Basia: Nazwałam ja swoją Najważniejszą Matką

Świadectwo o mojej modlitwie różańcowej będzie bardzo smutne ale najprawdziwsze bo prosto serca . To o co prosiłam Maryję otrzymałam i nie bedę się powtarzać że warto się modlić tą Nowenną Pompejańską . Nowennę rozpoczęłam 13 maja w nocy ok 22 a skończyłam 5 lipca dotyczyła on a mojego powrotu do zdrowia i uzdrowienia moich ran sercowych które postały w wyniku niespełnionej wielkiej miłości do mężczyzny . Historia mojej miłosci jest długa i nie będę się rozpisywać długo . Mogę powiedzieć tylko tyle że mężczyzna który mial ożenić się ze mną wybrałl inną ożenił się z nią ze względu na dziecko bo rodzina mu kazałaaby tak zrobił gdyż tamta była wciąży i zrobiłby wstyd rodzinie.Wcale się nie kochali to jest jeden z tych przypadków gdzie ktoś się żeni bo ”MUSI” bierze ślub bo tak trzeba . Najsmieszniejsze było to ze rok po ślubie zaczeli się zdradzać i robią to do dziś. A ja zostalam sama w życiu pozbawiona domu rodzina samiutka na całe życie… z tą miłością . Kobieta która wyszła za mąż za mojego Jacka uwiodła go nabrała go na dziecko bo podobał się jej i był na wysokim stanowisku wykorzystała moją chwilową nieobecność. Doznalam takiej krzywdy że przypłaciłam to zdrowiem . Ta kobieta mnie załamała tak jej nienawidzilam nie mogłam żyć bylam w okropnym stanie po tym co mi zrobili . Wyobrażcie sobie jak się czuła byłam w szoku w takiej agoni ze myślałam że umrę. Taki stan trwał kilka lat .nie umialam się z tym pogodzic bo miłość była tak wielka chcialam się jej wyrzec wydrzeć z serca ale nie umialam.Zapominalam ale znów do mnie ten ból wracał czułam taki strach taką porażkę przegraną po której nie ma sensu dalej żyć bo po co skoro to co bylo mi przeznaczone się nigdy nie spełni . To co miało być, na co czekałam nigdy już nie będzie miało miejsca. To cierpienie zbliżyło ,mnie do Boga do różańca i do Maryji . Wiele razy prosiłam Matkę Bożą na kolanach aby uzdrowiła to moje cierpienie i ten ból . Wiele razy czułam jak Maryja ociera moje łzy i tuli mnie do matczynego serca ze swoją łaską najdoskonalszego ze wszystkich Matek pocieszenia . Nazwałam ja swoją Najważniejszą Matką bo od mojej rodzonej matki taiej czulości i pocieszenia nie doznałam. Wtedy gdy najbardziej potrzebowałam pomocy była tylko Ona niewidzialna postać z nieba.

nowenna-pompejanska-cd-mp3-pompejanska+streeam

111 myśli na temat „Basia: Nazwałam ja swoją Najważniejszą Matką

  1. Maryja nie da CIĘ skrzywdzić Basiu nikomu tam gdzie jest zło niesprawiedliwość i łzy jest jeszcze dobro i pocieszenie dlatego w naszej bezradności i beznadzieji jest Maryja najdoskonalsza Matka która umie pocieszyć zaradzić i przytulić . Bardzo Ci Basiu współczuję tego co przeżyłaś ale Maryja nieda Cię skrzywdzić gdyż w niej masz ratunek siłę i moc do działania. dzięki Ci za wspaniałe świadectwo o Tej którą 15 sierpnia będziemy czcić jako Wniebowziętą z ciałem i duszą .

  2. Smutne to co piszesz, i przykro jest, kiedy się czyta jak ludzi dosięga zło niezawinione i skutki decyzji innych ludzi ranią Twoje serce. Ale wierzę, że właśnie w ramionach Jezusa i u kolan Najświętszej znajdziesz ukojenie 😉 Heh, kiedy czytałam Twoje świadectwo pierwsza myśl „Bo w ogniu doświadcza się złoto, a ludzi miłych Bogu – w piecu utrapienia „. trzymaj się i pamiętaj, że Bóg Cię kocha. I idzie przed Tobą 😉

    • Wiem o tym ze przymus jest przeszkodą która jest podstawą do stwierdzenia nieważności małzeństwa gdyż jestem prawnikiem i znam prawo ale Nikita ja nie mogłabym tego zrobić ze wzgledu n adobro Jego dzieci czyli nie byłabym wstanie rozbić rodziny .

    • Moim zdaniem, Basiu za bardzo usprawiedliwiasz narzeczonego. Dorosły mężczyzna nie jest torebką cukru, czy mąki, która musi stać na półce bo ją tam postawią. Wybrał inna kobietę nie ciebie, ale do ślubu nikt go „karabinem” nie popędzał. Dziękuj lepiej Matce Pompejańskiej, ze to nie ciebie zdradzał po ślubie jak tamtą kobietę. Mężczyzna jak kocha kobietę całym sercem to mimo przeszkód żeni się z nią. Niech ci lepiej” łuski z oczu opadną „i teraz popatrz na swoje życie trzeźwym okiem. Dosyć tej bezdennej rozpaczy. Odmawiaj Nowennę w podzięce Maryji, ze ciebie ominął los małżeństwa z takim typkiem. Proś Mateńkę o ochronę i postawienie na twej drodze naprawdę wartościowego człowieka . Ja ci tego życzę z całego serca. Niech ci sie rychło spełni wszystko co najlepsze od najukochańszej mamy!

      • W 100 % zgadzam się z opinią Czesi… mimo ze jestem facetem żonatym to wiem doskonale że w prawdziwej miłości nie ma miejsca na zdrady , nieufność i brak szacunku… w prawdziwej miłości czlowiek się doskonali i głęboko przeżywa każdą drobną sprzeczkę myśląc tylko o tym aby pojednać się na nowo… módl się o prawdziwą miłość która bedzie przede wszystkim odwzajemniona… pozdrawiam Cię serdecznie:-)

        • MICHAEL ja juz poprostu nie wierzę w uczucie i miłość po tym co mnie spotkał mój ból i cierpienie zabiło wizję jakiejkolwiek miłości i poprostu nie wierzę że jeszcze kogoś spotkam skoro na swiecie dzieja się takie paskudne i ochydne rzeczy i takie kobiety które odbieraja innym meżczyzn zasługuja na potępienie mają taka małą wyobraznię są takie bezszczelne płytkie i głupie

          • Pamietaj nadzieja umiera ostatnia …czasami coś przekreślasz a w najmniej oczekiwanym momencie diametralnie zmienia się twoje życie pod warunkiem że wierzysz i ufasz Panu… znam pare osób z podobnymi problemami co ty które nie widzialy sensu zycia itd dzisiaj są w szczęśliwych Związkach i małżeństwach… tak jak tutaj Józef podkreślił gdyby cię naprawde kochał nie zdradził by cię brnął by przez życie z tobą a gadka typu:koch cię ale Muszę ożenić się z inną tylko podkresla jego cynizm i niedojrzalość do prawdziwego zwiazku, , małżeństwa i rodzicielstwa… a sama widzisz jak wyglada jego zwiazek obecnie a kto w tym wszystkim najbardziej traci? Dziecko ! Które niczemu nie jest winne a wychowują go osoby bez wzajemnej miłości będące z sobą z przymusu lub przyzwyczajenia… zastanów się czy chciałabyś takiej miłości w ktorej jesteś tylko przedmiotem w oczach męża do zaspokajania potrzeb i opieki nad dzieckiem? Dziecko to najwiekszy skarb i tylko patrząc i będąc w opiece kochających się rodzicow i wierzących w Boga stanie się solą tej ziemi i pociechą i dumą dla rodziców i Kochajaceg Boga…

            • Michael a skoro mnie nie kochał tylko tamtą to dlaczego potem jej nie chciał a ona Jego to między nimi tez nie było miłosci i tu nie zgadzam się ze mnie nie kochał podkreślam że on ago omamiła zmanipulowała a potem jeszcze rodzina która kazałamu się żenić czyz uważasz że takie rzeczy się nie dzieją żeto takie współczesne mezalianse a inni cierpią przez nich i mają zniszczone życie jak ja mam kochac teraz innego jak byłam przekonana ze to jest moje przeznaczenie i tak wielkiej miłości nieda się poprostu tak zapomnieć i wydrzeć z serca nie umiem tego wytłumaczyć ale tak było żejestem poprostu ofiara tej kobiety która bezkarnie teraz zdradza go i to miała byc miłość jej do niego i to jest wwytłumaczenie ze on ją kochał chyba nie . Ta kobieta jeszce wychowuje młodzież gdyż jest nauczycielką i jaki daje przykład nawet miała romans ze swoim uczniem . Wiem tylko jedno że to niesprawiedliwe i ze nie tak powinno być żeby ktoś niszczył moje życie i przyszłosć

            • Te wszystkie zdrady, to takie połechtanie po mózgu, że w oczach kolejnej osoby, która jest bardziej atrakcyjna – pozornie, od naszego partnera jesteśmy bardziej docenione, dowartościowane, słyszymy inny tembr głosu zafascynowanego nami, i w ogóle takie z nas gwiazdy filmowe, żyjemy wg nie sloganowego scenariusza, albo właśnie wg takiego, jak Kopciuszek, jak z bajki, niewiarygodnego, upojeni tym łechtaniem po mózgu, nawet bez alkoholu, albo dla wzmocnienia idąc w koszty z alkoholem, prezentami i fizycznym najpierw wysiłkiem, a potem odprężeniem. Ale niestety nienasycenie wraca jak bumerang, dochodzi znudzenie i wymyślanie kolejnych atrakcji, czyli brnięcie w kłopoty finansowe, zdrowotne, nie mówiąc już o zagłuszaniu swojego sumienia, zaśmiecaniu go grzechem, pogrążaniu się w kłopotach bez wyjścia. Nie doszłoby do tego wszystkiego, gdyby Jezus był cały czas naszym drogowskazem. W życiu nie brakuje ciężkich chwil, ale samemu pakować się w kłopoty bez wyjścia, w zacieśnianiu pętli na swojej szyi – to przecież głupota. Chciało się mocnych wrażeń ? – no to ma się najczęściej kłopoty z których ciężko czasem wyjść, szczególnie gdy się szło przez życie bez Boga, bo było łatwo, teraz Bóg ma nam pomóc, gdy jest nam ciężko, a w imię czego, to taki jest obowiązek Boży, żeby nas wyciągnąć z każdych kłopotów. A może nie dlatego, że Bóg chce nam odpłacić pięknym za nadobne, ale po to by do nas dotrzeć głębiej, żebyśmy do życia bez Boga już nie wracali, byśmy sobie uświadomili, że możemy pisać scenariusz życia, ale oddalając się od Ojca i sprzeniewierzając się Bożym zasadom możemy eksperymentować, ale na własny rachunek i musimy przejść szkołę życia, które nieraz da nam popalić, a gdy mamy już dosyć wrażeń, to chcąc być z powrotem przygarniętym, przytulonym przez Ojca, przyjąć Jego zasady. I tylko do nas należy decyzja, czy się na to zdecydujemy, czy nie. Bóg cierpliwy jest i łaskawy, ale każdy z nas dochodzi do prawd wiary w swoim tempie i z różną wolą i gorliwością, niektórzy odrzucają modlitwę i droga tych właśnie, w moim odczuciu, jest jeszcze dalsza, chociaż może Ci co się dużo mozolą i pozornie nie widać efektów, są na bieżąco wynagradzani i na dodatek ich nagroda w Niebie będzie jeszcze większa, ale kto by tam marnował tak krótkie życie dla spraw nieprzyziemnych ?

            • Wiesz czytając twoje odpowiedzi muszę stwierdzić że nie jest w stanie ci nikt pomoc tak po ludzku… żadna pociecha , zaden argument gdyż jesteś tak ślepo zakochana i zarazem zaslepiona nienawiścią do tej kobiety że w twoich oczach ten mezczyzna jest czysty jak łza jest ofiarą tej bazdusznej kobiety która go upila omaniła a on cały czas cię bardzo kochał nawet będąc z nią w łóżku… mam nadzieje ze kiedyś zrozumiesz w jakim położeniu jesteś i jak patrząc z boku wyglada twoja sytuacja …

            • Basia masz rację, ja rozumiem twoją złość, żal, masz do niej prawo, straciłaś to co kochałaś, tylko nie tkwij w tym w nieskończoność, kiedyś trzeba się podnieś i iść dalej mimo to. Jak chcesz się wykrzyczeć tutaj to proszę bardzo, ja tak zrobiłam i trochę pomogło.

          • A modlisz się, by w świecie nie było rozpasania seksualnego, wczesnej inicjacji seksualnej, pornografii, zdrad małżeńskich, nawet pozornie niewinnych flirtów od których już tylko krok do eksperymentów i do siania zgorszenia wśród znajomych, do kabaretowego używania sobie i kpienia z wierności małżeńskiej i drwienia z prawd wiary i kościoła, do gwałtów, pijaństwa i tego wszystkiego co ludzi pozbawia godności. Powiecie może, każdy wiek ma swoje prawa, teraz tak mówisz, a swoje przeżyłaś, Magdalena mogła być święta, ale jest bogata w doświadczenie i jej łatwo się zachowywać jak pies ogrodnika, że sama nie weźmie i innemu będzie odradzać wstępowanie na drogę grzechu. To prawda, z wiekiem na wiele spraw patrzy się z innej perspektywy, ale jest jeden mankament, że czasu się nie cofnie i nie zawsze pewne przeżycia są człowiekowi potrzebne. Można by było wiele błędów uniknąć, ale to jest kwestia zawierzenia w doświadczenie starszych, a niestety grzeszna pokusa przeżycia spraw na własnej skórze, czasem bierze górę. To jest tęsknota i zazdrość za przeżyciami na miarę tych z filmów i książek. I guzik nas to obchodzi, że większość jest pouczająca, że miłe złego początki, a finał bywa fatalny i często katastrofalny. My mamy tyle siły i animuszu, że wydaje się nam, że wszystkie trudności nas ominą i zawsze będzie happy end. Nie mamy czasu się konsultować z Bogiem, bo wszystko idzie nam jak z płatka, aż do jakiegoś momentu. Także, uważam, że lepiej konsultować się z Bogiem na bieżąco, jeśli błądzić, to na chwilę i z rozeznaniem właściwego kierunku podążania, by nie zapuścić się za daleko, a najlepiej wcale nie kosztować zakazanego jabłka, zawierzyć historiom ludzi poszukujących Boga i z możliwością znalezienia go za młodu i wystrzegania się zasadzek, być szczęśliwym pozostając przy wartościach o których mówił Jezus Chrystus, czyli niekoniecznie będąc bogatym materialnie lecz bogatym w wierze – to jest lek na całe zło i w wierze odnajdujmy ukojenie, scenariusz jest niespodzianką Nieba, a my dajmy się poprowadzić zgodnie z wolą Bożą i na Bożą chwałę, każdy na swój sposób bez zazdrosnego oglądania się na innych – wszyscy w oczach Boga jesteśmy równi i jednakowo wartościowi – proporcjonalnie do pokładanych w nas nadziei, także modlitw za nas samych, nas wszystkich.

            • JOANNO my nie odpowiadamy za grzechy innych, piszesz tak jak by basia była sama sobie winna temu bo się nie modliła za to żeby na świecie nie było rozpasania seksualnego, wczesnej inicjacji seksualnej, pornografii, zdrad małżeńskich, nawet pozornie niewinnych flirtów od których już tylko krok do eksperymentów i do siania zgorszenia wśród znajomych, do kabaretowego używania sobie i kpienia z wierności małżeńskiej i drwienia z prawd wiary i kościoła, do gwałtów, pijaństwa i tego wszystkiego co ludzi pozbawia godności. Nie zwalaj odpowiedzialności za całe zło na jednego człowieka.

            • Pytam tylko, czy ludzie modlą się ogólnie za całą ludzkość, żeby takich rzeczy nie było ? To pytanie kieruję do każdego z nas, byśmy sobie uświadomili, że odpowiedzialność za to co spotykamy w świecie jest brakiem pragnienia w odniesieniu nie tylko do jednej – naszej osoby, ale do każdego człowieka – dziecka Bożego. Skoro nie wszyscy są wierzący i modlący się, osłabiają w ten sposób nadejście Pana Jezusa, by że tak powiem, mógł nam miłościwie panować, nie musząc nikogo strącać do piekła. To tak jak w przypadku rodzica wychowującego dziecko, nie wolno nam tracić nadziei, że ponosząc trudy wychowawcze znajdziemy swoją pracą i modlitwą sposób na to by nasze dziecko, siostra, brat wyszedł z kłopotów, niezależnie od wkładu w nasz wysiłek i poświęcony czas, nam nie wolno tracić wiary, tylko to pragnienie – uczynienia świata lepszym – w kategorii oceny przez Boga – powinno nam przyświecać i być celem nadrzędnym, to tak ogólnie dla ludzi, którzy już nie widzą sensu w swym życiu, niech go dostrzegą w życiu dla innych.

            • Nie ma czegoś takiego jak miłość! Ludzie zdradzają siebie nawzajem od początku świata. Tak było jest i będzie nawet jakby pornografia nie istniała lub inne formy rozrywki seksualnej.

            • Na jakiej podstawie twierdzisz, że nie ma czegoś takiego jak miłość? Bo ty jej do tej pory nie zaznałeś…..pośród pań z półświatka , na pewno miłości nie znajdziesz. Są pary, które przeszły razem przez trudy życia i nie zdradzały się. Tam gdzie nie ma miejsca dla Boga tam jest jak jest.

            • i tam gdzie był Bóg były zdrady. Tu już nie ma znaczenia czy para jest wierząca czy nie bo miłość nie istnieje. Nie mówię tego tylko z własnego doświadczenia ale również z obserwacji.Baby co wierzą w tą durną miłość później cierpią.

    • Ej! A co WY z tą nieznajomą 🙂 ? To nie ja. Ja tam nie mam takich problemów. Szczerze współczuję Basi. A osobiście uważam, ze nie wolno aż tak bardzo uzależniać swojego zzycia i siebie od drugiej osoby, aby jej zniknięcie ewentualne nie stało się tragedią zyciową. Tak wiem. Zaraz mi napiszecie, ze widocznie nigdy nie kochałam i nie wiem o co chodzi. Wiem o co chodzi. Dlatego Wam piszę, ze sensem i celem istnienia jest Bog, a nie drugi człowiek. Jezus Chryztus mówi, ze od każdego człowieka spotka was przykość, każdy człowiek Was zdradzi w jakims tam sensie, a tylko On jest ZAWSZE WIERNY. Wierzcie lub nie wierzcie. Oczywiście, ze lepiej być z kimś, mieć rodzinę niż życ samemu. Tyle, ze NIE WOLNO znarnować sobie zycia z powodu drugiego człoweika. Bo ktoś nas nie chial. Spoko. Niech idzie. Jego strata. „PRAWDZIWĄ MIŁOŚĆ DAJE TYLKO BOG”. I wszystko jedno czy w swojej osobie, czy w osobie męża/zony, ale modlić się o to trzeba.

      • Zgadzam sie z tobą. ŻADEN człowiek, nie powinien byc wyżej niż Bóg. A w momencie, kiedy mówimy, że zycia sobie bez tej drugiej osoby nie wyobrażamy, tak właśnie jest, bo w naszym życiu nie może zabraknąc tylko Boga, inni ludzie powinni nas tylko wspomagac na drodze do niego.

  3. Stwierdzam, że ten Jacek to też niezle ziółko. Gdyby Cię naprawdę kochał nie rzuciłby Cię dla pierwszej, lepszej. Nie wiem czemu kobiety są tak głupiutkie i winią inną kobietę za rozpad związku. Jak facet kocha to inną babę przegoni. Taka prawda.

  4. Czy warto płakac za kimś kto juz przed ślubem nie był ci wierny ? Obwiniasz ją a dlaczego nie jego .Po tym co napisałas to on ma zły charakter .Ciesz sie ze Bóg czuwał nad Tobą i nie dał Ci go za męża .Pewnie było by z wami tak jak z jego małzenstwem .Ty będziesz jeszcze szcześliwa .Bądz cierpliwa.

    • Krysia jego też obwiniam ale ona jest takim typem kobiety która zrobi wszystko jak ktoś się jej spodoba romansowała nawet z człowiekiem którego uczyła wiem o tym bo było bardzo głośno o niej jak jest dlatego mam jej za złe że to mi zrobiła a on również przystojniak podobał sie kobietom a one jemu dlatego z’nimi romansował . Mamusia mu tak kazała się żenić znana we wsi ”świątobliwa” kobieta której synuś zrobiłby wstyd i nie pasowałoby dlatego kazała się im żenić chociaż mógł tego nie robić bo ona mogła zostac z dzieckiem sama i jeszcze znalazłaby sobie kogoś , gdyż po ślubie spotykała się z innym i z nim romansowała czego nawet nie ukrywała . Sprawa dla mnie jest tak trudna bo kochaliśmy się ale On przez tą wredną babę zrobił błąd przez ja tak cierpię ale i oni unieszczęsliwili się .Bardzo wdzięczna jestem Wam za wpisy i czytanie mojego świadectwa i prosze o modlitwę.

      • Basiu, sama sobie zaprzeczasz. Napisałaś, że bardzo się kochaliście, a za chwilę, że flirtował z innymi, bo one mu się podobały i wiedział, że jest przystojniakiem. Coś tu się nie zgadza. Jak się kocha, to nie widzi się świata poza tą osoba i nie trzeba z nikim flirtować. Nie czuje się takiej potrzeby.
        Przejrzyj na oczy. Nienawiść do niczego dobrego Cię nie zaprowadzi. On nie był taki wspaniały, jak go widzisz i opisujesz. Zejdź na ziemię i zacznij żyć, bo naprawdę szkoda czasu na rozpamiętywanie i nienawiść. Powodzenia

        • Dokładnie, moim zdaniem powinnaś się cieszyć, że z nim nie jesteś. Skoro będąc z Tobą (i podobno Ciebie kochając) „zrobił” dziecko innej, po ślubie też zalicza kobiety to myślisz, że będąc w małżeństwie z Tobą byłby Ci wierny? Wątpię. I co, odpowiadałoby Ci takie życie? Nie zwalaj winy tylko na tamtą kobietę, do tanga trzeba dwojga, żadne omamienie, zmanipulowanie go nie tłumaczy.

          • Nikita sama już nie wiem co mam myśleć ale przeżyłam swoje i myślałam że umrę z tego powodu a na dodatek jeszcze przez niego odeszłam z dobrej pracy którą miałam zagwarantowaną chyba do emerytury czyli przeżyłałam dwie straty i odtąd moje życie wygląda poprostu do d…

            • Ja myślę, że ty tej kobiety nie powinnaś nienawidziec, ale jej serdecznie podziękowac, bo mogłabyś byc na jej miejscu. Wiem, każda zdrada boli i rozwala nam życie, ale pomyśl, co byś zrobiła, gdybyście byli małżeństwem i mieli dziecko? …

            • Wiesz co, Baska…jestes po prostu męcząca. Idź do lekarza psychiatry niech ci odpowiednie leki przepisze. Nie zamęczaj ludzi na forum, bo ewidentnie można wyczuć, ze z tobą jest coś nie tak.Masz chora psychikę. Powodzenia w leczeniu!

            • To Ty się wybierz do psychiatry bo z Tobą coś nie tak. Ubzdurałaś sobie, że jesteś tak ważną osobą, która prowadzi tak interesujące rozmowy telefoniczne, które trzeba podsłuchiwać…

            • Droga Czesiu a to się odezwałaś dzięki czy zaradę z której jednak nie skorzystam ja tylko napisałam świadectwo o NP i nie miałam na celu nikogo zamęczać bo kazdy zabiera głos w dyskusji z włąsnej woli a jezeli Ciebie to męczy to najlepiej jak wogóle nie będziesz czytac swiadectw skoro się nimi irytujesz marnujesz tylko czas

  5. Żenujące są te pocieszenia- będziesz szczęśliwa.
    Heh, bądź cierpliwa Basiu, po 60- tce poznasz kogoś i założysz rodzinę, urodzisz dzieci itd. itd.

    • Posłuchaj Basia, tyle osób próbuje ci delikatnie uzmysłowić, że ten twój Jacuś to po prostu drań!. Jesteś tak rozgoryczona, to rozumiem, ale na Jacusiu świat się nie kończy. Zniszczysz sobie zdrowie, a jak spotkasz miłość prawdziwą, to ją przeoczysz. Nie napisałam, żeby ci dopiec, bo sama przeszłam zawód miłosny, kupę lat temu. Latami rany sie nie mogły zagoić. Straciłam zdrowie. Dzisiaj mi nikt tego nie wróci i moge tylko żałować swojej głupoty. Jestem dla ciebie Barbara być może za szorstka, ale to dla twojego zdrowia tak napisałam i dla twojego dobra. Znajdz sobie Basia jakaś pasje, zajmnij sie czymś, poszukaj pracy aby iśc między ludzi i jak najmniej rozpamietywać. Powodzenia, i rózanca z rąk nie wypuszczaj. Nowenna Pompejańska to potężna modlitwa. NA PEWNO NIE BEDZIESZ CAŁE ZYCIE CIERPIAŁA !

  6. Basiu , nienawiść jak i miłość wracają . Niekoniecznie pod postacią tych samych ludzi , ale wracają . Piszesz , że on był przeznaczony dla Ciebie . Myślę , że nie był . Piszesz , że po roku zaczęli się zdradzać , ale on jej nie zdradzał z Toba , tylko z jeszcze inną . Inaczej mówiąc Ty go kochałas , ale on Ciebie nie , tak czy siak byłabyś teraz na miejscu Twojej konkurentki , która myslała , że wygrała los na loterii . Podkreślenie tego losu czyli , wysokie stanowisko etc, jest takie dosyć wymowne . Postrzegam tego Jacka jako pierdółkę i to co podałaś , to bym gościa klasyfikował jako urzędnika , któremu rodzinka załatwiła pracę i dlatego , by nie wypaść źle w towarzystwie to się musiał hajtnąć .Zapewne za kilka lat to wszystko się zmieni . Albo Jacuś stanie się Jackiem , albo będzie rozwód o ile rodzinka na to pozwoli , co też jest bardzo wymowne .
    Wpadła byś w bagno i może lepiej , że stało się tak jak się stało . Myślę , że wszyscy , albo większość na tym forum poczuli gorycz po stracie ukochanej , tak więc osobiście wiem co to ból i wiem , że kilka lat człowiek musi wykreślić z życia . Głowa do góry i będzie dobrze . Całe zycie jeszcze przed Tobą 🙂

    skype Józef Rosemaria

      • Józefie on tez mnie kochał ale napisałam że ze względu na dziecko i swoją pozycję i stanowisko oraz nacisk rodziny się ożenił z nią i jak tu nie nienawidzić kobiety która podstępnie odbiera mi kogoś …

        • A to dziecko to jak jej zrobił? że się tak brzydko zapyta. Upiła go? Zmusiła? Jak był nieprzytomny? Jaki podstęp zastosowała?

          • lulu tak się głupio pytasz a skad wiesz że tak włąśnie nie było gdyż sa takie kobiety podsyępne które jak im się ktoś spodoba i jeszcze ma wysoką pozycję społeczną to potrafia zrobić wszystko przecież nie jestęś dzieckiem i wiesz doskonale że niektóre tak robią

            • basiu, to niech sobie ten Jacek (czy jak mu tam) sprawdzi czy to oby na pewno jego dziecko 🙂 . Skoro ona taka przebiega, to może go złapała na nie jego dziecko 🙂 ?

            • nieznajoma wszystko możliwe że tak było i rzeczywiście masz rację że tylko Bóg nas nigdy nie zdradzi i tylko Nim można polegać i teraz tylko Bóg się dla mnie liczy więc o nim tylko myślę

            • „ale ślub był, więc co za różnica” No jak to co? Własnie ze różnica. Jeśli powiedziała mu ze to jego a nie jego, to to kłamstwo jest podstawą do unieważnienia tego ślubu! Wiem, bo taki przykład miałam u dalekiego wuja!
              To jest kłamstwo na którym chce sie budować małżenstwo.

        • Basiu ” nie rozwiąże problemu umysł , który go stworzył ” Widac wyraźnie , że nienawidzisz tej dziewczyny . Być może są to jakieś sprawy zaszłe z lat wcześniejszych , sama wiesz najlepiej , kiedy Ci ona zaszła za skórę . To co mogę o Tobie powiedzieć , to widać , że jesteś osobą silną , ale wpadłaś w sidła Jacusia . Usprawiedliwienie jego , że on niewinny , że to ona wszystko zrobiła nie działa na mnie , jak również na pozostałych tutaj wypowiadających się płci męskiej . Nie chcesz jednak uznać naszego zdania , że Jacek to nadal Jacuś i żaden z nas tutaj , gdyby kochał , to tak by nie postąpił .

          Problem polega Twój na tym , że Ty go kochasz , ale podświadomie zdajesz sobie sprawę , że on Ciebie nie kochał . Nie chcesz tego jednak dopuścić do głosu , bo ” na szczęście ” znalazłaś winną tego wszystkiego i cała Twoja złość poszła na nią . Suka jedna porwała Ci schabowego z przed nosa . Problem tylko , że w nim było więcej kości niż mięsa i teraz jej kość stanęła w gardle . Jak widać jakaś sprawiedliwość na tym świecie jest .

          Dlatego Ci napisałem wcześniej , że miłość i nienawiść wracają . Postaraj się jej wybaczyć a przynajmniej spróbuj zagłuszyć ból do Jacusia , bo on tego nie jest wart . Napewno nie teraz . Może za jakiś czas gdy otworzy oczy , zobaczy swoje błędy to stanie się człowiekiem wartościowym , ale przy takiej żonie to może być problem .
          Swoją nienawiścią niewiele osiągniesz , ale za to możesz dostać kiedyś rykoszetem . dlatego dobrze że się tutaj otworzyłaś i wyrzuciłaś to z siebie . Na Twoim miejscu poszukałbym sobie na internecie jakiejś modlitwy o uwolnienie , gdyby któraś Cię nie przekonała , to może kolejne , aż do skutku . Powiedzmy do 10 razy 😉 O Jacusiu nie zapomnisz , bo z tego wynika , że gość łazi Ci pod oknami cały czas . Zapewne „szczęśliwa ” małżonka z dzieckiem też jest przez Ciebie widywana , co by tłumaczyło , te kilka lat męczenia się ze swoim problemem . Napewno też dochodzi tu aspekt towarzyski . wszyscy wiedzieli , że byliście razem a tu jakaś lafirynda wyrwała Ci gościa . Napewno jest to upokorzenie , ale kobiety słabe popłaczą a później pogodzą się ze swoją dolą . W Twoim przypadku jest inaczej , dlatego moje stwierdzenie na początku , że jesteś kobietą silną , tyle ,że upokorzoną przez kobietę , która dla Ciebie nie powinna byc konkurencją . Życia nie cofniesz , możesz wyciągnąć tylko wnioski i iść dalej .

            • Józefie to prawda poczułam się taka upokorzona i przegrana to chyba największa porażka jaka mogła mnie spotkać

          • Myślę Basiu że dokladnie przeanalizuj słowa Józefa i innych tutaj zebranych i na spokojnie gdy emocje troszkę bardziej opadną postaraj się wszystko układać … wiem powiesz łatwo wam mówić… ale nic łatwo nie przychodzi zwlaszcza jezeli chodzi o wartościowe sprawy…

            • MICHAEL moje emocje opadaja juz kilka lat z tego mimo wszystko dzięki Ci za przeczytanie mojego świadectwo i za fatygę w udzielaniu rad wiem że pwinnam zapomnieć o nim

      • Ty lulu jesteś zgorzkniała. Na ONECIE podyskutuj! Chyba na niewłasciwą stronę weszłaś, a twoje rady rozmijaja sie ze szczeroscią do osoby pokrzywdzonej. Niestety! Nie wierze, ze Basi szczerze współczuwasz…..Swoje uwagi na mój temat dla siebie zachowaj! Moją córką mogłabyś być…trochę szacunku, drogie dziecko!

  7. Dlaczego mężczyźni robią takie straszne rzeczy? Jak się kogoś kocha to nie sprawia się tej osobie cierpienia. Jak można żyć ze świadomością, że komuś (bliskiemu?) zrobiło się tyle złego? Nie rozumiem tego

    • Gosiaczek dlatego ponieważ nie kochają. W większości mężczyzną zależy na seksie i do tego tylko potrzebują kobiety. Faceci oczekują seksu a kobiety miłości taki jest ten świat. Oczywiście nie wszyscy są wyjątki, podobno, ale takiego to trzeba ze święcą szukać, łatwiej wygrać w totka, większe prawdopodobieństwo, a jak się będzie miało kasę to i więcej mężczyzn się zainteresuje. O początku światem żądzą trzy żywioły, miłość, seks, kasa.

      • Lulu !….za długo przesiadujesz na Onecie. Onet tez prowadzi pewien rozwiązły pan , ktory zaczał sie mocno udzielac na Nowennie Pompejanskiej. Mnie podsłuchuje w telefonach, czyta moją poczte, łazi jak cien za mna. Wysmiewa moje odmawianie Nowenny i tutaj pozwala sobie dawać rady….ba! i jeszcze jaki dowartościowywany jest przez niektóre panie. A tak naprawdę to wilk w owczej skorze……Boże!

  8. Paruzja (ponowne przyjście Jezusa)
    „I ponownie przyjdzie w chwale sądzić żywych i umarłych, a królestwo Jego nie będzie końca.”
    (Credo Nicejskie)
    Zapewne każdy z nas zna dogmatyczną prawdę o paruzji czyli o ponownym przyjściu na ziemię Jezusa Chrystusa. W swoim pierwszym przyjściu Jezus przyszedł jako Dar Boży, umierając na krzyżu dla naszego zbawienia. Jego zadaniem, było również wypełnienie pisma. Jezus powiadał w czasie kazanie na górze: „Nie sądźcie, że przyszedłem znieść Prawo albo Proroków. Nie przyszedłem znieść, ale wypełnić.” (Mt 5,17)
    Drugie przyjście Jezusa, ma być przyjściem w chwale, zarazem ma być osądzeniem ludzi z tego jak odpowiedzieli na dar Boży w Jego pierwszym przyjściu. O ponownym przyjściu Jezusa możemy wprost przeczytać z Dziejów Apostolskich (Dz 1,11). Po wniebowstąpieniu Jezusa aniołowie zapewniają uczniów o Jego powrocie: „Mężowie z Galilei, dlaczego stoicie i wpatrujecie się w niebo? Ten Jezus, wzięty od was do nieba, przyjdzie tak samo, jak widzicie Go wstępującego do nieba.” (Dz 1,11)
    Tęsknota za ponownym przyjściem Jezusa staje się zasadniczym elementem życia każdego chrześcijanina. Człowiek widząc cierpienie na ziemi, pragnie w głębi serca, aby być kochanym, prawdziwie wieczną, bezwarunkową miłością, którą może znaleźć jedynie w Jezusie Chrystusie.
    Ponowne przyjście Pana ma być nagłe i niespodziewane „lecz o dniu owym lub godzinie nikt nie wie, ani aniołowie w niebie, ani Syn, tylko Ojciec” (Mk 13,32). W apokalipsie św. Jana opisane są wprawdzie prodromy paruzji (znaki zapowiadające ponowne przyjście Jezusa) w formie czterej rozpędzonych jeźdzów, trzymających w rękach symboliczne przedmioty oznaczające m.in. wojnę i głód, która ma zapanować podczas końca świata. Ale są to znaki, które występują w każdym stuleciu, co oznacza, że powinniśmy być przygotowani na przyjście Jezusa w każdym wieku.
    Ponowne przyjście Pana nie będzie logicznym następstwem rozwoju duchowego świadomości ludzkiej, która ma dojrzeć do ujrzenia obecności Jezusa wśród nas. Natomiast Jego przyjście będzie jawne, dostrzegalne dla wszystkich, nie będzie trzeba więc gdzieś jechać, aby go zobaczyć i rozpoznać, będzie to oczywiste dla wszystkich.
    My jako chrześcijanie musimy być gotowi przed paruzją. Świat jako całość będzie „uśpiony”, gdy Pan powróci, ale chrześcijanie mają „czuwać” i być gotowi na Jego przyjście. Ta gotowość polega m.in. na ciągłym przebywanie w stanie łaski uświęcającej poprzez przyjmowanie sakramentu Pokuty i Komunii Świętej oraz wiara w zbawczą moc Chrystusa.
    Pismo Święte przestrzega nas, aby nie dowierzać ludziom co do daty ponownego przyjścia Zbawiciela, ponieważ to może doprowadzić do pozbycia się nadziei, sprawiając, że staniemy się obojętni co do paruzji: „To przede wszystkim wiecie, że przyjdą w ostatnich dniach szydercy (…) i będą mówili „Gdzie jest obietnica Jego przyjścia?” (…) Nie zwleka Pan z wypełnieniem obietnicy (…), ale on jest cierpliwy w stosunku do was. Nie chce bowiem niektórych zgubić, ale wszystkich doprowadzić do nawrócenia. (…) Skoro to wszystko w ten sposób ulegnie zagładzie, to jakimi winniście być wy w świętym postępowaniu i pobożności, gdy oczekujecie i staracie się przyspieszyć przyjście dnia Bożego, który sprawi, że niebo zapalone pójdzie na zagładę, a gwiazdy w ogniu się rozsypią.” (czyt. 2 P 3,3-13)
    Bóg już oczyścił raz ziemię z grzechu ludzi podczas potopu i ma ponownie ją oczyścić za pomocą „ognia” w ponownym przyjściu Jezusa. Nie możemy twierdzić, że Bóg zwleka z przyjściem końca świata, ponieważ ten czas ma się nijak co do wieczności.
    Słyszałem, kiedyś ciekawą katechezę, w której prowadzący opisywał człowieka inteligentnego. Człowiek inteligentny to taki, który patrzy w przyszłość. Potrafi zrezygnować z obecnej przyjemności, aby następnego dnia mógł się delektować jeszcze lepszą przyjemnością. Np. nie straci od razu zarobionych pieniędzy, aby kupić trabanta, ale poczeka, uzbiera więcej i kupi lśniącego czerwonego Jaguara. My również powinniśmy podobnie postępować. Nie myślmy o jutrze, o pojutrze, a nawet o tym co będzie za kilka lat, myślmy już w tej chwili o wieczności. Zadaj sobie pytanie „co powinieneś/aś, zmienić w życiu, aby dostać się do królestwa Niebieskiego?” i staraj się to zmienić. Jezus powiadał: „Nie martwcie się o swoje życie, o to, co macie jeść i pić, ani o swoje ciało, czym się macie przyodziać (…)” (czyt. Mt 6,25).

    Autor: Adrian Kalinowski/Trol

  9. A swoją drogą ten Jacek to straszny tchórz, a ty Basiu zasługujesz na odważnego i dorosłego mężczyznę, a nie na takiego który żyje tak jak mu mamusia rozkaże.

        • Aneto ja poprostu nie umiem ani przebaczyć ani być szczęśliwa nigdy nie zapomnę tej kobiecie co mi zrobiła bo mi zniszczyła całe moje zycie i całą przyszłość przez nia nie założę nigdy rodziny ani nie będę miała dzieci i domu

          • Możesz więc cała należeć do Boga – może taka jest Jego wola – różne są koleje losu i różne genezy powołania, chodzi tylko o to żeby iść drogą – która Panu się będzie podobała, oddaj swój los w ręce Boga, pozwól sobą pokierować, stłum w sobie uczucia, które nie mogą podobać się Bogu, wtedy zaznasz łaski i doświadczysz cudów, ale nie Ty o tym zadecydujesz, bo nie jesteś Bogiem i dobrze, nie musisz się wysilać, żeby myśleć, daj pomyśleć za siebie Bogu i pozwól się Jemu sterować, w echu dobrych ludzkich rad, które mają Ci pomóc zagłuszyć te złe podszepty. Jak widzisz dotąd nie zaznałaś ulgi w tym rozgrzebywaniu i ciągłym podsycaniu nienawiści więc przyjmij z pokorą swą krzywdę i oddaj się w ręce Boga poprzestając na modlitwie za umiejętność życia zgodnie z wolą Boga. Ze swej strony obiecuję pomoc modlitewną, bo tylko taką jeszcze Ci mogę zaproponować.

            • jak czytam „stłum uczucia” to krew się we mnie gotuje ze złości, ja się boję ludzi którzy tłumią w sobie uczucia

            • Nie udzielaj juz rad Lulu, bo dolewasz oliwy do ognia….i zdajesz sobie z tego doskonale sprawe!…Robisz to celowo Basi, w najgorszym wydaniu, nikt nie jest tutaj taki jak ty! Siejesz zamęt i zło!

            • A dlaczego ona ma tłumić swoje pragnienia? Czy to, że nie udało się jej z tym facetem, oznacza, jakoby tego, ze małżeństwo nie jest jej powołaniem? Bo nie wyszło jej z kimś tam…To znaczy tyle tylko, że została oszukana i zawiedziona. Jak wielu ludzi, który czekają na miłość. Skoro w sercu odczuwa pragnienie założenia rodziny i posiadania dzieci, to znaczy, że jest to jej powołanie. I pragnienia od Boga. A Ty każesz jej Joanno, by działa wbrew swojej własnej naturze, uczuciom. Złe pojmujesz pojęcie woli Bożej i powołania. Złe są być może pragnienie zemsty, żal i gniew, ale nie każdy żal i złość, ona musi i ma prawo przeboleć swoje zranienie, poczucie krzywdy doznane ze strony tego człowieka. A Ty już sugerujesz jej, że powinna myśleć nie wiem o czym, o zakonie…Czyli każda zawiedziona kobieta i każdy oszukany mężczyzna są automatycznie z góry powołani do życia w kapłaństwie lub zakonie, tylko jeszcze o tym nie wiedzą, idąc takim torem myślenia? Ona chyba sama dobrze wie, co czuje…Właśnie to jest niewłaściwe zrozumienie moim zdaniem pojęcia woli Bożej, które niestety wielu ludzi wierzących często sprowadza na manowce. To tak jakbyś jej zasugerowała, idź do zakonu , bo to znaczy, ze nikogo już nie poznasz, więc to znaczy, że…Nie, to nic nie znaczy takiego. Tylko tyle, że trafiła na nieodpowiedniego mężczyznę.

            • lulu chyba mam już dość tych wszystkich chłopów nie umiałabym już chyba kochac innego nie wiem czy to strach czy obojętność wiem tylko ze straciłam tylko dochodząc do siebie moją młodość która odwzajemniła mi się tylko bólem i rozpaczą a powinna byc przeciez wspaniała

            • Basiu czuje podobnie, chociaż to nie przez zawód miłosny, ale mogę powiedzieć to samo, mam dość tych wszystkich chłopów, nie umiem ich kochać, ja wiem że to strach, ja straciłam swoje dzieciństwo i młodość, zeszły tydzień cały przejęczałam i użalałam się, tu na forum też. Teraz widzę że mi to przechodzi przechodzi powoli, czyli trzeba to wszytko przeżyć, żal, złość, smutek, nie udawać że się nic nie stało, a potem to mija. Będę się za ciebie modlić, jak inni tutaj się modlą za mnie. Jeszcze będziemy szczęśliwe, zobaczysz, nie wiem kiedy ale będziemy.

          • Basiu , rozumiem Twój ból ale jak dla mnie przesadzasz z tym swoim „nigdy ”
            Po pierwsze w okolicy oprócz Jacusia napewno jest jeszcze wielu facetów .
            Po drugie , napewno jesteś kobietą atrakcyjną , inaczej Jacuś by się za Tobą nie oglądał
            po trzecie wykształcona , w kierunku prestiżowym
            Po czwarte powinnaś poćwiczyć przed lustrem wybaczanie . Najlepiej od razu . Napisz sobie na kartce i przyklej na lustrze
            „Jacku i zołzo ( użyj imienia ) wybaczam wam
            Jacku i zołzo wybaczcie mi za to co Wam zrobiłam myślą ( zakładam , że łoże madejowe to raczej była rozgrzewka 😉 )
            Jacku i zołzo pragnę was kochać tak jak kocha was Bóg ( uuuuu tu będzie ciężko , ale zobaczysz że dasz radę )
            Dziękuję Bogu że was postawił na mojej drodze , dziękuję że dzięki wam ja również się zmienię .

            i tyle … 🙂 powtarzaj to wiele razy każdego dnia aż do skutku . Twój ból trwa juz lata . Poświęć temu powiedzmy okres trwania jednej nowenny , czyli 9 dni i zobaczysz czy coś się zmieniło .

            ale zanim zaczniesz to odmawiac to najpierw popatrz się na siebie w tym lustrze , podziękuj Bogu , że dzięki niemu jesteś tak wspaniałą osobą i najtrudniejsze spróbuj sie roześmiać , ale nie uśmieszek , tylko prawdziwy śmiech , taki radosny z głębi serca . Może byc ciężko , ale napewno sobie poradzisz 🙂 Jak juz będziesz uśmiechnięta to powtórz te zdania najlepiej patrząc sobie w oczy . Będziesz miała najdoskonalszy obraz swoich uczuc i najlepiej zobaczysz swoje prawdziwe ja .
            Ps . na początek weź lustro , na którym Ci najmniej zależy 😉

            • Józefie dzięki za radę ale do końca życia będę to pamiętała ja umiem się uśmiechać problem tylko jest z tym że strasznie boje się samotności i po tym raczej juz nikogo nie spotkam bo raczej nikt juz nie odbuduje swiata moich uczuć jaki budowałam przez całe życie myśląc o małżeństwie i rodzinie i chyba raczej jest za pózno chyba ze zdarzyłby się prawdziwy cud

            • Może powinnaś pójśc na mszę o uwolnienie i o uzdrowienie. Mnie bardzo pomogły w uwolnieniu się z takiej złej relacji:) chociaż najwięcej dała mi Nowenna w intencji tego chłopaka, o wypełnienie woli Boga w jego zyciu.

            • E.zło jest opętaniem ale i miłość tak samo i nie mamy nato wpływu nie wiem jka się to dzieje

      • Zabić należy w sobie złe uczucia, bo nienawiść jest czymś złym, z tego pożywkę ma … wiadomo kto, niestety zasług – pielęgnując takie uczucia w sobie, nie wzbudzamy u Pana Boga, ani współczucia, bo otrzymujemy dokładnie to, co rozdajemy, albo czym zioniemy.

          • Można być, ale trzeba tą wściekłość w sobie zgłuszyć, trzeba zacząć myśleć o sobie, a nie być uczepionym jak rzep psiego ogona kogoś, kto na naszą miłość nie zasługuje, bo wciąż nas rani, no chyba że jest się sadomasochistą i sprawia nam to przyjemność, ale w takim razie po co te żale ?

            • Basiu jak Ty mogłąś to wszystko przeżyć ja podobnie jak ty bym tego nie zniosła wierzę Ci że ta kobieta Cie skrzywdziła małpa jedna

          • Mój komentarz oczekuje na zatwierdzenie, prawdopodobnie ze względu na wyraz, który jest na indeksie, który pozwoliłam sobie dla porównania użyć

        • Joanna ja przez takie myślenie o mało co w poważną depresje nie wpadłam!!!! Uczucia nie są ani dobre ani złe!!! są moralnie obojętne!!! uczucia są w człowieku pozytywne i negatywne, to jest naturalne, uczucia odchodzą kiedy się wyrażą, kiedy się objawią, wtedy mijają. Człowiek ma prawo być wściekły i zły tak jak ma prawo być radosny i dumny. Jeżeli ktoś narusza zasady to mam prawo być wściekła i to nie jest ani dobre ani złe, normalna reakcja człowieka, który broni swoich praw, jak ktoś nie umie zapanować nad złością i zabija drugiego człowieka to wtedy dopiero jest złe, zły jest czyn a nie uczucie. Jak człowiek tłumi w sobie uczucia i emocje to z czasem wybucha, albo się poważnie fizycznie rozchoruje, albo psychicznie, albo odreaguje na kimś zupełnie niewinnym.
          Bardzo dobrze Basiu, że dajesz sobie prawo do wściekłości na tę lafiryndę i wiesz co, przejdzie ci, jeśli będziesz to w sobie zagłuszać to ci nigdy nie przejdzie.
          Wybaczyć owszem można, ale jak się wybaczy to trzeba mieć co, a żeby mieć co to trzeba nazwać rzeczy po imieniu, Basia mówi że to świństwo, nie sposób się nie wściec kiedy stwierdzam, że ktoś mi robi świństwo, a potem mogę mu przebaczyć. Ważna zasada przy przebaczeniu, ktoś to mi kiedyś powiedział: przebaczyć trzeba zaraz po ty jak ci przejdzie na niego złość. Ale żeby przebaczyć to się trzeba najpierw na kogoś zezłościć.
          Dodam jeszcze, że Bóg się gniewał i wkurzał na ludzi, a Jezus się wkurzył na kupców w świątyni, ups

          • Ty sie lulu lecz! Nie dawaj takich rad Barbarze bo to chore! Dziewczynie potrzeba ukojenia a nie podżegania w rozpaczy…..Opamiętaj sie kobieto lub mam watpliwości czy kobietą jesteś…….Boże! Twoje rady to rady szaleńca !

            • Czesia jest mi bardzo przykro. Oświadczam ci, że nie jestem chora psychicznie, a twoje stwierdzenie Czesławo jest formą przemocy i są krzywdzące dla mnie. Myślę, że uważasz mnie za kogoś kim nie jestem, za jakiegoś gościa z onetu, który cie prześladuje i tylko dlatego ci wybaczam, ale nie masz żadnego prawa rozkazywać mi że ma się leczyć sugerując, że jestem wariatką.

            • lulu nie przejmuj się dzięki Ci za Twoje rady lubie je pisz dalej dzięki również za rady Wszystkim i wysłuchanie mojej Historii którą nosiłam w sercu tyle lat jest mi lżej i dziękuję Wszystkim tu piszącym na mój temat kocham Was Wszystkich i dziękuję za wsparcie

            • Nie mam zamiaru już więcej głosu zabierać w sprawie Basi. Niech dalej uważa Jacusia za nieskazitelnego i ciebie lulu za prawdziwie i uczciwie współczującą osobę.Bardzo mnie zdziwiło, ze to ciebie uważam za gościa z Onetu mnie prześladującego. Lulu, doprawdy, przeceniasz siebie!. Akurat kogoś innego miałam na mysli. Nie będę z tobą wchodzić w szczegóły ale ten pan ma 41 lat i nie tylko mnie podsłuchuje, nie tylko moja pocztę przetrząsa ale innych kobiet też! Człowiek ten ma takie mozliwosci, jest adm. Onetu i nazywa sie Roman Ptak. Poznałam tego pana na kursie komputerowym , który wówczas prowadził, było to u schyłku 2009 roku.. Ja mam obecnie 53 lata i chyba lulu starsza jestem od ciebie.Pozdrawiam cię mimo wszystko. Nie taki mój cel jest wchodzenie na tę stronę. Skupmy sie raczej na modlitwie Nowenny Pompejańskiej!

        • Nie, uczucia nie są po to, by je tłumic, ale po to, aby je przeżyć, one i tak same miną, ale najpierw trzeba pozwolić im się wypalić i nie przerywać naturalnego procesu, bo nie da się i nie można działać wbrew naturze. Ona przecież nie będzie żywiła tych uczuć wobec tego człowieka wiecznie. Uczucia jako uczucia są i będą zawsze, bo taka jest konstrukcja i istota człowieka. I one mijają, tak jak wszystko inne mija.

          • Chyba , że są karmione cały czas , to wtedy moga być z człowiekiem do końca jego dni .
            Naturalnym procesem jest żałoba . Widoczne to jest po każdym pogrzebie . Ale najważniejszym elementem żałoby jest stypa . Czyli usiąść z bliskimi ,powspominać zmarłego , pośmaić się z różnych sytuacji a nie tylko płakać . Płacz jest potrzebny , ale na końcu stypy powinien zapanować spokój . Człowiek powinien się wyciszyc i przyjąć to co się stało . Oczywiście następne dni nie są radosne , smutek wraca , ale już nie jest tak mocny , jak na początku .

            W naszej kulturze stypa jako taka istnieje i powinno się ją zawsze praktykowac . Ma to swoje przełożenie na każdy inny rodzaj cierpienia . Nie tylko utrata bliskiej osoby poprzez śmierć , ale również utrata bliskiej osoby , bo coś się nie ułożyło , coś nie zostało powiedziane , albo wręcz za dużo powiedziane . Dlaczego po śmierci bliskiej osoby żałoba nie trwa tak długo , jak po odejściu żony , dziewczyny , męża , chłopaka ?? KIedy jest najlepszy moment na to by zakończyć żałobę po rozstaniu ??
            Podstawowe pytanie , czy była stypa . Czy spotkałaś -łeś się ze znajomymi , wypiłeś to co przeważnie wypijałeś przez kilka miesięcy , na drugi dzień poczułeś potężny ból głowy , kac gigant i wtedy dotarło do Ciebie – za jakie grzechy ?? Oczywiście w tym momencie ,żadna miłość nie jest tego warta . Po wytrzeźwieniu ból rozłąki , tęsknota wraca , ale ponieważ poziom bólu został podniesiony przez kaca na wyższy poziom , to juz Twój ból za ukochaną-nym jest mniejszy .
            Warunkiem tego jednak jest , by stypa nie odbyła się w samotności , tylko w towarzystwie . Jeśli człowiek samemu zacznie rozbierać na czynniki pierwsze co źle zrobił , albo czy mozna było inaczej to taka stypa będzie się powtarzać bez końca aż człowiek skończy jako alkoholik , tudzież strzęp nerwów . I tu powtórzę ” Nie rozwiąże problemów umysł , który je stworzył ” Albert Einstein .
            Chwała adminowi za to forum 🙂

            skype Józef Rosemaria

  10. Basiu, strasznie idealizujesz swojego byłego narzeczonego. A prawda jest taka, że zranił Ciebie tak samo mocno jak jego obecna żona. Chyba że zdradził Cię raz (wtedy mogę uwierzyć, że ona go zmanipulowała, dodała czegoś czy nie wiem co – zgłupiał na chwilę) ale jeśli Cię zdradzał, to nie ma sensu go idealizować… Bo może się okazać że kochałaś wyobrażenie o Jacku a nie prawdziwego Jacka. Przykro mi że tak piszę, bo i tak wszyscy tu Ci podkreślają, że tak jest… Wydaje mi się, że trzeba prosić Boga o uzdrowienie z tego uczucia, bo hmmm może i Jacek był Ci „przeznaczony” ale słyszałam kiedyś jak x Pawlukiewicz mówił o tym naszym wierzeniu w przeznaczenie. Chodziło mniej więcej o to, że może być tak, że mężczyzna który jest ci przeznaczony tj przy nim Twoja wiara najbardziej będzie wzrastać i razem z nim będziesz szczęśliwie szła do zbawienia ale z różnych powodów można tego „przeznaczonego” nie spotkać. Wtedy dziewczyna nie jest już skazana na samotność bo przegapiła swoje przeznaczenie. Po prostu może spotka kogoś innego, z kim będzie równie szczęśliwa – bo Bóg zawsze ma dla nas wyjścia awaryjne. Bo nas bardzo kocha. On wie, że mamy wolną wolę i chociaż dane rozwiązanie byłoby dla kogoś idealne to wybiera inaczej. Wtedy Bóg pomaga żeby to co się wybrało także prowadziło człowieka do zbawienia.
    Poplątałam trochę, ale chodzi mi o to, że być może rzeczywiście z Jackiem byłabyś na idealnym miejscu, ale on wybrał inaczej i choćby nie wiem co, nie da się tego już cofnąć. Ale fakt, że z nim już sobie życia nie ułożysz, nie znaczy, że któregoś dnia (może jutro, a może za 10 lat) nie spotkasz faceta z którym będzie Ci dobrze iść przez życie. Bóg nie zostawia nas samych… nawet w najgorszych sytuacjach 😉 Mam nadzieję, że któregoś dnia obudzisz się już wolna od tego uczucia które Cię teraz zniewala…

  11. Witam, postanowiłam napisać gdyż spotkało mnie coś podobnego, spotykałam się z kimś, potem okazalo się ze on ma dziecko nieślubne, musiałam zerwać kontakty, bo z kolei moja mama nalegała, nie chciała, żebym była z kimś takim, byłam jeszcze troche młodsza niż teraz (prawie o 10 lat) On od kilku lat nie ma nikogo, ja właściwie też nie, utrzymujemy kontakty, często rozmawiamy. Tamta dziewczyna wyszła za mąż, a my jesteśmy osobno włśnie ze względu na nią, jego dziecko, moich rodziców, zranienia. Jeśli mogę zapytać, co o tym myślicie, może mi to pomoże poradzić sobie z tym. Dziękuję, pozdrawiam.

    • Magdo pierwsza sprawa, to czy on ma ślub kościelny z tamtą kobietą. Jeżeli tak, to sprawa jest raczej oczywista. Jeżeli nie, to szczerze mówiąc nie wiem, czy sa jakieś przeciwwskazania, najlepiej poradzic się zaufanego księdza.

  12. Po co to zaraz wysuwać jakieś takie dziwne wnioski i miesząc komuś, dodatkowo jeszcze dołując. Poza tym ma prawo czuć nawet nienawiść do tego człowieka, bo to jest ludzkie, wiadomo, żeby tym nie żyła już zawsze, ale wiadomo, że to minie, czas leczy rany, ale ma do tego pełne prawo. Jesteśmy ludźmi. Zresztą nie każdy gniew czy złość jest zły. I nie należy nikogo za to też nikogo krytykować, bo jesteśmy ludźmi, a nie drewnianymi marionetkami.

  13. Podpisuję się pod komentarzem lulu, która podeszła do sprawy emocji bardziej filozoficznie, że uczucia są moralnie obojętne, ani dobre ani złe, one są dopóty, dopóki się w nas ludziach nie wypalą. A poza tym człowiekiem jestem i nic co ludzkie nie jest mi obce.

  14. Polecam książkę O. Józefa Witko „Wołaj do Mnie a odpowiem ci” Modlitewnik twojego uzdrowienia. Jeżeli jeszcze mogę polecić inna książkę „Wprowadzenie do modlitwy i adoracji” Anne – Francoise Vater – jak dla mnie rewelacja. Wiele mi wyjaśniła. Z tego co czytam w komentarzach wielu z was wie o modlitwie to co ja odkryłam w tej książce.

  15. Gdyby był ślub to i ja miałabym jasność, bo wiedziałabym, że to nie dla mnie i że nie moge tak zrobić, a ślubu nie było i niby można ale tak nie do końca, bo wiązać się z człowiekiem, który ma dziecko z inną nie jest łatwo, w dodatku moja rodzina jest tak bardzo temu przeciwna, moja mama by pewnie na mój ewentualny ślub nie przyszła. Właśnie dzisiaj jest 4-ty dzień mojej nowenny w intencji tej znajomości, a tu akurat taki temat poruszony na forum.

    • Magdo zasadnicze pytanie czy ty go kochasz i czy on cię kocha, skoro nie ma ślubu to reszta nie ma znaczenia, a rodziny nie słuchaj bo z rodziną się tylko dobrze na zdjęciach wychodzi, co nie znaczy że masz im robić na przekór. Jak to mówił św. Augustyn „Kochaj i rób co chcesz!”

    • Magdo, dziecko uważam nie jest żadną przeszkodą. Skoro ślubu nie było, on od kilku lat jest sam, Ty również to może warto dać sobie szansę. Musisz się tylko zastanowić czy jesteś w stanie zaakceptować fakt, że będziesz zmuszona dzielić się swoim mężczyzną. Wiadomo, że dziecko to obowiązek, wydatki, czas itp. Czy będziesz w stanie to unieść? Jeśli tak, powiem więcej, jeśli będziesz w stanie wspierać go w tym, aby był jak najlepszym ojcem, to nie masz na co czekać. Skoro matka tego dziecka dała sobie szansę i ułożyła życie z kimś, to czemu Wy nie możecie tego zrobić? Będziesz czekać aż minie kolejne 10 lat i będziesz potem żałować, że nie spróbowałaś? Wiem, że cięzko jest wybierać między swoją rodziną a tym kimś, ale to Twoje życie i nie uważam, że robiłabyś coś złego. Każdy zasługuje na drugą szansę. Nikt nie mówi, żebyś od razu brała go za męża, ale spróbować warto, bo inaczej do końca życia będziesz żałować, że posłuchałaś mamusi, zamiast sama zdecydować o swoim życiu. Jeśli się modlisz, to Matka Boża wskaże Ci drogę i pomoże podjąc decyzję.

  16. No. Wszystkiego nie czytałam, ale wystarczająco dużo aby chwycic wątek. O ile dobrze zakumałam, to basia widzi problem jedynie w tym, ze jemu kazano się z tamta babą ożenić 🙂 . Czyli, ze gdyby przyszedł i powiedział, ze „sorry, zrobiłem dziecko innej babie, ale to Ciebie chcę na zonę”, to rozumiem, ze basię by zabolało, ale po jakimś czasie by przeszło i by została jego zoną. Tak? Sorry. Nie rozumiem tego płaczu. Gdyby do mnie przyszedł mój facet i poweidziałby ze zrobił dziecko jakiejs babie, i nawet błagał na kolanach , to i tak nasza relacja juz by nie mogła istnieć. No sory dziewczyny. Niech idzie do niej.

      • Kochani pomóżcie mi gdyż modlę się w pewnej sprawie modlą się księża z pogotowia duchowego i zakonnice i zamiast być dobrze jest nie tak jak chcę a dokłądnie na odwrót już nie mam siły tyle osób prosiłam o pomoc i nawet modlitwa duchownych nie pomaga .

  17. Nieznajoma!!!!!Ratunku!!!!!Wołam STOP WULGARNOŚCI w słowach,ubiorach i czynach!!!!!!Dzieci się nie robi!!!!!!To są LUDZIE,którym rodzice dają Zycie!!!!!!
    Robi się kanapki,prace domowe,porządki,itp.Razi mnie bardzo taki prostacki język.nie obrażaj godności ludzkiej taką obsceną!!!!Bo to przede wszystkim rani i obraźa CZYSTĄ MATKĄ NASZĄ -Maryję DZIEWICĘ,która NIGDY nie skalała się ani jednym złym słowem!!!!!,Ale świętości NIE SZARAGAC!!!!!”(St.Wyspiański ).

    • Łucjo, nieznajoma dosadnie i niestety prawdziwie określiła tym słowem postępowanie niektórych. To nie ona jest wulgarna, ale ci ludzie dla których bliskość i intymność niewiele znaczą, nie zastanawiają się nad swoimi czynami, nie chcą ponosić konsekwencji. cóż, jak to nazwać inaczej?

  18. Moja droga… widzisz on Cię zdradził więc ta miłość była bezwartościowa… zdradził Ciebie teraz zdradzają się nawzajem … po co marnujesz swoje serce dla takiego wolnego ptaka? Wspominasz, żalisz się, płaczesz, cierpisz… jak ktoś może spróbować uwierzyć że jesteś w stanie go pokochać jeśli wciąż żyjesz przeszłością… to nie była miłość bynajmniej z jego strony więc otwórz się by ktoś mógł obdarować Cię tą prawdziwą

  19. Do Łucji
    Zastanawiałam się czy ci odpisać, bo już basia i Ala wszystko to co mogło wydać Ci się niezrozumiałe w moim wpisie Wytłumaczyły Ci. No ale droga Łucjo, widocznie tak już sie przyjęło, ze mnie się tutaj atakuje za wszystko. I to nie ja obrazam godnośc ludzką swoim wpisem. To tacy panowie jak ten Jacuś obrażają godność ludzką. Ba! Nawet dwie godności ludzkie! Tego dziecka. I tej dz\iewczyny którą zdradził.
    A mi akurat nie musisz droga łucjo tłumaczyć co to jest godność człowieka i jaką wartość ma dziecko, Nie sądzę, zeby moja wypowiedz obraziła Maryję, raczej zachowanie jacka. Ale nie mi to oceniać. I nie Tobie łucjo. Bo Ty również nie wiesz co jest dla Maryi obraźliwe. Myślę, ze Ona jest bardziej odporna, niż Ci się to wydaje 🙂 .
    Wszystkiego dobrego łucjo.

  20. Tak mi przykro czytac przez co przeszlas!! Doskonale rozumiem Twoja sytuacje, bo przechodze przez podobne pieklo… Nie moge jednak zmowic jeszcze nowenny za siebie, bo sa inne sprawy, bardziej nagle niz rany mojego serca. Obiecuje, ze bede wspomjnac Cie w moich modlitwach, a ta ohydna rana zagoi sie I nie zatrzyma wiecej w osobistym rozwoju. Pozdrawiam cieplutko.

A Ty co o tym myślisz? Napisz!