Kasia: Mama wymodliła mi pracę

Mama modliła się o to bym znalazła pracę. Dzień po zakończeniu modlitwy zadzwonił mój obecny szef żeby zaprosić mnie do pracy. Pracuję już 4 miesiące we wspaniałej atmosferze z przyzwoitymi zarobkami. Wcześniej szukałam pracy 1.5 roku bez skutku.

Opt In Image
Nie przegap zadnego swiadectwa!

Zapisując się do biuletynu będziesz otrzymywać co tydzień, w piątek, powiadomienia o nowych, wspaniałych świadectwach, przysyłanych przez naszych Czytelników! Wystarczy wpisać poniżej swoje imię oraz adres e-mail. Potwierdzenie zapisania przyjdzie na Twoją skrzynkę.

71 myśli na temat „Kasia: Mama wymodliła mi pracę

  1. Ja szukałam pracy 2 lata potem zrezygnowałam i tak mija 3 rok, nowennę w intencji pracy odmówiłam zaraz na początku szukania

    • Lulu, ja też szukam pracy i wiesz co mi ostatnio powiedziano? Abym przeanalizowała CV, bo może jest jakiś błąd. Może masz kogoś życzliwego, kto by spojrzał na Twoje CV? Można też to zrobić odpłatnie, ale to niestety trochę kosztuje – np. architekci kariery. Przemyśl, bo ja totalnie przerobiłam CV i zaczynam wysyłać i nie tracę nadziei. Czego i Tobie z całego serca życzę

        • przestań takie rzeczy „mówić” – pisać. W internecie jest wiele porad jak napisać CV z brakiem doświadczenia albo bardzo małym doświadczeniem! Więc proszę Cię, na jedną chwilę odłóż te smutne myśli na bok i poszukaj. Jak nie dzisiaj, to jutro, ale zrób to, tylko bez uprzedzania się, że NA PEWNO nic z tego nie wyjdzie!!!

          • Ale ja nawet nie mam gdzie tego cv wysłać. Oferty pracy z głównej lokalnej strony internetowej dzisiejsze: płatny staż z up dla elektryków (nie jestem zarejestrowana w up mam ich w dup..), konsultanta kosmetyków, mechanik samochodowy, spawacz/monter, kierowca do rozwożenia pizzy z własnym samochodem (nie mam), kucharz, tynkarz, praca na budowie. Nie znam się na tym i nie interesuje mnie to, połowa z tego to praca tymczasowa.

            • pracuj pl infopraca pl pracagratka pl gazetapraca pl nie wiem skąd jesteś, ale nie poddawaj się, nie wolno, po prostu nie wolno Ci i już!

            • na takie myśli jest jedno lekarstwo – spowiedź. dzisiaj sama z niej skorzystałam, bo też byłam w takim stanie jak Ty

            • to zmieniasz spowiednika, kościół i szukasz dalej. idź do paulinów, franciszkanów, jezuitów. Lulu, zmień postawę do życia. wiem, że to trudne, ale można, tylko trzeba trochę chcieć, mimo iż się nie chce. powodzenia

            • mieszkam na wsi, do wyboru mam tylko proboszcza, jeździć po kościołach nie mam czym, dziękuję za radę, wiem że trudno się ze mną rozmawia,

            • ja tam się nie zrażam 🙂 jestem gorszym przypadkiem 😉 znasz pogotowie duchowe? napisz do nich, pomagają, a jak kiedyś będziesz w podróży, to może skorzystasz z posługi innego kapłana.
              ps: czy Ci się podoba, czy nie, to włączyłam Cię do mojej modlitwy 🙂

            • Lulu może i nie masz doświadczenia, ale czasem pracodawcy zwracają uwagę na inne rzeczy, a wiadomo, że ogłoszenie piszę z wymaganiami. Jeżeli zrobisz dobre wrażenie, to możesz zostac zatrudniona na okres próbny, a jeżeli szybko się uczysz, to nadrobisz, to raz dwa. Ja wiem, że czasem człowiek ma taki stan, że wszystko widzi w czarnych barwach i nie widzi się wyjścia. Ale z drugej strony tez wiem, że czasem życie sie tak układa, że wracając np. rok wstecz, w zyciu by się w to nie uwierzyło. Wierzę, że i ty znajdziesz swoją pracę:) Mówisz, że twoje życie jest smutne i nie będziesz już z nim walczyc. masz rację sama nie dasz rady, ale poproś o pomoc Matkę Bożą i Pana Jezusa, niech tobą kierują i ciebie prowadzą. Jest takie zdnie, mnie często pomaga „Jeżeli Bóg z nami, to któż przeciwko nam”.

            • E. ani doświadczenie, ani wykształcenie, ani dobre wrażenie się nie liczy, liczą się tylko znajomości, zresztą nie umiem robić dobrego wrażenia, jestem za szczera, udawać nie umiem, podlizywać się też nie, pracodawcy wymagania mają jak z kosmosu a warunki jak dla niewolnika, no chyba że tatuś załatwi, ale mój nic mi nie załatwi on cieszy się z moich niepowodzeń, więc tak trwam ku jego radości. Tak masz rację straciłam sens wszystkiego, po co w ogóle pracować, większość trzeba z pensji oddać do zusu, jak dożyje to emerytury i tak nie dostanę, człowiek całe życie biega jak mały samochodzik a potem umiera i co z tego biegania ma, tylko zadyszkę

            • Chciałabym Ci jakoś pomóc, ja pracuję w dużej firmie,czasami są jakieś oferty pracy. Jeśli interesuje Cię praca w handlu i usługach finansowych, podaj jakieś namiary do siebie (telefon, email), jakby coś było w twojej okolicy to poinformuję Cię.

            • Sprawdzam oferty pracy wszędzie gdzie się da, ale nie ma nic normalnego. Wszytko tymczasowe, najlepiej w pełni sprawnym z orzeczeniem niepełnosprawności, student, albo dzwonienie do ludzi i wciskanie im tego co do niczego nie jest im potrzebne stosując rożne sztuczki manipulacyjne, albo naciąganie na kredyty, ja tak nie umiem, przykro mi jestem uczciwa, możecie się śmiać.
              Żałuje, że nie jestem mężczyzną, idą na budowę i już mają pracę, w ogóle maja łatwiej.
              Żałuje, że poszłam na studia, bardzo żałuje, mogłam po maturze iść do fabryki na produkcje, teraz byłabym kierownikiem magistrów na produkcji. Żałuje praktyk i stażu, nic to nie było warte, wykorzystali mnie tylko darmowego pracownika a niczego nie nauczyli. Żałuje bo zmarnowałam czas i pieniądze, w ogóle jestem specjalistą od marnowania czasu i pieniędzy.
              Mam sąsiadkę, z niższym wykształceniem i bez doświadczenia, dostała pracę w tydzień po zakończeniu szkoły, jaka jest jej tajemnica sukcesu? tatuś – wiedział komu i ile ma dać, a teraz chodzi i narzeka, że się nudzi w pracy bo jej nic nie każą robić bo się bidulka na niczym nie zna, ale wypłatę dostaje, nie małą, jak pracuje w urzędzie państwowym czyli wszyscy na nią robicie.

            • lulu, potraktuj to jako moje świdectwo. Napisałaś wyżej ze pracy szukaśz 2 lata. Ze nowenne odmówiłas zaraz na początku szukania. I nic się nie zmieniło. Ja w połowei grudnia zaczełam swoją pierwsza nowennę. Intencją było ułożenie spraw zawodowych. Wiedzialam, ze nie wypełni sie ona nazajutrz, bo to sprawa złożona i tak na prawdę składająca się z trzech intencji- zawodowych. Zaczełam odmiawiać bo skończyły mi się pomysły co dalej. A też nie było wesoło i też właściwie byłam bez szans. Też nie pracowałam. I dodatkowo prywatnie też była lipa. Na intencję do nowenny wybrałam jednak sprawy zawodowe, bo stwierdziłam ze to jest dla mnie w tamtym etapie ważniejsze. Zostawiłam to wszystko Maryi. Bo na prawdę skończyły mi się pomysły. Nowennę odmówiłam i z jednej strony można by powiedzieć ze nic się nie stało. Ale stało się. Dużo się stało. Jedna z tych trzech spraw ułozyła się nadwyraz dobrze. Poza tym przyszedł spokój.
              Nie poprzestałam na jednej nowennie w intencji spraw zawodowych. Niejako czułam się zobowiązana odmówić kolejną, bo tak naprawdę w jednej intencji chciałam przemycić trzy sprawy. Dlaczego nie modliłam się nowenną za każdą z nich oddzielnie? Bo skończyły mi się pomysły i wszystkie te sprawy oddałam Jej. Niech Ona wybierze kolejność ich wysłuchania. Bodajże 9 maja zaczęlam drugą. W tej samej intencji. Jedną z tych trzech spraw było właśnie znalezienie pracy. O swoich szansach myślałam tak samo jak Ty wyżej to opisałaś. Jeszcze przed rozpoczęciem nowenny wysłałam dokumenty na stanowisko urzędnicze. I zostałam zaproszona na rozmowę , Już w trakcie nowenny. Nawet juz potwierdziłam swoją obecnośc. A potem ogarnęlo mnie taki dziwne myslenie, ze po co ja tam pójdę. Ze stracę tylko czas na przygotowywanie się do testów. I nawet zakładająć wersję optymistyczną dojścia do ostatniego etapu-czyli rozmowy, to mam tylko 10% szans na wygranie. Bo co im powiem dlaczego z takimi kwalifikacjami pani tu składa? Odrzucą mnie bo mam za wysokie kwalifikacje do takiej pracy. I nie poszłam. Stwierdizłam, ze pierniczę. Że nie będę tracic czasu na coś co i tak z góry skazane jest na porażkę.Nie poszłam, bo podkreslam ogarnęlo mnie jakies przekonanie o bezsensie tej akcji. Ale teraz uwaga! W ostatni dzień części błagalnej zadzwonił do mnie pan i zaprosił na rozmowę. Rozmowa była pierwszego dnia części dziękczynnej. Po której powiedział, ze na razie nie ale za jakiś czas zadzwoni jak będzie potrzebował kogoś takiego jak ja. Następnego dnia wysłałam kolejne papiery zrezygnowana trochę, ze znowu to samo. A następnego dnia zadzwonił ten pan ( czyli trzeciego dnia częsci dziękczynnej) i zaprosił do wspólpracy od natychmiast. Dodam jeszcze, ze swoje cv wysłałam tam tylko dlatego ze wymagali tylko cv. Więc nie musiałam pisac listu motywacyjnego ( ja piszę w każde miejsce osobno). Gdyby wymagali listu, to bym olała. Dodam jeszcze, ze tą ofertę pracy widziałam kilka dni wczesniej zanim wysłałam i ja olałam. Bo stwierdziłam, ze to nie dla mnie. Po paru dniach wróciłam i stwierdziłam, ze wysłę, a co mi zalezy. Ze może sie im do czegoś przydam. Wyślę, bo wymagają tylko cv. Dodam jeszcze, ze mimio iz kilka tych ofert pracy mieli, to żadne nie było dla osób z moim wykształceniem. Po prostu wysłałam sobie tak po prostu. I pracuję. Na innym stanowisku niż złozyłam, ale równie trudnym i ciekawym jak tamto. Za sensowną kasę i fajnymi ludzmi. Więc lulu CHWAŁA MARYII!!! Ja tez byłam bez szans. Też czułam bezsens. Dodam jeszcze, ze druga z tych intencji też już się wypełniła :-). I też poczułam mocna opiekę Maryii :-). Zostałam jeszcze trzecia, ale ona wymaga czasu. Maryja tak to genialnie ułożyła, ze do tej pory jestem w szoku ! Wiec wniosek lulu, ze moze musisz odmówić jeszcze jedną? Poza tym powiem Wam, ze tą drugą nowennę zaczelam odmawiać o ułozenie spraw zawodowych, ale w domyśle to była praca. Zanim ją zaczęlam to na tej stronie czytałam świdectwa wymodlonych prac. Normalnie tylko o tym wtedy były świadectwa. I jak juz odmawiałam to też tylko o tym były. Nawet juz odmawiając przeczytawszy jedno popłakałam się jak bóbr. Ze inni otrzymuja a u mnie beznadzieja. Ale też pogodziłam się, ze jezeli taka wola Nieba, to moge być bez tej pracy dalej. Mogę jej dalej szukać. Oni przecięz wiedzą, ze jestem sama i że sama muszę się utrzymać. i nie mogą przecież zostawić mnie samej i to bez pracy. Pracuję i jestem w szoku. Dodam jeszcze, ze oprócz tego były gratisy 🙂 . Dostałam niesomowity spokój ducha :-). I dostałam łaskę radości i uśmiechu. Ja która ostanimi laty była smutna i zrezygnowana, teraz się śmieje i raduje. Mimo iż prywatnie nadal lipa, ale to nic. Widocznie tak jest lepiej. Widocznie to nie czas. Oni wiedza kiedy czas. Dostałam łaskę radości i ussmiechu :-). Wyobraźcie sobie, ze az ludzie pytają się” ‚dlaczego się pani smieje?’. A co mam im powiedzieć? Pytaja też najbliżsi. I nie chća wierzyć, ze to trzy częsci różanca codziennie. Pytają co biorę lub co piłam :-). Najbardziej zaskakujące było z tego pytanie „co się cieszysz?’ w momenci gdy ja sama nawet nie wiedziałam ze się cieszę 🙂 . CHWAŁA MARYI!!! JESTEM W SZOKU !!

            • Nieznajoma, ale przyznasz chyba rację, że pół roku szukania pracy to jednak nie to samo co 2 lata. Nie wiem ile lulu odmówiła NP w intencji otrzymania pracy ale znam ludzi, którzy odmówili ich 7 i nadal nic i też trwa to od 2 lat. Do mnie Twój komentarz nie przemawia, tzn. fajnie, że Cię Maryja wysłuchała ale to nie znaczy, że wszyscy są obdarowywani taką hojnością. Ja w sumie odmówiłam 3 NP, żadna nie dotyczyła bezpośrednio mnie. Intencje nie zostały wysłuchane, przynajmniej na dzień dzisiejszy, może będą…, ale nie widzę także łask dodatkowych, czyli tych niespodzianek jak je niektórzy określają. Kiedy wcześniej nie mówiłam nowenny tylko 1 część różańca codziennie, moje drobne prośby były przez Boga wysłuchiwane. Mało tego, otrzymywałam je nawet nie prosząc a teraz nic. Dlatego nie odmawiam już NP tylko różaniec (cały). Ktoś z mojej rodziny odmówił 1 NP w intencji pracy, jego teściowa zmówiła dodatkowo 2 w tej samej intencji, żona chyba też 2 i owszem, po pół roku otrzymał pracę ale była tak fatalna jak żadna wcześniejsza – niesamowity mobbing i po roku musiał sam zrezygnować, bo wykańczał się psychicznie. Tak więc wrócił do punktu wyjścia. Wiesz, takie twierdzenie, ty dostaniesz, bo ja dostałam nijak się ma do rzeczywistości.

            • Żeby oddać sprawiedliwość to muszę napisać, że Maryja ostatnio wysłuchała mojej prośby ale nie odmawiałam już NP tylko sam różaniec. Dowiedziałam się o rocznym piesku przebywającym w przytulisku, któremu groziło wywiezienie do schroniska (raczej nie można tego obiektu tak nazywać, bo to jest bardziej obóz koncentracyjny dla psów – słabe psy są zamykane w kojcach razem z silnymi w celach eliminacji, jedzenie to odpady rzeźnicze rzucane na beton…) w Radysach jeśli nie zostanie szybko adoptowany. Piesek śliczny, roczny, bardzo kochający ludzi mimo że w swoim krótkim życiu już wiele zła od nich wycierpiał. Czasu było mało, bo przytulisko przepełnione i wywózka nieuchronna. Woluntariusze robili co mogli ale nic to nie dawało. Ponieważ kocham psy i chciałam ratować Iryska przed strasznym losem w Radysach, odmawiając różaniec polecałam tą sprawę Maryi, prosiłam, żeby uchroniła Iryska przed wywózką do tej mordowni. Po tygodniu dowiedziałam się, że Irysek w ostatnim momencie trafił do azylu, gdzie ma wspaniałe warunki oraz opiekę i tam będzie czekał na adopcję. Wiedziałam, że to zasługa Maryi, dziękowałam Jej już za to wielokrotnie. Teraz będę prosić, żeby Irysek znalazł kochający dom. Komuś może wydawać się to mało znaczące ale dla mnie ta sprawa była bardzo ważna, psy są cudowne i trzeba pomagać tym, których ludzie skrzywdzili. Maryja pomaga, wiem o tym, różaniec to cudowna modlitwa ale do NP się zraziłam. I jeszcze słówko do lulu: nie wiem czy odmawiasz różaniec, ale jeśli nie to może po prostu odmawiałabyś go tak po prostu, nawet bez intencji jeśli nie chcesz żadnej przedstawiać, i możesz sobie nawet powiedzieć, że Ci wszystko jedno, co Bóg da to będzie ale przy odmawianiu różańca.

            • odmawiam różaniec codziennie, ale teraz sobie tak myślę po co, inni się nie modlą i mają lepiej

            • Ale ja myślę, że Pan Bóg jednak wynagrodzi ten trud, Tobie i innym (w tym również mi), nawet jak już Ci na tym nie zależy. Dlatego mimo wszystko dobrze jest trwać na modlitwie nawet jak jest źle. I wcale nie musi to być Nowenna Pompejańska. Lepiej być wtedy w rękach Boga niż kogoś innego komu nie koniecznie zależy na naszym dobru. Nawet jak jest już wszystko jedno warto trwać przy Bogu.

            • lulu, każda modlitwa jest słyszana, ale nie każda jest od razu wysłuchiwana. Niestety na tym to polega, my z kolei modląc się mówimy „Badź Wola Twoja”, więc w pewien sposób zgadzamy się na to, że nasza intencja może nie byc wysłuchana od razu lub wogóle, jednak musimy wierzyc, że to jest lepsze dla naszego zbawienia w danym momencie.

            • ok. brak pracy i nadziei jest lepsza dla mojego zbawienia w tym momencie, to dlaczego mi mówicie że mam szukać pracy i się nie poddawać?

            • Ja nie moge powiedziec, co jest lepsze dla twojego zbawienia, bo nie jestem Panem Bogiem.

              lulu, nie bierz tego wszystkiego tak dosłownie. Zrozum, my modlimy się o szczęscie, mając swój obrazek przed oczami, najczęściej dobra parca, super rodzina, piekny dom. A co ty na to, jeżeli Pan Bóg to szczęscie widzi inaczej? Przecież gdyby Pan Bóg dosłownie spełniał nasze prośby, na swiecie nie byłoby tyle nieszczęśliwych ludzi. A jak już chyba wszyscy się zgodzili, Pan Bóg nie jest maszynką do spełniania życzeń. Modliłaś się o pracę i twoja modlitwa nie została wysłuchana, bo nie masz pracy. Jednak my jako ludzie, nie wiemy, jakie rzeczywiście owoce, ta modlita przyniosła. Może w tej własnie chwili, lepszy jest dla ciebie brak pracy, żebyś mogła bardziej zblizyc się do Boga. Kiedy wszystko idzie super, jakoś większośc ludzi zapomina o Bogu. Sa ciekawsze i ważniejsze sprawy. Czasem warto przyjżec się swojemu zyciu i pod tym kątem. Oczywiście nie mówię tutaj konktretnie o tobie, bo nie znam twojej relacji z Bogiem.

              Moim zdaniem powinnaś szukac pracy i się nie poddawac, a jeżeli w chwili obecnej się to nie udaje, to nie rezygnuj, tylko próbuj szukac odpowiedzi, dlaczego tak się dzieje. Byc może Pan Bóg chce Ci coś przez to powiedziec, może musisz najpierw naprawic w swoim zyciu inne sprawy. tego nie wiem, to wie tylko On. Zawierz mu swoje zycie i wszystkie sprawy. Spróbuj przyjąc postawę pokory, nie buntu. Na każde zdarzenie mów, nie moja, ale Twoja wola niech się stanie, nawet jeśli do końca zycia miałabyś byc bezrobotna. Wiem, że z jednej strony to okrutne, ale z drugiej, musimy Mu zaufac, poczytaj żywoty Świętych, może przy którymś życiorysie znajdziesz sytuację podobną do swojej i jakąs wskazówkę. Przepraszam, że się tak rozpisałam, ale to wszystko jest strasznie trudne i nie da się tego powiedziec jednym, zdaniem, a i tak mam wrażenie, że nie powiedziałam wszystkiego.

            • Właśnie, nie wiemy wszystkiego. Może to być też próba wiary, nie koniecznie chodzi o to, że coś masz w sobie zmienić. Takich prób doświadczają osoby będące bliżej Boga, których On chce podnieść jeszcze wyżej w poziomie zażyłości z Sobą. Nie znam Ciebie więc nie napiszę Ci dlaczego tego wszystkiego doświadczasz, czy to próba wiary, czy Pan Bóg czeka na jakąś zmianę w Twoim wnętrzu. Dobrym rozwiązaniem byłaby spowiedź u jakiegoś zakonnika. Wiem, że mieszkasz na wsi ale może wybierz się raz do miasta konkretnie w tym celu – żeby się wyspowiadać i o wszystkim spowiednikowi powiedzieć. On dostanie światło Ducha św. i może coś Ci podpowie.

            • Może masz rację, nie oczekuje że Bóg będzie maszynką do spełniania życzeń, moja postawa to nie jest bunt tylko obojętność. Dlaczego tak się dzieje? Nie mogę znaleźć pracy bo całe życie słyszałam, że jestem nieudacznikiem, mam dwie lewe ręce, że wszytko robię źle, a jak coś zrobię dobrze to zawsze się znajdzie jedna rzeczy przy tym zrobiona źle i wielka afera, ktoś mnie zniszczył, nauczył bezradności, a ja nie mam siły już walczyć sama ze sobą i to nie jest moja wina że tak jest.

            • E., jak się ma to, że podczas odmawiania NP mamy brać pod uwagę, że nasza intencja może nie być w ogóle wysłuchana z obietnicą, jaką Matka Boża złożyła (podobno), że każdy otrzyma łaskę, o którą prosi jeśli wytrwa w tych 54 dniach i do tego, że w części dziękczynnej już dziękujemy za otrzymanie tej łaski? Tego nie potrafię pojąć i dlatego do NP się zraziłam. Jeśli ja komuś coś obiecuję to dotrzymuję słowa nawet jeśli ta obietnica nie jest dla mnie korzystna – nauczył mnie tego mój Tata. Jeśli ktoś mi coś obieca a potem nie dotrzyma słowa to taki człowiek traci w moich oczach i jest dla mnie niewiarygodny. Wiele jest takich osób, no ale Maryja? Jeśli odmawiam różaniec to liczę się z tym, że plany Boga mogą być zupełnie inne ale jeśli modlę się NP z OBIETNICĄ i proszę o rzecz godziwą, która nikomu zła nie wyrządzi a wręcz przeciwnie i jeszcze za to dziękuję zawczasu (bo tak w NP trzeba) to zwyczajnie oczekuję jej spełnienia. Nie dlatego, że traktuję NP jak czarodziejską różdżkę ale ze względu na daną OBIETNICĘ. Nie chcę uznać Maryi za niewiarygodną – najpierw coś obiecuje a potem i tak robi swoje – dlatego wolę różaniec bez żadnych tekstów w stylu „z góry dziękuję za pozytywne rozpatrzenie mojej sprawy” (co prawda też istnieją obietnice Maryi dla odmawiających różaniec ale jakoś inaczej do nich podchodzę).

            • lulu, nikt nie robi wszystkiego idealnie, weź też to pod uwagę. Jesteśmy tylko ludźmi. A kiedy tobie ktoś coś zarzuca, to sama wtedy sobie odpowiedz, czy ma podsatwy. Jeżeli wiesz, że zrobiłaś wszystko , co możliwe, to nie przejmuj się takimi komentarzami. Niektórzy tak mają, że cokolwiek byś nie zrobiła, zawsze coś znajdą, ale przecież to już ich problem. NIe można tak wszystkiego brac dosłownie do siebie, bo człowiek by zwariował.

              Nikito, przykro mi, że się tak w pewien sposób zraziłaś do tej Nowenny. Nie wiem co Ci w tej sytuacji tak naprawdę odpowiedziec, bo myslę, że żaden człowiek tego nie wie. Mogę CI tylko powiedziec, jak ja to rozumiem. Od początku miałam nastawienie, że proszę, ale wiedziałam, że ostateczna jest wola Boga i że nie mogę miec potem pretensji. MOja główna intencja, w zasadzie pierwsza, się nie spełniła, mimo że minęło już prawie 2,5 roku. Nigdy nie miałam o to pretensji do Matki Bożej, bo widziałam inne łaski. Nie powiem, jest momentami trudno, ale przecież kilkanaśnie razy powtarzam „Bądź Wola Twoja”, więc muszę ją z pokorą przyjąc.

            • Nikita kiedyś na forum różańcowym ci co nie zostali wysłuchani w nowennie pocieszaliśmy się takim myśleniem, że NP to lokata im dłużej się nie otrzymuje łaski tym później będą większe odsetki do odebrania. Człowiek nie ma tylko wolnej woli, którą w dodatku musi oddać Bogu i zgodzić się na wolę Bożą, ale ma pełną wolność, a naszą wolnością kierują głównie nasze myśli. Myślę, że to, że się zrażamy do nowenny wynika z naszego błędnego nastawienia i rozumowania. Bo se myślimy tak: nowenna trwa 54 dni czyli w trakcie lub chwile po mam otrzymać łaskę o którą proszę, a przecież nigdzie nie jest tak napisane, nowenna nie ma terminu ważności. Jak nie zostajemy wysłuchani w tym naszym terminie to se myślimy: oho coś tu nie tak, albo się źle modle, albo jestem złym człowiekiem, albo Matka Boża nie dotrzymuje obietnicy, albo Boga nie ma, albo ta nowenna to oszustwo, albo modlitwa przepadła, albo coś tam jeszcze, to powoduje u nas poczucie winy i strach, bo nie wiemy co się dzieje, więc wtedy odczuwamy przymus, że musimy otrzymać tą łaskę, żeby się nie potwierdziły te wcześniejsze myśli, ale łaski dalej nie otrzymujemy, to zaczynamy się wkurzać, i tak się nakręca spirala negatywnych myśli, a my razem z nią. Może trzeba odwrócić to myślenie, że nowenna to lokata i nie przepadła, i jak nie zostaliśmy wysłuchani w terminie to nie oznacza od razu, że już nigdy, ale ja też mam problem z cierpliwością. Może to mało pocieszające, ale ja tak się pocieszam.

            • E. ja rozumiem, że mam prawo do błędów i nie da się być idealnym, ta bezradność siedzi głęboko we mnie, taki schemat postępowania często nieświadomy, nie wiem jak się go pozbyć.

  2. Ja tam zamierzam założyć firmę ,a nie szukać pracy :P. Mam nadzieje,ze mi się uda aczkolwiek nie wiem jak zareaguje na to Matka Boża jak Ją będę prosił o pomoc ;/.

    • miałam firmę zbankrutowałam po 2 latach, jak chcesz przeżyć to musisz mieć szeroki asortyment i nie oszczędzaj na reklamie, i powinieneś mieć na jakieś 3-4 lata kasy na przetrwanie, na początku będziesz musiał dokładać, dokładać i jeszcze raz dokładać do wszystkiego, powodzenia 🙂

  3. lulu no to oczywiste przecież. Ja już nawet teaz odkładam :d.I weim,ze będzie cięzko. Dlatego moze z pomocą Bożą uda się coś wykombinować :/

  4. Apropos CV i pracy.. powinnam zlozyc swiadectwo juz miesiac temu, ale czasu jakos mi brakowalo, wczesniej juz jedno swiadectwo zlozylam, kiedy to konczylam odmawiac 3 nowenne w intencji meza i uratowania malzentwa,, wtedy jak i rowniez teraz wszytsko zmierzalo do rozwodu, ale zostalam obdarowana przez Mateczke i Ducha Sw. duza podwyzka i wczesniejszym powrotem do pracy przed uplynieciem uropu macierzynskiego (bylam zmuszona wrocic, bo maz mnie zostawil z kredytem i popadlabym w dlugi..). Po 3 miesiacach pracy, nieoczekiwanie moj projekt zmierzal ku koncowi i znowu zostalam obdarowana tzn kolezanka zapytala mnie, czy mnie polecic, bo ona rezygnuje z jednej oferty i w ten sposob juz za chwile mialam rozmowe telefoniczna (szef z za granicy, a praca na rynek zagraniczny) o prace, po czym na drugi dzien zadzwonil z propozycja warunkow o jakich nie marzylam, a nawet nie myslalabym, ze w naszym kraju moglabym otrzymac takie warunki zatrudnienia.. nie chce opisywac dokladnie, ale wiem, ze to co sie stalo to prezent z nieba..:) do tego mam teraz odebrac zalegly urlop i moge zaczac pracowac w nowej firmie i mam nadzieje, ze juz chyba skoncza mi sie problemy finansowe, a malzenstwo dalej zmierza do rozwodu.. Polecam Wam modlacy sie o sprawy pracy Litanie do Ducha św. i obietnice, wraz z sila NP dziala CUDA. Aha i jestem rekruterem, takze sluze pomoca w sprawach CV, moge cos doradzic, co mozna wpisac co wykreslic, zeby CV wygladalo dobrze 🙂

    • Nie polecam tej litanii, gdyż pochodzi ona z objawień Vassuli Ryden. Jest to prawosławna Greczynka, była modelka i tenisistka, rozwódka ponownie „zamężna” z luteraninem. Od 1985 roku propaguje orędzia rzekomo pochodzące od Pana Jezusa. Stałym motywem orędzi dawanych Vassuli są irenizm i panchrystianizm. Pan Jezus ma rzekomo zaprzeczać dogmatowi mówiącemu, iż jedynym Kościołem Chrystusa jest Kościół Katolicki. Według Vassuli zjednoczenie prawosławnych z Kościołem Katolickim nie odbędzie się na drodze nawrócenia z prawosławnej schizmy. Wizjonerka twierdzi, iż nie ma powodu, dla którego miałaby się nawrócić na katolicyzm. W orędziach znajdują się również akcenty millenarystyczne, mówiące o nastaniu na ziemi ery pokoju.

      Błędne jest również przedstawianie w orędziach nauki o Trójcy Świętej. W tekstach Vassuli Ryden znajdują się również zdania mówiące o preegzystencji duszy ludzkiej. Orędzia swe Vassula otrzymuje za pomocą tzw. pisma automatycznego – praktyki występującej w seansach spirytystycznych. Vassula Ryden przyznaje, iż w ciągu 2 lat od rozpoczęcia objawień miała kontakt z literaturą okultystyczną i ezoteryczną. Mimo pozostawania w prawosławnej schizmie i konkubinackim związku, Vassula przystępuje do Komunii św. w Kościele Katolickim.

      Jak twierdzi – Pan Jezus miał rzekomo ją za to pochwalić. Kongregacja Nauki Wiary w dniu 6.X.1995 roku zanegowała autentyczność orędzi Vassuli Ryden, apelując do biskupów o niedopuszczanie do rozpowszechniania jej orędzi. Kongregacja wskazała na błędy doktrynalne propagowane przez orędzia Vassuli, tj. millenaryzm i panchrystianizm. Działalność Vassuli Ryden spotkała się z dużym pozytywnym oddźwiękiem w środowiskach katolickich, swego czasu jej książki były szeroko rozpowszechniane w księgarniach, sama Vassula często występowała w kościołach katolickich, propagując tam swe idee. Nota Kongregacji Doktryny Wiary z 6.X.1995 roku zdołała w pewnym stopniu ograniczyć wpływ Vassuli na społeczność katolicką.

      Kongregacja Nauki Wiary potwierdziła niedawno po raz kolejny, że działalność i orędzia głoszone od ponad dwudziestu lat przez Vassule Ryden „wydają się być raczej jej osobistymi przemyśleniami niż Bożym objawieniem”.
      Opublikowana nie tak dawno nota nosi datę 25 stycznia 2007 r. i podtrzymuje negatywną opinię doktrynalną wydaną przez Kongregację Nauki Wiary w 1995 roku. Informuje ponadto, że sama Vassula Ryden w dialogu z Kongregacją wyjaśniła szereg wątpliwości m.in. co do natury swych przesłań. Te wyjaśnienia zdają się jednak tym bardziej potwierdzać, że jej objawienia nie mają Boskiego pochodzenia.

      Nota Kongregacji Nauki Wiary z 6 października 1995 r., sporządzona w czasie, kiedy jej prefektem był obecny Papież Benedykt XVI, zwraca uwagę „na podejrzany charakter zewnętrznych form, w jakich dokonują się owe rzekome objawienia”. Vassula powtarza często, że nie ma wpływu na to, co pisze. Twierdzi, iż gdyby chciała się opierać, to i tak długopis pokona opór jej mięśni. Mamy więc tutaj do czynienia z „pismem automatycznym”, wykluczającym wolną wolę i chętnie wykorzystywanym podczas rozmaitych seansów spirytystycznych z udziałem medium.

      Ta sama nota Kongregacji wylicza listę błędów doktrynalnych, jakie znalazły się w zeszytach Vassuli: „Mówią one między innymi o Osobach Trójcy Świętej, posługując się tak niejasnym językiem, że prowadzi to do pomieszania właściwych imion i funkcji Boskich Osób. Rzekome objawienia obwieszczają, że wkrótce w Kościele zapanuje Antychryst. W duchu milenarystycznym zapowiadają decydującą i chwalebną interwencję Boga, który ma jakoby ustanowić na ziemi, jeszcze przed ostatecznym przyjściem Chrystusa, erę pokoju i powszechnego dobrobytu. Przewidują też bliskie już powstanie Kościoła, który miałby być swego rodzaju wspólnotą panchrześcijańską, co jest niezgodne z doktryną katolicką”.

      Kongregacja zwraca także uwagę, że wymienione błędy nie pojawiają się w późniejszych pismach Vassuli, co świadczy o tym, że „rzekome niebiańskie objawienia są jedynie owocem prywatnych przemyśleń”. I choć Kongregacja Nauki Wiary dostrzega „pewne pozytywne aspekty” działalności Vassuli, ich ogólny aspekt ocenia jako negatywny i apeluje do wszystkich wiernych, „aby nie uznawali pism i wypowiedzi pani Vassuli Ryden za nadprzyrodzone oraz by zachowali czystość wiary, którą Chrystus powierzył Kościołowi”.

    • Mi też zawodowo zaczęło się układać, choć sytuacja była trudna. Szkoda tylko że ciągle jestem sama i nie mogę wyprosić odnalezienia drugiej połówki. Jednak pokładam nadzieję w Bogu,On wie co dla nas jest najlepsze, tak więc muszę czekać i nie przestawać na modlitwie.
      Fajnie że chcesz pomóc osobom szukającym pracy z tym CV. Pozdrawiam!

  5. Nie mam wiedzy na powyższe informacje, ale polecam modlitwe do Ducha sw, rowniez w innych dostepnych formach bo czuje jego obecnosc i pomoc 🙂

  6. Nikita, zaskoczyłaś mnie co do tej litanii. Bo ja mam litanię do Ducha Świętego w modlitewniku jaki dostałam jako na pamiątkę pierwszej komunii świętej. Chyba że jest jeszcze jakaś inna litania…

    • Są różne litanie do Ducha św. ale ta z obietnicami, o której wspomniała Olivia, pochodzi z prywatnych objawień Vassuli Ryden.

  7. lulu spokojnie znajdziesz pracę.No cóż mogę się za Ciebie pomodlić własciwie to za Twoją pracę :).Bo ostatnio mam dobry kontakt z niebem 🙂

    • Lulu, wyjdź z tego błędnego koła. Szkoda życia, naprawdę. Zobacz sama, że tak nie można. Napisałaś, że nie masz pracy, ale też że już jej nie szukasz. Przecież praca nie ma nóg i sama nie przyjdzie. Trochę wysiłku trzeba włożyć.
      To przecież jest masło maślane.
      Tak nie można dziewczyno i przestań się nad sobą użalać!
      Jesteś młoda, masz studia, jesteś na pewno zdolna i inteligentna, więc proszę, weź się w garść.
      Ucz się języków, rozwijaj się. Nie trzeba na to od razu wydawać majątku.
      Trochę tylko innego spojrzenia na życie. Przede wszystkim nie żałuj niczego, bo to nic Ci nie da, a jeszcze bardziej zdołuje.
      Zostaw przeszłość i pomyśl, co możesz teraz, na tę chwilę dla siebie zrobić.
      A nade wszystko przebacz sobie jakieś tam Twoje nie takie rzeczy – sama wiesz najlepiej.

    • E. myślałam nad tym i wyszło mi, że nie ma czegoś takiego, wszytko mi jedno, nawet jak bym miała tą pracę to nie wiem czy bym się czuła lepiej

  8. lulu i ja równiez dziękuje.Moze jakos w ten sposób pomogę, bo poza modlitwą nie potrafię pomagać, od tak od siebie tylko potrafię coś zepsuć :/ I, to mnie strasznie boli :/

  9. Lulu, Bóg Bogiem, modlitwa modlitwą, ale może w tej sytuacji przydałaby się jakaś terapia u psychologa, żeby to przegadać, co Ci leży w środku. Wiem, że tam też nie siedzi cudotwórca, ale człowiek, ale zawsze może Ci trochę pomóc spojrzeć na to może trochę inaczej:).
    Swoja drogą, mnie przeraża to, że nigdy może się w moim życiu nic nie odmienić. Bez względu na moją wiarę, zażyłość taką czy siaką z Bogiem, będzie już do końca życia jak jest, samotność i brak perspektyw i nadziei, ciągłe patrzenie, że inni mają jakieś tam życie, a moja wiara też dużo pozostawia do życzenia, 4 kroki do przodu, 3 kroki do tyłu, mam już też tego dość… Ciągle bez zmian, ten zastój i zastój.
    A przeżywam kryzys wiary, mam mega trudne negatywne emocje odnośnie wiary, Boga i tego wszystkiego. Tak, Bóg nie jest maszynką żadną, a czasami niezrozumiale postępującym okrutnikiem, który rani do żywego. Nie potrafię tego jakoś pogodzić z tym niby miłosierdziem jakimś tam…Nie potrafię, dla mnie Bóg jest wciąż kimś takim niestety:(.

    • Ela czytam teraz książkę „Umysł ponad nastrojem” można za darmo ściągnąć z internetu, jak nie pomoże ty chyba trzeba będzie iść na terapie, też ci polecam, można przez to zrozumieć trochę siebie samego i co się z człowiekiem dzieje

  10. Boga, powiedzą niewierzący, nieochrzczeni, ludzie wymyślili na użytek ludzi, żeby nie czuli się samotni, ale też i bezkarni. Stąd przykazania i cały ten ambaras z tym co jest grzechem i spowiedzią, żeby sobie dać kolejną szansę na rozpoczęcie – spróbowanie życia od nowa. Jeśli nawet tylko tak rozumować, bez wiary, to założenie jest słuszne i godne polecenia każdemu. Tylko różnica pomiędzy wierzącymi, a niewierzącymi w Boga jest taka, że wierzący udoskonalają swoje życie z pomocą Boga, z ufnością że nas Bóg poprowadzi najlepszą drogą, a nawet jeśli się będziemy potykać, to możemy liczyć na Boską pomoc w podźwiganiu się z kłopotów, tym samym powinno być nam łatwiej znosić trudy i czasem nawet cierpienia, bo one mają nas uświęcać i będą brane pod uwagę przy rozrachunku z naszych zmagań. Natomiast ludzie bez Boga są zdani sami na siebie, nie mogą liczyć na inną podpowiedź jak od ludzi, niestety nie zawsze życzliwych, a także nie są chronieni przed wpływami i podpowiedziami sprzeniewierzonych duchów, bo w nie wierzą, a one istnieją i mają dostęp łatwiejszy do kogoś, kto nie jest przygotowany na walkę ze złem poprzez sakramenty święte i tęsknotę za Bogiem.

  11. Cudowne swiadectwo Kasiu.
    Ja takze modle sie o prace w wy
    uczonym zawodzie i niestety tylko kilka lat temu pracowalam w tym zawodzie ale krotko bo zmienili arkusz na rok szkolny i obcieli etaty.a teraz mam szanse choc juz dyrektr szkoly miala dzwonic a jeszcze nic,cisza.Jestem tym bardzo zasmucona bo bardzo potrzebuje tej pracy.Czy ktos moglby odmowic w tej intencji choc zdrowaske,bede wdzieczna.Wielkie Bog Zaplac.

  12. Ja również poproszę o modlitwę w intencji znalezienia lepszej pracy. Zrezygnowałam z pracy, bo nie potrafiłam dogadać się z przełożoną i teraz bardzo tego żałuję – jak już tam nie pracuję to teraz wiem jak bardzo lubiłam to co robiłam na co dzień. Z kolei teraz pracuję w takim miejscu, z którego najchętniej od razu bym uciekła…niestety zrobić tego nie mogę, bo mamy kredyt do spłacenia… i tak męczę się już ponad pół roku… od jakiegoś czasu odmawiam codziennie różaniec o znalezienie lepszej pracy, ale miałam już takie momenty jak lulu – totalnego zwątpienia i rozpaczy… niestety to wszystko odbija się na moim zdrowiu również… nie potrafię sobie wybaczyć, że popełniłam taki błąd i zrezygnowałam z byłej pracy, na samą myśl mam łzy w oczach…proszę codziennie Boga żeby mi pomógł w tej ciężkiej sytuacji – wiem, niektórzy w ogóle nie mają pracy, ale ja mam taką, której mieć nie chcę… proszę o modlitwę…

    • ja tej pracy nie mam, ale wiem, co czujesz.
      zmień proszę nick, bo jest bardzo dołujący.
      tak musiało się stać, nie wracaj proszę do przeszłości. spróbuj się wyciszyć.
      tutaj jest wiele świadectw osób, które prosiły o wyklarowanie sytuacji w pracy, o zmianę ich nastawienia do współpracowników, szefa, itp. może spróbujesz i Ty? na pewno nic nie stracisz, a możesz zyskać, czego Ci z serca życzę. pomodlę się za Ciebie.

      • Dziękuję za modlitwę. Nie wiem czy to Opatrzność Boża, ale pracę, o której pisałam, straciłam – dostałam wypowiedzenie. Najpierw przeżyłam szok i kilka dni byłam totalnie podłamana. Teraz staram się na to inaczej patrzeć – a może tak właśnie miało być? Może tak chce mi Pan Bóg pomóc? Modlę się codziennie różańcem, jedna bardzo mi bliska osoba odmawia za mnie Nowennę. Oddaję to wszystko Panu Bogu, bo wiem, że nie da mi zginąć, tak jak obiecał.

        • Nie martw się. U mnie bylo podobnie, dobra praca, potem dziwne pismo z ZUS, moja rezygnacja i oczekiwnaie na tę właściwą pracę. Czasem czekamy na coś lepszego. Bez względu na wszystko, Bóg ma lepszy plan, sięgający nieskończoności. Grunt to zaufać.

A Ty co o tym myślisz? Napisz!