Gosia: cud

Koniecznie musze opowiedziec o wyproszonej kolejnej lasce… Kolezanka poprosila mnie o modlitwemoja poniewaz, z mezem od 3 lat starali sie o potomstwo…ona z zasadzie nie miala szans na naturalne Zaplodnienie (zaawansowana endometrioza) ona przekroczyla 35 r.z i lekarze dawali jej mniej niz 10%,ze dzis sie dowiedzilam,ze mimo 2 poronien..3 Proba uala sie… ;D . Jest w ciazy ;D.Chala Panu!!!
Modle sie dalej…;D…polecam ta modlitwe nawet w najabrdziej bezadziejnych przypadkach;D

Opt In Image
Nie przegap zadnego swiadectwa!

Zapisując się do biuletynu będziesz otrzymywać co tydzień, w piątek, powiadomienia o nowych, wspaniałych świadectwach, przysyłanych przez naszych Czytelników! Wystarczy wpisać poniżej swoje imię oraz adres e-mail. Potwierdzenie zapisania przyjdzie na Twoją skrzynkę.

29 myśli na temat „Gosia: cud

  1. Czy to zapłodnienie nastąpiło w sposób naturalny bo o tym nie piszesz, czy jest to jedna ze sztucznych metod zapłodnienia i jeśli tak to spróbuj podać nazwę, jeśli możesz oczywiście.

  2. Gosia,,,,ja też modlę się o taki cud,bo w naszym przypadku naturalna ciąża to będzie prawdziwy CUD!! ehh…. wspomnij o nas w swej modlitwie,bo brakuje mi już sił…czekamy na wyniki badań, które dadzą nadzieje albo przekreślą nawet in vitro, na co i tak się nie godzę ehh….to takie trudne… :/

      • No, Gosiu, jakoś mi się nie wydaje, żeby Maryja pomagała przy in vitro. Coś tu się nie zgadza. Dla mnie to nie jest świadectwo świadczące o pomocy Maryi. Już prędzej szatan się w to zaangażował a nie Matka Boża.

        • Też mi się te dwie rzeczy kłócą, ale co się stało, to się nie odstanie., Teraz najważniejsza jest szczera spowiedź, żal za grzechy i odpokutowanie, żeby to się potem za nami nie ciągnęło. Pan Jezus wybacza wszystkim, więc nie potępiajmy nikogo, tylko pomózmy wrócic na właściwą ścieżkę.

          • Nie potępiam, wszyscy błądzą bardziej lub mniej. Tylko, że to „świadectwo” nie powinno znaleźć się w tym miejscu, bo nie ukazuje pomocy Maryi a wręcz promuje grzech. I jeszcze to (pisownia oryginalna): ” tak to była 3 proba invitro … Musisz gleboko wierzyc…napewno uda sie z pomoca MB”. Rety, niektórzy nie dostrzegają zła w in vitro i jeszcze wciągają w to Maryję. Dobrze, że ktoś zapytał o metodę poczęcia, inaczej mielibyśmy spaczony obraz.

            • Gosiu zgadzam się z tobą odnosnie tego, że in vitro jest grzechem. Nie zarzucałąm rónież tobie, że potępiasz, tylko tak ogólnie napisałam. Z jakiś powodów to świadectwo się tu znalazło i wierze, że Maryja również w tym ma swój cel. Nawet jeśli nam sie wydaje to niedorzeczne.

      • „Człowieka nie wolno nigdy traktować jako środka do celu. Zasada ta ma zasięg jak najbardziej powszechny; nikt nie może posługiwać się osobą jako środkiem do celu: ani żaden człowiek, ani nawet Bóg-Stwórca.Właśnie, że strony Boga jest to najzupełniej wykluczone, gdyż On, dając osobie naturę rozumną i wolną, przez samo to już zdecydował, że będzie ona sama sobie określała cele działania, a nie służyła jako narządzie cudzym celom.!!!!!!!!!” – Miłość i odpowiedzialność, św. Jan Paweł II
        O Mój Jezu Miłosierdzia!!!!!

    • Oczywiscie Paula, ze sie pomodle…;-) dodam, ze kolezanka tez juz byla zalamana..i ciezko znosila kolejne poronienia …badz sila…wszytsko bedzie dobrze..z Bogiem 😉

  3. paula i ja za Ciebie westchnę, bo modlę się o taki sam cud jak Ty. U nas lekarze nie potrafią pomóc, organizm nie chce „zaskoczyć” i tyle. Tylko cud może pomóc, żeby była ciąża i z niej brzdąc… Modlę się, czasami wierzę w moc modlitwy, czasami mam czarną rozpacz przed oczami. Ale modlitwa daje siłę iść dalej… to trudne… i wydaje się, że tylko ty jedna masz taki problem… dopóki nie poczytasz że jesteś jedną z wielu 🙁

  4. Ewa u nas jest problem z plemnikami, mimo,że jest ich bardzo dużo, są słabe i „chore” 🙁 czekamy na wyniki badań genetycznych, które rozerwą mi serce albo dadzą nadzieje,której ostatnio brakuje… zaczęłam drugą nowenne,ale brakuje mi sił nawet na modlitwe, jestem właśnie na etapie czarnej rozpaczy, o której piszesz…ehhh….mogę zapytać jak długo się staracie? brakuje mi rozmowy z kimś kto czuje to co ja….nikomu nie życzę tego przez co przechodzę ja, Ty i inne kobiety, które nie mogą się doczekać dziecka….

    • Przezywam co wy- 4lata walki- 3poronienia, 1 ciaza biochemiczna- bede niebawem zaczynac 6 nowenne w tej intencji- wierze w moc tej modlitwy – ona mi jedynie daje siłe do dalszej walki

    • ostatnia próba zapłodnienia in-vitro skończyła się dla pr. Chazana tym, że stracił pacę, tyle daje ta metoda, to samo zło, nie wiem jak ludzie wierzący mogą się z tym godzić i cieszyć, że taki sposób istnieje, moje panie więcej wiary w Maryję a mniej w innowacyjne technologie, ok.
      Zawsze chciałam mieć przynajmniej trojkę dzieci, Mam tylko jedną córeczkę. skoro taka jest wola Pana Boga, to dziękuję mu chociaż za nią jedną. Też bardzo długo nie miałam dzieci, jedyne co zrobiłam to po prostu się modliłam wytrwale. Urodziłam w wieku 27 lat. Taki był mój czas. Nic na siłę. Pan Bóg wie, kiedy jest nasz czas. Wy wykazujcie cierpliwość i nie naprawiajcie nic na siłę. Sztuczne zapłodnienie to brak wiary w moc Boga.
      Przepraszam, że tak surowo, ale chcę was uchronić przed grzechem nieposłuszeństwa, błagam, jeśli Pan Bóg uważa Paulinko, że jeszcze nie czas to poczekaj cierpliwie na odpowiedni moment. Próbuj, ale nie wbrew naturze. Zaufaj mu całym sercem i odmawiaj Nowenny.

  5. Ada – Nam też pozostała tylko modlitwa i wiara,że kiedyś się uda,że Mateńka Nasza Najukochańsza wstawi się za Nami i uprosi Swego Syna o dar macieżyństwa,rodzicielstwa dla Nas.Często powtarzam sobie,że dla Boga nie ma nic niemożliwego, i to daje nadzieje.

  6. Kochane,kiedy czytam wasze komentarze to od razu staje mi przed oczami to co my z mezwm przechodzilismy z mezem przez 4Lata staran co prawie doprowadzilo mnie na skraj obledu.Dzis jestem szczesliwa mama 9-miesiecznego synka.
    Moze nie bede sie zbytnio rozpisywac napisze tylko co ja robilam.Najpierw z serca wyplynely slowa”BOZE SPRAW BYM CHOCBY PRZED SMIERCIA SIE NAWROCILA I POKOCHALA CIE”(mialam ogromny zal do Boga za moje cierpienie),Pozniej ktos mi bliski powiedzial najwazniejsze slowa”BOG CIE KOCHA”a ja analizujac swoje zycie od podstaw zaczelam w to wierzyc,pozniej byla NP,moje nawrocenie,a wiec przyjecie Woli Bozej i zapewniam Was na 100%ze Bog chce Wam zeslac Aniolka jakim jest dzidzius,zaczelam Duchowa adopcje.Pisze to wszystko w wielkim skrocie byla to ogromna walka,z niewiara i slabosciami.Zaczelam modlic sie o wiare i nie da sie zreszta same wiecie nie myslec o tym,i ja jeszcze w styczniu powiedzialam mezowi ze lzami w oczach,ze nie wyobrazam sobie naszego malzenstwa bez dziecka,a w lutym zaszlam w ciaze o czym jeszcze nie wiedzialam.Uspokoilo sie moje serce,ale nadal walka trwala podjelam ost probe w niedziele mialam wlozyc sobie do butow kamienie blagajac Boga o cud poczecia,wolalam fizycznie cierpiec niz psychicznie,ale w czwartek na tescie pojawily sie dwie kreski i moja ofiara nie byla potrzebna.Kochane jesli macie bliskie osoby proscie je o modlitwe zawsze powtarzam ze do nieba trzeba szturmem:) Polecam Was w swoich modlitwach i nie ustawajcie:)

  7. I jeszcze 3rzeczy mianowicie jezdzilam na msze z modlitwa o uzdrowienie i sluchalam ich przez internet z czatochowy WSMIMJ,usunelam wszystkie kolczyki z ciala i dostalam pas sw.Dominika.I nie powtarzaj,ze nie zajdziesz w ciaze tylko pros Maryje,zeby przyprowadzila Cie do najlepszego lekarza,swojego syna Jezusa.
    Bardzo przepraszam za bledy:)

  8. Kasia poryczałam się….dziekuję za Twoje słowa i nadzieje, tego mi trzeba było :* wierzę, bardzo wierzę w to,że mimo wielu przeszkód i Nam się uda, choć czasami brakuje sił…gratuluje Ci Synka, Cudu, który stał się całym Twoim życiem

  9. Paula moj maz takze mial bardzo slabe plemniki bo na poczatku sie leczylismy,ale raz psychicznie mnie to wykanczalo,dwa finansowo,a trzy albo Jezus,albo zaden lekarz:)

  10. Paula staramy się 2 lata (zaczęliśmy zaraz po ślubie), niestety wiadomo było od razu że będzie ciężko bo ja mam problemy hormonalne duże ale wierzyliśmy że może lekarze pomogą. Niestety, mój organizm ma to gdzieś i nie chciało się nic wydarzyć podczas leczenia i nie ma ovu. In vitro z góry odrzuciliśmy ale prawdopodobnie i tak nikt by go nie chciał nam robić. Tak że… tylko Bóg.

  11. w najbliższą sobotę w Czatachowej u Ojca Daniela specjalne łaski mają otrzymać młode małżeństwa. Myślę, że to nie przypadek. Kiedy miesiąc temu słuchałam audycji to na zakończenie O. o tym zawiadomił. Powiedział też, że spotkanie będzie wyjątkowe dla małżonków.

    Myślę, że my wszystkie cierpiące z powodu niepłodności możemy w końcu się rozradować. Kto nie może jechać może odsłuchać przez internet. MIMJ OJCIEC DANIEL CZATACHOWA MODLITWA O UZDROWIENIE I UWOLNIENIE

  12. Dziękuję Wam bardzo za ciepłe słowa, Kasia – na pewno napiszę 😀 dziękuję :)!! wczoraj od rana byłam w czarnym dole,rozpacz straszna. Prosiłam Mateńke o nadzieje,o siłe, o uśmiech i wiecie co?! wyszłam z pracy i nagle ogarnęła mnie taka niesamowita radość-nie wiadomo dlaczego, że zaczełam się śmiać jak głupia, ludzie patrzyli na mnie jak na wariatke,a ja nie wiedziałam dlaczego się tak cieszę ;D szłam chodnikiem i dziękowałam za radośc jaka napełniła moje serce 🙂 i to był CUD!! :*

  13. Ewa, to nam lekarz ostatnio powiedział „tylko dawca”, a ja się upieram,że i tak kiedyś Bóg się nad Nami ulituje i będę w ciąży naturalnej,z ostatnich badań wynika,że jest bardzo źle, wręcz tragicznie, czekamy na kolejne wyniki,ale dzisiaj już nie jestem taka załamana jak wczoraj, wierze,że będzie dobrze,że Mateńka uprosi swego Syna o zdrowie dla nas. Zabieram się za Nowenna :)to już- dopiero 7 dzień 🙂 ale wiem,że dam rade 🙂 wsparcie osób,które przechodzą, czują to co Ty jest bezcenne!! dziękuję:*

  14. Paula Człowiekowi trzeba czasami miłego samopoczucia 😉 Więc je dostałaś.
    Też mam nadzieję, że Bóg jakoś to ułoży, żeby było dobrze. Nie wyobrażam sobie życia bez dzieci, kocham mojego męża i cieszę się, że go w końcu spotkałam ale jakieś to życie puste bez dziecka. Czegoś istotnego nam brakuje. Tylko, jak się zaczęłam nowenną modlić o cud rodzicielstwa, zrozumiałam że wcześniej postawiłam tylko na lekarzy, bez prośby do Boga. A teraz, tylko Bóg bez lekarzy na razie… proszę o dziecko – czasami także o to żeby Bóg skruszył nasze serca żebyśmy umieli pomyśleć także o adopcji jeśli inaczej się nie da (bo na razie jakoś nie umiem…kiedyś myślałam, że spoko – skoro nie można urodzić to przecież tyle dzieci czeka na rodziców, a teraz? boję się czy bym je kochała tak jak na to zasługuje i nie mogę nawet zdecydować się dowiedzieć jak to z adopcją jest). Także… czasami jest ciężko, ale lżej niż było zaraz po wiadomości o tym, że mało szans na dzidzię. Cóż, mam nadzieję, że Bóg bez dziecka nas nie zostawi bo to byłby najczarniejszy scenariusz naszego życia.

  15. Nie życzę Ci tego, ale życie bez macierzyństwa jest, teraz tak myślę, ale mam dzieci własne, równie wartościowe. Moje wyobrażenia o moim życiu w dużej mierze się spełniły, ale każda droga ma wyboje, nie uważam, że ludzie bezdzietni są mniej wartościowi. Nigdy nie możemy stwierdzić, czy małżonkowie z lenistwa nie zdecydowali się na dzieci, czy z przyczyny bezdzietności jednego, czy drugiego małżonka, czy boją się dzieci wychowywać, czy nie jest to im zwyczajnie pisane przez Boga. Rozumiem że słowo ‚zwyczajnie” w sytuacji tęsknoty za spełnieniem marzeń nie jest tak prosto powiedzieć i raczej trzeba dużo dobrej woli, żeby się z ta wolą Boska pogodzić, szczególnie, że milion pytań typu ” czemu właśnie mnie to spotkało, gdy innym bycie rodzicem przychodzi tak łatwo”. I w drugą stronę, ileż to matek ma pretensje do Pana Boga, że zaszły w niepożądaną ciążę i nawet dokonują aborcji, gdy innym zwykła gumka pomaga, a im sprężynka płata figla. Czy Pan Bóg jakoś nie mógłby zapanować nad tym i po prostu zwyczajne rozdał wszystkim to wszystko, czego każdy pragnie w obfitości – bo przecież jest Bogiem dobrym, wszechogarniającym, na dodatek mówi o sobie przez usta Jezusa, że sprawiedliwym, jaka to sprawiedliwość – możemy w uniesieniu dodać jeszcze jakieś ” Do licha!”
    Ale tak już jest, że nawet podążając za Bogiem – On i tak zawsze będzie przed nami. To chyba wkurzało kiedyś najbardziej samego Lucyfera, że zawsze Bóg miał swoją koncepcję, jak uszczęśliwić i to szczęście – nieodgadnione przez nasze umysły, nie sprawiały nam oczekiwanej radości. Wciąż się z Bogiem spieramy i forsujemy nasze rozwiązania, zamiast poddać się woli Boga Ojca. Myślę, że dopiero wtedy osiągniemy szczęście i pokonamy zło, gdy z Bogiem przestaniemy rywalizować i z uporem małego – nierozumnego dziecka będziemy obstawać przy swoich racjach , zamiast dać się poprowadzić. Tylko, że żyjemy w czasach, które apokatastazy jeszcze nie dostąpiło i może lepiej, żeby w związku z tym paruzja Pana Jezusa też się odwlekła, bo tak to jeszcze mamy szansę nad sobą popracować i spróbować żyć bez grzechu i nawet możemy modlić się za innych – być może bardziej od nas modlitwy i miłosierdzia Boskiego potrzebujących, no i także możemy udoskonalać się w gotowości do np. autentycznej adopcji dziecka, poczynając od adopcji duchowej, a Pan Bóg już sam zdecyduje, czy ta adopcja zaowocuje również własnym dzieckiem. Nie znam odpowiedzi – tylko ich szukam.

  16. Joanno dzięki za te słowa. Ja wiem, że nie moja wola niech się spełnia ale Jego i proszę także o to, żebym się w tej mojej modlitwie i nowennach nie zapętliła w coś takiego że „Ty mi nie chcesz dać dziecka to ja mam Ciebie gdzieś” bo nie tędy droga i dziecko to nie rzecz którą mam dostać ale ktoś kogo mogę poznać. I wiem, że czasami te wszystkie trudności – moje z marzeniem o macierzyństwie, wcześniej z marzeniem o miłości, z problemami z brakiem pracy czy różnymi innymi problemami z którymi każdy z nas się boryka – są potrzebne, bo ważne jest nasze zbawienie. A hmmm no tego „jarzmo moje słodkie a brzemię lekkie” ale to jednak brzemię, które nieść trzeba. Więc wierzę, że to wszystko dla zbawienia duszy potrzebne widocznie, żeby się wypaliła w cierpieniu. Tylko, że jedno wiedzieć i rozumieć, że te trudy życia przełożą się na coś dobrego w życiu wiecznym, a drugie tęsknić za szczęściem tym doczesnym, tym tutaj na ziemi.
    No i cóż, jeśli chodzi o adopcję duchową to ja już mam 4 dziecko „w drodze”, bo wierzę, że ta modlitwa duchowej adopcji dziecka poczętego ma swoją wartość i nie leci w eter bez sensu ale rzeczywiście jakiejś duszyczce jest potrzebna 😉
    Tak czy inaczej, wiem że modlitwy nigdy dość 😉 I na pewno nie ginie. I nawet jeśli nie widać efektów, to kiedyś jednak zaprocentuje w ten czy inny sposób.

  17. Ewa – jak ja Cię dobrze rozumiem. Jestem wdzięczna Bogu,że postawił na mojej drodze mężczyznę,którego pokochalam,który odwzajemnił moje uczucie, z którym jestem szczęśliwa, ale jednak brakuje tego brzdąca,żebym nie wiem jak było dobrze…też kiedyś myślałam tak jak Ty, jest tyle biednych dzieci, które potrzebują domu,a teraz?! Nie wiem czy zdecydowałabym się na adopcje, mam taką wielką wiarę i nadzieje,że żadne wyniki badań do mnie nie docierają, nawet te tragiczne,które nie dają nadziei, bo przecież dla Boga nie ma rzeczy niemożliwch-On może wszystko!!!

  18. Paula mam to samo. Nawet w chwilach zwątpienia wierzę, że On może wszystko, także dać dziecko temu kto po ludzku małe ma szanse.
    Czytałam ostatnio o pewnej kobiecie której lekarze powiedzieli – nigdy dziecka nie będzie bo budowa macicy nie taka, a o. Pio powiedział jej mężowi – będziesz mieć 9 dzieci, tyle ile chórów niebieskich. No i stanęło na o. Pio 😉 Co prawda rzecz się działa w latach 40 ale co z tego?
    A po za tym, mam św. Jana Pawła II też długo na niego czekała (jaka różnica wieku między jego bratem a nim), też jej lekarze mówili – ciąży nie będzie, a nawet jeśli to nie przeżyjesz – nawet jak chodziła już z Karolem pod sercem to ją namawiali do usunięcia bo groźne dla życia… (swoją drogą ta historia pokazuje jak bardzo szatanowi zależy na usunięciu ludzi których Bóg „posyła”) i co? Urodził się, był i to jeszcze jaki był…
    Są historie które podnoszą na duchu 😉 Ja nie wiem jak się potoczą nasze historie życia, ale w Bogu nadzieja.

  19. Znam rodziny, które adoptowały dziecko a potem w nagrodę dostały swoje, kochają adoptowane jak swoje bo wiedzą, wierzą, że to po części jego zasługa.
    Jeśli tylko będę spełniała warunki adopcji, to adoptuję dziecko, jak wspomniałam wyżej mam tylko jedną córeczkę, a nie chcę, żeby została sama na świecie, kiedy mnie zabraknie.
    Sama więcej dzieci nie urodzę, dziękuje Panu Bogu za dar macierzyństwa, nawet jeśli jest to tylko jedno dziecko.
    Jeśli jednak nie dane jest mi nawet adoptować to również rozumiem, że taka jest Boża wola, i nie zamierzam nic zmieniać na siłę i wbrew jego woli.
    Tylko z Bogiem i według Jego miłości i sprawiedliwości, ja jestem taka szara myszka i mogę tylko zbyt nabroić jeśli będę chciała po swojemu.

A Ty co o tym myślisz? Napisz!