Sylwia: Morze łask od Matki Miłosierdzia

Moja droga z Bogiem i Maryją dopiero się rozpoczyna. Przez okres ok 6 lat nie chodziłam do kościoła i nie przyjmowałam sakramentów świętych. Nie potrafię powiedzieć dlaczego „oderwałam” się od kościoła.

W tegoroczne wakacje, tak naprawdę bez konkretnej przyczyny zaczęłam jakby szukać Boga, zapragnęłam się do niego zbliżyć, pojednać…i zaczęły się schody. Spowiedź, która zawsze była dla mnie czymś stresującym stała się czymś nieosiągalnym. Prosiłam Boga by mi pomógł przezwyciężyć strach, by choć siłą mnie zaprowadził do konfesjonału. Rozmowa z księdzem w konfesjonale zdawała się być czymś nieosiągalnym…w konfesjonale przecież nie rozmawia się o pogodzie a dotyka się głębi duszy. Dla mnie taka rozmowa z najbliższymi osobami była niemożliwa a co dopiero z obcym księdzem. Świadomość, że to z Bogiem mam rozmawiać i z nim się pojednać a ksiądz jest „tylko” (dla mnie aż) pośrednikiem niestety nie pomagała. Nie chodziło o wstyd jaki wiąże się z tym jak do tej pory wyglądało moje życie, bo skoro nie wstydziłam się grzeszyć to i wyznać tych grzechów. Ale sam kontakt z obcym człowiekiem w którym mam odsłonić swoją duszę.

Niestety kilka razy skończyło się dezercją z kościoła. Siadałam w ławce aby się pomodlić, poprosić Boga o pomoc…ale nie dałam rady. Za którymś razem (w sierpniu) usiadłam odruchowo w innej części kościoła, przy konfesjonale innego księdza. Strach był chyba jeszcze większy niż przy poprzednich próbach, jednak wstałam i ustawiłam się w krótkiej kolejce. Przyszła moja kolej…całą spowiedź płakałam jak małe dziecko, ksiądz był bardzo wyrozumiały, zadawał pytania jak 5-letniemu dziecku a ja mimo, że chciałam na nie odpowiedzieć nie potrafiłam wydusić z siebie nic prócz wyznania samych grzechów.

Od tamtej pory chodzę regularnie do kościoła, przystępuję do sakramentu ołtarza. Jednak spowiedź teraz wydaje mi się być czymś jeszcze bardziej nieosiągalnym z czym próbuję walczyć i wierzę, że z Bożą łaską mi się to uda.

W międzyczasie natrafiłam „przypadkiem” na informacje o Nowennie Pompejańskiej. Stwierdziłam, że muszę spróbować. Chciałam początkowo modlić się o uleczenie mojego ojca z alkoholizmu i w jeszcze jednej intencji o której nie chciałabym teraz pisać. Jednak uznałam, że może ważniejsze jest moje nawrócenie oraz nawrócenie mojej rodziny. Odmówiłam nowennę w intencji mojego nawrócenia, bym potrafiła naśladować w pokorze i ufności Maryję.

Trudno obiektywnie stwierdzić samemu czy się nawróciłam czy też nie z resztą w tej prośbie ważna jest też chociaż minimalna współpraca z łaskami jakie Maryja dla mnie wyjednuje a nie czekanie aż wszystko się zmieni jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. To co co prosiłam w nowennie, tak naprawdę często wymaga wielu lat pracy nad sobą, może i całego życia ale wierzę, że z Bożą łaską to się uda, wierzę, że dzięki Bożemu Miłosierdziu i wstawiennictwu Maryi moja dusza z każdym dniem będzie piękniejszą.

Na pewno wiele rzeczy muszę jeszcze zmienić. Ale teraz jakby wyraźniej widzę swoje błędy, grzechy, słabości. Bardziej mi przeszkadzają. Mam większą potrzebę bycia bliżej Boga, przyjmowania sakramentów. Widzę poprawę w najdrobniejszych czynnościach dnia codziennego od zwykłych domowych obowiązków, przez pracę po relacje z ludźmi. Odnoszę wrażenie, że przewartościowałam w znacznym stopniu swoje życie. Niektóre prawdy, nauka kościoła wydawały mi się być wcześniej przestarzałe, nielogiczne, nie do wypełnienia…teraz nawet jeśli nie do końca któreś rozumiem, nie wyobrażam sobie się do nich nie stosować.

Widzę działanie Maryi w moim życiu i nie chcę wrócić do stanu gdy Ona nie była tak naprawdę dla mnie ważna. Wiem, że nie zaczęłam „znajomości” z Maryją w najwłaściwszy sposób bo pobudką do tego były jakieś moje potrzeby a nie miłość, ale ufam, że z czasem będzie się to zmieniać. Wiem, że pewnie nigdy nie będę idealna ale każdego dnia chcę sobie stawiać ideał jakim jest Maryja za wzór i choćbym jeszcze tysiące razy upadła nie chcę się poddać.

Chcę również zaznaczyć, że przez okres około 3 miesięcy, mniej więcej odkąd zaczęłam szukać Boga (albo raczej On mnie znajduje) mój ojciec nie pił! Zdarzyły się pojedyncze, może 2 dni…niestety przez ostatnie 2 tygodnie było inaczej ale ja reagowałam już na to inaczej z większym spokojem (przynajmniej na zewnątrz). Ponadto moja mama widząc, że zaczęłam chodzić znów do kościoła w któryś dzień stwierdziła, że pójdzie ze mną… no i poszła co prawda tylko raz, bo później albo była w pracy albo ja szłam do kościoła obok uczelni bo miałam zajęcia ale dla mnie to i tak cud! Kolejną nowennę rozpoczęłam w intencji nawrócenia grzeszników, w szczególności mojej rodziny.

Jestem pewna, że każdego dnia otrzymuję nieprzebrane może łask za które nigdy nie zdołam się odpłacić. Chcę po prostu być innym człowiekiem, lepszym każdego dnia. Ufam, że Maryja zawsze będzie mnie wspierać na swój sposób, może nie zawsze to dostrzegę, docenię (nad czym ubolewam) ale wiem, że nie jestem sama i nigdy nie będę, że muszę taka naprawdę dać z siebie minimum a Maryja zdziała cuda. Ufajcie Matce Miłosierdzia i Najwspanialszemu Królowi Miłosierdzia, Jezusowi!

Z całego serca dziękuję Matce Przenajświętszej za wszystko! Chwała Panu!

A Ty co o tym myślisz? – Napisz komentarz

7 komentarzy do "Sylwia: Morze łask od Matki Miłosierdzia"

Powiadom o
avatar
Krysia
Gość
Krysia

To pięknie że tak sama się nawróciłas a potem z pomocą Matki Bożej .Powoli nawrócisz całą rodzine .W rodzinach w których jest Bóg i wiara na pierwszym miejscu tam nie ma nałogów .Polecam wieczorami modlic sie z mamą i zapraszac do modlitwy tatę .Czytaj o duszach czysccowych o świadectwach .Opowiadaj rodzinie co ciekawego przeczytałas a powoli zakwitnie w nich wiara .módl się i trwaj .

Aneta
Gość

Sylwia, rok temu przechodziłam to samo, co Ty odnośnie spowiedzi. Dzisiaj jest lepiej, ale doskonale Cię rozumiem. Wiedząc, że mam pójść do spowiedzi byłam chora i ten lęk, strach, wręcz panika. Potrafiłam siedzieć 2 i więcej godzin i czekać… Wtedy błagałam Anioła Stróża, moich Świętych Patronów, a przede wszystkim Matkę Bożą i Ducha Świętego o pomoc.
Wiesz co, obejrzyj przepiękny film Największy z cudów Cud Eucharystyczny.

E.
Gość

ludzie, a czy to ważne , że już było. Na pewno są osoby, które przeczytają je pierwszy raz, a poprzednio nie miałyby szansy, bo nie przekopują świadectw ileś wstecz. Administrator cały czas podejmuje się nowych akcji, żeby jakoś rozsławiać tę Nowennę i jak się trafi malutkie potknięcie, to oczywiście potrzeba to od razu wytknąć? Trochę wyrozumiałości, nikt nie jest idealny .

nic nie wiem
Gość
nic nie wiem

nie wytykam, ale jak ktoś ma ochotę i potrzebę czytania świadectw to się przekopie kila stron wstecz, sierotami nie są! A ja chcę żeby były tu świadectwa nowych osób a nie wykopywanie starych. Ktoś chce to nie problem kliknąć na stronę np. 19 i poczytać świadectwa innych albo kliknąć w jakiś temat by wyszukało świadectwa

Calineczka
Gość
Calineczka

Wiadomość do „nic nie wiem”
Proszę abyś uważnie śledził ukazujące się świadectwa na stronie, ja jak dorosnę opiszę swoje specjalnie dla Ciebie, ale poczekaj cierpliwie, naprawdę warto 😉 jestem teraz w trakcie odmawiania dwóch nowenn jednocześnie i nie mogę się rozdrabniać dla takich niedowiarków jak ty, skupiam całą swoją uwagę na modlitwie i dokładnie obserwuje i porównuje to co się działo w moim życiu przy odmawianiu poprzedniej nowenny a było to ponad 2 lata temu, wszystko o co prosiłam zostało mi dane, moje prośby zostały wysłuchane, także bądź cierpliwy…………

nic nie wiem
Gość
nic nie wiem

No spoko, będę czekać. Tylko dopisz na końcu „do nic nie wiem” żeby rozpoznać, że to Twoja. A poza tym co ma wspólnego Twój wpis z tym żeby nie powtarzać świadectw?

Dominika
Gość

Dziękuję za to piękne świadectwo i pozdrawiam:)

wpDiscuz

Wyjatkowe kompendium o
nowennie pompejańskiej:

Tylko teraz otrzymasz… 
drugi egzemplarz za 1 grosz!

A może tak chcesz otrzymywać co piątek
powiadomienia o nowych świadectwach?

TAKalboNIE
…a więc zapisz się już teraz do powiadomień:
A teraz odbierz pocztę i kliknij łącze potwierdzające

Zamknij