Jacek: Kryzys psychiczny, zawód życiowy i dziewczyna

Witam.:)
Dwa miesiące temu zmówiłem trzecią nowennę pompejańską w intencji znalezienia dziewczyny takiej, z którą będę szczęśliwy. Chciałbym się z Wami bracia i siostry podzielić świadectwem. O Nowennie Pompejańskiej dowiedziałem się na początku grudnia zeszłego roku, gdy ujrzałem komentarz napisany pod modlitwą o dobrą żonę. Pierwotnie myślałem że w Nowennie Pompejańskiej odmawia się tylko jedną tajemnicę Różańca świętego, ale w następny dzień po przyjeździe z konwiwencji która formuje wspólnotę neokatechumenalną postanowiłem się za nią zabrać. Trochę mnie przeraziło to, że się ją odmawia 54 dni i że się mówi 3 tajemnice obowiązkowo. Miałem problem z wybraniem intencji a ich było 3: O wyjście z kryzysu, o powołanie zawodowe w życiu dla mnie oraz o dziewczynę dla mnie. Postanowiłem zadzwonić i prosić o pomoc moją przyjaciółkę (która była i jest bardzo wierzącą osobą i znała moje największe problemy) o wybór i ona wybrała o wyjście z kryzysu. Trochę się wahając, zacząłem odmawiać Nowennę Pompejańską. Byłem z siebie dumny, że podjąłem się tego wyzwania, że nie odmawiałem ją w intencji znalezienia dziewczyny tylko w innej i wierzyłem, że uda mi się wyjść z kryzysu (w którym byłem wtedy prawie 5 lat) ze względu na to, jaki wysiłek trzeba włożyć w to, ażeby zmówić tą nowennę i że czas poświęcony jej dziennie (w moim wypadku) był on większy jak czas niedzielnej mszy świętej, co więcej myślałem, że trzeba odmawiać jeszcze jakąś dodatkową modlitwę i przez to odmawiałem też Litanię Loretańską. Byłem zafascynowany tą nowenną. Przez pierwsze dni szło mi można powiedzieć lekko, potem zaczął zły mnie atakować… Przy ok. 35 dniu miałem kiepskie chwile w swoim życiu, zamiast tego, że lepiej mi szło na studiach czy coś w tym rodzaju, szło mi dalej bardzo źle, co więcej pod koniec tej nowenny rozważałem pomysł wypisania się z tych studiów. Postanowiłem ich nie kontynuować co więcej, nawet cieszę się z tego, że tak postąpiłem ale na początku miałem do siebie żal za to, co ja zrobiłem, że nie walczyłem o przetrwanie w 100% tylko np. w 90%. Po zmówieniu nowenny nie spełniła się ta łaska, spełniła się ona w niedługim czasie od skończenia nowenny ale tylko w połowie, ale jak mówią, lepszy rydz, bo w obecnej chwili nie wyobrażam sobie tego, abym się tak czuł, jak zanim, gdy zacząłem odmawiać tą nowennę. Co więcej podczas nowenny zacząłem dostawać różne znaki m.in taki że łatwiej mi będzie znaleźć dziewczynę po wyjściu z kryzysu aniżeli gdy będę w kryzysie, że nie powinno się iść na trudne studia jeśli jest się w kryzysie.
Drugą nowennę zacząłem odmawiać jak zaczął się wielki post i była ona w intencji o powołanie zawodowe w życiu dla mnie. Była to najlżejsza nowenna spośród tych trzech, tym razem nie odmawiałem dodatkowej modlitwy, zły mnie w najmniejszym stopniu atakował… Było też bardzo wiele znaków, które były dla mnie bardzo pomocne m in. to, że po to było to bardzo niemiłe spotkanie z pewnym (prawdopodobnie) schizofrenikiem, który o mały włos by mnie nie pobił i przez niego bardzo źle się czułem a to wszystko było po to, abym wiedział, jak się czuła moja koleżanka z gimnazjum wtedy, kiedy odczytała wiadomość ode mnie, w której ją najprawdopodobniej mocno osądziłem, i bardzo ją mocno skrzywdziłem… Po zmówieniu Nowenny Pompejańskiej w drugiej intencji zaświtał mi w głowie kierunek ochrona środowiska na UKSW. Byłem tam na tej uczelni, pytałem się co sądzą o tym kierunku i czy się opłaca go studiować. Większość mówiła, że się nie opłaca, przez co darowałem sobie i jedynie zdawałem na geografię na UW gdzie dostałem się od razu (nie z rezerwowej).
Trzecią nowennę zacząłem odmawiać pod koniec maja i była ona najtrudniejsza, zły mnie bardzo atakował, już nawet od początku można powiedzieć. Podczas pierwszych 10 dni gdy odmawiałem nowennę czułem się senny, miałem duże kłopoty z koncentracją, nowenna się dłużyła i dłużyła, niejeden raz miałem ochotę przestać się modlić. Były bardzo istotne znaki: pierwszy był taki, że moja dziewczyna będzie mi się bardzo podobać zarówno z urody jak i z charakteru, drugi abym nie wyjeżdżał do Zakopanego na wczasy, dopóki nie znajdę dziewczyny. Był on bardzo logiczny, bowiem będąc w zeszłym roku w Zakopanem nie byłem zadowolony z 4 powodów a 3 dotyczyły dziewczyn, trzeci aby modlić się w imieniu swojej przyszłej dziewczyny tak samo jak za siebie się modlę. Gdzieś w połowie nowenny dostałem też sygnał, aby mówić też i nieobowiązkowe tajemnice światła i koronkę do miłosierdzia Bożego no i też po koronce do miłosierdzia modlitwę o dziewczynę (którą sam napisałem i ją odmawiałem 2 razy dziennie i ją aktualizowałem co jakiś czas) i je do końca nowenny odmawiałem. Było mi lżej jak zacząłem odmawiać czwartą tajemnicę i koronkę do miłosierdzia Bożego, co więcej jak je odmawiałem, to nie czułem potrzeby dzwonienia i częstego rozmawiania z moimi kumpelami czy z przyjaciółką ani spotykania się z nimi. Było coś takiego, że moi rodzice ni z gruszki ni z pietruszki postanowili pojechać na wczasy do Zakopanego zabierając też mnie, mojego brata i moją siostrę cioteczną. Było mi to nie na rękę, z powodu tego znaku. Zacząłem od tej chwili rozmawiać z Panem Bogiem (najczęściej na temat łaski znalezienia dziewczyny). Nie spełniła się ta łaska, dalej poszukuję dziewczynę i dalej rozmawiam z Panem Bogiem o tym że bardzo chciałbym mieć dziewczynę (nawet 3 razy dziennie). Mogę się tym pochwalić, że podczas mówienia Nowenny Pompejańskiej i po jej zmówieniu patrząc na ten okres czasu mówienia nowenny bardzo się rozwinąłem społecznie, że bardzo dużo o sobie się dowiedziałem, poznałem wiele swoich pragnień, oczekiwań oraz bardziej jestem gotowy na to, aby być z tą jedyną razem i w coraz mniejszym stopniu chcę mieć dziewczynę po to, aby wyjść całkowicie z kryzysu a coraz bardziej powód ten ustępuje tym, że już długo się modlę o znalezienie dziewczyny, (3 lata), i szkoda to tak rzucić oraz to, że już przychodzi ten właściwy czas ze względu na mój wiek bo co będzie, jak ja późno się ożenie to wtedy będę dziadkiem gdy moje najmłodsze dziecko będzie miało tyle lat co ja mam, a trzeba jeszcze wziąść pod uwagę to że gdy będę starszy to i jest większa szansa że dziecko urodzi się chore, że z dziewczyną najprawdopodobniej będę chodzić conajmniej 3 lata (jest duża szansa że i 5 czy dłużej) bowiem trzeba jeszcze i uzbierać na wiele istotnych rzeczy np. ślub i wesele które kosztuje tyle co samochód 5 letni oraz będzie trzeba ustatkować się finansowo aby móc być zdolnym założyć i utrzymać rodzinę.
Z Panem Bogiem Bracia i siostry

Cierpiący w czyśćcu potrzebują naszej pomocy, ponieważ sami

już nie mogą naprawić zła, które popełnili w czasie ziemskiego

życia. Dopóki żyjemy na ziemi, możemy wspomagać ich modlitwą.

Koronka za dusze

w czyśćcu cierpiące

 

11
A Ty co o tym myślisz? – Napisz komentarz

avatar
4 Wątki komentarzy
7 Wątki z odpowiedziami
0 Obserwujący
 
Najpopularniejsze
Najgorętsze
7 Autorzy
Ania P.NadziejaJulaAgneslulu Autorzy ostatnich
  Powiadamiaj mnie o odpowiedziach  
Powiadom o
Krysia
Gość
Krysia

Drogi Jacku nie wiem co Ci napisac .Ale napewno postaraj się ukończyc jakieś studia .Dojrzejesz jeszcze do małżeństwa .I nie zakładaj z góry że z dziewczyną trzeba chodzic od 3 lat do 5 .A dlaczego nie rok? Czemu służy to długie chodzenie ?..Módl się o miłośc ażebyś umiał pokochac naprawde tzn. ,,Dac siebie na służbę drugiej osobie czy to żonie czy nawet choremu dziecku ,,Bo na tym polega małżeństwo .Powodzenia życzę .

Nika
Gość
Nika

Spokojnie jak trafisz na dobrą dziewczynę kwestie finansowe nie będą istotne. Jak będziecie się kochać to czy huczne wesele ma duże znaczenie? Mam wielu znajomych, którzy zrobili skromny ślub tylko dla rodziny i są bardzo szczęśliwi. Im jesteśmy starsze tym mniej potrzebujemy księżniczkowego ślubu 🙂 tyle jest samotności na tym świecie… Chłopaki proszą o dziewczyny, dziewczyny o chłopaków i jakoś nie możemy wszyscy się połączyć. Dziwne to wszystko. Wytrwałości życzę!:)

lulu
Gość
lulu

Bo dzisiaj młodzi ludzie nie wiedzą co to miłość, bo im rodzice zapomnieli powiedzieć, bo coś innego było ważniejsze. Moim zdaniem nie ma potrzeby modlić się o miłość chłopaka, dziewczyny, Bóg tak człowieka stworzył, że dał mu 100% prawo wyboru kogo będzie kochał i kiedy będzie kochał i jak będzie kochał. Co jeszcze Bóg ma nam dostarczyć? Dziewczynę, chłopaka takiego jakiego zamówiliśmy? Bóg nie trzyma tego w magazynie. „Chcesz, żeby miłość udowodniła ci, że istnieje, niestety, to ty musisz udowodnić, że miłość istnieje” -Éric-Emmanuel Schmitt z książki Małe zbrodnie małżeńskie

Nika
Gość
Nika

Nie zgadzam się. Miłość to również łaska od Boga. Bo jak zmusić drugą osobę, żeby Cię pokochała? Jak zmusić się samemu do pokochania drugiej osoby? Oczywiście możemy ta osobę bardzo lubić ale kochać to już inna trudniejsza bajka. Można oczywiście próbować ale więcej można krzywdy wyrządzić takim próbowaniem na siłę niż pożytku. Uważam, ze powinniśmy za wszystkie nasze szczęścia w życiu dziękować Bogu, bo to wszystko pochodzi od niego. Ostatnio rozmawiałam z kolegą, któremu bardzo powodzi się zawodowo. Powiedziałam to super, ciesz się i miej świadomość, że te dary pochodzą od Boga. On na to, że sam sobie na to… Czytaj więcej »

lulu
Gość
lulu

Nika a czy Bóg drugą osobę zmusi do tego żeby nas pokochała? albo zmusi nas do pokochania drugiej osoby? miłość nie istnieje bez wolności, Bóg sie nie miesza do miłości, dał człowiekowi zdolność kochania i róbcie co chcecie, takie jest moje zdanie

Agnes
Gość
Agnes

A uwierzycie że można chodzić z kimś 10lat i dalej nie być pewnym tego czy to ta właściwa osoba do małżeństwa. Jak rozpoznać czy to ta czy nie ta??

lulu
Gość
lulu

Agnes człowiek cały czas się zmienia, nigdy się nie dowiesz czy to ta czy nie ta. Jak będziesz stać nad jego trumną to wtedy będziesz mogła dopiero powiedzieć, to był dobry albo zły mąż, jak nie spróbujesz to się nigdy nie dowiesz.

Nadzieja
Gość
Nadzieja

Nic prostszego- pomól się NP, np.”O rozeznanie woli Bożej w związku…”, a najlepszą intencję podpowie Ci Duch Św.:)

Ania P.
Gość
Ania P.

A ja myślę, że podświadomie wiemy czy to ta właściwa osoba. Ale przez 10 lat już się do niej przywiązaliśmy i ją w jakiś sposób pokochaliśmy, że ciężko jest teraz odejść. Sama byłam w dwóch związkach w których czułam, że to nie to, ale oni byli tacy dobrzy, pokochałam ich w jakiś sposób. Ale prędzej czy później nadszedł czas, że już dłużej nie mogłam. Czułam się jak kłamca. Z czystym sumieniem nie mogłam powiedzieć, że kogoś kocham i podświadomie czekałam na kogoś innego. Teraz z perspektywy czasu dalej Ci dwaj chłopcy są mi bardzo bliscy i tęsknię za nimi, chciałabym… Czytaj więcej »

Nika
Gość
Nika

Może moje podejście jest infantylne ale wierzę, ze to właśnie wszystko jest sprawka Boga. Myślę, że to jest tak, że w jakiś sposób Duch św nas napełnia i natchnieni czujemy miłość do drugiej osoby. Oczywiście wolna wola do nas należy co dalej z tym uczuciem zrobimy, czy będziemy nad sobą pracować, dbać o tą miłość itd. To jest dla mnie wolna wola. Dobrze, ze Bóg nas stworzył tak różnorodnych dzięki temu jest ciekawie na tym świecie i każdy może mieć swoje zdanie do danego tematu:)

Jula
Gość
Jula

Myślę, że Pan Bóg ma dla każdego z nas pewne propozycje i gdybyśmy je chcieli zauważyć i odważnie za nimi pójść, bylibyśmy szczęśliwi. Podobnie jest ze stawianiem na naszej drodze różnych ludzi.
Warto przeczytać:
http://eremmaryi.blogspot.com/2013/02/projekt-juz-istnieje.html

Cierpiący w czyśćcu potrzebują naszej pomocy, ponieważ sami

już nie mogą naprawić zła, które popełnili w czasie ziemskiego

życia. Dopóki żyjemy na ziemi, możemy wspomagać ich modlitwą.

Koronka za dusze

w czyśćcu cierpiące