Kasia: Dziekuję Królowo Różańca Świętego

Nowenne Pompejańska zaczelam odmawiac od 25 lipca tego roku, po tym jak moja dobra kolezanka namowila mnie na uczestnictwo w mszy sw na „przeprośnej górce” k.Czestochowy prowadzonej przez o.Daniela Galusa wraz z modlitwa o uzdrowienie i uwolnienie, nadmieniam iz poszlam na ta msze po 10 latach odwrócenia od Boga, w trakcie stal sie cud i otrzymalam laske nawrocenia , na tej mszy uslyszalam o Nowennie Pompejańskiej i postanowilam ja odmawiac. Poczatki nowenny byly bardzo ciezkie, doznawalam dręczeń złego, brakowalo mi sil na modlitwe, a w 9 dniu nowenny pozostawilam rozaniec na parapecie, po powrocie zastalam zlamany w pół krzyż, idealnie w pasie Pan Jezus byl przełamany… w nocy czulam paralizujacy mnie strach, bardzo silny lek jakiego nigdy nie przezylam, namacalnie czujac obecnosc szatana w domu, odczulam na wlasnej skorze walke dobra ze zlem, wierzcie szatan istnieje naprawde! cieżko te przezycia opisac slowami, ale wytrwalam w modlitwie do konca, zmawialam ja w intencji powrotu do zdrowia mojego taty, ktory przeszedl ciezki udar lewej polkuli mozgu, stan taty zaczal sie poprawiac,tato jest teraz na rehabilitacji i ufam Mateńce i Jezusowi powierzając go ich boskiej opiece 🙂 a ja czuje niesamowita bliskosc, opieke i milosc naszej Mateńki i Jezusa, moja wiara z dnia na dzień jest głębsza i kontakt z Bogiem piękniejszy :), we wrzesniu pod koniec odmawiania 1 nowenny uczestniczylam we mszy sw w Sanktuariu sw Jozefa w Czestochowe prowadzonej przez ojca Daniela, otrzymalam od Ducha sw dar placzu, oczyszczenia duszy, moje serce dotknął Jezus, przepiekne przezycie,nie do opisania… ofiarowalam mu cale moje zycie takie jakie jest, pogmatwane i poplatane przez moje bledne decyzje.
Obecnie jestem w trakcie odmawiania 2     nowenny o znalezienie dobrej pracy, poniewaz z uwagi na chorobe taty bylam zmuszona zrezygnować  z poprzedniej aby sie nim zaopiekowac i pomoc. 1 pazdziernika otrzymalam telefon, zeby przyjsc na podpisanie umowy i dzisiaj 7- go pazdziernika bylam pierwszy dzien w  nowej pracy :)) prawdziwa łaską od Mateńki 🙂 zwlaszcza ze przez ok 9-mcy nie moglam nic znalezc….
Otrzymalam rowniez łaskę pokory i wewnetrznego spokoju.
Rozaniec stał sie częscia mnie, nie wyobrazam sobie ani jednego dnia bez niego.
Dziekuje z całego serca za wszystkie łaski otrzymane od Matki Bożej i Jezusa
Chwalmy Pana!!

Chcesz widzieć świadectwa nowenny pompejańskiej na Facebooku?
To proste – kliknij na >>POLUB >>

96 myśli na temat „Kasia: Dziekuję Królowo Różańca Świętego

  1. Nie wiem co myśleć o tych mszach z uzdrowieniem i uwolnieniem, albo o tych odnowach w Duchu Św. za bardzo jest to zielonoświątkowe i protestanckie. Poza tym warto poczytać o Kundalini. Może dlatego szatan Cię atakował podczas nowenny, zwłaszcza, że byłaś po takiej mszy. Nigdy nie było takich cudów w KK aż nagle od pewnego czasu jest to wręcz jakiś trend. Nie wierzę w to i trzymam się z dala od tego. A w Piśmie Św. jest napisane, że w czasach ostatecznych to i szatan przyjmie formę Ducha Św. pogmatwane to wszystko jest. Rozmawiałam z pewnym księdzem o tym, o mamre, mimj i innych oazach, zgodził się z moją opinią.

    • rozmawialam z ksiedzem o tych dreczeniach szatańskich, powiedzial mi ze to dlatego iz moja intencja jest ciezka, a poza tym zylam bardzo dlugo bez Boga i szatan walczy o moja dusze, ksiadz powiedzial rowniez aby nie przestawac bo inaczej zwyciezy zło, nIe przestalam i w tej chwili dreczenia ustaly pomimo tego iz bylam we wrzesniu na mszy o uzdrowienie i uwolnienie.
      Osobiscie nie wierze aby podczas tych nabozenstw to szatan przyjmowal postać ducha świetego,

    • wg mnie przesadzasz, nie podobają Ci się cuda w KK ? Ja ciągle się modlę bym tych cudów doświadczał, przecież znaki te tylko świadczą o obecności działania Ducha Św w naszym życiu! Żyjemy w czasach ostatecznych, zło ma teraz większą moc, dlatego Bóg udziela nam obficiej łaski.
      Mieszasz pojęcia odnowa w Duchu Św. z jakimiś energiami „kundalini”, to bym już nazwał szatańską sztuczką porównywać działanie Ducha Św. do jakiś mocy energetycznych. Z uprzedzeniami trudno dyskutować, a to, że rozmawiałaś z jakimś księdzem to żaden argument.
      Co do mszy u ojca Daniela, to sam bywam, wiem ile owoców modlitwa tam przynosi. Uważam, że do końca życia będę potrzebował uzdrowienia swojej duszy, tak jak i uwalniania od większego czy mniejszego zła. Trzeba się modlić, by Bóg dał nam więcej charyzmatycznych kapłanów, przez których Kościół będzie przeżywał swoją wiosnę. Na tych mszach wiele osób tak jak Kasia otrzymują dar nawrócenia, to się szatanowi nie może podobać, bo namacalnie traci dusze, więc próbuje atakować
      Zły duch nie będzie zachęcał nikogo do odmawiania różańca, bo wie, że kto odmawia różaniec jest pod szczególną opieką Maryi, Tej która zetrze jego głowę.

      • Dokładnie. Myślę, że właśnie zwodzi Cię zły duch po prostu, być może ten sam, w którego pole działania kiedyś weszłaś, a teraz stosuje teraz wobec Ciebie takie wyrafinowane kłamstwo, próbując Ci wmówić, że msze o uzdrowienie i cała odnowa jako taka jest czymś złym. Szatan lubi małpować po Panu Bogu, żeby Go obśmiać i zniszczyć Jego dzieła różne, namotać, podbuntować człowieka. Powiem tak, zawsze są, były i będą istnieć i działać w Kościele różne sekty( być może zielonoświątkowcy są taką grupą), być może są też i takie, które nadużywają tych darów przez ludzi wcale niemających prawdziwych darów i charyzmatów i wtedy faktycznie szatan tam działa i używa rzeczy dobrych, aby zamącić i przedstawić je w fałszywym świetle, żeby w ten sposób ludzi przestraszyć, zasiać w ich sercach zamęt i zdezorientować, co jest prawdą, a co kłamstwem. Szatan stosuje różne wyrafinowane i inteligentne sztuczki, często starając się dobro przedstawić jako zło, a zło jako dobro, żeby ludziom namieszać tak w umysłach, żeby ich w efekcie odwieść od prawdziwego dobra. I trzymać dalej na uwięzi lęku i wątpliwości. Prawdę przedstawia jako kłamstwo, a kłamstwo jako prawdę. On też ma swoich ludzi od złej, czarnej roboty. Serio, myślę, że próbuje Cię zwieść właśnie i manipuluje Tobą poprzez takie wątpliwości i słowa chce nastraszyć może tych, którzy wejdą na to forum i przeczytają to i w to uwierzą, a potem nie pójdą na taką msze, bo się będą bali.
        Na pewno zły nie cieszy się z tego, że są takie msze teraz odprawiane, bo wielu ludzi się przez nie i na nich nawraca. Ja sama jestem taką osobą. Sądzę, że to, co się dzieje w KK, czyli odrodzenie Ducha Św., charyzmaty, dary duchowe, spoczynki są po to, by ludziom pokazać i wzbudzić w nich wiarę na nowo, bo świat jest zagubiony, a ludzie są współcześnie tak bardzo racjonalni, że nie dopuszczają do siebie też myśli o Bogu, żyją na poziomie materii i zaniedbują ducha, żyją, jakby Boga nie było. Panuje też ateizm w czystej postaci, deizm, laicyzacja i różne inne formy neopogaństwa, new age. Niełatwo ludziom dzisiaj uwierzyć. A to, co się dzieje teraz, to jest taki czas łaski dla świata, że Bóg znowu powraca poprzez nową ewangelizację. Widocznie jest tyle zła i braku wiary, że łaska się potrzebuje wylać na to wszystko bardzo obficie. Sama chodzę na te msze i mnie one bardzo pomogły, doznałam uwolnienia, poczułam Ducha Św., ale widziałam też wiele spoczynków. To, ze Bóg raz działa mocno i spektakularnie, a raz dyskretnie i delikatnie, to pewnie zależy od tego, czego ten ktoś potrzebuje i wspólnota ludzi skupiona w tym miejscu i o tej porze, kiedy odprawia się msza. Zatem to nie jest argument żaden przeciwko tym mszom. Te znaki służą temu, by pogłębiła się wiara, że Bóg jest żywy, ma moc i działa w tym świecie właśnie tu i teraz! I że ludziom potrzeba świadectw wielu, że On jest, bo żyjemy w takich czasach, kiedy światu potrzeba tego bardzo. Współczesny człowiek jest tak materialistycznie nastawiony do rzeczywistości, że myśli, jak zobaczę, to uwierzę. A przecież jak Chrystus chodził po świecie, to też czynił znaki i cuda, i było wielu takich, którzy mimo ze zobaczyli, to nie chcieli uwierzyć. Bóg nikogo nie zmusza do wiary. To, ze te znaki są spektakularne nie oznacza, że nie mogą być prawdziwe. Za czasów Jezusa też były, a faryzeusze i tak swoje twierdzili. I też mieli zawsze jeden koronny argument, że to zły działa przez Niego. A On uzdrawiał, wypędzał złe duchy i demony, czynił cuda. Czy Chrystus się zmienił po 2000 lat? Nie, działa tak samo, zauważ.
        Po owocach ich poznacie, a jest wiele przecież dobrych owoców tych mszy i całej odnowy w Duchu jako takiej, Nowej Ewangelizacji, takich jak: uzdrowienia, nawrócenia, uwolnienia, świadectwa łask. Dlaczego teraz jest potrzeba coraz więcej egzorcystów? Bo wzrosła liczba i różnorodność zagrożeń duchowych. Myślę, że słowa o fałszywych prorokach odnoszą się do czego innego, do proroków czasów ostatecznych, w których żyjemy według Biblii, a moim zdaniem ściśle odnosi się to do tych licznych orędzi o końcu czasów, z których wiele pochodzi od ludzi, którzy się podają za proroków Bożych, a nie są nimi. To są te fałszywe znaki, które mają zasiać być może zamęt. A nie autentyczne działanie łaski Bożej. Wystarczy poszukać w internecie. pod halsem orędzia, jest wysyp tego aktualnie. To o czymś może świadczyć.

        • Myślę, ze chodzi o odświeżenie tej Pięćdziesiątnicy, która miała miejsce w Wieczerniku, kiedy Matka Boża i apostołowie czekali na wylanie Ducha Św. Przecież w Biblii jest napisane, ze będą prorokować młodzieńcy i mówić w językach – tam są opisane te dary i charyzmaty. To samo dzieje się i powtarza dziś. A po co wtedy było to wylanie? Po to, żeby apostołowie uwierzyli, że Chrystus zmartwychwstał i żyje. Tak jak teraz jest żywy i wciąż ten sam! My po prostu przeżywamy to, co apostołowie tam 2000 lat temu. Czemu? Może właśnie po to, by odnowić wszystko, co martwe, ożywić, wskrzesić. Tak myślę…

          • Co ty wygadujesz? Owszem fanatyzm religijny jest groźny, nie twierdzę, że nie, ale na pewno nie bierze się z prawdziwej chęci do rozmowy z Bogiem. Fanatycy działają szablonowo, mechanicznie i najczęściej się nie modlą, tzn w kościele może siedzą i klepią tzw zdrowaśki, ale to nie jest modlitwa, prawdziwa modlitwa nigdy nie doprowadzi cię do fanatyzmu. Po za tym mi się wydaje, że ty tak naprawdę wcale nie szukasz Boga, ale szukasz argumentu, który dał by ci usprawiedliwienie, na oddalenie się od Niego. A nadmierne interesowanie się szatanem szkodzi naprawdę. Bo szatanowi o to właśnie chodzi, żeby się nim interesować, Ja oczywiście wiem, że on jest i działa i to działa tak, że trudno się połapać w życiu. Ale ja go ignoruję, ufam tylko Bogu. I sposobem na życie jest wg mnie nie doszukiwanie się nieustannie pułapek szatańskich, ale pełna ufność Bogu, Jesteśmy przecież dziećmi Boga, a dzieci wcale nie kombinują, tylko ufają swoim rodzicom. Ja też w swoim życiu nie raz próbowałam oszukać szatana, a kiedy już udało mi się rozwiązać jeden problem, to zaraz pojawiał się następny. Wreszcie powiedziałam stop. Moje życie to nie nieustanne kombinowanie jak tu dziada przechytrzyć, moje życie to miłość do Boga i do bliźniego. A i ważne jest jeszcze to, że jesteśmy słabi i będziemy grzeszyć zawsze, może to nie jest pocieszające. Ale najważniejsze to to, aby uznać swoją pokorę i walczyć, Pan Jezus chce nas widzieć walczących z grzechami, a nie pyszałków, którzy będą starali się przechytrzyć zło.

    • wiele osób bywa na takich Mszach, bo prostu cierpi, czy to duchowo, czy fizycznie. ostatnio nawet Papież Franciszek przyjmował grupy Odnowy w Duchu Św., zgodze się, że jest to nowa forma ewangelizacji, jednak ja wierzę, że to przede wszystkim Duch Św. działa na takiej Mszy, a jaki duch, czy jakie duchy działają u Zielonoświątkowców, nie wiem.
      też byłam na takiej Mszy co prawda nie u o. Daniela, zostałam uwolniona min. od nieczystości, od lęków, także od lęku przed złym, zostałam uwolniona od miłości, a raczej fascynacji pewnym człowiekiem, (bardzo chciałam, abyśmy byli razem, po Mszy zrozumiałam, że nie jest to dla mnie dobre, ta „miłość” całkiem odeszła ode mnie )zostałam uzdrowiona z fizycznej dolegliwości, jak również częściowo uzdrowiona w sferze wewnętrznej, emocjonalnej, związanej ze zranieniami
      doświadczyłam wielu innych pięknych przeżyć, Ducha Św., doświadczyłam silnej obecności Boga. Jego miłości, ciepła, opiekuńczości, nawet poczucia bezpieczeństwa, nawróciłam się jeszcze bardziej, otrzymałam dar modlitwy
      Na tej Mszy „spotkałam” Jezusa, właśnie po niej, szczególnie Go adoruję w NS, zapragnęłam spowiedzi z całego życia, zaczęłam czytać Pismo Św., otworzyłam się na innych, na ich ból, cierpienie, niektórzy twierdzą nawet, że jestem lepszym człowiekiem
      poznałam modlitwę uwielbienia
      po obejrzeniu transmisji u o. Daniela, ukochałam jeszcze bardziej Maryję i zapragnęłam jeszcze częściej odmawiać różaniec
      nie widzę tu niczego złego, chociaż nie chce podważać zdania księdza, tylko piszę swoje odczucia, przeżycia, doświadczenia
      jednak wydaje mi się też, że nie wolno z niczym przesadzac, nawet z takimi Mszami, które często są dosyć emocjonalne, czasami potrzeba tez takiego duchowego wyciszenia, tzn. właśnie np. adoracji, modlitwy w ciszy, kontemplacji, ale to bardziej indywidualna sprawa
      nie wolno zapominać, że Pan Jezus, Duch Św. jest obecny na każdej Mszy Św., każda jest wielkim darem od Boga, gdzie ma miejsce cud (przeistoczenie)

      • Ja uważam, ze nie ilość, ale podejście ma tutaj decydujące znaczenie. Wszystko bowiem zależy, jak się do tego podchodzi. Wiadomo, że jeżeli ktoś szuka Boga, chce uwierzyć w Jego istnienie i przekonać się o łaskach, doświadczyć jego działania i po to tam chodzi, to wtedy ma sens, ale jeśli tylko po to, żeby tylko przezywać jakieś tam emocje albo zobaczyć fajerwerki duchowe, to mija się z celem. Tyle że może być też tak, że ktoś sobie założy, że pójdzie tam raz, żeby popatrzeć sobie na jakichś tam dziwaków, a potem przyjdzie już dlatego, że szczerze chce tam być, może jeszcze nie wie, czemu go tam ciągnie, ale chce. I tak się zacznie, a potem będzie przychodził już, żeby świadomie doświadczyć tam Boga i pogłębiać swoją wiarę. Czasami od emocji się zaczyna, a kończy na prawdziwej wierze i gorliwej pobożności. Wiara to nie są emocje, ale od czegoś trzeba zacząć:). Bóg chce kogoś do siebie przyprowadzić może przez te msze też, na które ktoś przyjdzie z ciekawości, a skończy się na tym, ze uwierzy i nawróci się.

    • CHARYZMAT UZDRAWIANIA

      Według Jezusa uzdrowienia, których dokonywał świadczyły o przyjściu królestwa Bożego i potwierdzały Jego mesjańską godność. Na pytanie uczniów Jana Chrzciciela Czy Ty jesteś, który ma przyjść, czy też innego mamy oczekiwać? (Mt 11,3), Jezus wskazuje na uzdrowienia, których właśnie dokonał: Idźcie i oznajmijcie Janowi to, co słyszycie i na co patrzycie: niewidomi wzrok odzyskują, chromi chodzą, trędowaci doznają oczyszczenia… (Mt 11,4). Jezus nie tylko sam uzdrawiał, ale również apostołom polecił uzdrawiać: Uzdrawiajcie chorych, wskrzeszajcie umarłych, oczyszczajcie trędowatych, wypędzajcie złe duchy! (Mt 10,8). Głoszeniu Ewangelii miało towarzyszyć uzdrawianie z chorób ciała i duszy. Daru uzdrawiania Jezus udziela nie tylko apostołom, także tym, którzy później w Niego uwierzą. Przed swoim wniebowstąpieniem Jezus mówi: Tym zaś, którzy uwierzą, te znaki towarzyszyć będą: w imię moje złe duchy będą wyrzucać, nowymi językami mówić będą; węże brać będą do rąk, i jeśliby co zatrutego wypili, nie będzie im szkodzić. Na chorych ręce kłaść będą , i ci odzyskają zdrowie (Mk 16,17-18). Uzdrawianie Jezus nazywa tutaj „znakiem”.

      List św. Jakuba Apostoła jest świadectwem, że w gminie jerozolimskiej wierzono w moc uzdrawiającą sakramentu namaszczenia chorych: Choruje ktoś wśród was? Niech sprowadzi kapłanów Kościoła, by się modlili nad nim i namaścili go olejem w imię Pana. A modlitwa pełna wiary będzie dla chorego ratunkiem i Pan go podźwignie, a jeśli by popełnił grzechy, będą mu odpuszczone (Jk 5,14-15).

      Św. Paweł Apostoł ma na swojej liście charyzmatów również dar uzdrawiania: …innemu jeszcze dar wiary w tymże Duchu, innemu łaska uzdrawiania w jednym Duchu… (1 Kor 12,9).

      W pierwotnym Kościele uzdrawianie chorych poprzez modlitwę wstawienniczą nie było rzadkością. Św. Ireneusz biskup Lyonu z przełomu drugiego i trzeciego wieku w dziełku „Adversus haereses” II, 32,4 tak pisze: „Prawdziwi uczniowie Jego, którzy od Niego otrzymali łaskę, pełnią w imię jego dla dobra reszty ludzi takie dziwy, do jakich każdy z nich dar odebrał. Otóż jedni wypędzaj demony rzeczywiście i prawdziwie, tak że często ludzie, uwolnieni od złych duchów, wiarę przyjmują i wstępują do Kościoła. Inni znowu znają przyszłość, mają widzenia i mówią proroctwa. Inni zaś przez wkładanie rąk leczą chorych i zdrowie im przywracają, a nawet, jak się powiedziało, i umarli już powstali i żyli z nami przez wiele lat.”

      Wielu zaprzecza możliwości objawienia się tego daru dzisiaj, ponieważ nigdy nie byli świadkami cudownego uzdrowienia, i ponieważ sami nie mieli na tyle mocnej wiary, aby modlić się o takie uzdrowienie. Zresztą bywa i tak, że oczywistą uzdrowicielską ingerencję Boga odrzuca się jako niemożliwą, po prostu oczywistego faktu nie przyjmuje się do wiadomości. Znam co najmniej kilka przypadków, kiedy lekarz nie zgodził się uznać cudownego uzdrowienia z choroby, którą sam wcześniej określał jako nieuleczalną. W pewnym przypadku lekarz uznał za błędne dwukrotne udokumentowane analizy lekarskie wskazujące na chorobę nieuleczalną i już w stanie terminalnym, kiedy pacjent został całkowicie uzdrowiony.

      Dlaczego Jezus, który dwa tysiące lat temu uzdrawiał z wszelkich chorób, dzisiaj nie mógłby uzdrawiać? Przecież nie zostawił nas na ziemi samych, powiedział: a oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata (Mt 28,20). A poza tym, jak już wspomnieliśmy, Jezus powiedział, że Jego uczniowie będą uzdrawiać.

      Charyzmat uzdrawiania objawia się grupach modlitewnych w czasie modlitwy o uzdrowienie i jest jednym z charakterystycznych elementów Odnowy w Duchu Świętym. Często łączy się ona z nałożeniem rąk. Tak niekiedy uzdrawiał Jezus. Ewangelista Marek pisze o Jezusie: Znowu opuścił okolice Tyru i przez Sydon przyszedł nad Jezioro Galilejskie, przemierzając posiadłości Dekapolu. Przyprowadzili Mu głuchoniemego i prosili Go, żeby położył na niego rękę (Mk 7,31-32). Jezus mówi o nakładaniu rąk przed swoim wniebowstąpieniem: Na chorych ręce kłaść będą, i ci odzyskają zdrowie (Mk 16,18). Przez nałożenie rąk nie przekazuje się choremu żadnej energii. Nałożenie rąk jest znakiem wspólnoty, przyjaźni i znakiem wiary. Ten, który nakłada ręce i ten, który przyjmuje ten znak, wyznają w ten sposób wiarę, że Bóg może uzdrowić. Wiara jest potrzebna do uzdrowienia, nałożenie ręki wzmacnia wiarę. Zdarza się, że w czasie modlitwy wstawienniczej chory odczuwa ciepło lub osłabienie.

      Modlitwa wstawiennicza o uzdrowienie nie zawsze jest skuteczna. Niektórzy sądzą, że nieskuteczność jest wynikiem braku wiary chorego, ale tak sądzić nie można. Bóg nie jest przymuszony do zdziałania cudu, pozostaje zawsze wolny. Ale wydaje się, że skuteczność modlitwy wstawienniczej zależy w pewnym stopniu od postawy chorego. Jak już powiedzieliśmy – powinien wierzyć w możliwość uzdrowienia. W Ewangelii Marka czytamy, że Jezus w swoim rodzinnym mieście Nazarecie niewiele mógł zdziałać ze względu na brak wiary Nazaretan w Jego posłannictwo: I nie mógł tam zdziałać żadnego cudu, jedynie na kilku chorych położył ręce i uzdrowił ich. Dziwił się też ich niedowiarstwu (Mk 6,5-6).

      Wiele osób wierzących w Chrystusa jako Syna Bożego i Zbawiciela obawia się prosić Jezusa o uzdrowienia, ponieważ sądzi, że chorobę należy przyjąć od Boga tak jak zdrowie, że jeżeli taka jest wola Boga, trzeba się na nią zgodzić. Ale Jezus za swojego życia na ziemi nikomu nie odmawiał uzdrowienia. Bóg jest dobry i nie pragnie, aby człowiek cierpiał. Wszelkiego rodzaju cierpienie i choroba są skutkiem grzechu świata, są dziełem złego ducha. Gdyby Jezus uważał, że choroba jest wolą Boga, nie uzdrawiał by sam i nie nakazał by uzdrawiać. Owszem, cierpienie Jezus przyjął jako wolą Ojca, mówi też o potrzebie niesienia krzyża, ale z akceptacji cierpienia nie można robić reguły obowiązującej zawsze i wszystkich. Cierpienie może pomóc człowiekowi odnaleźć Boga, ale również uzdrowienie może tego dokonać, może tą wiarę utwierdzić i w dodatku przynieść Bogu chwałę. Na Ostatniej Wieczerzy Jezus więcej niż jeden raz zapewnia swoich uczniów, iż Ojciec będzie wysłuchiwał ich próśb. Między innymi mówi: Jeżeli we Mnie trwać będziecie, a słowa moje w was, poproście, o cokolwiek chcecie, a to wam się spełni. Ojciec mój przez to dozna chwały, że owoc obfity przyniesiecie i staniecie się moimi uczniami (J 15,7-8).

      Chory powinien być w duchowej jedności z Chrystusem, to znaczy być w stanie łaski uświęcającej. Wiara domaga się pojednania z Chrystusem. Nie można jednak wykluczyć, że Jezus uzdrowi również i tego, który jest w stanie grzechu.

      Uzdrowienie może być zaplanowane przez Boga jako proces. Być może Bóg nie uzdrawia danego chorego natychmiast, lecz czegoś od niego oczekuje, może powinien on zdecydowanie wkroczyć na drogę nawrócenia, albo rozwinąć w sobie życie modlitwy? Bóg zawsze pragnie uzdrowienia zarówno ciała jak i duszy. Uzdrowienie, które nie przynosi owoców duchowych, jest podejrzane. Od kogo pochodzi? Czy jest prawdziwym uzdrowieniem?

    • Tym zaś, którzy wierzą, te znaki towarzyszyć będą: w imię moje… na chorych ręce kłaść będą, i ci odzyskają zdrowie. (Mk 16,17-18)
      Pan Jezus powiedział tez, ze nas nie zostawi samych, tylko pośle nam Pocieszyciela, czyli Ducha Św.
      Polecam krótkie filmy o Duchu Św., pt. „Duch” oraz „Nie przeszkadzajcie Panu Bogu”, jak również o Eucharystii „Ja jestem”

      • Czy Ty jeszcze nie zauważyłaś, że gdyby te odnowy były prawdą i działał przez nie Bóg, to samo działoby się na skromnych mszach katolickich? Jesteś bardzo zafascynowana tak mistycznymi doświadczeniami Boga, że będzie Tobie trudno a wręcz niemożliwie uwierzyć, że to sprawka złych duchów. Rozmawiałaś kiedyś z demonem? Nie, dlatego rozumiem, że możesz się burzyć tym co mówię.
        Polecam Tobie:
        „Powstaną bowiem fałszywi mesjasze i fałszywi prorocy i działać będą wielkie znaki i cuda, by w błąd wprowadzić, jeśli to możliwe, także wybranych” (Mt 24,24). Św. Paweł Apostoł w drugim liście do Tesaloniczan uzasadnia nawet pojawienie się fałszywych znaków: „Pojawieniu się jego (<>) towarzyszyć będzie działanie szatana, z całą mocą, wśród znaków i fałszywych cudów, [działanie] z wszelkim zwodzeniem ku nieprawości tych, którzy giną, ponieważ nie przyjęli miłości prawdy, aby dostąpić zbawienia. Dlatego Bóg dopuszcza działanie na nich oszustwa, tak iż uwierzą kłamstwu, aby byli osądzeni wszyscy, którzy nie uwierzyli prawdzie, ale upodobali sobie nieprawość” (2 Tes 2,9-12).

        • nie będę się rozpisywać, bo musze isc, rano wstaje, ale napisze tylko co ma piernik do wiatraka, byłas w ogole na takiej Mszy, jest na niej prośba o wylanie Ducha Św., stąd dzieją się też cuda widzialne, wyobrażasz sobie np. niedzielną Msze, z takimi cudami, przecież nie o to chodzi, poza tym nie każdy chciałby, nawet mógłby co tydzień uczestniczyć w takiej Mszy
          jest to specjalna Msza, powiedz po to szatan chciałby nawrócenia (tez mojego) Kasi czy innych osób, a takie rzeczy się dzieja, właśnie po tych Mszach ludzie często po wielu wielu latach ida do spowiedzi, zmieniają się, w rodzinach jest inaczej (lepiej), po owocach poznaje się Ducha Św.
          poza tym to Ty jak napisał Adam mylisz pojęcia, duchy kundalini z Duchem Św., masz prawo nie chciec uczestniczyc w takiej Mszy rozumiem Twój niepokój, jest to nowe i w krąża różne opinie, także wśród duchowieństwa, ale widzę ze mocno przesadzasz, nie wmawiaj chociaż ludziom , ze nie wiadomo co się tam dzieje, jest to normalna Msza z adoracja NS, prosba o wylanie Ducha Św., modlitwa wstawienniczą, nie widze niczego zlego w tym, też nie możesz zanegować łask, które otrzymałam, a było ich wiele, ja o tym wiem najlepiej, zresztą część z nich opisałam
          inna sprawa ze ludzie róznie reagują i podchodzą do tych Mszy
          na razie nie jestem niczym zafascynowana, ale zyczę sobie mieć jak najwięcej mistycznych przeżyć Boga, bo one raczej zblizaja do Niego a nie oddalaja
          póki co najbardziej jestem zafascynowana Bogiem ukrytym w NS i adoracja, jeśli mowa w ogole o jakiejś fascynacji
          tak masz rację Bóg się nie zmienia, ale może nadeszły takie czasy, że zło jest bardzo silne, wiec Bóg tez działa inaczej, Duch Św. jest od zawsze, jak również charyzmaty
          skoro Ty widzisz na tych mszach tylko efekty, a nie odczuwasz działania Ducha Św., Jego obecności, to ja już nic na to nie poradzę, na to pytanie to już sama musisz sobie odpowiedzieć dlaczego tak się dzieje

          • Podpisuję się pod tym postem obiema rękami i nogami i czym tam się jeszcze można by podpisać. Zaświadczam swoim własnym życiem i łaskami, jakich doświadczyłam na tych mszach od Naszego Pana. Msza taka jest czymś innym niż zwykła Eucharystia, w której oczywiście też spływają łaski, ale nie ma na niej wylania Ducha Św. i modlitw specjalnych do Niego kierowanych, nie ma uwielbienia ani Adoracji Jezusa, to znaczy w Sakramencie jest obecny, a tam działa poprzez Ducha Św. bezpośrednio i namacalnie. Dlatego łatwo obalić ten argument. Ludzie doświadczają działania żywego Boga na tych mszach, więc niosą one ze sobą jedynie dobro w czystej postaci, zatem nie ma się czego bać.

          • A czemu nie nawróciłabyś się, została uzdrowiona na normalnej Mszy, modląc się jak zawsze? Tylko trzeba aż na taką mszę z uzdrowieniem jechać? Każdy kto choć raz zasnął w Duchu Św. jest naznaczony. Poczekaj, przyjdź za jakiś czas. I powiedz jak bardzo życie Ci się odmieniło. W innych ruchach charyzmatycznych też jest tak fajnie, wszyscy się nawracają są uzdrowieni itp. Och jak super i fajnie. Tylko tak właśnie działa zły duch. Będzie super bo MASZ POWRÓCIĆ! Może tak być przez kilkadziesiąt nawet lat. Z resztą i tak masz swoje zdanie o tym. Poszperaj, zacznij szukać sama. Ja tylko ostrzegam.

    • @Nicniewiem – zastanów się, bo masz w Piśmie Św. powiedziane jeasno, że grzechy przeciw Duchowi Św. nie będą odpuszczone – przemyśl sprawę, czy nie negujesz tutaj Jego działania tak jak faryzeusze negowali – może to u Ciebie tlyko wątpliwości, ale się im przypatrz:)

      • A konkretnie – bo widzę, że lubisz cytaty:
        Wówczas przyprowadzono Mu opętanego, który był niewidomy i niemy. Uzdrowił go, tak że niemy mógł mówić i widzieć. A wszystkie tłumy pełne były podziwu i mówiły: «Czyż nie jest to Syn Dawida?» Lecz faryzeusze, słysząc to, mówili: «On tylko przez Belzebuba, władcę złych duchów, wyrzuca złe duchy». Jezus, znając ich myśli, rzekł do nich: «Każde królestwo, wewnętrznie skłócone, pustoszeje. I żadne miasto ani dom, wewnętrznie skłócony, się nie ostoi. Jeśli szatan wyrzuca szatana, to sam ze sobą jest skłócony, jakże się więc ostoi jego królestwo? I jeśli Ja przez Belzebuba wyrzucam złe duchy, to przez kogo je wyrzucają wasi synowie? Dlatego oni będą waszymi sędziami. Lecz jeśli Ja mocą Ducha Bożego wyrzucam złe duchy, to istotnie przyszło do was królestwo Boże. Albo jak może ktoś wejść do domu mocarza, i sprzęt mu zagrabić, jeśli mocarza wpierw nie zwiąże? I dopiero wtedy dom Jego ograbi.
        Kto nie jest ze Mną, jest przeciwko Mnie; i kto nie zbiera ze Mną, rozprasza.
        Dlatego powiadam wam: Każdy grzech i bluźnierstwo będą odpuszczone ludziom, ale bluźnierstwo przeciwko Duchowi nie będzie odpuszczone.

        Trzeba badać po owocach badać i być ostrożnym, ale też uważać by nie bluźnic przeciw działaniu Ducha Św.

      • Szczerze wątpię bym miała zostać potępiona za to, że uważam że nowe formy ewangelizacji to działanie Ducha Św. A jeśli chodzi o opętanych. CZŁOWIEK OPĘTANY (tak jak ja kiedyś) NIGDY NIE WEJDZIE DO KOŚCIOŁA, NA SAM WIDOK CZŁOWIEK WYMIOTUJE! Dlaczego Ci sami ludzie, którzy uczestniczą w tych mszach nagle wydaja z siebie przeokrutne krzyki, kiedy na normalnej mszy jest spokój? DLATEGO, ŻE NA TAKICH MSZACH DZIAŁAJĄ DUCHY NIECZYSTE, a na normalnych NIE. Jeśli teraz pójdę sobie do kościoła na normalną mszę nie wydaję demonicznych okrzyków, ale na mszy o uzdrowienie już TAK! PRZECIEŻ GDYBYM BYŁA OPĘTANA (LUB MIAŁA JAKIEGOŚ DEMONA W SOBIE, NAWET MAŁEGO) TO NA ZWYKŁEJ MSZY NIE WYSIEDZIAŁABYM. BA! DO KOŚCIOŁA BYM NIE DAŁA RADY WEJŚĆ. Wiem z własnego doświadczenia. Zamiast normalnych mszy integralnych, gdzie księża będą naprawdę służyć, a jest ich niewiele pozazdrościli protestantom tych efektywnych mszy by zwabić głupiutkie owieczki.

        • i znowu ciśnie się na usta konferencja ks. Piotra Glasa. Wysłuchaj uważnie a pozbędziesz się wszelkich wątpliwości na temat Mszy o uwolnienie i uzdrowienie.

    • Te wszystkie sekty mają prowadzić do FANATYZMU RELIGIJNEGO, a wiara nie opiera się na tym. Wiara to ciągłe wątpienia by szukać, szukać i jeszcze raz szukać. Wiara to wykłócanie się z Bogiem.

  2. Ja również na mszy ojca Daniela w grudniu dowiedziałam się o nowennie. Zaczęłam odmawiać pierwszą w styczniu. Teraz odmawiam piątą i wszystkie intencje się spełniły. W to też trudno uwierzyć. Natomiast jeśli chodzi o msze mimj to działa i przez internet. Moje dolegliwości kręgosłupa ustąpiły po mszy wrześniowej, którą oglądałam i słuchałam przez internet właśnie. Warto choć w taki sposób uczestniczyć w tej mszy. W sobotę transmisja od 18.00 Polecam. Chwała Panu.

  3. nic nie wiem , ale musisz też wziąć pod uwagę , że od pewnego czasu mamy tv , mamy internet itd. Tego typu media pozmieniały ludzi . Jesteśmy większymi samotnikami , niż nasi rodzice . Prosty przykład z prądem . Kiedyś go nie było i wszyscy siedzieli przy jednej lampie , rozmawiali ze sobą , kłócili się , trwali razem . Teraz każdy ma przeważnie swój pokój , swój tv w pokoju , swój świat . Żyjemy koło siebie , ale bardzo oddaleni . Śmieje się czasami , jak wyłączają prąd ,że to jest jeden z tych momentów , gdy wszyscy nagle wychodzą ze swoich światów . Człowiek samotny łatwiej daje się zwieść na manowce itd.. itd dużo by można było pisać na ten temat . Nie nastawiaj się że jutro będzie koniec świata . Żadne z nas tego nie wie .

    • A co ma to do tego? To, że mamy teraz technologię, nie znaczy że Bóg się też zmienia i nagle staje się efekciarzem. Bóg jest stały i niezmienny. Wszystkie ruchy charyzmatyczne pochodzą z satanistycznych Indii.

      • Kiedyś słowo powiedziane lokalnie zostawało tam , teraz pisząc to samo słowo od razu trafia na cały świat . Każdy ma dostęp do tego bardzo łatwy . Piszesz , że cuda nie działy się ?? chyba mało czytałaś na ten temat . cuda się działy , tyle , że nie było internetu tv i nie mówił o tym cały świat od razu . Skąd nagle wysyp tych cudów ?? Myślę że sprawa wbrew pozorom jest prosta . Po tzw. naszym uwolnieniu z pod komuny dostaliśmy całą kulturę zachodu razem z całym jej bajzlem . Bóg stał się obciachem , siła we własne siły była cool. Jest tak nadal , dochodzą nowe pokolenia , które myslą , że poradzą sobie bez Boga , ale te stare , które straciły ileś lat na podbicie świata , nagle się budzą i zaczynają szukać powrotu . Stąd min. te cuda nawracania , czego jestem przykładem , uzdrowienia , które tez doświadczyłem . Przy okazji , że mamy internet , to fakt , że ja się nawróciłem , to wiedzą o tym nie tylko moja rodzina , ale znajomi w Anglii , Austrii itd. łącznie z Wami z całej Polski i nie tylko . W ten sposób , cud który doznaje jedna osoba , jest komentowany przez setki ludzi , którzy się nie znają . Na tym polega złudzenie spektakularności i wielości tych cudów 😉 Masz rację Bóg jest stały i niezmienny , zmieniła się forma przekazu i dostępu do wiadomości .
        Zajmowałaś się okultyzmem , tak więc Twoja sytuacja też może nie być do końca jasna . Równie dobrze może być tak , że jakiś demon dobija się do ciebie i każe Ci uważać na te msze . Możesz twierdzić , że wszyscy z nas którzy byli na tych mszach jesteśmy pionkami w grze szatana . Równie dobrze my możemy twierdzić to samo o Tobie . Kto ma rację ??

        • Cuda się działy ale bez takiego efekciarstwa! Skromnie! Problem ludzkości jest taki” 1. Bóg jest obciachem 2. Bóg czyni cuda i to takie jakie masz na właśnie takich mszach z nowymi formami ewangelizacyjnymi. Ludzie są głodni takich głośnych cudów. Szatan to wykorzystuje. Nie kupuję tego! Warto poszperać i zastanowić się a nie jak dzieją się cuda to od razu Bóg. To, że szatan mnie męczy to ja wiem ale nie pozwalam mu całkowicie mnie przejąć chodząc na tego typu msze. Tego się nigdy nie da udowodnić kto ma rację. Musiałbyś sam się przekonać na własnej skórze poznając nie tylko Boga, ale i tą ciemną stronę, ba poświęcić jej kilka lat. Tylko problem jest w tym, że jak już poznasz to zupełnie inaczej patrzysz na Boga itp. Każdy z was zareagowałby inaczej. Również i o tych mszach zmieniłbyś zdanie.

          • Zbyt wiele lat straciłem na to by bawić się od nowa w poszukiwania prawdy poprzez kontakty z duchami , Ja swoje nawrócenie dostałem na zwykłej mszy tyle tylko , że odbyła się ona w Grobie Jezusa w Jerozolimie . Pamiętam ten moment i będę pewnie pamiętał do końca życia . Ponieważ całe dorosłe byłem niewierzący , to teraz uczę się wszystkiego na nowo . To że część księży nie pochwala tych mszy i tych zgormadzeń to wiem . Mam przykład u mnie w parafii , gdzie znajoma chciała założyć taką grupę , ale ksiądz jej odmówił .
            Powiedz mi tylko jedno , bo zauważyłem , że msze o uzdrowienia często o ile nie zawsze prowadzą księża egzorcyści . Odbierasz im rozeznanie w tej sprawie ?? Uważasz , że oni ” nie wiedzą co czynią ” ??
            Może mi coś umknęło a może nie pisałaś , ale czy opowiesz o tym czego doświadczyłaś , mówię o tym objawieniu o jakim wspominasz

            • A swoje przeżyłam w jeden wieczór przed internetem, kiedy już załamana bezsensem swojego smutnego życia, zmęczona nim i w poczuciu totalnej beznadziei nagle ni stąd ni zowąd znalazłam coś takiego jak spoczynek w Duchu Św. Zaczęłam czytać i dalej szukać informacji na ten temat, aż w końcu znalazłam film z mszy św. o uzdrowienie i uwolnienie z Częstochowy. Zaczęłam to oglądać i słuchać. Tak przesiedziałam całą noc aż do rana, płacząc nie wiadomo dlaczego… Położyłam się spać o 5 nad ranem, dalej płakałam, aż zasnęłam. W przekonaniu, ze coś bardzo ważnego stało się w moim życiu. Przyszedł do mnie ktoś ważny i wyciągnął do mnie ręce. Ale nie wszystko stało się od razu. Walka miała jeszcze trwać dwa lata o moją wiarę, o pewność, że to się stało. I te msze przez dwa lata mi w tym pomogły, doznałam na nich uwolnienia, walka była ciężka i trwa wciąż…ale otrzymałam potem nowennę po paru miesiącach, a z nią przyszła nadzieja, spokój serca, odetchnęłam, po rocznej szamotaninie. Ale ataki wciąż wracały, męczył mnie płacz, rozpacz, potworna pustka i straszny lęk, blokada przed Bogiem, strach przed zaufaniem Mu. Ale nadal, czasami w totalnej rozpaczy, szłam na msze, gdzie tylko jakaś była, spowiedź co miesiąc, sakramenty, nowenna dziewięciu I – szych piątków, a potem doszedł różaniec…Było bardzo ciężko. Jeszcze nie koniec walki, ale okrzepłam już na tyle, by mieć pewność, że jestem już prawie cała przeciągnięta na właściwą stronę. Od roku mam nadzieję, spokój wewnętrzny, otrzymałam jeszcze też dużo łask innych.

            • Moje doznanie nie spowodowało, że się od razu nawróciłam. Był to dla mnie ogromny szok, że ja czegoś takiego dostąpiłam i w ogóle po co. Że sam Bóg do mnie przyszedł i przemówił bym porzuciła to czym się zajmowałam. Do mnie, a ja przecież jestem głupia, brzydka, beznadziejna, nic tu po mnie, nie mam nic do zaoferowania, nie umiem się modlić.Długo do siebie dochodziłam, że w ogóle Bóg chce mnie ratować bo i po co, a na co ja bym mu była potrzebna. Poza tym miałam przy sobie pewien przedmiot i pewnie dlatego już wtedy Bóg musiał zainterweniować bo sama nikt by już mnie nie uratował. Co lepsze ja nawet nie prosiłam żeby Bóg mnie ratował. Powtarzałam w myślach „wal się”, „nie chcę Ciebie”, „idź sobie do tych swoich wybranych łajz, pobłogosław im jeszcze więcej na to niby twoją chwałę bożą”, „wynocha i trzymaj się z dala ode mnie”. Po moich wszystkich doświadczeniach zarówno z Bogiem jak i okultyzmem, całej zdobytej wiedzy twierdzę, że na mszach o uzdrowienie nie działa Duch Św. są to nieczyste moce, które znowu obrały sobie nowy plan jak zniszczyć kościół i odsunąć ludzi od Boga, prowadząc nawet do fanatyzmu religijnego, bądź zacietrzewienia się ludzi w tych sektach prowadzonych przez mamr, mimj i inne bzdety. To totalna destrukcja, Zauważ zamawiasz msze św we własnych intencjach na normalnych mszach. Nic się nie dzieje. Jedziesz na mszę o uzdrowienie i bach dostajesz to co chcesz. Przecież tak Bóg nie działa. A w czym gorsze były msze zamówione? Ja wiem jedno szatan posunie się do najbardziej łachudrowatych zagrywek by tylko wprowadzić zamieszanie do kościoła. W sumie rozłam też był jego sprawką. Komu by zależało by nie uważać Maryji i przestać się do niej modlic

            • Najlepsze to jeszcze są uzdrowienia i błogosławieństwa przed NS wężem tak jak jest to czynione na Zachodzie. Ha ha ciekawe kiedy tu się posuną do takich rzeczy. Daję max 15 lat.

            • Józef, wiesz jak wygląda prawdziwy egzorcyzm? Jest tylko egzorcysta, osoba opętana i 2-3 osoby by trzymały opętaną osobę. Wszystko odbywa się w zamkniętym pomieszczeniu bez innych ludzi dookoła. Na egzorcyzmach w odnowie mamy cały rzeszę ludzi, a egzorcysta chodzi od człeka do człeka i niby przeprowadza egzorcyzmy. Tak to nie wygląda. Prawdziwy egozorcyzm nawet kilka powtórzeń potrzebuje

            • „nic nie wiem” mylisz w tej chwili pojęcia. Jest cała rzesza ludzi bo mówimy o modlitwie wstawienniczej, a nie o egzorcyzmie, niektórzy te pojęcia mylą jak widać, Ty teraz też.

  4. Ja dodatkowo uczestnicząc w tej mszy zostałam uleczona z dręczących mnie lęków :), najblizsze nabożenstwo w sobotę 11.10 w Sanktuarium św Jozefa w Czestochowie, na którym na pewno będę :), nie moge sie doczekac kolejnego charyzmatycznego spotkania z Jezusem 🙂 raduje sie moje serce i dusza 🙂 Nie da sie tego opisac słowami, to trzeba poczuć 🙂 Jezus żyje 🙂

  5. Co się tak spinacie, a w szczególności Adam. Po prostu nie wierzę, że zasypianie w Duchu Św. to czysta obecność Boga. Bóg działa skromnie i po cichu, bez takiego efekciarstwa jakie teraz nam fundują księża w swoich NOWYCH FORMACH EWANGELIZACJI. Nie zgodzę się, że skoro zło teraz zwiększyło na sile Bóg nagle też zmienia strategię i udziela łask w takim nadmiarze. Zielonoświątkowe badziewie i protestanckie odnowy wzięły swój początek w Kundalini. Nagle to coś przyszło do KK. Księża i ich niby charyzmaty? Fałszywe duchy.

    Możecie mówić, że nie mam pojęcia o czym mówię. Niestety chciałabym też tak myśleć o sobie. Przez lata zajmowałam się okultyzmem (nie, nie tarotem i wróżbami bo to Halloween, ale przywoływaniem demonów i inne rytuały itp.) Wiecie, czemu teraz jestem wolna? Bo w cudowny sposób Bóg mnie uwolnił, ale po cichu, kiedy nikt nie wiedział, widział i słyszał (dlatego pisałam kiedyś tutaj, że dostałam taki znak, że nawet święci takich nie dostawali). Nie musiałam iść na żadną mszę z uzdrowieniem. Bez efekciarstwa, zasypiania itp. Nie stal nade mną żaden ksiądz, nie kładł mi rąk ani nie mówił „teraz Pan Jezus uzdrawia tą i tą osobę”. Nie ma czegoś takiego! Nie dajcie się zwieść!

    • Nie każdy spoczynek w Duchu św. jest tym spoczynkiem . często ludzie sami upadają , bo chcą tego . Ludzka ułomność , by na siłe coś wymóc u Boga siedzi w każdym z nas a u ludzi , którzy zmagają się z cierpieniem latami tym bardziej jest pragnienie za wszelką cenę by zostac uzdrowionym .Mówił o tym min. ojciec Witko

        • Nie chodzi mi o dyskredytowanie . Myślę , że jak ktoś cierpi , to wiele sygnałów , które dostaje z ciała chce odbierać jako ten moment , że dostanie spoczynek . Ostatnio na rekolekcjach słuchałem , że spoczynek w Duchu św . nie jest konieczny by zostać uzdrowionym . On jest tylko spektakularny , bo wtedy wiadomo , że ktoś dostał łaskę i tu właśnie robi sie niepotrzebny problem , bo ktoś przez swoje kombinowanie by upaść , nie podda się woli Bożej , ale będzie myslał tylko o tym by upaść . Na mszy uzdrawiającej uzdrawiani są wszyscy , ale nie wszyscy od razu , zresztą co Wam będę pisał , w końcu też chodzicie 🙂

          • Ale nie zrozumiałeś mnie Józefie, ja się odnoszę do wypowiedzi nic nie wiem, która, w swoich postach wrzucając do jednego wora sektę zielonoświątkową z mszami o uwolnienie i uzdrowienie, z których płynie dobro i łaski, próbuje zdyskredytować te drugie jako takie. A co do Twojej wypowiedzi, to zgadzam się z Tobą, że nie każdy spoczynek jest prawdziwy i nie zawsze jest konieczny do uzdrowienia. Bo to nie spoczynek jako spoczynek uzdrawia, ale sam Bóg w nim obecny przez Ducha Św., a spoczynek jest tylko widzialnym znakiem i dowodem działania łaski Bożej.

            • Odnoszę się do wypowiedzi nic nie wiem, bo ona używała różnych argumentów przeciwnych rozmaitych i do całości jej postów.

      • Egozrcyzmy działają wtedy kiedy przeprowadza je TYLKO KSIĄDZ KATOLICKI nie zamieszany w uzdrawianie itp. Zadziwiające czemu takiego księdzu jest nawet ciężej wypędzić demona niż księdzu z jakiejś odnowy, któremu lepiej to wychodzi i jak szybko. Opuś cialo bla bla i już nie ma. A prawdziwy ksiądz męczy się nad egzrocyzmem. Musiałabyś uczestniczyć w takim seansie żeby zobaczyć różnicę.

        • Własnie mi chodziło o te przeprowadzane przez księdza, który jest wyznaczany przez biskupa miejsca. Byłam ciekawa czy jesteś niechętna tylko tym spotkaniom i organizacjom, czy ogólnie księżom i egzorcystom, bo dla mnie to jak się wypowiadałaś, ze byłaś w okultyzmie, a potem się sama z tego uwolniłaś, to mi szczerze mówiąc zapaliła się czerwona lampka. Nie chciałam ciebie, ani potępiać, ani ośmieszać.

          • Dziękuję E. jestem za księżami, ale normanymi czyli nie praktykującymi odnów. Poza tym prawdziwych kapłanów z powołania jest coraz mniej. Egzorcyści są potrzebni i to bardzo, ale prawdziwi nie z tych odnów. Aha i księża, a nie pastorzy egzorcyści.

  6. Kasiu cieszę się, że jesteś z nami, że otrzymałaś łaskę nawrócenia, chociaż domyślam sie, ze nie było łatwo.
    Nie wiem jak jest z Tobą, ale mi w gorszych chwilach pomaga zawsze różaniec, sakramenty, szczególnie czesta spowiedz i Komunia oraz Msza św. i adoracja NS, czytanie Pisma Św.,a także modlitwa uwielbienia (to jest silna modlitwa, także przeciw zlu)
    Okazało sie, że ja potrzebowałam także rozmowy z księdzem oraz stałego spowiednika. Stały spowiednik, czy kierownik duchowy jest pomocny w nawracaniu się, a takze aby nie popaść w stare grzechy i nawyki, aby rozpoznać swoją drogę i wole Boga względem nas. Myślę, że jakaś wspólnota modlitewna, też jest ok.

  7. Widzę, że nie da się wam przetłumaczyć, że to nie Bóg tylko wielka mistyfikacja szatana. Za bardzo już jesteście zacietrzewieni w tym. Ja dostałam znak, że mam nie chodzić na takie msze. To mi wystarczy. Brnijcie dalej na własne życzenie, niestety mam większą wiedzę od was w tych sprawach NIESTETY (żadnego chwalenia się). Najgorsi są ci księża promujący te rytuały rodem z protestanckich SATANISTYCZNYCH obrządków. Niestety niewielu jest już normalnych księży w Polsce, a zagranicą to już w ogóle szkoda słów.

    • „nic nie wiem”, a mogłabyś rozszerzyć? ja zawsze staram się wysłuchać obydwu stron i we własnym sumieniu podjąć decyzje, czy to dla mnie dobre, czy złe. Każdy głos jest potrzebny, bo złe krązy „jak lew ryczący”.

      • „nic nie wiem” jeszcze jedno. Czy rozmawiałaś z jakimś księdzem na ten temat? Bo jeżeli to są tylko twoje własne przemyślenia czy objawienia, to mam nadzieje, że masz świadomość, że ci to może podsuwać zły. Dlatego tak ważna jest opieka w takiej sytuacji kapłana. Zły również może podszywać się pod Pana Jezusa, czy innych Świętych. Nie oskarżam tu ciebie, ani nie chce umniejszyć tobie, po prostu z czystej troski, abyś nie zabrnęła w coś, z czego nie ma powrotu.

        • Mi ksiądz powiedział, że sam nie wie dokładnie co o tym myśleć. Powiedział, że się nigdy z tym nie spotkał,to jest coś zupełnie nowego w katolicyźmie. Mówił, że nawet jeśli to prawda i naprawdę jest to działanie Ducha Św. należy również uważać by nie popaść w obłęd. To znaczy jak on to ujął „nad-emocjonalnie podchodzić do wiary, co może być później bardzo zgubne”. Różnie ludzie reagują na tego typu sprawy. Poza tym Bóg w KK nigdy nie dokonywał ZAŚNIĘĆ W DUCHU ŚW. Aż tu nagle zmienił sobie zdanie i może skontaktował się z księżami „dawajcie, robimy odnowy w Duchu Św. jak to ma miejsce u protestantów”.

          • Ja się nie emocjonuje ani w żaden obłęd nie popadam i myślę, że nikt z nas tutaj także w nic takiego nie popada. Każdy ma swój rozum, rozeznanie i wolną wolę.

  8. Zarówno my możemy być zacietrzewieni, jak i Ty fanatycznie możesz próbować nas odwieść od czegoś, co jest pozytywne, wmawiając co innego, a przy okazji szerząc fałszywe świadectwo na temat tych mszy i odwodząc innych, którzy jeszcze nie byli na nich, żeby tam nie szli.

      • Lepiej być tchórzem i na wszelki wypadek nie modlić się, nie uczestniczyć we mszach świętych szczególnie tych o uzdrowienie, lepiej pozostać z dala od Boga bo to wypaczenie płonna wiara, na wszelki wypadek postawa wycofana – no piękne owoce szatańskich wysiłków – gratuluję ” nic nie wiem” – dobra rada ode mnie – czas przestać być tchórzem i się dowiedzieć – otworzyć na działanie Ducha Świętego. Trud i zaufanie – Bogu w Trójcy Jedynemu – ze wszech miar Dobremu – zawsze się opłaca. Bóg oprócz życia doczesnego, które jest tylko pierwszym etapem naszego istnienia ofiaruje nam za życie w trudzie, znoju, ale w ufności Bogu, piękne dary, niewidoczne czasem gołym okiem, ale ubogacające nasze wnętrze i to wnętrze właśnie – dusza będzie jej wartość oceniana na sądzie ostatecznym. A my mając wolną wolę mamy prawo zadecydować i zaryzykować, by żyjąc według zaleceń Pana Jezusa i w ochronie przed złym modlić się i uczestniczyć we wszystkich nabożeństwach odprawianych przez KK, korzystać z sakramentów świętych, by zapewnić sobie życie po życiu – znów tchórzliwie wypierając tą oczywistość oszukujemy się, i zamiast być coraz bliżej Boga i doznawać szczególnych łask i uzdrowienia siebie i uzdrawiania innych – chociażby przez entuzjazm w oczekiwaniu na ponowne przyjście Pana Jezusa, by mógł okazywać nam swoją moc, pomagać nam w sposób namacalny tu na ziemi , bo może nie będzie już po papieżu Franciszku więcej papieży, bo będzie z nami sam Pan Jezus już po wieczne czasy i na Ziemi, i w Niebie, to za sprawą przewrotności szatańskich pozbawiamy się tej możliwości uświęcania i odsuwamy od siebie czas na wybawienie.
        „Nic nie wiem” twierdzenie, że nic nie wiem – to nie jest wystarczają usprawiedliwienie dla ludzkości. Strach przed otworzeniem się na działanie Ducha Świętego jest automatycznie zgodą na przyzwolenie na posługiwanie się nami przez szatana. Wybór i konsekwencje tego należą do nas. Przy czym, trzeba pamiętać, że szatan jest okrutny i bezwzględny i również ma moc przewrotną w tym znaczeniu, że w życiu doczesnym opakowanie rzeczy proponowanych przez niego jest co najmniej ładne, jeśli nie piękne i ze wszech miar wabiące, ale w środku, a ujrzeć niektórym to wnętrze dane jest dopiero po śmierci, że jest nic nie warte, a właściwie wręcz przerażające, wstrętne i okrutne. O tym wszystkim wiemy i od nas zależy czy zaufamy Bogu i nawet znosząc cierpliwie po ludzku odbierane niesprawiedliwości i cierpienia, chociaż przecież niekoniecznie, bo będąc uczciwym, pracowitym też można być bogatym materialnie, ale bez przesady, bo wówczas należałoby połowę swego majątku rozdać biednym, sprawimy, że zapewnimy sobie przebywanie na resztę trwania w zaświatach blisko Boga, czyli z uczuciem spełnienia i nieprzemijającego szczęścia. Bo milsi są Bogu ubodzy, a bezgrzeszni ludzie niż bogaci grzesznicy, dorobkiewicze na cudzej krzywdzie. To chyba nie podlega dyskusji, że majątku swego nie kładziemy na szali przy ocenianiu nas przez Pana Boga, tylko liczą się nasze uczynki dobre, myśli, słowa. To co zostawiamy następnym pokoleniom nie ma gwarancji przetrwania, każdy wnosi swój indywidualny bagaż, a nie spadek po pracowitym ojcu, każdy musi sobie sam zasłużyć na dobrą ocenę w oczach Boga. Dobrze, że mamy KK, sakramenty, msze św. i charyzmatyków i egzorcystów i książki i czasopisma z których możemy czerpać siłę i ubogacać nasze dążenia do świętości. Dobrze, że ludzie wierzą w cuda. Bądźmy odważni, nie bójmy się wierzyć, jedyne czego się bójmy, to grzeszyć i wspomagajmy się modlitwą i wstawiennictwem Najświętszej Matki i Aniołów i Wszystkich Świętych, żeby strzegli nas przed blichtrem szatańskich sztuczek, żebyśmy byli odporni na zło i nigdy nie usprawiedliwiali żadnego małego grzeszku, bo w ten niepozorny, nieuchwytny sposób otwieramy się na działanie złego, który mami nas coraz bardziej, obiecuje materialne zdobycze lub doznanie wzniosłych uczuć, a na końcu co ? pustka i rozczarowanie pod każdym względem Miejmy Jezusa przed oczami i tylko Jemu chciejmy się podobać. Powierzajmy Mu wszystkie swoje sprawy i Jego Matce, trwajmy na rozmodleniu w każdej chwili naszego życia. Nie będzie wtedy chwil straconych, a każda z nich ma szanse wydać wspaniałe owoce. Tak to działa, tym otwarciem się na działanie Ducha Świętego i ignorancją dla szatana, odwagą i zawierzeniem się Maryi i Jej opiece pomożemy w pokonaniu zła na świecie. O tym marzy cała ludzkość – przynajmniej powinna. A jeśli jeszcze tak nie myśli – to czas to zmienić.

          • „Wybór i konsekwencje tego należą do nas. Przy czym, trzeba pamiętać, że szatan jest okrutny i bezwzględny i również ma moc przewrotną w tym znaczeniu, że w życiu doczesnym opakowanie rzeczy proponowanych przez niego jest co najmniej ładne, jeśli nie piękne i ze wszech miar wabiące, ale w środku, a ujrzeć niektórym to wnętrze dane jest dopiero po śmierci, że jest nic nie warte, a właściwie wręcz przerażające, wstrętne i okrutne. O tym wszystkim wiemy i od nas zależy czy zaufamy Bogu i nawet znosząc cierpliwie po ludzku odbierane niesprawiedliwości i cierpienia, chociaż przecież niekoniecznie, bo będąc uczciwym, pracowitym też można być bogatym materialnie, ale bez przesady, bo wówczas należałoby połowę swego majątku rozdać biednym, sprawimy, że zapewnimy sobie przebywanie na resztę trwania w zaświatach blisko Boga, czyli z uczuciem spełnienia i nieprzemijającego szczęścia”

            No i właśnie to jest to co myślę o tych mszach, Jestem za normalnymi mszami i normalnymi księżami służącymi pomocą. a nie za bogatymi w łaski odnowami. Bóg może Cię uzdrowić bądź odnowić nawet w stodole czy oborze jak świnki karmisz.

          • nic nie wiem, a skąd wiesz, ze ci ludzie, którzy chodzą na msze o uzdrowienie, nie chodzą w niedzielę do kościoła na normalne zwykłe nabożeństwo? Sorry, a co jeśli po takich mszach zapełniają się kościoły podczas zwykłej niedzielnej mszy? Nie wiem, skąd wysnuwasz takie wnioski? Masz jakieś badania statystyczne odnoszące się do tego? Bo na jakiej podstawie tak piszesz? Aha, to są Twoje założenia po prostu z powietrza wzięte. Wiesz, łaska Boża może działać wszędzie i pracować codziennie w człowieku, zgadzam się. Ale czy to jest argument na to, że na mszach o uzdrowienie się to nie dzieje? To jest fałszywa argumentacja.

  9. Podsumowując krótko, każdy ma swój rozum i wolną wolę na tym polega wiara. Samodzielnie podejmujemy decyzję jaka forma modlitwy nam najbardziej odpowiada i w jakim kierunku idziemy do kościoła.

  10. Pamiętam, że na którymś spotkaniu o.Daniel modlił się o dar odmawiania Nowenny Pompejańskiej, widać, że przynosi to owoce, że są osoby tutaj, które odmawia właśnie NP po spotkaniach otwartych.
    Po po owocach poznajemy, czy dary które są udzielane na spotkaniach pochodzą od Ducha Św. : „Owocem zaś ducha jest: miłość, radość, pokój, cierpliwość, uprzejmość, dobroć, wierność, łagodność, opanowanie. Przeciw takim [cnotom] nie ma Prawa. ” (Ga 5,22-23)
    „nic nie wiem” trochę się zapętliłaś, masz swoje przekonania, uważam, że błędne (też dotyczące protestantów). Każdego Bóg uzdrawia inaczej, bo jesteśmy inni, to, że Ciebie wyzwolił w cichości serca, to znaczy, że było to najlepsze dla Ciebie. Mnie wyzwolił przez łzy, innych jeszcze przez śmiech, nie nam oceniać działanie Boże. Natomiast możemy ocenić po owocach czy coś od Ducha Św. pochodzi, czy od złego.

    • Ja podczas Mszy o UiU głównie płakałam, ale też moje serce mocno biło, kołatało. Pamiętam, że pierwszej transmisji słuchałam późnym wieczorem, później przez całą noc serce nie dawało spokoju, biło bardzo mocno, nie dawało spokoju. Takie mocniejsze i słabsze kołatanie trwało jeszcze następnego dnia. I właśnie mam pytanie… Czy można zostać wyzwolonym poprzez chorobę – objawy grypy, gorączka odczuwalnie silniejsza niż wskazywał termometr, bo wręcz leciałam przez ręce (nastąpiło to po Mszach, a nic nie wskazywało że się akurat rozłożę). Oczywiście, brałam leki, antybiotyki, ale to wszystko jakby było mało skuteczne. Wydzielina brała się nie wiadomo skąd, wciąż i wciąż. Silny ból pleców. W takim stanie trwałam ok. 3 tygodnie. Czy jest możliwe, aby Bóg działał w ten sposób? Różnie można myśleć. Wiem, moje pytanie może wydać się dziwne, ale może ktoś też czegoś podobnego doświadczył.

      • Wydaje mi się, że tak.
        Mnie podczas pierwszej Mszy św. o uzdrowienie trzęsło przez ponad 2h, na przemian było mi zimno i ciepło oraz nie czułam nóg, bo miałam jak z waty.

        • Mnie Bóg uleczył w delikatny sposób. Żadnego pogorszenia zdrowia. Takie stany miałam jak postanowiłam się modlić na różancu i nach wymioty, prawie zawał serca, gorączka itp. Bóg jak zadziałał to jak dżentelmen, a szatan jak mnie zaatakował to potraktował mnie jak zwierzę, które można sobie pobić

          • To, co przeżywasz podczas różańca, to jest właśnie oznaka, że nie jesteś w pełni wolna i różaniec Cię od tego uwalnia. To oznaka, że różaniec działa, bo szatan się wpienia i To szatan Ci sprzedaje tę gadkę i zwodzi Ciebie, że to od różańca. Nie! To od szatana, a nie od różańca! Różaniec Cię właśnie uwalnia. Odmawiaj różaniec, sama się przekonasz i za jakiś czas sama przejrzysz na oczy, że to, co teraz mówisz, jest nieprawdą. Po prostu szatan podsuwa Ci fałszywą logikę , że jak przy różańcu masz tak, że czujesz się słabo i masz takie dziwne objawy, to znaczy, że jest źle i trzeba to odstawić. Nie! Prawda jest taka, że szatan próbuje osłabić Twoja wolę, okłamując Cie, że te objawy są od różańca, żebyś przestała się modlić, a on będzie dalej panował nad Twoją duszą, bo chce mieć nadal władzę nad Tobą. Walczy o twoją duszę. Poprzez fałszywe argumenty i logikę, widać, że to się kupy nie trzyma.

            • Czy ja mowię, że mam te objawy od różańca? NO LUDZIE CZYTAJCIE ZE ZROZUMIENIEM!!!! MÓWIĘ, ŻE MAM TE OBJAWY OD KIEDY ODMAWIAM RÓŻANIEC CO OZNACZA, ŻE SZATANOWI SIĘ TO NIE PODOBA!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

            • Aha, napisałaś o różańcu tak nie na temat akurat, jak rozumiem? Myślałam, ze próbujesz coś tutaj argumentować w temacie dyskusji per analogiam. Ale ok. zostawmy to! Cieszę się, że się tutaj zgadzamy.
              Wracając do tematu, dalej nie rozumiem jednak, na czym opierasz ową niezbitą pewność, że Bóg może działać tylko delikatnie? I wiesz, gdzie się kończą granicę Jego działania i sposoby działania. Nie masz na to żadnych rzeczowych argumentów w znaczeniu konkretów, którymi potrafiłabyś swoją tezę uzasadnić poza jakimś tam jednym przykładem zielonoświątkowców. Wszystko, co piszesz to jest Twoja teoria wynikająca z założenia, które przyjęłaś na podstawie sekty zielonoświątkowców, który to przykład nie jest również żadnym argumentem tylko uogólnieniem i to dużym. Po prostu przyjęłaś nie wiedzieć skąd założenie na temat działania Boga. To nawet nie jest teoria, tylko samo nagie założenie. A w Piśmie Św. znajdziesz całą masę argumentów za tym, że Bóg może różnie działać. Poszukaj ich. Ale Ty zacytujesz znowu o fałszywych prorokach.

  11. Sama brałam udział w mszach z modlitwą o uzdrowienie. Nie działo się ze mną nic szczególnego, nie zasnęłam w Duchu św… ale z każdego takiego spotkania wychodziłam z ogromnym spokojem wewnętrznym i radością. Jednak skoro ostatnio sami biskupi ( np. biskup opolski ) nawołują do przyjrzenia się działaniu ojca Daniela i jego wspólnoty modlitewnej to może rzeczywiście należałoby na pewien czas zachować dystans…Zgadzam się z tym co powyżej napisał Adam „po owocach ich poznacie”…ale na to potrzeba czasu.

  12. To, że jakiś biskup coś tam powiedział, to jeszcze o niczym nie musi świadczyć. W Kościele też na pewno znajdują się zwolennicy i sceptycy i stanowiska są podzielone, jak we wszystkim. To może być jego prywatna opinia odnośnie tego. Ja widzę pozytywne działanie tych mszy i nie spotkałam się z osobami, które na tych mszach czy po tych mszach doświadczyłyby czy doświadczają czegoś złego, sama tam jeździłam. Ludzie może są zniewoleni, nawet nie będąc tego świadomi, dlatego być może po tych mszach przeżywają dręczenia, które biorą za negatywny skutek samych mszy, podczas gdy to jest skutek tego, w co się może wcześniej sami zaangażowali i nawet nie maja pojęcia, że to było groźne. A może też się nawracają i cierpią dręczenia. A czasami ludzie, którzy nie rozumieją po prostu pewnych kwestii, myślą, że jako ktoś koło nich jest uwalniany, to w nich wejdzie jakiś zły duch i później opowiadają bzdury, że w nich coś weszło na takiej mszy, ale to wynika z niezrozumienia i niewiedzy. Zresztą sam o. Daniel o tym mówił, żeby się nie bać. Uważam, że każdy powinien się kierować własnym rozumem i intuicją.

  13. Wydaje mi się, że niektórzy za bardzo skupiają się na samym działaniu, odczuciach i przez to za bardzo są rozemocjonowani czymś, co samo w sobie jest pozytywne, a emocjonując się tak strasznie tym, wywołują w innych mylne przekonanie, ze tego się trzeba bać i że to coś groźnego w tym jest. Dystans to trzeba zachować, ale wobec własnych emocji i nie traktować takich mszy jako jakiegoś spektaklu czy widowiska, tylko jak czas modlitwy ze szczególnym działaniem łaski Bożej.

  14. UWAGA!!!
    Ludzie, ja wam powiedziałam moje przemyślenia. To samo powiedziałam Bogu „ja w takie rzeczy to nie wierzę, nie wierzę że to sprawa Ducha Świętego, jak jest inaczej to sam mną pokieruj tak bym się przekonała czy to prawda czy nie”. Nie aż tak dawno temu też chciałam gdzieś odnaleźć Boga. Najpierw chciałam się poddać, miałam wszystkiego dość i złożyć akt apostazy. Wiecie, chrzanić to, cały ten okultyzm, Boga co mnie stworzył i tak się żyć nie chceitp. Nie udało się. Bóg sprawił że nawet nie miałam siły wstać i wziąć się za to sprawę. Później szukałam Boga i chciałam gdzieś hmmm może „należeć” albo od innych się uczyć i poznawać Go. Wiecie przewodników. Szukałam po protestantach, zielonych i kościołach episkopalnych. Zapytałam się Boga, czy w takim razie te obcowanie z Nim tak bliskie (jak mają to ludzie w tych kościołach) jest dla mnie i Bóg dal mi znać, że NIE. Skończyłam w kościele katolickim z Bogiem sam na sam siedząc w ławce w kościele lokalnym.

    Ja przedstawiłam wam moją opinię na temat tych wszystkich odnów itp. Mam nadzieję, że się one skończą, a więcej pojawi się prawdziwych kapłanów z powołania.

  15. Odnowy były praktykami już dawno zakazanymi przez papieży i kościół. ZANIM NASTĄPIŁ NAWET ROZŁAM.

    Pragnienie nadzwyczajnych zdarzeń jest cechą charakterystyczną charyzmatyzmu. Jest to dla nich sprawdzenie błogosławieństwa o obecności Ducha Św., jest to jedna z przyczyn sukcesu ruchu. Komentarze świętych np. św. Wincentego z Ferrier podkreślają, że pragnienie uczuć i nadzwyczajnych doświadczeń jak wizje, ekstazy, cuda, zmysłowe doświadczanie Boga jest strasznym niebezpieczeństwem dla duszy. Dlaczego? Dlatego, że takie pragnienia przychodzą z próżnej ciekawości wobec majestatu Bożego, z braku wiary, a może nawet z żądania pysznej, szczególnej bliskości z Bogiem. Dlatego też, diabeł korzysta z tego pragnienia i pokazuje duszy błędne wizje i objawienia, bo on ma naturę anielską i może wywierać wpływ na zmysły, fantazję, i wyobraźnię. Skutkiem takich pragnień jest pycha, duchowy egoizm i utrata wiary. Bowiem w końcu własne uczucia stają się ważniejsze niż nauczanie Kościoła. (Zob. św. Wincenty z Ferrier, „Życie duchowne”, VIII.1)

    Dobranoc 🙂

  16. Działanie Zlego na ludzi z Odnowy (zdarzają się i takie przypadki, skopiowane z forum jakiegoś)

    „…Moja ciotka zaczela chodzic na spotkania tej Wspolnoty i zmienila sie o 180 stopni!Caly czas mowi tylko o Bogu,z domu nie rusza sie bez Pisma Swietego,non stop cytuje Biblie,poprostu zachowuje sie jak jakas nawiedzona.Zaczepia nawet ludzi na przystankach autobusowych i namawia na udzial we wspolnocie.Kiedys byla inna,mozna bylo z nia normalnie pogadac,poplotkowac a teraz jej odbilo.Non stop przynosi nam jakies ksiazki,artykuly do czytania o tej wspolnocie.Te jej spotkania odbywaja sie co niedziele 3-4 godziny w Kosciele ale jak dla mnie pachnie to sektą…”

    Tak więc różnie szatan może działać poprzez „nawracanie” innych do Boga

  17. I kolejna historia. Ja po prostu wolę Boga w kościółku lokalnym bez charyzmatów, taką chcę Bozię

    „Bliska mi osoba doświadczyła niepokojących wizji podczas spotkania zaangażowała
    się niedawno… Cierpi teraz z powodu czegos co nazwałbym stanami lękowymi! Nie
    chce przebywać sama, jest wewnetrznie rozbita, nie chce o tym rozmawiać…
    Szukam pomocy- ta osoba nie chce rozmawiac z psychologiem – nie podzielajacym
    jej religijnych przekonań. Do kogo mam się zwrócić o pomoc!”

  18. Wiem z neta historie ludzi, no ale kto moze powiedziec wiecej niz Ci zwiazani z tymi sektami

    „Szesc lat temu uczestniczylam aktywnie w spotkaniach ruchu odnowy w Duchu
    Sw.Byly to zarowno mityngi w kosciele, jak i rozne wyjazdy. Na jednym z takich
    wyjazdow bylam swiadkiem dziwnych sytuacji, ktore mialy miejce niemal
    codziennie i dotyczyly wielu osob.Pewnego dnia w trakcie mszy sw. jedna z osob
    gwaltownie przerwala liturgie krzyczac na caly kosciol, ze jest…Matka Boska i
    ze ma specjalne poslanie do wszystkich uczestnikow odnowy.Potem zaczela cos w
    niezrozumialym jezyku wykrzykiwac ku przerazeniu wszystkich zgromadzonych.
    Ksiadz uciszyl ja w jakis sposob i wszystko wrocilo do normy. Nikt niczego nie
    komentowal az do dnia nastepnego. A wlasciwie nocy, kiedy to kolejna
    uczesniczka obudzila sie z przerazliwym krzykiem, oznajmiajac, ze miala
    koszmarny sen , w ktorym byla gwalcona i torturowana przez Szatana.Sen
    powtarzal sie jeszcze przez dwie kolejne noce.Pare dni pozniej w
    kosciele ,podczas tzw. modlitwy w grupach ta sama kolezanka, zupelnie nagle,
    zaczela spiewac cos w sposob przekraczajacy jej mozliwosci wokalne (jej glos
    brzmial nienaturalnie cienko, twarz stala sie blada ,sprawiala wrazenie
    odcietej od rzeczywistosci ).Trwalo to pare chwil i znowu wszystko wrocilo do
    normy.Kolejny incydent mial miejsce na wycieczce do Niepokalanowa,podczas
    ktorej wszyscy spiewali pobozna piesn z wielkim zaangazowaniem.Wrod uczestnikow
    znajdowal sie czlowiek uposledzony umyslowo, ktory owa piesn zaczal nagle
    spiewac bezustannie i z niezdrowa pasja.Pod koniec dnia zdecydowano odeslac go
    do domu.Kulminacyjnym momentem okazal sie ostatni dzien naszego wyjazdu.Po
    wspolnym tzw.pogodnym wieczorze ksiadz poprosil wszystkich do kosciola na
    ostatni Rozaniec.Wszyscy odmawiali go zgodnym chorem przez kwadrans, gdy
    zakonczylismy calosc, okazalo sie,ze to …wcale nie koniec, ksiadz agresywnie
    naklonil nas do odmowienia kolejnego rozanca, potem znowu nastepnego itd.
    itd… Tempo rozanca caly czas wzrastalo, mialam wrazenie, ze klepiemy cos bez
    sensu, a ksiadz calkowicie stracil nad soba kontrole. Kolejne osoby zaczynaly
    powoli opuszcac kosciol.Okolo polnocy wbiegl do kosciola poruszony sytuacja
    proboszcz.Podniosl glos i to chyba naprawde otrzezwilo naszego ksiedza. Zaczal
    cos tlumaczyc, jedyne, co zapamietalam to slowa,ze „w spolnocie takiej jak ta
    latwo jest doswiadczyc obecnosci Szatana, dlatego musimy prosic Boga o sile, by
    moc sie mu przeciwstawic.”

    • Widocznie w takich wspólnotach jest tzw. nakręcanie się, jeden przez drugiego gdzieś w głębi świadomości chce byc bardziej świętym od drugiego, pokazać drugiemu że to do niego Bóg przemawia a nie do innych.
      kiedyś byłam na oazach i czasami też działy się takie rzeczy, że człowiek jak nie śpiewał w językach albo nie majaczył jak niektórzy w modlitwie to czuł się wyobcowany. latwo nawet stracić wiarę, a przynajmniej dorobić się uczucia odrzucenia przez boga, bo inni ważniejsi, bardziej uduchowieni.
      ja bym te sprawy zaliczyła nawet do czysto psychologicznych, do tzw. zbiorowej histerii.

  19. A ja nie zamierzam rezygnować z tych Mszy św. Dzięki nim nawróciłam się do Boga. Teraz jest On na 1 miejscu, a nie jak kiedyś gdzieś daleko. Codziennie odmawiam różaniec już od ponad 2 lat oraz staram się częściej chodzić na Msze św. a nie tylko w niedzielę. Same pozytywy widzę.

  20. Do „nic nie wiem”- Ty naprawdę nic nie wiesz… Przykre, że pomimo to z taką zaciekłością atakujesz… Gdzieś coś wyczytałaś, coś przeczytałaś, a teraz rzucasz hasłami wyrwanymi z kontekstu. Nie sposób sprostować wszystkiego, co zarzucasz Odnowie w Duchu Św. mogę napisać tylko tyle: z Odnową jestem luźno wziązana od 4 lat. Mam za sobą kilka mszy o uzdrowienie, forum charyzmatyczne, rekolekcje ignacjańskie. To jest niesamowite, jak Pan Jezus mnie przemienił podczas tych wydarzeń. Z osoby smutnej, z depresją, z licznymi zranieniami z dzieciństwa stałam się dzieki Niemu szczęśliwą kobietą, pełną radości z dziecięctwa Bożego. Wyprostował moje ścieżki, wysłuchał moich modlitw i stopniowo uleczył całą moją rodzinę. Takiego spokoju w sercu wielu może mi pozazdrościć. Gorąco polecam:) 🙂 🙂

    • Ja nikogo nie atakuję. Nie czytaj moich komentarzy z takim nastawieniem 🙂 Niczym też nie rzucam bo gdzieś coś sobie przeczytałam. Nie znam Cię, ale śmiem twierdzic że mam może większe doświadczenie z innymi bytami niż Ty, niestety.

      • Nie zapominajcie że wtych spotkaniach uczestniczą rózniludzie czasem chorzy psychicznie lub nerwowo a moze opetani i zniewoleni ie krzyki i zachowania to jeden z efektów modlitwy uzdrowienia wszyscy wiedzaze tak się dzieje to nie nikogo nie dziwi jak zobaczą takie dziwne zachowana na mszach a jak ktoś się boi to nie nie idzie napewno niektóre rzeczy które sie tam dzieja to odbiegającenieraz od rzeczwistości ale nadmienic trzeba że szatan strasznie boi się takich mszy a nawet całe legiony szatany bo modlitwa do Boga Matki Bozej Ducha ŚW a szczególnie do sw Archanioła Michała unicestwia je i przegrywaja musza zostawic człowieka w spokoju a co im nie na rękę bo całą walka o człowieka jest przegrana . Dlatego uważam że szatanowi nieraz bardzo zależy i tak przebiegle i sprytnie działa przez rózne metody i ludzi a nawet nieraz ksieży żeby nas od tego odwiżć żeby nie chodzic na takie ,msze i myślę że jezeli człowiek jest w pełni zdrowy na umyśle oraz w wierze to umie rozróznic co to jest sekta a co to są msze o uzdrowienia i uwolnienia. Poza tym chciałm napisać jeszce o takim przypadlu jaki miął miejsce w naszym kościele na mszy o uzdrowienie gdzie była to oczywiście nowość w naszej miejscowości bo co miesiąc na takiej mszy pojawiało się coraz wiecej osób i myślę że szatanowi się to nie podobało bo dwa razy się zdrzyło że przed tym nabożeństwem zdarzyły się dwa wyadki naprzejsciu dla pieszych które znajdowało sie w poblizu koscioła gdzie raz motocyklista wjechał w młodą osobę i jej koleżanke gdzie jedna zginęła a za rok na tm samym przejsciu w drodze do kościoła na to nabożeństwo znów wjechał kierowca w dwie siostry gdzie jedną zabił na miejscu innym razem na takiej mszy o uzdrowienie zmarłą też młoda osoba. Natychmiast wszędzie dało się słyszeć głosy ludzi że trzeba przestac chodzic na te msze bo zawsze jakięś rzeczy tragiczne się dzieją na szcz escie ludzie nie spanikowali i dalej chodzą .

  21. PS. A na pierwsza msze o uzdrowienie poszłam tylko i wyłącznie z ciekawości. Pamiętam, że wtedy byłam zszokowana radością ludzi wielbiących Boga z podniesionymi rękoma, ze łzami w oczach i jedyne, o co poprosiłam Jezusa, to:” Panie, jeżeli Ty naprawdę jesteś, to ja też tak chcę sie radować, jak oni”… I zaczęło się moje nawrócenie…
    Oczywiście nie twierdzę, że to jest jedyna droga do Boga, mogę jedynie potwierdzić, że akurat dla mnie Jezus miał taki plan…
    Zamiast marnotrawić czas na jałowe dyskusje, po prostu szukaj Boga, albo…pozwól Mu się odnaleźć 😉 Edyta Sztein też chciała tylko poznać prawdę, a wszyscy wiemy, jak to się skończyło, czego i Tobie serdecznie życzę 🙂

  22. W naszym katolickim kraju jest tak, że jak osoba duchowna jest za dobra, pomaga bezinteresownie, ludzie do niego ciągną ze wszystkich stron to trzeba takiego kapłana zniszczyć i zabronić spotkań modlitewnych. U mnie w parafii w Toruniu był też taki rozmodlony ojciec Maksymin do którego ciągnęły rzesze wiernych z całej Polski. Po kilku latach dobrej posługi kapłańskiej przełożony zakonu zabronił organizowania spotkań modlitewnych i przeniesiono o. M do innego zakonu gdzie słuch o nim zaginął.

      • Nie chcę myśleć tylko co by było jakby tylko jeszcze do szczęścia znieśliby celibat i mogli by się żenic utrzymywalibysmy całe rodziny i dzieci księży

      • „nic nie wiem” bredzisz, wszystko wiesz najlepiej, jeden jest taki, który nad Boga się wynosi.
        Podaj rzetelne dane na temat zakłamania w naszym katolickim kraju, na tle innych katolickich krajów, a nie używaj argumentów, które słyszę od krzykaczy co nienawidzą Kościoła.
        „Tutaj już nie ma prawdziwych księży z powołania i nie będzie”.- znasz serca kapłanów i zakonnic
        ? to niby kto powołuje kapłanów? powołanie pochodzi od Boga, uważasz, że wszystkie są błędne?
        Trochę pokory, bo pysznisz się swoim rzekomym wyzwoleniem i opiniami, a śmierdzi tu pycha, która pochodzi wiadomo od ojca kłamstwa.
        Pokory, pokory i jeszcze raz pokory życzę.

  23. Do Nic nie wiem i innych. Osoba o nicku nic nie wiem ma sporo racji i ktoś kto podał rekolekcje ks Glas jako źródło informacji potwierdzają wiele opini nic nie wiem. Jednakże ks Glas również mówi że manifestacje złego są na takich mszach dlatego że tam jedzie i głeboko wierzy 500 ludzi a na mszy zwykłej w niedziele np. 3 osoby. Podawał taki przykład co diabeł powiedział podczas egzorcyzmu.
    Wątpliwość czy mimj działa szatan – moim skromnym zdaniem od kiedy szatan wytrzyma hostie??? to jest niemożliwe. ALE JEDNO POWIEM.
    Ks Glas powiedział wyraźnie – jeśli uzdrowienie, uwolnienie jest od szatana to szybko życie tych ludzi którzy uczestniczą w mimj będzie z zczasem się rujnować.
    Tak jak opowiadał o człowieku który dostał w Lourdes dar uzdrawiania od szatana. Były spoczynki ale potem szybko wyszło że Ci ludzie zaczęli mieć coraz więcej problemów zdrowotnych jak i w życiu (nie mylić proszę ze znieczuleniem jakie szatana robi w momencie dostarczania pienięfdzy i dobrobytu bo to inne sytuacje za to odpowiadają).
    Także jeśli to jest od szatana szybko Ci ludzie odczują to w życiu fatalnymi następstwami.
    Ks Glas dodał – szatan ma moc uzdrowić itp ale to wszystko jest krótkotrwałe bo w zamian za to nasyła mnóstwo zła i choroby które się objawią niebawem.

A Ty co o tym myślisz? Napisz!