Kasia: Moje serce jest spokojne

Piszę świadectwo po raz drugi, choć 26 września skończyłam dopiero swoją pierwszą nowennę pompejańską. Modliłam się o łaskę uzdrowienia mojej córki z autyzmu, który trzyma nas w swoich szponach od ponad 6 lat. Kto nie spotkał się z tą chorobą, zwłaszcza z jej cięższymi przypadkami, nie wie, jak jest potworna, jaki ból sprawia rodzicom, jak niszczy na co dzień życie. Dziecko z zewnątrz wygląda zupełnie normalnie, ale wystarczy przebywać w jego obecności kilka minut, żeby zorientować się, że coś jest nie tak. Moja córka to przypadek autyzmu „średnio-ciężkiego”, połączonego z upośledzeniem umysłowym: nie mówi, niezbyt wiele rozumie, ma rozmaite zaburzenia zachowania. Do 1,5 roku rozwijała się zupełnie normalnie, po czym nastąpił wielki regres w rozwoju (prawdopodobnie po szczepionce). W tym roku poszła do szkoły specjalnej. Powiedziałam Maryi, że nie oczekuję natychmiastowego spektakularnego ozdrowienia, nawet sobie tego nie wyobrażam, bo o ile rak czy cukrzyca może nagle zniknąć, o tyle nie zniknie przecież w jedną chwilę deficyt kilku lat rozwoju, niemówiące, upośledzone dziecko nie zacznie normalnie mówić z dnia na dzień. Prosiłam raczej o proces, o to, żeby córka się odblokowała, by mogło się jej zacząć stopniowo poprawiać, aż – jeśli Bóg pozwoli – nadrobi stracone lata i wyrówna rozwój w stosunku do rówieśników. I wiecie co? Ja wierzę, ja wręcz WIEM, że Maryja mnie wysłuchała, że moje dziecko powoli wyzdrowieje, choć zawsze dodaję „ale i tak bądź wola Twoja”. Kiedy dziękowałam przez drugą część nowenny za otrzymaną łaskę, czułam się, jakbym ją faktycznie otrzymała już teraz i moje serce opanował spokój nie do opisania, tym bardziej, że w ostatnich tygodniach jest coraz więcej sygnałów poprawy rozwoju u córki. W niebie czas nie istnieje, więc jeśli Maryja mnie wysłuchała (a wiem, że tak!), to teraz wystarczy po prostu z ufnością poczekać na tę łaskę, oczywiście wspomagając jednocześnie córkę na miarę naszych ludzkich możliwości.

Od razu po skończeniu pierwszej zaczęłam drugą nowennę, tym razem za mojego męża (często wpada w depresję) i muszę powiedzieć, że tym razem jest mi znacznie ciężej się modlić. Pierwsze dwie części różańca odmawiam zwykle lekko i bez problemu, natomiast dwie kolejne (od samego początku odmawiam wszystkie 20 tajemnic) idą już gorzej, zwłaszcza sama końcówka, bardzo trudno mi skończyć nowennę, rozpraszam się, przeciąga się to do późna w nocy, kończę już zasypiając, niemal siłą woli, choć codziennie obiecuję sobie, że dziś będzie inaczej. Wiem, że to czarny tak działa, ostatnio dokucza nam zresztą ze zdwojoną mocą, przy pierwszej nowennie też tak było i też najbardziej dostawałam w kość mniej więcej w połowie części błagalnej, ale nie miałam aż takich problemów z kończeniem modlitwy wieczorem. Głęboko wierzę, że ona działa, natomiast mam czysto fizyczny problem ze skupieniem myśli, chcę się modlić, a czuję jakby niemoc. Ufam jednak, że to przejściowy kryzys i codziennie zaciskam zęby i modlę się wbrew tym rozproszeniom, obiecałam sobie, że nie położę się spać, póki nie skończę nowenny i tak jest, choć jakość tej modlitwy pozostawia wiele do życzenia. Kiedy mówi się, że modlitwa to rozmowa z Bogiem, jest to prawdą, ale prawdą jest też, kiedy mówi się, że jest to walka – odczuwam to teraz bardzo wyraźnie na własnej skórze. Ale jednocześnie czuję wewnętrzny spokój, bo wiem, że zaufałam Tej, która mnie nie opuści, i że od kiedy powierzam Jej swoje życie, cokolwiek mnie spotka, będzie to dobre dla mnie i dla mojej rodziny. Nawet jeśli po ludzku nie wszystko rozumiem.

9 myśli na temat „Kasia: Moje serce jest spokojne

  1. Pani Kasiu piękne jest Pani świadectwo. Najważniejsza i najpiękniejsza jest Pani głęboka wiara a zarazem przyjęcie wolo Bożej! Czytając Pani świadectwo nie wiem nawet jak to wytłumaczyć ale wierze ze Pani córeczka wyzdrowieje!!!!!!!
    Co do drugiej części Pani świadectwa i trudności z odmawianiem Nowenny… przechodziłam to samo tylko chyba 1000razy gorzej:-( Nowenne Pompejańską odmawiam od listopada 2013r niemal nieprzerwanie, sa to różne intencje. Jedną z Nowenn odmawiałam za swoje zdrowie psychiczne bo podobnie jak Pani mąż cierpiałam na depresje,stany lękowo-nerwicowe. To była okropnie ciężka Nowenna,toczyłam wewnętrzną walkę ze złem,miałam okropne myśli, które wiedziałam,że nie pochodzą ode mnie, chęć rzucenia różańcem, przerwania Nowenny,okropne samopoczucie psychiczne. O ile we wcześniejszych Nowennach rozpoczynałam odmawianie różańca od rana aby cały dzień powracać do niego bo wiadomo naraz odmówić cały różaniec jest nieraz ciężko o tyle przy tej Nowennie zwlekałam do wieczora z modlitwą nie mówiąc o tym,że moje myśli odbiegały bardzo daleko od modlitwy i tak jak mówie były to myśli okropne. CZytałam kiedys o tym że modlitwy o zdrowie duszy są bardzo ciężkie bo wtedy toczy się walka i szatan chce wygrać robi wszystko abyśmy odłożyli różaniec,dręczy fizycznie i psychicznie rzuca kłody pod nogi i zaciera ręce…. łatwo jest się złamać bo ta próba jest bardzo ciężka ale trzeba walczyć trzymać mocno różaniec i mimo trudu i przeciwności wytrwać w modlitwie!!!!!!!!!!!
    Mi się udało choć naprawdę przez całe 54dni Nowenny moja walka była okropna!!!

  2. Ja wczoraj zakończyłam NP i na początku szło mi dobrze, a pod koniec nie mogłam się zabrać do modlitwy, a jak już się zabrałam to klepałam Zdrowaśki, gubiłam się i co chwila przychodziła mi myśl, że ta modlitwa nie ma sensu. Intencja na razie się nie spełniła, ale była to modlitwa w intencji mojej i pewnej osoby i wiem, że do jej spełnienia potrzebna jest także wola drugiej strony oprócz pomocy Maryi, ale wierzę, że doczekam chwili kiedy tu złożę świadectwo wysłuchania mojej modlitwy 🙂

  3. witam Pani Kasiu ja podobnie jak Pani mam syna 11 lat chorego na zespół Aspergera /łagodny autyzm/ ale nam doszły jeszcze stany lękowe, tiki nerwowe, zmiany neurologiczne/ . Zmówiłam w intencji syna dwie nowenny moja mama i teściowa też, od pewnego czasu moje serce jest bardzo spokojne bo wiem, że nie jestem sama z problemem, kiedyś odmawiałam nowennę do św. Charbela i udało mi się zdobyć wacik nasączony Jego olejkiem, którym pocierałam głowę syna i po jej zakończeniu usłyszałam wew. głos że proces uzdrawiania będzie powolny etapami i dziś już widzę małymi kroczkami jak pomału następuje poprawa / co potwierdziła nasza Pani neurolog kiedy na ostatniej wizycie pod koniec września powiedziała że dla niej to jakiś cud/. Byłam też na mszy o uzdrowienie u Ojca Witko, gdzie usłyszałam słowa skierowane do siebie od o. Witko. Wiele się zmieniło w moim życiu ten proces uzdrawiania dotyczy całej rodziny, myślę że Bóg dał nam tą chorobę jako błogosławieństwo a nie przekleństwo jak myślałam do tej pory. Wiem, że Pani też dostanie pomoc z nieba. Ja też miała problemy przy modlitwie, było ciężko i pewnie będzie, ale wiem że nie jestem sama i mam wiele spokoju w sobie, choć jeszcze do niedawna byłam jednym wielkim kłębkiem nerwów. Pozdrawiam mam nadzieję że kiedyś obydwie damy świadectwo uzdrowienia naszych dzieci, proszę jeszcze nie zapominać o godzinie łaski 8 grudnia w południe. Ja otrzymałam rok temu wiele łask.

  4. Piękne, dojrzałe świadectwo, będę się modlił za Ciebie i Twoją córkę. Polecam też kontakt z siostrami klaryskami ze Skaryszewa pod Radomiem (telefon i email znajdziesz w internecie). Wiesz one mają jakiś otwarty kanał do nieba. Chętnie służą innym modlitwą. Kilkakrotnie korzystałem z ich pomocy i zawsze pomoc była skuteczna.

  5. Pani Kasiu życzę wytrwania, dokladnie wiem o czym pani pisze. mam dwóch synów z autyzmem, więc doskonale znam problem codziennego zmagania sie z ich chorobą.Pomaga modlitwa mimo że nie doskonała, tez mam problem ze skupieniem , myśli uciekają do bieżących spraw, zmęczenie senność.Ja to też oddaje Matce Bożej ,ona widzi wszystko i ufnie wierzę, że mimo tych wszystkich naszych niedoskonałosci Ona nas nie opusci i wysłucha.
    gorąco pozdrawiam Elżbieta

  6. Boże drogi nie są naszymi drogami.przeciez Jezus mógłby w jednej chwili uzdrowić Pani dziecko.wierze w to.i często tak czyni.ale często tez uzdrawia etapami.bo ma w tym swój cel.a nam pozostaje tylko ufać i prosić.i nie ustawac.

  7. Pozwolę sobie dodać swoje 3 grosze, gdyż mam dorosłą córkę z autyzmem. Ona tak samo oprócz autyzmu ma upośledzenie w st. lekkim, a w wieku przedszkolnym miała IQ w normie! Modle się nowenną w różnych intencjach, w intencji chorej córki już się nie modlę bo ona dostaje ataków szału. Wiem że to działanie złego, ale ja już nie daję rady. Uzdrowienia na pewno nie będzie, może być tylko czasowe polepszenie stanu zdrowia, a potem znów ataki. Jestem u kresu, i czeka ją DPS w niedalekiej przyszłośći bo już nie daję rady.

    • Pani Basiu proszę pamiętać, że

      Wszystko ma swój czas,
      i jest wyznaczona godzina
      na wszystkie sprawy pod niebem

      Z całego serca wierzę, ze wytrwa Pani – Pan Bóg jest zawsze z nami, nie ma rzeczy niemożliwych dla Niego! Proszę się modlić za córkę bo przeciez sama za sobą prosić nie może.

  8. Dziękuję Wam za wszystkie komentarze, obiecane modlitwy i wskazówki. W czwartek kończę część błagalną drugiej nowenny, łatwo nie jest, ciągle jakiś stres, nawet mam ostatnio paraliżujące koszmary w nocy (rzadko mi się takie śniły, tak może jeden na 10 lat, a ostatnio dwa jeden po drugim, okropne), ale mimo to czuję opiekę Maryi – a jeśli Ona ze mną, to co może mi zrobić ten mały czarny tchórz? 🙂 Pozdrawiam serdecznie, z Panem Bogiem!

A Ty co o tym myślisz? Napisz!