Beata: Matka wie najlepiej, kiedy obdarować dziecko słodyczami

Różaniec pamiętam z dziecieństwa. Nie kojarzę, by odmawianie go sprawiało mi jakieś większe problemy, ponieważ nie robiłam tego dokładnie.
Do bierzmowania przygotowywał mnie bardzo wymagający ale łagodny ksiądz:) Pamiętam, że najwięcej trudności sprawiało mi nauczenie się poszczególnych tajemnic różańca, ponieważ przeważnie odmawiałam go bez ich wymieniania, skupiając się jednynie na ogólnym pojęciu tajemnice radosne, bolesne i chwalebne.
Modląc się nowenną pompejańską nauczyłam się na nowo rozważać różaniec. I za to w pierwszej kolejności dziękuję Matce Bożej, że dostałam łaskę poznania i modlenia się tą nowenną.
Stało się to w kwietniu 2013r. Od momentu usłyszenia w radiu, że jest to trudna modlitwa, ale „nie do odparcia” nie zastanawiałam się długo czy dam radę czy nie, zaczęłam odmawiać. Nie liczę już która, to już moja nowenna. Intencji nie brakuje. Zawsze daję sobie kilka dni przerwy między kolejną nowenną, żeby dobrze odczytać natchnienie Ducha Świętego za kogo się modlić teraz. Tak jakoś się układa, że nie modliłam się do tej pory jeszcze we własnej intencji tylko za kogoś innego. Ale to jak Matka Boża obdarowuje moją rodzinę przeróżnymi łaskami nie sposób wszystkiego wymienić.
W czasie mojej prawie półtorarocznej przygody z nowenną wiele się zmnieniło. Mąż, który z początku patrzył na mnie z lekka sceptycznie, dziś prosi bym wytłumaczyła mu jak odmawiać różaniec bo nigdy tego nie robił. Siostra, mama które z początku tylko obserwowały moje przesuwanie paciorków przekonały się że nowenna działa cuda, że Maryja niesie pomoc, że można się do Niej zwrócić w każdej sprawie i sytuacji. O nowennie „mimochodem” również wspomniałam cioci i jej córkom i dalszej rodzinie (m.in. jednym z owoców tej modlitwy jest dar potomstwa, Maria urodziła się piękna i zdrowa)
Raduje się moje serce, że Maryja zechciała wybrać moją skromną osobę, jako swojego kuriera. 🙂 A muszę dodać w tym miejscu, że odmawianie 3 różańców dziennie nie zawsze szło mi jak z płatka. Były i ciężkie chwile, było tzw. klepanie, była walka ze samą sobą, było działanie złego. Był czas, że nieśmiało zapytałam, – Matko czy podoba Ci się ta moja marna modlitwa, moje rozproszenie, moje odliczanie zdrowasiek na palcach podczas zmywania, podczas hałasu w ciągłej walce o skupienie i rozważanie. Bałam się, że znieważam Maryję, że może jeśli nie mam „odpowiednich” warunków lepiej przerwać i zakończyć nowennę. I wówczas po kilku dniach, kiedy to już zapomniałam o tym pytaniu, i starałam się mimo wszystko trzymać paciorków, otrzymałam odpowiedź. Tzw. „zbieg okoliczności” polegał na tym, że będąc na pierwszopiątkowej Mszy Św. dostrzegłam obrazek, który leżał pod ławką, przed którą siedziałam. Podniosłam go. Był lekko zniszczony wypadł zapewne komuś z książeczki. Uśmiechnęłam się nieśmiało do siebie, ponieważ od razu przypomniało mi się moje pytanie skierowanie do Maryi. Nigdy nie widziałam do tej pory wizerunku Matki Bożej, która miałaby tak wyraźnie zarysowany uśmiech jak na tym obrazku. Ciepło zrobiło mi się na sercu. Pomyślałam wtedy, że nie mnie oceniać chyba wartość naszej modlitwy. Mam się starać i trwać na różańcu i tyle.
Poszczególne tajemnice różańca znam już na pamięć. Jedno mnie w zasadzie też od dzieciństwa jeszcze zastanawiało, jak mam połączyć pozdrawianie Maryi dziesięć razy z kolei jednocześnie rozważając np. Biczowanie Pana Jezusa, albo Zesłanie Ducha Świętego. Nie potrafiłam zrozumieć dlaczego tak jest skostruowana ta modlitwa. Łatwiej przychodziło mi zestawienie np. Zdrowaś Maryjo i Nawiedzenie Świętej Elżbiety to zrozumiałe.
Ale pewnego dnia podczas odmawiania różańca ze łzami w oczach o rozwiązanie bardzo ciężkiej sytuacji w rodzinie zrozumiałam dlaczego. Dlaczego tak. Każdy idący z Jezusem, i za Jezusem w swoim życiu musi przejść krok po kroku tak jak on całe tajemnice bolesne, własną modlitwę w Ogrójcu, własne biczowanie, cierniem ukoronowanie, drogę krzyżową i śmierć. Maryja, Matka wspierała Go w tej drodze w każdej sekundzie, była świadkiem całego cierpienia. Maryja jest Matką Jezusa i Naszą Matką i tak jak ze Swoim Synem jest z nami w każdym naszym cierpieniu i radości której doświadczamy. Dlatego gdy rozważam np. Biczowanie Pana Jezusa, powtarzam Zdrowaś Maryjo…prosząc Maryjo bądź ze mną w tej trudnej chwili tak jak byłaś ze Swoim Synem. Proszę Matko, módl się za mną bym dała radę przejść tą drogę krzyżową wraz z Twoim Synem.
Różaniec jest jedną wielką tajemnicą. Trudną i piękną zarazem. Każdego dnia trzeba odkrywać go na nowo. Czasem zadając pytania jak dziecko.
Umieszczając powyższe świadectwo chciałam zachęcić do odmawiania nowenny pompejańskiej. Nie oczekujcie, że po 54 dniach stanie się to czy tamto. A jak nie dostaniecie pracy, o którą się modlicie nie obrażajcie się na Maryję, że nie spełniła waszego życzenia. Najważniejsze jest trwanie, przesuwanie paciorków każdego dnia, przyglądanie się tajemnicom i zagłębianie się w nie. Nie raz nie potrafimy dostrzegać tego co jest dla nas najlepsze co dostaliśmy od Maryi cennego. Cenniejszego niż nowa praca, uleczenie z choroby, wyjaśnienie spraw sercowych czy powrót męża. Potrzeba czasu by móc ocenić jaki cud wymodliliśmy dzięki nowennie.

17 myśli na temat „Beata: Matka wie najlepiej, kiedy obdarować dziecko słodyczami

  1. Piękne i mądre świadectwo. To prawda, że potrzeba czasu żeby wiele zrozumieć.Ja sama po czasie wiem, że moje kłopoty , za które się modliłam NP były po to żebym zaczęła modlić się na różańcu, bo wszystko dzieje się po coś. Ufajcie i módlcie się do naszej najukochańszej Matuchny.

    • Dokładnie wszystko dzieje się po coś. Ścieżki, którymi dociera do nas Bóg są znane tylko Jemu 🙂 Dziękuję za miłe słowa. Chwała Jezusowi i Jego Matce.

  2. Bóg zawsze widzi sens w tym co dla nas wydaje się sytuacją bez wyjścia….po czasie cierpienia pokazuje ten sens i cel…..tylko ten czas jest sprawdzeniem czy wytrwamy przy Nim….

  3. Pisząc to świadectwo chciałam zwrócić uwagę na głównie jeden fakt, że nikt z nas nie jest doskonały i doskonale potrafi się modlić. Nie znaczy też że zachęcam do odmawiania różańca w byle jaki sposób. Ale wydaję mi się, że szatanowi zależy właśnie na tym, by nie odmawiać go wogóle, przez co mamy nie raz takie myśli, że to nie dobrze, nie wypada itp. Trzeba pokornie czekać również na łaskę wytrwałej modlitwy, a reszta sama się ułoży.:)

  4. Dziękuję za piękne świadectwo.Ja przeżywam teraz bardzo trudne chwile,odmawiam dwie nowenny jednocześnie i nie raz robię to z płaczem,nie raz czuję się bezsilna,nie warta łask o które proszę.Sposób w jaki napisałaś swoje świadectwo,sprawił ,ze poczułam się trochę lepiej .Myślę,że potrzebowałam przeczytać właśnie takie świadectwo.

  5. odmawiam aktualnie trzecią NP o szczęśliwy pobyt i powrót mojego dziecka i jego kolegów z zagranicy,myślę i czuję że ta modlitwa tak samo jest potrzebna chłopcom jak i mnie w tym trudnym dla mnie okresie, dziękujmy Maryji za różaniec i Jej obecność wśród nas

  6. Dziękuję za Twoje świadectwo, ja w pierwszej Nowennie.miałam dokładnie takie same pytania i wątpliwości co do „jakości” mojej modlitwy, teraz zaczęłam drugą Nowennę, dzisiaj jest dopiero drugi dzień a ja juz mam „pod górkę”, ale Twoje świadectwo mnie uspokoiło i dodało otuchy i nadziei, że wystarczy wytrwać a Maryja wysłucha i że te wszystkie trudności, pośpiech, hałas, rozproszenia, odliczanie paciorków na palcach itd. są też miłe dla Mateńki.( na ten uśmiech Maryi na tym znalezionym przez Ciebie zdjęciu aż mi ciarki przeszły) Bardzo Ci dziękuję Beatko, pobudowałaś mnie.

  7. Jesteś prawdziwą apostołką Nowenny Pompejańskiej. Rozważne słowa, szczerość odczuć i to zawierzenie- czyń Matko według Twej woli. No i także, że nie rozpoczęłąś od swoich problemów.. Bardzo Ci dziękuję za tę lekcję, za naukę jaką mi podpowiedzialaś

  8. Piękne świadectwo. Ja też często odmawiam różaniec na palcach przy zmywaniu, sprzataniu. Teraz odmawiam 3 Nowennę w intencji pokoju na świecie.

  9. Kochani serdecznie dziękuję za Wasze słowa. Jest mi niezmiernie miło, i raduje się moje serce, że moje skromne spostrzeżenia komuś pomogły. Chwała Maryi i Jezusowi za wszelkie dzieła jakie dokonują się za pośrednictwem tej nowenny. Wiem, że świadectwa tutaj zostawiane pomagają i podbudowują, sama czytam je regularnie. 🙂 Bo cóż my możemy dać Królowej Pełnej Miłości.? Rozpowszechniajmy Różaniec i nasze małe wielkie cuda, które się dzięki niemu dzieją. 🙂 Pozdrawiam i obiecuję modlitwę w Waszych intencjach.

A Ty co o tym myślisz? Napisz!