Teresa: Dziękuje Ci, kochana Matko Boża za wszystko!

Nowenne zaczelam odmawiac 18 listopada, ale najpierw byly takie przygotowania do modlitwy,czytanie swiadectw innych osob ,o otrzymanych laskach i wielu innych dobrach od Matki Bozej.Zaczelam sie modlic i musze powiedziec,ze podczas modlitwy zaczynalo sie zdenerwowanie ,niepokoj,mylenie sie w modlitwie.Przeczytaj Teresa: Dziękuje Ci, kochana Matko Boża za wszystko!
Przeczytaj całość

S: Powierzmy się Niepokalanemu Sercu Maryi a Ona nas na pewno Nie zawiedzie!

Nowenne odmawiam po raz pierwszy i dzisiaj mija 7 dzien odmawiania Mojej nowenny pompejskiej. Dziekuje NMP za nia i Ciesze sie ze ja odkrylam! Dzieki nowennie odkrylam PIEKNO rozanca swietego. Chcialabym zeby kazdy odkryl to piekno :-) Różaniec uczy milosci, wytrwalosci i dyscypliny. Jest to nasza osobista rozmowa z Bogiem....
Przeczytaj całość

Agnieszka: Uzdrowienie mojej mamy

8 Grudnia tego roku okazało się, że wszystkie torbiele znikły Lekarze kazali powtórzyć badania, gdyż nie mogli w to uwierzyć. Ponowie wykonane badania, potwierdziły, że torbiele znikły z trzustki mojej mamy.
Przeczytaj całość

Mirosław: Wcześniej nie mogłem niczego znaleźć przez 3 miesiące

Modliłem się o znalezienie pracy i moja prośba została wysłuchana bardzo szybko, bo już 10. dnia. Wcześniej nie mogłem niczego znaleźć przez 3 miesiące. Pomimo tego, że bardzo szybko spełniło mi się to, o co prosiłem, to wydaje mi się, że Maryja prowadziła mnie przez cały czas trwania nowenny, i...
Przeczytaj całość

Anna: Wiele otrzymanych łask

Nie jestem święta, czasami zaczynałam Nowennę i nie udało mi się jej skończyć, zdarzało się nawet, że na kilka dni przed ukończeniem. Niejednokrotnie zasypiałam z różańcem w ręku, kończyłam modlitwę nad ranem...
Przeczytaj całość

Ania: Świadectwo wiary -”Co obiecałem, dam wam”

Witajcie, mam na imię Ania i chciałabym podzielić się z wami świadectwem wiary. Dwa lata temu wspólnie z mężem uczestniczyliśmy w rekolekcjach parafialnych prowadzonych przez Leszka Dokowicza, na których nastąpiła duża przemiana w naszych sercach. Człowiek ciągle się nawraca, aby wzrastać w wierze. Te rekolekcje były dla nas momentem kolejnego nawrócenia. Otrzymaliśmy podczas nich wiele łask, wiele uzdrowień fizycznych jak i duchowych, wiele też prezentów. Pamiętam, że dużym problemem dla mnie była niechęć do ponownego zajścia w ciążę. Nasz synek miał półtora roku i jeszcze świeżo w pamięci miałam traumę porodu. Dziś wiem to na pewno, że bardziej moja pycha i egoizm kazała mi myśleć o sobie niż o Bogu i rodzinie. Na tych rekolekcjach zostałam z tego uzdrowiona. W ciszy swego serca usłyszałam słowa Pana: „Jak dobrze słyszeć, że zgadzasz się z Moją wolą. Ja chcę was obdarzyć prawdziwym szczęściem, radością i pokojem. Na początku pojawią się trudności, ale ze wszystkich was wyswobodzę i pokażę wam prawdziwą radość”. Te słowa tak głęboko wyryły się w moim sercu i stały się lampa u mych stóp w kroczeniu za Jezusem.
Mijał czas, miesiąc za miesiącem, a w nas coraz bardziej rosła potrzeba kolejnego dziecka i oczekiwanie na spełnienie obietnicy. Myśleliśmy, że skoro jesteśmy już gotowi przyjąć ten dar, to powinniśmy go otrzymać bez większych problemów, stało się jednak inaczej. Im bardziej chcieliśmy, tym większe było rozczarowanie pojawiająca się miesiączką. Bóg kazał nam jednak czekać, zapewniając, że nie rzuca słów na wiatr i jest wierny temu co powiedział. Faktycznie patrząc wstecz, nigdy mnie nie zwiódł. „Ufaj a Ja obdarzę was potomstwem, pobłogosławię wam. Ufaj, trwaj w miłości mojej”- mówił. I trwaliśmy. Powiedział, to da. Wierzę Mu.
Po roku starań okazało się, że mam problem zdrowotny, który może być blokadą w zajściu w ciążę. Lekarze początkowo zlecili leki, po czym po półrocznym leczeniu hormonalnym wylądowałam na stole operacyjnym. Pomyśleliśmy, że to były pewnie te początkowe trudności o których mówił Pan. I teraz miało być już tylko lepiej. Niestety kolejne próby kończyły się fiaskiem. W moim sercu zagościł gniew i bunt. Denerwowałam się na Boga, prosiłam, błagałam i bluźniłam. To było straszne. Zaraz po tym klękałam na kolana i przepraszałam zalana łzami. Bywały dni totalnego przybicia. Mętny wzrok i puste spojrzenie, życzliwość i uśmiech wobec otaczających mnie ludzi, a w głębi serca smutek i ludzki żal „Dlaczego nie my, dlaczego inni mogą mieć tyle dzieci ile tylko zapragną i w dodatku sami decydują kiedy powołać je do życia, a u nas ciągłe czekanie i zdanie się całkowicie na Jego wolę”.
Dziś wiem, że to był Boży plan względem nas, aby umocnić naszą wiarę, pogłębić ją,, doświadczyć i oszlifować. Często też zastanawiałam się czy czy słowa poznania, które tak regularnie do mnie Bóg kierował, nie były przypadkiem przeze mnie wymyślone. Ilekroć przychodziły te myśli zwątpienia, Pan zapewniał mnie, że to ON jest tym, który wypisuje słowa w moim sercu. Powiedział, Ja ci błogosławię i uzdrawiam, a ty uwierz. Jak powiedział Ojciec John Baptist Bashobora, ty masz uwierzyć, a nie mieć nadzieję. A to o co prosisz dostaniesz w stu procentach, czy dziś , czy jutro nie twoja w tym głowa.
A ja chciałam już. Dłużyło mi się, tupałam nogami jak niesforna dziewczynka. A Bóg ciągle czekał. Karmił mnie łaskami budującymi moją ufność do Niego. Najpierw podsunął mi modlitwę ofiarowania cierpienia. Cierpiałam, to fakt, ale przynajmniej widziałam w tym cierpieniu sens. Bardzo mi to pomagało, ot na początku z takiego typowo ludzkiego punktu widzenia. Później, Bóg odkrył przede mną zbawczy sens cierpienia. Ofiarowałam swój trud za osoby potrzebujące przemian fizycznych i duchowych w życiu. Trwało to około kilku miesięcy. W tym czasie Bóg pozwolił mi zobaczyć wielkie cuda na własne oczy. Liczne nawrócenia i przemiany serc wśród rodziny i znajomych. Ale oczekiwanego dziecka ciągle nie było, przybywało natomiast mnóstwo osób proszących o modlitwę wstawienniczą. Uwierzcie, że powierzałam te wszystkie osoby i naprawdę duża większość z nich otrzymywała uzdrowienie.
Kolejną łaską byłą Nowenna Pompejańska. We wrześniu 2013 roku podjęłam się odmawiania modlitwy nie do odrzucenia. Trudnej ale skutecznej i gwarantującej to o co prosisz. I stało się za wstawiennictwem Maryji, dobry Bóg obdarzył nas cudownym darem, na który tak długo czekaliśmy. Zaszłam w ciążę w czerwcu 2014 roku. Myślę, że nasza radość jest podwójna. Cieszymy się z mężem z tego, ze znów zostaniemy rodzicami jak również mamy takie poczucie jak bardzo ważni i ukochani jesteśmy przez Boga. To On wybiera najlepszy czas na spełnienie tego co obiecał. Nie ma dla Niego rzeczy niemożliwych. Jest wielki i potężny, a jednocześnie łagodny i miłosierny. Jak dobrze jest mieć takiego Tatę.
Anna

Regularny biuletyn pompejański!

Otrzymuj wiadomości pompejańskie na e-mail

Zapisując się do tego biuletynu, będziesz otrzymywać informacje związane z nowenną pompejańską, Pompejami, sanktuarium w Pompejach, ważnymi wydarzeniami oraz wyjątkowymi promocjami. Zostań z nami w kontakcie!

Chcesz widzieć świadectwa nowenny pompejańskiej na Facebooku?
To proste – kliknij na >>POLUB >>

A Ty co o tym myślisz? – Napisz komentarz

4 komentarzy do "Ania: Świadectwo wiary -”Co obiecałem, dam wam”"

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
Kasia
Gość

piękne świadectwo.Dziękuję.Bóg jest wielki.Jezu,ufam Tobie.

Zosia
Gość

Dziękuje za to piękne świadectwo…

ola
Gość

cudowne świadectwo,dziękuję 🙂

Ania
Gość
Dziekuję za Twoje świadectwo. Odczytałam słowa „Ufaj a Ja obdarzę was potomstwem, pobłogosławię wam. Ufaj, trwaj w miłości mojej” jakby właśnie w tej chwili Bóg chciał mi je powiedzieć. Bo po bardzo długim okresie buntu „Dlaczego nie my? Dlaczego nam nie wyszło, dlaczego inni mogą mieć bliskie osoby, a u mnie ciągłe czekanie i zdanie się całkowicie na Jego wolę” dziś zdałam się nie tylko zrozumieć, ale i poczuć, że Jego prowadzenie jest właściwe. Jakbym w jednej chwili pokochała swoje wcześniej znienawidzone życie. Dużo rzeczy wiedziałam, że Bóg jest dobry, że na pewno moje cierpienie ma sens, że muszę pokochać… Czytaj więcej »

Czy wiesz, że autor

nowenny pompejańskiej

napisał też…

Miesięczne nabożeństwo

do świętego Józefa

w sprawach trudnych

NA MARZEC!