Ewelina: Nowenny, które uzdrowiły moją duszę

Ja w swojej 2 Nowennie Pompejańskiej po raz kolejny modlę się o powrót chłopaka, z którym byłam prawie 2 lata. Przed zakończeniem 1 Nowenny Pompejańskiej X zainteresował się moim stanem, pytał co się ze mną dzieje (widział, że sobie nie radzę po tym, jak ze mną zerwał, jaka jestem smutna, przygnębiona i że przestałam się uśmiechać). Nie minęło kilka dni jak napisał do mnie wiadomość „źle się stało, że się rozstaliśmy”. Wlało to w moje serce nadzieję, że moja intencja się spełni. Sama przyznałam mu wtedy, że ja też nie byłam święta, wiem, co robiłam złego. Ale kolejnego już dnia tak jakby wszystkiemu zaprzeczył, stwierdził, że „nie będziemy już razem”. Zasmuciła mnie ta wiadomość, mimo tego nie przerwałam Nowenny. Skończyłam jedną i następnego dnia zaczęłam następną w tej samej intencji. Może nie otrzymałam tego, o co proszę, ale za to otrzymałam wiele innych łask: nowenna napełniła moje serce spokojem i ufnością, przepraszam Boga każdego dnia za popełnione grzechy i szczerze za nie żałuję (czego wcześniej czułam), moja wiara się pogłębiła – przyjmuję sakramenty, chodzę co niedziela do kościoła (a jeśli się zdarzy, że nie pójdę to w najbliższą niedzielę przystępuję do sakramentu pokuty) – moja dusza jest coraz bliżej Boga. Gram w orkiestrze i jeśli swoją grą uświetniamy uroczystości kościelne w parafii to chętnie chodzę śpiewać psalmy (wcześniej robiłam to z przymusu, bo już raz ksiądz proboszcz mnie z ambony zawołał do śpiewania) i kiedy tylko mogłam to uczęszczałam na nabożeństwa majowe i czerwcowe. Dodatkowo polepszyły się moje relacje z rodziną, staram się im pomagać jak tylko mogę. Jeszcze mojej przyjaciółce zaczęło się układać po dość poważnym kryzysie w związku. Z racji tego, że mieszkam na wsi i mam sporo obowiązków (od rana do wieczora) to nowennę odmawiam w myślach wykonując poszczególne obowiązki (często zdarza się tak, że odmawiając jedną dziesiątkę różańca mylę się w liczeniu i wychodzi mi około 15 zdrowasiek, ale Pan Bóg przecież nikogo nie będzie rozliczał czy ktoś odmówił 10 czy mniej/więcej „Zdrowaś Maryjo”). A jeśli w ciągu dnia nie zdążę to jestem na tyle zmęczona, że muszę odmawiać nowennę siedząc, przez co jest mi ogromnie wstyd, że nie mogę klękać… Od 1 czerwca zaczęłam odmawiać Tajemnicę Szczęścia (15 modlitw św. Brygidy), a od wczoraj dodatkowo Litanię dominikańską do Najświętszej Maryi Panny (odmawiam ją w formie nowenny). Wierzę, że Bóg obdarzy mnie łaską, o którą Go proszę. Przypomina mi się wtedy opowieść o Hiobie i napełnia mnie ona wiarą, że Bóg wynagrodzi mi moje cierpienie. Mimo, że od naszego rozstania minęło 8 miesięcy ja nadal kocham X tak samo mocno. I myślę, że gdyby Bóg nie chciał nas połączyć to by sprawił, że moje uczucie względem X by wygasło. Żałuję, że tak późno trafiłam na tą nowennę… Owszem, cierpię cały czas, ale mimo tego nie poddaję się. Pozostaje być cierpliwym i wierzyć! „Proście, a będzie wam dane; szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie, a otworzą wam.”. Dziś skończyłam 2 Nowennę Pompejańską, jutro zaczynam 3, tyle że złożoną z 4 części różańca. Wszystkim życzę wytrwania w tej trudnej modlitwie jaką jest nowenna pompejańska i oby Bóg Ojciec za wstawiennictwem Najświętszej Panienki obdarzył Was łaskami, o które prosicie 🙂

Chcesz widzieć świadectwa nowenny pompejańskiej na Facebooku?
To proste – kliknij na >>POLUB >>

47 myśli na temat „Ewelina: Nowenny, które uzdrowiły moją duszę

  1. mnie zostawił chłopak pół roku temu … Nie potrafię się do końca z tym pogodzić. Dziś już 28 dzień nowenny, a więc dziękczynienie. Modlę się po prostu o uzdrowienie dla siebie po rozstaniu i aby wypełniła się między mną a tym chłopakiem wola Boża. Czyli, jeśli mamy być razem, niech Bóg nas połączy od nowa, jeśli nie – niech będzie tak, jak jest. Choć mi ciężko, bo ciągle próbuję uciec przed tym, że jeszcze coś do tego chłopaka czuję i mam żal do Boga, że nie zabierze tego uczucia, skoro ma nic z tego nie być … Mamy zero kontaktu.

  2. Jesteś dzielną dziewczyną. U mnie czas leci po rozstaniu, nie ma szans na powrót a ja nie mogę zapomnieć, Bóg mi nie pozwala przestać tęsknić, myśleć. Dlaczego ? przecież chcę tak mało. Żeby poprostu mój umysł był wolny…

  3. Mnie dużo pomogło, jak odmówiłam w jego intencji Nowennę o wypełnienie woli Bożej w jego zyciu. Odzyskałam spokój i z nadzieją patrzę w przyszłośc. Oczywiście nie wierzę już w nasz powrót i nawet tego nie oczekuję. Oddałam to Bogu, jego wola niech się stanie, nie moja.

  4. I po co sie modlic o powrót chłopaka tym bardziej, ze zerwał z Toba. uważam , ze to bezsensowne. Lepiej modlic sie by Bóg dał Ci osobe która jest dla Ciebie przeznaczona i nie robi łaski ,że jest z Tobą. Miej troche godnosci i daj sobie z nim spokój.

    • No i dlaczego jeszcze anny nie zlinczowaliście za ten wpis? Pytam się ja. Bo ja wielokrotnie byłam za akie i podobne wpisy. Że nie znam się na miłości, że nigdy ni kochałam… I takie bla bla… . A anna ma przeciez rację. Chce odeść Wasz królewicz od Was? To należy mu jeszcze drzwi otworzyć, a nie żebrać o miłość. Jesteście piękne i fajne. I kocha Was Chrystus. I tylko dla Chrystusa zyjecie.

  5. nieznajoma ty tak byś zrobiła ale na szczęście nie wszyscy są podobni do Ciebie i robią inaczej są to osoby które naprawdę kochają

    • Dlaczego „na szczęście”? Myślę tak samo jak Anna i Nieznajoma. Kiedy ja zostawiłam chłopaka, on łaził za mną i nie dawał mi spokoju, niemal żebrał o miłość. Przez to straciłam do niego szacunek. Jeśli chcecie, żeby inni Was szanowali, same musicie siebie szanować.

    • Basiu, one raczej naprawdę to kochają siebie, bo za wszelką cenę chcą danego chłopaka. Takie podejście jak dziecko co chce zabawkę. może nie zdają sobie z tego sprawy.

  6. Chciałam sie nie odzywać, ale jednak musze dodać coś od siebie 😉
    „Po co się modlić o takiego faceta”, „on nie jest dla ciebie”, „pomódl sie o spotkanie innego” – powiedziały kobiety, które chyba nigdy nikogo nie kochały i nie były w związkach, albo przezywały rozstanie tak dawno, że juz zapomniały jak to było. Kochani zrozumcie, że każdy modli się o to co jego serce boli najbardziej, dla jednych jest to zdrowie, dla innych pokój na świecie a jeszcze dla innych nieszczesliwa miłość. Skąd możecie wiedzieć co ta osoba czuje, co jest dla nie dobre? Skąd mozecie wiedzieć czy ten facet nie jest dla niej? Myślicie, że osoba nieszczęsliwie zakochana ma w sobie siłe i zapał do modlitwy o kogos innego? To troche tak jakbyscie mieli chora nogę i ktos wam poradził „nie módlcie sie o uzdrowienie nogi, pomódl sie lepiej o tanią dobra proteze”. Irytuja mnie te komentarze dzielące intencje na dobre i złe, sensowne i bezsensowne, za kogo się uważacie, żeby tak podzielić ?
    A do Was wszystkie, które macie złamane serca – módlcie się, oddajcie Bogu te Wasze troski, cierpienie, tęsknotę, warto! Może Bóg nie daje nam odpowiedzi teraz, ale kiedyś da, warto się modlić naprawdę ! Moja ciocia wymodliła cud! Te cuda dzieja się w naszym życiu co dzień, Bóg to jakos pukłada, bez wzgledu na to czy poprosicie go o powrót byłego, czy o nowego dobrego męża, czy w ogole o zabranie tej rozpaczy i tesknoty, Bóg wie co tam w sercu Twoim jest, nawet jak będziesz modlić się o dobrego meża a podswiadomie widziec w jego roli swojego bylego to On tez to zobaczy, przegląda nas na wylot, nie da się nic ukryć 😉

    • Ja, broń Boże, nie twierdzę, żeby dziewczyny się nie modliły, tylko, żeby nie żebrały o tą miłość. Nie wiem, może to zależy od charakteru człowieka ale według mnie jeśli facet zostawia kobietę (lub na odwrót) a ona ciągle tylko pragnie jego i robi wszystko aby do niej wrócił, to moim zdaniem brakuje jej szacunku do samej siebie. A ludzi, którzy siebie nie szanują inni też nie będą szanowali. Miłość to dla mnie nie motylki w brzuchu (bo to jest jedynie zakochanie czyli takie przedpole miłości) tylko pragnienie szczęścia drugiej osoby. Kiedyś bardzo kochałam pewnego człowieka (ze wzajemnością) ale wiedziałam, że jego szczęściem jest inna droga (kapłaństwo) i chociaż ból rozrywał mi serce to się usunęłam. I nie ma tu znaczenia gdzie facet odchodzi, czy zrywa i jest sam czy odchodzi do innej kobiety… Miłość to miłość a o nią się nie żebrze.

    • A najlepiej Oliwio jak takiej minie i za jakiś czas ta szaleńczo modląca się zakochana powie: Jak ja mogłam się w nim kochać? hahaha.
      Takie osoby często zmieniają zdanie, obiekty zainteresowań, nawet zainteresowania życiowe. Nie chodzi o to, żeby nic nie zmieniać, ale znałam takie co wręcz wplątywały otoczenie w swoje sprawy bo to było aż tak ważne. Pamiętam też jak taszczyłam z koleżanką jakąś misę z wycieczki, dla takiej co kolekcjonowała 9związane z buddyzmem0, nadźwigałyśmy się jak głupie, złożyłyśmy się bo nie było tanio, a po przyjeździe tamta nas wyśmiała bo ona okazało się już się tą dziedziną przestała interesować. A normalnie to nawet takie centrum zakładała, gdzie ludzie przyjeżdżali jak na wczasy.
      to są najgorsze rzeczy poruszać niebo i ziemię dla spraw, które mogą nam się za chwilę znudzić.
      Takich ludzi nie brakuje.

        • czyli jak w powiedzeniu ‚tylko krowa nie zmienia zdania”? to nie o to chodzi. chodzi raczej o ludzi bardzo chwiejnych, zmieniających zdanie i poglądy irracjonalnie. cieszyłabyś się, gdyby ktoś Cię lubił, a za jakiś czas nie wiadomo nawet dlaczego. wcześnie najczęściej ci ludzie wręcz cały swiat by poruszyli dla tych spraw, żeby potem zmienić się radykalnie i nawet śmiać się z tego jacy byli. To żałosne. Z takimi ludźmi nigdy nie wiesz na czym stoisz, nie zbudujesz ani firmy, ani związku ani niczego. raczej mam na myśli ludzi nieprzewidywalnych, niezrównoważonych psychicznie. Wybaczcie, ale te damy z zapalczywością walczące o konkretne miłości robią na mnie takie wrażenie.
          Twoim zdaniem takie coś, jak to, że każdy może zmienić zdanie to usprawiedliwienie?
          gratulacje, życzę powodzenia.

          • Nie, ja nie mówię, że ty nie masz racji. Tylko powinniśmy szanowac siebie nawzajem. W pewnym sensie w twojej wypowiedzi zakłuło mnie to „hahaha”. Jeśteśmy tylko ludźmi i wszyscy popełniamy błędy, więc nie powinnismy się cieszyc z cudzego nieszczęscia, bo w ten sposób odebrałam twoją wcześnieją wypowiedź. Nawet jeśli to nieszczęscie wyniknie z naszej własnej głupoty. Ja jakoś nie umiem cieszyc się gdy ktoś cierpi, nawet jak sobie, wg mnie na to zasłużył, dlatego tak zareagowałam.

            • z cierpienia nie można się cieszyć,a ja też wiem, że miłość to często cierpienie. Jednak jeśli wśród tych cierpiących trafi się zwyczajnie pusta, co każdą sprawę chce mieć jak zabawkę to co innego jak się nie śmiać. Choć to tragiczne. Bo właściwie to ci odchodzący partnerzy to tacy właśnie co z byle przyczyny zmieniają kogoś na kogoś innego, jak mogą być traktowani serio?

          • A czemu zakładacie, że te dziewczyny narzucają się chłopakom, że nie mają szacunku? Czemu zakładacie, że są zmienne i niezrównoważone? Szczerze to wygląda na to że Wy nie macie szacunku do tych dziewczyn nazywając je od niezrównoważonych. Chyba posunęłyście się za daleko….dodam, że ja jako nieszczęśliwie zakochana nie kontaktuje się z tym mężczyzną, nie dzwonie, nie piszę, nie widuję się, modlę się i czekam co z tym będzie…czy on coś zrozumie, czy może mi w końcu przejdzie. I co ma do tego jakaś koleżanka buddystka? jak juz rzucamy przysłowiami to powiem „głodny sytego nigdy nie zrozumie”.
            Ja uważam, że poki zycie trwa, wszystko się może zdarzyć, owszem, dziewczyna nie powinna napraszać się chłopakowi, ale jak zmówi różaniec w intencji poukładania relacji w życiu miłosnym nic sie nie stanie złego, jak już to wyda to dobre owoce i Bóg poukłada to życie, nie wiadomo z jakim chłopakiem.

            • Ależ może się nawet napraszać chłopakowi, czemu nie? Koleżanka buddystka ma tyle do tego, że zmieniła sobie zdanie i za nic uznała nagle to do czego wczesniej desperacko dążyła, za nic mając jednocześnie osoby co jej pasję traktowały serio i chciały pomagać. Nadal niejasne? W każdej dziedzinie życia osoba niezrównoważona może być bardzo szkodliwa, szczególnie dla tych co zechcą poważnie ją potraktować i jej pomagać, mogą dostać po nosie. W miłości też, np. desperatka może dążyć do miłości, a potem nagle sobie stwierdzić że to było głupie.
              Powiedziałam też, że są takie i inne osoby, kto jest kim trudno odróżnić w takiej rozmowie.
              Jedna kochaja a jedna mają swoje tylko zachcianki.

            • Dodam jeszcze coś ze swojego życia, w okresie młodzieńczym, szkolnym, byłam zauroczona w takim chłopaku , Paweł miał na imię. Było pomiędzy nami jakieś uczucie, zauroczenie, było to dość niepoważne bo byliśmy smarkaczami, więc chodziliśmy tylko na spacery do parku, na lody po szkole, na dyskoteki szkolne. Mielismy podobne wybuchowe charaktery, w związku z tym gdy szkoła się już skończyła, pokłóciliśmy sie kiedyś o głupote i urwaliśmy te relacje. Ja poszłam na studia do innego miasta, on wyjechał do pracy za granice. Mieliśmy kontakt wyłacznie smsowy, coraz rzadszy z czasem. Zobaczylismy sie po 4 latach na ślubie kolegi, Paweł znów nie mógł oderwac ode mnie wzroku, zaczał pisać dzwonic, prosił o spotkanie, we mnie tez sie cos obudziło i spotkałam się z nim. Była pomiędzy nami chemia, jakieś sentymenty, przypominał nam się ten beztroski czas razem. Ale okazało się, że Paweł jest już żonaty, nie jest szczęsliwy w małżeństwie, sam uważa że po pół roku znajomości slub to pochopna decyzja, ale uznał, że już niko lepszego w życiu nie spotka. Teraz często wyjeżdza do pracy za granicę, aby trochę uciec od żony i pobyć w samotności, aczkolwiek obawia sie o przyszłość bo ona chce dzieci, on nawet nie ma ochoty działać w tym kierunku. Może to zły człowiek który nie kocha swojej żony, może się pogubił, nie wiem. Oczywiście nie spotkałam się z nim więcej, urwałam ten kontakt, bo Bóg połączył go z inna kobieta. Ale pozostaje we mnie taki żal, że nie daliśmy sobie szansy, że nie walczyliśmy, a teraz jest za póżno by spróbować raz jeszcze. Oboje jesteśmy koło 30 już, On ma żone, ale szczęśliwy nie jest, mi też się życie nie układa, fakt potem spotkalam chłopaka, którego pokochałam, ale który mnie zostawił i wiele wycierpiałam. Czasem warto próbować póki jest jeszcze na to czas a nie palić mostów poprzez swoją urazona dumę. Oczywiście nie zakładam, że by się nam ulożyło, mogłam byc nieszczęśliwa także z nim, jest to niewiadoma.
              Ala jeśli Ewelina naprawdę kocha tego chłopaka to uwierz mi zdania nie zmieni, niech Cie o to głowa nie boli, bo miło prawdziwa jest wieczna. Wtedy gdy ma się te 16-18 lat to też łatwiej stworzyć fajna relację, oparta na fajnej przyjacielskiej wiezi, teraz wolni faceci około 30 w sporym procencie szukają materiału do łóżka lub majętnej pani przy któryej mieliby dostojne życie a dopiero póżniej chcą tworzyć jakąś więz.
              A Gosiu miłość to może nie motylki w brzuchu, ale jak te motylki w brzuchu nigdy sie nie pojawiły to jakiejś miłości z tego też nie będzie, ewentualnie przyjaźń. Miłość, ta małżeńska, to też bliskość, a żeby ta bliskość była pełna i prawdziwa to musi byc fascynacja drugiej osoby, twoj przyszły maż powinien Cie pociagac, a twoje ciało powinno pociagac jego. Mówcie sobie co chcecie, ale ja nie zamierzam w noc poslubna wiazać sobie oczu i zaciskać zęby, albo robic coś „bo trzeba” i podejść te tematu jak do „obowiązku” małżeńskiego. Dlatego jeśli nie ma fascynacji, motylków w brzuchu, chemii, wolę nie kontynuować takiej znajomości, tez dla dobra tego chlopaka ( w końcu zasługuje na żone, która będzie go uwielbiać). Prawdziwa miłość małżeńska to połaczenie tej fascynacji z pokochaniem kogos za charakter. Więc te „motylki w brzuchu” to juz jakaś część sukcesu i dobry początek solidnego związku.

            • Ale te motylki w brzuchu to chyba zaczątek miłości a nie sama miłość. One są ważne ale nie można na nich poprzestać, bo kiedy nie wejdzie się głębiej to właśnie potem są rozstania, rozwody itp.

            • Powinno być „syty głodnego…”. Ale chyba nikt nie twierdzi, żeby się nie modlić o poukładanie relacji np., żeby w tym wypełniła się wola Boża. Tylko, żeby nie modlić się o powrót. Ktoś Cię zostawił, nie chce Ciebie, nie kocha itp. a Ty ciągle czekasz jego powrotu, pragniesz tego i prosisz Boga… Tu raczej o to chodzi. Nie chce mnie to szanuję siebie, mam swoją godność i powierzam swoją przyszłość Bogu nie oglądając się na tego, który mnie odtrącił.

            • Wierzę też, że jeśli ktoś zostawił osobę wartościową, to prędzej czy później zobaczy to, zrozumie. Skrzywdzonemu jest źle, ale czy myślicie, że wyrzuty sumienia to łatwa sprawa? jeśli ktoś zrozumie, że komuś zrobił krzywdę i nie może, bądź nie ma odwagi tego naprawić to jest tzw. piekło na ziemi.

            • bez sensu te wywody Oliwii. motyle w brzuchu to tylko chemia. oczywiscie, że fajne, ale jak Nikita napisała, może co najwyżej początek miłości. Co do facetów, to obojętnie czy młodzi czy starzy czy nw wieku 16 czy 30 czy 40, ja byłam zawsze postrzegana przez nich jako materiał do łóżka, i nie wiem dlaczego Ci się Oliwio wydaje, że młodzi są bardziej skorzy do czystości a ci starsi tylko wyrachowani? nic z tego nie rozumiem. Głowa mnie nie boli o sprawę Eweliny, bo olewam te wszystkie desperatki, nie będę się bawiła w to, czy jakaś kocha naprawdę czy jakaś sobie za chwilę zmieni zdanie, nikogo bym w takiej kwestii nie wspomogła w modlitwie, gdybym nawet bardzo wierzyła. Zawsze bym się bała straty czasu, bo kobiet zyjących wyłącznie sprawami „miłości” i szukaniem facetów jest więcej niż zajętych czymś innym, więc po co tym się przejmować. To chyba jakiś zawód prawie, to ciągłe myślenie o facetach?

            • ja już też kończę ten temat, z Tobą Alu nie ma dyskusji bo jak zdarta płyta powtarzasz jedno i to samo i nazywasz nieszczęśliwe kobiety desperatkami, bez szacunku, poniżasz je jednym słowem i uważasz się za lepszą, bo zrobiłabyś lepiej, bo przecież twoje intencje są takie sensowne.
              „Głowa mnie nie boli o sprawę Eweliny, bo olewam te wszystkie desperatki, nie będę się bawiła w to, czy jakaś kocha naprawdę czy jakaś sobie za chwilę zmieni zdanie, nikogo bym w takiej kwestii nie wspomogła w modlitwie, gdybym nawet bardzo wierzyła” – po co w takim razie komentujesz jej świadectwo, skoro masz gdzieś sprawę, życie i intencje Eweliny?
              Tym zdaniem tylko udowodniłaś, że jesteś egoistką. Wcale się nie dziwię, że mężczyźni widzą w Tobie tylko materiał do łóżka, może nic więcej nie masz im do zaoferowania, przy twoim poziomie wypowiedzi, empatii i wrażliwości na problemy innych.
              Ewelinko trzymaj się 🙂 Bóg wynagrodzi Ci te wszystkie problemy, cierpienia, trzymaj się Go a On na pewno nie zostawi Cie samą 🙂

  7. Dzięki Wam dziewczyny za wsparcie. Powiem Wam jedno ja przeżyłam dwa rozstania po 2 i 3 latach znajomosci i nigdy nie żebrałam o miłosc chociaz bardzo cierpiałam . Postanowiłam się modlic o dobrego męża ,,Tajemnicą szcęścia” Czekałam 4 lata i mam wspaniałego męza , takiego o jakim zawsze marzyłam, który kocha mnie za to jaka jestem. Bo dokładnie do miłosci nie da sie nikogo zmusic

  8. Modlitwa o zudrowienie duszy z nieszczęśliwej miłosci.

    Modlitwa do Archanioła Haniela:
    Łagodny, przenajświętszy Archaniele Hanielu,
    Któremu Pan Zastępów powierzył wszystko,
    Co przyjemne w życiu człowieka.
    Kiedy odwiedzasz ziemię
    Napełniasz ją bogactwem i pięknem.
    Zwracam się dziś do Ciebie.
    Przynieś mi miłość, radość i harmonię.
    Naucz mnie czytać w ludzkich sercach,
    Abym odnalazła miłość prawdziwą i szczerą
    I umiała rozpoznać prawdziwe uczucie,
    Odróżniając je od chwilowego zauroczenia.
    Pomóż mi utrzymać związek, w którym jestem,
    Jeśli jest on dobry dla mnie i dla partnera.
    Przynieś mi proszę, odwzajemnione uczucie
    Do wspaniałego człowieka, z którym razem
    Będziemy szczęśliwie iść przez życie
    I nawzajem dawać sobie najpiękniejsze doznania.
    Niech nasze wspólne przebywanie ze sobą
    Daje nam radość, rozkosz i odprężenie,
    Niech związek nasz będzie dla nas
    Oparciem, ukojeniem i inspiracją do życia.
    Niech nasza wzajemna miłość
    Będzie dla nas źródłem Mocy, siły i natchnienia.
    Spraw Łagodny Archaniele, Opiekunie uczuć,
    Że ta miłość da nam obojgu spełnienie
    Na wszystkich płaszczyznach istnienia,
    Wzbogacając nas o najpiękniejsze doświadczenia.
    Przynieś mi szczęśliwą, odwzajemnioną miłość
    I osłoń ją swoimi skrzydłami.

  9. Witam was. Chciałam opowiedzieć moją historię i mam nadzieję, powiecie co o tym myślicie. Pod koniec czerwca zaczełam odmawiać nowenne w intencji odnalezienia tego jdynego zgodnego z wolą bożą. Pod koniec części błagalnej poznałam chłopaka wydawał mi się fajny i wogóle wiedziałam,że to ten od Maryji. Niestety nasza znajomości się już zakonczła a ja nie mogę przestać o nim myśleć. Później poznałam kolejnego chłopaka,ale odrazu wiedziałam,że to nie to. Teraz jestem sama nie mogę przestać myśleć o Ł. i nie wiem czy da się to naprawić co prawda nie jesteśmy skłóceni,ale on się nie odzywa. Nie wiem co robić.

    • Katarzyno, skoro w czerwcu zaczełaś sie modlic, a pod koniec części błagalnej go poznałaś, czyli to będzie lipiec, teraz jest początek sierpnia i już ta znajomość się zakończyła. Może tak krótka znajomość świadczy o tym, że to nie jest chłopak dla Ciebie? Rozumiem, że nie możesz zapomnieć, wiesz „leczenie się” po takim zawodzie może troche potrwać. Mogę Ci jedynie poradzic co ja bym zrobiła, ja jestem w podobnje sytuacji bo byłam z chłppakiem 2 lata, tez mi się wydawał taki wymodlony, mieliśmy poważne juz plany a tu pewnego dnia postanowił odejść. Wiesz co zrobiłam? Pozwoliłam mu odejść, bez próśb o druga szansę, bez łez błagania, zapytałam o powód, powiedziałam co o nim myśle, po czym zatrzasnęłam drzwi i więcej sie nie odezwałam. Zadzwonił potem za 2 miesiące ale ta relacja już była inna. Odmówiłam NP w intencji tego związku, różne modlitwy, ale cały czas milczałam, teraz też się nie odzywam, powiem szczerze że nawet z jego bratem mam większy kontakt niz z nim, po prostu modlę się i czekam co będzie, liczę, że kiedys zapomnę. Najlepiej nie atakuj go, pokaż mu, że Twoje życie się nie zawaliło, a byc może sam zrozumie błąd. I u mnie i u Ciebie jest taka sytuacja, że Ci mężczyzni nas skrzywdzili, i żeby coś jeszcze mogło z tego byc to oni powinni zrobić ten krok i nas przeprosić. A skoro nie przeprasza, zostawił mnie od tak, to może nie warto o nim myślec. Mi też te rozstanie dało dużo sił, poszlam do fryzjera zupełnie odmienić swój image, zaczęlam ćwiczyc, zmieniłam się na +, każdy mi to mówi, umówiłam się juz z 2 chłopakami, ale tak jak Ty nie czuje tego „szału” jaki powinnam czuć, ale daje sobie czas, jednemu z tych chłopaków z którymi sie umówiłam wprost powiedział, że chcialby być ze mną – a ja mu wprost , że minie chyba 10 lat zanim zaczne komus ufać, po tym co przeszłam. Nie zraził się, daje sobie czas i poczekam jak się to rozwinie, Tobie tez radze dac sobie czas- zajmij się sobą, zainwestuj w ksiązki, sport, co tam lubisz i nie zmuszaj do niczego, Bóg to jakoś poukłada, w końcu Maryja już działa w naszej intencji 🙂
      Trzymaj się ciepło

      • Chyba tych mężczyzn do spotkań w internecie wyszukujesz albo co drugi Ci się na ulicy podoba.
        Choć jedno muszę tu poprzeć, to, że radzisz innej, że może sama zmienić swoje życie, nie uzależniać się od faceta który ją zostawił. Sama mieć wartość, rozwijać zainteresowania.

        • Do Twojej wiadomości, nie mam konta i nie miałam na portalach randkowych i nie szukam mężczyzn w internecie. Jeden z tych chłopaków to mój dawny kolega ze studiów, znamy sie 4 lata – ale tak na czesc co słychać- do tej pory, ale zaczął do mnie pisać na FB i tak sie w końcu umówiliśmy. Drugi z tych chłopaków to znajomy z pracy mojej koleżanki i poznalam go na urodzinach właśnie owej koleżanki. Nie siedze w domu, mam super przyjaciółki i staram sie wychodzic miedzy ludzi, jestem sama juz 5 miesiecy i uważam że 2 randki na 5 miesięcy to nie jest dużo.

          • E, to bez problemu jeszcze wielu poznasz, masz takie nastwienie, że prawdziwą miłośc spotkasz też niebawem i pomyślnie zapomnisz o starej. bo nie każda kobieta chodzi i szuka. niektóre naprawdę mają bardzo absorbujące zawody i niekoniecznie sprzyjające sytuacje w zyciu do poznawania innych ludzi, nie tylko mężczyzn. Nie każdy ma czas chodzić.
            Ja mało interersuję się mężczyznami, dlatego sprawy te są dla mnie nieco dziwne, ale pewnie też z powodu osobistych nieprzyjemnych doświadczeń.

            • Dokładnie, teraz mam takie nastawienie, że jeśli Pan Bóg mi kogoś przeznaczył, to go spotkam w odpowiednim momencie. Jeżeli jednak mam byc sama, to taka wola Boża. Układam sobie zycie w pojedynkę i wcale nie czuję, że jest źle. Gdzieś też słyszałam takie powiedzenie, że jeśli Pan Bóg jest na pierwszym miejscu, wszystko inne jest na swoim i chyba rzeczywiście coś w tym jest.

            • A mnie się na dobre odechciało miłości i facetów, nareszcie mnie Pan Bóg wysłuchał. Chwała Tobie Boże 🙂

          • Oliwia jakiś psycholog gdzieś mówił, że człek odkochuje się ok 6 miesięcy, ale to zależy od tego jak długi trwał związek i jak silne były relacje, myślę że trochę za szybko te randki, trzeba przeżyć coś w rodzaju żałoby po poprzednim chłopaku, niezależnie od tego z jakich przyczyn się rozstaliście, trzeba płakać, tęsknić, wzdychać, wspominać, trzeba sobie na to pozwolić, bo jak nie e to to wszytko wróci z większą siłą, tłumione uczucia zawsze wracają.

            • ja słyszałam, że takie leczenie się po związku trwa połowe okresu jego trwania, czyli w moim przypadku będzie rok. A co do tego że jak poznajesz ludzi to się szybko zakochasz to też nieprawda według mnie, możesz spotkać 20 facetów i sie 20 razy rozczarować, albo tylko jednego i spedzić z nim reszte życia. Moja siostra poznałam chłopaka w wieku 18 lat i dziś ma 32 i jest jego żoną i matka jego dzieci, czasami jej tego zazdroszcze, ale jednocześne cieszę się, że przynajmniej jej się w zyciu układa, to dobra dziewczyna, zasłużyła na dobrego męża :). Nie wiem jak to jest, ale jakoś nie wierzę w to przeznaczenie, drugie połówki i to że Bóg mi ześle jakiegoś męża, chyba w tej dziedzinie też trzeba samemu troche popracować, tzn. dac sobie szanse, byc otwartym na ludzi, poumawiac sie troche, bo tak to z pustego nawet Salamon nie naleje, jak szukamy pracy to Bóg nam może pomóc, ale tez pod warunkiem że jednak wysyłam te cv i chodzimy na te rozmowy, konczymy kursy potrzebne itp., tak samo chyba w tej miłości. Ja to jestem dziwna, z jednej strony smutno mi, że jestem taka sama i niekochana, ale z drugiej jak teraz pisze do mnie taki jeden chłopak to mnie to denerwuje, nie wiem czemu ale po prostu wkurza mnie to że tak sie interesuje moim życiem, wypytuje o wszystko, co chwile te smsy….ja serio chyba mam jakis problem ze sobą, albo jestem już taka typową zgorzkniałą marudna starą panną. A o swoim byłym to nigdy nie zapomne, może kiedyś po prostu bede rzadziej juz o nim mysleć, ale gdzieś tam zawsze wspomnienie i marzenie o nim będzie we mnie.

    • Haha, tak, nie ważne czy Salamon ;), ale cóż, choć inny mam widocznie temperament lub powody mniejszego zainteresowania mężczyznami, to jest akurat prawda, czy święta to nie wiem 😉
      znam taki stan, ze co z tego iż ktoś się nami interesuje skoro sam nie wzbudza naszego zainteresowania. to nie jest akurat dziwne.
      Generalnie pozostaje nam się uczyć od siebie, tu na forum są tak różni ludzie.
      Zdecydowanie postanawiam trochę więcej robić w kierunku poznawania mężczyzn. nie ma w tym nic złego, tylko z czasem albo sytuacjami może być coś nie teges 😉

A Ty co o tym myślisz? Napisz!