Jolanta: Dziękuje Ci Królowo Różańca Świętego za Twoją Matczyna opiekę

To już moja trzecia Nowenna Pompejańska. Pierwszą zaczęłam odmawiać 31 stycznia 2014 roku a skończyłam 25 marca 2014 roku – wspominam ten czas jako jeden z najpiękniejszych w życiu. Gdy zaczynałam Nowennę Pompejańską nie znałam Tajemnic różańcowych, mimo tego, iż jestem (byłam) osobą wierzącą, praktykującą całkowicie ufającą Jezusowi, ale odmawianie...
Read More

Mena: Spokój i nadzieja

Wiedziałam, że niemożliwa jest poprawa całej sytuacji małżeństwa mojej siostry, ale prosiłam Maryję, żeby poukładała sprawy według Swojej Woli oraz o spokój wewnętrzny.
Read More

Ola: Modliłam się o upragnioną ciążę

Z Nowenną Pompejańską zetknęłam się po raz pierwszy w 2013 r. Modliłam się wówczas o upragnioną ciążę i w pół roku po skończeniu Nowenny zostałam wysłuchana, za co chciałam Mateńce bardzo podziękować! Poniżej moje świadectwo.
Read More

Michał: do czego Bóg mnie przeznaczył?

Wszyscy młodzi ludzie zadają sobie pytania: co w życiu chcę robić? do czego Bóg mnie przeznaczył? czego Bóg ode mnie chce? Rzecz ma się o powołaniu... O nowennie już gdzieś słyszałem. Szaleństwo - tak myślałem. (i tak jest; bez pomocy Boga nie da się odmówić tej nowenny. A pomagało wielu:...
Read More

Ewa: Oni wiedzą co dla nas dobre

Witam, chciałabym podzielić się ze wszystkimi moim świadectwem. Nowenne pompejańska odmawiam dopiero przez 27 dni, ale właściwie pierwsze łaski otrzymałam juz po 4 dniach. Moje małżeństwo boryka się z wieloa problemami miedzy innymi ze zdradą męża. Kiedy znalazłam nowennę pompejańską zaczęłam odmawiać ja w intencji uzdrowienia mojego małżeństwa. Sytuacja była już bardzo zła, mąż powiedział że chce odejść. I właściwie wszystko wskazywało na to że tak się stanie. Kiedy nadszedł dzień w którym miał mnie opóścić stał się cud. Nie spakował nawet swoich rzeczy. To był dokładnie 4 dzień oddania mojej sprawy Matce Bożej. Od tamtej pory każdego dnia doświadczam łaski. Coraz rzadziej mówimy z mężem o rozstaniu i choć jest bardzo ciężko i bardzo długa droga jeszcze przed nami to z dnia na dzień jest coraz spokojniej. Głeboko wierze że za wstawiennictwem Najświetszej Panienki Bóg znów obdaży nas łaską miłości i zrozumienia.
Kochani módlcie sie i wszytskie swoje sprawy powierzajcie naszej Matce i Jezusowi. Oni wiedzą co dla nas dobre i nikogo nie zostawią w potrzebie.

Regularny biuletyn pompejański!

Otrzymuj wiadomości pompejańskie na e-mail

Zapisując się do tego biuletynu, będziesz otrzymywać informacje związane z nowenną pompejańską, Pompejami, sanktuarium w Pompejach, ważnymi wydarzeniami oraz wyjątkowymi promocjami. Zostań z nami w kontakcie!

A Ty co o tym myślisz? – Napisz komentarz

245 komentarzy do "Ewa: Oni wiedzą co dla nas dobre"

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
Eliszka32
Gość
Eliszka32
Te msze to może i ja zamówię o uwolnienie międzypokoleniowe, najpierw do tego charyzmatyka pojadę, jak to nic nie da, to do egzorcysty i dam na te msze i się przejdę na nie tym samym, rzecz jasna. Zobaczę, co ten charyzmatyk poradzi, może coś wyjdzie podczas tej modlitwy. Bo jak nie, to ja już nie wiem…A z tym zmęczeniem to prawda, ze wtedy atakują bardziej, np. ja przed okresem zaliczam trzydniowe ciągi rozpaczy i beznadziei…Ale nie tylko. I wtedy się zaczyna zjazd…w dół. I te myśli mam takie o Bogu i o sobie, o wszystkim, co się z Bogiem wiąże… Czytaj więcej »
Ala
Gość

a może tak kompletnie bez rozważań i bez żadnej przyczyny i bez sensu, tak sie po prostu rzucić i zaufać 🙂
ja tak raz zrobiłam w trakcie pierwszej NP, miałam wrażenie że mogę góry przenosić, wiele rzeczy wtedy zrobiłam takich jakich nie miałabym odwagi nigdy, ale potem… potem znowu jakieś wydarzenia i okoliczności zaszły, że zwątpiłam i dalej się miotam. ciekawe co by było gdybym za ciosem szła wtedy dalej 😉
Jeszcze nic straconego, chyba..
dobranoc.

Eliszka32
Gość
Eliszka32
Ty wiesz, że i ja sobie tak kombinowałam, ale za chwilę przyszła myśl, a jak się rzucisz tak ,a On Ci wytnie jakiś dziwny numer za przeproszeniem:), to co wtedy, nie chcę, Boże, dziękuję, uciekam, i dalej raczej już ostrożnie postępowałam, badałam grunt podczas modlitwy, ale teraz chyba tak zrobię, że jak wrócę do modlitwy, to nie będę niczego precyzowała,żadnej intencji. Po prostu. I zobaczymy…Ja w ogóle mam lęki tego rodzaju też i lek przed bliskością z Bogiem, przed fizycznym doświadczeniem takiej bliskości, takiego przytulenia nawet, że On mi coś narzuci, czymś obdarzy i będzie chciał zmusić do czegoś, czego… Czytaj więcej »
Ala
Gość

Och, już miałam iść spać 😉 No bynajmniej, sprzeczne uczucia są u osób miotających się. Mam jednak wrażenie, że nieprawdą jest jakoby nasze szczere pragnienia miały się całkowicie rozmijać z wolą Bożą. Coś tu z Magdaleną dyskutowałyśmy na temat.
Nie sądzę w takim razie, żeby Bóg miał Cię „zmusić” do czegoś czego nie chcesz. Zakładam, że całkowite zawierzenie powinno przynieść korzysci duchowe i psychiczne.
Zamierzam tak zrobić. Trzymaj się!!! Dobranoc.

lulu
Gość

a jakich miałaś rodziców? nie spotkałaś księdza, który ciągle mówił o diabłach i piekle zamiast o Miłosiernym Bogu?

Eliszka32
Gość
Eliszka32
No właśnie, słuchaj, to jest coś, co mnie tez mordowało rok ponad. Na przykład, że Ty sobie tak założysz, a, idę na tak zwaną całość, modlę się bez sprecyzowanej intencji, a za chwile mam myśl: zaraz, czy wiesz, co robisz? Tadam i blokada. No, to jedno. A te sprzeczne uczucia, to chodziło mi bardziej o lęk właśnie przed ryzykiem – zaufasz, nie wiesz, co cię czeka, nie zaufasz, będziesz się zastanawiała, co by byś, gdybyś zaufała…I takie coś, że panicznego lęku właśnie przed całkowitym otworzeniem się przed nim i na jego łaski nie potrafię przełamać, bo się boję, jakie te… Czytaj więcej »
Eliszka32
Gość
Eliszka32

Najbardziej, że będzie mi kazał coś w życiu robić, w czym ja się nie widzę do końca, a On ale zrób, proszę cię, i wiesz, że ja chcę tylko tyle, a On chce dać coś tam jeszcze, a to coś tam jeszcze jest takie właśnie, cokolwiek to znaczy i jest mi głupio, że jestem taka małoduszna, ale co mam zrobić, jak się boję…

Eliszka32
Gość
Eliszka32

Najpierw bezpieczniej byłoby wybadać grunt, ale skąd mieć pewność, ze wszystko wiesz, masz obcykane wszystkie ścieżki. A z drugiej, że może to wcale nie byłoby nic strasznego takiego, a zamykając się, możesz stracić to coś, na czym w sercu najbardziej ci zależy i w ogóle. Ja tak mam, to jest we mnie chore. Panicznie się Go boję, boję się Jego dobroci, Jego bliskości, darów, np p dary ducha Św. boje się modlić, że mi taki da, co ja go nie chcę zupełnie i każe coś dodatkowo robić, czego ja nie chcę, wiesz…Masz tak?

Ala
Gość

o Jżises 😉 wieczorem przeanalizuje, bo padłam wczoraj. 😉

Eliszka32
Gość
Eliszka32

Ja jestem po….a.

lulu
Gość

to się chyba nazywa nerwica lękowa na tle religijnym

Eliszka32
Gość
Eliszka32

Nie mam nerwicy lękowej na tle religijnym, bo lęki miałam wiele lat z różnych powodów, więc chyba tak ogólnie…

Joanna K.
Gość
Joanna K.
Eliszka polecam udać się do hospicjum i ofiarować siebie innym, albo może spróbować jako wolontariuszka odwiedzić ciężko chore i cierpiące dzieci na oddziałach szpitalnych, może schroniska dla zwierząt, gdzie bije przeraźliwy smutek z psich oczu.Wiem, że człowiek powinien najpierw pomóc sobie ale często dotknięcie cierpienia innych oddala nas od tego głębokiego skupienia na sobie i pozwala pozytywniej pomyśleć o swoich problemach, Samotna chyba trafnie napisała, że brak Ci miłości. To ona daje nam wiarę i dodaje skrzydeł.Brak poczucia bezpieczeństwa też nie jest bez znaczenia.Zaufaj Panu, niech On Cię niesie przez życie. Zauważ jak małe dzieci ze śmiertelną chorobą mając świadomość,… Czytaj więcej »
lulu
Gość

Joanna K. daruj sobie takie rady, „cierpisz to idź sobie popatrz na jeszcze większe cierpienie”, dzięki temu ma komuś ulżyć? chyba dobić

Eliszka32
Gość
Eliszka32

Dokładnie, a zresztą, żeby pomagać innym, najpierw tzreba pomóc sobie i własne życie wewnętrzne i emocjonalne uporządkować, trudno jest pomagać bez uzdrowienia własnego serca, więc po kolei, nie wszystko na raz…

Joanna K.
Gość
Joanna K.
lulu wiesz, że niektórych rad nie chce się przyjąć, bo to może oznaczać zmiany, a tak naprawdę mimo, że chcemy żyć lepiej, to boimy się zmian (nieznanego). Przykra jest forma twojej odpowiedzi. Każdy pomaga jak umie. Chyba, że ty masz patent na porady, wtedy najmocniej przepraszam za nietakt.Zobacz na Jaśka Melę, czy słynnego podopiecznego P. Anny Dymnej Janusza Świtaja, który w momencie, gdy znalazł przy pomocy Pani Ani cel w życiu nie myślał już o eutanazji dla siebie. Podałam tylko przykład, jak można sobie pomóc i ma to swój głęboki sens, ponieważ często cierpienie innych uświadamia nam, że to nam… Czytaj więcej »
E.
Gość

Joanno poczytaj o Mszach o uwolnienie o więzów i przekleństw międzypokoleniowych. Temat już wielokrotnie podejmowany na tym forum. Oczywiście w odniesieniu do samobójstw, o których pisałaś.

Joanna K.
Gość
Joanna K.
E. bardzo Ci dziękuję za radę. Te przekleństwa międzypokoleniowe nie są takie jednoznaczne. Oto co mówi ntt o.Iwaszko: „Jak postępować z ludźmi, którzy twierdzą, że mają obciążenia pokoleniowe, a w rzeczywistości jest to ich wymysłem? To nie jest postawa do otrzymania łaski uzdrowienia. Król Saul został odrzucony, ponieważ „upór jest jak grzech wróżbiarstwa, a krnąbrność jak grzech bałwochwalstwa”. Trzeba jednak z nimi rozmawiać. Traktować ich z cierpliwością, aby umożliwić odblokowanie na przyjęcie łaski. Skoro tak myślą i zrzucają winę na poprzednie pokolenia, na pewno mają w swoim sercu jakieś nieprzebaczenie. Potrzeba wówczas tego, by doprowadzić ich do uwolnienia serca od… Czytaj więcej »
Joanna K.
Gość
Joanna K.
E.
Gość

Wiem, słyszałam o różnych opiniach. Ale mnie nie chodziło o taka Mszę. Zamawiasz zwykłą mszę w tej intencji, albo wystarczy przyjąć Komunię Św. w tej intencji.

Joanna K.
Gość
Joanna K.

Tak E. zrobię to na pewno. Nie słyszałam o Komunii Św. w tej intencji.Jeszcze raz bardzo Ci dziękuję.Oprócz tego nieraz udaje mi się pojechać w pierwsze soboty miesiąca na zawierzenia MBC na Jasną Górę. To co tam mnie dotyka jest naprawdę niesamowite. Doświadczam wielu łask. Polecam wszystkim.

Eliszka32
Gość
Eliszka32
Joanno, zrozum, że każdy musi sam dojść, co i w jakim czasie będzie dla niego najlepsze, bo każdy sam wie, co jest dla niego dobre. I Bóg. Nie można robić niczego na siłę – rzucać się w coś, dopóki nie będzie się na to coś gotowym…Tak, na zmiany zawsze przychodzi czas, ale ten czas przychodzi w swoim czasie. Uważam, że najpierw trzeba uzdrowić własne wnętrze i swoje zranienia, przez które trudno otworzyć serce i być autentycznym w tym, co się robi, czy w ogóle być w stanie, to ma być dobrowolna służba płynąca z serca a nie robienie czegoś wbrew… Czytaj więcej »
lulu
Gość
Joanno K. Eliszka ma 100% racji w tym co napisała, żeby pomagać innym samemu trzeba być silnym psychicznie i fizycznie. Nie mam patentu na dobre rady, taki jest mój punkt widzenia, bo wiele, bardzo wiele razy słyszałam, „weź się w garść bo inni mają gorzej”, „pomagaj tym którzy mają od ciebie gorzej to ci się poprawi”, „czym są twoje problemy wobec tych którzy cierpią w hospicjach, itp”. Takie odpowiedzi ja odbieram nie jako pomoc tylko jako chamskie. Joanno wyobraź sobie dziewczynę, która np. ma depresję, nie widzi sensu życia, czuje bezradność, zmusza się każdego dnia żeby przeżyć kolejny dzień i… Czytaj więcej »
Józef
Użytkownik
Józef
Lulu , nie wracaj do tej lulu , która nie może sobie poradzić . Patrzę na Ciebie z boku i wydaje mi się , że cieszy cię fakt , że możesz pomóc , że Twoja osoba nie jest do bani , nic nie warta , tylko coś może przekazać , coś doradzić JEST POTRZEBNA . Zgadzam się z Joanną . Doskonale ją rozumiem . Wymagaj od siebie więcej a nie kombinuj , bo próba wypchnięcia Ciebie poza pewien schemat jest dla Twojej osoby sygnałem by dać kontrę , by chwycić się futryny i nie dać się wypchac z tego pokoiku… Czytaj więcej »
lulu
Gość

Nigdy nie uważałam, że jestem do bani i nic nie warta, wręcz przeciwnie jestem naiwna, wydaje mi się, że jak komuś pomogę to i mnie ktoś pomoże, ale to głupota. A Eliszce i tak nie pomogłam.

Józef
Użytkownik
Józef
Eliszka , jeśli dla ciebie jest większy strach przed tym , że będziesz musiała coś Bogu ofiarowac , czy tez coś w sobie zmienić , to znaczy , że jeszcze nie sięgnęłaś dna . Nie życzę Ci tego , ale z tego co piszesz to tak wygląda . Ja za żadne skarby nie chciałbym wrócić do tego stanu jaki miałem przed nawróceniem , a czy musze teraz Bogu jakoś specjalnie coś przysięgać ?? Myślę , że wszystko co robią , co czuję że Bog tego ode mnie wymaga mieści się w normalnych granicach bytowania . Za to dostaję dużo łask… Czytaj więcej »
Eliszka32
Gość
Eliszka32
Właśnie, nie rozumiesz, bo chcę wrócić, wiem, że oczywiście wszystko co piszecie jest prawda, ale po kolei, zaraz, nie wszystko naraz. Nie, Józefie, nie czułam wcześniej ataków i dlatego się zaczęłam odcinać od tego, tylko najpierw zaczęłam się nawracać i z tym skończyłam od razu i właśnie nigdy nie wróciła, do tego. Racje ma samotna, i to taką rację z pełnym zrozumieniem – brak miłości, zranienia, tarot po drodze, ale nie on tylko był tym elementem, zabrnięcie w ślepą uliczkę jest zwykle skutkiem czego, co ma miejsce wcześniej. Ja tez nie chce wracać do tego, co było wcześniej, i nie… Czytaj więcej »
Eliszka32
Gość
Eliszka32

Nie boję się, że coś bym musiała zmienić, tylko boję się otworzyć na łaski Jego, i chciałabym i boję się.

lulu
Gość

Eliszka wyobraź sobie, że otrzymujesz łaski od Boga i co? Czego się konkretnie boisz łask? twojej wdzięczności? tego, że będziesz czuć się zobowiązana wobec Boga? że będziesz musiała za te łaski czymś „zapłacić”, że okaże się że Bóg jest dobry? czego konkretnie? Przy każdej odpowiedzi zadawaj sobie to pytanie aż dojdziesz do sedna. Co cię przeraża w łasce Bożej? A co w tym cię przeraża?

Eliszka32
Gość
Eliszka32
Właśnie że w tej łasce będzie jak w beczce miodu łyżka dziegciu, czyli taki fortel w niej zawarty niczym kruczek prawny w niby korzystnej umowie, ale jednak kruczek, który wyjdzie później..takie „dobrodziejstwo inwentarza”, coś za coś, a z drugiej strony chciałabym zaufać i przestać się bać, analizować, tylko spokojnie Mu zawierzyć do końca, ale lęk, podejrzliwość i nieufność każą mi się zatrzymywać i przypatrywać, obchodzić Go, podchodzić doń bardzo ostrożnie…To chyba moje zranienia z przeszłości, ale to pewnie już On wiem sam najlepiej… A co do Twojego pytania odnośnie wiary, Boga i rodziców, to nie, rodzice mnie nie straszyli Bogiem,… Czytaj więcej »
lulu
Gość
To już coś mamy, boisz się zaufać, bo boisz się, że będziesz musiała dać coś w zamian, a np. nie będziesz w stanie zapłacić tej ceny. To nie jest z tobą wcale źle, to zupełnie normalne 🙂 Każdy boi się zaufać komuś kogo nie zna, a ufamy tym, których znamy, na których wiemy z doświadczenia że można na nich liczyć. Myślę, że ty chcesz za szybko się tak mocno nawrócić i zaangażować, daj sobie czas, zacznij poznawać Boga, tak jak ci już wcześniej pisałam, szukaj dowodów na to że warto Bogu zaufać i zapisuj je, daj sobie spokój z tymi… Czytaj więcej »
E.
Gość

Polecam modlitwę Tajemnice Szczęścia. Od tej modlitwy zaczęło się moje nawrócenie.

Eliszka32
Gość
Eliszka32
Nie, ja wcale nie dążę do jakiegoś 200- procentowego zaufania jak na wyścigi i jakiegoś tam zaraz extra nawrócenia. To nie o to chodzi, tylko o to, że jak zamykasz serce i je zacieśniasz, sama możesz się blokować paradoksalnie nie na to, czego nie chcesz otrzymać, ale na to czego skrycie pragniesz w swoim sercu, tak jakby sama pozbawiać się szczęścia…Ja miałam to na myśli, że strach blokuje, może nawet niepotrzebnie zupełnie…ale jednak jest, nie to, że ja wymagam od siebie samej, nie wiem czego, ale jestem świadoma, że mój problem w relacji z Nim leży właśnie w tym czymś… Czytaj więcej »
Aneta
Gość

otwórz się, nawet o. Witko o tym mówił.
ps: byłaś?

lulu
Gość

Eliszka ale co cie blokuje żeby się otworzyć na Boga, wiem że lęk, ale lęk przed czym konkretnie? Jak sobie wyobrażasz otwarcie się na Boga? Co to dla ciebie znaczy otworzyć się na Boga? Ja znam tylko jedną metodę na pozbycie się lęku (strachu) zrobić to czego się boisz, dopóki się tego nie zrobi lęk z czasem rośne jak śnieżna kula. Eliszka po prostu zaryzykuj, decyzja i tak należy do ciebie.

Samotna
Gość
Samotna
Eliszka – pisząc wprost mi się też wydaje, że przez tego tarota, złe duchy fałszują Ci obraz Boga, i jeszcze jedno boisz się miłości, przyjąć tą miłość, byćmoże w przeszłości ktoś Cię zranił, właśnie na tym polu, albo nie było jej za wiele w Twoim życiu, brak miłości ogólnie, egoizm, pytanie retoryczne jak u Ciebie, z VI przykazaniem? Bóg jest przede wszystkim miłością. Myślę, że potrzebujesz bliskości Boga, Jego ciepła, opieki, poczucia bezpieczeństwa, aby byćmoże zaleczyć jakieś rany i odbudować prawdziwy obraz Boga. Powiedzmy że to są złe duchy, to one chcą Cię tego pozbawić, bo wiedzą, że jeśli bardziej… Czytaj więcej »
ula
Gość
Eliszka – dziękujesz Bogu za wszystko, nawet za te złe rzeczy, może dziwne pyt.ale wierzysz tak naprawdę ze na tych Mszach o uzdrowienie jest obecny Jezus, ze On jest Panem? On CIę uzdrawia, skupiasz sie na Nim samym,10 takich mszy w ciągu mca to dużo, może o wiele bardziej pomogła by Ci adoracja, chociaż Msze sa bardzo potrzebne czytałaś Dzienniczek s. Faustyny? myślę ze potrzebujesz dużo modlitw do Miłosierdzia Bożego a Ci ksieża, którzy posługują na tych Mszach nie mogą Ci jakoś pomóc, może popros chociaż o krótka rozmowe? wiem Msze sa długie, ale może jednak polecam Ci tez artykuł… Czytaj więcej »
lulu
Gość

Ula jak mam dziękować Bogu nawet za złe rzeczy? np. jak mam dziękować Bogu za toksycznych rodziców? nie umiem być za to wdzięczna, wcale mnie to nie cieszy. Nie rozumiem tego, mam robić coś wbrew sobie? Oszukiwać samą siebie, że te złe rzeczy były dobre?

Eliszka32
Gość
Eliszka32

Wiem, ale ja nie pisałam, ze miałam upadek, tylko ciepło w sercu i miękkość w nogach i wiem, że to było od Boga. Też tak sądzę, że jest, jak piszesz o uleczaniu tych zranień, może to zażarta walka o mnie się toczy między mocami zła i dobra po prostu, sama nie wiem…

lulu
Gość

Eliszka32 nie chcę cię urazić ale myślę, że tą zażartą walkę miedzy mocami zła i dobra sama sobie wymyślasz, to tylko twoja wyobraźnia. Zacznij myśleć o Bogu dobrze, zacznij śpiewać psalmy i pieśni dziękczynienia i uwielbienia, jak cie nachodzą złe myśli o Bogu powtarzaj sobie, że Bóg jest dobry, miłosierny, cierpliwy. Czytaj przede wszystkim Nowy Testament,zaufaj Mu.

Józef
Użytkownik
Józef

Czy to jest ta sama lulu która w innym temacie nie może sobie poradzić ze swoimi problemami ?? Czy stosowałaś te wszystkie metody i w Twoim przypadku nic nie pomogły ?? Bo jeśli pomogły , to niewiem dlaczego piszesz że jest Ci ciężko , a jeśli nie pomogły , to skąd to przekonanie że pomoże innym . Pytam z ciekawości , nie odbieraj tego jak ataku na Ciebie

lulu
Gość
Józefie tak te metody w moim przypadku pomagają, ale ja nie mam tylko jednego problemu, tych myśli, które muszę zmienić jest tysiące jeśli nie miliony. W dodatku, każdego dnia ktoś musi mi udowodnić, że jestem do niczego, moje życie jest beznadziejne, i nigdy się to nie zmieni. Poza tym jest różnica między myślami a przekonaniami, myśli można szybko zmienić, jeżeli sobie uświadomisz, że to nie prawda, w przekonania człowiek wierzy jak w prawdę absolutną, np. „nie zasługuje na miłość” to jest dla mnie prawda absolutna i ja akurat potrzebuje ok 30 lat żeby to przekonanie zmienić przy sprzyjających okolicznościach. To… Czytaj więcej »
E.
Gość

Moim zdaniem opinie lulu są potrzebne z uwagi na jej doświadczenia. Dodatkowo jednemu jedne rzeczy pomogą, innemu nie, wszystko jest bardzo indywidualne. A ja wpisy lulu czytam dosyć często i widzę jak się wyciszyła, dodatkowo u siebie problemy widzi się zupełnie inaczej niż u innych, sama to po sobie widzę. Często innym daje się „bardzo mądre” rady, a potem popełnia się te same błędy. jesteśmy tylko ludźmi, więc pozwólmy nimi być i innym.

Józef
Użytkownik
Józef
Bardzo się cieszę lulu. Wcześniej , czytając Twoje wylewanie łez , myslałem , że tylko na to jesteś w tym momencie zdolna a widać że jesteś na dużo wyższym etapie . Zgadzam się z E , że pisanie o swoich problemach daje wyciszenie , czyli człowiek najpierw musi sie wypłakać , później ociera łzy i zaczyna myśleć a później działać .Najważniejsze , że udzielając się w pomocy innym , człowiek zapomina na ten moment że jest ” beznadziejny ” Będzie dobrze lulu , tylko nie opuszczaj tego forum , dodatkowo zacznij pisać na innych . Zawsze jest szansa , że… Czytaj więcej »
M....a
Gość
M....a

Ja też myślę, że Lulu da radę 😉 I też byłoby mi szkoda , gdyby odeszła z tego forum

lulu
Gość

Zrobiłam sobie przerwę w marudzeniu bo i mnie to znudziło, nie wiem czy będzie dobrze, nie wiem czy ta walka nie jest z góry skazana na porażkę.

Eliszka32
Gość
Eliszka32

Nie wymyślam sobie, atakuje mnie fala rozpaczy, bezsens i tak dalej, ale to nie są myśli tylko…

Aneta
Gość

@Eliaszka32 – jesteś z Warszawy? Pojedź do Sanktuarium na Siekierkach. Daje wyciszenie.

Aneta
Gość

i jeszcze jedno. Dzisiaj jest Msza św. z ojcem Witko. Będziesz?

Eliszka32
Gość
Eliszka32

A o której godzinie i gdzie? Na Siekierkach?

Aneta
Gość

Eliszka, 18:00 albo 18:30 u ojców Jezuitów na Mokotowie w Kościele Matki Bożej Anielskiej. Metro Wierzbno i idziesz dosłownie 3 minuty. Tam jest obraz Matki Bożej Rozwiązującej Węzły i skrzyneczka, do której można prośby wrzucić, a jutro będzie nowenna do Mamy 🙂

Aneta
Gość

Na Siekierkach jest Sanktuarium, gdzie było objawienie Matki Bożej. Jest małe, ale urocze. Tam można jak na Jasnej Górze na kolanach przejść dokoła figury Mateńki i błagać o pomoc.

Aneta
Gość

ojciec będzie egzorcyzmował wodę, sól, olej, świece.

lulu
Gość

Eliszka masz rację to nie fala rozpaczy i bezsens to nie są myśli tylko emocje, a emocje są wywoływane poprzez myśli. Pytanie jakie myśli ci przechodzą przez głowę kiedy zalewa cię fala rozpaczy i bezsens?

Eliszka32
Gość
Eliszka32

Dziękuję samotna za rady i zrozumienie, myślę, że dotknęłaś istoty sprawy…

ula
Gość
może to brzmi nielogicznie, nie jestem teologiem, spróbuje po krótce wyjaśnić o co mi chodziło miałam na myśli przede wszystkim to, aby dziękować za wszystko, jeśli nie mamy pieniędzy to np. za to że posiadamy coś innego np. zdrowie, itp.np. za to ze dziś rano wstałam, w tym sensie, że wszystko jest łaską i darem Boga, nawet te złe, nieprzyjemne rzeczy, trudności, niekiedy one czemuś służą, kłopoty, trudności dnia codziennego, ale też za trudne otoczenie, bliskich, którzy nas krzywdzą, masz rację to jest najtrudniejsze, dla mnie również, nie wiem czy bym potrafiła, albo np. w obliczu wielkiej życiowej tragedii np.… Czytaj więcej »
Eliszka32
Gość
Eliszka32

Nie wiem, czy jasno zakomunikowałam to, co chciałam powiedzieć, bo emocje…

Eliszka32
Gość
Eliszka32

Ale w sumie dobre pytanie…

lulu
Gość

Eliszka emocje się nie biorą znikąd. Wyobraź sobie, że chcesz się rozpłakać, teraz w tym momencie, co robisz? przywołujesz w myślach bardzo smutne wspomnienie inaczej łzy nie popłyną. Możesz mieć ogólną nerwicę, „roztrojone” nerwy które różnie reagują na różne sytuacje. Spróbuj się przebadać pod tym kontem, zacznij pić zioła na uspokojenie, zmień tryb życia na bardziej spokojny itd.

Eliszka32
Gość
Eliszka32

No tak, ale zły może wpływać na nasze zmysły i emocje, bo też nas zna, nas i nasze zranienia i grzebie w naszych zranieniach, tak przynajmniej wypowiadają się autorytety kościelne na temat działania złego ducha. Nie mam nerwów rozstrojonych, już pisałam, że się badałam, to nie jest tak, że cały czas taka chodzę, że tylko płaczę i jestem zdołowana. A mój tryb życia( i tu się uśmiałam, ale serdecznie) jest nadto spokojny jak na kogoś w moim wieku…:)

lulu
Gość

Dlatego te zranienia trzeba wyleczyć, oddać Jezusowi i zły nie będzie miał już w czym grzebać. To ty decydujesz, kto ci grzebie w twoich zranieniach, zresztą o wszystkim decydujesz sama, chyba że się jest opętanym, ale ty Eliszka nie jesteś. Skoro sie przyznałaś, że masz jakieś zranienia to znaczy, że to one cię wprawiają w takie emocje, a właściwe ty pielęgnując je

Eliszka32
Gość
Eliszka32

Ale co to znaczy oddać je Jezusowi, bo ja nie bardzo rozumiem, co to ma oznaczać tak praktycznie?

lulu
Gość

W praktyce to może wyglądać tak: „Ja Eliszka32 oddaje Tobie Panie Jezu to zranienie………… i proszę ulecz mnie. Dzięki”

E.
Gość

Rozmawiaj z Nim jak z przyjacielem, On wszystko słyszy.

Eliszka32
Gość
Eliszka32

Próbuję to robić, ale jakoś nie bardzo do mnie to zdanie przemawia…

lulu
Gość

To ułóż własne zadnie tak żeby przemawiało

Eliszka32
Gość
Eliszka32

Opętana nie jestem…

Eliszka32
Gość
Eliszka32

Aha, to dzisiaj na Wierzbnie jest o. Witko o 18.00 lub 18.30…Wiem, gdzie jest ten kościół…Na Modzelewskiego…

Eliszka32
Gość
Eliszka32

Aha, w sumie jest teraz 16.45, to bym zdążyła sobie pojechać tam na te mszę. Chyba się przejadę, dawno chciałam iść na mszę, którą prowadzi o. Witko, tylko nie miałam informacji, kiedy i gdzie następna. Dzięki za podpowiedź. To idę się szykować powoli. Dzięki wszystkim. Trzymajcie się:)

lulu
Gość

To ty się trzymaj, ja byłam na jednej mszy o uzdrowienie i wiem jakie temu towarzyszą emocje, jak ty sobie tak biegasz co chwilę to się nie dziwię że jesteś tak rozemocjonowana, we wszystkim trzeba mieć umiar, wiara to ciężki kawałek chleba, to nie przychodzi od tak po kolejnej mszy księdza specjalisty, trzeba się przy tym narobić, naczekać, naszukać, nawątpić, pokłócić z Bogiem, pogodzić, ponudzić, odejść znowu wrócić, jak to w przyjaźni, dowiadujemy się że ktoś jest przyjacielem na końcu.

Eliszka32
Gość
Eliszka32
Lulu, nie obraź się, ale jakoś chyba opacznie to odczytałaś wszystko te moje zmagania, bo ja nie traktuję wiary czy relacji z Bogiem jak toru wyścigów konnych na Służewcu. I nie jestem rozemocjonowana z tego powodu, że chodzę na te msze, mnie one pomogły na pewno i wiele już uleczyły. Na pewno nie chodzę tam dla jakiejś sensacji. Akurat w kwestii tej raczej umiar jest mniej więcej taki jak w jedzeniu warzyw, im więcej witamin, tym lepiej;). Zdaje sobie sprawę, że wiara nie rodzi się na jednej mszy, toteż jak pisałam, nawracam się dwa lata. A moje miotanie się akurat,… Czytaj więcej »
lulu
Gość

Eliszka przeczytaj mój wpis z 16:44 (1 września)

Eliszka32
Gość
Eliszka32

A to, co piszesz, że tzreba się naszukać, nabiegać, naanalizować, pokłócić to właśnie ma miejsce, jak byłaś między innymi świadkiem tego czegoś tu na tym forum, ja nie mówię, że to jest złe samo w sobie. Miałam na myśli ufność Bogu jako warunek działania tych łask, z czym ja mam problem z powodu moich lęków…Ale nigdy nie zakładałam, że to się stanie na jednej mszy czy po jednej modlitwie, wiesz, to nie o to chodzi, tylko o otworzenie się po prostu. Piszę obiektywnie:).

Eliszka32
Gość
Eliszka32

Zastanawiałam się nad przyczyną moich zjazdów, które tu rozkminiałam:). Ale możliwe, że po części masz rację, pisząc, że sama się tym tez mogę nieświadomie zadręczać, dopuszczając te trudne i przykre myśli do siebie/;.

lulu
Gość

Trudne i przykre myśli własne trzeba dopuścić do siebie, trzeba je wypowiedzieć, zapytać ich po co przyszły teraz w tym momencie, co chcą ci powiedzieć, czy są słuszne, podyskutować z nimi, a potem sobie odejdą. To nie jest zadręczanie tylko analizowanie. Zadręczanie to właśnie odrzucanie przykrych i trudnych myśli bo one i tak wrócą, bo mają ci coś do powiedzenia i nie ustąpią dopóki z nimi nie porozmawiasz, pisząc obrazowo. A lęki biorą się własne z takich odrzuconych myśli, które ciągle krążą po głowie i przypominają że jest coś nie tak.

Eliszka32
Gość
Eliszka32

Do Anety: tak, byłam. Byłam.

Aneta
Gość

Cieszę się 🙂

Eliszka32
Gość
Eliszka32

No, było właśnie słowo o osobach, które się nie potrafią otworzyć i kupiłam sobie książeczkę o różańcu zawierzenia – to znaczy z taką krótką modlitwą opartą na pismach o zawierzeniu Bogu ks. Dolindo Routolo – proszę mnie poprawić, jeśli źle napisałam to nazwisko.

Eliszka32
Gość
Eliszka32

Do Lulu: Pomogłaś mi, dlaczego tak myślisz, ze nie pomogłaś? Wiesz, nie we wszystkim się musimy zgadzać, ale Twoje komentarze są bardzo cenne jak dla mnie. Najważniejsze, że mniej więcej rozumiesz, w czym problem:).

Eliszka32
Gość
Eliszka32

Nawykowe myśli albo natrętne myśli, kompulsywne;)

Joanna K.
Gość
Joanna K.
Eliszko nie chcę Ci radzić na siłę, ale temat depresji nie jest mi obcy. Nie bardzo chcę się licytować ile wydarzyło się w moim życiu strasznego, ale być może moje słowa bardziej dotrą do Ciebie jeśli zdradzę co nieco. Jedną z najokrutniejszych rzeczy była śmierć mojego dziecka. Na tym niestety nie koniec: zdrada męża, jego obojętność, brak miłości matki, męża, własnej, ciężka praca za marne pieniądze i wiele innych niemiłych historii, ale nie chcę ich rozwijać. Żyć mi się nie chciało, jednak brnęłam przez wiele lat w rozpaczy i smutku a przy życiu trzymał mnie ukochany syn. Myślałam, że Bóg… Czytaj więcej »
Magdalena
Gość
Magdalena

Joanno poruszyłaś moje serducho do głębi…pisałam wiele o poukładaniu sobie spraw przez modlitwę…tak to jest może długa lecz jedyna droga.
Mogę podpisać się pod większością zdań ale szczególnie pod tym – „Przede wszystkim zmienił się sposób mojego postrzegania siebie, Boga i bliźnich”
Mam bardzo podobne odczucia i podobna przeżycia związane z dochodzeniem do Prawdy – Boga:):).

Eliszka32
Gość
Eliszka32
Powiedziałam, że wiemy najlepiej zaraz po Bogu. To miałam na myśli, ze nikt nie może nam radzić tak naprawdę, co mamy robić ani jak układać nasze życie, bo on by postąpił tak, ale nie jest nami i nie zna naszego wnętrza, ponieważ to my sami znamy siebie dobrze na tyle, iż wiemy, jak się zachowamy czy poczujemy w takiej lub innej sytuacji. no, chyba, że ktoś nie wyciąga wniosków ze swoich doświadczeń życiowych ani nie posiada zdolności do autorefleksji, ale każdy jakąś zdolność mniejszą lub większą takową ma. Każde doświadczenie jest inne i każdy musi w swoim czasie dojść do… Czytaj więcej »
E.
Gość

Eliszka, ostatnie zdanie – podpisuje się obiema rękami i nogami. Dodatkowo uważam, że każdy z nas może podobne doświadczenie przechodzić zupełnie inaczej, co wcale nie jest złe, bo każdy ma inną psychikę, inną historię życia. Nie ma co porównywać, trzeba się modlić. Najlepiej za siebie nawzajem 🙂

Eliszka32
Gość
Eliszka32
Dokładnie, to próbuję wytłumaczyć Joannie w odpowiedzi na jej rady o pomaganiu innym, ale jakoś mam wrażenie, że chyba nie do końca zostałam zrozumiana, ale mniejsza o to, co kto i jak rozumie. Każdy ma inna psychikę i podobne doświadczenie przeżywa inaczej i we własnym tempie odnajduje siebie, mierzy się z własnym cieniem, doświadcza łaski Bożej i wychodzi do świata, a potem jako nowy człowiek zaczyna spełniać swoją misję, ale wtedy czyni to z radości a nie z przymusu moralnego na zasadzie, nie siedź i się nie użalaj bo inni cierpią bardziej, nie, bo on musi może swoje cierpienie przeżyć… Czytaj więcej »
E.
Gość

Dokładnie, niektórzy szybciej dochodzą do pewnych prawd, niektórzy później. Nie powinno to jednak rodzic jakiś kłótni, ale zrozumienie dla naszych odmienności, bo przed Bogiem i tak mimo wszystko jesteśmy równi 🙂 ale mi sie myśl filozoficzna zrodziła 🙂

Joanna K.
Gość
Joanna K.

Dziewczyny macie rację, trochę się zagalopowałam. Chylę czoła i znikam. Oczywiście Eliszko będę polecać Cie Bożemu Miłosierdziu i Matczynej Opiece w swoich modlitwach.

daria
Gość

w sumie Eliszka ja Cie czytam i tylko jedno przychodzi mi do glowy… „czego Ty oczekujesz od Boga?”

Eliszka32
Gość
Eliszka32

Pomocy w tym, abym mogła Mu wreszcie w pełni zaufać i otworzyć serce przed nim po prostu…

E.
Gość

To wymaga czasu kochana… Sama zobaczysz, że z czasem zaczniesz się bardziej otwierać, a wtedy i On będzie mógł bardziej działać w twoim życiu. Tylko proszę, nie zniechęcaj się, jak np. wszystko zacznie się sypać, to jest wliczone w ryzyko. W tym również jest Jego Wola. A my nie rozkładajmy na czynniki pierwsze tylko się módlmy, nawet jak wszystko się wali.

Eliszka32
Gość
Eliszka32

Zresztą nieważne już…

E.
Gość

Eliszko, nie zniechęcaj się 🙂

Eliszka32
Gość
Eliszka32

Staram się…

E.
Gość

Pamiętaj – Jezus ciebie kocha 🙂

Eliszka32
Gość
Eliszka32

a co z tego wyjdzie, to nie wiem…

Eliszka32
Gość
Eliszka32

Co się miało sypnąć, to się już dawni sypnęło, teraz powinno się wreszcie sklejać a nie dalej sypać, ale może ja źle myślę…

Eliszka32
Gość
Eliszka32

Choć uciekałam
Zawsze wracałam
Z przypływem morza łez
Trudno kochać
Lecz… Lecz trudniej jest
Nie kochać wcale cię 

Eliszka32
Gość
Eliszka32

;(

Czy wiesz, że autor

nowenny pompejańskiej

napisał też…

Miesięczne nabożeństwo

do świętego Józefa

w sprawach trudnych

w ROKU ŚW. JÓZEFA!