Maria: Powrót do zdrowia

Szczęść Boże!

pragnę złożyć świadectwo ku pokrzepieniu serc wszystkim wątpiącym, załamującym się.Odmawiam w tej chwili moją piątą nowennę, zaczęłam od 2 stycznia. Nie było łatwo, od samego początku w pierwszych dniach , tygodniach były tak dramatyczne chwile, że po ludzku mogłam zwątpić, zrezygnować.. Zachorowało kilka lat temu na ciężką depresję moje nastoletnie dziecko.Według niektórych diagnoz groziło nawet branie pigułek do końca życia. Od początku było ofiarowanych dziesiątki dosłownie Mszy Swiętych. Jednak dopiero Nowenna Pompejańska zaczęła powoli przynosić zmiany. Trwa to po dziś dzień. Modlitwa ta w cudowny sposób zaczęla przemieć mnie i moich bliskich. Szczególnie ja zrozumiałam, jak zaczęliśmy oddalać się od Boga i to, że cierpienie, które nas spotkało w gruncie rzeczy było naszym ratunkiem i nawróceniem. Zaczęliśmy , dosłownie, porządkować nasze życie. Różaniec nauczył mnie pokory a medytowanie tajemnic po raz pierwszy otworzyło mi oczy na to jak wielką miłośc ofiarował nam Chrystus i jak Nasza Matuchna Przenajświętsza współcierpiała . Zrozumiałam, że nasze doświadczenie zostało nam dane z miłości, by obudzić się i dostrzec to, iż tylko w Bogu człowiek może zaznać spokoju i cichego szczęścia.
Nie wiem jak nasze życie potoczy się dalej, ale na chwilę obecną z całą pewnością mogę powiedzieć, że dziecko moje od ponad 7 miesięcy radzi sobie bez tabletek. W ubiegłym roku po niespełna 3 miesiącach odstawienia powróciło ciężkie załamanie. Odmawialiśmy przez cały pażdziernik rodziną różaniec, teraz podjęlo postanowienie odmawiania codziennie przez 3 miesiące. Mój mąż w tym czasie równireż doznał niezwykłego duchowego wyciszenia po uprzednim załamaniu i ogromnej nerwowości. Opowiadał o tym wzruszony, bo różnica zmiany była tak gwałtowna, że nie był to przypadek.
Pragnę też nadmienić, że należałam do tych osob, które z trudem umiały sobie poradzić z dziesiątką różańca.Doznawałam w trakcie modlitwy nagłych uświadomień co do moich grzechów z dalekiej przeszłości, a z których nie zdawałam sobie sprawy. Proszę Was wszystkich moi Kochani prowadżcie swoje dzieci do Boga równie szybko jak do lekarza. On ukoi Wasze łzy , on ratunkiem będzie Ci. i trwajcie w ufnej modlitwie, choćby wydawało się Wam,że wszystko jest przeciwko Wam. W Maryi nasza siła i w tej cudownej Różańcowej Modlitwie. Serdecznie Was wszystkich pozdrawiam i dziękuje za świadectwa, które podtrzymywały mnie na duchu.

Chcesz widzieć świadectwa nowenny pompejańskiej na Facebooku?
To proste – kliknij na >>POLUB >>

14 myśli na temat „Maria: Powrót do zdrowia

  1. Cieszę się bardzo z Waszego szczęścia i wiary.
    U mnie po roku następuje regres i to mnie przeraża. Cały czas modlę się, chodzę do spowiedzi, na Msze święte, ale ogarnia mnie coraz większy smutek, że jestem z tym wszystkim sama.

  2. Nie wiem czy jest sens faszerowania Twojego dziecka lekami na depresję. One nie pomagają. Mojej koleżance natomiast pomogły elektrowstrząsy w seriach w jakimś odstępie czasowym.Pozdrawiam i życzę zdrowia.

    • hej – nic nie wiem – mam dla Ciebie propozycje – próbowałaś słuchać kazań Ks. Pawlukiewicza na Youtube. Jego kazania stawiają na nogi i tłumaczą Ewangelię na dzisiejsze czasy. Polecam Ci również Dzienniczek św Faustyny. Z metod sprawdzonych polecam również nocną adoracje w ciszy Najświętszego Sakramentu na której zapytaj się wprost Pana Jezusa (tylko bez buty w głosie a raczej ze łzami w oczach i szczerze) żeby Ci powiedział czego pragnie od Ciebie i co masz zrobić. Po takiej adoracji zwracaj uwagę na artykuły religijne może jakieś rekolekcje na YT – mnie kiedyś Pan Jezus pomógł podsuwając mi artykuł w Gościu Niedzielnym – wszystko zrozumiałam. Jak to nie pomoże to będziemy dalej szukać. Ja też wypróbowałam dużo różnych sposobów i mam jeszcze trochę w zanadrzu. Piszesz o snach i widzeniach ja mam do tego raczej negatywny stosunek sama nigdy nie miałam jakiegoś cudownego snu czy wizji.

      • Cześć Paulina, czytałam dzienniczek Św. Faustyny i więcej do niego nie zamierzam powrócić, gorszej depresji tylko dostałam gdy wyczytałam z niego niektóre informacje. Już nie proszę o nic bo to bez sensu, muszę znaleźć siłę w sobie w dobry sposób na wyleczenie się z depresji. Tylu księży sluchałam, ale to są tyko słowa a rzeczywistość jest inna. Nie chcę się już oszukiwać bo to pogarsza mi stan psychiczny, a ja chcę z tego wyjść.

        • Niewiele wiem o Tobie ale coś zaradzimy pod warunkiem, że naprawdę szczerze szukasz Boga;). No tak rozumiem Cię – masz rację nawet najlepsze kazanie nie pomoże w depresji. Powiem Ci tak : przyczyną smutku, depresji , lęku i niepokoju jest demon (to nie jest żart) a na demona najlepsza jest spowiedź generalna (mówię z własnego doświadczenia) która działa jak egzorcyzm pod warunkiem że jest szczera i z całego życia. A żeby się dobrze wyspowiadać trzeba to zrobić z 5 warunkami dobrej spowiedzi i wszystko spisać na kartce nawet te najbardziej wstydliwe grzechy i trudne – zranienia po prostu wszystko (od czytania horoskopów , pierścieni atlantów itp do grzechów ciężkiego kalibru). Z tą kartką do konfesjonału i wszystko przeczytać i w ten sposób pozbędziesz się demona. Uwierz mi że to działa – moja spowiedź przed sakramentem małżeństwa taka właśnie była. 😉

    • Tak. W ogóle otoczenie jest ważne. Ja mam kolezankę co leczy się na depresje i nie wiem co jeszcze (nie wnikam), bierze leki, ale uwielbiamy się spotkać. Gadamy wtedy głupoty, gdzieś idziemy, dosłownie rżymy ze śmiechu, wszystko nas smieszy. Jak nie mam czasu to choć nie mam depresji jest mi strasznie brak towarzystwa i nawet głupiego śmiechu, po prostu jest smutno.

      • Mi brakuje towarzystwa, mam nadzieję że wkrótce by się to zmieniło, marzy mi się żeby znowu się wygłupiać. Nie będę ukrywać, że lubię robić jaja i się zwyczajnie wydurniać. Macie racje, otoczenie jest również bardzo ważne i żeby było stabilne, a nie że jest a za chwilę odchodzi. Najważniejszy to jednostajny ruch do przodu.

  3. Osoby, które cały czas narzekają, dołują innych. Mam taką osobę w moim otoczeniu, to czy ma dobrze czy źle zawsze narzeka. Czasami ją unikam bo jak pobędę z nią dłużej to sama jestem zdołowana. Wolę ludzi wesołych, czasami sama z siebie śmieje się. Nie ma idealnych ludzi.

  4. Na poczatek proponuje ci nie przejmowac sie komentarzami ,, nic nie wiem”
    Sam wiem jak opinie tego kogoś potrafią załamaç jeszcze kogoś kto ma slabą psychiki
    To co ja polecam tobie i twojemu dziecku:
    -Spowiedz generalna otwierajaca nas na Boga
    -Msze o uzdrowienie, nie wiem skad jestes kochana ale w okolicy muszą jakies sie odbywac
    -Modlitwa przebaczenia, to brak przebaczenia czesto blokuje uzdrowienie.Jak mowil pewien egzorcysta:
    Wielbienie Boga +Eucharystia+przebaczenie=UZDROWIENIE
    Przekaz to dziecku! Polecam koronke do Milosierdzia Bozego i rozne nowenny np. JUDA TADEUSZ, RITA, CHARBEL poszukaj na internecie
    Samo to ze dziecko bez lekow wytrzymalo taki szmat czasu jest malym cudem.Trzeba to dostrzegac.Co wazne! Kochajcie Boga takiego jakimi jestescie tzn. W cierpieniu i radosci bo gdy powiesz sobie:,, O Boze ja cie bede milowal tylko pierwsze mnie uzdrow,, to nigdy Boga nie bedziesz kochac…
    Trymaj sie cieplo!
    Spokoju życze calej rodzinie

A Ty co o tym myślisz? Napisz!