Anna: czy już ? czy jeszcze ?

Witajcie,
często czytałam tu świadectwa i zastanawiałam się kiedy i ja w końcu zacznę nowennę…i właśnie wczoraj skończyłam. Tak naprawdę nie wiedziałam z jaką intencją i za co się modle ponieważ było tyle spraw…dlatego koleżanka podpowiedziała mi żebym oddała to w Ręce Maryi i tak zrobiłam. Niech ona „wybierze” to co dla mnie w tym momencie będzie najważniejsze. Nie ukrywam, że życie się mocno przewraca i pod koniec czułam wręcz nieprzyjemności np.ze strony męża czy w ogóle wokół mnie ale co najważniejsze…od samego początku zaczęłam czuć taki spokój w sercu i mniej się denerwować, kłócić z mężem.. Nie wiem co wybrałam dla mnie moja matka Maryja ale na pewno coś co dla mnie jest Najważniejsze.

44 myśli na temat „Anna: czy już ? czy jeszcze ?

  1. Piękne świadectwo. Wkrótce się dowiesz co Mateczka Ci załatwiła. Spokój w sercu to jest duża sprawa. Pozdrawiam i życzę dużo ŁASK BOŻYCH

  2. a ja też się przestałam denerwować, ale czy to Boży spokój? Myślę, że nie, raczej jest to stan zupełnej obojętności na własne życie. Mnie już po prostu nie zależy, mogłabym jutro umrzeć. Teraz rodzina szaleje- okna myć, pierniki piec, a jaka ryba a jaki obrus. Szczerze to w ogóle mnie to nie kręci, mogę mieć brudne okna na święta, mrożonego dorsza z hipermarketu i bez pierników też mi się obejdzie. Moja kierowniczka w pracy dziś mi powiedziała „Oli jeszcze tylko trochę się postarasz i będzie miała ładną premie w styczniu” a ja jej na to „te 500zł premii nie zmieni nic w moim życiu” nie zależy mi, czy ja wiem czy dożyje do stycznia? Nie wiem czy to jest ten Boży spokój o którym tyle piszecie, bo jak dla mnie to jest obojętność na własne życie, brak marzeń, planów i chęci do życia.

    • Twoja rodzina wierząca, a nie ufająca 🙂 Najbardziej śmiać mi się chce z tych co przed świętami trzęsą się, biegają po sklepach jak dzikusy, ładują w wózki pełno żarcia by tylko przez te dwa dni świąt nie umrzeć z głodu, albo rodzina ma przyjechać, trzeba zastawić stół jadłem, niech nie mówią, że koryto było puste. Kiedyś przed świętami, jak bardzo szukałam Jezusa kupowałam jedzenie na te 2 dni świąt, mało ale zawsze coś. Łażę po tym sklepie, nagle przyszło mi na myśl zdanie, a może głos Jezusa(???) „Czemu mi nie ufasz? Myślisz, że pozwolę Ci umrzeć z głodu przez te dwa dni świąt?” Popatrzyłam na wózek i pomyślałam,że to totalny bezsens i wywaliłam z wózka wszystko i wróciłam do domu.

      Im bardziej jesteś obojętna na wszystko tym więcej dostajesz.

  3. No super, to mi się podoba! Całkowite zawierzenie woli i miłości Matki Niebiańskiej! Nie każdego na taką postawę stać… To na pewno przyniesie dobre owoce, tylko nie ustawaj w zawierzaniu siebie i swych bliskich Niepokalanemu Sercu Miłosiernej Mamy!

  4. Oliwio dobrze że się nie denerwujesz. Oddaj to wszystko Maryi. Ona pokieruje i będzie dobrze. Ale nie możesz też nic nie robić. Módl się i pracuj. Błogosławię Wszystkich.

    • Janek pamiętasz napisałeś do mnie 2 grudnia pod świadectwem Lidii, gdzie napisałam, że nie podoba mi się to, że niby wszystko na górze jest zaplanowane? Nie odpisałam bo zapomniałam zajrzeć pod te świadectwo. Jest ok, nie gniewam się, przepraszam jak też Cię obraziłam.

  5. Ja robię Wigilię dla rodziny dzieci, wnuki, moje rodzeństwo z rodzinami. Robię zakupy i sporządzam potrawy wigilijne na 20 osób. Jedyny dzień w roku gdzie wszyscy jesteśmy razem, łamiemy się opłatkiem, dzieciaki dostają prezenty.

  6. Ja pamiętną jedną „normalną” Wigilię, dobrze ją pamiętam bo była jedyną normalną, a tak to zawsze patologia, której nie chcę wspominać. A poza tym nie rozumiem zachowania ludzi, najpierw to w sklepie nawet chleba nie można spokojnie kupić normalnie, bo ludzie wykupują wszytko na potęgę jakby wojna miała nastąpić, potem ciągle o żarciu gadają i wokół żarcia się wszytko kręci,a zupa taka, a rybka taka, a ciasto takie i tyle, nawet jak idą z kościoła to sobie życzą smacznego śniadania, smacznego obiadu, kolacji i prezentów pod choinką, to chyba powinno się nazywać Święto Wielkiego Żarcia. A najbardziej wkurzające jest to, że ludzie udają dobrych i życzliwych a przez cały rok jak by mogli to człowieka w łyżce wody utopili, a teraz się będzie do mnie uśmiechał, ani przepraszam ani wyliż rz…… i ja się też mam uśmiechać no bo są święta, a po świętach dalej swoje. Czasami jak patrzę na to wszytko to sobie myślę że najbardziej samotną Osobą w święta to jest Pan Jezus. Kto w ogóle pamięta, że 25 grudnia są urodziny Pana Jezusa.

    • haha szczyt prymitywizmu jest po świętach jak ludzie gadają a gazety drukują „JAK POZBYĆ SIĘ POŚWIĄTECZNYCH KILOGRAMÓW?!” . Zgadzam się Jezus jest samotny w dniu swoich urodzin.

    • Lulu zapewne to co tu napisze nie spotka sie z Twoja aprobata, ale pisalas, ze nie otrzymujesz lask mimo, iz odmowilas NP itd. oprocz modlitw wazne jest przebaczenie, wszystkim i wszystkiego, ale tez sobie.

    • Ja nie znoszę tego okresu przed Świętami, bo same Święta już lubię. Ale te zakupy, te odstawianie się w najnowsze kozaczki i fryzury za 250 zł, po co to ? Po co tyle tych światełek, jemioły, plastikowych-kiczowatych aniołków, albo co zgroza – Mikołajów, które w niczym nie przypominają świętego Mikołaja- biskupa. Tak samo z tym jedzeniem sama wieczerza wigilijna już jest tak syta, po co tona ciast i cukierków do tego? Jeśli chodzi o mnie to wieczerza musi być tradycyjna, choć u mnie na śląsku nie je się barszczu z uszkami , więc o połowę mniej pracy, jak dla mnie ta wieczerza jest bardzo prosta, bo kapusta z grzybami i grochem oraz smażona ryba to nie jest jakieś wyzwanie kulinarne. Ja na święta wysprzątam pokój i ubiorę się w eleganckie ubranie, ale choinki w pokoju nie będę stawiać ani żadnych aniołków. W prezencie zawsze dajemy sobie kasę, więc oprócz prezentów dla siostrzeńców ten problem mnie nie dotyczy.
      Ale jest jedna rzecz które strasznie mnie irytuje w Świętach- zachowanie ludzi na Pasterce. Rok temu miałam ochotę krzyczeć „Boże widzisz a nie grzmisz”. Ludzie przychodzą na Pasterkę jak na dyskotekę, ubrani w świecące cekiny, fryzury i makijaż sylwestrowy. Przychodzą rozbawieni pod wpływem alkoholu, śmieją się, rozmawiają, zakochane pary miziają po ramionkach i szczypią, a w całym kościele zamiast zapachu świerków zapach perfum, alkoholu, papierosów, smażonej ryby i lakieru do włosów. Nie wiem czy u Was jest tak samo, ale dla mnie przychodzenie na mszę świętą pod wpływem alkoholu to woła aż o kare boską. Ksiądz lub kościelny powinien stać pod drzwiami z alkomatem. Ale z tego co słyszę, to w co drugim domu jest po wigilii czas na winko, koniaczek czy inny drink, mój apel dla świata- jak zamierzacie pić w wigilie to idźcie potem spać a nie na Pasterkę. A co do życzeń Świątecznych – nie przepadam za tym zwyczajem, ale w gronie bliskich też to praktykuję. Są natomiast osoby którym nigdy życzeń nie złożę, choćby któryś z moich byłych, czy moja była szefowa. Życzenie im wszystkie dobrego i wesołych itp to byłoby obłudne z mojej strony, bo tak naprawdę zwisa mi to i powiewa czy mają wesołe Święta.

  7. moze nie wszystkim? Moze bliskim, moze jest jeszcze ktos lub cos czego nie mozesz wybaczyc. Nie wiem, usiadz i po prostu zapytaj Boga czemu tak jest, popros by Ci pokazal czemu tak jest i pomogl to zmienic.

      • Zazdroszczę, ja nie potrafię tak zwyczajnie przebaczyć. Mi to zajmuje mnóstwo czasu, potrzeba łaski bożej i ciężko wybaczyć domownikowi jak on się nie zmienia, jedynie na gorsze.

        • Agnieszko powinnismy wybaczac kazdego dnia. Przebaczenie to nie jest uczucie, to nie znaczy, ze nagle zapomnisz o wszystkim co ktos Ci zrobil, bo tak nie bedzie, ale zaczniesz na niego patrzec, jak na brata siostre, na tak samo slabego czlowieka, jak Ty, ktorego Jezus tak samo kocha. Przebaczenie to jest wola wybaczenia, nie jestesmy bez skazy, nikt nie jest, ciezko nam przebaczyc, ale ja mam swiadomosc ze tez ranie i ludziom tez ciezko mi przebaczyc, czesc pewnie nawet nie chce… Ale ja sie staram, gdy mnie ktos rani w myslach mowie „W imie Jezusa, przebaczam Ci, Panie poblogoslaw tej osobie”

          • Mnie w przebaczeniu pomaga spojrzenie na taką osobę „oczami” Pana Jezusa. Przecież On również ją kocha i musi mu być bardzo smutno, że tak się ranimy nawzajem tym nieprzebaczeniem i gniewem. Wtedy łatwiej mi wybaczyć choćby dla Niego, mimo że tak na prawdę robię to dla siebie, a przede wszystkim własnego zbawienia. Wiele razy już mi pomogło.

          • Co z tego, że rano wybaczę, że brat coś zrobi, zdenerwuje mnie po południu i znów to samo. Nerwy mam na niego, że się wkurzam, już nie chce Boga zamęczać ciągle tym by mi pomógł przebaczać bo ile można…

            • A ile razy Tobie Bóg przebacza ? 🙂 Zastanów się, komu robisz na złość, a ku czyjej uciesze.

            • Wiem, że setki, tysiące razy, ale to jest Bóg, jemu łatwiej, no sorki 🙂 tak to rozumiem. A ja tylko człowiek ułomny…

            • Dokładnie, dlatego kolejny raz upadasz i się wkurzasz na tę osobę. Myślę, że to takie ludzkie. Najważniejsze, abyś miała świadomość, że to jest złę i chciała, chociaż próbowała z tym walczyć. Gdzieś czytałam, że Bóg nie oczekuje od nas od razu totalnej przemiany, ale takiej kroczkami małymi i nawet nie wszystkich grzechów od razu, tylko tez pojedynczo pracować nad każdym. Po kolei eliminować. A że po drodze są upadki, niestety taka nasza ludzka ułomność. Pamiętaj nawet święci grzeszyli, tylko ktoś mądry powiedział, że oni się na ten grzech nie zgadzali. Może weźmy z nich przykład 🙂

            • AgnieszkaC najtrudniej jest przebaczyć pierwszy raz, a potem jak poczujesz ulgę to to przychodzi z łatwościom, to że przebaczasz to nie znaczy że robisz komuś łaskę tylko sobie wyświadczasz przysługę. Nie należy mylić uczuć z przebaczeniem. Ja przebaczam zaraz jak mi złość przejdzie. Zastanów się czym brat tak cię denerwuje, bo prawda jest taka, że to nie brat cię denerwuje tylko ta złość pochodzi od ciebie, od wewnątrz. Np. ktoś ci powie że jesteś głupia i się zezłościsz na tą osobę, niby normalne, ale ty nie złościsz się na tą osobę tylko na siebie, bo w głębi serca uważasz się za głupią i nie chcesz taką być, nie akceptujesz siebie i złościsz się na siebie. Gdybyś nie uważała się za głupią to by cię to nie ruszyło. (podkreślam to jest przykład).
              Jak nie możesz się dogadać z bratem to polecam gorąco zastosować technikę Porozumienie Bez Przemocy (można o tym poczytać w internecie). Zasada jest prosta, np. kiedy ktoś się spóźnił:
              Obserwacja: Gdy widzę że jest 14.30 i pamiętam, że umówiliśmy się na 14.00…..
              Uczucie:…. to czuję zdenerwowanie i rozczarowanie…
              Potrzeba:…bo ważne jest dla mnie spędzanie sensownie mojego czasu oraz szanowanie mnie
              Prośba: Czy możesz następnym razem wziąć to pod uwagę i być na czas lub poinformować mnie o zmianie, proszę?
              Całkowicie eliminujesz agresję, pretensje itd., a prawda jest taka że każda akcja wywołuje reakcje, np. brat mówi że jesteś głupia, a ty mu oddajesz i tak się nakręcacie, fochacie itd, milczenie też jest agresją. Na tym przykładzie wyżej można by powiedzieć tak: Kiedy mówisz mi, że jestem głupia to czuje złość, bo potrzebuje akceptacji i szacunku od ciebie, przestań mnie poniżać (tutaj nie musisz dodawać proszę, bo nikt nie ma prawa cię poniżać, trzeba być stanowczym).
              Na początku poćwicz na osobie która cię mniej denerwuje i lepiej się dogadujesz, działa cuda 🙂 Na początku emocje wymykają się z pod kontroli i wraca się do starego schematu „muszę oddać”, ale to się nie ma czym przejmować, ćwiczenie czyni mistrza.
              Powodzenia

            • Dzięki lulu, ale na niego to nie działa, on ma zawsze rację, ja jestem leniwa, głupia itp, a jak ja dementuje to, to rzuca się do bicia do mnie, to się w ogóle nie odzywam do niego od x czasu. Trochę przeraża mnie wigilia, ale obowiązku łamania opłatkiem nie ma w biblii. 🙂

            • mam nadzieję, że to młodszy brat, który jest zbuntowanym nastolatkiem a nie dorosły facet, który wiecznie czepia się o coś, wykłóca itp. chyba, że alkoholik.

            • znam ten typ, przykro mi, ale możesz mu przebaczyć i być gotowa na pojednanie, tylko tyle i pamiętaj nie wolno ci się zgadzać na to żeby cię ktoś poniżał i bił, nawet jakby to trzeba było zgłosić na policję

            • dzielenie się opłatkiem istnieje tylko w Polsce 🙂 Lepiej się nie dzielić w ogóle jeśli za chwilę ma być tak samo jak przedtem bo to czysta hipokryzja. To podzielenia się opłatkiem trzeba też mentalnie dorosnąć, a nie na odwal wszystko bo święta i tak trzeba.

            • wpiszcie sobie w wyszukiwarkę: Czym jest wybaczanie? na stronie psychologia net pl jest bardzo fajnie i konkretnie to wytłumaczone i fajny ćwiczenie które daje dużo do myślenia, to z plecakiem

            • 9 lat starszy, ach szkoda pisać :-/
              Dlatego tak mi źle, że Bóg nie „zabrał” mnie z tego świata lub chociaż domu.
              Jakoś z tym trzeba żyć…

            • Dzięki. Ja Tobie życzę również wszystkiego dobrego.
              Nie chodź spać jeszcze, zostań z nami 🙂

            • też Tobie życzę szybciej wyprowadzki, a odzywki i poczynania brata olewaj. Jeszcze nie wiadomo co kogo czeka więc może on sobie się pomądrzyć w domu. Niech te jego zachowanie i każdego innego spowoduje u Ciebie coś odwrotnego czyli wzrost poczucia własnej wartości i dystansu do wszystkich i wszystkiego. Masz motto na 2015 -olewanie

A Ty co o tym myślisz? Napisz!