Róża: Ufność, pokora i cierpliwość

A więc znów kontrowersyjny temat, czyli o chłopaka… Nowennę zaczęłam odmawiać po tym jak mój chłopak zostawił mnie po 5 i pół roku związku, a intencją było jego wewnętrzne uzdrowienie. Stwierdziłam, że jeśli dozna takiej przemiany to i nastąpi decyzja o powrocie do mnie. Na początku miałam te nieracjonalne pretensje typu czemu ja, czym sobie na to zasłużyłam itp. Podczas tych moich lamentów, przyszła myśl, że miłość cierpliwa jest, uznałam to jako znak i podjęłam 54 dniowe modły, które zakończyłam 4 dni temu. W trakcie odmawiania różańców towarzyszyły mi standardowe rozterki bywały chwile gorsze i lepsze, raz odczuwałam wewnętrzny pokój, wiedziałam, że będzie dobrze, często też przychodziły zwątpienia, że jak właściwie te moje modlitwy mogą wpływać na jego wolną wolę i podjętą decyzję. Mimo przeciwności obiecałam sobie, że będę trwać i nie poddam się. W ostatnim tygodniu części dziękczynnej przyszła mi myśl jak możemy rozwiązać problem, który stał się przyczyną naszego rozstania. Dotrwałam do końca i dziś po 4-ch dniach postanowiłam zadzwonić do mego oblubieńca i przedstawić moją propozycję. Rozmawialiśmy 20 minut. Spodziewałam się, że chociaż odpowie, że przemyśli. Jednak w odpowiedzi było zdecydowane nie. Dodał, że od rozstania (a minęło już 3 miesiące) jest mu dobrze samemu i utwierdził się w swojej decyzji. Zapytałam to jak, już się odkochałeś, po tylu latach ( związku, który od początku był nastawiony na wspólną przyszłość, na małżeństwo i było to stanowcze z obu stron) odpowiedział, że to nie takie proste. Ogólnie nie chce być już ze mną, „bo nie”. Powiedział że rozstanie ze mną było przemyślane od dłuższego czasu i na pewno do mnie nie wróci, bo tak sobie samemu obiecał, że jeśli się rozstaniemy to już bez powrotu i on zdania nie zmieni. Także u mnie intencja póki co się nie spełniła. Prowadzenie rozmowy z jego strony było po prostu niemiłe. Nie widzę w nim żadnej oznaki uzdrowienia, o które prosiłam.
Był to mój pierwszy związek i już na starcie długoletni. Przez tyle lat dobrze się nam układało, pojawiały się zgrzyty to oczywiste, ale ogólnie odpowiadaliśmy sobie nawzajem, mieliśmy zdrowe relacje. Nigdy bym nie przypuszczała, że skończy się w taki sposób, że ten oto człowiek przy którym tak promieniałam, który był moim oparciem, finalnie mnie odrzuci, w sposób całkiem nie w jego stylu. Jako singielka mam się całkiem dobrze, stany depresyjne są mi obce, mojego byłego też w żaden sposób nie chcę potępiać. Błogosławię mu i życzę tego co dobre. W życiu człowieka są gorsze i lepsze chwile, moim zdaniem on teraz przeżywa jakiś kryzys choć twierdzi, że dobrze się ma, ale być może się mylę. W trakcie odmawiania nowenny przyszła też myśl, by zamówić 10 mszy św w intencji jego przemiany wewnętrznej. Tak też zrobiłam zostały jeszcze 3 do odprawienia. Ostatnia będzie w listopadzie podczas modlitwy o uzdrowienie i uwolnienie. Odbyły się też 2 msze w Pompejach i 1 w Częstochowie, zamówiłam gdy byłam na pieszej pielgrzymce w wiadomej intencji. Aktualnie czuję trochę osamotnienie ze strony Matki Bożej, bo tyle z siebie daje, a efektu nie ma. Nawet nie umieliśmy jakoś po przyjacielsku porozmawiać, a taka rozmowa była by dla mnie jakimś promyczkiem. Szukałam znaku bezpośrednio od Boga w Piśmie Św. Trzy raz pod rząd otworzyło mi się na Ewangelii wg św. Łukasza i fragmencie o nierozerwalności małżeństwa. Interpretowałam to w ten sposób, że widocznie tylko małżeństwo może być nierozerwalne inne związki można zrywać. Później jednak stwierdziłam, że skoro nasz związek był nakierunkowany na małżeństwo to może jednak to moje życiowe powołanie i słuszne jest bym dalej się modliła w intencji byłego. Poszczę w środę i w piątki o chlebie i o wodzie, choć nie zawsze się udaje. Staram się przypodobać Panu, by jednak nas znów połączył. Mój osobisty światopogląd na związek dla mnie opierał się wyłącznie na jednej miłości, nie chciałam innych doświadczeń sercowych. Teraz tkwię, w takiej bezcelowości. Nie wiem, jak mam się ukierunkować. Czy dalej żywić nadzieję na powrót byłego, czy prosić by jak najszybciej zapomnieć? Od jutra odmawiam drugą NP w intencji dobrego męża 🙂 Tak jakoś jesteśmy skonstruowani, że chcemy się łączyć w pary 🙂 Serce wciąż wzdycha do byłego, po cichu liczę, że kiedyś połączymy się Sakramentem małżeństwa, a ostatni dzień drugiej nowenny przypadnie na szóstą już rocznicę naszej znajomości. Dopatruję się tu jakiegoś znaku, choć może mam tendencje do przesady z tymi znakami…
Chciałabym mieć taki drobny podgląd na zamiary Stwórcy wobec mnie, wtedy bym się umiała łatwiej podporządkować Jego planom. Bo Wola Boża nie jest dla mnie zrozumiała, czemu się nie dziwie, bo myśli ludzkie nie są Bożymi. I odnosząc się do tych słów to co ja mogę wiedzieć co jest dla mnie dobre…( serce mi podpowiada, że mój były:) ) Za przykładem Maryi Wolę Bożą zaczęłam stawiać na pierwszym miejscu. Pozostaje mi nic innego jak tylko godzić się z planem Góry, choć liczę, że moimi czynami jakoś na ten Boży plan wpłynę, by też trochu było po mojemu 😀
Podsumowując realne efekty jakie otrzymałam, to chyba pomoc w przejściu przez rozstanie. Pierwsze 2 tygodnie po rozłące były trudne, od czasu czterech różańców dziennie (wybrałam opcję dla zaawansowanych 🙂 ) stało się lżej. Nowenna zaowocowała też przez wzrost wiary, choć czasem się zastanawiam, czy równie proporcjonalnie nie rosną wątpliwości… Jestem częstym gościem w Kościele, sporadycznie odpuszczam msze w dni powszechne inaczej przeżywam też Eucharystię, chyba z większą czcią i bardziej godnie, jak na Boże Dziecko, które ma tyle słabości i upadków. Moje świadectwo zbyt entuzjastyczne nie jest, bo moja główna prośba niestety się nie spełniła, a na tym mi najbardziej zależało i to jest źródłem takiego umiarkowanego pesymizmu.
Jednak zachęcam do odmawiania nowenny „nie do odparcia” w sposób mniej lub bardziej odczuwalny można doświadczyć szczególnej opieki Matki Bożej. Ja dalej ufam 🙂 A od jutra nowe zmagania 🙂
Serdecznie pozdrawiam i życzę wielu łask Bożych:)

29 myśli na temat „Róża: Ufność, pokora i cierpliwość

  1. Hmmm w trakcie czytania Twojego świadectwa przyszło mi do głowy, że może właśnie masz powołanie do życia zakonnego. Może Twoim Oblubieńcem ma być Jezus. Masz pragnienie prawdziwej trwałej miłości. Nie wiem ile masz lat ale jedno mogę stwierdzić ja w wieku 31 lat na taki stopień zaawansowania w wierze pomimo starań nie weszłam. Wiem że to duży dar. Może przez te doświadczenia PAN przygotowuje grunt pod przyszłe wielkie plany…. Mogę się mylić. Może po prostu zasługujesz na męża na medal a ten… no cóż miłością Ci do pięt nie dorównuje. Poza tym wyobraź sobie męża który po 5 latach stwierdza że się pomylił bo to nie to co myślał że będzie…. a małżeństwo nierozerwalne jest. Bóg chce Cię chronić. Ale gdyby jednak się okazało że masz powołanie to proszę za mnie o moje nawrócenie ;-). Pozdrawiam

  2. Dziękuję Ci Różo za to Twoje świadectwo. Dzięki niemu wiem, że decyzja którą podjęłam dawno temu jest najwaspanialsza, najlepsza i w ogóle Naj. Przed duże N. A decyzją tą była modlitwa o dobrego męża, zawierzenie swojego dziewictwa Matce Przenajświętrzej, spokojne i rozważne podchodzenie do relacji damsko-męskich. Dzięki temu przez 8 już lat, dzień po dniu modlę się o dobrego męża. I wiem, że we właściwym czasie będę miała najlepszego. I dzięki temu nie piszę tych „niby świadectw” jak Ty Różo i wiele tu innych kobiet. Dzięki temu upewniam się po raz enty w moim wyborze. Bo wy mimo, ze tak unikałyście tego Boga w wyborze partnera, mimo, ze wam nawet pomysł modlitwy w tej intencji nie przeszedł przez głowę, to i tak do Niego wracacie. Wracanie dopiero gdy ten wasz bóg was zostawi. I wtedy powstają oto takie dziwne jak powyższe świadectwa. I potem wraz zaczynacie modlić się o dobrego męża. Paranoja.
    Jasne, ze teraz posypie się tu znowu na mnie… Spoko :-). Ale po raz enty powtarzam: zacznijcie myśleć!!!

    A swiadectwo nie dość, ze dziwne to jeszcze pełne sprzeczności. Bo jak rozumieć ten fragment: „Chciałabym mieć taki drobny podgląd na zamiary Stwórcy wobec mnie, wtedy bym się umiała łatwiej podporządkować Jego planom. ” w zestawieniu z tym:” Za przykładem Maryi Wolę Bożą zaczęłam stawiać na pierwszym miejscu. ” ?? A ten jest wręcz wspaniały „Interpretowałam to w ten sposób, że widocznie tylko małżeństwo może być nierozerwalne inne związki można zrywać. ” Bravo! W końcu dotarło! Jakie wy kobiety jesteście naiwne! Zgadzacie się na zycie bez ślubu wierząc ze to zmierza do małrzeństwa, że to na zawsze będzie… Podczas gdy nie dość ze nic wam nie obiecywal przed Bogiem to w większości przypadków nawet się nie oświadczył, czyli nawet nie wyraził woli małżeństwa… Tylko coś o tym pogadał… że coś… że kiedyś… A wy dorabiacie sobie resztę i naiwnie wierzycie że ten związek jest nakierunkowany na małżeństwo… No nie wiem czy śmiać się czy płakać… Tak jak to pisze Róza..”później jednak stwierdziłam, że skoro nasz związek był nakierunkowany na małżeństwo ….”. Posłuchajcie sobie Wandy Półtawskiej. MOże coś do was dotrze.

    No. I jeszcze to:” Nigdy bym nie przypuszczała, że skończy się w taki sposób, że ten oto człowiek przy którym tak promieniałam, który był moim oparciem, finalnie mnie odrzuci, w sposób całkiem nie w jego stylu.”
    A ja bym na Twoim miejscu przypuszczała… Odpowiedz sobie sama co ten człowiek ci obiecał? Czy tylko pogadał o małżeństwie, planach na dalszą przyszłość, ślubie na który musicie razem zarobić bo musi być najpiękniejszy ze wszystkich w okolicy a teraz przeciez kasy nie ma…?

    Reszty szkoda komentowac…
    Ale dzięki, ze po raz kolejny utwierdziłam się w słuszności i piękności swoich wyborów, że nie zadowalam się byle czym.

    • Może i słuszny Twój wybór Nieznajoma.
      Ale i sporo w tych Twoich wywodach poczucia wyższości. Ty to dopiero jesteś Ktoś, nie? Nie to co te wszystkie naiwniaczki wokół

        • Też tak do odczułem jak „nieznajoma”

          Po przeczytaniu Świadectwa opinia:

          „A ja bym na Twoim miejscu przypuszczała… Odpowiedz sobie sama co ten człowiek ci obiecał? Czy tylko pogadał o małżeństwie, planach na dalszą przyszłość, ślubie na który musicie razem zarobić bo musi być najpiękniejszy ze wszystkich w okolicy a teraz przeciez kasy nie ma…? ”

          „Słówko do Nieznajomej” – jakbyś była kiedykolwiek w dłuższym związku to w taki raniący sposób Chłopaka byś nie skomentowała.

          Zejdź na ziemie 🙂

          • Miruś, ale węź wytłumacz to: „jakbyś była kiedykolwiek w dłuższym związku to w taki raniący sposób Chłopaka byś nie skomentowała.” bo nie rozumiem o co Ci chodzi w kontekście tego co wyzej przytoczyłeś.

      • Słówko do Nieznajomej pisze: „Może i słuszny Twój wybór Nieznajoma. Ale i sporo w tych Twoich wywodach poczucia wyższości.”
        Że niby o co chodzi Ci w tej wyższości? Jeśli nieznajoma opiera się na moralności Kościoła Katolickiego, a w nim jest pełnia prawdy, to ma przepowiadać przepraszając za swoje poglądy? Świat nie może znieść Prawdy. dlatego jedyną odpowiedzią na Prawdę Jezusa było ukrzyżowanie Go. Jezus przemawiał jak ten który ma władzę (św. Mk 1,21). Nauka Jezusa ma moc uzdrowienia, grzeszne serce buntuje się tej nauce i z nią walczy. To szatan namawiał Jezusa do pójścia na kompromis, w tej nauce nie ma czegoś poza tak tak, nie nie.

        • Z tego wątku zauważyłam, że nikt nieznajomej nie zarzucił, że nie ma racji. Przeciwnie pod tym kątem każdy ją popiera. No chyba, że tylko ja to tak odbieram. Ja tylko zauważyłam, że w wypowiedziach tych brak jest Miłosierdzia. Pan Jezus mówił do Św. Magdaleny „Idź i nie grzesz więcej”, a nie – dobrze ci tak, masz na co zasłużyłaś. Grzeszyć jest rzeczą ludzką, boską wybaczać. Dobrze, że nieznajoma zwraca uwagę na czystość przedmałżeńską, taki głos jest bardzo potrzebny, a nie każdy ma odwagę do jej obrony. Jednak nieczystość jest jednym z siedmiu grzechów głównych. Jej zachowanie nie jest jedynym warunkiem, do zbawienia czy szczęścia w ogóle tu na ziemi, czy w niebie. Tutaj na myśl przychodzi mi fragment z „Siedem słów na krzyżu” Siostry Medardy”

          „Miłość- to nic innego, jak czystość serca. Nie tylko ten jest czysty, kto zachował dziewiczość. Kto zachował dziewiczość, a nie ma miłości, o tym nie można powiedzieć, że ma czystość serca. ”

          „Każda dusza bez względu na to, czy posiada dziewiczość ciała, czy nie, ale posiadająca dziewiczość serca, to znaczy jak już powiedziałam – czy będą to dusze przepojone miłością, czy będą to dusze związane małżeństwem, czy w stanie wdowim, choćby i nawet dusze upadłe, jeżeli w ich sercach pali się kaganiec miłości, mogą wzbić się wysoko, dojść do najwyższego zjednoczenia i najwyższej świętości, a to dlatego, że kochają.”

          Tutaj na myśl przychodzi mi dodatkowo fragment Hymnu do Miłości Sw. Pawła.: ”
          1 Gdybym mówił językami ludzi i aniołów,
          a miłości bym nie miał,
          stałbym się jak miedź brzęcząca
          albo cymbał brzmiący.
          2 Gdybym też miał dar prorokowania
          i znał wszystkie tajemnice,
          i posiadał wszelką wiedzę,
          i wszelką [możliwą] wiarę, tak iżbym góry przenosił.
          a miłości bym nie miał,
          byłbym niczym.
          3 I gdybym rozdał na jałmużnę całą majętność moją,
          a ciało wystawił na spalenie,
          lecz miłości bym nie miał,
          nic bym nie zyskał.”

    • DROGA Różo, poczekaj odmówiłaś NP , w której Najświętsza Panienka obiecała że kto ją odmówi otrzyma pomoc spełni się to o co prosi, tylko ta pomoc czasem nie od razu przychodzi i może akurat w waszym przypadku wolą Boga nie jest wasze małżeństwo , Bóg patrzy na każdego z perspektywy całego życia i wybiera to co najlepsze bo jest Miłością, poczekaj cierpliwie słuchaj słów Maryi ( kto odmówi NP) otrzyma pomoc i zaufaj!!!!

  3. Świadectwo Ròży czytałam z wielką przyjemnością. Jaka to fajna dziewczyna, taka czysta wewnętrznie i ufna. Z całego serca życzę Ci szczęścia Ròżo. Może to było dla Ciebie za wcześnie na małżeństwo. Może musisz nauczyć się umieć żyć samodzielnie, przez pewien czas sama, aby potem ofiarować swoją wolność mężowi.
    Natomiast nie rozumiem zupełnie tego zajadłego ataku Nieznajomej na Różę. Rozumiem, że modlić sie 8 lat o męża jest trudno, ale musisz wyplewić ze swojego serca zajadłość, napastliwość. Wiem, że samotność boli, ale tego bólu nie ukoisz atakami na innych, zapiekłością. Gdy będzie Ci bardzo ciężko rzuć się z placzem przed Jezusem i powiedzmu ” Panie spójrz na moje serce, ktòre tak bardzo pragnie miłości, jak usycha i cierpi. Ty sam mnie taką stworzyłeś. Panie pomóż mi”

    • Jakiej samotności? 🙂 🙂 To że jestem sama wcale nie znaczy że samotna :-). Zajadła? Napastliwa? To olejcie to co ja wam mówię, a posłuchajcie wielkiego autorytetu jakim jeat Wanda Połtawska. CO o niej powiedzie? Ze też jest zajadła i napastliwa? I samotna? Bo wprost mówi że złości ją głupota ludzka? Tak. Mówi to wprost. Polecam posłuchać. Nie boi się nazywać rzeczy takimi jakie są.

      • Nieznajoma słyszałam że kto poświęca Maryji swoje dziewictwo jest równoznaczne z pójściem do zakonu tak uczyniło wiele zakonnic które bedąc dziewczynami tak zrobiły i o tym wszyscy wiedzą ze tak jest bo co Maryja moze uczynic z dziewictwem które jej się poświęca ? Dlatego z tym nie ma zartów i uwazam ze na próżno szukasz męża . Bo Marya przeznaczyła Cię do samotności albo w zakonie albo w samotności wstanie wolnym świeckim.I Maryji sie nie odbiera tego co ofiarowuje zastanów się nad tym .

          • Nieznajoma doskonała prawda próbujesz się tłumaczyć jak to zawsze ty robisz aby postanwic na swoim ale poświęcenie to pświęcenie i trzeba uważać na przyszłosć o co się modli i co się poświęca i oco sie modli bo P Bóg to wysłucha i koniec nie ma odwrotu .

            • Nie wiedziałam Boże, że masz na imię barbara. I że od czasu do czasu udzielasz się na tym forum. Bo tylko Ty Boże wiesz o czym i jak z Tobą rozmawiam. Dziękuję CI Boże.

            • Czytając nieznajomą wiem, że nic niezgodnego z nauką KK nie napisze, nawet na tej stronie wielu się to nie nie podoba.
              Wiele osób w swojej pysze wie lepiej jaka jest wola Boża. Przecież jak oddam Bogu swoje życie to On mi jego nie zabierze, tylko sprawi, że będzie życiem w Prawdzie. Tak samo z dziewictwem, jeśli nieznajoma je ofiarowała Bogu, a nie jakiemuś kochankowi przed ślubem, to mając powołanie do życia w małżeństwie może być pewna, że Bóg da jej najlepszego męża.
              Należy ufać Bogu, a nie naszemu o nim wyobrażeniu.

  4. Mam 22 lata. I szczerze to przez czas gimnazjum była myśl o tym by wstąpić do zakonu, stwierdziłam, że od drugiej osoby zawsze doznam mniejszej czy większej przykrości, tylko Chrystus mnie nie zawiedzie. I podliłam się do Matki Bożej o pomoc w rozeznaniu mojego powołania życiowego. Modliłam się wtedy też o dobrego chłopaka, o takiego którego Maryja by dla mnie widziała. Do wszystkich kolegów miałam wtedy dystans. Aż w wieku 16 lat napisał do mnie mój były chłopak, do którego najpierw też zachowywałam rezerwę. Ale się wkręciłam. Nie oświadczał mi się, jesteśmy prawie rówieśnikami, póki co jeszcze finansowo zależnymi od rodziców. Jednak oboje mieliśmy piękne ideały. To nie była dziecinna zabawa w związek. Dodam, że był to związek na odległość dzieliło nas 200 km, co jest dużym problemem, bo gdzie zamieszkamy, kto zostawi poniekąd swoje życie w danym mieście i ustąpi. My byliśmy zahartowani 😀 co 2tyg, co miesiąc się spotykaliśmy, wypracowaliśmy sobie wzajemne zaufanie. I doszło do momentu, że po tylu latach musi zapaść jakaś konkretna decyzja albo szukamy rozwiązania jak będziemy razem, albo się rozstajemy. Nie wiem czy rozstanie jest finałem tej historii. Jestem tylko grzesznym człowiekiem, jakie mam w ogóle prawo do potępiania bliźniego. Kim ja jestem by oceniać tego chłopaka za jego postępowanie. Patrząc na Jezusa, który jest łagodnym Barankiem, nie mogę w sobie mieć gniewu i złości, mimo, że najbardziej zaufana osoba mnie skrzywdziła. Przez te wspólne lata on był moim ideałem, myślę, że wymodlonym. Nie sposób trafnie opisać w świadectwie argumenty za tym.Jestem po lekturze książki „Moc uwielbienia”. W skrócie za wszystko ( to co dobre i to co złe) trzeba dziękować i chwalić Pana. I tak ja za tym przykładem też dziękuję i dodaję: wierze Panie, że wyprowadzisz dobro z tej sytuacji. Mimo, że to trudne. I to bardzo.

    A co do mojego podglądu na Bożą Wolę. To już po wysłaniu tego świadectwa, 2 dni temu, trafiłam na książkę pod tytułem: Wołaj do mnie, a odpowiem Ci. I na pierwszych stronach czytam, takie słowa z Pisma Świętego: (1 Tes5, 16-18)
    Zawsze się radujcie, nieustannie się módlcie. W każdym położeniu dziękujcie, taka jest bowiem wola Boża w Jezusie Chrystusie względem Was.
    Te słowa są dla mnie bardzo wymowne. To właśnie tak jak w psalmie, zawołał biedak, a Pan go wysłuchał.
    Przeczytałam to dziś rano, a później włączam sobie piosenkę Jednego Serca, Jednego ducha ” Jak Dawid” i tańczę i już mam radość. I chwalę Pana, bo pomimo, że tak mnie doświadczył to daje mi też łaskę radości i cały mój ból, smutek i żal się wycisza.
    Wzrastamy w wierze każdego dnia. Przez te trudne doświadczenia i przez te przyjemne. Takie to już jest to nasze ziemskie pielgrzymowanie, że i wzloty i upadki są wpisane w naszą egzystencję.
    Co do mojego powołania, to aktualnie małżeństwo. Ale Wola Boża.

    Ewo pomodlę się o Twoje nawrócenie, mimo że póki co zakonnicą nie zamierzam być:)

    Pozdrawiam

  5. Różo wspaniałe świadectwo 🙂 Twoja wiara i ufność jest przeogromna. Zanim będzie małżeństwo, musi być czas przed małżeński, docieranie się, często i obiecywanie sobie miłości aż po grób. To nie Ty byłaś naiwna, to ten chłopak Cię oszukał. A Nieznajomą moge rozczarować, bo ja modliłam się o dobrego męża wcześniej, a natrafiłam na nieodpowiedniego mężczyznę, który mnie skrzywdził bardzo. To, że sie modlimy, nie oznacza że Bóg tego wysłuchuje i oszczędza nam nie do końca miłych znajomości. Jeszcze mi się wtedy wydawało, że on taki zesłany od Boga- bo akurat modliłam sie cały październik, każdego dnia różaniec w intencji szcześliwej miłości, dobrego człowieka na mej drodze a zaraz w pierwszy tygodniu listopada spotkałam jego. Myslałam, że serio te różańce mi go wyprosiły. Jeszcze on- kawaler, katolik, kulturalny, normlanie od Boga dany. A tu taki psikus, żart od Boga. Znów jestem sama i modlę sie o męża. Wątpie troche w wysłuchanie tych modlitw, bo skoro Bóg nie mógł zmusic mojego byłego, aby mnie pokochał znowu, to innego faceta może zmusić? W jaki soosób miałby Bóg rozwiązać ten problem? Może zmusić człowieka do miłości drugiej osoby? Pewnie też nie. Stałam sie trochę Tomaszem – niedowiarkiem pod tym względem. Oczywiście jak stanie sie cud to zaraz o tym poinformuję 🙂

    • Po latach może zobaczysz plusy tej sytuacji. A z tym, ze się tak układa, idealnie pasuje (szczególnie jak się modlimy o coś) i nagle trach! rozwala się jak domek z kart, to co mieliśmy wrażenie było zbiegiem cudownych okoliczności, to znam. nawet kilka razy mi się zdarzyło.

    • Oliwio, jak już ochłoniesz, to przecztaj sobie co tu napisałaś. Po pierwsz to odniose się do tego fragmentu: „To, że sie modlimy, nie oznacza że Bóg tego wysłuchuje i oszczędza nam nie do końca miłych znajomości.”. To że się modlimy włąśnie oznaczaże Bog nas wysłuchuje. On słyszy każde twoje westchnienie. I nawet nie masz pojęcia jak blisko jest z tobą. Po drugie: „Wątpie troche w wysłuchanie tych modlitw, bo skoro Bóg nie mógł zmusic mojego byłego, aby mnie pokochał znowu, to innego faceta może zmusić? ” Bog nikogo do niczego nie zmusza, nie zmuszał i nigdy nie zmusi. Bog nie potrzebuje niewolników, marionetek. On pragnie naszej z Nim współpracy. WIęc masz błędy w założeniach Oliwio. „W jaki soosób miałby Bóg rozwiązać ten problem? ” Bog zna takie drogi i takie rozwiązania, które tobie w najśmiejszych marzeniach do głowy nigdy nie przyjdą. Trochę wiary Oliwio.
      I ten Twoj komentarz:”A Nieznajomą moge rozczarować, bo ja modliłam się o dobrego męża wcześniej, a natrafiłam na nieodpowiedniego mężczyznę, który mnie skrzywdził bardzo.” Czyli rozumiem ze chcesz mnie w ten sposób zniechęcić, powiedzeić mi ze moja modlitwa i tak nie ma sensu? Bo Tobie nie wyszło? Dwie uwagi Oliwio. Po pierwsze, to co wyzej napisałam mogłabyś powiedzeić na łożu śmierci, po całym długim przezytym życiu. A ty mówisz to gdy jestes piękna, młoda i za mąz jeszcze wyjdziesz, przekonując się po latachże to było Boże błogosławienstwo ze ten twoj były bóg cię zostawił. Po drugie skoro tak napisałaś, to ja zapytam jak długo modliłaś się o tego dobrego mężą? Do czasu rozpoczęcia związku ze swoim już byłym czy do czasu przyjęcia sakramentu małżeństwa? Bo ja zamierzam o dobrego męża modlić się do dnia slubu. Dzień slubu będzie dniem ostatnim mojej modlitwy. A potem będzie modlitwa za mojego męża. Więc Oliwko zastanów się czy oby nie za wcześnie zakończyłaś wtedy te modły? Może trzeba było cały czas się modlić o dobrego męża, patrzeć co się dzieje i cieszyć się ze dzieje się dobrze lub przyjąc z pokorą jeśłi się rozpada? Ofiarowac BOgu ten związek? Jemu powierzyć? A dlacego, jak myśłisz, w modlitwie za wstaiennictwem św Józefa jest taki oto fragment:” doprowadź do zerwania każdej znajomości która nie podoba się Bogu”?

    • Poza tym Oliwio, a może to nie Bog ci go podesłał w pierwszym tygodniu listopada? A może to diabeł? Myslałaś kiedyś tak? Diabel ma doskonałe metody. Namącić, pomieszać. Jemu właśnie o to chodzi, abyśmy stracili zaaufanie do Boga. I winę za zło które on wyrządził przypisali Bogu.
      Oliwio, cały październik… Spróbuj cały rok… Potem cały drugi rok… I tak do ośmiu na przykład. A co uwazasz, ze ja żyję w zamkniętej wykokiej wieży? I czekam aż Bog ześle mi tego księcia? Ja też nie żyję w sterylnym świecie. Też spotykam róznych ludzi. I nie tylko na płaszczyxnie damsko-męskiej pytam dlaczego… I wiem dlaczego. Bo Bog nikogo zmusić nie może do niczego. Ani do kochania, ani do czynienia dobra, ani do szacunku drugiej osoby. Człowiek ZAWSZE może Boga odrzucić.

      • Nieznajomo, chodziło mi o to, że życie pokazało mi, że to że się modlimy, nie gwarantuje nam sukcesu, że możemy modlić się, czekać, ufać, że Bóg zajmie się tą sprawą a tu ręki Boskiej nie ma tylko szatańska. Masz racje, szatan mi go podesłał, i tu właśnie jest ta sprzeczność- bo gdyby Bóg wysłuchał moich próśb to szatana by nie dopuścił do tego, Bóg w końcu jest silniejszy. Ile się modliłam? 5 lat studiów, moje koleżanki rodziły dzieci, mieszały już na studiach z chłopakami a ja nigdy nie umiałam sobie kogoś konkretnego znaleźć, ktoś się pojawiał, ale to była kwestia kilku miesięcy, potem spotkałam kogoś na rok, ale to wszystko takie mało poważne było. Cztery pielgrzymki piesze na Jasną Górę, czuwania nocne w Częstochowie co roku, niezmiennie od matury. Potem jak już spotkała jego- mojego byłego, to tez modliłam się o małżeństwo z nim, żeby się wszystko poukładało, na początku chcieliśmy ślub już, po pół roku, ale ja nie miałam pracy, potem miałam staż tylko na 6 miesięcy, ciągle kwestie finansowe były problemem, bo żeby pójść na soje musielibyśmy wziąć kredyt na mieszkanie, i z jednej wypłaty nie dalibyśmy rady, jak już stanęłam finansowo na nogi to jemu juz się zdążyło odwidzieć. Ale nie chce wspominać już tego tematu. Chcę zapomnieć. Moje pytanie tylko w jaki sposób modlitwa o męża może przynieść owoce, jak Bóg nie może wpłynąć na to aby ktoś się we mnie zakochał, albo ja pokochałam jego? Jeśli już kogoś spotkam i się zakocham to też nie będzie zasługa Boga, bo przecież to tylko i wyłącznie wolna wola moja i tamtego człowieka, jaki wobec tego sens modlitwy o miłość? I proszę nie odbieraj tego jako atak, jestem po prostu ciekawa jak Ty to widzisz, bo ja nie ogarniam tych dwóch sprzeczności w tych świadectwach o miłościach, żonach, mężach- że jak ktoś spotkał kogoś wartościowego to pisze piękne świadectwo- „dziękuje Ci Maryjo za wysłuchanie mnie i za tego człowieka, że postawiłaś go na mojej drodze”. Ale jak ktoś pisze świadectwo o tym, że sie modlił o miłość a dostał jedynie rozczarowanie to już Boga w to nie mieszajmy, on przecież nie może wpływać na naszą wolę i nasze decyzje. To jak w końcu jest, bo albo Bóg ma wpływ na moje życie i może mi kogoś podsunąć wartościowego, albo nie może wpływać i tylko patrzy jak na spektakl w teatrze?

        • Oliwio, Drogi Boże nie są naszymi drogami. Wiesz, na te Twoje pytania można odpowiedzieć innymi pytaniami. Np dlaczego Bog pozwolił, aby tyle ludzi zgineło w trakcie II wojny. I to w tak okrutny sposób. Dlaczego nawet teraz pozwala na rzeź chrześcijan? Przecież jest wszechmocny i mógłby tą swoją Bożą rękę spuścić z Nieba wysokiego i powstrzymać te masowe egzekucje i to Jego przeciez ludzi! Można by też zapytać, dlaczego Bog daje dzieci ludziom, którzy nie potrafią uszanować dziecka? Którzy biją je prawie na śmierć. Mało słyszy się o tym w tv? Albo jak ostatnio o dwóch gwałtach na dwuletniej i ośmiomiesięcznej dziewczynce. Dlaczego Bog na to pozwala? A dlaczego nie wszystkie sposród bezdzietnych małżeństw modlących się o potomstwo i tylko tym zyjących, nie otrzyma tego potomstwa? Oliwio. Twoje życie jest Twoją droga do Boga. Żyjąc tu na ziemi masz się do Niego zbliżyć tak bardzo jak tylko potrafisz. Masz uczynić Go Panem swoego życia, Panem każdego Twojego dnia, Panem każdego Twojego działania. Bog jest Wszechmogący i może wszystko. I gdyby chciał to by spuścił ta swoją rękę na ziemię, uchronił tych co są Mu wierni, a tych niedobrych by zniszczył, ukarał, albo coś w tym stylu. TYlko teraz spójrz na to inaczej. Boga często przyrównuje się do ojca tego ziemskiego. Mówi się ze skoro ten ziemski jest dobry i kocha i nie zawsze da dziecku to o co ono prosi bo widzi dalej i wie ze na dłuższą metę będzie to dla tego dzieciaka złe, to jak dobry musi być Bog? Ale teraz spojrz na to w kontekscie tego co wyzej napisałam. Jesli ojciec ma dwóch synów, jeden dobry, drugi zły. I ten zły wyrządził krzzywdę dobremu. To co robi w takiej sytuacji ojciec? Tuli dobrego a złego wypędza i przeklina? Nie. Bo co to za ojciec by był? A co robi? Płacze razem z tym dobrym nad zaistniałą sytuacją. Pociesza go, ale złego nie wypędza a upomina. Bo w końcu to tez jego syn.Płacze nad krzywdą dobrego i płacze nad działaniem złego syna. Kumasz? No a przecięz w koncu jako ojciec mógł wypędzić tego niedobebrego. Tak by było przeciez sprawiedliwie.Prawda?
          Nie rób sobie Oliwio boga z faceta. Modł się i ufaj. Z tego co przeczytałam, to może trochę twojej winy w tym było. Bo skoro on chciał, to ty wymyśłałaś ze kasy nie ma. Ułożyło by się na pewno i bez tej kasy na początku. To tylko takie złudzenie i kit wciskany młodym ludziom.
          Pamiętaj Oliwio, ze Bog jest dobry. Nie obwinaj Boga za zło którego On nie wyrządził. Jasne ze Mógl nie pozwolic na działanie szatana w twoim zyciu, na tej samej zasadzie jak na zło wyrządzone przez bzłego syna. Mógł spościć swoją rękę raz jeszcze i powiedzieć: o tej to mi nie ruszaj. Tylko ze zamysły Boże nie są naszymi zamysłami, a ja nie zamierzam tłumaczyć Ci Jego zamysłow wobec człowieka. Bo po prostu ich nie znam. Przypomnij sobie, Hioba, człowieka uczciwego, rozmodlonego. I dlaczego Bog pozwolil aby go diabel sprawdzal? Uswiadom sobie dlaczego jest dużó swiętych, ktorzy za zycia byli dręczeni lub nawet ficzycznie bici przez diabla. Dlaczego Bog na to pozwolił? Przecieć to byli Jego ludzie? Ci którzy kochali GO ponad przeciętnośc. I w końcu, dlaego Bog swojego Syna wystawił na kuszenie diabła? Zastanawiałaś się kiedyś nad tym? „Dziecię moje, życie ludzkie to walka. I to wielka walka o Królestwo Moje. Ale nie lękaj się, bo nie jesteś sama.”. Znasz ten cytat? Wiesz do kogo Jezus to powiedział? DO każdego z nas za pośrednictwem św Faustyny. Więc nie szukaj szczęścia na tym świecie, oczekuj szczęścia w Niebie, nie pokładaj nadziei w ludziach- ufaj Bogu, nie szukaj miłości ludzkiej- szukaj miłości Bożej.
          Modlitwa o miłość ma sens. Ma sens modlić się o dobrą zonę/ męża. Tylko zwróć uwagę, ze Bog za Ciebie nie zrobi wszystkiego. To TY musisz przyjąc oświadczyny i złożyć przysięgę i to Ty musisz nawiązać relacją z tym człowiekiem. A miłość jest łaską Boża. Tylko nie stawiaj Boga pod ścianą i nie zmuszaj Go dozmuszania 🙂 .

          • Możesz pisać romanse z happy endem 🙂
            Że tez jeszcze powinien ojciec wypędzić, bo on nie zrozumie tego co czyni. Skoro raz mu wybaczono to czemu miałby nie skrzywdzić drugi piąty, dwudziesty… Dobry musi wybaczać z usranej śmierci. Tyle mu z życia zostaje.
            Jeśli my nie mamy szukać tu na ziemi szczęścia to życie tutaj jest nam niepotrzebne, wręcz zbędne.
            Czemu ludzie tak boją się śmierci, przecież to wybawienie….

  6. Człowiek mówi Bogu: „pokaż, a zaufam Ci”, a Bóg mówi: „Zaufaj, a ja Ci pokażę” Tytuł świadectwa jest „UFNOŚĆ, POKORA I CIERPLIWOŚĆ” – czytając świadectwo nie odnajduję tego, raczej ich przeciwieństwa, brak zaufania Woli Bożej i że ma się stać jak ja chcę, kiedy chce i ja wszystko dobrze robiłam, więc dlaczego mnie zostawił i wiem, co jest dla mnie najlepsze. Tylko Bóg to wie i Jemu zaufać i prawdziwie poddać Jego woli. Polecam posłuchać na YT konferencji dr Wandy Półtawskiej i dr Jacka Pulikowskiego, którzy są specjalistami od relacji przed i małżeńskich. I co najważniejsze, jeżeli przez te lata współżyłaś ze swoim chłopakiem, to wyspowiadać się z tego grzechu CIĘŻKIEGO jakim jest cudzołóstwo i obiecać Bogu, że kolejny stosunek seksualny będzie już tylko z mężem, a nie z chłopakiem. Idąc do łóżka z chłopakiem, niszczysz siebie i jego i łamiesz jedno z przykazań „Nie cudzołóż” -dużo o tym mówią dr Półtawska i dr Pulikowski. Polecam też spowiedź generalną z całego życia! 🙂 Niech Cię Maryja prowadzi do Jezusa! Jezu Ufam Tobie 🙂

  7. Bardzo dziękuję za te pokrzepiające komentarze i za te umoralniające. Wysyłając swoje świadectwo, wiedziałam, że wystawiam je na ocenę innych. Sama też bardzo lubię czytać te tutaj zamieszczane. Jednak trudno, jest napisać dobre. Bo albo się skupiam na opisie problemu, który spowodował, że postanowiłam się modlić w takiej intencji, albo opisuję jak modlitwa nowenną wpłynęła na zmianę mojego dotychczasowego życia. I tu miałam kłopot jak w pigułce opisać lata związku z chłopakiem z którym wspólnie nosiliśmy dziesiątkę Różańca na palcu, z którym wzajemnie się o siebie modliliśmy. I nawet podczas rozstania, byliśmy na mszy. On modlił się o właściwą decyzję, a jak jednak mnie zostawi to o dobrego chłopaka dla mnie. I może się pojawić pytanie jakiej jakości była ta miłość, skoro gdy pojawił się problem to on postanawia się wycofać. A kwestia czystości… Czystość trwała 3lata – jako nastolatki z buzującymi hormonami, tyle w naszym specyficznym związku wytrzymaliśmy, a upadek i grzeszność jest wpisana w naszą ludzką naturę.

    Odnośnie relacji małżeńskich, bardzo podobają mi się te nauki ks. Pawlukiewicza, albo ks Orzecha, ale dziękuję za poradę.

    Moim zdaniem Wola Boża jest bezsprzecznie na pierwszym miejscu, jednak nie kłóci się to z tym, że ja sama też mogę działać, a nie siedzieć z założonymi rękami. Moje myślenie w tej kwestii opieram na takiej powiedzmy, dziecinnej relacji do Boga jako Ojca. Ja będę się starać Tobie przypodobać, wiele zrobię, ale na moją odpowiedzialność, pomóż Panie w naprawie tego chłopca, który też jest Twoim umiłowanym dzieciakiem, jeśli to zgodne z TWOJĄ WOLĄ. Proście, a będzie Wam dane.

    Przed zamówieniem 10 mszy w jego intencji,to było w części błagalnej miałam sen, w którym mój chłopak płacze i mówi że to ja jestem dla niego ta naj i mocno mnie kocha, ale on jest chory i ze względu na swoją chorobę ze mną nie będzie. Ja mu odpowiedziałam, że przecież jestem z Tobą na dobre i na złe. To był dla mnie impuls by zamówić te msze, bo jego dusza jest chora. Innego wytłumaczenia nie znajduję. Przecież kocha się „pomimo”, a nie „za”. Tak nas też kocha Bóg. Bezwarunkowo. Ile razy zgrzeszymy zawsze kocha, bo to On jest Miłością Doskonałą. I mamy go naśladować, choć robimy to i tak nieudolnie.

    W części dziękczynnej też miałam sen, że to ja brałam ślub z kimś innym, a on miał później do mnie pretensje jak ja to mogłam zrobić. Odpowiedziałam, że nie wiem jak moje serce należy do Ciebie. I razem płakaliśmy, bo już tego nie odkręcimy. I odmawiam tę nowennę w intencji dobrego męża, ale uśmiecham się do Pana z taką cichą sugestią może jednak ten, ten mój były. Podkreślę ponownie jeśli taka Wola. Godzi się to z moja ufnością. Teraz widzę, że to zerwanie miało się odbyć, widzę jak zmienia mnie częstsza modlitwa. Ufam, że przeczekamy deszcz, by zobaczyć tęczę.

    A do wspomnianej nowenny o dobrego męża, dołożyłam drugą w intencji przemiany życia mojego byłego chłopaka. Bo wiem od jego rodziny, że po rozstaniu ze mną nikt go nie poznaje. I teraz to jest ciężko z odmawianiem 6 pełnych różańców i jako 7 dodaję wspólną tajemnicę Światła. 🙂 Obiecałam Matce Bożej, jeśli by poparła moją prośbę to razem znów jako para pojedziemy do Medjugorie jako dziękczynienie. Nie odbieram tego jako targowanie, tylko jeśli to – ponownie powiem zgodne z Wolą Bożą.

A Ty co o tym myślisz? Napisz!