Lidia: Moje życie nabralo rumieńców

Bez sensu i celu walesalam sie ulicami duzego,obcego mi miasta.Rowniez bez celu weszlam do sklepu z uzywanymi rzeczami.Nie lubilam tego sklepu -wszystko drogie a przeciez uzywane.Gdzies w kacie stalo pudlo , w ktorym walaly sie nikomu juz dzis niepotrzebne stare obrazki i ramki.Cos znajomego mignelo mi przed oczami i siegnelam reka.Obrazek Matki Boskiej Czestochowskiej.Ktos sie napracowal ,pomyslalam -na szarym starym plotnie naklejony wizerunek Matki Boskiej.Szkoda mi sie zrobilo ze tak sie tu poniewiera i spytalam ile kosztuje?1euro brzmiala odpowiedz.Bylam zdziwiona bo tam naprawde bylo drogo. Kupilam.
Bedzie wisial na scianie w moim nowym,tyle co wynajetm mieszkaniu pomyslalam i szybko pobieglam do domu.Tak sie tez stalo, obrazek umiescilam na scianie i Matka Boska spogladala teraz na mnie a wlasciwie ja na nia coraz czesciej.Chyba po dwoch dniach zaczelam szukac w necie jakichs modlitw.sama nie wiedzialam czego szukam ale szybko znalazlam Nowenne Pompejanska.O nie ,pomyslalam ja tego nie dam rady mowic … tyle razy dziennie… tyle rozancow… nie … nie … to nie dla mnie.Rozaniec zawsze zabieralam w podroz ale gdyby to bylo mozliwe to pewnie by zardzewnial bo nigdy sie na nim nie modlilam.Ilekroc slyszalam ze ktos sie modli na rozancu to prawde mowiac zazdroscilam ale dla mnie to bylo nie do pokonania,jakim cudem mam odmawiac rozaniec ?????
Ale na szczescie jakims cudem zaczelam spisywac do zeszytu co i w jakiej kolejnosci nalezy odmawiac … tak na wszelki wypadek…
Do pracy dojezdzalam tramwajem i pracowalam tez w nocy.Czasem mysle ze bez mojego udzialu to sie stalo.W reku trzymalam rozaniec na kolanach kalendarz ze spisanymi modlitwami i jeszcze ksiazeczke z tajemnicami i rozwazanami rozancowymi bo nie wiedzialam nic.Zerkajac to tu, to tam meczylam sie aby to wszystko ogarnac ze trzy dni.Chyba troche wstydzilam sie ludzi w tramwaju ale po pewnym czasie bylam juz zajeta swoim rozancem no i potrafilam caly rozaniec mowic z glowy.Zawsze znalazlam czas na odmowienie rozanca co tez mnie dziwilo. Postanowilam modlic sie w intencji mojego syna .Jego zycie stoi na glowie .Nie mam z synem kontaktu na codzien ,tym wieksze bylo moje zdziwienie gdy zadzwonil do mnie chyba po dwoch tygodniach odmawiania Nowenny i oznajmil – niepytany -ze chce wrocic na studia.Jego zycie choc powoli to wraca na normalne tory a ja wiem ze to wszystko sprawa Matki Bozej Naszej Najlepszej Matki . To Ona zmienia moje dziecko kazdego dnia i teraz juz sie nie boje .Wiem ze bedzie dobrze … Juz jest.
Teraz odmawiam druga Nowenne w kolejnej intencji i tez tak jak ostatnio, czuje obecnosc Matki Boskiej .Szkoda mi tylko ze tak pozno natknelam sie na te Nowenne bo zmarnowalam wiele lat .
Modlilam sie w intencji syna ,teraz modle sie w intencji mojej rodziny ale najwieksza laske otrzymalam ja sama i to jak sie teraz mowi -gratis-.Moje zycie nabralo rumiencow,wiem ze Matka Boska jest przy mnie , czuje to i wiecie co odmawianie rozanca nie sprawia mi zadych trudnosci a wrecz przeciwnie .
Napisze jeszcze kiedys bo wiem ze w moim zyciu to nie wszystko.
Przepraszam za pisownie ale klawiatura komputera na ktorym pisze nie jest polska.Pozdrawiam Was wszystkich i dziekuje ze jestescie.

10
A Ty co o tym myślisz? – Napisz komentarz

avatar
8 Wątki komentarzy
2 Wątki z odpowiedziami
0 Obserwujący
 
Najpopularniejsze
Najgorętsze
8 Autorzy
JoannacirclidiaAsiaJula Autorzy ostatnich
  Powiadamiaj mnie o odpowiedziach  
Powiadom o
wiesia
Gość
wiesia

Piękne świadectwo. Ja też się modlę w intencji syna, aby i Jego Mateńka Najświętsza prowadziła. Maryjo Zawierzam Ci mojego syna, żeby nie błądził, ale kochał Cię całym sercem.AVE MARYJA!

Wiesia
Gość
Wiesia

Sami nie możemy uwierzyć w spełnienie naszych intencji. Ja modlę się w intencji mojej córki o boże błogosławieństwo dla niej i wskazanie drogi życiowej. Trzy moje intencje się spełniły, czwarta się spełnia. Mateńko jesteś najlepszą Matką.

Ania
Gość
Ania

Dziękuję za świadectwo. Odmawiam już czwartą Nowennę. Wszystkie za synów. Już dawno zawierzyłam obu Mateńce i wierzę, że są pod Jej Skrzydłami. Jak bardzo Cię rozumiem

Ana
Gość
Ana

dziekuje 🙂

Jula
Gość
Jula
Asia
Gość
Asia

Bardzo dziękuję Ci, Lidio, za Twoje świadectwo. Dziś zaczęłam część dziękczynną nowenny – też w intencji syna – i jestem przekonana, że co zawierzone Maryi, to zginąć nie może :). Od samego początku mam to głębokie przeświadczenie, ono nie pozwoliło mi popaść w czarną rozpacz, a tu jeszcze taka niespodzianka… Bardzo rzadko czytam świadectwa, a dziś, mimo że tytuł niczego nie sugerował, wybrałam Twoje. Dało mi ono dodatkową otuchę i przyznaję szczerze, że czuję się, jakby mnie kto opatulił w mięciutkie piernaty. I chociaż nie mogę powiedzieć, że jest mi łatwo (odczuwam silne pokusy, rozproszenia na modlitwie, syn ciągle daje… Czytaj więcej »

lidia
Gość
lidia

Droga Asiu Ogromnie sie ciesze ze moje swiadectwo dodalo Ci otuchy. To co Ty napisalas w komentarzu pomaga rowniez mnie, wiec czytam je juz kolejny raz.Nie wiem czy ta odpowiedz trafi do Ciebie bo robie to pierwszy raz i nie jestem zbyt mocna w calym tym komputerowym swiecie ale jesli tak bedzie to chce Ci powiedziec ze trzymam za Ciebie kciuki i rozumiem Cie jak kazda kochajaca matka.Wiem jak cierpisz i jak boli serce a jeszcze bardzie to ze nic nie mozesz zrobic ale obie powinnysmy pamietac ze nasze cierpienia to nasze zycie, nasze czlowieczenstwo no i nie jestesmy przeciez… Czytaj więcej »

Asia
Gość
Asia

Kochana Lidio, teraz i ja piszę z nadzieją, że jeszcze tu zajrzysz i przeczytasz moje słowa. Twoje oczywiście do mnie trafiły (i to w samo serce), przeczytałam je już w piątek, ale nie mogłam od razu odpisać. Dziś musiałam się trochę natrudzić, żeby odnaleźć Twoje świadectwo, od piątku tyle nowych przybyło, ale to cudne, to jawny dowód na to, że Maryja nie próżnuje 🙂 Dziękuję Ci, że mi odpisałaś! Dziękuję! Jestem Ci bardzo wdzięczna. Od piątku chodzę i Cię błogosławię słowami z Księgi Liczb: „Niech cię Pan błogosławi i strzeże. Niech Pan rozpromieni oblicze swe nad tobą, niech cię obdarzy… Czytaj więcej »

circ
Gość
circ

Też modlę się o dzieci. Na razie wszystko się pogorszyło gwałtownie, ale tak może musi być. Dam świadectwo jak skończę. Wierzę.

Joanna
Gość
Joanna

Lidio, czy jeszcze tu zaglądasz? Czasem myślę o Tobie, o tym jak ważne jest świadectwo drugiego człowieka, jak mi to co napisałaś, bardzo pomogło. Też już swoje napisałam 🙂 Oto one:
http://pompejanska.rosemaria.pl/2015/03/joanna-bunt-nastolatka-swiadectwo-matki/
Pozdrawiam Cię serdecznie z nadzieją, że w Twojej rodzinie dobrze się dzieje. Asia