Magda: ..czy to już koniec?

Kochani..nie piszę pierwszy raz..odkryłam Nowennę Pompejańską już jakiś czas temu..napisałam 3 świadectwa a odmówiłam ją 6 razy,w jednej intencji, czy została spełniona?..niestety nie. Wcześniejsze świadectwa mówiły o tym jak bardzo ja i moje życie zmieniało się w trakcie każdej z nich, bo to szczera prawda. Nie, nie było cudów na każdym kroku, ale prawdziwa przemiana serca , małe zdarzenia świadczące że coś się dzieje inaczej niż zwykle, widzę i słyszę o wiele więcej niż wcześniej, z innej perspektywy.  Ten „efekt” trwa do dziś, czuję w sercu siłę, chęci do życia i chyba tylko to nie pozwala mi się tak do końca załamać. Po ostatniej nowennie brakowało mi codziennej obecności Maryii i Jezusa, więc jestem w trakcie odmawiania Tajemnicy Szczęścia. Prosiłam o dziecko, o ten mały cud w życiu za który pragnęłam podziękować Jezusowi gdy kiedyś wreszcie się zobaczymy. Teraz coraz częściej łapią mnie chwile smutku, coraz częściej płaczę. Nie mam do Niego wyrzutów, nie obrażam się bo nie spełnił mojej intencji, ja po prostu czuję wielką pustkę bo mój instynkt macierzyński tak rozpaczliwie pragnie tego maleństwa a wciąż trafia w próżnię. Modlę się idąc do pracy i wracając, idąc z zakupami . To mi zostało z czasu gdy odmawiałam Nowennę Pompejańską. Zawsze w tej jednej intencji, bo tylko to mam w myślach. Mamy z mężem wszystko, zdrowie i pracę, kochamy się bardzo. Nie wiem już co mam robić, czy naprawdę to już koniec, to ma się tak skończyć? Jezu, chociaż jakiś znak, proszę..błagam…

46 myśli na temat „Magda: ..czy to już koniec?

  1. Madziu zmówię na wieczór koronkę by Maryja wam pobłogosławiła. Pamiętaj nie jesteś sama. jesteśmy tu razem by się wspierać modlitwą, która ma wielką moc. Trzymajcie się dzielnie. Bóg zna czas kiedy Jego łaska ma się objawić. wierzę w to. pozdrawiam :))

  2. Droga Magdo!

    Dziś wieczorem pomodlimy się w Twojej intencji. Pan Cię prowadzi sobie wiadomą drogą. Dotąd, jak sama piszesz, prowadził Cię dobrze, bo widzisz zmiany na lepsze, przemianę serca. Mam takie drobne pytanko, a co z Twoim mężem? Piszesz w świadectwie w pierwszej osobie. Czy Twój mąż oczekuje razem z Tobą dziecka? Piszesz, że się kochacie. I to jest najwspanialsze zdanie w Twoim świadectwie. Dlaczego? Bo ta miłość między Wami ma trwać zawsze :). Nawet w tak trudnej chwili, jaka Was teraz dotyka. Mam tylko nadzieję, że nie jesteście „zafiksowani” na posiadanie dziecka. I wcale nie chcę przez to powiedzieć, że nie będziecie go mieli. Bóg w pełnej wolności i miłości może Wam udzielić Łaski wzięcia udziału w tym stwórczym akcie, stwarzaniu w miłości, z miłości i Was dzieckiem obdarzyć. Więcej ufności w Miłosierdzie Boże, orędownictwo Maryi, która miała odwagę zaufać.

    Światła Ducha Świętego we wszystkich chwilach Waszego wspólnego życia! Wzrostu w miłości dla Ciebie i Twego męża.

  3. Madziu, moja znajoma też kilka lat modliła się w tej intencji zanim zrozumiała, że jej powołanie jest inne tzn. macierzyństwo, ale dla dzieci adoptowanych. W tej chwili ma już córeczkę adoptowaną i jest przeszczęśliwa, oczywiście jej mąż również. Hmm i nie wiadomo co jeszcze Pan Bóg dla niej przygotował…

  4. Nieraz zdarzalo sie,ze nie majacy dzieci zdecydowali sie adoptowac. I nagle okazywalo sie,ze kobiety zachodzily w ciaze! Cialo ludzkie i psychika nigdy nie potrafia zadziwiac. Takie tylko moje spostrzezenie… Obiecuje modlitwe.

  5. Magdo, rozumiem Cię, ale pamiętaj o jednym- Pan ma wobec Ciebie swój plan, na który nie możesz się zamykać. Może to teraz wydaje się dziwne, nie jasne, zagmatwane… Być może czasami trudno jest nam się z czymś pogodzić- z czymś co dzieje się nie tak jakbyśmy do końca chcieli, pragnęli… Moja siostra przez 7 lat z mężem swoim starali się o potomstwo, lecząc się, prosząc i modląc… Niestety bezskutecznie… Dzisiaj od 5 lat są szczęśliwymi rodzicami dwójki cudownych, kochanych dzieci. Zdecydowali się na adopcję, przez co nie tylko uszczęśliwili siebie… Są wspaniałą, kochającą się rodziną i dzisiaj patrząc na to wszystko z perspektywy czasu mówią, że była to ich najlepsza decyzja w życiu-mimo, że wtedy nie było im łatwo ją podjąć (zawsze pojawiają się jakieś wątpliwości, pytania…).
    Nie ustawaj oczywiście w modlitwie, ale proś o spokój, siłę i wiarę. I pamiętaj, że z każdej sytuacji-nawet tej najtrudniejszej Pan chce wyprowadzić dla Ciebie dobro i ma dla Ciebie najlepszy plan…

  6. Czy jesteś otwarta na to, w jaki sposób Bóg chce spełnić Twoje pragnienie? Mam wrażenie, że pragnienie posiadania dziecka przesłania Ci troszkę Boga… Czy pozwalasz Bogu być Bogiem w Twoim życiu, czyli Tym, który zna Ciebie, Twoje potrzeby lepiej, niż Ty je znasz i lepiej wie, jak i kiedy je spełniać lub… nie spełniać, dla jak największego Twojego dobra? Zadaję trudne pytania, wiem, ale sama przeszłam sytuację, w której coś „ziemskiego”, pewna wartość (wartość autentyczna, podobna do wartości macierzyństwa) było dla mnie ważniejsze od Boga i gdy to utraciłam, musiałam sobie otwarcie powiedzieć: to było dla mnie ważniejsze niż Bóg, bardziej pragnę by to wróciło, niż żeby w moim życiu spełniała się Wola Boga. Nowenna Pompejańska pozwoliła mi się do końca pogodzić z utratą tego, czego już nigdy nie odzyskam, zaakceptować Boga jako Boga w moim życiu i pozwolić Mu na bycie Bogiem. Teraz żyję w pokoju i jestem szczęśliwa, znacznie szczęśliwsza, niż kiedyś. Może przestań się modlić o poczęcie dziecka, a zacznij pytać: Panie, w jaki sposób chcesz zaspokoić to pragnienie, które wpisałeś w moje serce?…

  7. Magdo, piszesz że masz wszystko oprócz dziecka…. Przecież możecie adoptować z mężem. Szczerze to nie rozumiem takich par sfokusowanych na dziecko biologiczne. Ja nie mam męża, jestem sama już tyle lat… I to jest problem bo takich osób nikt nie rozumie, mi nikt nie współczuje, ze odczuwam instynkt macierzyński, a odczuwam bardzo i co z tego, skoro nie mam z kim tego dziecka mieć? Jakbym miała męża to chociaż moglibyśmy starać się o adopcję, a tak… Pozostaje nadzieja, ze Bóg wysłucha moich błagań i połączy mnie z człowiekiem, z którym założę rodzinę. Ewidentnie widzę u Ciebie przejrzystą drogę, którą Bóg chce Ci pokazać, a Ty się tak zamykasz. Ja u siebie nie widzę tej drogi, pewnie osoby samotne czują podobnie. Bo jaki jest sens w samotności, kiedy ma się już 30lat…? To boli strasznie, kiedy słyszę narzekania koleżanek na brak dziecka, a pytam się ich wtedy, a adopcja? Cisza, a następnie odpowiedź, że to nie dla nich… Nie rozumiem tego. Jest miłość, jest dobry mąż, praca… Nie rozumiem Was ludzie.

  8. Pat – wielki szacunek!
    Madziu, poczytaj ten komentarz i pomyśl spokojnie. Ja to samo chciałem napisać, ale nie umiał bym tak trafnie tego ująć.

  9. Kochani..dziękuję Wam bardzo, czytając te komentarze wielkie łzy same płynęły po moich policzkach…dziękuję, dziękuję za modlitwę i za rady…za spojrzenie z innej strony na to wszystko….a ja powoli pękam,,,ostatnio gdzie nie pójdę to widzę kobietę w ciąży lub dziecko do którego mam ochotę podejść i przytulić, a potem odwracam głowę…ja wiem że mam wiele, i za to dziękuję,,,mam 30 lat…tak, myślałam o adopcji…ale nie czuję się w tym, nie będę zmuszać, może jeszcze nie nadszedł ten czas,,,modlę się dalej, to wielkie szczęście dla mnie kiedy piszecie że pomodlicie się w mojej intencji, z całego serca dziękuję,

    Jeśli Bóg odpowiada na Twoją modlitwę-wzmacnia Twoją wiarę…
    Jeśli Bóg zwleka z odpowiedzią – hartuje Twoją cierpliwość…
    Jeśli Twoja modlitwa pozostaje niespełniona – to znaczy że Bóg ma dla ciebie coś o wiele lepszego niż to, o co Go prosisz.

    Chwała Panu.

    • Droga Magdo. 30 lat masz to znaczy ze jesteś młoda kobieta. Masz jeszcze czas. Poza tym napisałaś,,ze odmówilas 6 nowenn w tej intencji. 6 razy 54 i dzielone na 30 to wychodzi coć ok 10 miesiący. Strasznie długo… Spróbuj modlić się jeszcze dwa lata, albo 4 lata… Wystarczy ci sił? Czy ta intencja jests na tyle wazna dla ciebie aby się tyle modlić? Chyba nie skoro poddajesz się po 10 miesiącach… Módl się i niech taka rozpacz cię nie dopada. Bog obiecał? Obiecał. WIeć jeśli On nie dotrzyma danego słowa, to któż inny? Módl się nawet gdyby trzeba było modlić się 10 lat! Ale się Go uczep, a zobaczysz, ze Ci da. Nie jedno a bilizniaki albo trojaki, zeby ci uzmysłowić jak wielki jest On i jakie łaski daje. Pamiętaj, ze Bog zawsze się spóźnia, ale zawsze zdąży :-). Ja ci mówię, będziesz miała bliżniaki alo trojaki 🙂 .

    • Madziu ja mam prawie 30 a nawet nie mam z kim zajść w ciążę, a marzy mi się trójka. Staram się zrozumieć co czujesz, pewnie nie jest łatwo, tym bardziej że jesteś najlepszym materiałem na matkę, podczas gdy gdzieś tam w patologicznej ubogiej rodzinie rodzi się szósty potomek, skazany na nędzę, głód i pijanych rodziców. Wiesz moja koleżanka z pracy starała się o dziecko 7 lat, gdy miała 36 lat z rozpaczy zdecydowała się na in-vitro ponieważ wszyscy lekarze powiedzieli, że ma takie schorzenie, że nigdy naturalnie w ciążę nie zajdzie. Z in vitro urodziła zdrowe bliźniaczki, a po pół roku od porodu znów zaszła w ciążę- naturalnie! w ogóle się nie starała, nie myślała o kolejnym dziecku a tu taka niespodzianka i lekarze sami nie dowierzali 🙂 tym sposobem w przeciągu roku została mamą x3 🙂 nie piszę o tym, by zachęcić do in vitro, wręcz przeciwnie, widzisz lekarze często się mylą, medycyna doskonała nie jest, gdyby ta koleżanka poczekała i nie spinała sie za bardzo być może in vitro konieczne nie byłoby.

      • Oliwia, z tego co wiem, to tobie jeszcze duzo brakuje do 30. masz chyba teraz 28 lat albo nawet 27. Więc nie dokładaj sobie lat tylko po to abyś mogła jescze bardziej się uciemięzyć i jeszcze większą cierpiętnicę z siebie zrobić. Bo Bog twoich pomysłow nie chce zrealizować.

        • mam 27 teraz, więc do 30 niedaleko, tym bardziej ze czas leci jak szalony, Bóg nie chce moich pomysłów zrealizować- dobrze powiedziane, więc zaczynam działać już na własną rękę, nie czekają na cud wysłuchania

          • Nie przesadzaj Oliwia. Do 30 masz jeszce kupę czasu. Wiesz ile rzeczy może się do twojej trzydziestki wydarzyć? Ile spraw odmienić? Bog to nie wróżka która spełnia zyczenia. Musisz poczekać… A swoją droga to co chcesz dzialać? na siłę chcesz się wydać za mąż? Ciekawe jak długo wytrzymasz…. I ciekawe komu zrobisz tym na złośc… Bogu czy sobie…?

            • Tak się mówi starym ludziom, którzy nic innego nie zostało do zrobienia na tym świecie, takie powiedzenie u nas używane

            • najlepiej to nie mieć marzeń, potem się nie ma pretensji że to się spełniło a to nie i po kłopocie, podobno kto nie ma marzeń jest żywym trupem, to ja nim jestem i gitara

            • Lulu, ja też nie mam już marzeń. Jedynie co, to chciałabym pomagać ludziom, wspierać ich nie tylko słowem, modlitwą, ale i finansowo. Niestety, już nie mogę tego robić. Więc wyzbyłam się marzeń.

            • a po 30-tce ustalasz sobie pułap 35 i żyjesz dalej szukając mozliwości jak to zmienić , wykorzystując okazje , tworząc te okazje , jak to w życiu .

            • Józiu ja nie widzę żadnych możliwości ani okazji nawet do tworzenia ich, to znaczy że jestem trupem. Dobrze się tworzy możliwości i okazje jak się ma kasę, a jak się nie ma kasy to się egzystuje

  10. Magda nie trać nadziei na rekolekcjach z ojcem Jamsem Manjackielem słyszałam świadectwo kobiety, która bardzo długo starała się o dziecko. w końcu adoptowała dziecko, a po ośmiu latach od adopcji (a po 20 latach starania się o własne) zaszła w ciążę i teraz ma dwoje dzieci: własne i adoptowane.

  11. Magda wiem jak bardzo cierpisz,bo ja też przez to przechodziłam.Rozumiem Twoje łzy na widok ciężarnej kobiety.Przeszłam długie leczenie i w końcu usłyszałam od doktor,że ona nie widzi innej możliwości leczenia jak tylko zapłodnienie in vitro lub inseminację.Oczywiście odmówiłam,bo są takie sprawy ,których nie można rozwiązać na wszelka siłę i wbrew swojemu sumieniu.Pozostała mi więc modlitwa,post i zioła.Zgłosiliśmy się z mężem do Ośrodka Adopcyjnego i czekaliśmy….Po 6-ciu latach małżeństwa zaszłam w ciążę w sposób naturalny..Po krótkim czasie otrzymałam telefon z ośrodka,że mają dla nas dwumiesięcznego chłopczyka.Oczywiście podziękowałam im,bo przecież nosiłam pod sercem swoje dziecko.Ciąża była zagrożona,,ale ostatecznie urodziłam cóeczkę.,A po 3 latach,,, następną.Piszę to abyś nie traciła nadziei.Obiecuję modlitwę.

    • Uuuu… Brzydko zrobiłaś ze im jak to napisałaś: oczywiście podziękowałaś… brzydko bardzo. A co by było gdyby jednak Bog widząc twoją postawę stwierdzil, ze ty jednak nie jesteś godna na dziecko i nie donosiłabys tej zagrozonej ciązy? Gratuluję ci odwagi takiego targowania się z Bogiem i traktowania Go jak swojego sługę. Wiedz o tym ze dla wielu ludzi w twojej sytuacji nie jest oczywiste podziekowanie za dziecko które miało się wziąć a nie wzieło bo się swoje pojawiło.To wzięte też przecież miało być twoje… Wiele ludzi w twojej sytuacji cieszy się ze będzie dziecko z nich zrodzone, ale również bierze to które miało też byc ich. znam nawet przypadek, ze małżenstwo mające już swoje dzieci, było po raz kolejny w ciązy, a ciąza ta była zagrozona. Modlili się o jej dochowanie i się wszystko dobrzr skończyło. W podzięce Bogu za otrzymaną łaskę wzięli rodzeństwo z domu dziecka…. Mimo iż przecdież mieli swoje… Twoja postawa jest brzydka…

        • Myslę , że każdy ma swoje sumienie i według niego postępuje . Dodatkowo , nie uważam , że machina urzędnicza ma cos wspólnego z wolą bożą . Jeśli teraz Doris ma swoich dwoje dzieci , to widocznie Bóg tak chciał . Nie mam prawa oceniać , czy to jest słuszne czy nie , że odmówiła adopcji . Zapewne kobiety mają inną percepcję , ale ja jako facet , w takiej sytuacji , gdy wiem , że żona zaszła w ciąże a tutaj dzwoni ktoś i mówi , że jest dziecko do adopcji to miałbym poważny dylemat .Nie wiecie jak do tego odnosił się jej mąż . Mogłoby być tak , że zamiast kochającego dziecka , byłby kopciuszek . Mówię to patrząc na siebie , że niekoniecznie byłbym w stanie kochać równą miłością . Popatrzcie na to w ten sposób , bo ta decyzja mogła naprawdę dać wiele dobrego temu dziecku ,

  12. Kochani szczerze to nikt kobiety pragnacej dziecka nie zrozumie bardziej niz ta,ktora przez to pieklo przeszla.Ja rozumiem,ze mozna adoptowac i jest to wspaniale,ale to nie chodzi tylko o instynkt macierzynski,tylko aby poczuc to zycie w sobie,czuc jego ruchy.
    Nie bade sie rozpisywac wiem,ze temu kto tego dramatu nie przezyl,latwo sie na ten temat wypowiadac.
    Madziu powiem tak,ja walczylam okropnie walczylam,po 3,5 roku niewiary w to,ze poczne dziecko powiedzialam,nie zrobilam jednego,nie zaczelam wierzyc.Przez kolejne miesiace szukalam inf co to jest wiara i co to jest cud,smieszne bo nawet ksiadz dyktowal mi tylko formulke,dzis przy obrazie Jezusa Milosiernego mam obrazek z przyczepionymi ziarnami gorczyczy,ale najwazniejsze zdanie jakie wyedy usluszalam,ze wiara nie moze byc podyktowana strachem.Blagalam Boga o wiare.Oczywiscie przeszlam etap nawrocenia i zmiany ktora dokonuje sie po dzis dzien.Odmawialam NP,chodzilam i sluchalam mszy z modlitwa o uzdrowienie,a kiedy czulam,ze kres moich sil nadszedl powiedzialam Bogu,ze od tego cierpienia psychicznego wybieram fizyczne i przez kilka dni mialam chodzic z kamieniami w butach,aby wyblagac dar macietrzynstwa,ale powiedzialam takze,ze po tym juz sie poddaje,niech bedzie Twoja wola,widocznie,mamy byc bezdzietni.W niedziele mialam przystapic do Komuni i uczynic ofiare przeblagalna,ale nie bylo to konieczne w czwartek test pokazal dwie kreski.
    Przepraszam za bledy.
    Pozdrawiam

  13. do anna
    rozpłakalam się po Twoim komentarzu, właśnie zawierzyć….to jest najtrudniejsze, pogodzić się z losem, zaufać. Przepiękne świadectwo

  14. Witam bardzo serdecznie
    Po raz pierwszy tu piszę .Ja odmawiam Nowenę Pompejan. w intencji swojej córki proszcząc o jej uzdrowienie z nieuleczlnej genetycznej chorobie na którą choruje również mój mąż. To już 3-cia nowenna w jej intencji ale niestety , nie otrzymuje tej łaski, a nawet jest coraz gorzej bo choroba postępuje jak burza, I nie bardzo rozumię tej modlitwy dziękczynnej za coś czego nie otrzymałam. (Wszędzie będę opowiadać o miłosierdziu które mi wyświadczyłaś) ale ja tego nie otrzymałam.To przecież będę kłamała. NIE wiem co robić czy odmawiać dalej. trace powoli wiarę we wszystko.
    Pozdrawiam badzo ciepło.

    • Odmawiaj dalej Witko! Właśnie złemu o to będzie chodzić, byś na tym etapie przestała wierzyć w sens tej modlitwy. Mimo tego, że teraz wszystko (absolutnie wszystko) będzie przemawiało, byś przerwała NP- nie rób tego!!!

    • Witko, rozumiem Cię i to, że nie chcesz kłamać. Jeśli chcesz dziękować za uleczenie z tej konkretnej choroby, może być Tobie trudno wobec braku efektów. Ale pomyśl – czy naprawdę nie masz za co dziękować? Może za córkę, za to że jest na tym świecie, przy Tobie? Otrzymaliśmy naprawdę wiele łask, ale w obliczu cierpienia nie umiemy ich dostrzec.
      Moja córka w wyniku wad genetycznych odeszła do Pana 5 minut po przyjściu na ten świat.
      Wielkim darem było dla nas jej 9-miesięczne życie pod moim sercem. Dziękuję Bogu i Matce Słowa Przedwiecznego za łaskę niewiedzy, za całe błogosławieństwo, za spokój, miłość i bezpieczeństwo, jakim okryli nas i naszą córeczkę.
      Chwała Panu!

  15. nieznajoma –dziękuję, to ważne słowa o których warto pamiętać. Bardzo fajne masz podejście, chciałabym mieć takie. Bliźniaki jak najbardziej chciałabym mieć Tak, wystarczy sił.

    Oliwia- tak, taki już ten świat że jedna kobieta bez zastanowienia zachodzi w kolejną ciążę nie zastanawiając się nawet czy jest w stanie zapewnić dziecku minimum do egzystencji, i nie oszukujmy się – to w jakiej rodzinie i w jakich warunkach dorastamy kształtuje naszą psychikę na całe życie. Niedoceniane, zakompleksione, często z zerowym startem w życie, nie chodzi mi tylko o pieniądze ale o te podstawy które rodzice powinni zakorzenić w dziecku aby było dobrym człowiekiem, otwartym i znającym swoją wartość.

    anno – tak jak napisałaś nikt kobiety pragnącej dziecka nie zrozumie bardziej niż ta, która przez to piekło przeszła, nikt inny nie jest w stanie pojąć tego stanu. Dziękuję że napisałaś swoją historię.

    Witka – odmawiaj! Nigdy się nie poddawaj, nie trać tej wiary!

    A ja też trzymam się, nie poddaję, nieznajoma – tak, przypominam o sobie Bogu i nie przestanę ! Tak jak w Przypowieści o natrętnej wdowie (Łk 18,1-8).

    Obiecuję napisać żeby tym razem pocieszać Was i dawać świadectwo…..kiedy? Bóg tylko wie…

  16. nieznajoma-bardzo surowo mnie oceniłaś,no cóż masz takie prawo.Odmówiłam w Ośrodku Adopcyjnym dziecka,ponieważ spodziewając się swojego,ktoś inny mógł je adoptować (kolejka jest bardzo długa).Z resztą chyba ośrodek widząc,że jestem w ciąży prawdopodobnie nie przyznał m by go.Przepraszam za moje sformułowanie”:oczywiscie podziękowałam im”,ale były one powiedziane w serdecznej rozmowie z Ośrodkiem.
    Magda-zainteresuj się naprotechnologią. Serdecznie wszystkich pozdrawiam

  17. Magdo, głównie do Ciebie pisze 🙂 jak przeczytałam Twoją historię to powinnam ja się pod nią podpisac a nie Ty :))) z tą różnicą ,że ja odmowilam 4 Nowenny Pompejańskie mó mąż też w intencji macieżynstwa -jak do tej pory bez rezultatów.:(
    Mamy dom,warunki stałe dobre prace, kochamy się ,rozumiemy itp. brakuje tylko dziecka -dzieci u nas ,,niestety jak zaczełam odmawiac 1 Nowenne Pompejańską nie mialam pracy wtedy jeszcze i niemoglam zadnej znalesc ale modlilam sie o maciezynstwo nie o prace i wiesz co BÓG DAŁ MI PRACE 🙂 -o którą wtedy nie prosiłam wcale … kolejne 3 Nowenny równiez o dziecko ,mąz dołączył rownież do modlitwy i co nic ??? teraz od ok. 2 mies. odmawiamy rowniez tajemnice szczescia ale jak do tej pory i to nic nie daje ,,,obywdoje sie leczylimy jakis czas temu 2 inseminacje -nieskuteczne lekarze sami nie wiedza co i czy wogole nam cos dolega – ponoc wkoncu stwierdzili ,że z nami jest oki wszystko i najlepiej to in vitro tylko ale ja nie chce ,nie umialabym z tym ,zyc jestem wieżaca i to nie wchodzi w gre.. i co robic dalej ??????kto mi odpowie na to pytanie ???????
    Prosze Boga o to dziecko ale on go nam nie daje -niewiem czemu tak sie dzieje ? jakie ma plany wzgledem nas ???? czemu obiecuje w modlitwach i nie daje my wiezymy mu modlimy sie i czekamy a on nie daje nam jestesmy ok 7 lat po slubie juz :(.
    Coraz czesciej mysle o adopcji dziecka-dzieci mowie o tym męzu on widze po woli to chyba jakosprzetrawia bo z poczatku nie chcial nawet o tym słyszec a juz mu cos tam gadalam ok 3-4 lata temu takze mysl ta nie od dzis mi chodzi po głowie.
    Boję sie tego kroku jesli chodzi o adopcje czy nam dadza dziecko itd. a co bedzie jak stwierdza ze np sie nienadajemy bo cos tam :(((((( i co wtedy nadzieja ostatnia ktora jest adopcja zniknie :(((( boje sie tego czekania ,myslenia a jak nie pokocham tego dziecka ??
    sami wiedzicie nie jest tak łatwo 🙁 ale niewiem czemu cały czas mysle o tej adopcji….. czy Bóg mi daje te mysli bo chce zebysmy zarezykowali ???? czy poprostu dalej mamy czekac modlic sie i wiezyc ze jednak moze da nam jeszcze to dziecko ??? Magdo nie jestes sama jak widzisz w swym cierpieniu daj namiar na siebie gg lub email 🙂

  18. Skuteczna modlitwa do św. Rity w sprawach trudnych i beznadziejnych.

    O potężna i sławna Święta Rito, oto u twoich stóp nędzna dusza potrzebująca pomocy, zwraca się do ciebie z nadzieją, że zostanie wysłuchana.
    Ponieważ jestem niegodny z tytułu niewierności mojej, nie śmiem spodziewać się, że moje prośby będą zdolne ubłagać Boga. Dlatego wyczuwam potrzebę, aby mieć za sobą potężną orędowniczkę, więc ciebie wybieram sobie, Święta Rito, ponieważ ty właśnie jesteś niezrównaną Świętą od spraw trudnych i beznadziejnych.

    O droga Święta, weź do serca moją sprawę, wstaw się do Boga, aby uprosić mi łaskę, której tak bardzo potrzebuję i o którą tak gorącą proszę (tutaj wyrazić łaskę, o którą się prosi)

    Nie pozwól mi odejść od ciebie nie będąc wysłuchanym. Jeżeli jest we mnie coś, co byłoby przeszkodą w otrzymaniu łaski, o którą proszę, pomóż mi usunąć tę przeszkodę: poprzyj moją prośbę swymi cennymi zasługami i przedstaw ją swemu niebieskiemu Oblubieńcowi, łącząc ją z twoją prośbą. W ten sposób moja prośba zostanie przedstawiona przez ciebie, wierną oblubienicę spośród najwierniejszych. Ty odczuwałaś boleść Jego męki, jak mógłby on odrzucić twą prośbę i nie wysłuchać jej?

    Cała moja nadzieja jest więc w tobie i za twoim pośrednictwem czekam ze spokojnym sercem na spełnienie moich życzeń. O droga Święta Rito, spraw, aby moja ufność i moja nadzieja nie zostały zawiedzione, aby moja prośba nie była odrzuconą. Uproś mi u Boga to, o co proszę, a postaram się, aby wszyscy poznali dobroć twego serca i wielką potęgę twego wstawiennictwa.

    O Najsłodsze Serce Jezusa, które zawsze okazywało się tak bardzo czułe na najmniejszą nędzę ludzkości, daj się wzruszyć moimi potrzebami i nie bacząc na moją słabość i niegodność, zechciej wyświadczyć mi łaskę, która tak leży mi na sercu i o którą prosi Cię dla mnie i ze mną Twoja wierna oblubienica, Święta Rita.

    O tak, za wierność, jaką Święta Rita zawsze okazywała łasce Bożej, za wszystkie zalety, którymi uhonorowałeś jej duszę, za wszystko co wycierpiała w swym życiu jako żona, matka i zakonnica, i w ten sposób uczestniczyła w Twej bolesnej męce i wreszcie z tytułu nieograniczonej możliwości wstawiania się, przez co chciałeś wynagrodzić jej wierność, udziel mi Twej łaski, która jest mi tak bardzo potrzebna.

    A Ty, Maryjo Dziewico, nasza najlepsza Matko Niebieska, która przechowujesz skarby Boże i rozdzielasz wszelkie łaski, poprzyj Twoim potężnym wstawiennictwem modły Twej wielkiej czcicielki Świętej Rity, aby łaska o którą proszę Boga, została mi udzielona.
    Amen.

  19. Witam.
    Mam pytanie dot. nowenny. Odmawiałem ją w intencji uzdrowienia śmiertelnie chorego dziecka nienarodzonego jednak w 40 dniu nowenny intencja wygasła, dzieciątko zmarło i wywołany został poród. Z racji śmierci w łonie matki dzieciątko jest święte i poszło do nieba. Czy w takim przypadku nowennę można przeintencjonować np. na rodziców, czy jeżeli chcę się modlić o siłę dla rodziców powinienem zacząć nową nowennę?

    Z Panem Bogiem!

    • Myślę, że powinieneś się modlić dalej. Przecież Maryja zna sytuację i jestem przekonana, że od początku wysłuchiwała Twoich modlitw w intencji, która jest najważniejsza w tej sytuacji. Oczywiście, możesz sobie intencję teraz przeformułować, tak pewnie będzie Ci łatwiej teraz się modlić. Niemniej, jestem przekonana, że Ona od początku słała łaski wynikające z tej modlitwy dokładnie tam, gdzie były najbardziej potrzebne.

A Ty co o tym myślisz? Napisz!