Maja: Warto zaufać Bogu i Maryi

Dla Matki Bożej nie ma nic niemożliwego. Rok temu odmówiłam moją pierwszą nowennę w intencji zdrowia dla wujka, brata mojej mamy. Rokowania nie były pomyślne i wszyscy bardzo się martwiliśmy. Pewnego dnia na portalu plotkarskim znalazłam informację o Nowennie Pompejańskiej. Pół godziny później zaczęłam Nowennę, ponieważ wiedziałam że Matka Boża nie opuści mojej rodziny w potrzebie. Na początku było bardzo ciężko, czułam się jakby coś złego atakował mnie cały czas, często płakałam. Ale po trzech tygodniach modlitw stał się cud – wujek zaczął odzyskiwać zdrowie. Po skończeniu Nowenny wujek wyszedł ze szpitala i dziś czuje się dobrze. Następną Nowennę odmówiłam dwa miesiące później gdy moja mama zaczęła także mieć problemy ze zdrowiem. Miała ją czekać poważna operacja. Znów nie czekałam ani chwili, sięgnęłam po różaniec. Mateńka Boża i tym razem nie zawiodła. Pomogła mamie wrócić do zdrowia, a operacja przebiegła pomyślnie. Teraz odmawiam moją trzecią Nowennę w intencji znalezienia pracy. Ufam, że Maryja i w tej potrzebie mi pomoże. Ludziom, którzy opierają się Różańcowi, nie wierzą w jego skuteczność lub boją się że nie poradzą sobie z modlitwą, mogę powiedzieć tylko że nie ma się czego bać. Warto zaufać Bogu i Maryi, ponieważ żaden z modlących się Nowenną do Przenajświętszej Mateńki nie został nigdy opuszczony w potrzebie.

30 myśli na temat „Maja: Warto zaufać Bogu i Maryi

  1. A mnie zawsze dziwi.Czemu zawsze prosicie Maryje w najtrudniejszych sytuacjach ,które nie są do rozwiązania? Zachęcam was,abyście prosili codziennie o najdrobniejsze łaski,nie tylko uzdrowienia czy znalezienie pracy.Bo zawsze jak czytam to tylko zostaje ktoś uzdrowiony.Proście o najdrobniejsze łaski. Bo to tez jest bardzo ważne i naprawdę Maryja nas słucha.

  2. Gosia oczywiście ,że Maryje i Jezusa. Tylko miałem na myśli,ze nie widzę świadectw związanych z mniejszymi problemami. Bo na co dzień na pewno macie problemy nie tylko ze zdrowiem 🙂

    • Piotrek, dla każdego jego problemy są duże, wielkie, czy ogromne.
      Ja panicznie boję się burzy i kiedy grzmi, to ja proszę o pomoc, abym szczęśliwie doszła do domu i tak się dzieje. Takie małe świadectwo małych-wielkich rzeczy 🙂

  3. Na pewno jak się idzie z Maryją przy nowennie to i przy codziennych sprawach. Tylko że to jest nowenna „nie do odparcia” właśnie do spraw najtrudniejszych, dlatego ludzie jak już tu piszą to właśnie o takich rzeczach 🙂
    Chcesz codzienne??
    W tym roku rwaliśmy maliny. Mamy trochę tego i co 2 dzień trzeba było zrywać żeby nie opadły i się nie zmarnowały. Któregoś dnia mieliśmy naprawdę wiele godzin rwania w mało przyjemnych okolicznościach pogodowych – mokro i zachmurzone. Już prawie kończyliśmy a tu wielka chmura idzie – zaraz spadnie deszcz a nam zostało jeszcze kawałek do końca. Myślę sobie „Jezu jeszcze półgodziny bez deszczu, żebyśmy mogli to skończyć”. I wiecie co? W tamtej chwili pokropiło tylko ale rwać się dało, a lunęło mocno dopiero jakieś 30-40 minut później…
    Może to tylko zwykła opowieść o deszczu 🙂 a może mała interwencja niebieska ;p

  4. Ja równiez miałam przygodę z pogodą. Wybrałam się w celach zawodowych do miasta odległego około 100 km bez parasola i w lekkim ubraniu gdyż rano pogoda była ładna. Musiałam dojechać samochodem do małego miasta zostawić samochód w bezpiecznym miejscu i przejść do stacji kawał drogi żeby wsiąść do autobusu. W trakcie jazdy deszcz rozpadał się tak intensywnie, że wydawałoby się niemożliwością przejść kawałka drogi bez parasola, a o godzinie 6:00 rano raczej parasola nigdzie nie kupię. Zastanawiałam się czy nie wrócić się ale to podróż słuzbowa więc niejako konieczna. Postanowiłam na innym przystanku wsiąść do autobusu aby nie było koniecznośći iść w strugach deszczu, a samochód zaparkować niedaleko. Ryzyko było tylko takie że autobus już nie będzie miał wolnych miejsc i nie zabierze mnie. Jednak w autobusie miejsca były wolne, a w mieście docelowym wogóle nie padał deszcz, chociaż w okolicznych miastach były potężne nawałnice, również w miasteczku z którego wyjeżdżałam. Gdy po połuniu wróciłam już pogoda była ładna. Czułąm się wtedy bardzo zaopiekowana i wiem, że niebo usłyszało moje modlitwy. Nowenną pompejańską modle się od ponad roku. Wiele łask otrzymałam ja i moja rodzina, w tym uzdrowienie z choroby nowotworowej małego dziecka i znaczną poprawę zdrowaia psychicznego babci oraz wiele innych łask. Największą chyba ta że w rodzinie mówi się wiele o Bogu i nie tylko ja się modlę nowenną, ale po nowennę sięgnął mąż i córka, która wymodliła pracę dla siebie. Widzę przemianę wewnętrzną samej siebie i innych osób. A wracając do pogody także przy zbieraniu malin w ogrodzie zaczął padać deszcz a ja koniecznie chciałam skończyć zbieranie. Westchnełam do Pana Jezusa aby mi pozwolił to skończyć. Również spadło tylko parę kropel a rozlało się na dobre jak skończyłam. Tak to niebo pomaga w wielu wielu drobnych codziennych sprawach, które czasem są bardzo istotne bo życie składa się z drobiazów przecież.

    • wiesz co, masz rację. czekamy na jakieś spektakularne cuda, a o tych małych się zapomina.
      ja wiem, że kolejnym cudem jest chociażby moja przedświąteczna wyprawa po zakupy. zawsze proszę mojego Anioła Stróża, aby mi pomógł – zakupy sensowne, dla wszystkich i niezbyt kosztowne (duża rodzina). I jeszcze ani razu się nie zawiodłam, a potem dziwimy się z mamą, że tak sprawnie mi to poszło 🙂
      cudem też jest za każdym razem moja spowiedź, bo prawie zawsze mam ochotę uciec i przyjść innym razem 🙂
      właściwie, to powinnam Ci podziękować. otworzyłeś mi oczy, że jednak tak do końca to nie jestem zapomniana tam na górze. dziękuję Piotrek 🙂

  5. A ja modle sie o cud duzy, juz trzecia nowenna o uzdrowienie przewdu pokarmowego mojego synka. W trakcie pierwszej nowenny byla znaczna poprawa, ale teraz od tygodni, miesiecy wszystko, co zle wrocilo. Modle sie jako matka o uzdrowienie dla mojego dziecka, bo zaden lekarz ani zadne badania nie daja odpowiedzi. Pomyslalam, ze to czas, aby Maryja zajela sie tym…bo wszystko na ziemi zawiodlo. Ale nie moge wyprosic. Moja mama wlasnie konczy nowenne w tej samej intencji. Czasem mysle, ze wszystko jest kwestia przypadku. Smutno mi.

  6. Aneta – Ależ nie ma problemu. Tylko niektórzy może tego nie zauważają,ale ogólnie mówie poważnie.Ja też widzę takie sytuacje, gdzie Duch Święty ratuje nam tyłek. .Niestety zawsze choroby są groźne najlepiej jakby to lekarze byli dobrzy i zaczęli dobrze leczyć.
    Gdyby tak lekarze zaczęli prosić o pomoc Bożą 🙂

  7. Małe cuda też są. Przed chwilką byłam u optyka muszę kupić nowe okulary…ceny nie będę mówiła…i za co…? Maryjo co tu zrobić (a po drodze odmawiam NP) myślę i myślę..wchodzę na konto może coś podliczę albo z czegoś zrezygnuję.. no ale jak dziś dopiero 08.a gdzie koniec miesiąca…..:( patrzę i oczom nie wierze – wpłynęła dotacja do urlopu pracowniczego 🙂 i jak tu nie dziękować Maryi 🙂 małe ale jak radosne zaskoczenie. dzięki Ci Panie

    • Fajnie by było założyc jeden oddzielny wątek z takimi małymi cudami. Czytam i gęba się cieszy, bo skąd ja to znam 🙂

      Ostatnio miałam problem z autem. Rano pojechałam do kościoła. Po południu odpalam samochód, dzieją się dziwne rzeczy, cos zaczęło dziwnie chodzic. Był szwagier, który miał nie przyjeżdżac, ale ostatecznie z jakiś powodów przyjechał. Odłaczył zasilanie. Niestety samochód nie dał się uruchomic. Trzeba byłoby go brac na hol i do mechanika. Ja musiałam jechac, bo pracuje w innym mieście. Zmartwiłam się, bo cały ten problem spadłby na mojego brata. Szwagier tak to załatwił, że mechanik sam do mnie przyjechał, wymienił częsci, bo okazało się, że to tylko rozrusznik i po 2 dniach miałam naprawione auto 🙂 I jak tu nie kochac Maryi 🙂 Dodatkowo muszę wspomniec o Św. Józefie, bo jemu tez dziękowalam za pomoc w tej sprawie 🙂

    • Super! gratulacje, nie ma to jak „znaleźć” pieniądze. 😉 Akurat przy okazji E. mówi o św. Józefie. Ja mu oddałam jakiś cza temu swoje sprawy finansowe. nie umiem tego teraz podsumować, ale bo ja wiem, co to jest? albo jakoś zaczęłam myśleć, albo sprawa nadaje się na osobne świadectwo. Tylko, że ja przecież jeszcze nie do końca wierzę 🙁

      • Alu polecam Ci ksiązkę „Cuda Świętego Józefa”. Są tam świadectwa i modlitwy. Generalnie warto Św. Józefa prosic we wszystkich finansowych sprawach. Przecież na jego głowie było utrzymanie Najświętszej Rodziny. A na stronie Klasztoru Sióstr Bernardynek w Krakowie jest skrzynka intencji, można składac. Ja planuje również zamówic Mszę Św.

        A jeśli martwi Cię (wg Ciebie) niedostateczna wiara, to módl się o pełnię wiary, tej łaski Bóg Ci na pewno nie poskąpi.

        • Znajdę tą książkę, bo chetnie pogłębię temat o jego osobie.
          Aneta, ja też kiedyś odmawiałam tę 30 dniową nowennę i jeszcze oddanie się opiece ojcowskiej.
          . Cóż mogę poradzić jako osoba co uczy się wiary i sama o nią się stara. może nie oczekiwać cudu w sensie jakichś nagłych telefonów z pracą, choć nie wiem, może i nawet to 😉
          U mnie pojawiło się pewnego rodzaju myślenie jakiego nie miałam albo nigdy albo przynajmniej dawno. Umiałam poukładać sprawy finansowe, zauważać okazje lub sytuacje gdzie mozna zarobić lub zdobyć pieniądze. Czasem rzeczywiście coś się samo trafiało, jakaś propozycja. Nie powiem, że stałam się bogata, bo to raczej nadal sytuacja na tzw. styk.ale chyba istnieje coś takiego jak „oświecenie”, bo ja już dużo więcej wiem co mam robić, czuję się bardziej pewna jak nigdy dotąd i chyba nadal moje własne lenistwo przeszkadza mi w wykorzystaniu tego co jak mniemam dostałam i osiągnięciu czegoś więcej. 🙂

          • Może jeszcze tak dodam do Anety, co właściwie już kiedyś pisałam, bo św. Józef od dawna mnie fascynował jako postać. Uwielbiam zwykłych ludzi jakim on chyba był za życia na ziemi, pracujący, z trudem wiążący przecież koniec z końcem, utrzymujący rodzinę, Tak jest przedstawiany. Wielki czlowiek w cieniu, nie na piedestale. W dodatku wcale nie tak doceniany jako świety. Tymczasem „cicha woda brzegi rwie” 😉 ale to już do tematu ostatnio popularnych przysłów na forum ;))

            • Szanuję i często zwracam się do niego o pomoc. Dla mnie to wielki święty. A ostatnio „chodziła” za mną św. Tereska od Dzieciątka Jezus

            • Anetko, polecam Ci, właściwie wszystkim, modlitwę do rany ramienia Pana Jezusa, która została objawiona św. Bernardowi z Clairvaux. Modlitwa nie jest długa, jest „opatrzona” obietnicą Pana Jezusa, że udzieli łaski, o którą ludzie będą Go prosić przez tą właśnie ranę. Kiedyś odmawiałam tą modlitwę tak bez intencji ale od 2 dni mówię już z intencją. Można ją bez problemu znaleźć w necie.

    • Tak to jest w kodeksie pracy, do 200 czy 300 zł, ale tylko na szkła korekcyjne i chyba raz na 1 rok lub na 2 lata, trzeba byłoby sprawdzic. Także rachunek za szkła, nie wiem czy recepta tez i do pracodawcy 🙂

  8. Pięknie. 🙂 prosimy, modlimy się o wielkie rzeczy ale i te małe też musimy zauważać. Ja odmawiam NP (jestem już przy końcu) choć intencja moja „milczy” mimo wszystko widzę ogromną zmianę w sobie. Najcenniejszy jest pokój w sercu, który wypełnia całą duszę. Wcześniej miałam takie lęki, z którymi nie mogłam sobie poradzić. Maryja działa i otacza swą opieką nawet wtedy gdy nie wysłuchuje konkretnych intencji zanoszonych np. w NP. 🙂 moja siostra odmawia Nowennę Rozwiązującą Węzły – jak na nią patrzę widzę gołym okiem jak Maryja zmienia jej życie. 🙂 🙂

  9. Dziekuje Ci za to swiadectwo bardzo podnioslo mnie na duchu. Bylam bardzo zalamana bo od 4 miesiecy choruje na gardlo, mam infekcje ktora nie chce przejsc. Lekarze przepisuja rozne antybiotyki ale one pomagaja tylko przez jakis czas a potem moja infekcja na nowo wraca. Mam syna 4 letniego wychowuje go sama i po prostu chce jeszcze troche dla niego zyc. Od dzisiaj bede odmawiac nowenne. Bardzo z calego serca dziekuje Ci za Twoje swiadectwo.
    Grazyna

A Ty co o tym myślisz? Napisz!