Helena: Maryja z Pompei pomaga….

Nowenne odmawiam po raz trzeci. Tym razem w swojej intencji – za siebie. Jest dzisiaj 22 dzień. Poczatek był trudny. W tej chwili jest troche lepiej, chociaz zlo mnie nie opuszcza. Modlę się o wyzwolenie z uzaleznienia od osoby. Powiem tak, Maryja mi uprosiła wyzwolenie prawie całkowite. Mysle ze wyzwoli mnie Pan i uleczy. Za to wszystko co juz dokonalo sie w mojej duszy, w moim zyciu dziekuje Matence i sw Dominikowi i Katarzynie.

Chcesz widzieć świadectwa nowenny pompejańskiej na Facebooku?
To proste – kliknij na >>POLUB >>

13 myśli na temat „Helena: Maryja z Pompei pomaga….

  1. Ja się z Bogiem pokłóciłam o to, że nie chce ode mnie zabrać z głowy pewnej osoby, teraz jest lepiej no ale nie wiem czy to Bóg zadziałał coś bo ta osoba zawsze wraca do mnie jak bumerang, zobaczę co się będzie dalej z tym działo.

    • Nie będę udawała przed Nim, że jest mi dobrze kiedy nie jest. Przynajmniej jestem sobą. Z resztą niejeden ksiądz mówi, że z Bogiem trzeba się kłócić. Poza tym moja sprawa jak ja z Nim żyję. Pilnuj siebie.

      • Nic nie wiem, można podejść do Jezusa jak do przyjaciela, brata- czyli mówić wprost, co leży na sercu. Jak masz ochotę coś wykrzyczeć to krzycz, jak przyjaciółka Cie wkurzy to przecież też jej powiesz bez ogródek co o tym myślisz a nie bawisz się w fałszywą życzliwość. Niektórzy uważają, że jak będą zaciskać zęby i kryć łzy i chwalić Boga mimo skrywanego żalu to więcej osiągną. Bóg wie wszystko, on wie co w naszym sercu, nawet jak mu tego nie mówimy. To nic złego, jak mówisz Bogu wprost co czujesz. Jezus też nie skrywał emocji, jak się wkurzył na kupców w świątyni to też powyrzucał ich aż się kurzyło, nazywał rzeczy po imieniu, obłudnym wprost mówił że są obłudni, grzesznym wprost mówił że skończą w ogniu piekielnym, nawet z samego krzyża wołał „Boże czemuś mnie opuścił”. Tak Jezus był człowiekiem z charakterem, oprócz tego, że podziwiam Go za mądrość, świętość, mękę jaką przeszedł, podziwiam Go za ten charakter, charyzmę.

        • no właśnie o to mi chodzi, od kilku lat nie mogę o kimś zapomnieć to ile mogę jeszcze wytrzymać, nerwy mi już puszczają i się kłócę, przeklinam itp. Mam już tego dość. Poza tym po co mam udawać skoro przed Bogiem niczego nie da się zataić 🙂

  2. A co do kłócenia się z Bogiem to jedną rzeczy „wykłóciłam”-pracę. Pamiętam jak dziś, w niemal 2 tygodnie szatan tak porządził i pozamiatał w moim życiu, że odebrał mi chłopaka, pracę, przyjaciółkę. Chłopak przestał mnie kochać, w pracy skończyła sie umowa, przyjaciółka postanowił wyjechać do USA na stałe. To wszystko działo się z dnia na dzień. Modliłam się nowennę do św. Josemarii, niemal codzienna eucharystia, Nowenna Pompejańska i nie mogłam wyjść z tego dołku. Ktoś odezwał się w sprawie pracy, umówiłam się na rozmowę i czekając na przystanku na autobus, który miał mnie tam zawieźć popatrzyłam daleko w niebo i powiedziałam „Boże pozwoliłeś by odebrano mi chłopaka, którego kocham, pracę w której byłam dobra, przyjaciółkę, która była mi największą podpora, daj mi chociaż te pracę, daj mi tę pracę bo, wiem, że możesz mi ją dać, już nic od Ciebie nie chce, ale jeśli nie chcesz bym zwątpiła w Twoją Opatrzność i sama odebrała sobie życie bo już nie mogę, daj mi tę pracę proszę, jak mnie kochasz zrób to dla mnie”. Poszłam na te rozmowę,nieprzygotowana, niewyspana, oczy zapłakane, organizm wręcz wychudzony, ale jakimś cudem odpowiedziałam na wszystkie pytania i już za tydzień czekałam na przystanku na autobus, którym jechałam potem na szkolenie w tej pracy. Wyprosiłam, wykrzyczałam, do dziś tam pracuję 🙂

    • A ja nic nie potrafię wykłócić. A straciłam tez wszystko. Nawet rodzice mówią, że jestem do niczego i jestem życiowym bankrutem. 🙁 Proszę o modlitwę, abym się nie poddała w walce.

      • Raszpunko, niech Ci nawet nie przyjdzie do głowy uwierzyć w te słowa! Jesteś wartościowym, wspaniałym dzieckiem Pana Boga, który bardzo Cię kocha. Pamiętaj o tym. Wspieram Cię modlitwą.

      • Roszpunko, domyślam się, jak bolą słowa rodziców… znam ten ból… polecam Ci książkę „Koniec współuzależnienia” Melody Beattie. Choć współuzależnienie kojarzy się głównie z osobami, żyjącymi z kimś, kto tkwi w nałogu, ja sama w tej książce znalazłam wiele cennych uwag, choć nie dotyczy mnie w żaden sposób problem alkoholizmu czy narkomanii. Czasami człowiek za bardzo uzależnia się emocjonalnie od innych, od ich opinii – w większym lub mniejszym stopniu. A jeżeli Ciebie słowa Twoich rodziców są tak bolesne, myślę, że dobrze Ci zrobi takie odcięcie się od toksyczności tych słów…
        Mogę też polecić „Sztuka pozytywnego myślenia” Klaus W. Schneider – nie ma nic wspólnego z „prawem przyciągania” ani żadnych tych bzdur z New Age.

  3. Byłem na tym samym etapie co Ty raszpunko wierz mi rzadko piszę na forum ale często je czytam.Jak czuje , że mam coś wpisać a to jest właśnie taki moment to to robię. Czytam te wpisy na forum i widzę, że ludziska są na różnym etapie obcowania z Panem Bogiem.Duzo zależy od modlitwy modlitwy sercem.Dobra modlitwą to też łaska o , którą się należy dużo modlić. Tobie napiszę tak „Módl się codziennie, wytrwale, systematycznie nawet jak szatan w duszy podpowiada, że to nie ma sensu , że nikt tych modlitw nie wysluchuje Ty dalej się módl, nich modlitwa będzie nieodłącznym punktem twojego dnia codziennego . Modląc się codziennie wypraszasz sobie kolejne łaski nawet jeżeli tu na ziemi tego nie odczuwasz.Ubogacasz swoją duszę z każdym rozancem a opatrzność Boża dokona reszty.Niech Cię nic nie zniechęca przed modlitwą nawet zmęczenie fizyczne lub psychiczne trzeba z tym walczyć. Dotrzesz do etapu w, którym modlitwa stanie się potrzebą serca i przyjemnością podczas ,ktorej będziesz odczuwają obecność i miłość Boża. Sprawy tego świata odejdą na drugi plan bo zyskasz pewność , że tak jak powiedział Chrystus : zabiegajcie w pierwszej kolejności o królestwo niebieskie i jego sprawy a wszystko reszta będzie wam dodane a Jego słowa nie przemiana prędzej niebo i ziemia przemina. Mi też brakuje często wiary w słowo Boga , że jesteśmy Jego wybranymi co jest najprawdziwsza prawdą „To Ja was wybrałem a nie wy Mnie” modlę się o to codziennie żebym zrozumiał plan Pana Boga na moje życie i wiesz co ten plan odbiega od mojego pewnie dlatego, że mój plan nie doprowadzi mnie do zbawienia a Pan wie czego mi trzeba zanim Go o coś poproszę. Nie wiem czy ten mój wpis ma jakiś sens ale na dzisiejszy tak czuję.Pozdrawiam was.

A Ty co o tym myślisz? Napisz!