Asia: miłość

Szczęść Boże! Długo zbierało mi się na opisanie świadectwa. Właściwie to podswiadomie bałam się, że jak tu napiszę o otrzymanej łasce to wszystko pęknie jak mydlana bańka.
Swoją pierwszą nowennę zakończyłam jakoś w marcu. Prośba wydaje się być banalna w porównaniu z wieloma, które tu były opisywane. Modliłam się o znalezienie drugiej połówki. Jakoś pod koniec kwietnia moja przyjaciółka powiedziała mi, że jej kuzyn jest mną oczarowany i chętnie mnie pozna. Szczerze to na początku podeszłam do tego z wielkim dystansem, ale po dwóch spotkaniach wiedziałam juz, że trafiłam na odpowiednią osobę. Dogadujemy się świetnie i mimo, że znamy siė krótko to oboje planujemy wspólną przyszłość.

Przyznam, że w ciągu odmawiania nowenny nachodziły mnie wątpliwości i często nie zykładałam się do modlitwy tak jak powinnam, ale mam nadzieję, że Maryja doceniła moje starania.

To nie będzie moja jedyna modlitwa i wkrótce zabieram się za kolejną nowennę

Chcesz widzieć świadectwa nowenny pompejańskiej na Facebooku?
To proste – kliknij na >>POLUB >>

18 myśli na temat „Asia: miłość

  1. A mi jest smutno, także modliłam się o znalezienie męża. Kilka dni temu, za sprawą mojej kuzynki umówiłam się z jej znajomym. Tylko że spotkanie nie wyszło najlepiej, męczyliśmy się oboje. Chciałabym spotkać się jeszcze raz, poznać się bardziej, to jest bardzo wartościowy chłopak i sądzę że moglibyśmy być razem. Ale on milczy, dołuje mnie to wszystko, już lepiej jakbyśmy się nie poznali. Modlę się za niego, może chociaż jemu w życiu będzie lepiej.

    • Dołowanie – to przywoływanie złych emocji. Wiara i nadzieja rodzi optymizm w myśleniu i działaniu. Takie czasy, że możesz bez kozery wziąć sprawy w swoje ręce. Daj szansę losowi, a chłopaka, który być może nieśmiały, albo rozumujący na początek, że nic na siłę rozruszaj trochę przejmując inicjatywę i przynajmniej daj mu do zrozumienia, że nie ma się co czaić i pozwolić zmarnować szansę, ale trzeba podjąć wysiłek, by zacząć żyć i z pomocą, modlitwą i poprowadzeniem przez Pana Boga w otoczeniu aury Maryi spróbować zaryzykować. Módl się, ale nie ze smutkiem. Przywołuj optymistyczne obrazy, a weryfikacją zajmie się „Góra”.

  2. Ja też w marcu tego roku modliłam się o ułożenie mojego życia sercowego i do dziś głucha cisza w tym temacie. Teraz machnęłam ręką na tych wszystkich facetów i dużo lepiej mi się żyje 🙂 Wręcz nawet wydaje mi się, że nie nadaje się do związku bo jestem dość pretensjonalna do mężczyzn i nawet jak kogoś poznam to wydaje mi się taki niedojrzały, dziecinny, albo dziwny i nieporadny. Jak czegoś nie można w życiu mieć to lepiej o tym nie myśleć w ogóle 🙂 Pozdrawiam Was i nie przejmujcie się tak bardzo, to tylko stan chwilowy, minie 🙂
    Pamiętajcie że tego kwiatu to pół światu, ale cóż że 3/4 nic nie warte 😉

    • Nie wiadomo czy będziesz sama! Szukaj! Duzo jest nas samotnych, ale napewno też dużo poznajduje prędzej czy później ukochane osoby. Ciężko mieć nadzieję, ale warto. Ja np. dziś przepłakałam cały dzień, co już bardzo dawno mi sie nie zdarzyło odkąd ukończyłam moją 1 NP w maju. Przepłakałam, bo zobaczyłamże mój były chłopak ma inną dziewczynę. Próbowałam się pocieszać, ale to dużo nie pomagało, wiec uciekłam w modlitwę. Ona koiła, ale pomimo to i tak płąkałam do Maryi jak do swojej prawdziwej Mateczki i jak tak sie modlilam to mnie natchnelo bym przeczytala Pismo Swiete. Cos mnie kusilo otworzyc stary testament chociaz naogol otwieram nowy, bo ze starego czesto duzo nie rozumiem. I trwafilam na fragment zatytułowany „Modlitwa i cierpienie Sary”,był o tym ze Sara była załamana i modliła się o śmierć, a Pan Bóg usłyszał jej wołanie, uzdrowił z działania złego ducha ją i Tobiasza i podarował ją Tobiaszowi. A póżniej trafilam fragment, że Bóg wystarczająco napatrzył się już na mękę swojego ludu. Ja mysle, że Bog dziala wlasnie w taki sposob. Niektorzy by powiedzieli, że to zwykly przypadek, a ja mysle ze Bog widzial moje zalamania i pragnal mnie umocnic. A czy to nie znaczy, ze moja prosba zostanie wysluchana i ze moge sie juz cieszyc? Byc moze musze poczekac, nie wiem jak sie to stanie, ale musze wytrwac! Chociaz na dzisiejszy dzien nic nie zapowiada sie jakbym miala poznac kogos ciekawego. Musimy wierzyc, bo to wiara góry przenosi! Pan Bóg nam to w niebie bardzo wynagrodzi! Módlmy sie o łaskę i starajmy sie nie przejmować niepowodzeniami…

  3. Oliwia masz racje.A może masz za duże wymagania wobec nas :D.Moze nie patrz kategoriami ,a musi byc taki jak ja chcę.Po prostu idź za sercem :).

    AgnieszkaC jak to będziesz sama, kurczę żebym to ja miałam podobne zmartwienia.Nie mow tak nigdy,bo jak tak będziesz wmawiała sobie,to na pewno tak będzie.Ale nie sądzę żebyś była sama.Ja się o takie sprawy nie martwię,wierzę,ze Pan Bóg ma jakiś plan. I Ty się nie martw jutrzejszym dniem :).

  4. Dziewczyny ja też mam takie dni, że tylko płakać się chce, na szczęście mijają. Najgorsze są własnie wakacje, święta, sylwester, walentynki.
    Te pytania otoczenia ” a gdzie byłaś na wakacjach?” – „nigdzie”
    ” a co kupujesz chłopakowi na święta?” – „nie mam chłopaka” i szok
    ” a jak spędzasz sylwestra” – „śpię w domu” i szok – bo przecież już za niedługo 27 mi stuknie. Heh i jeszcze te wszystkie zakochane pary na pasterce, a Ty jedna sama. Miałam dwa lata przerwy od takiego stanu, ale historia lubi się powtarzać więc znowu wszystko wraca.
    Teraz popadłam w wir pracy, spędzam w niej ok 10 godz dziennie, mobbing mam taki że nie mam czasu myśleć o głupotach ale cieszę się bo mogę zająć swoje myśli, zmęczyć się i paść w domu, nie zastanawiając co teraz robi mój były.
    Z jednej strony martwi mnie moja samotność i smuci, z drugiej tyle razy się sparzyłam i chucham na zimne. Najbardziej boje się, że spotkam znowu kogoś nieodpowiedniego i znowu będę płakać i zaś będę starsza o parę lat. Dlatego jak od początku mi coś nie pasuje, podpada, albo widzę, że chłopak się zgrywa a tak na serio mu nie zależy, wole odpuścić, urwać kontakt. Tak bardzo boję się, że koszmar z marca tego roku może się powtórzyć i znów wyjdę na zakochaną kretynkę, która uwierzyła, że ktoś mógłby ją kochać.
    Jak mam mieć kiedyś chłopaka, męża to musi być najlepszy mężczyzna na świecie i muszę go pragnąc całym sercem, a on sam będzie musiał się bardzo bardzo postarać aby mnie zdobyć.
    Lato, najlepszą metodą na to by sprawdzić, czy chłopakowi zależy na Tobie, czy jesteś dla niego tylko rozrywka i forma spędzania wolnego czasu jest odpuścić, poolewać go, zdystansować, pokłócić się o głupotę – i zobaczyć jak on się zachowa- jak zależy mu na Tobie nie odpuści, jak spotyka się z Tobą od tak- odpuści od razu i pójdzie szukać innej. W moim przypadku dwóch chłopaków już odpadło, jeszcze się obrazili, że ich zdystansowałam. Jeden jeszcze walczy, ale z nim tez rożnie więc happy endu nie przewiduję. Odpuść dziewczyno a sam przyjdzie 🙂 Podsumowując, samotność to taka straszna trwogaaa….ale wejść w zwiazek z kims, kto nas nie kocha, wykorzystuje i kpi sobie z naszych uczuć może być jeszcze gorsze dla nas i jeszcze bardziej boleć.

  5. Kiedys, gdy rozstawalam sie z moim bylym chlopakiem, plakalam, choc wiedzialam, ze nie jestesmy Dla siebie. Wtedy tez powiedzialam, Panie Jezu, jesli Sara miala siedmiu mezow I z pewnoscia bardziej cierpiala, ze nawet jakbym miala czekac siedem lat na te wlasciwe osobe, to ja tak bardzo chce Ci Zaufac, Bo Ty wiesZ, czego pragne I potrzebuje.
    Gdybym wtedy wiedziala, ze bede czekac na mojego meza obecnego siedem lat, to nie wiem, czy umialabym wytrwac. Uwazajcie, o co sie modlicie, Bo Pan Bog slucha I wysluchuje. Cierpliwie prowadZil mnie krok po kroku, dawal wiare, Dzieki rekolekcjom, wspolnocie dojrzewalam, odmowilam Kilka NP a maz… Pojawil sie zupelnie wtedy, gdy moje pragnienie calkowicie zloZylam w Bozych rekach. Wyszlam za maz majac 35 lat I do dwoch Jestem mezatka. Zycze Wam Wszystkim ufnosci I za wierzenia Matce Bozej!

    • Napisz świadectwo na głownej. Bo tutaj gdzieś czytałam, ze Bog jakoś wysłuchuje próśb róznych np o pracę, zdrowie, ale jakoś nie może poradzić sobie z intencjami o męża/zonę. Ze zostają one bez odzewu. A świadczyć o tym ma mała ilośc świadectw w tym temacie. Więc napisz droga Laurencjo świadectwo na glownej.

  6. Dziewczyny sursum corda!! Tylko jedna miłość jest prawdziwa, w niej znajdziecie spokój i szczęście a wszystkie inne same przyjdą tylko wtedy trzeba być czujnym bo zło czyha kusi i niszczy. Ja swoją żonę poznałem na pielgrzymce, po której miałem pójść zupełnie inną drogą, miłość wymodlona, piękna ale i wymagająca. Było to 13 lat temu, od siedmiu jesteśmy małżeństwem i mimo, że nie przestaliśmy chodzić na pielgrzymki razem nasza miłość przechodzi właśnie próbę ognia. Chciałem tylko przestrzec, że samo odnalezienie tej upragnionej miłości nie oznacza, że od tego momentu wszystko będzie się układało szczęśliwie i po naszej myśli. Małżeństwo (miłość) jest święte a szatan zrobi wszystko żeby je zniszczyć. O miłość trzeba się modlić i walczyć każdego dnia, ze światem, ze swoimi słabościami i oczekiwaniami. Pytacie gdzie jest miłość, odpowiedz jest prosta miłość jest wszędzie, tylko wystarczy się otworzyć i pozbyć się swoich oczekiwań, bo czymże są nasze oczekiwanie wobec planów jakie ma dla nas Stwórca. Teraz już wiem, że Bóg jest miłością i tylko z Nim w sercu można i trzeba o miłość walczyć. Zaufajcie Panu.

    • BÓG JEST MIŁOŚCIĄ JEDYNĄ, PRAWDZIWĄ, DOSKONAŁĄ, NIEPRZEMIJAJĄCĄ. MIŁUJĄC BOGA – mamy wszystko, żeby umieć – dać radę – żyć na tym świecie.

  7. Dziewczyny nie załamujcie się, ale nadal wierzcie. Na początku tego roku, w rozpaczy, rycząc w kościele powiedziałam Bogu by jeśli taka Jego wola by pomógł mi zaakceptować moją samotność, że jeśli nie chce bym z kimś byłam to niech da siły do bycia samej. Nadmienie, że rok wcześniej miałam takiego swojego ideała, wiedziałam kim ma być z zawodu, jak ma wyglądać i co i spotkałam takiego. Po pierwszym spotkaniu już wiedziałam, że to nie ten. Cały rok jakoś przewegetowałam, aż do stycznia tego roku. Po tej mojej prośbie o samotność, zaledwie w kilka dni, coś mnie tak strasznie pchało do pewnego działania. Nie umiałam tego zatrzymać i poznałam fantastycznego chłopaka. NIe jest ideałem, nie wspominając, że mamy ten sam zawód, czego od zawsze sie zapierałam. I było fantastycznie, rozkochał mnie w sobie, a potem jakby wszystko nagle ucichło. Nie zerwaliśmy kontaktu, ale on bardzo go ograniczył, NIby nigdy nie padło stwierdzenie, że nie jesteśmy już razem, ale ja tego już nie czuje z jego strony. I wtedy znów chwyciłam za różaniec. 2 nowenny przerwałam bo widziałam poprawę z jego strony. Aż do 1 lipca, kiedy to usłyszałam wewnętrzny głos mówiący odmów nowennę. Nie zastanawiałam się ani chwili, wziełam różaniec do ręki i zaczęłam. Dni mijały, między nami było gorzej, ja wpadałam w jakieś ataki histerii, a ten chłopak cierpliwie to znosił, nie mówiąc mi ani jednego złego słowa. Milczał, ale był. W 26 dni części błagalnej, pierwszy raz od 2 miesięcy kontakt wyszedł od niego, nie ode mnie jak wcześcniej. Po tym uspokoiłam się. Dotrwałam do końca nowenny już spokojniejsza. W ostatni dzień nowenny jak tylko skończyłam ją odmawiać, dokładnie 9 minut później (chyba nigdy tego nie zapomnę), odezwał się sam, nie było by w tym może nic dziwnego ale kilka dni wcześniej też napisał, a ja sprawdzając czy nie mam od niego żadnej wiadomości nie zauważyłam jej przez kilka dobrych godzin, choć nie miałam prawa jej nie zauważyć. Nowennę skończyłam w sobotę i w niedzielę w kościele prosiłam o znak czy mam zaczynać kolejną. Z „góry” cisza, ale bez obaw znów chwyciłam za różaniec, ledwo skończyłam odmawiać w tym, dniu modlitwę i znów się odezwał i był jak kiedyś. Był tym którego pokochałam. Nachodzą mnie jeszcze czasem wątpliwości, ale jak nie wierzyć? Ktoś może powie przypadek, ok może i przypadek, ale to by było raz, może 2 razy, a ja nie wierzę, że w tylu sytuacjach i jeszcze wielu innych, których nie opisałam to był przypadek. 3 dni temu, gdy znów miałam straszne zwątpienie, chwyciłam za różaniec i mówiłam do Maryi, daj mi znak, że to ten, albo że mam go sobie odpuścić, bo dłużej nie dam rady, żyć na takiej emocjonalnej huśtawce (czekają mnie teraz 2 cieżkie i ważne egzaminy, a ja wciąż płacze, to się śmieje, modlę i uczę) i gdy prosiłam o ten znak Maryję, ten znak się natychmiast pojawił. Nie umiem już nie wierzyć, dawno już powiedziałam nie moja wola lecz Twoja niech się stanie, czasem jest ciężko, ale to całe doświadczenie zmieniło przede wszystkim mnie, wykonałam dużą pracę nad sobą, pewnie jeszcze długa droga przede mną, ale już wiem, że warto. Moje pragnienie zostania żoną i matką jest wielkie i mam nadzieję, że się w końcu spełni.

  8. Witajcie ! czytam wasze opowieści i zastanawiam się , czy ja też przeżyję taka samą wiarę jak Wy. Dokładnie od 7 dni pierwszy raz sięgnęłam po różaniec by odmówić Nowennę. Nigdy tego wcześniej nie robiłam .. dlaczego? nie odpowiem na te pytanie , nawet sama sobie. Zaczęłam , kiedy po kilku wspaniałych chwilach po poznaniu pewnego chłopaka, on zaczął mnie unikać , uciekać, kontakt się urwał prawie zupełnie. Od kilku lat jestem sama, s potykałam mężczyzn ale wiedziałam ,że to nie to i sama kończyłam znajomość by się nie wkręcać. W tym przypadku jest inaczej , wiem, że to jest mężczyzna o którego warto walczyć, warto zabiegać i nie jest to absolutnie w moim stylu ale to robię, on ucieka a ja staje przed nim i zagradzam mu drogę. Wiem, również ,że sam boi się zaufania, boi się poważnego związku, ale jeśli nie spróbujemy nie będziemy wiedzieli. odmawiam Nowennę właśnie za niego, wierzę , że Mateczka mnie wysłucha .. wierzę ,że dobry Pan ma tyle dobroci , że ześle też szczęście miłości na Nas. Wierzę i będę walczyć do końca 🙂

  9. Niesamowite to co piszecie.Pragnę tego aby kobieta, która się w mnie zakochała znowu uwierzyła we mnie. Zawiodłem ją. To kobieta do tańca i do różańca. Twierdzi, że uczucie wygasło. Dawno temu odkryłem tę nowennę i dopiero planuję ją odmawiać. Proszę o rady i pozdrawiam serdecznie.

  10. Asiu, napisałaś, że Twoja „prośba wydaje się być banalna”. Wytłumacz mi co banalnego jest w szukaniu drugiej połowy? Przecież miłość jest potrzebna i niezbędna do życia każdemu, niezależnie od wieku, płci, wykształcenia. A skoro to coś tak ważnego, to dlaczego ie prosić o tą łaskę Matkę Bożą? Ja również odmawiam NP w intencji znalezienia dobrego chłopaka, męża… a później zacznę kolejną i kolejną…. i tak do skutku. Bo na prawdziwą miłość chyba warto poczekać, warto się o nią modlić. A Twoje świadectwo jeszcze bardziej zachęciło mnie do wytrwałości w modlitwie. Mam nadzieję, że wszystko Wam się ułoży 🙂

A Ty co o tym myślisz? Napisz!