Wysłuchana: Jezu, Ty sie tym zajmij…

Nie umiem zacząć ani dokładnie opisać to, jakie łaski otrzymałam za pośrednictwem Maryi. Poruszyłam połowę nieba wszystkich świętych i uprosiłam. Odmówiłam dwie Nowenny Pompejańskie… ale ja nie do końca o nich chciałam pisać. Konkretnie składam świadectwo skuteczności modlitw, w szczególności odmawianych w zaufaniu. Nowenny oraz modlitwy odmawiane do Maryi doprowadziły mnie do Jezusa i taki skutek wobec mnie odniosły…. a Jezus zajął się jak najbardziej wszystkim. Przede wszystkim wspierałam się modlitwą „Jezu, Ty się tym zajmij..”. Na początku nowenny i wszystkie inne modlitwy odmawiałam w strachu, żalu i rozgoryczeniu. Łzy często i dość gęsto spływały po moim policzku, nie widziałam wyjścia. Co gorsza sprawy, w intencjach, w których kierowałam modlitwy ekstremalnie się pogorszyły, a dokładnie jedna sprawa. Spowodowało to mechaniczne i nieufne odmawianie nowenn… ale Maryja nie zostawiła mnie w moim rozgoryczeniu. W pewnym momencie skierowałam całą swoja uwagę na modlitwy kierowane i praktyki związane z Jezusem Miłosiernym… liczne Koronki do Bożego Miłosierdzia i przede wszystkim krótka modlitwa „Jezu, Ty się tym zajmij…” w każdym stanie uniesienia powtarzane jak mantra, z próbą zaufania i uspokojenia. Niesłychanie skuteczna i podnosząca na duchu. Wielki spokój i duża radość. Ale to wszystko przyszło po dłuższym czasie.
Pierwsza nowenna była w intencji pewności, że rozstanie z moją jedyną miłością, jaką przeżyłam nie było błędem i o pewność, że była to dobra decyzja, a jeśli nie, to żeby Maryja pomogła nam odbudować nasz związek. Nowenna wysłuchana w 100%.
W pewnym momencie moje intencje modyfikowałam i w którymś punkcie zaczęłam się modlić codziennie o opiekę nad nim, pomimo złamanego i bolącego wciąż serca. Gdzieś tam sobie w głowie wymyśliłam, że pomoże mi to przebaczyć, bo ta złość jest uczuciem przygniatającym i nie dającym mi zapomnieć… i modliłam się dużo, w tym Anioł Pański i krótkie modlitwy w Godzinę Bożego Miłosierdzia i liczne koronki, modliłam się również do naszych Aniołów Stróżów. W którymś momencie pozostawiłam odmawianie różańca i zastąpiłam je nabożeństwem Anioł Pański. I stało się… przebaczyłam i w ciągu dwóch tygodni po bardzo długim czasie (pół roku kierowanych próśb i 9 miesiącach rozstania) i praktycznie z dnia na dzień złapałam równowagę i uwolniłam się. I wiem, że to jest zasługą Maryi, gdyż rzecz wydarzyła się tuż po święcie wniebowzięcia… Nie miałam pojęcia, że mój były znajduje się w „tarapatach”,z których sam sobie nie zdawał sprawy, gdyż związał się z kimś, kto go…. oszukuje, czy też można powiedzieć zdradza. Oczywiście, że kogoś ma i jest szczęśliwy to wiedziałam. Na drugi dzień nastąpił tak niewiarygodny splot zdarzeń i tak nieprawdopodobny, że nawet nie jestem w stanie go opisać …. i powiem, że po tym, co się dowiedziałam już wiem i mam pewność, że dobrze zrobiłam rozstając się z nim i uświadomiłam sobie, że nagle nie czuję do niego żalu, ale jest mi go po prostu żal, że przebaczyłam i przy okazji … pomogłam mu, w końcu modliłam się do jego Anioła Stróża o opiekę nad Nim… i Bóg dał i dopilnował żebym zobaczyła efekty tej konkretnej kierowanej modlitwy… można rzec, że się mną posłużył… i ja nie wiem, może za dużo tutaj podciągam i wymyślam… nie wiem… mam odczucie, że Maryja „maczała w tym palce” 🙂
Aha, dla wszystkich wątpiących i generalnie proszących o różne rzeczy w rozgoryczeniu, że nie przynoszą pożądanego skutku… mówię, trzeba się uspokoić, zaufać i dać działać Bogu jak tylko zechce…Bóg nie chce dla nas dobrze… nie chce, bo chce dla nas jak najlepiej, więc pozwólmy mu działać tak jak On tego chce… zobaczycie bardzo spektakularne efekty i może nie od razu, ale dlaczego nie? przecież to tylko kwestia zaufania. Polecam w tym temacie kazanie księdza Adam Szustaka „Gedeon, czyli jak odnaleźć swoją drogę”.
Tak właśnie i to są wszystkie „narzędzia”, które przyczyniły się do tego, że mogę z całą odpowiedzialnością uznać łaskę za wysłuchaną i złożyć to świadectwo. Ufność… ciężka sprawa w chwilach, gdy wydaje nam się, że życie nam się po prostu wali, ale warto spróbować… i jeszcze raz i jeszcze raz, za którymś razem uda się. Jak w przypowieści o natrętnej wdowie 🙂
Dziękuję Maryjo za ten spokój i tę radość, którą mi podarowałaś :))))))))))))))

12 myśli na temat „Wysłuchana: Jezu, Ty sie tym zajmij…

  1. Też znam modlitwę Jezu ty się tym zajmij :)zgadzam się, zawsze bardzo mi to pomaga w trudnych sytuacjach. wystarczy wypowiedzieć w myślach i wracają siły

  2. Dziekuję za świadectwo. Ja tez jestem natretna w modlitwach od maja ubiegłego roku w sprawie mojego meza który jest juz z inna. Podobnie nowenny, koronki, anioł stróż , Jezu ufam Tobie jakby cos widze ale jeszcze nie mam spokoju choc juz jest lepiej . Czekam na taki moment jaki Ty doznałaś. Dziekuję.

  3. Niesamowite budujące świadectwo. Dużo się nauczyłem i mam nadzieję że moje sprawy ułożą się jeszcze lepiej. Jezu Najdroższy i Najmiłosierniejszy Ty się tym zajmij. Mój Godny Uwielbienia Jezu Ufam Tobie.

  4. Moja historia jest momentami bardzo podobna.Podoba mi sie twoje swiadectwo.Na pewne rzeczy potrzeba spokoju i czasu.Badz dobrej mysli,czekajmy i dzialajmy z Panem!

  5. Witam, znam ta modlitwę, od wczoraj ma dla mnie inny wymiar. A tu wystarczy tylko Jezusowi zaufac…………. bezgranicznie

  6. Witam,
    Znalazłam tę modlitwę, gdy szukałam pocieszenia/modlitwy w trudnym dla mnie czasie. Najpierw rozpoczęłam NP (jestem w trakcie), odmawiam również Nowennę do Matki rozwiązującej węzły. Modlę się cały czas, ponieważ wiem, że tylko Bóg jest mi jest w stanie pomóc w tych ciężkich chwilach. Odkąd znalazłam „Jezu Ty się tym zajmij, powtarzam to cały czas, w każdej chwili, gdy ogarnia mnie smutek, złość, za to co się wydarzyło. Te słowa dają mi ogromną nadzieję, spokój i wiarę. Mam nadzieję, że moje nowenny zostaną wysłuchane, ale jednocześnie powtarzam „Jezu Ty się tym zajmij, bądź wola Twoja”. Wiem, że nawet jeśli moje prośby nie zostaną wysłuchane, to Bóg poprowadzi moje życie tak, że się ono ułoży, że będzie ono dobre dla mnie i dla innych. Z całego serca polecam te proste słowa, jak również NP – moje prośby nie zostały jeszcze wysłuchane, ale czuję, że Bóg działa w moim życiu, na pewno wniósł wiele spokoju w moim sercu, dał mi nadzieję, że cokolwiek się stanie, tak będzie dobrze dla mnie. Oczywiście mam problemy z całkowitym zaufaniem, bo przecież ja wiem, co byłoby dla mnie dobre. Ale jak tylko pojawi mi się taka myśl, mówię „Jezu ufam Tobie, Jezu Ty się tym zajmij”. Tymi słowami odpędzam złego, który próbuje skierować moje myśli do sytuacji, która się wydarzyła w moim życiu, a co za tym idzie na nowo wzburzyć moje serce, wzbudzić w nim złość, żal. A chcąc całkowicie zaufać, musimy się wyciszyć, nie myśleć o gnębiących nas sprawach/problemach, tylko wszystko oddać w ręce Jezusa. Te słowa mi naprawdę w tym pomagają. Mam poczucie, że jeszcze nigdy nie byłam tak blisko Boga. Mam nadzieję, że tak będzie zawsze, a słowa „Jezu, Ty się tym zajmij, będą mi towarzyszyły codziennie.

  7. Świetne świadectwo! Uwielbiam takie. Właśnie tak wszyscy ludzie powinni zawierzyć cale swoje życie i wszystkie sprawy, które nas dręczą. Powinniśmy. Czuje spokój w sercu, kiedy tak myślę i sobie powtarzam: „Jezu, Ty się tym zajmij”.

  8. Jezu Milosierny,przepraszam za swoje slabosci.Blagam goraco pomoz mojemu synowi dojsc do zdrowia i otrzymac prace o ktora sie stara.Sam sobie nie poradzi bez Ciebie Panie.Ukaz mu Panie siebie i obdarz laska wiary.Jezu,ufam Tobie!Ty sie tym zajmij.

  9. Ja mialam dwie bardzo trudne sprawy do rozwiazania .Po ludzku nie do rozwiazania. Odmawialam NP z wiarą ale i z zastrzeżeniem „bądz wola Twoja Panie a nie moja”. Po zakonczeniu NP ….najpierw sie pogorszyła moja sprawa.Ale nie mialam pretensji do Boga ani do Maryi. Widocznie mi sie należało.Jakież bylo moje zdziwienie ,kiedy dosłownie kilka dni po „pogorszeniu” otrzymalam pismo z tej samej instytucji ,ze jednak uznają moje odwołanie.
    Druga sprawa zostala zalatwiona przez Maryje dwa dni przed zakonczeniem NP .
    Ja po zakonczeniu tych modlitw -zapominam o problemie.Zostawiam go Maryi i Bogu do zalatwienia. Ale licze sie z tym,ze bedzie to zawsze wola Boga a nie moja. Poniose konsekwencje ,jesli bedzie trzeba …ale prosze o pomoc.
    Zawsze otrzymuje pomoc .Moje sprawy sa tak dziwnie rozwiazywane ,ze ja nie mam absolutnie zadnych watpliwosci ,ze to nikt inny ,tylko Matka Boża ….zamieszała . A zamieszac potrafi .

A Ty co o tym myślisz? Napisz!