Kasia: Otrzymana łaska…???

Witajcie Kochani. Chciałam się podzielić tym co właśnie dzieje się w moim życiu… Czy moja prośba została w jakiś sposób wysłuchana ? Tego jeszcze nie wiem… Ale może zacznę od początku… Obecnie mam 31 lat, Łukasz 35 lat. Jestem – byłam – z Nim w związku od 2,5 roku, znamy się od ponad 4 lat. Łukasz pojawił się w moim życiu zupełnie niespodziewanie i to akurat wtedy gdy przeżywałam ciężkie chwile (zranione serce, choroba). Z Jego strony to była miłość od pierwszego wejrzenia, nawet w pracy (tam się poznaliśmy) mówiono mi, że widać to po Łukaszu. Walczył o mnie ok. 1,5 roku, ale ja po wcześniejszej porażce bałam się angażować w nowy związek. Od początku coś nas do siebie ciągnęło, spotykaliśmy się, pisaliśmy smsy, świetnie się dogadywaliśmy, godzinami rozmawialiśmy i spędzaliśmy fajnie czas w swoim towarzystwie. Łukasz cały czas przekonywał mnie do siebie i prosił żebym dała mu szansę. Nigdy nie byliśmy w podobnej sytuacji tzn. i dla mnie i dla Niego była to niezwykła znajomość, ponieważ nigdy wcześniej nie mieliśmy z nikim takiej świetnej relacji. Z mojej strony było to cały czas czysto koleżeńskie i w zasadzie nie wiedziałam czy coś do Niego czuje i Łukasz o tym wiedział – mimo to powtarzał „kochasz mnie, tylko jeszcze o tym nie wiesz”. Niezwykłe w tym wszystkim jest to, że byliśmy zupełnymi przeciwieństwami, a On miał w sobie wszystko to, czego nie toleruję u mężczyzn i wyglądem też całkowicie odbiegał od jakiegoś mojego „wzorca”. I może dlatego też nie chciałam się angażować, jednak pewnego razu pojawiła się nagle w mojej głowie taka myśl, czy głos: „i tak wiem, że będziemy razem”. I po 1,5 roku naszej znajomości tak się właśnie stało, dokładnie 31 grudnia poczułam, że chcę dać Mu szansę. Byliśmy razem 2,5 roku i wiem, że wszystko rozpadło się wyłącznie z mojej winy, byłam jakaś zaślepiona i miałam klapki na oczach i dlatego cały czas Go raniłam swoim zachowaniem, ciągłymi kłótniami, wyrzutami, pretensjami. Dodam jeszcze, że gdy zaczął się nasz związek Łukasz zmienił pracę i wyjechał za granicę. Widywaliśmy się w weekendy, bo wtedy zawsze przyjeżdżał do siebie do domu. Wiosną tego roku coraz bardziej zaczęliśmy się od siebie oddalać, aż pewnego razu gdy zadzwonił, powiedział że jest już zmęczony, wypalony i że czuje zupełną pustkę w sercu, i że to już koniec. I po tych słowach świat mi się zawalił… Nagle spadły mi klapki z oczu i zrozumiałam jak Go raniłam. Zrozumiałam jeszcze coś…że jest dla mnie najważniejszą osobą na ziemi i że to mężczyzna, przy boku którego chcę się zestarzeć i z którym chcę iść przez życie, dla którego chcę być podporą i wsparciem w każdym momencie życia, bez względu na wszystko co się będzie działo. Jeszcze tego samego dnia wzięłam w rękę różaniec (było to w połowie czerwca tego roku), po paru dniach zaczęłam modlić się do Św. Rity i od tamtej pory modlitwa ta towarzyszy mi każdego dnia. O Nowennie Pompejańskiej dowiedziałam się przypadkowo w połowie sierpnia, we wpisie pewnej dziewczyny właśnie na stronie o Św. Ricie. I następnego dnia postanowiłam, że zacznę ja odmawiać. Cały czas mamy ze sobą kontakt mimo, że już 2 razy miał to być definitywny koniec (powiedziałam Łukaszowi, że w grę wchodzą tylko 2 opcje – albo definitywne rozstanie, bez jakiegokolwiek kontaktu ze sobą, albo związek). Ponieważ nie potrafię być koleżanką mężczyzny, którego kocham nad życie. Jednak mimo tego, zawsze do mnie dzwoni i pisze, bo cały czas ciągnie nas do siebie ten niewidzialny magnes. Od chwili gdy zaczęłam modlitwę do Św. Rity i gdy zaczęłam odmawiać Nowennę Pompejańską były między nami różne momenty, czasami wydawało się że wszystko się ułoży, po czym nagle wszystko się waliło (czytając różne świadectwa zauważyłam właśnie taką prawidłowość). Łukasz powiedział, że mam Mu dać czas, bo musi sobie wszystko poukładać w głowie, miał i ma również problemy w pracy. Ja od tych 3 miesięcy przeżywam gehennę i jest to najgorszy okres w moim życiu (a uwierzcie mi, moje życie naprawdę nie jest usłane różami), nieprzespane noce, płacz, brak apetytu, apatia, po prostu brak chęci do życia, do czegokolwiek… Po pewnych wydarzeniach zaczęłam na Niego naciskać i „wróciliśmy” do siebie, chociaż to za dużo powiedziane. W niedziele 14 września był pierwszym dniem części dziękczynnej Nowenny Pompejańskiej, poprosiłam z płaczem Matkę Boską o to, żeby w końcu nastąpiła jakaś zmiana, bo jestem już wykończona. Spotkaliśmy się z Łukaszem po południu i spacerując po lesie zaczęliśmy rozmawiać. Powiedział, że chce abyśmy dali sobie czas, że na niego naciskałam i że musi sobie wszystko poukładać, żebyśmy zrobili sobie przerwę. Znowu ziemia usunęła mi się spod nóg… Powiedziałam mu, że nie chcę abyśmy mieli ze sobą kontakt, że ma nie pisać, nie dzwonić, nie przyjeżdżać. Że dopiero jak poczuje, że chce mnie zobaczyć, albo jak zatęskni, to wtedy ma się odezwać. Pożegnaliśmy się… Wróciłam do domu z zawalonym światem bardzo płacząc… i nagle przestałam. Poczułam ulgę i jakieś takie wewnętrzne przeczucie, że wszystko będzie dobrze. Może jest to przeczucie dane mi z samej GÓRY, żebym nie ustawała w modlitwie i w wierze, a wszystko będzie dobrze. Nie wiem CO TO JEST i jak mam to sobie tłumaczyć… Po prostu nie wiem… Moja prośba nie została wysłuchana, tak jak o to proszę w Nowennie Pompejańskiej, wszystko potoczyło się zupełnie odwrotnie, ale to moje wewnętrzne przeczucie, które wtedy się pojawiło dodaje mi otuchy, nadziei i wiary, że wszystko się ułoży. A Łukasz, mimo że nie mieliśmy mieć ze sobą kontaktu, to jeszcze tego samego dnia zadzwonił do mnie 2 razy i pisał smsy 🙂 Od tych 3 miesięcy mamy ze sobą kontakt praktycznie codziennie… mimo przeciwności jakaś niezwykła siła przyciąga nas do siebie… Po naszym pożegnaniu, gdy zadzwonił pierwszy raz, zapytałam dlaczego zadzwonił? Odpowiedział że nie wie, a ja Mu na to „widzisz? nie możesz beze mnie żyć”, odpowiedział mi „wiem o tym”. Nie wiem co przyniesie przyszłość, daliśmy sobie z Łukaszem czas, ale powiedziałam Mu, że nie będę na Niego czekać – ale że mam nadzieję, że poukłada sobie wszystko zanim jeszcze nie będzie dla nas za późno… Codziennie ze sobą piszemy, czasami rozmawiamy, a ja codziennie się modlę i wierzę, że może za jakiś czas Pan Bóg znowu nas połączy, że od nowa zaczniemy się do siebie zbliżać i że po prostu dostaniemy od NIEGO drugą szansę… A ja? Ja już nie jestem tą samą osobą, którą byłam jeszcze kilka miesięcy temu… Zmieniłam się w momencie gdy po raz pierwszy usłyszałam przez telefon „to już koniec”. Zmieniła mnie miłość do ukochanego mężczyzny…zmieniają mnie codzienne modlitwy do Św. Rity, zmienia mnie Nowenna Pompejańska i Koronka do Miłosierdzia Bożego. Idę do przodu z wiarą i nadzieją… Bardzo się rozpisałam, za co przepraszam 🙂 Ale chyba właśnie tego potrzebowałam…
Wierzcie i ufajcie „GÓRZE” – ja tak zrobiłam, naprawdę warto !!!

98
A Ty co o tym myślisz? – Napisz komentarz

avatar
33 Wątki komentarzy
65 Wątki z odpowiedziami
0 Obserwujący
 
Najpopularniejsze
Najgorętsze
24 Autorzy
OliwiaREMkajoannabasialulu Autorzy ostatnich
  Powiadamiaj mnie o odpowiedziach  
Powiadom o
Eliszka32
Gość
Eliszka32

A tam, kurna, jedni się modlą i nic, drudzy się modlą, trafiają na złych, a inni niby na dobrych i też nic nie wychodzi…Wszystko to jest pokręcone. Dlatego ja się nie modlę o takie rzeczy, w ogóle ostatnio o nic się modlę, bo wszystko i tak zostanie po staremu w moim życiu.

Aneta
Gość
Aneta

Fajne świadectwo. Miałam podobnie, więc wiem, co czujesz.
@Eliszka, kopia obrazu NMP Częstochowskiej jest w Warszawie. Idź do Mamy i pobądź z Nią trochę. Na pewno Ci pomoże.

Magdalena
Gość
Magdalena

Aneto a wiesz gdzie jest teraz/ w której parafii Obraz NMP? – nie mogę znaleźć informacji.

Aneta
Gość
Aneta

na stronie http:// www. archidiecezja.warszawa . pl/homepage/?a=7033
klikając na obraz MB Częstochowskiej można ściągnąć tabele. Jeżeli się nie mylę, to kopia obrazu jest w parafii (25.09.2014 czw) Posłania Uczniów Pańskich, dekanat wilanowski. 26.09.2014 pt Św. Elżbiety
27.09.2014 sob Św. Anny
Ale sprawdź proszę, ponieważ mogę się mylić.
Pozdrawiam

Magdalena
Gość
Magdalena

Dziękuję:):)

Eliszka32
Gość
Eliszka32

Anetko, jeśli tak ma wyglądać to dalej, to nic nie pomoże taki czy inny obraz ani taka czy inna modlitwa.

Eliszka32
Gość
Eliszka32

Ale dziękuję za radę. Pozdrawiam:)

Aneta
Gość
Aneta

@Eliszka – to nie rada, to podpowiedź. Tak bardzo chciałabym Ci pomóc, ale nie wiem jak…
Wiesz, byłam dzisiaj u Franciszkanów przy Zakroczymskiej. Przepiękna adoracja, a potem indywidualna modlitwa nad każdym, kto chciał. Może byś do nich poszła i porozmawiała? Oni są wspaniałymi duchownymi, tak jak Paulini.
Z mojej strony obiecuję, że następnym razem jak będę na Siekierkach, to żarliwie będę się za Ciebie modliła, na kolanach, dokoła figury NMP

Eliszka32
Gość
Eliszka32

Dziękuję Ci bardzo, to miłe z Twej strony. Słuchaj, a Ty wiesz, że ja tam miałam dzisiaj pojechać, ale pracowałam od 11 do 19 i byłam już zbyt zmęczona, aby tam pojechać aż z Marek, chociaż to nie było tak daleko, to już mi się nie chciało.

Eliszka32
Gość
Eliszka32

Ale może w październiku się wybiorę, byłam za to wczoraj na pl. Grzybowskim na mszy o uzdrowienie, też piękna adoracja i pieśni śpiewał zespół o nazwie Guadelupe. Tak strasznie się spłakałam. Jak zawsze zresztą…A do Franciszkanów się przejdę może za miesiąc.

Aneta
Gość
Aneta

Tak widocznie miało być. Będzie następny raz 🙂 i nie dziękuj, bo nie ma za co.

Vanilia
Gość
Vanilia

Ja codziennie myślę o zaprzestaniu tej modlitwy. Mówię ją w złości albo z przymusu. Wcale jej nie lubię, żeby nie powiedzieć gorzej. I tylko mnie trzyma to, że odmawiam ją za kogoś. Bo jakby chodziło o mnie, to wiadomo, że mogę się modlić do śmierci i nic z tego nie będzie. Niektórzy po prostu muszą mieć denne życie i im nawet modlitwa nie pomoże.

Barbara
Gość
Barbara

Zaufaj Bogu – On jest Miłością.
Oddawaj swoją niechęć do modlitwy Matce Bożej.
Ona Ci pomoże.
Serdecznie Cię pozdrawiam

E.
Gość
E.

Może „komuś” zależy, abyś tak myślała. Można to nazwać pokusą. Ostatnio słyszałam, jak pewien ksiądz polecał w takich przypadkach, aby w sercu powiedzieć „Panie Jezu, to nie są moje myśli, w Święte Imię Twoje, odrzucam je”, czy coś w tym rodzaju. Na uporczywe i niechciane myśli, u mnie działa. Polecam 🙂

Vanilia
Gość
Vanilia

Dziękuję wam za komentarze. Spróbuję zrobić jak mówicie, bo niestety będę już trzeci raz zaczynać ją od nowa.

Gosia
Gość
Gosia

Ojjj warto…warto..kocham ta nowenne i nie wyobrazam sobie bez niej dnia!

Oliwia
Gość
Oliwia

Nieszczęśliwa miłość to tak naprawdę największa zmora. A dlaczego? Bo nie wiesz co masz robić. Jak jesteś chora- leczysz się, badasz, przyjmujesz leki. Nie masz pracy- wiesz, że musisz trafić ze swoim CV to największej liczby firm. Jesteś nieszczęśliwie zakochana – to jesteś zawieszona- ani z tą osobą być nie możesz, ani z inną nie chcesz. To trochę tak jakby przeżyć śmierć bliskiej osoby, a mimo to „żywego trupa” widywać gdzieś, dowiadywać się jak się ma dobrze. Oczywiście możesz słychać rad psychologów, że powinnaś poznawać nowych ludzi, umawiać się, albo dać sobie czas na wypłakanie itp. Jeśli nadal Go kochasz… Czytaj więcej »

daria
Gość
daria

pokrzepiajace:)

nieznajoma
Gość
nieznajoma

Gratuluję KASIU mądrości życiowej. I dojrzałośći. W tym wieku już by wypadało…. Mężczyzna też człowiek, więc ile mógł znosić twoje fochy?

ella
Użytkownik
Członek
ella

Kasiu, bardzo pokrzepiające świadectwo 🙂 Mam podobną sytuację jak Twoja, na mojej drodze również stanął pewien Łukasz, widocznie panowie o tym imieniu już tak mają 😉 Bardzo długo zastanawiałam się czy rozpocząć NP w intencji naprawy naszej relacji, o miłość bądź przyjaźń między nami. Prosiłam tylko Boga o jakiś znak, czy warto… I proszę, wchodzę na stronę a tu Twoje świadectwo, właśnie o Łukaszu 😉 uznałam to za znak i rozpoczynam NP 🙂 może coś da się jeszcze z tego uratować.
Tobie życzę wytrwałości i nadziei, może to właśnie Ten na którego czekasz 🙂 Pomodlę się za Ciebie, za Was…

anna
Gość
anna

Kasiu jeżeli czujesz ten wewnętrzny spokój jak wszystko się wali to będzie dobrze na 100%. Ja też tak miałam, że waliło się ale powtarzałam sobie, że Pan Bóg wie co robi i wyprowadzi z tego jeszcze większe dobro i tak się działo. U Ciebie Kasiu będzie tak samo:)

Magda M
Gość
Magda M

Kasiu,
Modlitwa wysłuchiwana to modlitwa z pokorą w sercu i ufnością wg Woli Bożej.
Często nasze modlitwy nie są wysłuchiwane gdy nie jest to dobre dla naszej duszy.
Napisałaś, że dzięki tym cierpieniom zmieniłaś się. I o to właśnie chodzi 🙂

Bożena
Gość
Bożena

Ja juz od 13 dni modle sie o powrot ukochanego. Od 3 miesiecy do świętej Rity, świetego Judy i do archanioła Haniela. Czekam, aż mój ukochany zrozumie, jak mocno go kocham i zrozumie, ze praca i kariera nie są najważniejsze w życiu i doceni, że chciałam z nim stworzyć rodzinę. Choć odciął się ode mnie, nie utrzymuje kontaktu (twierdził, że „zawsze będzie moim przyjacielem”), chcę wierzyć, że teraz się zagubił a moja modlitwa w jego intencji pomoże mu zrozumieć, co w życiu jest najważniejsze i że da nam jeszcze drugą szanse. od 3,5 miesiecy płaczę za nim, staram się stawiać… Czytaj więcej »

wojtek
Gość
wojtek

Diekuję Kasiu za świadectwo jest bardzo podobne do mojej sytuacji, ja powoli kończe nowenne 2 pazdziernika. wiem ze nowenna bardziej mnie zbliżyła do Boga
najblizysz dniach postaram sie opisać moje świadectwo pozdrawaim wszystkich
Góre Serca

Kasia
Gość
Kasia

Kasiu bardzo pokrzepiające świadectwo. Ja do tej pory nie mogę zapomniec o chłopaku, którego poznałam ponad rok temu. Najgorsze, że sam mi dał nadzieję i jednoczesnie mi ją odebrał. Każde dotknięcie, usmiech, rozmowa sprawiały,że ja angazowałam się coraz bardziej a on wcale.Teraz On zyje tak jak bym nie istniała, a ja każdego dnia tęsknie i czekam.Czekam na jakis znak z jego strony, na krótki sms.Gdziekolwiek jestem, czy na pielgrzymce, czy w kościele czy w każdym innym miejscu staram się modlic za niego, powierzyc te sprawe Bogu.Odmówiłam nawet w Jego intencji nowenne…. chociaż od jej zakończenia minęło już dwa miesiace to… Czytaj więcej »

Oliwia
Gość
Oliwia

Dziewczyny a może właśnie trzeba być upartym, nieustępliwym jak ta wdowa w przypowieści co chodziła do surowego sędziego i i prosiła o jedno i to samo. Może też warto nie modlić się o te konkretną osobę, ale tak ogólnie by nasze życie uczuciowe było szczęśliwe, byśmy nie kroczyli przez życie samotnie, byśmy doświadczyli tego wspaniałego uczucia – zakochania w wzajemnością. Ja już też wołałam wszystkich świętych i całą noc na Jasnej Górze się modliłam, wszelkie Nowenny, ale nie ustaje, zamierzam pojechać jeszcze do Łagiewnik by modlić się przed Jezusem Miłosiernym. Poza tym 8 grudzień coraz bliżej! Między 12-13 godziną trwa… Czytaj więcej »

Ala
Gość
Ala

Wiesz Oliwio, ja ostatnio mam sporo załamań wiary, więc nawet to co mówisz przyjmuję od razu przez ten pryzmat swojego krytycyzmu. bo pewnie jesteś osobą pracowitą i zawsze w kwestii zawodowej jakoś by ci się udało. Tak ma wiele osób, pisał tu kiedyś świadectwo mąż co miał na utrzymaniu rodzinę i dostał wg niego super łaskę, czyli drugą pracę, którą mógł pogodzić z tą pierwszą. Inna osoba na jego miejscu widziałaby same minusy tej sytuacji pt. „muszę tyrać na dwa etaty, żeby zarobić na chleb”, a on się cieszył jak to mu się świetnie złożyło. Obserwując świat widzę jak w… Czytaj więcej »

E.
Gość
E.

Oliwio, moim zdaniem nie ustawaj w modlitwie. Może to jest właśnie „sposób”, abyś trwała w modlitwie, jak to było niedawno w Ewangelii. „Ścieżki Boga, nie są ścieżkami ludzi”. Szturmuj niebo swoimi modlitwami, ale również mniej świadomość, że łaski, które otrzymasz, mogą być inne, niż oczekiwałaś. Nie zrażaj się tym, z czasem zrozumiesz, że rzeczywiście to było dla ciebie najlepsze. Od siebie, pomodlę się dzisiaj w twoich intencjach 🙂

Eliszka32
Gość
Eliszka32

Z czasem zrozumiesz, że samotność jest dla Ciebie lepsza:) na przykład, ale pocieszający tekst teraz napisałam, co nie?

Bożena
Gość
Bożena

Oliwia trzymam za Ciebie kciuki, bo czuje to samo co Ty i tez czekam na znak i wysłuchanie modlitw, by mój ukochany wrócił i odnalazł się na drodze życia.

Bożena
Gość
Bożena

Kasiu za Ciebie również trzymam kciuki, pomodlę się dzisiaj za Was dziewczyny, żeby Wam się udało 🙂

Oliwia
Gość
Oliwia

Bożeno, ja już nie wierzę w jego powrót, za dużo czasu upłynęło, za wiele spraw po drodze doszło….raczej modlę się o poukładanie tego życia uczuciowego, żebym zapomniała o tamtym, może spotkała kogoś innego, a może odnalazła radość życia w pojedynkę….mi już nawet nie zależy na mężczyznie, szkoda mi tylko tych lat i tego, że nie mogę być matką. Moje koleżanki już mają dzieci, moja siostra ma, jak ja im zazdroszczę, ale ja nigdy tego nie doświadczę, czas ucieka, młodsza nie będę, znając życie jak Bóg wysłucha moich modlitw będę miała 50 lat i już będzie za pozno by coś zaczynać.

Aneta
Gość
Aneta

Oliweczko kochana, co Ty tutaj piszesz, że nie możesz już być mamą? Oliwko! Proszę Cię, więcej wiary 🙂 Wszystko Ci się ułoży, zobaczysz, Pan Bóg ma na i dla Ciebie bardzo dobry plan 🙂
Jesteś za bardzo wartościową i inteligentną osobą, aby takie myśli zaśmiecały Twój umysł

Eliszka32
Gość
Eliszka32

Oliwia, z ciekawości zapytam się, a ile Ty masz latek?

Oliwia
Gość
Oliwia

Mam niecałe 27 lat, czas szybko płynie, nim się obejrzę będzie 10 więcej. Anetka, dziękuje za wsparcie, pocieszenie i wiarę w cuda 🙂 ale ja po prostu tak czuję, że już nigdy się nie zakocham, a ten którego pokochałam nie dla mnie. Ja po prostu jestem pusta uczuciowo, inni mężczyźni mnie drażnią, mam wrażenie że są dziecinni albo strasznie pyszni i dumni. Próbowałam jakoś się przełamać, chłopak na spacerze wziął mnie za rękę a ja czułam się jakbym trzymała zdechłą rybę a nie człowieka. Po tym rozstaniu jestem innym człowiekiem. A też nie poznaję co chwilę kogoś nowego, trudno spotkać… Czytaj więcej »

Eliszka32
Gość
Eliszka32

Aha. Myślałam, że to pisze jakaś nawiedzona 21 latka, bo jakby tak było, to bym się uśmiała nieco:). Ale 27 lat to nie jest jeszcze tak tragicznie. Zobaczymy, co powiesz, jak skończysz 32 l.

Eliszka32
Gość
Eliszka32

Ja cała jestem jak zdechła ryba w środku, jeśli chodzi o tematy damsko-męskie, umiem tylko o tym marzyć, a w rzeczywistości jedna wielka blokada.Tak ku pokrzepieniu serc:).

Oliwia
Gość
Oliwia

Eliszka wiem, że może powinna się ugryźć w język, ale powiem co czuję- momentami żałuje, że nie zapomniałam się na chwilę i nie zaszłam w ciążę z moim ex. Nawet jakby mnie teraz zostawił- miałabym największy skarb- dziecko. A tak, ani faceta, ani dziecka, ani perspektyw, tylko 4 ściany samotność i zgryźliwi rodzice, którzy nazywają mnie stara panna.

Bożena
Gość
Bożena

Oliwia, ja mam 32 lata. Mojego ukochanego poznalam w wieku 30 lat, jak juz myslalam, ze nigdy nikogo nie poznam, bo wszyscy fajni zajeci etc. Bylismy ze soba 1,5 roku, przy czym od poczatku tak iskrzyło i mielismy wrazenie, ze znamy sie od lat. wszystko fajnie, zero kłótni, wspieranie siebie etc. Postanowilismy starac się o dziecko, bo wiadomo mi lata leca. 7 miesiecy nieudanych prob, problemy zdrowotne po mojej stronie, diagnostyka, lekarze… i nagle moj ukochany zaczal watpic, czy chce dziecko. w duzej mierze wplyneli na niego jego wspolnicy, mieszajac mu w glowie, mowiac, ze za wczesnie, czy pewny, ze… Czytaj więcej »

Oliwia
Gość
Oliwia

Bożenko, widzisz poznałaś kogoś w wieku 30 lat, ale był to już facet z przeszłością, rozwodnik. A ja nie chce rozwodnika, ja chce kogoś wolnego, z kimś z kim będę mogła mieć ślub w kościele i potem żyć zgodnie z Bogiem i przyjmować sakramenty. W tym wieku nie ma już takich facetów, a jak są to zazwyczaj są to piotrusie pany co skaczą z kwiatka na kwiatek, albo mami synki co nie chcą się wiązać z kobietą bo jedyną kobieta w ich życiu jest mama. Bożenko, a może ten Twój facet to materialista- może on patrzy tylko na kasę, a… Czytaj więcej »

lulu
Gość
lulu

Oliwka nie obraź się ale ja się nie dziwię że ty jesteś sama. Popatrz jaki ty masz obraz mężczyzn w wieku 30 lat: „a jak są to zazwyczaj są to piotrusie pany co skaczą z kwiatka na kwiatek, albo mami synki co nie chcą się wiązać z kobietą bo jedyną kobieta w ich życiu jest mama”. Żadnego nie poznałaś a już wszystkich skreśliłaś. Sama sobie nie dajesz szansy. Aż się boję zapytać co myślisz o kobietach niezamężnych po 30, ale zapytam. Co myślisz o dziewczynie, która ma 30 lat albo więcej i nie ma męża, ani narzeczonego, ani chłopaka? Tak… Czytaj więcej »

E.
Gość
E.

Oliwio ja zapomniałam o swoim byłym po ponad 3 latach. Co prawda długo, ale teraz widzę, że ten czas był mi potrzebny. Także mówiłam, że już nikogo nie pokocham, że inni są mi obojętni, bo to nie on. Teraz mam znów nadzieję, co prawda nie rzucam się desperacko na każdego napotkanego faceta, ale gdzieś tam w środku, czuję że czeka na mnie ten jedyny. Sprawdziło się powiedzenie, że czas leczy rany. Oliwio daj sobie czas, nie wmawiaj sobie, że jesteś starą panną. bo nie jesteś. A , że czas ucieka i zegar biologiczny cyka, trudno, dla Boga nie ma rzeczy… Czytaj więcej »

Bożena
Gość
Bożena

Oliwio, tez kiedys myslalam, ze rozwodnik to zly wybor, ale ludziom trzeba dawac druga szanse na szczescie. Nie nam oceniac. Co do mojego ukochanego, żona go zdradziła, bylo jej wygodnie, utrzymywal ja a pozniej go zostawila. Jak go poznalam, cieszyl sie, ze zwiazek tak moze wygladac. Ze nie wisze na nim, ze mam swoje ambicje, zarabiam na siebie. I wszystko sie dobrze ukladalo, dopoki jego wspolnicy nie zaczeli robic mi czarny PR za moimi plecami. A on sie w tym wszystkim pogubil, byl duzym dzieckiem, ale tez za to go kochalam. Za jego ambicje, cieplo, i wierzylam, ze stworzymy szczesliwy… Czytaj więcej »

Oliwia
Gość
Oliwia

Lulu, źle to napisałam- miałam napisać, że wszyscy wolni mężczyźni koło 30, których ja poznałam tacy są, na pewno nie wszyscy, ale ja akurat na takich trafiłam. Albo są wolni z wyboru- nie chcą małżeństwa, odpowiedzialności, zobowiązania, wolą żyć z dnia na dzień, mieć furtkę otwartą na inne dziewczyny, no bo nie ukrywajmy jak mężczyzna jest trochę piękniejszy od diabła, do tego zaradny i inteligentny, dziewczyny się koło niego kręcą- co go blokuje, żeby wziąć ślub, tylko to, że sam boi się tej decyzji na całe życie i nie chce jej podjąć. A mami synków też przyciągam, ostatni nawet przy… Czytaj więcej »

anka
Gość
anka

Hej dziewczyny:) Ja się też się modlę i dobijam…kiedyś już udało mi się wymodlić powrót ukochanej osoby więc może i tym razem się uda. Zobaczymy, choć sprawa po ludzku wydaje się być beznadziejna.

weronika
Gość
weronika

Szczęść Boże, pozwolę sobie przepisać fragment z objawień Św. Brygidy, co Pan Jezus do Niej mówił nt. modlitwy: „Kiedy się do Mnie modlisz, zawsze kończ twoją modlitwę intencją, żeby się zawsze Moja wola stała, a nie twoja. Bo gdy się modlisz za już potępionych, nie wysłuchuję cię. Czasem też modlisz się przeciwko twej własnej pomyślności i dlatego potrzeba tobie, żebyś wolę swoją Mnie poleciła, bo ja wszystko wiem i daję ci tylko to, co jest pożyteczne. Wielu modli się bez dobrej intencji i dlatego nie zasługują na wysłuchanie” . Stawiaj również wyżej Moją wolę niż twoją. Moja Matka, a twoja… Czytaj więcej »

nieznajoma
Gość
nieznajoma

A ile wy laski macie lat? Zastanówcie nad tymi powrotami waszych eks. Przeczytajcie sobie dokładnie to co napisała wyzej Weronika. I z godnością pozwólcie odejść tym, którzy nie chcą z wami być. Mimo iż jesteście wspaniałe. Dacie radę same przecież.

Eliszka32
Gość
Eliszka32

Ja tam uważam, ze nic na siłę, bo to tylko strata czasu, lepiej już się modlić, aby jak najszybciej zapomnieć tego człowieka, który nie chce z nami być albo nie jest zdecydowany na żaden związek. Jak najszybciej zapomnieć i przeboleć tę stratę, która może wcale nie jest stratą, jak się może okazać za jakiś czas. Uważam, że szkoda tracić czas na modlenie się o czyjś powrót, ponieważ ten ktoś też ma wolną wolę i trudno, żeby góra w nią ingerowała wbrew temu komuś.

Eliszka32
Gość
Eliszka32

A odnośnie słów przytoczonych w poście Weroniki, to skąd człowiek ma wiedzieć, czy się modli przeciwko swej własnej pomyślności? Jak ma to odgadnąć? Heh. To ci dopiero zagadka – dwie kule i armatka.

Eliszka32
Gość
Eliszka32

No, na szkoda, ze nie pojechałam teraz jakoś tak sobie myślę, ale trudno. Zmarzłam, bo stałam na dworze osiem godzin dzisiaj, taka praca.

Eliszka32
Gość
Eliszka32

albo 40 jak jedna moja znajoma, u niej na nic się nie zanosi, też się modli, ach gdzie ona nie była w tej sprawie…i tak dalej.

Eliszka32
Gość
Eliszka32

Przepraszam, że tak piszę, ale jakoś mnie się chce śmiać z tego dzisiaj, nie z was, bo jedziemy na jednym wózku, tylko mam taki nastrój czarno-wisielczy objawiający się takim humorem inaczej.

Oliwia
Gość
Oliwia

Właśnie nie powinno się modlić o powrót danej osoby bo to godzi w jej wolną wolę…ale czy w takim razie powinno modlić się w ogolę np. o męża albo uratowanie małżeństwa? No bo jeśli nie modlimy się o konkretną osobę, ale ogólnie o męża, to co w takim razie, Bóg tez powinien zmusić jakiego faceta (innego niż nasz były) aby nas poślubił, czyli wkroczyć w jego wolna wolę, aby spełnić naszą intencję. Chyba Bóg nie wystruga nam tych mężów i nie ześle nagle na ziemie. To samo tyczy się uratowania małżeństwa, powrotu męża, dla nikogo taka intencje nie jest kontrowersyjna… Czytaj więcej »

E.
Gość
E.

Oliwio ja to rozumiem w trochę inny sposób. Za każdym z tych złych rzeczy stoi demon. Modląc się za kogoś, nie wpływamy na jego duszę, ale być może dajemy siłę tej osobie do walki z tym złem, które kusi do tych obrzydliwych rzeczy. To jak na Mszach o uzdrowienie i uwolnienie. Jezus poprzez kapłana, który odprawia Mszę, nie ingeruje w nasze dusze, że przestajemy palić, tylko wypędza demona nikotynizmu. Tak samo postrzegam modlitwę za inne osoby, które grzeszą.

lulu
Gość
lulu

Oliwia trafiłaś w samo sedno. Po pierwsze myślę, że nie powinno się modlić o to by Bóg podsunął nam dobrego kandydata na męża, ale można modlić się o to żeby np. ty była dobrą żoną i umiała mądrze kochać. Po drugie Bóg nie tylko pobłogosławił małżeństwo w sakramencie małżeństwa ale także został na ich prośbę zaproszony do tego małżeństwa, w trakcie przysięgi małżeńskiej pada zadanie „tak mi dopomóż Bóg w Trójcy Jedyny i Wszyscy Święci”, czyli każdy ma prawo modlić się o powrót męża i Bóg ma prawo ingerować w wolną wolę męża, bo tenże mąż dał prawo Bogu w… Czytaj więcej »

Eliszka32
Gość
Eliszka32

No, teoretycznie tak, ale ostatecznie niczego nie może uczynić na siłę, o to mi chodziło.

Eliszka32
Gość
Eliszka32

Oliwio, daj spokój. A może właśnie przez to, że tak Ci trują, to w Tobie narasta taki lęk przed tym, żebyś faktycznie nie została sama. Możliwe, ze gdyby Ci tym głowy nie suszyli, nie przeżywałabyś tak tego i nie zamartwiała się aż tak, a pewnie przez to ich gadanie zamartwiasz się jeszcze bardziej. Mnie moi rodzice tak przytruwali o pracy, też było analogicznie do Twojej sytuacji, tyle że ja słyszałam, że jestem nieudacznikiem i bankrutem życiowym.

Oliwia
Gość
Oliwia

Masz rację, rodzice niemal co dzień gadają, że ja już sobie nikogo nie znajdę, że po co tam idziesz i tak nikogo nie poznasz, że mój zegar tyka, że to moje ostatnie chwile, że oni nie dożyją mojego wesela, że moje koleżanki mają już to i siamto i 3 dzieci. Kocham ich, ale mam ich dość, najchętniej wystrzeliłabym siebie lub ich w kosmos.

lulu
Gość
lulu

Powiedz im wprost, że takimi komentarzami sprawiają ci ból, wpędzają cię w kompleksy i depresje i że nie mają prawa mówić ci jak masz żyć, bo to twoje życie. Zastanów się, tak na poważnie, czy to o zamążpójściu to marzenie rodziców tobie narzucone, czy naprawdę twoje. Bo jeśli jest szczere i twoje to na pewno uda ci się go zrealizować.

Eliszka32
Gość
Eliszka32

Nie martw się! Głowa do góry! Powiedz im, że są nie na czasie, ponieważ epoka starych panien się już skończyła, tak było kiedyś za ich czasów. Teraz są singielki. Nie powinni tak Ci nabijać głowy staropanieństwem i samotnością. Bez przesady. Powiedz im, że będziesz płaciła specjalny podatek – tak jak kiedyś było bykowe dla straych kawalerów, tak teraz my będziemy płaciły klempowe – dla singielek. Nie dla starych panien.

E.
Gość
E.

Podoba mi się to klempowe 🙂 nawet brzmi dumnie 🙂

Eliszka32
Gość
Eliszka32

Wielu rodziców zamiast dzieciom pomóc, to jeszcze im dokłada i je rozgorycza.

Aneta
Gość
Aneta

@Eliszka, dzisiaj na Siekierkach jest spotkanie z panią, która widziała NMP.

Ala
Gość
Ala

Widziała? acha, bo ja to mam już takie pewne przemyślenia, że z wiarą jest jak z UFO. Dokładnie tak samo. Jakby nie mówić to sporo osób na ziemi wierzy w ufo, całkiem sporo nawet jest tych co widzieli. Słyszy się o tym itp. Jednak nikt z nas nie widział, tylko wiemy o osobach, które rzekomo doświadczyły. Nikt z nas nawet nie zna konretnej osoby. Dziwnym trafem to wygląda tak samo.

Aneta
Gość
Aneta

@Ala – Zostawiam bez komentarza. Najpierw poczytaj o tym miejscu objawień, a potem dodaj przemyślany komentarz.

Ala
Gość
Ala

Nie denerwuj się Aneto na mnie. Ja chcę uwierzyć, ale w mojej walce coraz bardziej mi sie to kojarzy z Archiwum X. I want to believe. niestety, tylko tyle. 🙁
To nie są żarty, to smutek. Najgorzej kiedy pomyślę o ludziach, którzy stracili całe swoje życie, np. duchowni, zakonnice. Inteligentni, wielcy ludzie, jak np. Jan Paweł II, czy obecny papież Franciszek. bardzo wielki smutek mnie ogarnia. Szkoda mi też ich i wszystkich co poświęcili wszystko dziwnej, niesłusznej idei. Nie myślę tylko o sobie.

Aneta
Gość
Aneta

@Ala, absolutnie nie denerwuję się. Poprosiłam tylko, abyś poczytała o objawieniach na Siekierkach. Nie są one na razie uznane przez kościół, ale kult Matki Bożej, to co powiedziała o Pijarach (tak w wielkim skrócie), o tym miejscu, sprawia, ze chcesz tam wrócić. Zachęcam Cię gorąco, jeżeli jesteś z W-wy, abyś tam pojechała. To taka mała Częstochowa. Powiem szczerze, że tak rozmodlonej dzielnicy w W-wie nie widziałam. Byłam na Mszy św. dla dzieci i młodzieży i sama byłam zdziwiona, że dzieciaki nie krzyczą, nie tupią, nie jedzą, nie skaczą, tylko grzecznie słuchają 🙂 A po Mszy św. stoją w kolejce do… Czytaj więcej »

Józef
Gość
Józef

Co dajesz , to otrzymujesz , co zasiejesz to zbierzesz . Do niektórych niby prostych przepisów na szczęście , człowiek dorasta latami , by zrozumieć , co one oznaczają . Niedawno słyszałem takie ciekawe porównanie człowieka do kamienia , który leży w rzece i którego woda oplywa . Niby się mówi , że woda drąży kamień , ale sama woda nie ma aż tak dużej mocy , tylko drobinki piasku które płyną w tej wodzie , które obmywaja kamień z każdej strony wygładzając go . Tyle tylko , że z ostrego kamienia , żeby zrobic otoczak potrzeba setek lat .… Czytaj więcej »

lulu
Gość
lulu

Józefie to co dajesz to otrzymujesz to bajka, życie jest niesprawiedliwe, możesz trafić na człowieka który umie tylko brać i nie daje nic w zamian, możesz przestrzegać sumiennie wszystkich przepisów drogowych i być uprzejmym dla kierowców a wjedzie w ciebie pijany kierowca i zrobi kalekę do końca życia, możesz pół życia pracować ciężko a trafi się sprytny oszust, który zrobi z ciebie w jednym dniu żebraka (np. masz podobne nazwisko do dłużnika i dług komornik ściąga z ciebie a nie z tego który się zadłużył – mało takich spraw?), możesz budować dom 2-3 lata a w jednej chwili strzeli w… Czytaj więcej »

Józef
Gość
Józef

Może to i karma Lulu , ale Witko nic nie wspominal o tym a przykład jest z jego rekolekcji . Na youtubie gdzieś jest . To czy dostaniemy to o co prosimy , to inna sprawa , to jak postępujemy w życiu to też inna sprawa . Nieszczęścia chodzą po ludziach i jedni w tym widzą sens a inni nie .Napisałem to w temacie , gdzie nie piszemy o wypadku o chorobie , ale o nieszczęśliwej miłości i do tego to się odnosi . Może łatwiej komuś będzie zrozumieć , że ranimy się wszyscy nawzajem przez całe zycie . Pytanie… Czytaj więcej »

lulu
Gość
lulu

Jest sprawiedliwość Boża po śmierci, ale tu na ziemi jej nie ma. Nie wiedziałam że to z rekolekcji o. Witko, ja już z tego nic nie wiem. Może podaj przykłady z Pisma św. które potwierdzają tą zasadę co dajesz to otrzymujesz i wtedy będzie jasność. Jeżeli chodzi o dawanie drugiej szansy to zależy od tego czego ta druga szansa ma dotyczyć. Jan Paweł II powiedział: Nie żyje się, nie umiera się i nie kocha się na próbę. Ja nie będę mieć drugiej szansy, żeby jeszcze raz przeżyć swoje życie, nie widziałam też żeby ktoś dwa razy umierał (tak na śmierć)… Czytaj więcej »

Oliwia
Gość
Oliwia

Trąbka bombka i organki. Józefie pozamieniałeś się na rozum z Aleksandra albo kupiłeś te wszystkie kawałki i uwierzyłeś w nie, o karmie, ludziach – bogach, przepływającej energii, czyli mieszanki buddyzmu z new age? Bajka o kamieniach choć piękna, jest tylko baśnią. Wynika z niej, że przy każdym spotkaniu z człowiekiem musi dojść do cierpienia czyjegoś, do łagodzenia krawędzi, a przecież tak nie jest, ile jest takich spotkań, że nikt nikogo nie rani, nie chce zmieniać, jeśli my jesteśmy jak kamienie co się tłuką miedzy sobą to ja dziękuje- bo wiadomo, ktoś musi z takiego spotkania wyjść „przytępiony”. A o tym,… Czytaj więcej »

lulu
Gość
lulu

A tak w ogóle i w szczególe to wszystko wskazuje na to, że miłość nie jest dla wszystkich, np. nie dla mnie 🙁 i co mam zrobić, muszę z tym żyć 🙁

Józef
Gość
Józef

Przeczytałem jeszcze raz , co napisałem , bo może faktycznie wyjechałem z jakimś voodoo , ale na logikę wszystko dla mnie ma sens . Wyjeżdżacie mi , że wprowadzam zamęt a przeciez napisałem o zwykłym związku między kobietą a mężczyzną , gdzie warunkiem jest ,by jakos się do siebie przypasowac . Z tego co piszesz Oliwio wydaje mi się , że wierzysz w druga połówkę , która istnieje i która spasuje bez żadnych zgrzytów . Popytaj kogoś z dłuższym stażem małżeńskim ile mieli zgrzytów , kłótni . Prawda jest taka , że nie chcesz zranienie , jakiego doznałaś od swojego… Czytaj więcej »

Józef
Gość
lulu
Gość
lulu

Józefie wysłuchałam i nie ma tutaj mowy o ty co ty mówisz, odsłuchałam część pierwszą, dobry link dałeś?

lulu
Gość
lulu

dobra znalazłam

lulu
Gość
lulu

Przesłuchałam 11 minut i dalej nie będę słuchać!!!, ten ksiądz nie ma pojęcia o przemocy domowe!!!!j i odnoszę wrażenie że ją usprawiedliwia. Nie wiem czy widział kiedyś pobite dziecko przez rodziców, czasami w telewizji mówią o tym jak ojciec walił dzieckiem w kaloryfer bo płakało, a ksiądz będzie mówił, że w ten sposób tatuś zdziera sobie ostre kanty i że to jest Boży plan. Litości!!! Widział kiedyś żeby człowiek, który stosuje przemoc w rodzinie się zmienił, nawrócił dzięki tej przemocy???? Sory ale taka właśnie jest postawa księży wobec przemocy w rodzinie, oprawcy trzeba wybaczyć, a ofiara jest po to żeby… Czytaj więcej »

lulu
Gość
lulu

Nie uważam cię za heretyka, ale nie rozumiem tego, mnie życie nic nie dało dobrego

Oliwia
Gość
Oliwia

W sumie to w Twoim komentarzu Józefie zraziło mnie tylko to, że wierzysz w karmę i jeszcze piszesz o tym na chrześcijańskiej stronie. Nie można być chrześcijaninem, a jednocześnie wierzyć w elementy buddyzmu. Trzeba się określić, nie można być tak trochę w ciąży. I nie wierzę w drugie połówki, przeznaczenie, ułożenie gwiazd i numerologię. Może i o tych kamieniach to prawda, ludzie nas zmieniają, tylko że w tej opowieści o kamieniach to zawsze jest zmiana na plus, a w życiu wręcz przeciwnie, mnie rozstanie zmieniło na minus, jestem mniej ufna, bardziej zgryźliwa, podejrzliwa. Doświadczając zła, odrzucenia, braku miłości, nosimy potem… Czytaj więcej »

Bożena
Gość
Bożena

Pomóżcie, zaczynam tracić wiarę, że coś się zmieni. Mój Ukochany już chyba nie wróci, może czas się z tym pogodzić, aczkolwiek rana jest wielka i potrzeba będzie dużo czasu by się zabliźniła. Mam kryzys, bo modliłam się w intencji jego powrotu i szczerze – nie wiem, czy modlić się dalej, bo logika wygrywa z bolącym sercem…

basia
Gość
basia

droga Bożeno użyj rozumu i logiki i nie módl sie o powrót jężeli będzie miał wrócić to samo się tak stanie ale mususz poczekać ja myśę jednak że powinnaś dac mu odejść bo jak z doświadczenia wiem po czytaniu tutejszych wpisów że takie sprawy z dramatycznym odejściem nie powinny ciagnać się dalej bo moga przynięść nam szkodę a nie pożytek i nawet modlitwa tu nic nie pomoże bo Maryja nie krzywdzi dzieci bo wie doskonale co jest dla nas dobre i zna naszą przyszłość i co będzie dlatego w ogóle w wielu sprawach nam nie pomaga dlatego nie dramatyzuj bo… Czytaj więcej »

Bożena
Gość
Bożena

Basiu, w dużym stopniu masz racje. Happy end’y zdarzają się tylko w filmach. Poczytałam tu róźne swiadectwa, powrót małżonków po zdradach, separacji, etc… dawało mi to jakąś nadzieję. Heh najgorsze w tym wszystkim, że mój Ukochany zmienił się prawie że z dnia na dzień. Wpływy innych na niego zrobiły swoje. Może kiedyś zrozumie co stracił, ale rzeczywiście nie mogę na to czekać, bo może i się nie doczekam. Lata lecą, marzenie o macierzyństwie się oddala i może pozostanie jedynie marzeniem. WIem jedno, ciężko optymistycznie patrzeć na świat, ciężko wierzyć, ze jeszcze kogos poznam, bo ja po tym wszystkim chyba już… Czytaj więcej »

Ala
Gość
Ala

Z tymi powrotami ukochanych i z tym modleniem o konkretne osoby to uważajcie. nie można chyba na siłę być z kimś. To może potem wyglądać inaczej niż byśmy chcieli. Za mną też ktoś na siłę walczył, żebym nie wyjeżdżała, żebym była z tą osobą. Teraz po latach się stale kłócimy, wrzeszczymy na siebie. Od początku to nie bylo dobre.

basia
Gość
basia

Bożeno przezyłam tak wielki dramat życiowy że teraz gdy doszłam do siebie myślę sobie jaka ja byłąm głupia przecież podświadomie wiedziałam ze to nie ma sensu ale dalej tkwiłam w ślepym uczuciu nic mnie nie dało przekonać żeby juz nie myśleć nie czekać chociaż wiedziałam ze to nie ma sensu dopiero teraz nabrałam rozumu i dziwię się sama sobie ze tak naiwnie myślałam widzę że byłam całkiem inną osobą i dopiero teraz zaczynam żyć to jest wspanialsze niż zadręczanie się miłością i to nie pewną miłością ryzykowną . Dlatego kochana Bożenko życzę Ci zebyś była mądrą kobietą i nie popełniała… Czytaj więcej »

Bożena
Gość
Bożena

Basiu masz racje… najgorzej to poradzić sobie ze wszystkimi myslami w głowie. Bo ja wiem, ze moj Ukochany był dobrym człowiekiem… ale wpływy innych, kasa, perspektywy, kariera… gdzieś sie zagubił z życiem, bo nie wierze, ze oszukiwał mnie przez cały zwiazek. Może jeszcze zrozumie co w życiu ważne, ale nie sądzę, że stanie się to predko. Cóż, mam 32,5 roku i znowu zaczynam życie na nowo… od zera – i to jest bolesne i cięzkie. ta cała sytuacja sprawiła, ze wróciłam do modlitw, do wiary… aczkolwiek jest cięzko, bo mam chwile zwatpienia czy te wszystkie modlitwy, prosby mają sens. Czas… Czytaj więcej »

basia
Gość
basia

Bożenko pocieszam Cię że jesteś jeszcze młoda bo ja kilka lat starsza od Ciebie wiesz co ja przestałm się modlić NP i poprostu normalnie żyję tak jak dawniej i zobaczę co będzie niechcę modlitwą nic wymuszać bo niestety to nieraz robimy poprostu dalej trzeba życ i zobaczymy co będzie dalej zyć tak poprostu to najlepsze lekarstwo . Bożenko pozdrawiam Cię serdecznie .

Oliwia
Gość
Oliwia

Bożenko, z tego co wiem to Twój ukochany to rozwodnik- a więc wobec Boga człowiek ten jest połączony z inną kobietą. Modląc się o jego powrót modlisz się o życie w grzechu- nic dziwnego że Bóg nie wysłuchuje. Nie sądzisz że to trochę obłudne? Może ma dla Ciebie kogoś innego, z kim mogłabyś żyć zgodnie z przykazaniami? Mogę Cie pocieszyć jedynie tym, że ja modliłam się o kawalera i też nie wymodliłam. Katolik, kawaler, bez nałogów, nie było żadnych przeszkód, nawet blisko mieszka, a Bóg mnie nie wysłuchał. Podsunął mi 3 innych, z którym do miesiąca, a czasem i do… Czytaj więcej »

Ala
Gość
Ala

a może tak jak ja, po jakimś czasie byłoby jakbys mieszkała z wrogiem. nic na siłę. Teraz widzisz same zalety, ale chyba przez różowe okulary. Inni ludzie też mają fajne cechy, mogą być bardziej zwariowani i kolorowi niż ten, którego straciłaś. Masz typowe cechy osoby porzuconej. To ból i smutek, tęsknota. Nawet inny, nowy, ciekawszy mężczyzna nie zmienilby tego w Tobie. Przynajmniej nie od razu, bo porzucenie to rana.

Bożena
Gość
Bożena

Oliwio, pisałam CI wczesniej, że nie mozna przekreslac ludzi po rozwodach. To tez ludzie wartosciowi… nie wolno wszystkich wrzucac do jednego worka. ech staram sobie powtarzac kazdego dnia, ze bedzie lepiej, ale wspomnienia same wracaja. Najtrudniej odciać się od tego. Ala – wiele razy myslalam, co by bylo, jakby wrocil. NIgdy nie umiałam sie na niego zloscic. Jak go poznałam, byl w podobnym stanie do mnie, pokazałam mu jak wyglada szczesliwy zwiazek pełen miłości. Szkoda, że jego wspolnicy mieli na niego wiekszy wpływ i że ich posłuchał, zamiast walczyć o Nas. Tak sobie ostatnio mysle, że moze rzeczywiscie ktos jeszcze… Czytaj więcej »

Oliwia
Gość
Oliwia

Bożeno, modlisz się o życie w grzechu. Człowiek po rozwodzie nie jest gorszy, absolutnie tak nie uważam. Każdy człowiek ma swoja wartość, i w oczach Boga i w oczach ludzi. Ludzie po doświadczeniach często bywają i lepsi. Ten człowiek został połączony w sakramencie małżeństwa z inna kobietą, sam Bóg połączył go z inną kobietą, on ślubował i przysięgał miłość innej kobiecie przed Bogiem i ludźmi póki śmierć ich nie rozłączy. A Ty się teraz modlisz, żeby był z Tobą aż do śmierci, nie widzisz tu problemu? Nie potępiam Cie, ja rozumiem że miłość często bywa silna, zaślepia człowieka. Ale dla… Czytaj więcej »

Bożena
Gość
Bożena

Oliwia, pisałam we wczesniejszym poście, że wrociłam do modlitw. Nie należe do osob bardzo wierzących. Wazne dla mnie, by w zyciu kierować sie jakimis wartosciami, nie krzywdzić innych, nie kraśc etc etc Byc empatycznym i pomagać innym. Prawda jest taka, w moim wieku nie poznasz nikogo bez przeszlosci i bez jakis przejsc. Dlatego dla mnie to nie byl problem, ze był rozwodnikiem, zwłaszcza, ze slub byl pod rodzine a nie ze wzgledu na wiare (bo on uwazał sie za ateiste, ksiadz ktory udzialal slubu znal jego zdanie i podejscie a jednak udzielil). teraz mam kolejny kryzys, bo zastanawiam sie, czy… Czytaj więcej »

joanna
Gość
joanna

Szczęściem jest dla Ciebie kochać wbrew temu, co mówi Chrystus, że tylko Jego mamy mieć przed sobą, a On zadba o to, w jaki sposób mamy dążyć do osiągnięcia szczęścia. Moja rada dla każdego człowieka – w ufności podążać za słowami Jezusa, szukać ich codziennie, znajdować odpowiedź w sobie – wsłuchiwać się w to co nam Bóg w osobie Ducha Świętego – w każdym z nas podpowiada i już recepta – najprostsza, dlatego tak podszeptami szatana dyskryminowana,- gotowa. Modlitwa jest pomocna na wszystko, bo nawet, gdy nam się coś nie uda, zawsze możemy sobie powiedzieć : starałam się, więc Bóg… Czytaj więcej »

Oliwia
Gość
Oliwia

Jakaś przeszłość może być ale nie żona, żywa osoba. Ja osobiście wolę być sama niż żyć w grzechu i skończyć w piekle. Ale to moje zdanie. Jeśli nie wierzysz w piekło ani niebo, to jak masz wierzyć w cud i go wymodlić? Zaufaj Panu, otwórz się na Niego, uwierz, i jeśli Bóg będzie na pierwszym miejscu, wszystko inne też będzie na właściwym miejscu. Chrystus zawsze powtarzał po udzieleniu cudu „Twoja wiara Cie uzdrowiła, idź i nie grzesz więcej”. Prosta recepta na cud- wiara i zaufanie Bogu oraz unikanie grzechu.

REMka
Gość
REMka

Hmmm….. dziewczyny…. a ja po 25 latach małżeństwa i kryzysu, który teraz trwa w sądzie w sprawach rozwodowych przekażę wam jedną szkołę – to nie to, o co się modlimy, ale o naszą relację z Bogiem chodzi, o nasze życie wg Słowa Bożego… Bóg, aby dać nam szansę na zbawienie musi zgiąć nasze karki, bo twarde sztuki jesteśmy… dostajemy znaki, cuda i nic…. – u mnie cud uzdrowienia, wyciągnięcia dzieci z ciężkich przypadków i zagrożeń, potem utrata pracy… depresja, i w końcu małżeństwo… i dalej szłabym ta drogą walcząc i w sądzie – gdyby nie dotkniecie Ducha św., gdyby nie… Czytaj więcej »

E.
Gość
E.

Podpisuje się obiema rękami i nogami. Jakbym, czytała o sobie.

Ala
Gość
Ala

Bardzo ciekawe i mocne słowa.

Ala
Gość
Ala

Cóż, Bożeno, ja mam też często takie „niespodzianki” od zycia, od losu, że szkoda gadać. Chociaż przyznam, że zdarzyly mi się też prawdziwe pozytywne niespodzianki niedawno, traktuję to jak bombonierki, takie prezenty od.. nie wiem, powiedzmy od życia. Nic wielkiego, ale sporo podbudowujące 😉 Jednak mogę Cię pocieszyć, że stąpanie po cierniach ubogaca, nie jesteśmy pustymi osobami, którym wszystko idzie jak po maśle 😉 mam nawet ostatnio podobne uczucia jak Oliwia. Niewiele liczę na swoje szczęście, ale chciałabym tak robić, żeby inni byli ze mnie zadowoleni, o ile si.ę da.