Olga: Bóg „pokrzyżował” moje plany!

Witam, chciałam podzielić się kolejnym świadectwem… pisałam już świadectwo, jak mąż otrzymał pracę… tym razem jednak postanowiłam „powalczyć” Nowenną o pracę dla siebie:) Mamy już dwójkę dzieci (4 latka i 1,5 roku), skończyłam jedne studia, zapisałam się na drugie… więc mój plan był taki, żeby WRESZCIE zacząć siebie realizować i zacząć robić karierę 😉 5 lat siedzenia w domku wystarczy:) no więc zaczęłam odmawiać Nowenny… w intencji pracy, napisałam Nowenny, ponieważ miałam chyba z 4 albo 5 podejść… i za każdym razem nie dawałam rady dokończyć… wysłałam mnóstwo CV, i jak nigdy NIKT się nie odezwał. dosłownie NIKT. Któregoś pięknego dnia zaczeliśmy się z mężem zastanawiać czy nie jestem w ciąży, ponieważ wiele na to wskazywało. a jak już wcześniej napisałam, planowałam karierę:) no i okazało się… że jestem w ciąży… tak sobie wymodliłam pracę:)
Nie była to łatwa wiadomość, bo… PRZECIEŻ MIAŁAM INNE PLANY na najbliższe co najmniej 4 lata. Jesteśmy osobami wierzącymi, jesteśmy otwarci na „propozycje” Boga, ale ta… kompletnie nas zaskoczyła!!! 🙂 kiedy po tygodniu, przetrawiłam tę wiadomość, zaczęłam rozmawiać z innym osobami, i zaczęłam sobie zdawać sprawę… że Bóg miał inne plany, przecież modliłam się o pracę… a dostaliśmy kolejną dzidziochę:) Nie rozumiemy jeszcze z mężem co Bóg przygotował, ale ufamy Mu całym sercem!ze wszystkich sił! :)wierzę też, że ta dzidzia to dar od Maryi!
Kiedy zrozumiałam, ze przecież codzienne w pacierzu mówię „badź wola Twoja”, staram się na co dzień ufać Bogu w najdrobniejszych sprawach, w mojej codzienności, a jak przychodzi co do czego… to pojawia się żal do Boga, że przecież ja chciałam inaczej….kiedy to zrozumiałam, przyszedł ogromny pokój … i jeszcze bardziej oddałam to Bogu, i jeszcze mocniej zaufałam…chociaż łatwo nie było…

Dodam jeszcze, że mąż tylko pracuje, ja jeszcze studiuję i wychowuję dójkę dzieci. Od jakichś 3-4 lat zaczęliśmy się modlić, żeby Bóg przeciął tzw. pępowinę, jeśli chodzi o naszych rodziców, ponieważ byliśmy jeszcze zależni finansowo od nich. Nasze relacje były naprawdę trudne. I wiecie co, trzecia dzidzia, ktoś pomyśli, jak można dać radę przy jednej pensji, z trojgiem dzieci… ja powiem, że bardziej martwiliśmy się o pieniądze, jak urodziła się nasza pierwsza córeczka, ale po tych 5 latach, widzimy i na co dzień doświadczamy, jak Bóg przeciął tę pępowinę, jak uczy nas szacunku i pokory do pieniądza, i jak o nas dba, żeby na wszystko nam wystarczyło. To jest niesamowite! Nagle, jak potrzebujemy jakiejś kwoty, a to mąż dostaje niespodziewane premie, a to sąsiadka, która pracuje MOPSie nagle puka do drzwi i mówi, że pracuje w MOPSie i przez przypadek wpadły jej w ręce nasze dokumenty i że jeszcze należą się nam jakieś pieniążki, a to stopa procentowa kredytu spada w danym miesiącu… mogłabym tak bez końca!
Bóg jest naprawdę WIELKI!!!!! Ktoś mi kiedyś powiedział, że jak Bóg daje dzieci to i daje na dzieci:) i to jest PRAWDA!

Ojcze, ufamy Tobie całym serduchem, Ty wiesz:) Bądź Wola Twoja!
Maryjo…. dziękuję!

19
A Ty co o tym myślisz? – Napisz komentarz

avatar
13 Wątki komentarzy
6 Wątki z odpowiedziami
0 Obserwujący
 
Najpopularniejsze
Najgorętsze
13 Autorzy
AgnieszkajustiE.Justynalucyna Autorzy ostatnich
  Powiadamiaj mnie o odpowiedziach  
Powiadom o
Ania L.
Gość
Ania L.

Gratulacje! Piekne swiadectwo, witaj w klubie rodzicow 2+

adam
Gość
adam

Super świadectwo, ufność do Boga, aż bije po oczach. Wiem o czym piszesz i podzielam pogląd, że Bóg jak Dobry Ojciec opiekuje się swoimi dziećmi także w sprawach materialnych. Chwała Panu!

Gosia
Gość
Gosia

Też tak zawsze myślałam ale do czasu… Oczywiście nadal uważam, że trzeba ufać Bogu, albo przynajmniej się starać, mimo że czasem wystawia na ciężkie próby, tylko nie zawsze to zaufanie przekuje się na otrzymanie pomocy w danej chwili. Kiedy masz pustą lodówkę, niezapłacone rachunki, zadłużenie na koncie, 7 zł w portfelu i znikąd pomocy to wiara może zostać wystawiona na ciężką próbę. Zwłaszcza jeśli się zaufało Bogu i nie oparło na innych zabezpieczeniach, które nie byłyby, nazwijmy to, zgodne z Ewangelią, choć mogły dać poczucie stabilności. Jednak odrzuciło się je wierząc w pomoc Boga a tej pomocy się nie otrzymało… Czytaj więcej »

Ala
Gość
Ala

Trudno, zeby jakaś uczciwa praca nie była zgodna z wolą Bożą. pewnie masz na mysli zabezpieczenia typu piramida finansowa i podobne lewe interesy. to wiedz, że to jest zwyczejnie niemoralne i nie ma nic z wiarą. tak, takich rzeczy „wierzący” żałują ale wysiłku, pracy i moralności (nawet tej cielesnej) raczej rzadko.

Gosia
Gość
Gosia

Zabezpieczeniem nie miała być praca tylko coś innego, nie do końca zgodnego z duchem Ewangelii, ale też nie piramida finansowa. Nie chodzi o to aby podawać konkret. Bardziej chodziło mi o ukazanie wyboru i podjęcie odpowiedniej decyzji. Mimo że jak na razie nie doczekałam się pomocy Bożej to wiem, iż decyzja była słuszna a Bóg może ją wynagrodzić w każdej chwili. Tylko jak na razie za tą decyzję dostaję same baty. To trudne i chwieje nawet podstawami wiary.

Gosia
Gość
Gosia

To też zależy jaka jest pensja. Mój brat także sam pracuje, bo bratowa jest w domu z 6 dzieci (jak tylko jedno przestawało nosić pieluchy pojawiało się następne) ale on zarabia za pięciu więc mogą sobie na to pozwolić. Gorzej jeśli żadno z rodziców nie ma pracy, a są niestety takie przypadki, bo z pustego to i Salomon nie naleje.

Jakub
Gość
Jakub

Dziękuj Bogu za dzieci zwłaszcza za zdrowe dzieci. Niektórzy modlą się o jedno dziecko i nic albo rodzi się niepełnosprawne. Bóg wie co robi ma plan na twoje życie a twoja wiara z tego czytam jest wielka.

T
Gość
T

Bóg jak daje „owieczkę” to i da na „traweczkę”

olga
Gość
olga

przez 7 lat Bóg już dał mi tyle dowodów, że mogę Mu ufać…piszę od 7 lat, bo 7 lat temu po raz pierwszy oddałam życie Jezusowi… i tak nas prowadzi… Gosiu, oczywiscie zdarzały się momenty, ze mąż nie miał pracy przez 8 miesięcy i mieszkaliśmy u rodziców- to był baaardzo trudny czas, myślę też, że wiele zaczęło się zmieniać, jak zaczęliśmy brać udział w rekolekcjach charyzmatycznych(z o. Bashoborą, z o. Manjackalem, różnych maszach z modlitwą o uzdrowienie – Bóg naprawdę tam działa!), chcoaiż czasem wracamy z tych 4 dniowych rekolekcji totalnie puści, bez żadnych tzw.wzlotów, to i tak wiem już… Czytaj więcej »

Gosia
Gość
Gosia

Wiem, Olgo, że tak się dzieje u wielu rodzin. Bratowa opowiadała, że jej znajoma ma 8 dzieci a pracuje tylko maż, który zarabia 1 tyś. zł i jakoś, z Bożą pomocą, sobie radzą. Może pomaga im rodzina, bo trudno mi sobie wyobrazić aby za takie wynagrodzenie mogli się sami utrzymać. Nie każdy bez oporów pójdzie do pomocy społecznej. Ja bym się wstydziła (choć mój Tata mówi, że wstyd to kraść), ale to zależy od osobowości.

anna
Gość
anna

Olgo Chwała Panu! A Ciebie podziwiam za wiarę i Ufność. Gosiu nie wypowiadajmy się na temat sytuacji innych,a jeślu już,opowiadajmy raczej o swoich relacjach z Panem Bogiem,bo ani Ty nie wiesz jak dana osoba żyje,modli sie i tak dalej,ani ja. Kiedyś odmawiałam NP za szwagierke,gdyż bardzo cieżko znosiła ciaże,szpitale,ciagłe wymioty,aż do ost dnia rozwiazania,chciałam jej tym ulżyć i dziwiłam się,dlaczego nie zostaję wysłuchiwana,z trudem i nawet depresja z powodowana stanem dotarła do końca,urodziła córczkę.Dlaczego nie zostałam wysłuchana? Ponieważ ona swoje cierpienia ofiarowała w mojej intencji,abym zaszła w upragnioną ciaże!!Jeszcze raz proszę bracie,siostro nie wypowiadaj sie na temat wiary i postawy… Czytaj więcej »

Gosia
Gość
Gosia

Aniu, w który miejscu wypowiedziałam się na temat wiary i postawy innych? W jednym komentarzu opisałam swoją sytuację a w drugim podałam przykład brata. Czy to coś złego? I w czym się pomyliłam? W tym, że napisałam, iż Pan Bóg działa w przeróżny sposób i nie na każdy akt zawierzenia odpowiada łaską w danej chwili? Proszę, czytajcie uważnie komentarze i nie dorabiajcie do nich jakiejś ideologii.

lucyna
Gość
lucyna

Jak Bóg da dziecko to i da na dziecko…jak się to ma do dzieci w Afryce?

Justyna
Gość
Justyna

Dla kobiety macierzyństwo jest też pracą… emancypacja kobiet przez lata sprawiła to aby mysleć inaczej. Polecam poczytać mistyków gdzie Matka Boża na przykładzie swojego życia pokazuje jak powiinny żyć kobiety (chocby u św. Marii z Agredy). Bóg pomoże wychować wszystkie dzieci tylko trzeba mu bezgranicznie zaufać 🙂

olga
Gość
olga

tak jest, Justyna, zgadzam się w 100%:)

Agnieszka
Gość
Agnieszka

Ja wierze ze Mateczka wysluchuje naszych modlitw…nawet jesli w danej chwili wydaje nam sie ze tak nie jest… Nie bede pisala calej swojej historii bo za dluga by byla do poczytania na raz…ale ostatnie 2 lata.. Wczesniej (2009rok)moj maz zostawil mnie dla innej kobiety,modlilam sie o Jego powrot …w marcu 2013 dlugo rozmawialismy i stwierdzil ze wroci do domu pod koniec sierpnia…(mieszkal za granica)..to miala byc niespodzianka dla naszych Synow…o Jego powrocie wiedzialam tylko On,ja i moja Bratowa…23 sierpnia 2013 r maz zginal tragicznie….Bog wysluchal mojej prosby..maz wrocil…pochowalismy Go,jest blisko mnie i wie ze zawsze Go kochalam i bede kochac.… Czytaj więcej »

E.
Gość
E.

Jest Pani wspaniałą osobą. Podziwiam i Niech Pani Bóg błogosławi.

justi
Gość
justi

Do nowenny zachęciła mnie znajoma, powiedziała że ona otrzymała łaski i jest na to najlepszym świadectwem. Moim marzeniem jest znalezienie sobie chłopak, założenie z nim rodziny… Więc zaczęłam się modlić i błagać o łaski. Niestety napływ złych wydarzeń i całą ta sytuacja z narastającym napięciem że może robię coś nie tak, że może będzie gorzej, że może nie powinnam o to prosić…nie dałam rady, nie podołałam temu co otrzymałam. Modliłam się tylko tydzień. Chciałam zacząć od nowa ale boje się, boję się tego co otrzymam że znowu nie dam rady, że tym razem otrzymam coś gorszego czemu nie podołam. Wiem… Czytaj więcej »

Agnieszka
Gość
Agnieszka

justi …Uwierz w to,ze podolasz,Matenka bedzie Ciebie wspierac…ja podchodzilam do Nowenny kilka razy i nawet gdy na poczatku nie dawalam rady i po tygodniu,dwoch rezygnowalam to i tak otrzymywalam laski…Jak zginal moj maz to bylam pewna ze nic wiecej nie udzwigne ale w grudniu zmarla moja 2letnia bratanica…kolejny raz mowilam ze juz nie dam wiecej rady udzwignac…w kwietniu zmarl moj prawdziwy przyjaciel…w maju urodzilam martwa coreczke…we wrzesniu poronilam i rozstalismy sie z partnerem…Dzieki temu,ze calkowicie zaufalam wiem,ze jestem pod Boska opieka a moj maz,Karinka-moja Corcia,Amelka i moje 4 Aniolki sa u Boga.Staram sie zyc tak bym kiedys i ja tam… Czytaj więcej »