Bożena: prośba o dziecko wysłuchana

I moja nowenna została wysłuchana! Chcę napisać szczególnie o łasce, jaką Maryja mnie (a właściwie moich bliskich :)) obdarzyła przy trzeciej nowennie. Dwie pierwsze też są wysłuchane – wierzę w to głęboko, tylko na efekty muszę jeszcze cierpliwie poczekać, ale i w tych sprawach w których odmawiałam dwie pierwsze nowenny dzieje się lepiej. Natomiast trzecia została całkowicie wysłuchana. Modliłam się o ciążę dla bliskiej memu sercu pary. Sprawa wydawała się beznadziejna, lata leciały i pomimo starań dziecka nie było. Gdy zaczęłam odmawiać nowennę, prosiłam gorąco Maryję nie tylko o ciążę ale również o to aby ona pojawiła się szybko. Bo już tyle lat czekali. Dobrą wiadomością o ciąży podzielili się ze mną kilka tygodni po zakończeniu przeze mnie nowenny :). Jestem przekonana że moja modlitwa przyczyniła się do tego. Dziękuję Ci Maryjo!

Chcesz widzieć świadectwa nowenny pompejańskiej na Facebooku?
To proste – kliknij na >>POLUB >>

44 myśli na temat „Bożena: prośba o dziecko wysłuchana

  1. Gratuluję i życzę Wesołych Świąt 🙂
    moje święta są w tym roku wyjątkowo smutne, samotne i płaczliwe, najgorsze jaki pamiętam. Tym bardziej życzę każdemu z osobna wielkiej radości i bliskości drugiego człowieka 🙂

  2. Dołączam się do Was dziewczyny, najgorsze święta jakie mogłam przeżyć, koszmar! Nigdy w święta nie płakałam, ale w tym roku wyję 24 na dobę

      • jak obiecałam nie narzekam. Ale szczerze mówiąc nie jest dobrze bo depresja moja się obudziła. Miałam spokój przez niecały miesiąc z kilkoma upadkami. Jednak to nie jest choroba uleczalna, wiedziałam, że powróci, ale jeszcze miałam nadzieję, że jakoś może jeszcze o mnie sobie nie przypomni tak szybko. Też nie znoszę świąt, a zwłaszcza hipokryzji wśród całej rodziny.

      • Te Swieta takze byly dla mnie trudne ale wierze ze to sie zmieni nigdy nie wiemy co stanie sie jutro i co dobry Bog zesle nam, jakich ludzi jakie miejsca i komu mamy pomoc, nigdy nie jestemy sami zawsze jest ze mna moj Ojciec Niebieski i Maryja Matka moja w niebie

  3. Drogie dziewczyny, tak naprawdę to wiele ludzi ciężko znosi święta. to cieszy głównie ludzi w kontekście dni wolnych od pracy. Ogólnie też jest pięknie, wszystko oświetlone. Przebrnięcie jednak przez dni świąteczne łącznie z samą wigilią wiele osób przygnebia, wbrew pozorom. Wcale nie trzeba być chorym 😉

  4. ja kiedyś lubiłam święta, bo miałam czas dla najbliższych. Teraz jestem samotna, owszem byłam u rodziców, ale wygląda to jak co roku- mój tata robi sobie drinka, moja mama krzyczy że w święta się nie pije alkoholu, ciągle katują mnie jakimiś koncertami kolędowymi albo relacjami z mszy, nieszporów w tv itp. Jutro oczywiście wszyscy znowu kościół i wspólny obiad, bo to tak nie pasuje w święta być pokłóconym. Dziś nie wytrzymałam, zamknęłam się w pokoju i płakałam, prosząc o śmierć, bo innego wyjścia nie widzę (innych cudów wymodlić nie umiem). Jeszcze wczoraj odezwał się do mnie mój były, był taki miły i uprzejmy że aż mi niedobrze z tej słodyczy było. Odczułam że chciał się wyżalić, że jest samotny itp ale tak naprawdę to ma to na swoje życzenie i własny wybór. Powiedziałam mu że jestem bardzo szczęśliwa i dopiero życie zaczynam ( taki małe kłamstwo w wigilie ). Całe te obchodzenie świąt to niestety taka fałszywa uprzejmość i sztuczne uśmiechy, mam nadzieję że kolejnych świąt nie dożyję.

      • przecież pisałaś ? że były ma kochankę i co teraz jest samotny? Ajjj mogłaś mu nie kłamać może byście jeszcze byli ze sobą? 😀

        • nie nakłamałam mu, że kogoś mam itp, jak on narzekał mi, że już ma swój wiek, że zapomniałam o jego urodzinach to powiedziałam mu tylko, że nie chciałam przeszkadzać w urodziny i z tym wiekiem to ma się ogarnąć bo ja dopiero życie zaczynam. Nie powiedziałam w jakim sensie zaczynam. On też nie dopytywał. Co do tej kochanki, to nie wiem o co chodzi, bo wydawał się smutny i samotny. O tej kochance to wiem od wspólnych znajomych, ale jak co chwilę przynosili mi newsy na jego temat- zabroniłam im rozmawiać ze mną na jego temat, bo bardzo mnie to denerwowało. On to stały w uczuciach nie jest, najpierw chciał się ze mną żenić, potem właściwie bez powodu z dnia na dzień mnie zostawił, potem raz zadzwonił jak najlepszy kumpel, a teraz jeszcze chce mi się wypłakiwać na ramieniu że on już ma 30 a nic w życiu nie ma i ja taka zła kobieta- życzeń mu nie wysłałam na urodziny. Nie wiem co on tam w tej głowie ma , chyba sam wiór. Generalnie cudów żadnych nie było, spotkania i szczerzej rozmowy nie zaproponował, może i lepiej, Pora to skończyć raz na zawsze, ten telefon mnie dobił a nie uskrzydlił.

    • Może to właśnie byłą taki mały cud dla Ciebie na te świeta?
      ja o taki błagałam, ale na darmo. Dzisiaj w kościele w myślach wrzeszczałam na Boga, że jest okrutny, że mnie ignoruje i zesłał mi wszystko co najgorsze…a nawet mu obiecałam że się zabiję bo już dłuzej tego wszystkiego nie zniosę. Wczoraj płakałam, zeby mnie wreszcie zabił.
      A teraz siedzę i Go przepraszam. Ja nawet nie mam dna w swoim życiu żeby móc się d niego odbić.

    • a może zamiast śmierci poprosisz, żeby odmienił Twoje życie na lepsze. Każdy z nas ma kiedyś myślał, że wolałby umrzeć, ale tak naprawdę chcemy, żeby nasze życie było szczęśliwe.

  5. Mimo tego nastroju, jaki ma część z Was życzę Wszystkim nadziei i ufności. Może trzeba coś zmienić, na Kogoś inaczej spojrzeć, zapomnieć albo nie zauważyć…. A zauważyć Kogoś innego. To Święta radosne bo rodzi się Odkupienie win, aby i nasz krzyż był lżejszy. Uwierzmy. Radości i pokoju z całego serca życzę.

  6. Boże Narodzenie to nadzieja naszego zbawienia niech Jezus bedzię uwielbiony a Maryja błogosławiona za jej- tak- niech mi się stanie jak Bóg chce.

  7. Są takie dni,że każdy ma dość polecam Wam mój sposób, który zawsze na mnie działa może pomoże jeszcze komuś. Najpierw wyszukuję ” Ruha” do DUCHA ŚWIĘTEGO.
    POTEM NA TEJ SAMEJ STRONIE ZNAJDUJĘ PIOSENKĘ : „Ta Krew” a następnie „Zaufałem Panu” potem już tylko ufam i zwyczajnie nie boję się.
    A Boże Narodzenie, …………………Jest w nas.
    Pozdrawiam Wszystkich.

  8. Ja też zmagam się z depresją.W sumie powinnam się przyzwyczaić bo to już 30 lat.Dziś była msza za 50letnie małżeństwo,ksiądz prosił by wszystkie małżeństwa podały sobie ręce i udzielił błogosławieństwa.Smutno mi było bo w tym roku własnie z powodu depresji mój mąż się ze mną rozwiódł. Ale cieszyłam się,że jestem na mszy bo często nie mam sił by wyjść z domu.

    • jak chłop odchodzi przez chorobę współmałżonka to znaczy, że nigdy nie kochał. Nie ma czegoś takiego jak miłość. A te 50-letnie małżeństwa nadal istnieją bo gdzie te starce teraz pójdą? Nie mają hajsu by wyrwać młodsze, impotencja więc mogą sobie trzymać się za te ręce i przyjąć błogosławieństwo.

      • „nic nie wiem” -przesadziłaś. Te małżeństwa ślubowały przed Bogiem ” że Cię nie opuszczę aż do śmierci” . Z przyjemnością patrzę na starsze pary jak wzajemnie wspierają się, szanują. Ostatnio byłam na weselu i była para z 50 letnim stażem . Pięknie tańczyli wpatrzeni w siebie. A moja koleżanka z zazdrością na nich patrzyła i dziwiła się.

  9. JEZU! LUDZIE CO Z WAMI!!!!! ???? do wszystkich co tutaj dzisiaj płaczą i myślą o śmierci … NIE PŁACZCIE I NIE MYŚLCIE O ŚMIERCI DOSYĆ!!!!!! Czas rozpocząć swoje życie od dzisiaj OD NOWA!!!!!!!!! Nie ma ludzi bez problemów… ale to nie jest powód do tego, żeby nie chcieć żyć!!!! Od dzisiaj 1) Różaniec w dłoń ale nie klepać tylko medytować! 2) zacznijcie czytać o Miłosierdziu Bożym 3) stańcie się uważni każdego dnia… bądźcie wyczuleni na myśli i rzeczy jakie pojawiają się w Waszym życiu… trzeba spowiedzi i nawiązania relacji z Duchem Świętym… on Wam wyprostuje drogi, wyleczy to co było i PÓJDZIECIE DO PRZODU!!!!! Módlcie się o radość.. pokój i radość pochodzą od Boga, a rozpacz, żal do świata od szatana…. Odetnijcie się w święta od zła! Alleluja i do przodu! ps. od 13 lat mam ogromne problemy i buduję swoją nadzieję, każdego dnia i wierzę i ufam, że będzie lepiej i chociaż nic się nie stało tak „raz -dwa” to się dzieje! inaczej niż planowałam ale się dzieje i idzie w dobrym kierunku… a ostatnio przyspieszyło 🙂

    • ja tam się śmieje z problemów lub porażek, mam gdzieś co nawet ludzie myślą, brnę cały czas do przodu, ale nie da rady się wyleczyć z depresji genetycznej, u mnie nie jest spowodowane czynnikami zewnętrznymi, ja cierpię na pragnienie niebycia, nieistnienia nigdy.Popieram Cię, że trzeba iść do przodu i tak właśnie robię i innych namawiam ale gdybym miała wybór wybrałabym unicestwienie.

      • Natalko myslisz sie i to bardzo, ja takich malzenstw wokol siebie mam mase. Moja babcia byla bardzo chora, byla sparalizowana. Trzeba bylo ja karmic, nosic, myc wiesz kto to robil? Jej maz a moj dziadek 12 lat 24 godziny na dobe. Do ostatniego dnia. Mogl oddac do domu starcow i zyc dalej, a wierz mi gdy babcia zachorowala nie byl jeszcze stary

        • po prostu dobrze trafiła, moja babcia nie. Była bardzo chora, a dziadek narobił bachów gdzie indziej, bił i miał ją gdzieś.Przed śmiercią przypomniał sobie, że jest mężem, ale nawet przepraszam nie powiedział.

      • La dolce vita ;))) haha!!! Natalia, jakbys wybrała nieistnienie to ominęło by Cię wiele ciekawych spraw. np. nie mogłabyś pośmiać się ze mnie. Tak, mój rozwiązany supeł, na pewno rozwiązany, w tej kwestii jestem wierząca. jednak muszę stwierdzić, że tam na górze, oni też mają poczucie humoru! :)))))

    • ja generalnie różaniec odmawiam, dzienniczek siostry Faustyny przerobiłam klika razu, w wigilię byłam na spowiedzi św., ksiądz trochę na mnie nakrzyczał jak powiedziałam że zło życzyłam innym ludziom, należało mi się, generalnie chciałabym powstać z tego grzechu….radość życia nie wróciła.

  10. W Święta Bożego Narodzenia rodzi się Jezus. Nie gdzieś w cyberprzestrzeni, ale w naszych sercach. To jest podstawowy sens tych Świąt. Więc ja się pytam: Jak miał się urodzić Jezus w Waszych sercach, skoro Wy myślicie o śmierci?!!!!!! Nie lubicie świąt, płaczecie, chcecie umrzeć…co to ma być? A gdzie radość z bycia Dzieckiem Bożym? Gdzie miejsce w sercach na przyjęcie Nowo Narodzonego Jezusa, gdzie zaufanie i miłość, główne fundamenty naszej wiary? Oddajcie Wasze życie Jezusowi, zróbcie Mu miejsce w Waszych sercach, nie się w nich rozgości, a na pewno Wasze życie się zmieni na lepsze, czego Wam serdecznie z całego serca życzę:)

  11. Cieszę się, że wymodliłaś dla przyjacioł taki wielki dar. Ja właśnie w czoraj skończyłam odmawiać Nowenne w tej samej intencji tyle, że dla nas. W czerwcu będziemy mieli 13 rocznicę ślubu – mam nadzieję, że Matka Boża mnie wysłucha i tezż się w krótce doczekamy… Szcęsliwego Nowego Roku;)

A Ty co o tym myślisz? Napisz!