Marzena: Góra przeciwności, wypadek i cud

No cóż, odkąd zaczęłam moją Nowennę Pompejańską trudności wręcz się spiętrzyły. Czytałam wcześniej – w innych świadectwach, że tak bywa, gdy zaczynamy tę piękną, ale trudną modlitwę. Dzięki temu nie poddałam się i 13 października kończę drugą Nowennę. W pewnym momencie – przez prawie miesiąc odmawiałam dwie jednocześnie! Udało się i nie było takie trudne! Pierwsza Nowenna Pompejańska dotyczyła ważnej sprawy osobistej i mimo przeciwności wszystko zaczęło się układać.Doszłam do części dziękczynnej i wtedy wydarzył się wypadek, którego byłam świadkiem. Podczas robót budowlanych zasypany został robotnik. Byłam, tak jak inni przerażona, gdy strażacy odkopywali go ponad 2 godziny, wybierając ziemię i usuwając wielkie, betonowe płyty. Wtedy pomyślałam, że ofiaruję swoją do połowy ukończoną nowennę za życie tego młodego człowieka. Moja pierwotna intencja nie była tak ważna jak jego życie. Zastanawiałam się, czy tak można i … wstyd się przyznać, ale trochę było mi szkoda swojej intencji. Zbeształam się za takie podłe rozważania i pomyślałam, że Maryja nie zechce takiej modlitwy, skażonej samolubstwem. Jednak przyjęła ją! Chłopak przeżył! Podobno miał tylko złamania, wymagające operacji! wtedy zaczęłam jednocześnie odmawiać drugą Nowennę Pompejańską. Kończę jutro i chyba zacznę kolejną- w intencji, którą przerwał mi sierpniowy wypadek.

Chcesz widzieć świadectwa nowenny pompejańskiej na Facebooku?
To proste – kliknij na >>POLUB >>

3 myśli na temat „Marzena: Góra przeciwności, wypadek i cud

  1. Marzena, tak jakoś dobrze mi się zrobiło, jak przeczytałam o Twoim samolubstwie 😀 Nie jestem sama! Jasne, nie jest taka postawa godna pochwały – ale, dobrze jest wiedzieć, że się nie jest jedynym, że inni też czasem mają takie myśli, jak ja 😉 też widzę, że mogłabym za kogoś się modlić – ale nie, ja twierdzę, że najpierw trzeba zadbać o siebie… egoistycznie, prawda? ale co zrobić, jak sama mam rozwalone życie, a intencje w sprawach innych też nie są takie pilne – też dotyczą zwykłych, codziennych trosk…
    ale się tu wybieliłam…;)

  2. Witam
    Bardzo ładne świadectwo… nie jesteście same w bywaniu zamyślonym nad swoimi intencjami, ja obecnie zmawiam 4 NP i często miewam powiedzmy … rozmyślania nad prawidłowością sformułowanych intencji… ale nie zmieniam ich i dokańczam , miłe jest to , że nie jestem jedyna w tej niepewności … w każdej NP mam namacalne łaski Najświętszej Panienki obecnie dopełnia się 2 NP i jednocześnie 3 i mam też nadzieję, że i 4 ale na ten temat nie mam informacji… na wszelkie jakieś nazwijmy to potknięcia czyli kumulacje nieszczęść najpierw reaguję chwilą nerwów a potem od razu uśmiechem bo jakby zaświecał mi się guzik i wiem że to albo złego działanie bo się wścieka na moje modlitwy albo Panienka działa ku zbawieniu bo to Ona wie co dla mnie najlepsze dla zbawienia mojej duszy i wtedy jak to mówią moje dzieci wrzucam na luz i jest mi z tym uśmiechem raźniej bo mam świadomość , że nic nie dzieje się bez Jej wiedzy… Bóg zapłać za wasze wpisy … były mi dzisiaj bardzo potrzebne …Niech będzie pochwalony i trzymam kciuki za dokańczanie i dopełnienie waszych intencji

A Ty co o tym myślisz? Napisz!