Wioleta: najkoszmarniejszy okres w moim życiu

Pisząc to podziękowanie czuję wewnętrzną potrzebę aby podzielić się z ludźmi otrzymanymi łaskami od Najświętszej Mateńki i wesprzeć ludzi wątpiących w pomoc za wstawiennictwem Matki Bożej. Ten rok był dla mnie niezwykle ciężki- rozpoczęcie studiów na kier. lekarskim i od razu wątpliwości czy dam radę… Pierwsze miesiące studiów to był najkoszmarniejszy  okres w moim życiu- ale jak się okazało nie ze względu na naukę- jak się później okazało, miałam depresję.

Co?? Ja??Nie mogłam uwierzyć. Nauki było co niemiara, a ja bez przerwy płakałam, nie miałam siły wstawać z łóżka, chudłam, nie mogłam spać. Nie mogłam pogodzic się z myślą że najbardziej upragnioną rzecz- medycynę mogę tak łatwo stracić… Gdy teraz, z perspektywy czasu, patrzę na to wszystko, to mogę powiedzieć że musiało być ze mną naprawdę źle. Postanowiłam że będę modlić się o pomoc. Niewiele czasu po rozpoczęciu nowenny za namową bliskiej osoby trafiłam do wspaniałego lekarza psychiatry, przypuszczenia rodziny okazały się słuszne- epizod depresyjny… Farmakoterapia i wsparcie rodziny pomogły mi wyjść z tej strasznej choroby, a to wszystko zawdzięczam Mateńce. Tak bardzo jej dziękuję… Przez ten cały rok tak mocno czułam jej wsparcie, pomoc na kazdym kroku…

Matka Niebieska pomoże każdemu, KAŻDEMU. Ja sama wierzę, choć czasem wydaje mi się że moja wiara jest płytka, nastawiona na branie, proszenie , a sama tak mało daję od siebie ludziom…  Mam problemy z czystością i walczę z tym,  choć czasem nieudolnie. Wierzę że mimo tego wszystkiego, Matka Najświętsza mnie nie opuści. Kończę kolejną Nowennę Pompejańską, chyba najtrudniejszą dla mnie i głeboko wierzę że zostanę(- hmmm… znów mimo wszystko) wysłuchana. 
Dziękuję Ci Królowo Niebieska za to że jesteś i opiekujesz się mną. Kochani !!! Wierzcie

gorąco Mateńce a pomoże Wam w problemach  bez względu na wszystko. Mnie pomogła !!!
Pozdrawiam wszystkich czytelników:) 

Chcesz widzieć świadectwa nowenny pompejańskiej na Facebooku?
To proste – kliknij na >>POLUB >>

28 myśli na temat „Wioleta: najkoszmarniejszy okres w moim życiu

  1. Wiesz, lekarz to bardzo odpowiedzialny zawod. W pewnej miejscowosci B. pracowała młoda pani doktor, zmagająca sie z wieczną depresją .Nie dała w koncu rady pracować. . Nie życze tego nikomu bo depresja to piekło duszy. Módl się wytrwale, jesli masz wsparcie rodziny, może podołasz,,,,a może zmienisz kierunek studiów?

  2. Wiola, bardzo ładne świadectwo, podnoszące na duchu, wielkie dzięki za nie.Jeśli masz problemy z czystością powinnaś o nią walczyć, to, że widzisz problem to dużo, mi w tym problemie pomogła Nowenna w tej intencji oraz Msze z modlitwą o uzdrowienie i uwolnienie, odbywają się w każdym większym mieście, może słyszałaś o nich oraz częsta spowiedź i komunia, różaniec, nie koniecznie w formie Nowenny.

  3. Droga Wioleto bardzo Cię rozumiem co przeżywałaś jak rozpoczynałaś studia gdyż u mnie było podobnie rozpoczynając studia bałam się czy sobie poradzę chciałm studiować ale towarzyszył mi silny stres i lęk przed tym najgorszy był pierwszy rok i egzaminy, strasznie to przeżywałam ale udawało mi się zdawac zawsze egzaminy wtedy gdy inni mieli poprawki . Tak się przejmowałam tymi studiami że wpadałam w silny dołek a nieraz nawet płakałąm wtedy nie wiedziałm o NP a załuje bo chyba tych problemów nie byłoby odawiałm tylko czasami różaniec ale widziałm ze Maryja miała mnie w opiece była ona moim ideałem Tą ostatnią deską ratunku wtedy gdy jest żle albo potrzebna jest wyjątkowa pomoc kogoś nadzwyczajnego kokoś kto załatwi za mnie coś z czym ja nie umiałm sobie poradzić a Ona to zrobi tak żeby było dobrze za co bardzo Jej dziękuję i wdzięczność moja jest tak wielka że nieraz obwiniam się za to ze niedostatecznie Maryji za to wszystko umiemiem podziękować tak żeby o tym wiedziała byłaby to moja zapłata za Jej dobroć .

  4. Szczęść Boże,odmawiam teraz nowenne pompejańską o pokój na świecie szczególnie a Ukrainie.Wczoraj jak odmawiałam Różaniec wieczorem usłyszałam jakby głos ” wkońcu podoba mi się ta modlitwa” chyba Mateczka mówie w niebie.Nadmienie , ze odmówiłam już kilka nowenn,szczególnie o pracę i dobrego męża. Byłam istatnio na rekolekcjach z Ojcem Bashoborą i coś sie we mnie zmieniło, 15 sierpnia własnie zaczęłam częsc dziękczynna nowenny a Mateczka zaprowadziła mnie na rekolekcje z Ojcem Bashoborą- czy to przypadek?. Wczoraj byłam w Sanktuarium w Oborach u Matki Boskiej Bolesnej i wieczorem podczas odmawiania różanca wieczornego usłyszalam głos , ” wkonu podoba mi się ta modlitwa”. Cały czas czekam na spełnienie próś dobrą prace i męża,mam nadzieję , ze mateczka mnie wysłucha. Czy ktoś miał coś takiego?

    • Agnieszka, to głos Matki Bożej, która do Ciebie delikatnie mówi,nie utrać tej umiejętności słuchania i słyszenia, raduj się. Ja kiedyś zastanawiałam się, czy sobie czegoś nie wymyślam, kiedy usłyszałam rano „módl się dalej”, ponieważ przy różańcu, przy odmawianiu Nowenny Pompejańskiej zasnęłam. I pytałam siostry, mamy, czy mogę się modlić, skoro zasnęłam i nie odmówiłam tego dnia całego różańca. Siostra odpowiedziała, że kto z różańcem zasypia, całą noc się modli. Starałam się więcej nie zasnąć. Po odmówieniu jednej nowenny, modliłam się jedną tajemnicą, akurat przypadającą na dzień, czasami cząstką i kiedy rozpoczęłam drugą nowennę, widzę, że potrzebna jest nam opieka Matki Bożej a całości. Że wtedy mam pokój serca, że Szatan ma mniejszy dostęp do nas, że mniej złych rzeczy, myśli, podrzuca. Cudowna nowenna i cudowna Mateńska 🙂

    • Agnieszko jestęś Wielka ze się modlisz o to kocham Cię i szanuję za to też się modlę o pokój na świecie ale nie NP wiesz co tak sobie pomyślałam coby to było gdyby doszło do wojny 3 światowej i strach mnie ogarnoł bo przecież do tego wszystko zmierza dlatego trzeba się modlić za wsczasu bo może można tego uniknąć byle nie było za póżno . A gnieszko nieraz myślę sobie że jak zył nasz J Paweł2 to każda wojna szybko kończyła się pokojem bo on czuwa nad tym apelował zaraz i wszyscy go schali bo był autorytetem ł a teraz co się dzieje dokąd zmierza świat przecięz coraz gorzej się dzieje .

  5. Ja byłam na Kaninizacji Ojca Swiętego w Rzymie przy grobie JP II i Ojca Pio i do nich szczególnie się modlę i doo Sw Rity o nawróćenie grzeszników i pokój na ŚWIECIE, JAKOŚ mam taką potrzebe

  6. Aniu,ja już kilka razy tak miałam, w styczniu w kościele jak uklęlkłam prawie plkalałam głos „Córko moja ja Cię słyszę: ale nadal nie dostaje o co sie prosze,złościłam sie,ale wiem że potrzebowałam uzdrowienia , które następuje ,i przebaczenia bliskimi przebaczyłam,wcześnieje nie rozumiałam tego

  7. No i dobrze Agnieszko chwała Ci za to ze chociaz Ty jedna nie myślisz tylko o sobie ale w swojej modlitwie myślisz o wielu osobach napewno nie będzie Ci to zapomniane w niebie . Gratuluje Ci uczestnictwa w kanonizacji J P2 i modlitwy przy jego grobie mozesz napisać czy Cie wysłuchał . Ja go szczególnie czczę i kocham wiele razy modliłam się do niego i otrzymywalam łaski od niego a przy grobie nie byłam ale odprawił w mojej intencji przy Jego grobie mszę pewien ksiądz co dla mnie byłom prawdziwym cudem gdyż przypadkowo skontaktowałam się z nim przez internet i obiecala mi swoja pomoc i modlite przy grobie Ojca świętego za co jestem mu wdzięczna bo taka msza obcej osoby za mniei w takim miejscu to dla mnie cud i coś niemożliwego co stało sie możliwe

  8. Jeszcze ni spelniła się prośba, ale jak wróciłam z kanonizacji przez miesiac byłam strasznie dręczona przez złego,nie chciałam sie modlić,i źle mówilam o Bogu,Teraz jestem blisko Boga ,czytam ksiazki o Bogu szukam,Go,i wilebie nawet za problemy, Szukam innej pracy i męża i narazie nic sie nei spełnia.

  9. Basiu czy n=znasz Ojca Bashabore co był w Polsce własnie i na stadionie w zeszlym roku? Ja znalaząłm sie na jego rekolekcjach 15 i 16 sierpnia i miałam chyba zaśnięcie ducha swiętego i dar lez. Wiem że za ało wierzyłam bo słyszałam głos że za mało wierze, czesto wątpie ze coś dostane/ Więc nie jestem taka dobra

  10. Aneta,Oj tak,kiedy byłas,ja byłam 15 i 16 chociaz nie mailam w planch ,15 usnełam na modlitwie znaczy słyszałam wszystko i poczułam ucisk w klatce piersiwoej potem ulge, a 16 najpierw Ojcie Bashabora przechodził koło mnie z Paem Jezusem i stanąl na chwile patrzył sie chyba na mnie i kazałam mi ręce podnieść znaczy nam wszystkim kazalm podniesc ręce, i modlil sie,ale nasz wzrok spojrzał się i poczułam sie ze za mnei sie modli. Potem weszlam do kościoła uklęklam mialam w sercu radosc ze na mnie spojrzał i bardzo bardzo zaczęłam płakać. Jakby mi wszystkie wnetrznosci miało zaraz wyrwac.Tak było przez dłuzszy czas. Potem jak była modlitwa uwilebienia prawie zasnęłam na stojaco i rece mi się trzesły.

  11. Basia musisz pojechac,ale i w necie jest na dobrych mediach jego modolitwy uzdrowienia któe miał w Licheniu,warto posłuchac tez sie dzieja cuda,i na stronie Czachadowa co 3 sobote u Ojca Daniela

  12. Droga Wiolu
    Odniosę się do tego fragmentu:
    „Farmakoterapia i wsparcie rodziny pomogły mi wyjść z tej strasznej choroby, a to wszystko zawdzięczam Mateńce. ” I od razu napiszę, że go nie kumam. Bo piszesz w nim dwie sprzeczne rzeczy. Leczenie depresji lekami i pomoc Maryi w jej leczeniu. Zapewniam Cię, że Maryja dałaby radę uzdrowić Cię bez tej całej farmakologii na depresję. MOżecie wierzyc lub nie, ale wg mnie depresji nie leczy się farmakologicznie.Inne jakieś zaburzenia psychiczne to może i tak, ale nie depresję. Depresja to dłużej przeciągający się smutek, przygnębienie, brak chęci do czegokolwiek. I zazwyczaj nie bierze się z niczego. I jedynym lekarstwem na nią jest Bóg. To człowiek chcąc mieć władzę nad wszystkim i chcąc wytłumaczyć wszystko bez Boga, wymyśłił prochy na smutek, na brak powodzenia w życiu. A prawda jest taka, ze tylko Bog może przywróć sens zycia tchnąć w człowieka na nowo radość istnienia. A prochy to ściema.
    Z Bogiem!

    • Depresja wzięła się po prostu z nieczystości. Robiąc „to”, wytwarza się duża ilość dopaminy. Jej nadmiar powoduje choroby psychiczne i lęki. Wioleta wyjdzie z tego, jeśli przestanie się zaspokajać. Po jakimś czasie wróciłaby do pełni sił.

    • Drogi L. 🙂 Tak, mój problem wobec problemów innych ludzi- chorób, tragedii, śmierci i tych wszystkich złych rzeczy, jest błahy i banalny- i zdaję sobie z tego sprawę- tym bardziej dziękuje Maryi ze pomogła mi się otrząsnąć i wziąć w garść,po prostu pochyliła się nade mną. Sprawa leków- raczej pojmuję to tak, że czasami my także musimy coś zrobić aby sobie pomóc, póść do lekarza, zacząć się leczyć, bo Bóg za nas tego nie zrobi, leki to ZŁO STRASZNE?? Cóż, ja sadzę inaczej… A co do wypowiedzi Baranka, z całym szacunkiem -ale to totalna bzdura. Nie miałam problemów z samogwałtem, chodziło o coś innego, co chciałabym zachować dla siebie. Depresją niestety jest obciążona moja rodzina ze strony mamy, poza tym od zawsze miałam niską samoocenę, nie wierzę w siebie i nie wierzyłam że mogę sobie poradzić- to i jeszcze pare rzeczy spowodowało ten stan. Nie chce się rozpisywać, bo to raczej intymna sprawa,między mna a Bogiem. Moją intencją, kiedy składałam to świadectwo, było raczej podniesienie na duchu tych, którzy byc może mają podobny problem i podziekowanie Maryi, Do Czesi: wiem, ze lekarz to odpowiedzialny zawód i zrobie wszystko aby pomóc kiedyś innym, medycyna jest czymś co mnie napędza i na pewno z niej nie zrezygnuję, choć czasami jest cięzko 😉 Pozdrawiam. Wioleta

      • Wioleto trzymaj się nie daj się depresji będziesz wspaniałym i dobrym lekarzem Bóg Ci w tym pomoże jesteś bardzo wartościową osobą wiele osób które studiują maja chwile załamań i depresji bo wiadomo że jest trudno nieprzespane noce itp. ale te cięzkie chwile są po coś i trud zostanie w końcu nagrodzony . Okres studuów i sesji to ciężki czas potrafi to zrozumieć tylko człowiek który studiuje lub studiował ja też ale powiem Ci ze nie warto się aż tak przejmować i stresować bo wiesz co Wioleto? Gdy ja mniej zaczęłam się denerwować i przejmować nauką tzn nie olewałam nauki uczyłąm się ale poprostu szłąm na egzamin z nonszelanckim nastawieniem to wtedy pojawiły się najlepsze oceny 5 i 4 a wcześniej były tylko 3 . Pozdrawiam Cię i zyczę Ci powodzenia

  13. ..Witam! ….Tak naprawdę problem Wiolety wydaje mi się błahy..Wystarczy nabranie oddechu i modlitwa w pustym kościele..wtedy gdy nie ma ludzi i cisza pozwala na nowe spojrzenie na życie..Wystarczy tez popatrzec na innych..Każdy ma swój krzyż ..Byłem w Indiach i tam tez go zobaczyłem..Doznałem tez tutaj -w kraju totalnie obecnie zbeszczeszczonym moralnie ..bólu jakiego nigdy bym sie nie spodziewał…Był okres ,że starciłem wszystko – dzieci, rodzinę, dom i..wiarę..Podniosłem sie albo Bóg mnie podniósł..I żyłem broniąc wartości wiary, kościoła etc…Nie złamała mnie pustka tego kraju i pokazy typu „Picnic Golgota’ czy słowa dyrektorki z teatru „Dnia Ósmego” z Poznania po wybraniu papieża Franciszka ..Pisze o tym dlatego ,że dookoła panuje zło ale ono mnie nie złamie…Mnie ponownie niestety złamała niemoc zrobienia czegos we własnym życiu..Prosiłem więc Boga o pomoc…Teraz łamię sie po raz drugi..Czuje bezsilność i niemoc..Jak więc spojrzec na nie z wiarą kiedy wcześniej oddałem to życie Bogu z nadzieja ,że zrobi z nim porządek albo uporządkuje go (?) Mija czas a ja nie czuje nic obok…TO ogólniki ale moja głęboka wiara jakby sie topiła..Cóż więc mam robić ? Oczywiście ze się modlę i oddaje każdy dzień Bogu z nadzieją że mi pokaże kierunek..Czekam na jeden mały malutki znak ale nie widze go…W tej chwili niestety sięgnąłem do środków farmakologicznych, psychologa ..Nie doczekałem pomocy..Wspomne ,że wszyscy mnie opuścili..Cała rodzina (nie czas i miejsce na opis tych okropności i zawiłości)….Los odebrał mi tez zdrowie bez którego nie moge spełniac życia…Chciałbym wrócic do Indii…..Szczęść Boże..Pozdrawiam L.
    Ps…Opis bardzo powierzchowny ale naprawdę w swojej zawiłości bardzo głęboki..Czekam więc na sygnał ………….

  14. Jezus w Ogrójcu też się modlił, żeby Ojciec Bóg odsunął od niego ten kielich, ale Bóg nie mógł tego uczynić, Jezus musiał go „wypić” do końca. Czasami błagamy Boga o coś czego on nie może dla nas uczynić chociaż bardzo by chciał, bo przez nasze cierpienie zbawia innych.
    Nie złość się na Boga ale jak Jezus powiedz mu, „(…) ale niech Twoja wola się stanie nie moja(…)”
    Czasami musimy po prostu pogodzić się z tym co Ojciec dla nas przygotował, a jeśli w ten sposób postąpimy a cierpienie nie pochodzi od Boga, to Bóg oddali od nas to cierpienie, a w zasadzie nawet nie Bóg, lecz zło ustąpi bo on nie chce żebyśmy kogokolwiek zbawiali.

    Zaufaj Bogu i Ofiaruj swoje życie i całe cierpienie, jeśli jest ono niezbędne Bogu do zbawienia innych, jeśli to działanie nie pochodzi od Boga skończy się w jednej chwili.

    • No własnie. Pufik Ci bardzo dobrze to napisał. trwaj na modlitwie. Choćby lata, a zobaczysz jej owoce. Wiem, ze to brzmi tak pusto…. tak bez pokrycia… Ale sam się przekonasz po latach. Farmakologia to nie jest rozwiązanie. To tylko chwilowe ogłuszanie siebie. Problem i tak wróci. Jedynie Bog może Ci pomóc i to do Niego się zwracaj. Depresja to choroba duszy. Czyż mogą być na to leki? Czyż to Bog wlasnie nie jest od duszy?

    • Pufik, idealne wyjaśnienie, aż sama zrozumiałam sens swojego własnego cierpienia, które pomimo dłuuuugich bardzo próśb i modlitw się nie kończy. Teraz wiem, że to nie musi być od złego, tylko może to być Wolą Bożą. Dziękuję, niech Bóg błogosławi Tobie i wszystkim wypowiadającym się na tej stronie. Z Panem Bogiem.

A Ty co o tym myślisz? Napisz!