Agnieszka: Moje świadectwo otrzymanych łask

O Nowennie Pompejańskiej dowiedziałam się, szukając w internecie modlitw. Mój tato ciężko zachorował i zaczęłam odmawiać Nowennę w intencji jego uzdrowienia. Odmówiłam chyba 2 razy Nowennę, z tatą było ciut lepiej, choć nie wyzdrowiał. Odczułam pomoc w moich innych sprawach – zaczęła się poprawiać moja sytuacja w pracy. Po kilku miesiącach stan taty gwałtownie się pogorszył, było bardzo źle. Wróciłam do odmawiania Nowenny – kończę jedną i zaczynam następną, bez przerw. Tato nadal choruje, ale wyszedł z tego bardzo złego stanu (był człowiekiem całkowicie bezwładnym, leżącym, zdanym we wszystkim na innych, i cierpiącym z bólu), teraz samodzielnie się porusza, choć o kulach – ale jest w stanie sam się wykąpać, przygotować kanapkę, zrobić herbatę. W niesamowicie krótkim czasie udało się też zoperować mu zaćmę w jednym oku, a wkrótce będzie operowanie drugie (tato prawie całkiem stracił wzrok w wyniku zaćmy polekowej). Wiem, że Matka Boża pomaga, wstawia się za mną i moją rodziną do Boga. Nawet praca zawodowa, która w pewnym momencie stała się dla mnie ciężarem, teraz jest niemal przyjemnością – wierzę, że to też zasługa modlitwy. Chcialam się podzielić moim świadectwem z innymi osobami, które chciałyby zacząć odmawiac Nowennę, by uwierzyły, że warto! Moja bliska koleżanka rownież odmawia nieustannie Nowennę Pompejańską i odczuwa jej niezwykle pozytywne skutki.

Chcesz widzieć świadectwa nowenny pompejańskiej na Facebooku?
To proste – kliknij na >>POLUB >>

159 myśli na temat „Agnieszka: Moje świadectwo otrzymanych łask

  1. Życzę zdrowia dla Taty. Ja przestałam wierzyć w cuda o uzdrowieniu po tym, jak osoby bardzo ciężko chore nawet już umierające, które nadal pozostawały ateistami nagle ozdrowiały. Tak samo jak ci, ktorzy się modlili o uzdrowienie

  2. Kochani. Bóg działa cuda. Ateiści tez wierzą w Boga tylko innego, tego nazywanego szatanem. On im też pomaga i dlatego zdarzają się im uzdrowienia, ale nic za darmo tylko za duszę, która potem idzie do piekła. Nie wiem kto się ukrywa pod „nic nie wiem” ale wiem że jest to osoba, która ma ciągle coś kąśliwego do powiedzenia i atakuje wiarę. Człowieku nie siej kąkolu. Nie wiem czy robi to za srebrniki Urbana czy kogoś innego. Człowieku opamiętaj się. Jezu miej miłosierdzie i daj Łaskę nawrócenia dla tej osoby.

    • Mamy wolną wolę w którą wpisany jest też ateizm . Gdzieś czytałem, tylko już nie pamiętam , czy w listach Pawła do Koryntian, czy w czymś podobnym , ale ludzie niewierzący , tzw. ateiści nie są straceni tylko dlatego , że nie wierzą w Boga . Dopiero gdy poczują Boga i od niego się odsuną to moga się martwić . Chodzi głównie o uczynki . Ludzie czyniący dobro , mają Boga w sobie , bo Bóg jest dobrem . Przykładowo Religa swoim życiem i pracą dał więcej niż nie jeden modlący się wierny . Do końca nie pojednał się z Bogiem , ale czy przez to ma trafic do piekła ?? . Cytatami mnie zasypiecie , dlatego nie będę cwaniakował , że je znam 🙂 , ale coś tam było o owocach po jakich się pozna .

  3. Janku. Może osoba pod nazwą „nic nie wiem” nie widzi sensu modlitwy. czasami jak upadamy pod ciężarem niewysłuchania modlitwy mamy wątpliwości. Ja sama modlę się dużo i teraz mam taki kryzys choć przed Jezusem jest mi po ludzku wstyd, że upadam pomimo iż daje mi Pan zapewnienie w Piśmie Świętym o swej Świętej Obecności.. ale jesteśmy tylko ludźmi.. przychodzi taki czas na modlitwie gdzie nadzieja przeplata się z rozpaczą i bezsilnością.. pozdrawiam

  4. Nic nie wiem, masz rację z tym, że ateiści przecież też zdrowieją, zachodzą w ciążę, rodzą zdrowe dzieci, znajdują pracę itp. Według mnie to nie szatan im pomaga ale nasz Bóg- Miłosierny Ojciec. Bo to są takie same Stworzenia Boże, jak ludzie wierzący, Bóg kocha każdego tak samo, bezwarunkowo i każdemu udziela swoich łask. Odsyłam do powieści o zagubionej owcy- pasterz zostawia 99 wiernych (bo wie, że i tak od niego nie odejdą) a biegnie by pomóc tej jednej zagubionej. To nie działa tak, że jak będę dziennie modlić się różaniec to Bóg będzie mnie bardziej kochał i więcej uzyskam, On kocha nas nawet wtedy gdy błądzimy i kocha też ateistów.

  5. „nic nie wiem” mam wrażenie że czujemy się w tej chwili bardzo podobnie. ja dziś na dodatek rozpoczęłam NP w swojej intencji i troszkę się boję bo poprzednie to niezły bajzel mi w życiu „zrobiły” , który nadal trwa… ale czułam że muszę i chcę…

    • masz rację Magda, jako jedyna wiedziałaś co odpowiedzieć i w jakim stanie teraz mogę być. Ja się po raz kolejny poddalam z NP bo żadna nie została wysłuchana, raczej to o co się modliłam straciłam więc…odechciewa mi się wszystkiego i coraz poważniej myślę, że nic nie istnieje poza naszą materialną rzeczywistością.

  6. ” – Ponieważ znosiłaś chorobę z poddaniem się woli Bożej, Bóg udzieli Ci tej łaski na Moją prośbę. Zostaniesz uzdrowiona z porażenia i ustaną wszystkie inne cierpienia.” to są słowa Maryi do ciężko chorej Fortunatiny. A my chcemy otrzymywać łaski na zawołanie. Odmówiłam NP to mi się należy. Troszkę pokory. My widzimy naszą sytuację teraz ale nie znamy przyszłości. Bóg jest Wszechmogący , jest nieograniczony w czasie i przestrzeni i wie , że może łaska o którą się modlimy przyniesie nam w przyszłości szkodę. Różne drogi i okoliczności prowadzą człowieka do Boga. Zadaniem Maryi jest doprowadzenie swoich dzieci do Jezusa.

      • rozumiem Cię. 4 dni temu siedziałam wpatrując się w garść tabletek. Siedziałam i płakałam i pytałam „Boże gdzie jesteś”. Napisałam nawet pożegnalną wiadomość. To było dno dna…nie wiem dlaczego tego nie zrobiłam…przepłakałam pół nocy, następnego dnia w zasadzie powtórka z rozrywki. Wiem jak to jest być na skraju samobójstwa.

        • Przykro mi Aneta, mam nadzieję, że Twoja sytuacja się poprawi bardzo wkrótce i będziesz bardzo szczęśliwa. Ja dziś czuję się lepiej i zmówiłam modlitwy.

          • aneto i nic nie wiem przeczytajcie książkę pt ,,Moc uwielbienia” autora-Merlin R.Carothers
            myślę,że Wam pomoże przetrwać te ciężkie chwile.Serdecznie pozdrawiam

          • Mi też jest przykro, bo ciągle płaczę, wciąż mam straszny mętlik w głowie….ale jest mi odrobinkę lepiej…pierwszy raz od 8mcy to mówię…bardzo pomógł mi ksiądz u którego się spowiadałam w niedzielę…pierwszy raz w moim życiu ktoś ze mną normalnie porozmawiał…

            a wiecie co mi powiedział, odnoście zwątpienia w Boga…że „przecież sam Jezus na krzyżu wołał – Boże czemuś mnie opuścił!to jak tacy słabi ludzie jak my mamy gdy źle nam się dzieje być cały czas silni? powiedział że sama Matka Teresa z Kalkuty przez wiele lat swojego życia nie potrafiła uwierzyć w Jezusa,straciła tą wiarę, ale adorowała Go codziennie przez 2h. Adorowała Go nie wierząc, że tam w ogóle jest”

            po spowiedzi otworzyłam na chybił-trafił Pismo Św. i trafiłam na fragment, w którym była mowa o tym, że błogosławieni są Ci którzy potrafią przywrócić wiarę, którzy potrafią przywrócić nadzieję… nie pamiętam który to był fragment, ale pewnie się jak się poczułam..

            mi dodało to odrobinę otuchy…choć wciąż mi jest strasznie ciężko z tym wszystkim 🙁

            • dzięki aneto za te słowa, to znak dla mnie, że dalej mam się modlić za ciebie, że jak to tu piszą to „działa” 🙂 bardzo mnie tym pocieszyłaś

            • ja nie wiem czy działa…:( moje prośby wciąż czekają…i nie wiem czy się kiedykowlek doczekają…czy będzie mi dane poczuć że „to działa”
              ale chyba lepiej próbować…sama nie wiem…ja jestem na granicy między złem a dobrem…po załamaniu nerwowym z zeszłego tygodnia nie mam siły się nad tym wszystkim zastanawiać…radość nie wróciła i nie wiem czy kiedykolwiek wróci…ale co mam zrobić?mogę się tylko modlić… ;( choćby ze łzami w oczach

            • aneta małymi kroczkami do przodu 🙂 dołóż do tego jeszcze trochę wiary i nadziei, co ci szkodzi

            • Dzięki Aneta ze Twój komentarz, a myślałam, że tylko ja taka „zła” jestem modląc się do Jezusa nie kochając go i nie wierząc, że On tam na górze jest. Ulzyło mi, że nie tylko ja mam takie rozterki.

              Też na chybił trafił otworzyłam Pismo Święte, ale zanim to zrobiłam zapytalam się „Słowo Boże dla mnie, czy Bóg/że chcesz mi coś powiedzieć?” i trafilam na frag. mówiący nie pamiętam słowo w słowo ale leciało. że Bóg da mi to o co proszę na chwałę Bożą. No,ale nie wiem na ile to chybił trafił, a na ile Boga Słowa akurat dla mnie :/ Też się pewniej wtedy poczułam, ale za chwilę znowu to samo poprzedni stan ducha.

              Życzę Ci wszystkiego najlepszego Aneto, będę pamiętała o Tobie w modlitwie 🙂

            • ja przed otworzeniem Pisma Św. pomyśłałam „Jezu ufam Tobie”…a uwierzcie mi – nie jest mi łatwo ufać…ja się dopiero tego uczę…
              I nie masz mi za co dziękować…przekazuję tylko słowa które sama usłyszałam…a które były dla mnie strasznie ważne – płakałam w konfesjonale jak bóbr – nawet teraz płaczę…
              doskonale wiem jak to jest kiedy człowiek chce wierzy – tak bardzo chce…ale nie potrafi, nie umie, nie wie jak…jak bardzo chce chocby tej jednej malutkiej iskierki która rozświetli ten mrok w duszy…bo chocby nie wiem jak bardzo wierzący był człowiek to jeśli przez wiele lat jest w ciemności to i na niego zwątpienie spadnie…każdy potrzebuj (to złe słowo, ale innego nie mam), jakiegoś dowodu miłości, również ze strony Jezusa – tak wiem, każdy powie – umarł na krzyżu, po co więcej dowodów – ale człowiek to człowiek, żyje tu i teraz, nie 2000lat temu…wtedy ludzie też wołali do Jezusa – daj nam dowodów…my dzisiaj też chcemy czegoś co nas wzmocni, upewni, że ta wiara jest słuszna, że ma sens 🙁 Jezu też chce od nas dowodów naszej miłości – czyż nie? ja mam 25 lat, ale wiary to ja się dopiero uczę i nic jeszcze nie wiem 🙁

            • Nawet nie muszę nic pisać Aneto, całkowicie oddałaś mój stan ducha. Tyko ja w brzydkie słowa to ubrałam opisując je tu na forum (pewnie dlatego zawsze jestem zjechana). Tak bardzo podobna jestem do Ciebie. Nie wiem co Ci odpowiedzieć bo mam ten sam dylemat, a w dodatku też chcę żeby Jezus pokazał mi że mnie kocha (ale nie ukrzyżowanie) po prostu coś dla mnie a nie to co jest dla wszystkich. Też jestem w Twoim wieku.

            • dlatego wiele razy prosiłam i będę prosić dalej każdego – proszę Was pomyślcie zanim coś napiszecie, zastanówcie się co tak naprawdę chcecie powiedzieć, co tak naprawdę myślicie…my widzimy tylko słowo napisane…nie widzimy twarzy,bólu/radości, a to przecież tak bardzo pozwala coś zrozumieć… 🙁 ja się przynajmniej staram choć odrobinę uspokoić zanim coś powiem…nie chcę nikgo potępiać, bo sama za dużo potępienia w życiu poczułam, za dużo odrzucenia i zbyt wiele razy musiałam walczyć o akceptację…

              kazdy z nas ma swój bagaż doświadczeń i nie można wszystkich mierzyć jedną miarą…prosiłam kiedyś Nieznajomą o to aby starała się uważąć na FORMĘ swoich wypowiedzi, bo wszyscy na nią krzyczeli – zniknęła z forum, a szkoda, bo miała ważną treść do przekazania, tylko w brzydkim opakowaniu…a my słabi czytamy literalnie…Ci którzy cierpią z jakiegoś powodu każde słowo widzą tylko przez pryzmat swojego bólu, tego co się aktualnie z nimi dzieje, przesiewają te słowa przez swoją depresję,zwątpienie,poczucie bezsilności i braku sensu w życiu i to co na tym sicie zostaje to jedynie: „jesteś zła, opętana, lecz się, wynoś się stąd itd.” bo są to najcięższe kamienie….a to co najważniejsze czyli „uwierz, miej nadzieję, będzie dobrze, nie poddawaj się” ucieka bo są to najdelikatniejsze wartości….

              wiem co mówię, bo sama mam depresje i to co do mnie ludzie mówią prawie nie dociera do mnie, zresztą sami wiecie po tym co odpisywałam Wam na komentarze pod moim listem….do tej pory jest w tym co pisałam więcej moich uczuć….jeszcze nie wierzę w lepsze jutro, choćbym chciała

              ale jedyne o co proszę wszystkim forumowiczów to o więcej wyrozumiałości…
              To forum jest ważne dla tych cierpiących, skoro tutaj mogą się wygadać…pomyślcie co się z nimi dzieje, jeśli w życiu codziennym nie mają z kim porozmawiać i mówią o swoich problemach obcym… ja nie mam przyjaciół.

            • nic nie wiem, a n może Pan Jezus, okazuje Ci swoją miłość poprzez ludzi na tym forum, którzy starają się Ciebie jakoś wesprzeć czy pomóc? Czy nie jest Ci w pewien sposób miło, że inne , obce osoby interesują się Tobą, chcą ci jakoś pomóc? One są własnie takim „Narzędziem” w ręku Pana Jezusa. Może uśmiech spotkanej osoby na ulicy jest uśmiechem samego Boga? Zyczę Ci wszystkiego najlepszego 🙂

            • osoba w depresji chce tylko jednego – aby przestało to wszystko tak strasznie boleć 🙁 każda myśl, słowo.,…taka osoba chce tylko krzyczeć na cały świat, wurzucić ten straszny ból…i pocieszenie jest ważne, ale ono donikąd nie prowadzi, przy takiej osobie trzeba być…do końca i bez przerwy, zwłaszcza wtedy gdy rzuca w nas kamieniami swojego bólu…ona tego oczekuje, że będzie dla kogoś namacalnie najważniejsza, że przez ten czas będzie dla kogoś pępkiem świata, nie chce myśleć i wierzyć że tak jest, chce to czuć i widzieć tu i teraz. Taka osoba potrzebuje kogoś kto wytrwa przy niej do samego końca.

  7. Kochani nie piszcie tak że ateiści zdrowieją itd .Ja kiedyś przed laty modliłam się za młodego ateistę z mojego bloku .Oczywiście On o tym do dziś nie wie .Siedział w więzieniu był okropny .wszyscy mieli go dośc w bloku .Na swojej drodze spotkał dziewczyne wykształconą i bardzo pobożną i taką mu miłośc zesłała Matka Boska że się pobrali .Juz ponad 10 lat są wzorowym małzeństwem .I dzieci wychowują po katolicku …Nie ma sensu w takie rzeczy wątpic .A moze za tamtych też się ktoś modlił i Pan Bóg wysłuchał .

    • a może zwyczajnie trafił na swoją, ja raz miałam pobożnego katolika, kiedy postanowiłam zerwać bo widziałam że do siebie nie pasujemy groził mi śmiercią, wyzywał mnie i tak pozostalo do dziś, aha i nadal jest wierzacy i och i ach

    • Opanuj się. To forum o NP i do dyskusji, moze też do rozważań na temat wiary, nawet do użalania się i pocieszeńdo których kazdy ma prawo. do wywalania innych nie ma prawa.

    • @Marek, jak możesz takie rzeczy wypisywać? Zastanów się dwa razy zanim coś takiego komukolwiek powiesz, czy napiszesz. Za kogo się uważasz?

  8. Nic nie wiem ,ja Cie czytałam pod wieloma swiadectwami.siejesz zamęt.,cynizm i drwisz sobie .a tylu tu traktuje Cie poważnie i ze wspolczuciem.ludzie ,nie dajcie sie zwiesc! Czytajcie dokładnie .przeciez to widać.

    • Popieram. Ta osoba (nic nie wiem)sieje zamęt i ma obraźliwe komentarze. Każdy oczywiście ma prawo do wyrażenia własnego zdania, ale jej komentarze ociekają czasami bluźnierstwem. Mnie to razi. Czasami zachowuje się jak wyzwolona panna lekkich obyczajów promująca zło. Niestety wielu nabiera się na jej drugie lico. Kto mądry, wie o co chodzi. Chciałabym się mylić, ale sądzę, że to wilk w owczej skórze, nie szanujący określonego poziomu ludzi wierzących i ludzi poszukujących. Każda skromna wierząca osoba raczej by się już zreflektowała po tylu karcących uwagach w stosunku do niej. Ale tu jest jawne kpienie z zasad wiary a mnie to rani i nie podoba mi się takie szelmostwo. Boga rani pewnie jeszcze bardziej. To forum o „Boskiej” tematyce a nie jawne skalanie świętości i promowanie łajdactwa i życia bez dekalogu.

      • Joanna K. mylisz się to bardzo chora osoba, wiem żebyś chciała samych zdrowych na tym forum, samych „wysłuchanych” i szczęśliwych, ale takie życie że nie można mieć wszystkiego, nie czytaj jak ci to przeszkadza

        • Być może masz rację, nie neguję. Natomiast czytałam trochę jej wpisów na przestrzeni kilku tygodni i zionęło od nich porażające wyuzdanie (o zmianie chłopaków itp. wraz z głupimi poradami), które po prostu mnie powaliło i dotknęło, bo jestem kobietą a nie szmatą (a już nie jestem cnotliwą nastolatką 🙂 ). Nie zaglądam tu codziennie, ponieważ pracuję, jestem żoną i matką, także jestem tu jak mi czas na to pozwala. I dlaczego ja mam rezygnować z tego forum (i pewnego ogólnie przyjętego poziomu) i nie czytać komentarzy, skoro wiele z nich jest budujących i potrzebnych. Słowa naszego Papieża „wymagajcie od siebie, choćby inni od was nie wymagali”. Więc co? Zero zasad, zero standardów? Przyjmujemy wszystko jak leci? Wystarczy jak się napatrzę na naszą biedną Polskę i brudną politykę. Od takich portali i nas samych trzeba wymagać. Pomagać trzeba, ale na Miłość Boską, bez obrazy nas samych i Boga. Wybacz proszę, ale promowanie zła będę tłamsić. Osoba chora też może być kulturalna, a nie nawet z nie udawaną satysfakcją promować zło.

            • Niestety byłam nastolatką kiedy pierwszy raz sięgnęłam po tabletki usypiające (by zasnąć na zawsze), a uratowała mnie koleżanka i płukanie żołądka. Nie lubię o tym mówić. Właściwie wiedzą o tym tylko najbliżsi ( W rodzinie były przypadki samobójstw!!!) Jesień i przedwiośnie potwornie na mnie działają, więc jestem ostrożna, bo po wielu latach bywają nawroty. Nie dalej jak w tym roku na Jasnej Górze w spowiedzi św. wyznałam o próbach samobójczych. Tak w skrócie: usłyszałam, że zły walczy, ale ja muszę wygrać tą walkę. Nieustannie modlę się NP, Koronką i innymi modlitwami. To trzyma mnie przy życiu. Czasami najbłahsza nawet uwaga ze strony bliskiej osoby jest w stanie mnie zabić. A wtedy szukam Jezusa i modlę się. Ciągle się modlę. Ponadto szukam innych rozwiązań, staram się na siłę cieszyć życiem i drobiazgami, zmieniłam dietę, biegam, wynajduję zajęcia i to mi pomaga. Nie mam czasu na rozmyślanie o sobie. Nawet jak nakładam makijaż i suszę włosy to się modlę. A jeszcze w ubiegłym roku gderałam, płakałam, załamywałam się .(Miałam we śnie wyjście ze mnie złego i wierzę, że Mateńka i Jezus zadbają o mnie). Chociaż zdarzyło mi się rzucić różańcem, to staram się nie obnosić z tym. Wiem jednak, że jestem silna, silniejsza niż wiele z chorych osób, ale tą siłę paradoksalnie daje mi wola życia. A „Mój Mistrzu” znam jeszcze z dziecięcych lat z oazy, chociaż dawno nie śpiewałam. Tyle o mnie i nie chcę więcej do tego wracać. Uważam jednak, że Jezus jest naszą Pomocą, Ratunkiem,Tajemnicą, Lekarzem (duszy przede wszystkim) i to On jest Źródłem mojego wyleczenia. Nauczyłam się kochać i ufać Jezusowi i widzę poprawę.Choroba u każdego przebiega inaczej, ale naprawdę razi mnie i myślę, że nie tylko mnie obrażanie Boga również przez ludzi chorych, ponieważ ja GO mam w sercu,a przynajmniej tak sądzę i to serce wtedy krwawi. Tłumaczyć te osoby może jedynie duży stopień niepoczytalności, to wtedy wszystkie te osoby przepraszam. Jeśli jednak jawne bluźnienie ma na celu wywołanie określonej reakcji, to ja zawsze będę protestować, ponieważ mimo wszystko nie potrafię być jak mój MISTRZ. Nie jestem Bogiem, ale pragnę zbliżać się do niego.

            • Joanna K. „ponieważ ja GO mam w sercu,a przynajmniej tak sądzę i to serce wtedy krwawi” a Jezus wtedy modlił się tak: Ojcze przebacz im bo nie wiedzą co czynią. „nie potrafię być jak mój MISTRZ” może dlatego @nic nie wiem@ tutaj jest, jest dla nas darem.
              Nie mówię żeby popierać bluźnierstwa, ale zauważ, że @nic nie wiem@ już przeszedł ten „napad”, a ty dalej nie możesz darować i zapomnieć.
              Tak dla przypomnienia:
              Uczynki miłosierdzia wzglądem duszy
              1. Grzeszących upominać.
              2. Nieumiejętnych pouczać.
              3. Wątpiącym dobrze radzić.
              4. Strapionych pocieszać.
              5. Krzywdy cierpliwie znosić.
              6. Urazy chętnie darować.
              7. Modlić się za żywych i umarłych.

            • Lulu dziękuję za przypomnienie. Może jestem zbyt radykalna, żeby na pewne rzeczy się godzić. Trudno poszukam strony bardziej dla mnie odpowiedniej.

      • Łajdactwo to sobie znajdź u siebie w domu albo w sobie! Nie masz się czym szczycić, że chodzisz do kościoła itp. A Boga prędzej obraziło to, jak mnie katolicy potraktowali kiedyś, jak chodzili do swojego kościołka, a wychodząc z niego nagadali na mnie takich glupot, oszczerstw. Do dziś myślą, że są święci. Poza tym nie znam ANI JEDNEGO KATOLIKA osobiście nie zapatrzonego w forsę i we własne przyjemności. I wolę być panną wolnych obyczajów (chociaż nie jestem) niż komukolwiek żalować choćby złotówki albo obmawiać drugiego człowieka! I właśnie to mnie w ludziach tak wkurza. I na tym świecie!

        • Słuchałam pewnych Rekolekcji i słowa kapłana zrobiły na mnie ogromne wrażenie i bardzo dużo się nad tym zastanawiałam. Mówił on o tym, że Pan Bóg pokazuje na grzech bliźniego po to, żebyśmy się za niego pomodlili. Może czasem warto zamiast powiedzieć na kogoś złe słowo, w duchu powiedzieć w jego intencji Zdrowaś Maryjo…

          • Dziękuję E. odpowiem tutaj na Twoje poprzednie komentarze bo nie wiem jak odpisać pod tamtymi, nie ma opcji „odpowiedz” 🙂 Jest mi miło, że obce osoby chcą mi pomóc albo, że mimo moje słownictwo lub zachowanie na forum czasami może być karygodne to nadal są zainteresowani by mi dopomóc jakoś. Dziękuję, doceniam to 🙂 Ale i tak jestem tutaj uważana za intruza co szerzy zamęt nawet jeśli mówię coś przeciwnego do ewangelii co spowodowane jest moimi doświadczeniami. Lepiej, tutaj uważają co niektórzy za „niepoczytalną” 🙂 Masz wiele racji w tym co zawsze do mnie piszesz, biorę sobie to do serca, nie pozostaje to obojetne dla mnie, dziękuję 🙂

            • Jest jeszcze jedna bardzo przydatna sprawa. mamy się podobać Bogu, nie ludziom, to co oni mówią, to niech sobie mówią. Zresztą co byśmy nie zrobili, zawsze znajdzie się ktoś, kto to skrytykuje, nawet jak będziemy idealni, to tez znajdzie się ktoś, komu to się nie spodoba. Jednym słowem Bóg zna nasze serce i wie, jacy jesteśmy naprawdę, a co myślą o nas inni, to ich sprawa i ból 🙂

  9. I nie obrazajcie sie jak ktos to powie bez pardonu..bo czasami tak trzeba.mozna pomoc komuś kto prosi i tej pomocy potrzebuje.ale nie komuś kto podszywa sie pod zagubionego a tak naprawdę jest wyrafinowany i bezczelny.

    • ale skąd wiesz, że ktoś się tylko podszywa 🙁 ja rozumiem „nic nie wiem”, bo niektóre słowa jakby wyciągnęła mi z głowy…znam to uczucie zwątpienia – kiedy już nic nie wiadomo, nie wiadomo co jest a czego nie, i co ma sens….ja też jestem w trakcie 5NP i zadna z moich próśb nie znalazła spełnienia, i też pytałam wiele razy o co chodzi, czy Ty Boże jesteś…8mcy się z tym zmagam…a odrobinę pomógł mi dopiero wczoraj ksiądz w konfesjonale…dodam że spowiadam się od czerwca co miesiąc – poprzedni księża nie wiele mi pomogli, a jeden to odebrał mi całkowitą wiarę, że coś znaczę, wprost wyzwał mnie od najgorszych…od szmat… więc uwierz – ale są chwile w życiu kiedy można we wszystko zwątpić.

      • Aneta- dziękuję i nie nie podszywam się, gdzieś tu jeszcze ktoś mnie wyzywał, że jestem z onetu czy pudla czy jeszcze innego śmietniska. Ja po prostu po modlitwach mam zwątpienie bo znowu muszę zdać się na samą siebie 🙁

        • Większość z Was sama mi powtarzała, że każdy się może pogubić, pobłądzić, czuć się odepchniętym 🙁

          Im dłużej czytam komentarze pod różnymi świadectwami i listami tym więcej w nich przerzucania piłeczki i doszukiwania się podstępów.

          Prosiłam Administratora o usunięcie mojego listu…ale teraz dopiero teraz widzę jak wiele dobrego od Was usłyszałam…mnóstwo słów krytyki – bardzo bolesnej, ale jeszcze więcej słów pocieszenia…dlaczego dla każdego nie potraficie tacy być?
          Przecież ja Wam napisałam same najgorsze rzeczy o sobie, otworzyłam swoją duszę,abyście mogli w nią celować wszystkim co chcecie…we łzach pisałam ten list – ze strachu jak go przyjmiecie, a potem we łzach czytałam odpowiedzi…i choć wcale się jeszcze nie pozbierałam, to świadomość że są osoby które próbują przywrócić mi wiarę jest dla mnie bardzo ważna.

          Czy dla każdego nie możecie spróbować być takimi?przemyśleć dwa razy zanim napiszecie coś w emocjach…być tak wyrozumiałymi dla każdego jak byliście dla mnie? uparcie starać się kogoś podbudować jak staraliście się to zrobić dla mnie… proszę Was 🙁

          • Mi mówią, że sieje zamęt i ośmieszam tylko wiarę itp. Gdybym tak robiła nie przytaczałabym fragmentów ze swojego zycia i robiłabym sobie żarty z fragm. biblijnych itp.

        • nic nie wiem, nie musisz się zdawać na samą siebie. Oddaj to Panu Jezusowi i Matce Najświętszej, nawet jesli do końca w to nie wierzysz, po prostu zrób to i pozwól im działać. jeżeli nie wierzysz, to poproś ich o to, abyś mogła w to uwierzyć. Sama na pewno sobie z tym nie poradzisz, to przewyższa możliwości każdego człowieka. Jeżeli masz ochotę, to na stronie W obronie wiary i tradycji jest 33-dniowe przygotowanie do ofiarowania się Panu Jezusowi przez ręce Maryi. Może się nad tym zastanów, ty możesz sobie nie wierzyć, ale pozwól działać Maryi. Zobaczysz Ona wyprowadzi Ciebie z największych ciemności.

    • @Anka – nie obrażam się. Chodzi o formę. Takie słownictwo nie przystoi. Chciałabyś, aby ktoś do Ciebie tak się zwrócił? Postaw się na miejscu osoby obrażanej. Jak byś się poczuła? Wszystko można powiedzieć używając kulturalnego słownictwa, a nie rynsztokowego.

    • Anka , nie można wszystkich ustawiać równo. Każde z nas ma inne doświadczenie życiowe , każdy żył i dorastał w innym środowisku. Nie patrz na wszystkich przez swój pryzmat . Idea tego forum jest słuszna , że po pierwsze jest otwarta , a po drugie , że admin nie czepia się za każde słowo . Na tym polega pomoc ludziom , iż nie patrzy się co mówią i jak mówią , ważne że są tutaj i że chcą coś w sobie zmienić . To że zadają pytania , na które większość z nas zna tylko przypuszczalne odpowiedzi to im się nie dziwę . Łatwo się pogubić w tym co nam życie zgotowało i nie ma na to gotowego wzorca , Możesz się nie zgadzać z tym co jest tu pisane , podobnie jak Marek , ale to nie oznacza , że masz prawo kogoś przepędzać , bo razi Cie słownictwo , czy sposób wypowiedzi . ‚nic nie wiem’ z tego co pisała ma poważny problem , jeśli chodzi o przeszłość i tym czym się zajmowała , Czy to czego doświadcza teraz , jest ciągiem dalszym , czy czymś nowym , żadne z nas nie wie . Ważne , że jest tutaj , że gdzieś tam poczuła jak każde z nas jakąś więź z innymi i wraca . Mnie osobiście nie przeszkadza jej styl wypowiedzi , ale też mnie niewiele tu przeszkadza 😛

    • Anka- ja mam wewnętrzny konflikt i przechodzę kryzys podczas długoletniej ciężkiej depresji. Przebij to. Ostatnio mialam chwile zwątpienia i ogromnej złości. Jakbym miała przy sobie detonator by rozwalić cały świat bym to zrobiłam w takich momentach.

  10. „nic nie wiem” jestem z Tobą. Nie poddawaj się i trwaj mimo wszystko. Ja też jestem na niezłym zakręcie i uwierz mi gdybym nie była wierząca to… mam tak dość..a od katolików tak dostałam po d… ale nie nam oceniać.. wierzę że wszystko ma swój ukryty sens i prędzej przy później przyjdzie zrozumienie.
    Wiem że nie jest lekko i w kryzysie takie „gadki szmatki” wydają się nic nie warte.. w głębi serca każdy z nas oczekuje siły pochodzącej z modlitwy gdyby tak nie było nie sięgalibyśmy po różaniec..

    • „Nic nie wiem”, ja bardzo lubie Twoje komentarze. Chicialabym Ci rowniez podziekowac, poniewaz dzieki Tobie, a wlasciwie dzieki Twoim doswiadczeniom, ktore kiedys wspomnialas, mocniej przylegam do Boga i Maryji.Napisalas wyzej, ze moze nic nie ma tylko materialna rzeczywistosc, tak nie jest i sama to przezylas. Pisalas, ze doswiadczylas dzialania zlych mocy, wiec jezeli one sa to jest i Bog i Maryja i aniolowie. To taki paradoks, ale wlasnie doswiadczenia takich osob jak Ty wzmacnia moja wiare. Moze Twoje wlasne doswiadczenia pomoga Ci przetrwac kryzys? Moze to co sie teraz z Toba dzieje, jest walka o Twoja dusze? Nie poddawaj sie. Bog Cie kocha i pragnie Twojego zbawienia inaczej nie znalazlabys sie na tym forum. Polecam Ci nowenne do Matko Bozej rozwiazujacej wezly. Wydaje mi sie, ze ta modlitwa bardzo mi pomogla. Bede pamietac o Tobie w modlitwie. Prosze nie poddawaj sie i nie zawracaj z obranej drogi. Nie Bog Cie ma w swojej opiece.

      • Kamdem- dziękuję za miłe słowa. Zauważyłam, że to paradoks, ale to jest niewytłumaczalne. Nachodzą mnie myśli, że to tylko mój „głęboki” kontakt z podświadomością. Już dziś się lepiej czuję, ale mam nadal złe myśli. Ja bym wolała nigdy nie żyć niż żyć dla zbawienia. Gdyby Bóg przed moimi narodzinami pokazał mi czy chcę tu być czy nie od razu bym powiedziała, że nie. Dziękuję za modlitwę również będę pamiętała o Tobie, Przez te lata cieżkiej depresji, szczerze to ogłupiałam i miałam jedną prośbę w NP bo to by było dla mnie taki kopniak i coś na czym mi zależy (choć jedna rzecz w depresji od kilku lat) więc bardzo chciałabym zostać wysłuchana bo jak sobie wyobrażam to co otrzymam to odechciewa mi się poddać się i zabić.

    • Dziękuję Magdo, mam nadzieję, że Twoje drogi się wyprostują i będziesz mogła iść to przodu 🙂 Życzę Ci wszystkiego najlepszego. Piszesz, że wszystko się pogmatwało po odmówieniu NP, coś w tym jest bo u mnie to samo się dzieje, ale i jet jeszcze gorzej.

  11. Witam wszystkich bardzo serdecznie. Tak jak wszyscy tutaj obecni na forum rowniez modle sie NP. To jest moj pierwszy komentarz. Pragne zwrocic uwage , ze osoba pod pseldonimem ‚nic nie wiem ‚ robi prawdziwy zamet. Pisala juz o rozwiazlosci (o testowaniu mezczyzn I grzechu nieczysyosci ) o tym ze zajmowala sie okultyzmem I , ze wyszla z tego bez pomocy egzorcysty?! Rowniez o tym , ze msze o uzdrowienie I uwolnienie nie sa pomocne; ze cos jej tak mowi ?! A ostatnio o samobojstwie . Ta osoba ma powazny problem I powinna udac sie na msze o uwolnienie albo odwiedzic dobrego egzorcyste. Postaram sie rowniez modlic za ta osobe bo ma powazny problem.

    • no właśnie też dla mnie to było zaskoczeniem, że nie potrzebowałam egzorcysty, nawet miałam pretensję do Boga po co mnie ratował (chyba po to, żeby następne lata przeżyć w depresji). Ksiądz uznał mój przypadek za bezpośrednią ingerencję z góry. Poza tym chyba wiem czemu Bog sam mi pomógł bo wiedział, że nikt inny tego nie zrobi, ba ja sama nawet bym odmowila pomocy bo za bardzo chcialam umrzec

  12. „nic nie wiem” może Tobie potrzebna jest pomoc egzorcysty? Zastanów sie nad tym. Nie wiem o co się modlisz i w co wdepnęłaś, ale nie ma w Tobie ani pokory ani zawierzenia Bogu. Jeśli rzeczywiście chcesz zbliżenia do Boga to przemyśl to co napisałam. To, ze Bóg nie spełnia Twoich próśb…o niczym nie świadczy . Ludzie potrafią modlić się o różne rzeczy, często nijak przystające do Bożych „zasad” nie widzac zupełnie sprzeczności. Myślę, że w zamyśle Boga jest przede wszystkim nasz duchowy rozwój, a okoliczności zewnętrzne mają tylko mu służyć. Jeśli rzeczywiście szczerze i cierpliwie się o coś modliłaś i nie zauważasz żadnych pozytywnych zmian(niekoniecznie w zakresie inntencji, bo jak wcześniej napisałam różie z tymi intencjami bywa) to coś z Twoją modlitwą nie tak lub jesteś ( wybacz, że powiem wprost) trochę infantylna. Pan Bóg to nie jest dobra wróżka, która spełnia zachcianki klienteli odpłatnie.Nie trać czasu na tym forum próbując zasiać w innych zwątpienie. Lepiej wykorzystaj go na znalezienie sposobu na zbudowanie w sobie zaufania do Boga. To wielka sprawa, naprawdę warto się wysilić.

    • ale ja nie proszę o rower lub chłopaka lub jeszcze coś, modlę się o zdrowie. Po tylu latach pokory i wyczekiwania już się poddaję, a egzorcysta nie leczy depresji. Jak ktoś ma poważne chwile złości i rozgoryczenia to już oznacza, że niepokorny, pyszny, butny, nieoddany Bogu. Bez sensu, a w dodatku depresji no ludzie….to psychika nie demony

      • fizycznymi przyczynami depresji jest zatrucie mózgu różnymi truciznami w tym metalami ciężkimi, poczytaj o tym. Mozesz sobie pomóc, a nawet z tego całkowicie wyjść ale nie dzięki antydepresantom, ale odtruciu mózgu. Są na to proste, wręcz „domowe sposoby” . Wrzuciłam w poprzednim komentarzu link do dokumentu naukowego, ale jakoś nie może przejść moderacji. Oczywiście trzeba tez wyeliminować „zatrucia duchowe” i modlitwa jest tu bardzo pomocna. Spróbuj też rozejrzeć sie za jakims duchowym przewodnikiem, mądrym księdzem, zakonnikiem , sa tacy.Pozdrawiam

        • Dziękuję, poczytam o tym. Jeśli chodzi o księży to już mi się odechciało szukać jakiegokolwiek. Każdy jak powiedziałam mu o depresji i moich stanach powiedział tylko oo aaa a to dlaczego? no to trzeba coś zrobić nic nie robisz? no jakoś to będzie. Chyba nie do końca rozumieją co się dzieje.

  13. Oczywiscie, ze za depresja kryja sie demony. Prosze posluchaj na YouTube wykladow Piotra Glasa egzorcysty. Jestem pewna, ze pomoglo by uczestniczenie we mszy o uwolnienie i uzdrowienie na Przeprosnej Gorce pod Czestochowa(spotkania Mlodych 2 sobota miesiaca oraz dla wszystkich 3 sobota). Jesli nie masz mozliwosci dojechac to istnieja mozliwosc odsluchania spotkan stronie Milosc I Milosierdzie Jezusa. Mi to bardzo pomoglo I bardzo polecam. Poczytaj prosze swiadectwa.

    • ludzie nie wiecie co to jest depresja a wszędzie widzicie demony, bez przesady, poczytajcie sobie co to jest depresja, jakie są jej rodzaje i jak się ją leczy

      • Lulu mam od 11 lat, ostatnie 5 lat to już męczarnia i zmuszanie się do czegokolwiek. Byłam na różnego rodzaju terapiach i nic.W końcu zniszczy mi się wątroba i po balu.

          • Dziękuję, najgorsze w depresji są częste zmiany nastrojów. Raz jest dobrze, jakoś można wytrzymać później przychodzą same najczarniejsze myśli i złość że nic już nie pomoże a jedyne wyjście to wiadomo co… Jak ktoś cierpiał na takie stany wie, że czasami już nie można tego kontrolować. To tak jak przed samobójstwem, osoba zdeterminowana nie myśli o niczym innym tylko o doprowadzeniu do końca.

        • Droga nic nie wiem. Depresji nie leczy się lekami. To choroba duszy, nie ciała. Leki ci nic nie pomogą. Tylko w niewielkim procencie to jest faktycznie choroba którą trzeba leczyć lekami. Módl się i wołaj Boga o pomoc. A zobaczysz ze przyjdzie.

            • oczywiście że można, a dla wierzących nawet trzeba, tylko ludzie mylą chorobę duszy z depresją, choroba duszy to grzech śmiertelny, leczy się ją spowiedziom i pokutą i na to już żadne lekarstwo i terapia nie pomoże, taka jest różnica, zasadnicza 🙂

            • Zgadza się. Księża egzorcyści sami mówią, że zanim zajmą się taką osobą wcześniej wysyłają ja na badania do lekarzy, czy nie ma tu do czynienia z chorobą psychiczną. Szkoda, że to nie działa w odwrotną stronę. Lekarze na hasło egzorcysta, pukają się najczęściej w czoło.

            • Do E.
              Dziala i w odwrotną pod warunkiem ze trafisz na lekarza wierzącego.
              Do lulu:
              Stosując wyrazenie choroba duszy mialam na mysli okreslenie tego ze jest wtedy człowiekowi źle, jest smutny itd. Powiedz mi lulu, czy leki które więc bierzesz na depresję ci pomagają? Nie sądzę. Oglupiają i otumaniają. To wszystko.

    • Jakim cudem za depresją mogą się kryć demony, skoro osoba opętana jest badana przez psychiatrów na okoliczność tego czy ma właśnie jakieś zaburzenia psychiczne i trzeba ją leczyć czy jest opętana i potrzeba jej egzorcyzmów. W każdej chorobie dobrze jest się modlić, ja sama leczyłam nerwicę i stany depresyjne, a psychiatra, oprócz leków, zalecała modlitwę jako wsparcie, bo osobom wierzącym to pomaga, a nie że to demony mnie opętały…

        • Ja bym z tym opętaniem nie przesadzała. Opętanie jest wtedy, kiedy zły przejmuje kontrolę nad naszym ciałem. Ale radzę poczytać o stopniach zniewoleń duchowych, może to bardziej rozjaśni sprawę.

          • A co do punktu 2 i 3, to takie opnie to bym zastosowała do osób, które takie opinie głoszą. Po pierwsze leń, bo nie chce mu się zrozumieć, co takie osoby przechodzą, a po drugie głupek, bo nie jest w stanie tego zrozumieć. Przepraszam, jeśli kogoś uraziłam.

            • 2 i 3 usłyszałam od każdego rodziny i obcych prosto w twarz. Głupio mi było, strasznie chcialam się zabić wtedy no ale czekam jakoś, że może moja intencja się spełni.

            • Ludzie potrafią być okrutni, nie tylko obcy, ale i najbliżsi. tak już jest na tym świecie. W takich chwilach pamietaj, że Bóg zna twoje serce i wie, jaka jest prawda. Oddaj Mu zarówno te osoby, jak i swoją chorobę. Mówiłaś, że nic nie czujesz gdy jestes przed Najświętszym Sakramentem. Nic nie szkodzi. Adoruj Go. Powiedz mu to co czujesz, albo czego nie czujesz i po prostu się w Niego wpatruj. Resztę oddaj Jemu.

          • do tej pory wielu uważa, że Kościół to średniowiecze 🙂 lulu, na wszystko można znaleźć naukowe wytłumaczenie, ale czy człowiek jest od tego szczęśliwszy ?

            • A ja dzisiaj ciągle myślę o tym, jak wielu ludzi nie kocha Najświętszej Maryi Panny i denerwuje się na samo Jej imię.
              Ja tam jestem i moherem i średniowieczem. W ogóle mi to nie przeszkadza 😀

            • hahaha!! co za powiedzenie, moher. dziewczyny, szkoda, że nie znamy sie osobiscie. Ja tam najbardziej lubię „rozkręcać” ludzi nieco smutnych, a cholerka znam w wiekszości takie zadufane w sobie, co się dobrze bawią w życiu i nic im nie potrzeba.

            • mnie tylko denerwuje to że ludzi chorych na depresje i inne choroby psychiczne postrzega się jak opętanych, że demony i że musieli dużo nagrzeszyć że ich to spotkało, to choroby jak każde inne, nie zawsze są wynikiem grzechu

            • ale tak mówią ludzie, którzy nie mają pojęcia o czym mówią. Takimi ludźmi się nie przejmujemy, za takich się modlimy, oni sami najczęściej potrzebują pomocy (oczywiście mówię tutaj o tych, którzy tak oceniają takie osoby chore).

            • Ala- a ja bym chciała żebyś mnie rozkręciła, jak czytałam Twoje komentarze tutaj wydajesz się być naprawdę spoko osobą, pewnie w realu jesteś zakręcona i pozytywna 🙂

            • już to pisałam ale powtórzę: osoba w depresji chce tylko jednego – aby przestało to wszystko tak strasznie boleć 🙁 każda myśl, słowo.,…taka osoba chce tylko krzyczeć na cały świat, wurzucić ten straszny ból…i pocieszenie jest ważne, ale ono donikąd nie prowadzi, przy takiej osobie trzeba być…do końca i bez przerwy, zwłaszcza wtedy gdy rzuca w nas kamieniami swojego bólu…ona tego oczekuje, że będzie dla kogoś namacalnie najważniejsza, że przez ten czas będzie dla kogoś pępkiem świata, nie chce myśleć i wierzyć że tak jest, chce to czuć i widzieć tu i teraz. Taka osoba potrzebuje kogoś kto wytrwa przy niej do samego końca.

              Dla osoby wierzącej grzech tylko potęguje te uczucia i jest to jeszcze trudniejsze, bo jeszcze mniej zrozumienia znajduje.

              Ja próbowałam chodzić do psychologa…ale mi nie pomógł, terapia tylko pogorszyła sprawę, nie czułam się zrozumiana.

      • moim zdaniem nazbyt często na tej stronie odsyła się ludzi do egzorcystów, opętania to naprawdę poważna sprawa, a tu ktoś z byle powodu płacze czy się złości na Boga i cały świat i już go do egzorcysty i na msze z uzdrowieniem. Oglądałam kiedyś film na ten temat, to wygląda to tak, że zanim się kogoś podda egzorcyzmom to bada się czy ta osoba nie jest chora psychicznie, jeśli wszelkie choroby są wykluczone, wtedy wchodzi w grę egzorcyzm. A co do komentarza Lulu- wierzysz w siły psychologii? Bo ja znam dwie wykwalifikowane psycholożki i obie według mnie powinny się leczyć, jaką choroba psychiczna wytłumaczyć można, że ktoś w jednej chwili nabiera nieziemskiej siły (np dziewczyna 50kg wagi nagle potrafi podnieść całe łózko i rzucić nim o ścianę, jednocześnie zmienia głosy, raz mówi męskim, potem żeńskim, mówi w różnych językach, atakuje najbliższe osoby, dostaje drgawek, zmienia się na twarzy – blednie, czerwienia się oczy, unosi się w powietrzu itp. Jaka jest to choroba psychiczna, jak np. za 15 min wszystko wraca do normy i osoba ta jest normalana? Nie ma takiej.
        A też co do tych depresji to jeśli ktos sam sobie nie chce pomoc to żaden terapeuta mu nie pomoże, jak ktoś jak mantra powtarza, że mu zle i sie zabije i rzeczowe argumenty nie dochodzą. Zresztą każdy miał taki moment w zyciu że miał dość i wolałby umrzeć, ale jest to stan chwilowy, a raczej powinien być.

        • Być może większość terapeutów to tylko wyciąganie pieniędzy. A jak ktoś tak robi co opisałaś z tym rzucaniem łóżkiem itp. to już chyba jest opętanie?

        • Oliwia tak wierzę w siłę psychologii, terapia nie polega na tym że idziesz, terapeuta palnie ci kazanie i już wyzdrowiejesz, terapia polega na ćwiczeniach które mają na celu wytworzyć w mózgu nowe neuroprzekaźniki, jest coś takiego jak automatyczne myślenie, przekonania, to działa jak program komputerowy, pewien bodziec to uruchamia i w głowie dzieje się samo, terapia polega na tym, żeby znaleźć ten bodziec odinstalować lub nauczyć nowej reakcji. Terapeuta to nie to samo co psycholog i całkiem co innego niż psychiatra. Nie ignoruj takiej choroby jak depresja bo jej nie znasz, nie polega ona na użalaniu sie nad sobą, a użalanie się nad sobą jest m.in. skutkiem depresji a nie przyczyną. Ale szkoda tłumaczyć w kółko jedno i to samo.

  14. Wiem że nic nie wiem jeśli Cię obraziłem to najmocniej przepraszam. Zdziwiony jestem tylko niektórymi wpisami bo ja wielki grzesznik wiele łask otrzymałem. Szczera modlitwa rozbraja Serce Boże, które nie jest w stanie odmówić proszącemu łaski. Nawet w Biblii są opisane przypadki gdy ktoś szczerze prosił otrzymywał. Wystarczy prosić o dobro (zdrowie, miłość, pracę, pieniądze które się dobrze wykorzysta itp.). Bóg kocha wszystkich jest Dobrym Ojcem. Ja też jestem ojcem i nie wyobrażam sobie bym zrobił dziecku (swojemu lub innemu) krzywdę. O ile bardziej Bóg jest doskonały. Może Bóg czeka na Twoją skruchę, szczerą spowiedź i żal za grzechy. A wtedy Bóg obsypie Cię obfitymi łaskami. Kontakt z wróżkami i inne zło uniemożliwia Bogu działanie. Tak Bóg szanuje nasze wybory. Może masz nieuporządkowaną relację z chłopakami. Grzech jaki by nie był zawsze przyniesie zło. Wiadomo jest że złe drzewo wyda zły owoc. Wiem że nic wiem zastanów się. Pomódlmy się za Nią. Maryja jest naszą najlepszą Matką. Błogosławię Was wszystkich. A tak a propos błogosławienie jedzenia usuwa z niego szkodliwe działanie. Można też błogosławić leki, które pomagają szybciej zdrowieć. Z Bogiem

  15. A mój tata zmarł w wyniku licznych przerzutów, wyniszczenia nowotworowego, chociaż stan bardzo ciężki utrzymywał się 2 tygodnie, a leżącym był i cierpiącym ogromnie, czyli w agonii 7 dni. Dużo modlitw zaniosłam dla niego . I co głupio mi , że niby mnie Matka Boża nie wysłuchała, bo mój kochany, ciężko pracujący całe życie tata zmarł, ale pojednany z Bogiem, w godzinie Miłosierdzia równo o 15-j i w niedzielę. Dla mnie to szczególny znak Bożej Miłości.

    • Jak ktoś chce to mogę podać bardzo ładną modlitwę do dusz czyściowych, to taka 5-dniowa nowenna 🙂 Jest bardzo ładna, podoba mi się.

        • To 5-dniowa nowenna do dusz czyścowych

          Wierzę w Boga…
          Ojcze Nasz…
          3x Zdrowaś Maryjo
          Chwała Ojcu

          duże paciorki- Wieczny odpoczynek
          małe paciorki- Dusze Czyścowe, któreście z tego świata przeszły do czyśca i w niebie jesteście oczekiwane módlcie się za mną do Pana o wszystkie potrzebne mi łaski o którę żebrzę Boski Majestat.

          Na koniec 3x wieczny odpoczynek

  16. ludzie myślcie logicznie, depresja to w wielkim skrócie taka choroba, że człowiek nie widzi sensu życia, jeśli nie widzi sens w życiu to jak ma widzieć sens w Bogu, religii, czymkolwiek, i takiego człowieka nie da się przekonać kilkoma słowami że jest sens jeśli on tego sensu nie widzi, takich ludzi trzeba tylko zrozumieć, pocieszanie nic nie pomoże

  17. to prawda…sama wiele razy do wszystkich wokół krzyczałam „Ty NIC nie rozumiesz” i nie rozumieją do tej pory…i poodchodzili wszyscy, nie mam żadnych przyjaciół, znajomych, z nikim nie rozmawiam..tylko tutaj na forum…dla wszystkich jestem tylko wariatką i histeryczką, tą która tylko nad sobą się użala i tylko sobie sama nawmawiałą do głowy,że ma problemy, bo przecież na drugim końcu świata umierają dzieci z głodu a ta egoistka myśli tylko o sobie, widzi tylko czubek swojego nosa.

    • Współczuję Ci Aneta, ale jesteśmy pewnie w bardzo podobnej albo prawie takiej samej sytuacji bo nic nie jest identyczne. Kiedyś też byłam durna i walczyłam o akceptację teraz już nie. Jest mi zupełnie obojętne to wszystko. Żeby cokolwiek u siebie poprawić musialam zawsze popadać w grzech żeby coś się zmienilo. Czasami tak było, a innym razem nie lub musiałam dłużej na tym popracować. Dla mnie nie jesteś wariatką ani histeryczką. Pewnie masz więcej pokładów empatii niż ktoś inny. Najgorsze tylko w tym jest jak wszyscy Ciebie opuszczają, albo nie starają zrozumieć. Chociaż już się nauczyłam samotności. A jeśli chodzi o te forum to tylko kilka osób jest tu w porządku, albo zawsze odpowiedzą na pytania,tylko kilka z nich jest życiowych. Ja np. czytając niektóre z tych osób komentarze czasami myslałam „kurde to ma sens, jaka to mądra osoba” np. Oliwia, Kamdem, Lulu, E.,Józef, Basia, Magda,Ala, Agnieszka,Eliszka32, Zadowolona, ara. no i czasami ktoś gościnnie
      mimo, że moje słownictwo mogłoby wskazywać, że mam pod czapą niepoukładane 🙂 A reszta to jakiś żart 🙂 W depresji nauczyłam się bardziej do wszystkiego podchodzić z dystansem i nie brać niczego na poważnie 🙂 To chyba taki plus tego

  18. nic nie wiem, jeśli możesz adoruj Pana Jezusa w Najświętszym Sakramencie Eucharystii. Jeśli nie możesz osobiście to łącz się duchowo albo zostaniesz uzdrowiona a jeśli nie to będziesz miała siłę do niesienia swojego krzyża.

  19. nic nie wiem, Jezus zna Twoje serce wiec mozesz powiedziec Mu szczerze. Ja rozne rzeczy krzyczalam Bogu, ale to zostawie juz dla siebie, wiec wal mu prosto z mostu, jest tak tak i tak i ja mam tego dosc wiec z laski swojej zrob co z tym, a zdarzalo sie ze z rozpczy krzyzem lezalam bo mialam tak dosc, a i umrzec tez chcialam, ale zapieralam sie samej siebie i klekalam blagalam by z tym i z tym zrobil porzadek, zrobil…

    • ale ja już też krzyczałam, darłam różańce i inne rzeczy i też nic, czy ja siedzę cicho czy już ze złością i rozgoryczeniem przychodzę jest nadal tak samo. Jak grochem o ścianę. Widocznie Jezus ma gdzieś moje serce.

  20. Do: nic nie wiem – Nawet na świecie istnieją tyle nieszczęść- gorsze od twojej np. biedne dzieci pracujące w biednych krajach, chore osoby niemogące normalnie funkcjonować, zgwałcone kobiety… itd za dużo by tu opisać przykładowo cierpienia ludzkie albo jak ja sama też nie jestem szczęśliwa za takie losy mojego życia- ale mamy jakieś wyjście?- otóż nie ma – jest pokora, przyjęcie woli Bożej – a o to bardzo trudno przyjąć.Cierpienie to też dar od Boga , choć my uważamy i jesteśmy zazdrośni,że inni mają lepiej .

    Przypomnij, że Jezus jest Bogiem, ale przyjął człowieczeństwo – wziął na siebie cierpienia , bóle, trudności….nie musiał stać się człowiekiem, mógł jako Bóg , nas zbawić, jednak wybrał by być człowiekiem – postać ograniczoną.

    • Dla mnie Jezus nie był do końca człowiekiem takim jakim ja jestem, Gdybym chociaż w 1/bilionowej była taka ja On nie byłabym taka jaka jestem. Zdaję sobie sprawę że są gorsze problemy na świecie, ale wkurza mnie to,że jak ja chcę np. pracować w wolontariacie, pomagać innym (i nie po to żeby narobić sobie dobrych uczynków albo wkupić się do jakiegoś tam nieba) to nic się nie dzieje, a jakiś gwałciciel gwałci kobiety w tej chwili i nie musi przechodzic tego co ja! A skoro dochodzi do gwałtu to musi to być zaaprobowane prze Boga bo przecież nic na świecie nie dzieje się bez Jego przyzwolenia. Jeśli tak nie jest to mamy do czynienia z deizmem.

      • Myślę że Bóg nie spuszcza celowo na świat nieszczęść i zła, ale gdy wygnał z raju Adama i Ewę powiedział im: teraz poznacie dobro i zło, ty Ewo będziesz w bólu rodzić potomstwo a Ty Adamie będziesz ciężko pracował (to tak moimi słowami), więc konsekwencją tego jest to, że doznajemy i dobra i zła i Bóg na to zezwala. Oczywiście Bóg może też celowo zniszczyć ziemię , np. wielki potop czy zniszczenie Sodomy i Gomory, ale też musi mieć ku temu powody, wydaje mi się że zazwyczaj jest cierpliwy i czeka aż ludzie sami się opamiętają. Z drugiej strony Bóg nadał cierpieniu wartość i sens, Jezus powiedział siostrze Faustynie że nie ma innej drogi do nieba jak droga krzyżowa, więc to cierpienie za życia jest po to, by po śmierci pójść do raju a nie odpokutować winy.
        Nic nie wiem, we mnie też jest dużo poczucia niesprawiedliwości i zła na świecie, też się buntuję nie raz, ale jedyne co mogę zrobić to sprawić by tego zła w moim otoczeniu było mniej. Najczęściej to człowiek człowiekowi gotuje taki okrutny los.

        • Najgorsze w tym wszystkim jest to, że Bóg w swojej idealnej naturze nie wymyślił innego sposobu zbawienia rodzaju ludzkiego tylko wybrał męki, krew. Ja nie chcę żeby ktoś za mnie umierał, nawet jakbym była najszczęśliwszą osobą na świecie wolałabym się nigdy nie narodzić niż się cieszyć że ktoś się za mnie tak męczył. Nawet z tego faktu się nie raduje bo musiałabym być prymitywna ciesząć się, że ktoś poniósł za mnie tak krwawą i męczeńską śmierć. Nie mogę być za to wdzięczna Jezusowi bo dla mnie ukrzyżowanie to najgorsza metoda na zbawienie na jaką można było wpaść

      • Nic nie jest takie proste, jeśli patrzeć jako osoba wierząca to trzeba uznać zbrodnie za walkę ze strony zła. Nie pewności, ale możliwość, że szatan o ile istnieje ma wielką moc sprawczą. Jeśli w takim razie Bóg byłby w stanie wszystkiemu zapobiegać tak po prostu to chyba żadna walka dobra ze złem nie miałaby miejsca. Gdzieś po środku jest człowiek. oczywiscie nic z tego sama nie rozumiem, takie jedynie rozważania.
        Niedawno nawet z pewnym chłopakiem tu z forum stanęliśmy przed dylematem o co chodzi w przypadku jeśli modliliśmy się NP o coś, a tu jakby w odpowiedzi pojawia się jakaś felerna sprawa. Wszystko pasuje do siebie jak klocki czy puzzle ale jakieś koszmarne na końcu sprawy. on np. modląc się o dziewczynę zakochał się w jakiejś mężatce co go omotała. Ja nadal mam fatalną sytuacje i nawet nie wiem teraz kogo prosić o pomoc, co z tym fantem (żonaty facet) zrobić, bo wiesz, już byłam przez to w sytuacji gdzie mogło prawie dojść do gwałtu.
        dlatego ciągle stoję na jakimś pograniczu i nie wierzę, żeby Matka boża miała w taki sposób odpoiwiadać. Prosisz o przyjaźń a dostajesz w twarz, prosisz o miłość a dostajesz gwałt, tak te problemy w skrócie mozna opisać. dlatego tez zastanawiam się ciągle na ile sami nie imaginujemy tych pragnień, szczególnie podczas modlitwy cos się w nas uaktywnia, ale nie ma do końca możliwości tylko przyciąganie jakichs zdarzeń, nie zawsze dobrych.
        Za jakiś czas będe wiedziała, ale chwilowo to jest bardzo dziwne.
        Często byłam posądzana, że chce dołować, nie ja tylko szukam. a że efekty takie, to cóż, ale jestem otwarta. Sama widzisz, nic nie wiem, że też nic nie wiem 😉

        • Dzięki Ala. W moim przypadku jest tak, że im więcej czytam np. Biblię tym więcej odnajduję sprzeczności i bajek zamiast Boga. Pewnie większa część modlących się zwyczajnie przyciągnęła do siebie wydarzenia, jak wspomniałaś. Może miało to związek z innym postrzeganiem problemu. Modląc się relaksowali się, wierzyli że będzie dobrze. Nawet mi czasami zdarzyło się przyciągnąć dobre i złe wydarzenia. Powoli zauważam, że powtarzając sobie cały czas, że jestem świetna zaczęłam w to wierzyć i nabrałam pewności siebie. Jezus mi nie pomógł kiedy byłam pokorna i skromna. Jakbym dalej taka była i tak postępowała, ciągle się przejmowała i poprawiała to bym w końcu ogłupiała i zostałaby ze mnie życiowa ofiara. Zaczęłam wmawiać sobie, że jestem najlepsza na świecie i po jakimś czasie zauważyłam niezwykłe rezultaty. W życiu nie byłam tak pewna siebie. Obawiam się, że to wszystko to jedna wielka imaginacja.

          Ala, skoro prawie doszło do gwałtu to może uciekaj od tego faceta bo to jakiś może niedoszły kryminalista lub zbok-psychopata? Mam nadzieję, że Cię nie uraziłam. Daj znać (jeśli to nie będzie tajemnicą lub zbyt osobiste przeżycie jak się sprawy ułożyły :-))

          U mnie było tak, że jak chłopak mnie zdradził, z którym nawet do niczego nie zaszło to bardzo to przeżyłam. Pomyślałam sobie, że pojęczę kilka tygodni, może max. 3 miesiące i po sprawie, zapomnę. Gdzie tam, prosiłam Boga żeby mi pomógł, zabrał go z mojej głowy i co lepsze- skoro nie mogę przerwać aktów nieczystych to może niech zabierze jego z nich z roli głównej 🙂 3 lata i żadnej interwencji, nawet już przestałam żałować tego co robię. Może kiedyś samo przejdzie. Mam nadzieję, że jeśli Bóg istnieje to po śmierci będzie można się z Nim kłócić. Nie mam zamiaru cierpieć za coś co prosiłam by mi zabrano. Pewnie zabrałby mi go jakbyśmy byli razem szczęśliwi. Walę już to totalnie.

          Moja sprawa rozwiąże się pewnie już w tym tyg. Zobaczę na ile mój sen był prawdziwy no i czy na pewno to był Jezus i Jego słowa, że mi pomoże i otrzymam to o co proszę w NP (nie związane z tym chłopakiem).

          • O, jeszcze coś w tym wszystkim nie jest proste (wczoraj już zasnęłam ;), bo widzisz, ja teraz unikam kontaktów z tymże żonatym co się jakby przykleił, ale wiąże się to z wieloma stratami z pewnej branży na której mi zależy. Zwyczajnie jak się odsunę to wiem, że tamto stracę. jak widzisz „szczęśliwe” żony nie zawsze wiedzą co ich panowie robią w życiu.
            Jednak było też coś pozytywnego w całej sprawie. Może znów to imaginacja, może nie,. może siła i efekt modlitwy, że kilka splotów akcji (w tym też znajomość z tym mężczyzną) spowodowały u mnie wzrost wartości kobiecej, wiele osób zaczęło zwracać na mnie uwagę, chwalić. To i parę rzeczy jakie są miłe w życiu i jakich się zupełnie nie spodziewałam.
            Myślę, że nie ryzykujemy modląc się, Choć sama nie robię tego już od paru miesięcy z braku czasu.
            Z Twoim chłopakiem to rozumiem. Po prostu masz normalne pragnienia jak kobieta i masz „obiekt”. o ile łatwiej takim, co poszłyby z każdym napotkanym mężczyzną. Zdrada, odrzucenie zawsze boli. znam to.
            Też będę ciekawa Twojej sprawy. będę zaglądała.

            • Kurde, zawsze jest tak, że za czymś stoi coś innego na czym nam zależy i nie można całkowicie się odciąć. Rzeczywiście tylko współczuć takiego pajaca za męża. Może to na dobre Tobie wyjdzie znajomość tego mężczyzny skoro piszesz, że Twoje poczucie kobiecości wzrosło. Może poznasz jeszcze innych mężczyzn 🙂 Serdecznie Ci życzę, tylko inteligentnych. Dziękuję dam znać co ze mną. Też będę zaglądała co u Ciebie 🙂 Pozdrawiam

  21. Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus. Byłem na Pielgrzymce w Pompejach. Cudowna sprawa. Widzieliśmy wiele rzeczy. Pytacie często o dowody miłości Bożej. I słusznie człowiek myślący zastanawia się nad tym czy owym. Jest tych dowodów więcej niż się wydaje. W Lanciano jest Komunia Św. która zamieniła się w plasterek ciała. Po badaniach okazało się mięsień sercowy Jezusa! Jest to umieszczone w naczyniu bez klimatyzacji a nie psuje się. Podobnie z Krwią. Kilka kropel zakrzepnięte jak od przed chwilą pobranego człowieka nie gniją nie psują się a cud ten zdarzył się około tysiąca lat temu! Ważono te krople: jedna ważyła tyle co pozostałe cztery. Dwie ważyły tyle co trzy. Ciało Ojca Pio nie rozkłada się, podobnie Św Rity. Polecam wszystkim Pielgrzymkę. Szczególnie polecam Tobie Nic nie wiem. Wspaniały klimat Pielgrzymki, modlitwa zwiedzanie, było też Capri, Sorento. Błogosławię

    • Dzięki Janek, ale dla mnie największym cudem będzie spełnienie mojej intencji, a jest ona niewykonalna bo jestem za stara 🙁

      • Tak, jeśli Bóg jest Wszechmogący to co tam sprawy wieku, zresztą, bardzo czasy się zmieniają i ludzie są dłuuugo młodzi 9choć jakaś część). Jednak jesli zamierzasz pójść do szkoły podstawowej, to chyba rzeczywiwście „za stara” ;p ;))))

        • hahahaha dobre, no mam nadzieję, że podstawówki już nie potrzebuję 🙂 Zależy mi na tym by Bóg sprawił bym mogła przejść wszystkie kryteria dotyczące pewnej terapii, dzięki niej mogę pokonać depresję lub ograniczyć jej skutki, zająć się sportem co dobrze wpłynie na mój stan, kiedyś dużo ćwiczyłam i zauwazyłam wówczas, że mi to bardzo służyło. Deprecha zniszczyła mi prawie cały organizm teraz muszę coś zrobić żeby go odbudować. Ta terapia jest bardzo niezbędna.

          • Niesłychanie sport pomaga, aktywność fizyczna. To ważna w takim razie terapia. to ja pomodlę się za Ciebie, będę miała okazję jakoś powrócić do modlitwy. 😉

  22. Witam
    Wiesz Nic nie wiem nie bardzo wiem jaki masz problem. Jeśli chcesz spełnienia swoich marzeń – a masz prawo do marzeń to rób coś aby te marzenia materializować. Odmawiaj Nowennę Pompejańską jak każdy z nas. Matka Boża Ci pomoże jeśli na serio coś chcesz. Pamiętaj też że Bóg jest najlepszym Ojcem i można z Nim rozmawiać o wszystkim. Jeśli człowiek nie ma nic do ofiarowania Bogu może Mu ofiarować to co ma – swoje grzechy ze szczerą prośbą o pomoc. Bóg potrafi i może wszystko wyprostować. Może też poukładać Twoje życie. Na pewno przydałby Ci się spokój ducha, ufność w lepszą przyszłość, poznanie wspaniałego chłopaka itp. Błogosławię Cię.

    • Dziękuję, ja również Ciebie błogosławię, ale nie wiem dokładnie jak to się robi i czy wystarczy to powiedzieć. W mojej intencji zmówiłam 2 NP. W tym roku miałam sen z Jezusem, że powiedział tak jak tu opisywałam, że otrzymam to o co proszę, no ale wiadomo sen to sen, to może być tylko moje marzenie senne. Jesteś bardzo miły, dziękuję 🙂 Jak Bóg wysłucha mojej prośby to na pewno mnie to wyprostuje w jakiejś części 🙂 Chłopaki nie zadaja się z dziewczynami z zaburzeniami depresyjnymi, przekonalam się na własnej skórze, niestety. Chociaż plus tego jest taki, że teraz jak komuś się to nie podoba to od razu mówię żeby się gonił i mi głowy nie zawracał, jestem pewniejsza i nie ukrywam tego faktu. Taki pozytywny aspekt tego wszystkiego 🙂

  23. Witam. Poruszono na tym Forum wiele ciekawych spraw. Problem cierpienia jest trudnym do zrozumienia a tym bardziej do zniesienia. Czytałem, myślałem i chyba znalazłem wytłumaczenie. Bóg stworzył świat. Wszystko było piękne, dobre. Bóg też dał aniołom wolną wolę – mogły być szczęśliwe żyjąc w harmonii w niebie. Ale pycha Szatana spowodowała bunt przeciw Bogu za co został strącony ze swoimi poplecznikami (około jedna trzecia aniołów) z nieba do piekła. Szatan opiekował się Ziemią. Bóg nie odbiera tego co dał. Jak tu wykupić ludzi z niewoli zła. Prawdopodobnie Szatan zażądał śmierci Jezusa i otrzymał ją. Powinniśmy być wdzięczni Bogu za odkupienie nas. Poczytajcie jakie są cierpienia w piekle i czyśćcu. Święta Faustyna opisuje trochę w Dzienniczku. Opisuje je też Fulla Horak, Maria Sima i inni. Dlaczego jest tyle cierpienia na Ziemi? Ludzie mają wolną wolę – mogą czynić dobro lub zło, także my sami. Błogosławię wszystkich. A propos Błogosławieństwa. Błogosławienie jedzenia chroni nas od złego oddziaływania posiłku na organizm. Można też błogosławić leki przed ich użyciem. Króluj nam Chryste.

A Ty co o tym myślisz? Napisz!