Beata: Podziękowanie dla Mateńki

Z głębi serca pragnę podziękować Naszej Mateńce za łaski , które otrzymała nasza rodzina za Jej pośrednictwem. Już od jakiegoś czasu modlę się Nowenną Pompejańską , prosiłam min. o wyjście z długów i to się dzieje ,o dobrą stałą pracę dla męża i ją otrzymał , prosiłam też , żeby córka wyjechała na rekolekcje i była , chociaż wcześniej się sprzeciwiała , modliłam się też za siebie, bo czasem człowiek czuje się bezwartościowy. Mateńka naprawdę działa i Ona wie najlepiej co nam jest potrzebne w danej chwili .
Dziękuję Mateńko , za łaskę możliwości rozpowszechniania Nowenny Pompejańskiej i dzięki temu TY możesz pomagać innym.Chwała Panu

Chcesz widzieć świadectwa nowenny pompejańskiej na Facebooku?
To proste – kliknij na >>POLUB >>

13 myśli na temat „Beata: Podziękowanie dla Mateńki

      • Nie dla wszystkich jest od razu czas. Ja czekam od ponad 2 lat i nic wokół się nie zmieniło, o co proszę, wręcz błagam. Za to zmieniłam się ja w środku. Przyjęłam, że wszystko jest łaską, nawet jak jest to okropne i takie, że człowiekowi się wszystkiego odechciewa. Nauczyłam się, aby każdą z tych udręk ofiarowac w jakiejś intencji. Może własnie po to one są, aby komuś innemu ulzyc, ale tego dowiem się dopiero po tamtej stronie.

        • Masz rację E., nie od razu. Tylko co ma myśleć rodzina i ile jeszcze czekać kiedy modlą się (nie tylko oni sami za siebie, jeszcze inni dokładają) o pracę a jej nie otrzymują i przez to wpadają w coraz większe długi. Jeśli im Maryja z Jezusem nie pomogą to chyba nigdy się z nich nie wygrzebią i jeszcze mogą stracić mieszkanie (wymodlone przez kilka lat modlitwą różańcową). A jak zaczynali pierwszą nowennę 2 lata temu to ich sytuacja finansowa nie była jeszcze taka zła. Dziś jest tragiczna. Im dłużej trwają na modlitwie przy Bogu tym jest gorzej w ich życiu. I można sobie tłumaczyć, że to diabeł szaleje itp. (może to prawda), no ale jak szaleje to Pan Jezus widząc ich trwanie przy Nim powinien chyba pomóc? Na diable przecież się nie kończy. Tak, Pan Bóg wie co dla człowieka najlepsze itp. ale jak żyć bez żadnego dochodu? Nie da się. Niektórzy napisali, że Pan Bóg nie może zmusić pracodawcy, żeby zatrudnił konkretną osobę, no ale może dać silne natchnienia itp. To wszystko jest bardzo trudne. Dziś połączyłam się z Częstochową na Apel Jasnogórski i ojciec prowadzący powiedział, że najpiękniejsza modlitwa to trwanie przy Bogu jak jest źle. Tylko to trwanie też chyba ma jakieś granice? Nie wiem.

          • To wszystko co napisałaś jest prawda, ale my po ludzku nie umiemy tego ogarnąc. Nie wiem, co powiedziałabym tym ludziom, gdyby zadali mi to pytanie prosto w twarz. Bo doskonale wiem, że łatwo się mówi, a inaczej kiedy się tego zła doświadcza na własnej skórze. Tylko skoro sama mówisz, że jest tak tragicznie, to co innego mozna polecic, tylko modlitwę. Ewentualnie zbiórkę pieniędzy, tylko na takie potrzeby nikt nie da ofiary, bo kazdy powie, że ma mało. Nie wiem, jakie konkretnie sa to problemy. A czy nikt z otoczenia nie próbował pomóc w znalezieniu tej pracy? Moze jakiś własny interes. teraz są pewne mozliwości w założeniu własnej działalnosci, a pomysłów wiele, chocby pieczenie ciast w domu, czy robienie i sprzedaż kanapek. Mówię o podstawach, bo nie wiem, co to konkretnie sa za ludzie i co potrafią oraz jak duże są ich problemy finansowe.

            • Działalność już była i upadła, choć jej rozpoczęcie poprzedzała modlitwa. Z otoczenia każdy twierdzi, że nie ma możliwości w załatwieniu pracy. Tak naprawdę zdani są tylko na Boga ale ja myślę, że to nawet dobrze, bo właśnie dlatego może ukazać się Boża moc. Ja mimo wszystko wierzę, że Pan Bóg i Maryja nikogo nie zostawią bez pomoc, jeśli dana osoba zwraca się o nią. I chyba nawet lepiej jak można liczyć tylko na Boga a nie w ludziach pokładać ufność. Tylko czasami po prostu wiara zaczyna się chwiać. Mam nadzieję, że Pan Jezus nie dopuści aby ludzie proszący o pracę musieli trwać przy Bogu pod mostem, na dworcu lub w przytułku dla bezdomnych…

            • Rozumiem. To nie chcę się wypowiadac, bo i tak nic nie pomogę, ale obiecuję modlitwę. To o mocy Boga to ładne, co napisałaś. Przypomniało mi się takie zdanie Św. Augustyna „W swej mądrości Bóg uznał, że dobro płynące ze zwycięstwa nad złem jest lepszym wyjściem niż niedopuszczenie do zaistnienia zła”.

  1. Dziwne jest to że jedna osoba napisze świadectwo o wyjściu z długów i zaraz pociąga to za sobą kilka komentarzy smutnych, o tym jak ludzie się modlą, błagają o jakąkolwiek pomoc przez kilka lat niekiedy i nic, sytuacja wręcz pogarsza się. Tłumaczenie sobie że Maryja wie co nam potrzeba, że jeszcze nie czas na zmiany, wcale tych ludzi nie pocieszy, a dach nad głową i praca by zarobić na rodzinę jest potrzebna każdemu z nas. Nie chcemy się wzbogacić, chcemy spłacić długi i żyć normalnie, nic wiecej. Sama odmówiłam trzy NP w takiej intencji, narazie nic, chowamy się przed komornikami ale jak długo? Tego nikt nie wie ile można wytrzymać, prowadzenia działalności nikomu nie życzę, składki ZUS i podatki oraz inne koszty np. czynsz za wynajem lokalu są kosmicznie wysokie w naszym kraju, bankructwo murowane. Doskonale rozumiem o czym pisze Nikita, mam podobną sytuację i po ludzku nie ma nadziei, naprawdę zostaje tylko modlitwa o siłę przetrwania, trzymajcie się wszyscy którzy toniecie w długach, ja się codziennie za wszystkich modlę, z Bogiem.

A Ty co o tym myślisz? Napisz!