Anna: Maryja działa „na wyścigi”

Miałam kiedyś złożyć jedno świadectwo,, ale piszę je w częściach http://pompejanska.rosemaria.pl/2014/02/anna-to-nie-sen/), bo nie da się zamknąć tej historii jedną kropką : ) ) ) Od lutego modliłam się nowenną za kogoś, za kogo modlę się już 20 lat, żeby znalazł miłość dobrą i czystą. Efekty nowenny są piorunujące, bo… już w lutym zaczęła się seria: 1) 2 znajome osoby znalazły miłość – każda dobiega już 40. roku życia (i jak to bywa, starsi przepowiadali im „szczęśliwą samotność” 🙂 Z tego jedna osoba już się zaręczyła. 2) Zaręczyła się inna znajoma, po latach życia na kocią łapę, i niedługo będzie jej ślub. 3) Ożenił się stary przyjaciel, też będący koło 40. Wesele to nie przypominało pogrzebu, a goście szaleli, jak gdyby to był ślub 20-latków.

Wszystko dzieje się w czasie, od lutego do dziś. A to dopiero koniec lipca. Co będzie dalej? :)))) Moi Drodzy, którzy szukacie miłości, ducha nie gaście!

Chcesz widzieć świadectwa nowenny pompejańskiej na Facebooku?
To proste – kliknij na >>POLUB >>

78 myśli na temat „Anna: Maryja działa „na wyścigi”

  1. Anno piękne i budujące świadectwo. Ja tez jestem w wieku 40 lat i ciągle czekam na miłość. Czekam i modle się … Dziękuję za Twoje świadectwo.

  2. Super! Budujace swiadctwo…daje duzo wiary 😉 ja jestem po 30 r.z. modle sie na NP od sierpnia zaszlego roku…w roznych intencjach…otrzymalam wiele lask, a najlepsza moi przyjaciele za ktorych sie modlilam..bo latwiej jest innym wymodlic laski… Co prawda ostatnio bylam w 4 miesiecznym zwiazku…jednak gdy wspomnialam o dziciach w niedalekiej przyszlosci…Pan sie wycofal…ale nie traktuje tej znajomosci jako porazke..widocznie to nie ten..Bog chce dla mnie lepszego czlowieka….Plauje zaczac sie modlic w piatek 15.08. W swieto NMP o prawdziwa, wielka milosc, czlowieka, ktory chialby w przyszlosci zalozyc rodzine…Pozdrawiam Gosia

  3. Dla każdego pan Bóg wyznaczył czas i miejsce, przez kilka lat modliłam się o dobrego męża. Wcześniejsze związki kończyły się klęską. Dlatego została tylko modlitwa o cud do nieba. Od kilku dni jestem zaręczona w dniu moich 41 urodzin ziściło się marzenie o wielkiej miłości. Dlatego kochani nie tracie nadziei na spotkanie ukochanej osoby. Modlitwy nie idą w las, trzeba czasem poczekać na miłość ale z pewnością warto się poświęcić.

    • To, że Tobie się poszczęściło, to nie znaczy, że każda tak będzie mieć. Chyba znasz niejedną samotna osobę. Gadka – szmatka 🙂

      • Agnieszko , nadzieja umiera ostatnia , ale umiera wtedy , gdy człowiek jest przekonany o tym , że jest dla niego ratunek . Jesli ktoś nie wierzy , że przyjdzie ratunek , to niech niema pretensji , że do innych przyszedł a do niego nie .

        • Zgodnie z psalmem 139, to czy przyjdzie czy nie ratunek zostało dawno spisane, nim przyszłam na świat, więc ja nic nie mogę zrobić, wszystko jest przesądzone, zaplanowane i przypieczętowane.
          W sumie teraz to wolałabym wygraną w totka niż miłość, pieniądze pewniejsze niż czyjeś uczucia.

          • Ale w psalmie nie jest napisane , że Agnieszka nie będzie mieć ratunku , dlatego ponieważ nikt niewie , to każdy gdzieś podświadomie liczy na niego . Jedynie człowiek pogodzony ze swoim losem nie oczekuje ratunku … co do wygranej w lotka , w okolicy mam kilka przypadków ludzi , którzy na etapie budowy autostrad dostali spore pieniądze liczone w setkach tysięcy złotych . Już się skończyły .

            • Ja pochodzę z biednej rodziny, potrafię uszanować pieniądze, wierz mi 🙂
              Powtarzam, ja palcem nie mogę kiwnąć bez zgody, woli Boga. T osobie czekam, czekam i czekam
              aż śmierci się doczekam 😉

            • Agnieszko piszesz jakbyś miała nad sobą cały czas opatrzność , jakby Bóg trzymał sznurki przywiązane do Twoich rąk i nóg i każdy Twój krok był przez niego kontrolowany .

              Muszę Cię rozczarować . Masz wolną wolę i jeśli istnieje plan dla Twojej osoby , to będzie on spełniony tylko wtedy , jeśli będziesz postępowac tak jak On Ci podpowiada . Jeśli uważasz że On Ci mówi , byś myślała o samobójstwie to myślę , że nadawca jest inny . Brakuje Ci wiary w lepsze jutro z wielu przyczyn , które sama znasz . Jak każde z nas tutaj mamy jakieś problemy , jakieś marzenia . Modlimy się o spełnienie naszych próśb , ale czy one zostaną wysłuchane to niewiadomo . Na swoim przykladzie wiem , że modlitwa mi pomogła . Odmawiam właśnie trzecią nowenne i w sumie widzę , że pierwsza sie wypełniła dla mnie w połowie . To znaczy to co się dotyczyło mnie zostało spełnione . druga połowa jeszcze nie jest pewna , ale ja uważam , że coś drgnęło . Poczekam jeszcze jakiś czas , może coś się rozjaśni .
              Drugą nowenne skończyłem odmawiać w Boże Ciało i również nie wiem , czy coś zmieniła . Niemam kontaktu z tą osobą , tak więc trudno mi powiedzieć .

              Przed moim nawróceniem w głowie miałem pustkę , lęk , wrażenie , że życie nie ma sensu . Po moim nawróceniu dostałem przypływ takiej radości , miłości że nigdy nie czułem takiego uczucia . Porównywałem go do pierwszej miłości jaka człowiek przeżywa . Tak się czułem .
              Niestety po kilku miesiącach , okolo czterech ta euforia zaczęla stygnąć . Ponieważ nie chciałem tego stracić , bo wiedziałem co mnie czeka , zacząłem się modlić , w różny sposób . Różne modlitwy i między innymi różaniec , którego zawsze traktowałem jako pokutę za karę .
              Tak wylądowałem tutaj 😉 Jak czytam Wasze komentarze, że modlicie się ileś tam lat i jesteście przybite , zdołowane , to zastanawiam się co jest nie tak ?

              Mój problem jest inny , ja przez prawie 20 lat byłem poza tym wszystkim, poza Bogiem , kościołem wiarą , dlatego mam kontrast . Może za kilka lat będę miał podobne stany jak Wy , ale na razie nie mogę sobie tego wyobrazić by tak mogło być . Niewiem , czy dobrze doradzam , ale zawsze miałem naturę eksperymentatora . Tak też robię teraz . Jeśli jakaś modlitwa nie wchodzi mi , to szukam innej . Może to nie jest poprawne politycznie , ale z drugiej strony , gdyby było inaczej to nie byłoby tyle modlitw . Ważne by modlitwa dawała ci radość . By na końcu modlitwy czuć , że pole zostało dobrze zaorane , obsiane , i teraz czekam na plony . Oczywiście , po drodze musimy się liczyc z gradobiciem , suszą , czy powodzią . To juz jest wpisane w nasze życie . Pytanie tylko , czy po tej suszy , czy gradobiciu , bedziemy w stanie zebrac te plony które pozostały i mimo wszystko podziękować Bogu i postanowić , że pole następnym razem też obsiejemy . Nauczeni jednak , że może nas spotkac susza, czy powódź , odpowiednio wcześniej staramy się temu zapobiec , Są niestety klęski , przed którymi cięzko się uchronić , Jest nim gradobicie . Na szczęście nie zdarzają się one w zyciu tak często . Musimy się jednak z tym liczyc .
              Rolnik , który nie zadba o swoje pole , uważając , że skoro posiałem , to juz mogę se poleżeć , może być zdziwiony , jak zaskoczy go susza , czy powódź . Najważniejsze by wyciągnąć wnioski z wcześniejszych plonów . Spróbowac coś dodać , coś zmienić . Nie każdy nawóz pasuje pod daną uprawę itp. To jakie zbierzemy plony zależy wyłącznie od nas i od naszej pracy 🙂 Amen …. ale się opisałem 😛

              skype Józef Rosemaria

            • Jako, że mieszkam na wsi to wiem, że wyciągnięte wnioski nie zmienią klasy ziemi i pogody w okresie wegetacji, więc się nie zgodzę w całości z Tobą co do tej sprawy.
              Jako, że jesteś tą 100 owcą z której Pan Bóg bardziej się cieszy niż z 99 które(w tym i mnie) to Ciebie szybciej wysłucha, więc stąd Twoja euforia w życiu duchowym. Ja odmawiam 5 NP i intencja żadnej się nie spełniła, to pokazuje jak ważna jestem dla Boga.
              Co do planu bożego, to właśnie jest moja największa bolączka, że On mi nic nie podpowiada, przynajmniej ja tego nie widzę, a chciałabym każdego dnia wiedzieć czy postępuję zgodnie z jego wolą.
              To milczenie z jego strony nie jest ojcowskie.

            • Kochana Agnieszko C, nikt tak cię nie kocha jak sam Jezus, powierz się Jemu i oddaj wszystkie swoje smutki i radości. Jeśli chcesz dowodu tej miłości to spójrz na krzyż i uwierz nie bądź niedowiarkiem lecz wierzącym.( https://www.youtube.com/watch?v=a-ILH-mfUx8 ) skopiuj ten link usiądź wygodnie i posłuchaj 🙂 Niech Ci Pan Bóg błogosławi :)). Rzuć się w Boże miłosierdzie (koronka do Bożego miłosierdzia). Pan Jezus jest cudowny, kochany,wspaniały i tak miłosierny że nawet nie zdajemy sobie z tego sprawy. Przez Maryję najukochańszą znajdziemy drogę do naszego Zbawiciela.
              Czasem Pan Bóg dopuszcza do nas przykre sprawy żeby nasjeszcze bardziej do siebie przyciągnąć, uświęcić, nauczyć pokory, wykorzenić pychę, zaprzeć się samego siebie, niestety czasem ludzie odchodzą załamując się. przyklej się do Pana Jezusa, powiedz Panie Jezu Ufam Tobie, Ty się tym zajmij i staraj się z całych sił a Pan cie poprowadzi, On czeka na ciebie i każego z nas. Pamiętaj Pan Jezus bardzo bardzo Cię kocha. Z Panem Bogiem

            • Niedługo rok minie od mojego komentarza, a niewiele w moim życiu polepszyło się.
              Ile można czekać na pomoc…

            • Niedawno mnie beształaś za moją opinię o Bogu traktującym nas jak mrówki a teraz wolisz kasę niż miłość? 😮
              Ja wiem, że ni tego ni tego nie będę mieć to sobie głośno marzę 🙂 o totolotku.
              A w miłość wierzę, ale nie w wzajemną bezinteresowną, między kobietą a mężczyzną. Naprawdę nie znam nawet jednej obdarzonej taką miłością, więc dlatego, już nie wspominając o moim pechu.

            • Ja cię nie beształam tylko wypowiadałam swoje zdanie. Tak wolę kasę, a co jest złego w posiadaniu duużej ilości pieniędzy?

            • Wtedy wydawało mi się, że nie jesteś w podobnym stanie emocjonalnym co ja. Wyglądałaś na szczęśliwą.
              Nic nie ma złego w posiadaniu dużej ilości pieniędzy.
              Ja bym oddała kumulację za wzajemną miłość, ale że tak nie pisane mi to wolę choć kasę.
              Takie gdybanie, ale lubię marzyć 🙂

            • A dlaczego udawałaś? Ja jak mi źle to całemu światu obwieszczę , że jestem rozżalona, rozgoryczona, zawiedziona.
              Nie widzę sensu w udawaniu uczuć 🙂

            • bo miałam nadzieję, że kiedyś będę szczęśliwa, jakoś przeczekam, bo mi nie wolno było się czuć źle, nikogo nie obchodzi co czuję

            • AgnieszkaC – może wart, abyś porozmawiała z lekarzem? Nie możesz tak tego zostawić. A może szczera spowiedź?

            • A dlaczego nie mogę tego tak zostawić jak jest?
              Sądzę, że szczerze się spowiadam, może czasem coś zapomnę, ale to z nerwów.

            • To czy będziesz szczęśliwa czy nie to już dawno postanowione zostało – moim zdaniem.
              Od Ciebie nic nie zależy.
              Na koniec życia zobaczysz, po której stronie zostałaś umieszczona przez Boga, czy tych szczęśliwej czy nie 🙂

            • Wierze w to, że człowiek nie tylko ma wolna wolę, czyli zdolność wyboru dobra i zła, ale pełną wolność, może decydować o sobie i swoim szczęściu. Dlatego ja walczę o swoje szczęście, nie idzie mi to wcale, robię 1 krok do przodu i 2 do tyłu, ale walczę bo mam wybór albo walczyć albo się poddać, to jest mój i tylko mój wybór.

            • A ja nie walczę, skoro zaplanował każdy mój oddech to i moje szczęście lub jego brak. Nic nie zmienię w swojej księdze życia.

            • Dość często od kiedy pamiętam, czyli baaaardzo długo.. Wielkie zło jest na świecie, ja nie nadaję się by tu żyć. Za bardzo mnie wszystko „dotyka” biorę to do siebie. Męczy mnie to bardzo.

            • Nigdzie w Piśmie Świętym nie jest napisane, że człowiek ma zaplanowane szczęście lub jego brak. Skąd takie stwierdzenie? W psalmie 139 jest wyraźnie napisane, że Bóg nas zna, wie o nas wszytko, a nie zaplanował nasze życie. Bóg istnieje w innej czasoprzestrzeni, gdzie panuje wieczne teraz, dla Boga nasza przeszłość, teraźniejszość i przyszłość, dzieje się teraz, ale to człowiek decyduje o swojej przyszłości. To trudno sobie wyobrazić kiedy żyje się w czasie który składa się z minut, godzin ale to też jest dla nas ogromna wartość, bo my w przyszłości możemy coś zmienić, tylko my mamy taką możliwość. AgnieszkaC to ty piszesz księgę swojego życia, a Bóg już ją przeczytał, ale nie zdradzi ci zakończenia.

            • Dla mnie słowa: ” dni określone zostały,
              chociaż żaden z nich [jeszcze] nie nastał.” są jednoznaczne z tym co myślę, ale to moje zdanie.
              Raczej mam depresję, ale na pewno nie pójdę do lekarza.
              Lekarz jakikolwiek to już ostateczna ostateczność.

            • To zdanie tylko mówi o ty, że Bóg wyznaczył, zaplanował, że masz żyć, tak jak matka i ojciec kiedy dowiadują się, że spodziewają się dziecka myślą o jego przyszłości, wybierają imię, planują wydatki. W tym psalmie jest mowa o świętości ludzkiego życia i o ojcowskiej miłości Boga. O tym, że Bóg cię zaplanował, stworzył specjalnie i nie jesteś dziełem przypadku.
              Jeśli nie chcesz iść do lekarza to chociaż przeczytaj książkę „Umysł ponad nastrojem” jest na internecie. Proponuje ci też zajrzeć to „Komentarze do Ksiąg Starego Testamentu” – Jan Paweł II, i „Komentarze do Ksiąg Nowego Testamentu” – Jan Paweł II, taż są na internecie za darmo.
              Nie ma co polegać na własnej interpretacji słów Pisma Świętego bo nie mamy takiej wiedzy, a możemy się tylko zdołować, wyciągając jedno zdanie z kontekstu.

            • Lulu ja upieram się przy swoim, określone to określone, opisano je i dziś wypełnia się 14.08.2014.
              Aneto, ale ja nie chcę walczyć, ja czekam. tylko tyle.
              Walczyłam i nic z tego nie było, to zmieniam front działań.

            • to jest wołanie o pomoc. obyś szybko się z tego otrząsnęła i zaczęła działać. życzę Ci tego z całego serca. obyś spotkała dobrych ludzi, którzy w życiu realnym wyciągną do Ciebie pomocną dłoń.

            • Ja bez woli Boga palcem nie kiwnę a wy mi tu o pomocy ludzkiej piszecie, Nikt z ludzi nie może mi pomóc- nikt.
              Jak on zaplanował, że pomoże, to tak będzie, jak nie to nie.
              A co do ludzi to i owszem wyciągają pomocną dłoń, ale jeszcze szybciej ją cofają, więc upieram się przy tym, że tylko Bóg może coś zmienić.

            • czyli przyjdzie do Ciebie gość , powie jestem Bóg , choć Agnieszko bo chcę cię uratować . Tak to widzisz ?? Może po prostu powiedz jak według Ciebie będzie wyglądać działanie Boga , bo ja zawdzięczam moje nawrócenie koledze a z tego co piszesz , to czekasz na fizycznego Boga .

            • Przesadziłeś 🙂 ale fajniej by było, bezpieczniej.
              Wystarczy, jak zacznie mi podpowiadać, co mam robić itd. jak to w swoim dłuższym poście napisałeś.

              Tylko koledze? Bez działania Ducha Świętego? Wow, też chcę takiego kolegę.

            • Kolega jest zakonnikiem , tak więc zakładam że z Duchem św spotyka się często , czy mu to podpowiedział to niewiem , w zaproszeniu nie był wypisany . Ale z tego co widze to Ty nie chcesz słuchać ludzi , tylko chcesz dostac bezpośrednio sms od Ducha św . Może takich sms-ów już dostałaś wiele , ale nie chciałaś ich odczytac , bo uznałaś , że to nie o to chodzi . Może warto sprawdzic skrzynkę pocztową i przeczytac jeszcze raz wiadomości , nawet od tych , co tylko na chwile wyciągali rękę . Może poproś Ducha św , by przesłał Ci słownik

            • Nie mogę być podszyta wiatrem i każdy sms jak to mówisz odczytywać – a może to wiadomość od Boga, a co jeśli od tego drugiego on jest, skąd będę wiedzieć.
              Ja mam słuchać Boga a nie ludzi.Wierz mi, że w każdym zdarzeniu życiowym próbuje znaleźć Boga, nawet w tym przykrym bo może ma ono czegoś mnie nauczyć, ale jakoś nic nie dostrzegam, prędzej podszepty złego.
              Jaki słownik masz na myśli? Poznania dobra i zła?

            • Słownik do odczytywania sms-ów . Mówisz , że jestem na uprzywilejowanej pozycji . Ja tak tego nie widzę . Może faktycznie , jak trwała euforia , to coś w tym było , ale później jak zacząłem „stygnąć” to oznaczało , koleś , koniec przytulania i do roboty .
              Nie wydaje mi się bym miał teraz lepsze chody u Boga . Mam dokładnie takie same jak Wy wszyscy , z ta różnicą , że ja cały czas pamiętam jak było przed .
              Masz kryzys wiary o którym ja nie mam pojęcia , ale mam pojęcie o kryzysie jak nie miałem wiary . To jest ta różnica , która nas łączy .
              Zastanów się może nad zmianą modlitw , jedziesz teraz na diecie , która jest bardzo wymagająca , trzeba nie tylko pilnować , by nie zawalić żadnego dnia , ale dodatkowo starać się przez cały czas przestrzegać składu diety . 5 nowenn to 270 dni ciągłego skupienia . Nie którzy mają problem z odmówieniem jednej , tak więc szacun dla Ciebie , że już tyle odmówiłaś .Można to też porównać do ostrego treningu i po prostu masz teraz zakwasy , bo się przeforsowałaś .
              Może warto sobie teraz zrobić urlop od NP a np. spróbować jakieś nowenny do Rity , czy Ducha św . . Jeśli nie jesteś stworzona do życia w klasztorze to nie narzucaj sobie takiego rygoru . Bogu nie chodzi o to by człoweik cały dzień spędził na modlitwie , jeśli nie jest do tego powołany . Już kilka razy słyszałem , jak ksiądz przeganiał ludzi z kościoła , bo godzinami modlili się . Nawet ostatnio słuchałem ojca Witko , który również mówił to samo . Nie oczekujcie cudu w kościele , tylko w swoim życiu , w swojej pracy , swoich codziennych obowiązkach .
              Na koniec znany stary żydowski dowcip , jak to Icek modli się do Boga .
              -Jahwe , Ty mnie nie kochasz , T mi nic w zyciu nie dałeś . Moshe wygrał na wyścigach ,Itzhak odziedziczył spadek a ja nic nie dostałem . A na to Bóg : – Icek , Ty mi daj szansę , Ty puść losa . 🙂

            • Modliłam się do Ducha świętego, nic mi nie przysłał, żadnych słowników 🙂
              Jestem dopiero w połowie 5 NP, więc jeszcze nie 270 dni. Nie przeforsowałam się, przed NP duchowo czułam się podobnie albo gorzej. Intencje 3 NP dotyczyły bezpośrednio mnie, 4 połowicznie a obecna zupełnie za kogoś obcego i czuję, że chyba tylko tą 5 wysłucha Bóg. Co do innych modlitw, to mam „na koncie” i 30 dniową o przebaczenie, do Józefa, nowennę do Matki rozwiązującej węzły, Charbela, Rity itp. a i modlę się co dzień koronką, co prawda nie w godzinę miłosierdzia. Jak mam się nie modlić jak to moja ostatnie i jedyna deska ratunku? To co mam robić wg. Ciebie?
              Co do dowcipu, to najpierw trzeba „coś mieć” by puścić ten los.
              Dziękuję za rady. Pozdrawiam.

    • A ja wybrałabym kumulację w totka niz miłośc gdyż ją juz miałm i przez nia straciłam pracę i pieniądze dlatego teraz muszę być sama w życiu i potrzeba mi tyle pieniędzy aby samej dorobić sie Wszystkiego bo licze tylko na siebie a pieniądze są mi potrzebne na własny dom czyli wybudowanie go i na resztę pisze tak bo żaden mężczyzna i miłosć mi tego nie zgwarantuje gdybym naiwnie nie czekała na męża z domem już dawno bym sama na to zarobiła tyle lat straciłam więc nie pogardziłabym wygrana w totolotka

  4. Też wymodliłam sobie miłość Nowenną Pompejańską a jestem 40+…A tak na marginesie mając 40 lat nadal jesteśmy młode i to nie tylko duchem. Doświadczenie życiowe pozwala nam mądrzej zachowywać się w związku niż mając dwadzieścia, dwadzieścia parę lat. Mężczyźni to doceniają. Mój narzeczony jest sporo młodszy ode mnie a często mi powtarza, że nie zamieniłby mnie na młodszy model bo w swoich rówieśnicach nie znajduje tego co ja mu daję…wsparcia, zrozumienia, bezpieczeństwa i spokoju.

  5. @ Gosiaczek, Gosia, Ania, Aneta: bo dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych.
    @ Agnieszka C.: znam wiele samotnych osób, a w tym siebie samą. Ale co ma piernik do wiatraka?
    @ Józef – otóż to.
    @ Zadowolona – no proszę, he, he 🙂

    • Twoje ostatnie zdanie 🙂 ”
      Moi Drodzy, którzy szukacie miłości, ducha nie gaście”!

      Zostałaś wysłuchana, ale nie wszyscy są/będą.
      Sądzisz, że Ci wszyscy samotni których znasz nie modlili się, nie mieli nadziei?
      Boleśnie się rozczarowali. Jak i ja…

      • Niektórzy nie poszukują miłości, ani nie modlą się o nią, jednak większości jest źle będąc samotnymi. Najgorsze, że jak widzę tyle osób cierpi z braku miłości i partnerstwa, to do tego jeszcze inni co łatwo im w zyciu to poszło, co spotkali szybko miłość lub po prostu weszli w związek nie zastanawiając się, umieją szydzić z tych samotnych. to jest najbardziej przerażające.
        Wiele z tych osób uważa samotnych jako osoby co „przebierają jak w śliwkach”, albo sobie takie zycie wybrały albo że im tak wygodnie. nie wiem skąd bierze się aż taka głupota.

  6. @ Agnieszka C. W mojej intencji jeszcze nie zostałam wysłuchana… To, co wyżej opisałam, to dobre „skutki uboczne” Nowenny (tak często bywa!). Tobie życzę wielu łask-niespodzianek. Pozdrawiam Cię ciepło.

  7. @ Ala. Dają dobre rady, co jest równie nieznośne, i analizują, gdzie zrobiłaś błąd i dlaczego „się nie starasz”. Najlepsze, że takie rady dają często osoby, które kiedyś same popełniły błąd krytyczny 😀 Ja myślę, że oni tak z nudów 😀

    • Chodziło mi o dosłowne nie ma za co wobec Boga, bo ja nie dostrzegam łask. Choć może jedna malutka, ale to kiepski bilans jak na 5 NP.Pozdrawiam. 🙂

  8. AgnieszkoC czytając tego jak piszesz, niestety faktycznie brzmisz jakbyś miała depress (moja koleżanka na to choruje i wypowiada się w podobnym tonie gdy ma napady choroby). Jeśli masz grypę idziesz do lekarza który da Ci tabletki i dzięki nim wyzdrowiejesz, jeśli chorujesz na depress to idziesz do psychiatry który da Ci tabletki i wyzdrowiejesz. Dlaczego uważasz że udanie się po pomoc do człowieka jest zła?? Tego człowieka może posyłać Bóg. Idąc do lekarza, można się modlić o Ducha Świętego dla niego, żeby umiał Cię dobrze leczyć 😉
    Bóg nas kocha i przygotował dla nas wszystko ale raczej nie polega to na zapadaniu się w marazm – to co piszesz na ten temat to oznaka depresji jak dla mnie, a nie zdrowego chrześcijaństwa 😉
    Pomodlę się za Ciebie. „Chodów” nie mam, bo i moje nowenny się nie spełniają, ale myślę, że żadna modlitwa nie ginie, nawet jeśli nie pomaga na sytuację tu i teraz, to na pewno przydaje się do naszego zbawienia 😉

    • „jeśli chorujesz na depress to idziesz do psychiatry który da Ci tabletki i wyzdrowiejesz” – chyba nie zdajesz sobie sprawy z bzdur o jakich Ty piszesz. Ja sam jestem lekarzem z blisko 20-letnią praktyką . Na każdej ulotce dotyczącej nawet najsilniejszych leków psychotropowych – Xanax , Valium , Prozac – znajdziesz informację : nie rozwiązuje problemów dnia codziennego – a dla Niej takie właśnie one są . Psychiatra , nawet ten najbardziej obyty w zawodzie po kilku zdaniach chorego będzie w stanie określić typ jednostki chorobowej i do niej jakiś lek przypisać a nim dłuższa rozmowa tym silniejsze przekonanie. I co – za 10 minut zapomni , bo jest kolejny pacjent. Leki na depresję mają to do siebie , że nie można ich szybko odstawić ani zmniejszyć dawki , bo pojawia się zjawisko „odbicia” – objawy nasilają się kilkukrotnie. Samobójstwa nie popełniają ludzie w depresji , tylko Ci , którzy z niej wychodzą – bo wcześniej ich na to zwyczajnie nie stać , ani fizycznie , ani psychicznie. To choroba duszy , nie ciała . Znam ludzi , którzy leczą się po kilka lat i jedyne co mogą zrobić , to wstać z łóżka. Każda terapia przeciwdepresyjna nie powinna trwać dłużej niż 12 tygodni , bo tolerancja ludzkiego organizmu się zwiększa. I te Twoje ” uśmieszki ” – ZASŁONA MILCZENIA…

      @AgnieszkaC – każda Twoja łza jest moją , pamiętaj o tym…

      • Moje łzy są TYLKO moje, na pewno nie Twoje, więc tak nie pisz.
        Co do psychiatry to na pewno się nie wybiorę bo po co, leków i tak nie będę brać, dużo chemii mam i tak w jedzeniu, po co mi dodatkowa w tabletkach.
        Wiem, że to choroba duszy, dlatego pisałam, że człowiek mi w niej nie pomoże.
        Z resztą ja nie wiem czy to depresja czy co.

        • Dlatego ważna jest rozmowa i wyrzucenie z siebie wszystkiego . Ale do tego potrzebne też jest zaufanie . Wizyta u psychaitry to jedno , tabletki to drugie ale potrzebna też jest wizyta na kozetce i godzinne spowiadanie się z tego co mi wyszło albo nie wyszło danego dnia . Teraz pytanie , na ile się zaufa psychiatrze i na ile człowiek się przed nim otworzy . Żeby poznać przyczynę , trzeba czasami wejsć głęboko w siebie . Nieraz powód jest tak odległy , że ledwie go pamiętamy , wręcz uważamy za nieistotny a okazuje się że to jednak była główna przyczyna . Tyle tylko , że godzina mija bardzo szybko , człowiek dopiero się zaczyna otwierać a tu czas minął i do widzenia . Zobaczymy się za tydzień .
          Wracałem swego czasu z Niemiec autobusem i w czasie rozmowy ze współpasażerką , opowiedziała mi ciekawą historię o swojej synowej . Dziewczyna ta była załamana , chciała popełnić samobójstwo . Wzięła telefon, wystukała jakąś przypadkową kombinację cyfr i zadzwoniła . Po drugiej stronie odezwał się męski głos , zaczęli rozmawiać o jej problemie . Później się spotkali , wzięli ślub , mają dzieci .
          Piszę to po to , by pokazać , że nawet gdy nam się wydaje , że niema ratunku dla nas , to jednak ktoś gdzieś tam jest i czeka, czasem o tym nie wie , że czeka , ale Bóg to wszystko tak układa . Matematycznie patrząc , trafić w losowo wybranej kombinacji na swojego przyszłego męża , dzwoniąc do niego o godz. 1 w nocy jest prawdopodobne jak trafić w lotka a jednak się stało 🙂 Może komuś ta sytuacja pomoże zrozumieć , że nie warto się zamykac na świat . Gdyby ona nie zadzwoniła ,być może nie byłoby jej wśród żyjących .

          • Mi nie pomoże wygadanie się komuś obcemu, wiem kto by mi pomógł, ale on mi nie pomoże.
            Z moim szczęściem to po wybraniu losowych cyfr usłyszałbym: „nie ma takiego numeru, dowiedz się jaki jest prawidłowy numer”.
            Wierz mi wolałabym być wśród nieżyjących, już o nic bym nie musiała się martwić. Nie wiem czemu tak strasznie postrzegacie śmierć, jak to wybawienie od udręk i rozterek tego świata/życia.

            • Kiedys też miałam takie głupie mysli o smierci. Raz w odpowiedzi na pomysł, że może lepiej to skończyc, przyszła myśl, że skoro to zycie dla mnie nic nie znaczy, to żebym wstapiła do zakonu i resztę życia oddała Bogu, przecież i tak nic nie tracę, bo dla siebie nie widze nadziei. Potem już takie mysli się nie pojawiały, spróbuj 🙂

            • Tego nie wiesz. Mi wychodziło, na koniec, że jednak jest ta iskierka nadzei,że jednak jeszcze wszystko może się ułozyc i co wtedy. Z czasem, głownie dzieki NP, te mysli kompletnie odeszły, mimo że w moim życiu tak na dobrą sprawę nic się nie zmieniło.

            • Wiem.
              Nadzieja, najgorsze co może być, chętnie bym się jej pozbyła bo obecnie dla mnie nadzieja = naiwność.
              Skoro się nic u Ciebie nie zmieniło to pewnie te myśli ” tylko zasuszyły się” i może kiedyś wrócą.

        • nie przesadzajcie z tymi psychiatrami i tymi lekami szkodzą zdrowiu gdyż mają inne działąnie uboczne Agnieszko rób wszystko tylko nie zażywaj tego świństwa a po drugie duzo czytałam we wpisach że osoby które odmawiają NP mają napady depresji to moze być to że moze za dużo się modlimy i niektórzy robia się od tego chorzy polecam aby zrobili sobie przerwę bo modlitwa też uzależnia a gdy widzimy ż e nie ma łask zaczynamy wpadać w rozczarowanie i w depresję powstaje u nas złość smutek strach łzy lęk przed tym ze jesli Bóg nam nie pomoże to może niewiadomo co się stać . W efekcie beznadzieja i te wszystkie kotłujące się w nas emocje powodują takie stany . Radzę modlic się z umiarem bo za duzo też nie można żeby nie ześwirować są to słowa pewnego księdza ,

  9. ja też czuję się bardzo samotna i nie kochana.Nie mam pracy,ani męża w związku z tym nie założyłam jeszcze rodziny o czym bardzo marzę.Nie mam nikogo nawet przyjaciół jest mi z tym źle.Ale jest ktoś kto nigdy Mnie nie zranił to Jezus który jest moim tatusiem i wiernym przyjacielem i Mateczka moja mamusia.

  10. Errata do mojego świadectwa: kolejna, już trzecia, osoba znalazła miłość – i zawarła małżeństwo. Osoba koło 40, bardzo chora, „z tych, co podobno nie mają to szans”. I tę wiadomość też dostałam dzień przed świętem maryjnym.

    • Anno nie wiem jak to robisz ze modląc się inni znajdują miłości ja też jestem przed 40 i już straciłąm nadzieję nie wiem czy w takim wieku warto jeszcze coś zaczynać i czy kogoś się spotka szczególnie gdy w życiu doznało sie wielkiego zawodu miłosnego i nie wiem czy miłość jeszcze istnieje

    • A ja już tracę nadzieję, byłam 2 tygodnie temu na randce, umówionej przez koleżankę. Bardzo wartościowy facet, tylko nie zaiskrzyło, trochę mi smutno, bo chciałabym jeszcze się spotkać i bliżej poznać, może z czasem coś z tego wyszłoby, ale on się nie odzywa. A teraz mogę mieć romans z żonatym facetem, może przynajmniej na to się zdecydować i choć przez chwilę poudawać że kogoś mam. Nie mam już siły czekać i łudzić się że będzie lepiej. Pomóżcie!

      • Ja też nie radzę. Kiedyś już w takie coś chciałam wejść, ale to się nie udało (nawet samo spotkanie) i jakoś sę rozpłynęła cała sprawa. znam jednak przypadki koleżanek wchodzących w tzw. romanse. Szok i cyrk na kółkach. znam kilka przypadków, bo to nietsty częste, że mężczyźni żonaci chodzą i rozglądają się, szukają (niestety dalej, jakby jeszcze byli wolni), uśmiechy i propozycje. Więc jedną znam taką co ma dosłownie zepsute życie przez takiego kogoś, bo romansowała i łudziła się że on do niej pójdzie, on po długim czasie nadal zachowywał się tak, jakby „chciał mieć ciastko i zjeść ciastko”, czyli mieć żonę i ją na boku, to bardzo wygodne. inny przypadek taki, że tą co romansowała dosłownie zaczęła prześladować żona tamtego (albo narzeczona), do tego stopnia, że telefony, pyskówki, aż do rękoczynów doszło. Goniła ją na ulicy z koleżankami, chciała prać, wyzywała. A on nic. Chcesz takiego czegoś? no, z różnymi konsekwencjami trzeba się liczyć. Bo pewnie póki co to myślisz tylko o swojej moralności, wierze i załamaniu. A tu zonk! widzisz, są jeszcze inne „niespodzianki” z takich sytuacji, nie tylko to, że będziesz miała grzech.

  11. @Basia – nie wiem, bo to nie ja robię, tylko Pan Bóg. I wcale nie o to się modliłam w tej nowennie. Dziwne. Ma to być widocznie dla mnie jakiś znak. Też miałam zawód, też jestem sama przed 40, ale mam się za kogo modlić.

  12. @Lato – tak, ale pamiętaj, że teraz jesteś WOLNA. Ile kobiecych tragedii się dzieje tylko dlatego, że kobiety nie widzą i nie cenią swojej wolności, tylko się pchają w „romanse”, żeby tylko „poczuć”. Daj sobie prawo do wolności. Nie rób nic na siłę.

A Ty co o tym myślisz? Napisz!