Franciszka: Łaska spowiedzi syna

Mój syn Piotr nie chodził do kościoła, ani nie spowiadał się od wielu lat. Początkowo prosiłam, namawiałam, kłóciłam się z nim o to. Jednak nic nie pomagało, a nawet rodził się w nim większy bunt.
Przestałam więc już nalegać.
Potem zaczęłam odmawiać NP w jego intencji o szczęśliwe rozwiązanie sprawy mieszkaniowej.
W tym też czasie, mój drugi syn miał ślub.
Jakież wielkie było moje zdziwienie i radość, gdy okazało się, że syn przystępuje do Komunii św.
Gdy mu za to dziękowaliśmy z mężem, syn powiedział, że zrobił to, bo wiedział , jakie to dla nas ważne, no i dla brata , który miał ślub.
Dziękuję za tę łaskę z całego serca Mateńko!

12 myśli na temat „Franciszka: Łaska spowiedzi syna

  1. Spowiedź jest piękna. Jak trafi się na dobrego spowiednika, z konfesjonału wychodzi się lekkim i „czystym”.
    Dzisiaj niestety pierwszy raz czuję się po spowiedzi gorzej, aniżeli przed nią. Zaczynam mieć wątpliwości i rośnie we mnie opór przed kolejną spowiedzią. Oby wszystko wróciło do normy, bo mam kryzys.

  2. Tak, Aneto, jak jest dobrze, to jest dobrze. Ze wszystkim tak jest. Ja już Bogu nie ufam, że mi kiedykolwiek pomoże, bo jakoś nie pomaga, kiedy Go proszę. Wiesz, tylko idę tam, gdzie mnie właśnie spotyka zawód i rozczarowanie. to nie mógł mi postawić kogoś innego na drodze? Prosiłam o to, ale nawet tego nie raczy wysłuchać. Zawodzę się za każdym razem, kiedy próbuje zrobić cokolwiek w swe sprawie. Nic nie robić – źle, zrobisz coś – też ni go w d… ni go w oko. A, tam, idę już, mam dość – pomocnicy od siedmiu boleści.

    • @Eliszka, ja mam inne podejście. Dlatego, że wyszłam „chora” z konfesjonału mam zwątpić w tę posługę? Mam przestać ufać? Mam więcej nie pójść do spowiedzi? Na wszystko odpowiadam: nie. Pójdę, ale do innego spowiednika. Za tego się pomodliłam. I ufam, wierzę, że następnym razem trafię na takiego, który mi pomoże, poprowadzi.
      Zastanów się nad własnymi słowami, ponieważ wytaczasz ciężką broń, Eliszka.

  3. Ale jaką broń wytaczam, ze piszę, jak ja to odbieram. Każdy ma prawo sądzić po swojemu na podstawie własnych doświadczeń. Ja nie mówię, że wszyscy są źli. I tak dalej. Tylko czego ja bym potrzebowała. Nie piszę nigdzie, że ta posługa nie ma sensu. Ja być może tak piszę, bo jestem głęboko zniewolona i to nie jest moja wina, Aneto. Pomyśl może w ten sposób, zanim osądzisz moje komentarze. Nie takie działa tu już padały. Lepiej się za mnie pomódl o jakieś światło i rozeznanie, co ja powinnam dalej z tym zrobić, bo kto powiedział, że akurat przez egzorcyzm mam doznać uwolnienia? Jeśli w ogóle mam go doznać kiedykolwiek? Ale poszłam za Waszym pomysłem, żeby szukać egzorcysty. Nie jest to pretensja do nikogo. Ale kto wie, czy tak to ma być? A ataki są, jak były i nie poprawia się nic a nic, przełomu nie ma. Wydobyć się z tego nie jestem w stanie. I co mi zostaje? Śmierć z beznadziei? Życie w takiej niewoli po wsze czasy? Łatwo Ci mówić. Sama zresztą mówisz, ze spowiedź jest dobra, jak trafisz na dobrego spowiednika, toż ja to samo miałam na myśli odnośnie egzorcyzmów. A że jestem dzisiaj rozgoryczona i zawiedziona to inna sprawa. Ale, dobrze. Już idę, żeby nie wytaczać dział ciężkich. Cenzura zaczyna działać. Idę się dołować dalej. Dziękuję za głębokie zrozumienie…Dobranoc.

    • Odnośnie wytoczenia broni, chodziło mi, że już nie ufasz Panu Bogu.
      Czy ja Cię osądziłam!? Eliszka, proszę Cię, nie zachowuj się jak małe dziecko. Jesteś przewrażliwiona i masz prawo. Kto kogo ocenił? Zostawiam bez komentarza i do pomyślenia.
      Czy się za Ciebie modlę – tak, jak najbardziej. Problem w tym, że ja nie wiem, czy Ty sama sobie chcesz pomóc, bo masz możliwość pójść do księdza w W-wie, ale nie chcesz z tego korzystać. Nie rozumiem tego i nie muszę. Pomyśl tylko, czy warto się tak męczyć? Może lepiej się przełamać?

  4. Nie to że nie chcę, tylko nie jestem w stanie psychicznie, bo się boję, że może to też jest właśnie symptom zniewolenia, czytałam, ze ludzie zniewoleni mają problem, żeby z tym coś zrobić nawet. Zły może bazować na zranieniach, ale świadomość tego wcale nie ułatwia zmian.Tak, no możesz to tak odbierać, ze jestem przewrażliwiona. Nie musisz, to prawda. Tylko właśnie widzisz, poszłabym, ale boję, ze źle trafię znowu:(((.

  5. Jak to nie wiesz, czy ja chcę, przecież jakbym nie chciała, to chyba bym nie napisała do tego księdza. Właśnie chcę, próbowałam, i jakby się udało, to bym tam pojechała…raz kozie śmierć by była. Dobra, nieważne, skończmy już ten temat. Ja się nie obrażam na Ciebie i nie mam żadnych zarzutów. Do nikogo zresztą. Pomódl się za mnie, jeśli chcesz i możesz o jakieś światło i rozeznanie, co dalej. Ja też to zrobię, chociaż jestem załamana i mam tego dość wszystkiego.

  6. Aneto, poczytaj sobie świadectwa tych ludzi, którzy są zniewoleni na stronie tego księdza chociażby. I jak zostali uwolnieni. Ale zobacz, co się z nimi działo, jak się zachowywali, co mówili i myśleli w tym stanie. Ta dla siebie. Zrozumiesz może lepiej moje zachowanie. Nie musisz czytać, ale spróbuj. Tylko taka sugestia. Tyle z tego wyniosłam, że sobie uświadomiłam bardziej, ze tej pomocy potrzebuję.

  7. Taki ktoś się miota, cierpi, walczy, to nie ja walczę sama ze sobą, tylko we mnie jest walka. To nie ja nawet sobą kieruje może do końca w pełni świadomie. Miotam się miedzy ufnością, a nieufnością, wiara i niewiarą. Wiesz, że na mszach o uzdrowienie i uwolnienie wylewam morze łez, nie wiem skąd? Dziw, że mam jeszcze oczy. Ale to nie pomaga, bo ataki wracają. w domu, w kościele na kazaniu, darcie tych książeczek. To coś uderza stale w moje emocje. To nie jest choroba psychiczna. Myślisz, że ja Boga nie proszę o wskazówkę? Ale nie wiem, co nią jest. Skąd mam to wiedzieć? Wydaje mi się, że jej nie dostaje.

  8. I co? Jest droga wyjścia z tego? Ja jej nie widzę, a skąd mam mieć pewność, że Bóg chce mnie uwolnić poprzez egzorcyzm akurat? Może wcale nie taka jest wola Jego? Hm, nie mówię tego po to, żeby z tego rezygnować. Ty wiesz, my sobie nie uświadamiamy nawet, jakie siły ciążą nade mną – czy to jest zniewolenie przez co? Przez jakiś grzech? Czy ataki złego? Czy konsekwencje się za mną ciągną? Pytam Boga, ale On nie odpowiada i nie doprowadził do ostatecznego rozwiązania jakoś widzisz przez te dwa lata. I co o tym sądzić?

  9. Nie możemy postawić żadnej diagnozy jednoznacznej. Bo nie mamy takiej wiedzy, jaką ma Bóg, tylko co z tego, jak nie chce jej udzielić…

A Ty co o tym myślisz? Napisz!