Agnieszka: WIARA NADZIEJA I MIŁOŚĆ POZOSTAJE MI W TEJ CHWILI

Chcialabym sie podzielic swiadectwem lecz moze bardziej reflekcja gdyz moja prosba jeszcze nie zostala wysluchana.Otoz nowenne pompejanska odmawiam od wrzesnia i wsumie teraz modle sie drugi razy nowenna proszac Maryje o uzdrowienie mojej 4 letniej coreczki z bielactwa nabytego.Milo jest czytac wasze swiadectwa i lzy z oczow leca,kiedy piszecie o pieknych otrzymanych laskach ,uzdrowieniach, cudach danych przez Maryje.Czasami sie zastanawiam dlaczego ja nie otrzymalam ,co robie lub co zrobilam takiego w zyciu zlego ,czy modle sie gozej jak inni,tych pytan jest wiele i zapewne nie dostane odpowiedzi?.Moje cale zycie od dziecinstwa odkad pamietam bylo przepelnione lekiem ,strachem i bolem ,kiedy mnie skrzywdzono i zastraszano ,potem okres mlodosci w ktorym los tez nie byl zbyt dla mnie laskawy .Bardzo dlugo czekalismy na dzieci ,jestesmy malzenstwem 13 lat ,i kiedy na swiat przyszly moje coreczki blizniaczki wczesniaki 7 tyg, bylam najszczesliwsza osaba na swiecie,do czasu kiedy zaczely sie problemy zdrowotne ..Coreczka Daria urodzila sie z wada genetyczana ,druga Nicola zdrowa az do momentu kiedy wlasnie nabyla bielactwo.Daria majac niecale 2 miesiace zycia miala operacje na nosek ,gdzie powiekszali jej dziurke w nosie bo byla mniejsza od drugiej.Jezdzilam od szpitala jednego do drugiego zeby ,byc i z jedna i z druga .Potem wiadomosc ze Daria ma wade gen to byl dla mnie szok,dlugo sie nie moglam pogodzic z ta mysla ,dziekowalam Bogu za to ze mam dzieci i ze Nicola chociaz jest zdrowa.Czas plynal a ja zylam w niepewnosci co bedzie dalej ,co moze jeszcze nas spotkac.Zrobiono nam jako rodzicom testy gen na wlasnie ta wade i okazalo sie ze ja zyjac 36 lat nie wiedzialam ze tez ja mam ta wade gen. ,cios w policzek dla mnie i pytanie jakto ,dlaczego,plakalam codziennie i ciagle zadawalm pytanie Bogu dlaczego mnie tak los skrzywdzil ,dlaczego moje dziecko. Ryzyko kolejnych ciaz jest 50 procent ze moze sie urodzic z ta wada.Kiedy pomalu zaczelam godzic sie z ta mysla ,przyszedl czas 6 marzec kiedy u drugiej coreczki zobaczylam odbarwienia,jak pozniej sie okazalo bielactwo ,od tej pory moje zycie leglo w gruzach .Zaczelam brac tabletki na depresje bo emocjonalnie nie daje rady.Nie ma dnia zebym nie plakala ,nie moge sie pogodzic z tym i jest mi ciezko.Nowenne pompejanska znalazlam przypadkowo kiedy bylam w sklepie i szukalam modlitewnika do sw .Jana PAWLA II i do Sw Rity ,kupilam wlasnie dodatkowo nowenne pompejanska i zaczelam sie modlic.Musze wam powiedziec ze w tej chwili modlitwa daje mi sile zeby przetrwac kolejny dzien ,kolejny tydz .Trudno mi jest z tym zyc samemu,bo maz mam wrazenie ze mnie nie rozumie,on ma na to wszystko swoj sposob widzenia. Mieszkamy w Uk i nie mamy tu zbyt wielu znajomych ani rodziny i musimy liczyc na siebie.Takze nic mi innego nie pozostalo jak tylko sie modlic i wierzyc ze kiedys Maryja ,Jezus Milosierny wyslucha mojej prosby i modlitwy.Bardzo bym chciala byc znowu szczesliwa mama i cieszyc sie z zycia bo w tej chwili nie potrafie,nie umiem.Z waszych swiadectw tez biore sil i nadzieji ze moze po burzy przyjdzie i slonce a nadzieja umiera ostatnia.Przepraszam jesli napisalam te swiadectwo chaotycznie ale pisane jest z serca.Moje motto to Wiara Nadzieja I Milosc.
Ten Rozaniec Odmawiam na Twoja czesc Krolowo Rozanca Swietego.

Nowenna pompejańska jest też na Facebooku
Polub nas! 🙂

9 myśli na temat „Agnieszka: WIARA NADZIEJA I MIŁOŚĆ POZOSTAJE MI W TEJ CHWILI

  1. Witaj Agnieszko, ale jesteście pod stałą opieką lekarzy a w szczególności Anglików? Moja znajoma w UK została uleczona z jakejś tam choroby skóry głowy wlaśnie przez nich, ok mniej powazniejsza od bielactwa ale zawsze coś.

  2. Agnieszko ktoś tu mądry napisał, że jak się wierzy, zawierza Bogu to o lęku nie może być mowy, musisz odrzucać myśli depresyjne, starać się o spokój..bo spokój to nic innego jak zawierzenie Bogu. Nie martw się będzie dobrze, jeszcze będziesz szcześliwa

  3. Agnieszko, dolaczam Ciebie i Twoja rodzine do moich modlitw. Sama mieszkam na obczyznie i wiem jak jest trudno bez bliskiej rodziny…szczegolnie jak sie ma dzieci, ktore choruja. Maryja Tobie pomoze, musisz calkowicie zaufac….Ona Cie/Was nie opusci! Modle sie NP od dwoch lat i widze, jak Maryja wyprasza mnostwo lask, prowadzi mnie i moja rodzine, daje mi sile i spokoj. Modl sie i ufaj, dostrzegaj male cuda kazdego dnia-chocby to, ze mozesz leczyc corki w UK, w Polsce wiazaloby sie to na pewno z ogromnym kosztem….Badz dzielna z Rozancem w reku!

  4. Witaj Lucyno, poruszył mnie Twój post, bo mam dziecko autystyczne, a dowiedziałam się o tym jak miało ponad 3 latka i nie jest to jedyna niepełnosprawność w mojej rodzinie. Rozumiem Cię, diagnozy to traumatyczne doświadczenia dla matki. A często rodzina myśląc, że pomaga potrafi niesamowicie zdołować.Zadawałam sobie te same pytania co Ty, odeszłam od Pana Boga, mówiąc, niech mi już nie błogosławi, wystarczająco się nami „zaopiekował”.Od tego czasu minęło 7 lat.Dziś kończę moją pierwszą nowennę. Nie wiem czy to Cię pocieszy, ale Matka Boża miała o wiele gorzej od nas , tak z ludzkiego punktu widzenia. Godząc się na bycie matką Boga narażała się na śmierć przez ukamienowanie( niezamężna w ciąży), potem nieufność Św Józefa, bezwzględni ludzie ( nikt nie ustąpił miejsca w gospodzie) poród między bydlętami, ucieczki, przymusowe mieszkanie poza krajem i to co najgorsze, świadomość, że Jej własne dziecko, nie będzie brutalnie zamęczone, splugawione niewinnie tylko za to, że mówi żeby ludzie się kochali nawzajem (najprościej mówiąc). Czy któraś z nas wytrzymałaby to wszystko?Wiem, że Ci ciężko Lucyno, na pewno sobie poradzisz, bo jesteś matką, wiem to, bo też nią jestem, matki mają niezwykłą siłę.Jeśli Pan Bóg nie wysłucha Twoich próśb, to w niebie dowiesz się dlaczego ( takie zdanie przyniósł mój synek z religii:))). To, że dziecko jest zdrowe nie oznacza, że nie będzie miało kłopotów. Każdy dokładnie każdy człowiek ma problem, który bardzo mu dokucza, skala tych problemów jest różna, ale każdy człowiek, uważa, że jego problem jest najgorszy. Matka Boża miała o wiele cięższe życie i jest ciałem i duszą w niebie i tego się trzymajmy:). Modlę się za Was

  5. Agnieszko jakbym czytala swoja historie, lacze sie z toba w bolu bo tez to przezywam i serce mi peka, nieustannie zadaje sobie pytanie dlaczego mnie to spotyka…

A Ty co o tym myślisz? Napisz!