu drugą NP :) jest mi jakoś trudniej niż w pierwszej dla tego proszę czytających o dobrą myśl o mnie bym wytrwała, a ja Wam Błogosławię w imię Jezusa Chrystusa, Pokój Wam.
Read More

Mężatka: Dzięki Matce Przenajświętszej spełniło się największe pragnienie moje i męża

Mam nadzieję,że i w tych sprawach Maryja mnie wyslucha. Mysle, że nie poprzestane na odmawianiu nowenny pompejskiej.Maryja naprawdę nas wyslucha trzeba tylko wierzyć i prosić, nie poddawać się.
Read More

Marian: Prośba o łaskę zdrowia

10 września 2014r odbierając wiadomości na poczcie e-mailowej, zatrzymałam się dłużej na informacji o nowennie pompejańskiej. Nowennę tą znałam i wielokrotnie myślałam o niej, ale ciągle nie miałam odwagi zacząć. Chociaż wiele razy czytałam ewangelię Św. Łukasza 11,9-13 o wytrwałości w modlitwie i Łk. 18,1-8 o mocy wytrwałej modlitwy. Ale chyba nie wierzyłam w siebie – że wytrwam.
I wówczas 11 września przyjaciółka zadzwoniła i zapytała mnie co to znaczy w nowennie część błagalna i część dziękczynna. Wytłumaczyłam jej to i dalej sama zaczęłam ten temat drążyć. Czytałam w Internecie wiele świadectw ludzi odprawiających tą nowennę – jak i tych którzy nie byli w stanie wytrwać do końca. Znałam również historię – powstania nowenny pompejańskiej. Czytałam także świadectwo o Cudzie uzdrowienia Fortunatiny Agrelli. Natchnienie dał mi Duch Święty. Kiedy już o godz. 22 położyłam męża do spania, nie dawało mi to spokoju. Zapaliłam świecę, postawiłam obok figurkę Matki Bożej, Fatimskiej. Na złożonych do modlitwy rękach Maryi kiedyś zawiesiłam maleńki różaniec z koralików mało większych jak ziarenka maku. Przy blaskach świecy wpatrywałam się w postać Maryi. Zaczęłam się modlić do Ducha Świętego (nauczyłam się tego w Domowym Kościele). Prosząc Go o wszystkie dary i łaski potrzebne, aby wytrwać w tej wielkiej nowennie Przed sobą miałam wydrukowaną instrukcję i teksty modlitw tejże nowenny. Po dłuższej chwili wzięłam różaniec do ręki i zastanowiłam się nad intencją, którą miałabym zanosić do Maryi przez 54 dni. Kiedy 5 lat temu przeszłam na wymarzoną emeryturę – mąż już był na emeryturze –myślałam o tym że zajmiemy się wnukami oraz że więcej czasu będziemy mieli dla siebie. I wówczas świat mi się zawalił. U męża zdiagnozowano chorobę – Parkinson miażdżycowy. Wychowaliśmy 6 dzieci. Oczywiście choroba postępowała powoli, ale po tych 5 latach mąż już prawie samodzielnie nie chodził i potrzebował opieki 24 godz. na dobę. Jakby tego był mało, upadł i złamał kość szyjki udowej. No i oczywiście niewiele już można było się z nim kontaktować. Nie poznawał członków rodziny, (objawy podobne jak przy chorobie Alzcheimera). Nie radziłam sobie ani psychicznie, ani fizycznie. Wielką pomocą były dla mnie wspaniałe dzieci, ale one przecież pracowały. Następnie zaczęłam się modlić. Przesuwałam paciorki różańca poprzez tajemnice radosne, bolesne i chwalebne. Kiedy skończyłam, było ok. północy. Spać mi się nie chciało, ale poczułam wielką ulgę i radość jednocześnie. Potem przez całą nowennę wspólnie ze mną modliły się wnuczki, czasami nawet przez wszystkie trzy części różańca. Tutaj dodam, że od dnia ślubu ,
chociaż różaniec może nie cały, ale codziennie przynajmniej jedną dziesiątkę odmawialiśmy wspólnie. Najpierw sami, potem przychodziły na świat dzieci, więc odmawiały razem z nami. Niby wspólnie, ale każdy odmawiał inną tajemnicę i w ten sposób był to nasz cały różaniec. Każde z nas odmawiało w swojej intencji, wymawianej przeważnie głośno, czasami tylko w sercu powierzaliśmy Maryi nasze sprawy dnia codziennego. Jak wiele łask otrzymaliśmy przez okres naszego 45-letniego małżeństwa . Nie potrafiłabym zliczyć. Niektórzy zazdrościli nam naszej miłości, ale odpowiadałam wszystkim że to dzięki temu, że w naszym życiu była cały czas Maryja – nasza Matka. I chociaż potem – jeżeli były nawet trudne sprawy z wychowaniem dzieci, to z różańcem w ręku błagałam Maryję o pomoc. Były to namacalne łaski, które otrzymywałam od Boga dzięki wstawiennictwu Maryi. Na ten temat mogłabym napisać tomy, ale to nie tu. I dlatego wszystkim mówię – RÓŻANIEC JEST NAJLEPSZYM LEKARSTWEM NA WSZYSTKIE RANY. I chociaż łaski nie zawsze były otrzymywane „od ręki” to jeśli były zgodne z wolą Bożą, to zawsze je otrzymywałam.
Dzień 3 listopada był dla mnie szczególny. Wówczas zakończyłam Nowennę Pompejańską. Pierwszą. Co mi ta modlitwa dała. Dni moje są pracowite i często jest mi bardzo ciężko nie tylko fizycznie, ale przede wszystkim psychicznie. Chociaż wiem że pytań typu „ Panie Jezu, dlaczego mnie to właśnie spotkało” nie powinnam zadawać, to jednak w morzu łez niejednokrotnie je zadawałam. Już przy odmawianiu drugiej części nowenny byłam wyciszona, nie było to dla mnie problemem usiąść, zapalić świecę i wziąć różaniec do ręki. Mogłam w spokoju nawet jednym ciągiem (jeśli sytuacja mi na to pozwalała) odmówić wszystkie części różańca. Przypominam sobie jak zaczynałam: nawet jednej części nie mogłam odmówić spokojnie, szatan poruszał moje niespokojne nogi, więc nawet modliłam się chodząc po mieszkaniu z różańcem w ręku. I chociaż moją intencją była prośba o zdrowie męża, to wiem że w zamian otrzymałam więcej cennych łask, które być może bardziej mi są potrzebne. Wielką łaską było m.in. to że wnuczki się ze mną chętnie modliły. Nauczyły się wszystkich tajemnic różańcowych z rozważaniem, bo im to tłumaczyłam. Ja przestałam płakać, stałam się bardziej spokojna i cierpliwa przy opiece nad mężem. Bo sama miłość nie zawsze mi wystarczała, brak mi było cierpliwości. Matka Boża pomogła mi połączyć miłość z cierpliwością i całkowitym oddaniem się opiece. Pomogła mi podtrzymać: „ślubuję Ci miłość, wierność w zdrowiu i w chorobie, dopóki śmierć nas nie rozłączy”. I z całego serca dziękuję Ci kochana Mateńko.
I dziś wiem że to dopiero początek, bo intencji jest wiele. I wierzę że Maryja mi w tym pomoże. Amen.

A Ty co o tym myślisz? – Napisz komentarz

3 komentarzy do "Marian: Prośba o łaskę zdrowia"

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
WNM
Gość

Wspaniałe świadectwo. Jest Pani wyjątkową osobą…

E.
Gość

Jest Pani wspaniałą osobą. Z Pani świadectwa płynie taki spokój i miłość. Niech Pani i Pani rodzinie Bóg błogosławi 🙂 Wierzę, że jesteście Państwo pod opieką Najukochańszej Mateńki.

Hanka
Gość

Cudowne swiadectwo,zycze wiele Łask Bozych

Czy wiesz, że autor

nowenny pompejańskiej

napisał też…

Miesięczne nabożeństwo

do świętego Józefa

w sprawach trudnych

w ROKU ŚW. JÓZEFA!