Kasia: Z Maryją nic mi nie grozi

Jestem w trakcie odmawiania mojej pierwszej nowenny pompejańskiej. Modlę się o zdrowie dla mojego chorego dziecka, na razie niewiele mogę powiedzieć o tej sprawie, choć jestem pewna, że tam na górze został jej już nadany taki czy inny bieg. Bądź wola Twoja! Kiedyś napiszę o tym osobno.

Tymczasem inne łaski spływają na mnie każdego dnia, zbliżyłam się do Boga, zaczęłam dostrzegać, jak wiele złych rzeczy było dotąd w moim życiu, ile pychy, a mając tę świadomość, mogę zacząć wreszcie z tym walczyć. Maryja pomaga na każdym kroku, w tych sprawach duchowych (spowiedź, naprawa życia), ale i w codziennych sprawach. Rozmaite kłopoty (np. w pracy) nie zniknęły, nawet się w pewnym sensie nasiliły, ale dzięki modlitwie nabrałam do nich zdrowego dystansu i nie martwię się o nic – powierzam wszystko Bogu i wiem, że się nie zawiodę. Do tego nagle osoby dotąd obojętne zaczynają same z siebie pomagać nam z wielką życzliwością i zaangażowaniem w rozwiązywaniu różnych problemów, taka nagła metamorfoza nie jest możliwa bez łaski od Maryi.

Widziałam niejedno świadectwo, w którym mówi się o interwencjach szatana w reakcji na modlitwę, niektórzy się tego boją, nie chcą na siebie „ściągnąć” czegoś złego. Zrozumiałam, że to wielki błąd! To nie my mamy się bać jego, tylko on nas, bo za nami stoi Maryja! Dzięki modlitwie na różańcu jestem spokojna i po prostu robię swoje, staram się wypełniać uczciwie codzienne obowiązki i wiem, że pod opieką Przenajświętszej Matki nic złego mi nie grozi, nawet jeśli Szatan będzie się wściekał. On jest co prawda księciem tego świata i może nieźle dać w kość, ale to Ona jest Królową Nieba i Ziemi, nieskończenie od niego mocniejsza, dlatego błędem jest bać się złych mocy – wystarczy zaufać Maryi, przed którą te moce drżą! Dziękuję Ci, Maryjo!

13 myśli na temat „Kasia: Z Maryją nic mi nie grozi

  1. Kasiu, to bardzo piękne świadectwo, proste, pogodne i mądre! 🙂 Ja również niemal codzień powierzam los swój opiece Matki Bożej Pompejańskiej. Jej cudowne wstawiennictwo jest źródłem wielu łask, jak również rozwiązania problemów wobec których ja sam, po ludzku, czułem się „bez szans”.

    Królowo Różańca Świętego, módl się za nami!

  2. Nie bójmy się ……….modlić. To szatana uświadomi, że jego koniec już lada dzień …… nadchodzi, stąd konwulsje i chwytanie się brzytwy, stąd kompromitacja zła uwidacznia się nam ludziom coraz bardziej namacalnie, stąd łatwiej nam rozpoznać zło, nazwać je po imieniu i wytoczyć działa w dziedzinie polityki również, ale przede wszystkim nie upadajmy na duchu na co dzień i gorliwie – bez wstydu i kamuflażu wyznawajmy wiarę w Chrystusa i wierzmy w Jego nadejście, choćby dziś miało to się stać lub jutro. Nie bójmy się wypatrywać nadejścia Jezusa, bo On obiecał, że ponownie przyjdzie na Ziemię, więc dlaczego nie miałoby się to stać za naszego życia ? Ja jestem gotowa – wypatruję Go z utęsknieniem dla siebie, a nawet, a może szczególnie niecierpliwie dla swojej prawie podchodzącej pod 100-kę babci.

    • Moja była całe życie zapracowana, a teraz….po amputacji – wczoraj- drugiej nogi, jeżeli Bóg zechce, będzie mogła dalej już tylko odpoczywać. I to jest właśnie fenomen, że Bóg pozwala jej jeszcze żyć, chociaż, że tak powiem, jest zależna już tylko i wyłącznie od innych. Nie wiadomo, dlaczego żyje tak długo – ja chcę wierzyć, że czeka na przyjście Jezusa – tu na Ziemię, gdzie może jeszcze choć na ten moment odzyska świadomość i będzie szczęśliwa z takich odwiedzin i my razem z nią będziemy mogli sławić Pana i dawać świadectwo wierze – że warto ufać, czekać na nieznane – Dobro pochodzące od Boga.

  3. Wiesz, Agnieszko, ze ja w chwilach krytycznych mam te same myśli, ale tam idziesz i też Cię sądzą, ważą Twoje uczynki a potem pokutujesz. He he, więc wbrew pozorom spokoju tak od razu tam nie osiąga się, no chyba, że jest się świętym takim ukrytym. Także, wiesz, w czyśćcu też za wesoło na pewno nie jest:), a ile się w nim spędzi czasu, nim wejdzie się do krainy szczęśliwości wiecznej, to tego też nie wiemy.

    • Ale sąd nas nie ominie, czy dziś czy za 50 lat będziemy sądzeni. A przez te 50 lat to można jeszcze więcej nagrzeszyć i mieć „dłuższy” czyściec.

    • po co w ogóle żyć? na ziemi się cierpi nie wiadomo ile, w czyśćcu się cierpi nie wiadomo ile, tylko się cierpi a jeszcze bezczelnie mówią, że życie jest piękne

A Ty co o tym myślisz? Napisz!