Agnieszka: Nie traćcie wiary

Chciałabym złożyć świadectwo dla tych, którzy wątpią w skuteczność tej nowenny lub mają problem z jej dokończeniem. Trzykrotnie zbierałam się do jej odmówienia aż w końcu się udało!!!

Prosiłam o łaskę dobrego męża. Podczas gdy praktycznie wszyscy moi znajomi i przyjaciele zakładali rodziny ja cały czas byłam sama. Na samą myśl kolejnego wesela w rodzinie i nieustającym problemie z kim mam na nie iść aż chciało mi się płakać.
Po zakończeniu nowenny nie od razu moja prośba została spełniona i trwało to jakieś 2 lata, ale dziś widzę ile istotnych zmian nastąpiło w moim życiu, które to w bardzo znaczący sposób przygotowywały mnie do małżeństwa. Spotkałam tego jedynego o jakim zawsze marzyłam. Zostaliśmy parą od 19 marca – święto Św. Józefa (opiekuna rodzin), którego również prosiłam o wstawiennictwo. Dziś wiem, że poprawę relacji rodzinnych również zawdzięczam Matce Boskiej, bez której to nie byłabym w stanie otworzyć się na nowych ludzi i miłość. Najukochańsza Matka i św Józef zrobili więcej niż ja sama byłam w stanie sobie nawet wymarzyć…

Nie traćcie wiary i wiedzcie że odmawiając tą nowennę solidnie i do końca możecie być pewni że zostaniecie wysłuchani i otrzymacie wszelkie potrzebne Wam łaski.

Szczęść Boże

Chcesz widzieć świadectwa nowenny pompejańskiej na Facebooku?
To proste – kliknij na >>POLUB >>

29 myśli na temat „Agnieszka: Nie traćcie wiary

  1. Agnieszko, to ostatnie zdanie. Przez chwilę miałam wrażenie, jakby to sama Najukochańsza Matka je do mnie powiedziała. Życzę ci wszystkiego najlepszego. Szczęsc Boże 🙂 i oczywiście Chwała Panu 🙂

  2. Dziękuję za to świadectwo. Ja ukończyłam Nowennę w sylwestra tego roku, również w tej samej intencji. W ostatnim czasie poznałam dużo fajnych facetów, mam wrażenie, że mężczyźni bardziej zwracają na mnie uwagę. Jednak jakieś 2 miesiące temu, poznałam chłopaka, który jak się wydaje jest totalnie nie dla mnie, widziałam go zaledwie 4 razy i się zakochałam. Zakochałam bez opamiętania, pierwszy raz od niepamiętnych czasów coś takiego czuję. Jest to niestety uczucie nieodwzajemnione, chociaż on dziwnie się zachowuje wobec mnie – ucieka, unika, robi na złość. Nie wiem co o tym myśleć, prosiłam o zakochanie i je dostałam, Nie myślałam, że będzie nieodwzajemnione ;( a może czekać dalej? może to nie ten? Agnieszko, poradź!

    • Jeśli jesteś kobietą atrakcyjną to może być, że on nie chce uchodzić z takiego co się za Tobą ugania, bo myśli że masz takich na pęczki. Może to jakiś trochę zarozumiały facet, znałam takie przypadki. ale może też jak się poznaliście to on traktował to tylko jako znajomość, a teraz myśli że chcesz czegoś więcej a on nie. tak czy siak, raczej tego typu zachowanie to rodzaj zainteresowania drugą osobą. Poważnie. wiem,że to brzmi jak paradoks. nie wiem tylko czy to pocieszenie. po prostu mężczyzna, który nie ma jakichś myśli zwiazanych z Tobą zachowywałby się zwyczajnie, naturalnie, jak kolega po prostu, obojętnie jakie byłoby Twoje zachowanie. tu raczej on sobie coś wyobraża, tylko nie wiem dlaczego nie chce dalszego kontaktu. ja znałam takie rpzypadki i to było: kosmate myśli, ale on miał już żonę, więc też się tak zachowywał, powiem Ci że gdyby nie te jego dziwne zachowania (jakieś uniki) to bym nawet nie zwróciła na niego uwagi, w innym przypadku była to zwykła nieśmiałość, a kiedy indziej był facet rzeczywiście mną nie zainteresowany ale też nie wiem czemu unikał bo wcale za nim nie biegałam, to raz się zdarzyło. Zawsze niestety było to coś co dany mężczyzna sam sobie „wkręcał”, żaden nie mógł mieć powodów do tego żeby myśleć, iż się nim interesuję inaczej niż tylko koleżeńsko.

  3. Dziękuję za odpowiedź. To bardzo ważne dla mnie. Nie uważam się za ślicznotkę, chociaż staram się dbać o siebie i jestem pewna, że mam dobry gust więc źle chyba tez ze mna nie jest 😉 Powiedziałabym raczej, że to on należy do rzeszy przystojniaków, chociaż mi osobiście bardziej spodobał się z osobowości. Był bardzo czarujący, spędziłam z nim piękny weekend. Mówił mi bardzo miłe słowa, zachowywał się jak gentlemen z filmu rodem, widziałam że jest zainteresowany. Lecz za chwilkę powiedział,że nie chce się z nikim wiązać. Byłam pewna, że się odezwie, nie latałam za nim…. a on nie dzwoni, nie pisze, podczas przypadkowego spotkania w pubie przechadza się, aby mnie zobaczyć i ucieka…. wydaje mi się, że to taki czarodziej, który wie, że podoba się kobietom i to wykorzystuje…. ale niestety padłam jego ofiarą i to po odmówieniu Nowenny Pompejskiej.

  4. muszę dodać jeszcze,że trochę czuje się winna, bo od początku wmówiłam sobie, że facet jest zbyt przystojny jak dla mnie i zbyt mądry … a ja taka szara myszka i że lepiej będzie jak sama nie podejmę żadnej inicjatywy. Parę razy podczas tego weekendu, dawał mi różne sygnały, które ja obracałam w żart. Chciałabym przestać bać się miłości, bać się być z kimś i uwierzyć w siebie, że jestem warta takiego faceta. Dodam, że nigdy nie byłam w związku z nikim.

    • Rozumiem, to trochę teraz wygląda na obrażenie. Załóżmy, że ten ktos dawał sygnały, których Ty nie odczytałaś w porę albo nie zareagowałaś z inny7ch przyczyn. ja kiedyś nie odpowiedziałam w porę na sygnały i pech, że akurat ten ktoś był trochę powiedzmy drażliwy na swoim punkcie, albo zarozumiały, nie wiem jak nazwać. efekt był podobny jak u ciebie, że tamten i unikał ale w taki dziwny sposób, żebym to jakby odczuła. Nie opiszę tu sytuacji, szkoda miejsca, ale gdyby chciał zwyczajnie uniknąć to by szedł np. inna droga, a nie tak, żebym ja to zobaczyła i żeby mi było przykro. wyglądało to jak rodzaj zemsty. Tak postępują osoby zakompleksione (kompleksy mają nawet nieweim jak przystojni, to bez znaczenia) czy po prostu egoistycznie nastawieni na swoja osobę, każdy drobiazg co ich trochę urazi muszą komuś oddać żeby boleśnie odczuł. Nie wiem, może tamten mężczyzna nie jest takim typem, bo szkoda by było twoich uczuć. Swoją drogą lepiej mówić, nie bać się mówić niż wysyłać jakieś mgliste sygnały 😉

    • Droga Dagno, wybacz moje być może wścibskie pytanie: czy owy czarujący mężczyzna nosi inicjały M.M.??? Twój opis jego osoby jest niemal tożsamy z charakterystyką mężczyzny, którego było mi dane poznać rok temu… Pytam ponieważ chciałabym rozwiać wątpliwości jakie kłębią się w mojej głowie 😉

  5. Do Dagny: Nie wiem czy dobrze Ci doradzę, ale spróbuję. Prawdziwy facet powinien kierować się prostotą. Jeśli np. by mi na tobie zależało to bym o tym powiedział, a nie jakieś kombinacje i podchody lub uniki. Coś jest nie tak z tym gościem, może tylko chce Cię przelecieć i zostawić. Musisz uważać, faceci dużo mówią komplementów na początku znajomości, a później jak zdobędą dziewczynę, i o tym zapominają. Kobieta lubi być doceniana, adorowana i kochana non stop, a nie tylko przez początek znajomości. Faceci muszą o tym pamiętać szczególnie mężowie. Najlepiej przy najbliższej okazji pogadaj z tym gościem i niech się określi czy chce Cię poznać, pokochać i założyć rodzinę, czy tylko przelecieć. Krótka piłka, a tak nie potrzebnie się męczysz i wzdychasz. Bądź ostrożna na facetów, którzy mówią wiele pięknych słów pod Twoim adresem, bo będą mogli Cię w ten sposób rozmiękczyć i wtedy łatwo o błąd, który można opłakiwać potem ze złamanym sercem. Za pięknymi słowami powinny iść szlachetne czyny i czułe gesty zdrowej miłości, a nie jakieś dziwne zachowania. I trochę więcej wiary w siebie gdy stajesz przed lustrem mów do siebie, że jesteś piękna, myśl o sobie dobrze. A będziesz piękniała wewnętrznie i zewnętrznie też. Zaakceptuj siebie taką jaką jesteś. Oczywiście jako faceci jesteśmy wzrokowcami, ale przy dłuższej znajomości patrzymy przede wszystkim na charakter kobiety i jej serce – i w tym wszystkim się zakochujemy. Powodzenia Dagna:)

  6. A mnie się wydaje, że po prostu za dużo sobie wyobrażasz, a ten mężczyzna/chłopak niczego od Ciebie nie chce. I po prostu widzi, że chciałabyś czegoś więcej i jednak odbierał Twoje zachowanie za nachalne. Z mężczyznami tak bardzo często jest. Moim zdaniem powinnaś go sobie po prostu odpuścić, bo nie da się budować związku na nieodwzajemnionym uczuciu.

    • być może, niepotrzebnie w takim razie spędzał z nią weekend i narobił jej ewentualnych nadziei. Oczywiście pewnie mu się odwidziało, i jak tu mówić, że to kobiety nie wiedzą czego chcą? 😉

  7. Wspaniałe świadectwo dzięki któremu zrozumiałam, że warto wierzyć i czekać na prawdziwą miłość i tego jedynego 😉 Nowennę skończyłam odmawiać 14 lutego, a do tej nadal jestem samotna. Ciężko jest nie tracić nadziei kiedy wszyscy znajomi odnaleźli już swoje drugie połówki, a ja nadal nie mam chłopaka….

  8. Agnieszko dziękuję Ci za Twoje świadectwo. Muszę przyznać że się popłakałam ze wzruszenia. Ja skończyłam odmawiać NP nie dawno również w intencji miłości i poznania dobrego męża. Co prawda na kilka dni przed zakończeniem poznałam pewnego chłopaka ale nie wiem kim on jest? tzn czy to ten od Maryi?jak to poznać? modlę się o mądrość i dobre rozeznanie. Dołączyłam również Nowennę rozwiązującą węzły…
    Wydaje mi się że z pokorą serca muszę oczekiwać znaku z nieba? Maryja mam nadzieję, w odpowiednim czasie pokieruje nami.
    Życzę wam kochani wszystkiego dobrego i opieki MB na każdy dzień:)) chwała Panu :))

  9. Dagno, cieszę się, że nie padłyśmy „ofiarą” tego samego mężczyzny 😉 Zdaję sobie sprawę z tego, że wielu mężczyzn zachowuje się w podobny sposób chcąc zdobyć kobietę, jednakże niewielu z nich cechuje zarazem wysoki poziom inteligencji, elokwencji i kultury osobistej. Bardzo przystojni i wykształceni dżentelmeni, szarmanci o ww. cechach stanowią niestety ewenement wśród płci przeciwnej. Jeśli chodzi o moją znajomość z M.M., to nie zakończyła się ona pomyślnie, co nie znaczy, że Twoja musi mieć podobny obrót sprawy.

    Zdradzę Ci kilka szczegółów mojej historii, ponieważ chciałabym Ci w jakiś sposób pomóc, a nie chciałabym udzielać rad (myślę, że nawet nie powinnam). Owego Pana poznałam w dniu swoich urodzin, podczas pobytu nad morzem, w baaardzo trudnym okresie mojego życia (osobistego i zawodowego). Nie wywarł on na mnie dobrego pierwszego wrażenia, wobec czego zachowywałam w stosunku do niego dystans. Ten dystans był też spowodowany tym, że kilka miesięcy wcześniej wzniosłam wokół siebie wysoki mur. Nie chciałam nawiązywać bliższych znajomości z mężczyznami, albowiem bardzo cierpiałam po mojej rezygnacji z bardzo bliskiej mi osoby – przysłowiowej bratniej duszy. To obwinianie się o to, że zrezygnowałam ze szczęścia osobistego, mężczyzny, z którym baaardzo dużo mnie łączyło (hierarchia wartości, osobowość, światopogląd, podejście do wiary, pasje, marzenia, pragnienia, cele, gust, smak), a być może i wielkiej miłości, na którą czekałam 27 lat, a także myśl, lęk przed tym, że już nigdy w życiu nie spotkam tak bliskiego mi pod każdym względem mężczyzny sprawiły, że byłam chłodna i niedostępna wobec M.M. Ten jednak nie dał tak łatwo za wygraną i prawie „siłą” porwał mnie na parkiet 😉 Przetańczyliśmy ze sobą kilka godzin rozmawiając jednocześnie, poznając się nawzajem i przekonując się do siebie… On planował kolejne nasze spotkania. Chciał pokazać mi swój świat (który nadmienię diametralnie różni się od mojego), poznać mnie ze swoimi znajomymi, z którymi przebywał nad morzem (z resztą z częścią z nich zdążył mnie zapoznać). A ja w chwili jego nieuwagi, uciekłam z klubu… Po raz kolejny odebrałam sobie szansę na szczęście!! Dlaczego??? Bo to wszystko było zbyt piękne aby mogło być prawdziwe!! On był uosobieniem moich marzeń z dzieciństwa o księciu z bajki… W jego ramionach czułam się jak księżniczka, a tę noc można by było przyrównać do bajki o kopciuszku (niestety niepoprawna ze mnie romantyczka) ;)) Ponadto bałam się kolejnej porażki, rozczarowań i bólu jaki się z tym wiąże… Gdy po kilku dniach dotarło do mnie, że znowuż nie zaryzykowałam (z natury nie należę do ryzykantów), krótko mówiąc poddałam się bez walki o szczęście osobiste, odszukałam go na znanym nam wszystkim portalu społecznościowym i przeprosiłam za swoje zachowanie. Wyraźnie ucieszył się z mojej wiadomości i dodał, że szukał moich śladów dnia następnego w miejscu naszego poznania. Zapytał dlaczego tak się zachowałam jak się zachowałam i skąd ta nagła zmiana mojej postawy wobec niego, a kiedy się przed nim otworzyłam (co naprawdę wiele mnie kosztowało) i wyznałam prawdę, ten zamilkł…

    Nie należę do osób narzucających się, wobec czego nie pisałam już więcej do niego. Postanowiłam tą sprawę oddać w ręce Matki Bożej. Moją pierwszą NP odmówiłam w intencji spotkania na swojej drodze życia mężczyzny, z którym połączy mnie wielka, szczera i odwzajemniona miłość, a jeśli to M.M. nim był, to o dar drugiej szansy. I tak minął już prawie rok, rok ciszy zarówno z jego, jak i mojej strony. Bóg jak na razie nie postawił nas też „przypadkowo” na swojej drodze po raz drugi. Mogłabym to oczywiście usprawiedliwić faktem, iż mieszkamy w innych miejscowościach oraz tym, że oboje jesteśmy zapracowani i rzadko pozwalamy sobie na chwile przyjemności, zapomnienia… Nie poznałam też innego mężczyzny, który byłby uosobieniem mojego ideału mężczyzny, czy chociażby zwróciłby moją uwagę swoją osobowością i wywołał emocje, jakich oczekuję (ale to akurat nie nowość, bo należę do wymagających kobiet ;)) Dodam, że choć, moja historia nie ma happy endu, to magiczna noc spędzona z M.M. w roli głównej stała się najskuteczniejszym lekarstwem na wcześniejsze rozterki sercowe. Dręczące mnie myśli i wyrzuty sumienia zniknęły jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki.

    Te doświadczenia wiele mnie nauczyły, m.in. tego że w życiu należy podejmować ryzyko, być cierpliwym i gotowym na miłość!!! Podczas odmawiania NP dotarło do mnie, że być może to Bóg mi zesłał M.M. w tamtym momencie życia, aby uleczyć moje rozdarte serce i napełnić je nadzieją, przygotować je na wielką, prawdziwą i odwzajemnioną miłość, bo wówczas jeszcze nie byłam na nią gotowa… Kończąc, szczerze życzę Ci Dagno mądrych decyzji i pomyślnego zakończenia Twojej historii!!!

    • Realistycznie patrząc ten przykład diametralnie różni się od sprawy Dagny. Przetańczenie nocy to co innego niż spędzenie weekendu z kimś. W dodatku zrozumiałam, że „czarujący” rzekomy oszust sercowy (skoro są „ofiary?) nie nagabywał później ani nie robił dziwnych rzeczy jak np. ucieczki czy robienie na złość.
      Tu wyraźnie widać, że może facetowi się dziewczyna spodobała a potem już jakieś cechy nie i juz. Nie wiedze tu żadnej jego winy.
      Czasem każdy szczegół jest ważny, nawet w waszych rozmowach, czego nie wiemy my tu na forum.
      do Dagny: konkretnie przecież chodziło Ci o taki problem, że jak traktować np. to, że interesujący Cię mężczyzna pojawił sie akurat w momencie modlitwy NP o miłość, co spowodowało fałszywe nadzieje.
      Otóż właśnie myślę iz takie rzeczy mogą przydarzać się często. zupełnie nie wiem czy ma to coś z nastawieniem psychicznym, czy z efektami modlitwy (bo jakiś w tym cel) lub z działaniem na przekór (co tu lubiane na forum widzenie tzw. „zły szaleje”). Nie wiem. Jednak u mnie w trakcie modlitwy o inne otoczenie, przyjaźń, pojawił się nagle ktoś co bardzo mi początkowo pomógł. Nastąpiła wspaniała zmaiana otoczenia, dosłownie fajni nowi ludzie, on również super przyjaciel. Niestety poważnym problemem okazał się fakt, że mężczyzna ów nie zamierzał zostać jedynie przyjacielem. tak więc kompletnie nie jest to spełnienie intencji, choć mogło mi sie tak wydawać. W innym przypadku miałam podobnie. Nawet tak, że kilka sytuacji następujących po sobie pasowało jak puzzle do tworzenia idealnego obrazu i nagle trach! Okazało się to jak ściana, nie tym czego się pragnęło, wręcz odwrotnie, jakimś szokiem.
      Kompletnie nie wiem o co w tym wszystkim chodzi ale choć jestem raczej krytykowana za zbytni realizm (albo, że dołuję) to zaczynam sądzić, że to nasza psyche ma jkąś dziwną moc sprawczą tylko, że raczej składania czegoś w głowie a nie wpływania na materię świata 😉

  10. Wiesz, jeśli mam być szczera, to znam jednego chłopaka o inicjałach M.M, i mimo, że nie jest to ten MÓJ, był do niego bardzo podobny. Taki jaki opisujesz. To były chłopak mojej przyjaciółki. Ciekawe czy świat jest aż tak mały?? Dodam, że był on strażakiem. Wszystko co napisałaś idealnie opisuje moją sytuację. Jestem wymagająca i czekam na prawdziwą miłość, która związana będzie z EMOCJAMI i ogromem wewnętrznych uczuć i przeżyć. Znam bardzo dużo fajnych chłopaków, z którymi pewnie mogłabym stworzyć super związek, jednak ciągle mi czegoś brakuje, ciągle poszukuję szczęścia. Obawiam się jednak, iż mogę się na tym przejechać, zostać samotną lub cierpieć u boku jakiegoś czarodziejskiego, zdradzającego mnie cwaniaka. Co jednak poradzić? tak już mają „niepoprawne romantyczki” czyż nie? Ja kiedy poznałam swojego Pana X, po 4 godzinach rozmowy z nim, dodam że on nawet nie jest w moim guście, zadzwoniłam do przyjaciółki, że odnalazłam swojego męża. Ciężko mi to wytłumaczyć. Ilość emocji i chemii była dla mnie zabójcza. Po kolejnych 2 spotkaniach, kiedy byłam pewna że się odezwie (on tego nie zrobił) nie potrafiłam dojść do siebie. Zobaczymy jak to dalej się potoczy, może Ci zagadkowi mężczyźni nas ranią, jednak są tymi, na których czekamy całe życie. Nie wiem czy miałabyś chęć, ale jeżeli tak, to chętnie nawiązałabym z Tobą kontakt 😉 może jakoś razem będzie nam lżej, jeśli od czasu do czasu popiszemy?

  11. Myślę, że Ala najbardziej zrozumiałą o co mi chodzi. Dokładnie, nasza psychika po zakończeniu TEJ MODLITWY w TAKIEJ intencji, jest bardzo wybujała. Dlatego ciężko jest mi teraz odczytywać różne sygnały. Pewnie normalnie dawno dałabym sobie spokój z lataniem za panem X, jednak w obecnej sytuacji zastanawiam się, czy to nie ten jedyny ZESŁANY^^, o którego powinnam się bardziej starać. Wiem, że to głupie, ale chyba rozumiecie o co mi chodzi.

    • Dziękuję. jednak nie rezygnuj Dagna. Ja np. mam taki efekt NP (nie tylko jeden) że przestałam się przejmować co kto o mnie pomyśli i co na czymś stracę. tak więc nic nigdy nie szkodzi działać. Jeśli więc masz jakis kontakt do niego to za jakiś czas się skontaktuj. Każdy zasługuje na szansę, bo zmienić zdanie można o osobie nawet wiele razy. Po pewnym czasie jest jednak wyjątkowo trudno kiedy on może myśleć, że Cię uraził. To po prostu ciekawe wiedzieć jak taki ktoś może zachować się po jakimś czasie, kiedy powiedzmy sam zobaczyłby swoje wady czy zalety innej osoby. Jak się okaże nieodpowiedni to cóż? Najlepiej wiedzieć, że się zrobiło co w swojej mocy.

  12. Dagno i Patrycjo, służę Wam wsparciem, bo doskonale wiem przez co przechodzicie… Ja już na szczęście mam to za sobą. Nie czekam na M.M. Czekam na wielką, szczerą i odwzajemnioną miłość, a właściwie, to zamierzam wyjść jej niebawem na spotkanie 😉

    Na potrzebę naszej korespondencji utworzyłam skrzynkę e-mailową o adresie: luna7155@gmail.com. Piszcie śmiało, a ja obiecuję, że w wolnym czasie, którego niestety obecnie mam bardzo mało, na pewno Wam odpowiem. Jedyne o co proszę, to o cierpliwość 😉

    Dagno, Twoja przyjaciółka może spać spokojnie – mój M.M. jest specjalistą w dziedzinie finansów. Rozumiem Twoje obawy dotyczące samotności, choć ja takowych nie mam pomimo zbliżającej się nieuchronnie 30-stki (mam wiele pomysłów na życie solo) 🙂 Myślę, że jesteś młodsza ode mnie, dlatego tym bardziej nie powinnaś się niepokoić 🙂 Zastanów się jednak nad tym, czy mogłabyś wyjść za mąż z rozsądku?? Czy taki związek by Cię w zupełności satysfakcjonował?? Czy nie męczyłabyś się w nim i czy miałby szansę przetrwać kilkadziesiąt lat?? I dokonaj wyboru między miłością romantyczną, a rozsądkiem…
    Każda kobieta ma inne potrzeby i oczekiwania od związku. Te zmieniają się również na przestrzeni lat. Dla mnie na chwilę obecną wybór jest prosty: wielka miłość albo nic!!!

    Ala, uprościłaś ocenę mojej historii. Przyczyną milczenia owego M.M. na pewno nie był fakt, iż niemal z dnia na dzień mu się odpodobałam. Może nie zabrzmi to zbyt skromnie, ale akurat tego jestem pewna!! Mężczyzna, który burzy wysoki mur aby poznać kobietę, następnie nie wypuszcza jej z ramion przez kilka godzin (choć ta próbuje odejść i co więcej odciągają go od niej jego znajomi, w tym koleżanki), tuli ją do siebie tak mocno, że ta nie może oddychać, czule dotyka i całuje jej dłonie, jest wpatrzony w nią jak w obrazek, szuka wspólnych cech charakteru i zainteresowań, planuje kolejne spotkania, zaprasza ją i jej koleżanki na drinka (bo domyśla się, że w przeciwnym razie nie przyjmę zaproszenia), czyta w jej myślach, a ona w jego, cieszy się ze wspólnie spędzonego czasu jak małe dziecko i zachowuje się, tańczy z nią tak jakby poza nimi nie było nikogo na parkiecie, choć jest dostojnym poważnym intelektualistą, mężczyzną ok. 40-stki – nie urywa od tak kontaktu z powodu, jak to ujęłaś: „jakieś jej cechy mu się nie spodobały i już”. Ów Pan nie miał przecież okazji poznać mnie bliżej, od innej strony. Poza tym bardzo ucieszył się na moją wiadomość i dopiero później zamilkł. Dodam, że domyślam się co mogło być powodem jego diametralnej zmiany postawy wobec mnie, ale nie będę o tym pisać na forum. Te powody dotyczą jednak jego osoby, a nie mojej. Oczywiście możesz mieć odmienne zdanie od mojego…

    Pozdrawiam Was wszystkie i życzę wiary w Bożą opatrzność! 🙂

    • Luna, nie mam odmiennego zdania, po prostu Ci wierzę, przecież opisujesz swoją sprawę której ja nie znam. Ja też czasem spotkałam się z podobnymi zachowaniami, a każdy „przypadek” był inny. Jednak w paru przypadkach była kwestia mojego niedostatecznego zainteresowania danym panem, robiłam wrażenie, że to ma być koleżeństwo, a ten ktoś liczył na coś innego. dziwne dla mnie tylko było, jak mężczyźni się obrażają na takie małe zainteresowanie sobą zamiast po prostu w jakiś inny sposób zwrócić na siebie uwagę. np. takie sprawy coś jak zachowanie itp. uważałam, że mogły się też nie podobać bo takie znam z autopsji, nie miałam na myśli tego, że odwidziałaś mu się nagle jako kobieta, z urody, nie o to chodziło.
      Z pewnością wiesz co robisz, bo znasz sytuację. 🙂

  13. Ala dokładnie tak mam zamiar zrobić. Wiem, gdzie go spotkać więc muszę trafić na okazję, aby z nim porozmawiać. Luna Twoje słowa są dla mnie wielkim pocieszeniem, bo moje przyjaciółki mówią mi, że zbyt wymyślam i szukam jakieś miłości od pierwszego wejrzenia, która nie istnieje. Ja jednak jestem innego zdania, twierdzę, że są na świecie ludzie dla siebie stworzeni i związek z rozsądku, to tak jak mówisz byłaby porażka. Facet w którym się tak zakochałam, mówił mi rzeczy i czynił gesty o których nie zapomnę nigdy. Mimo, że czułam się przy nim malutka jak okruszek i chyba nawet głupiutka, zakochałam się. Nie wiem, czy miałoby to wgl. jakiś sens, żeby być z kimś takim, kogo uważa się za ideał i przy którym człowiek czuje się taką marnotą, jednak jeżeli nie spróbuję z nim porozmawiać ten ostatni raz i wszystko wytłumaczyć, wiem, że będę żałować do końca życia. A nóż, to ten od Naszej Ukochanej Mateńki 😉

  14. Witajcie po tygodniowej ciszy! 🙂

    Dagno, cieszę się, że Cię pocieszyłam 🙂 Na pokrzepienie przesyłam link do świadectwa dotyczącego wielkiej spełnionej miłości, na które natknęłam się kilka m-cy temu: http://www.swietyjozef.kalisz.pl/Swiadectwa/21.html
    Wiara czyni cuda!!! Oczywiście nie możemy być bierni i bezczynnie czekać aż miłość sama zapuka do naszych drzwi!! Dlatego działaj!! 🙂 Ryzykujesz jedynie rozczarowaniem… Myślę, że gorsze jest jednak życie w niepewności, niewiedzy… Mam nadzieję, że Twoja historia zakończy się happy endem, czego Ci z całego serca życzę!! 🙂

    Ala, z Twojej wypowiedzi wywnioskowałam, że Panu M.M. nie spodobały się jakieś moje cechy charakteru, a nie cechy wizualne, ale nie będę już tego tematu dalej rozwijać. Myślę, że mój dystans w stosunku do jego osoby wręcz go intrygował! Jestem przekonana, że rzadko spotyka się z niedostatecznym zainteresowaniem ze strony kobiet. A czy moja niedostępna postawa mogła być przyczyną jego milczenia?? Sądzę, że nie. Na szczęście ów Pan ma dystans do samego siebie i nawet sam zażartował, że wzięłam go za klasycznego klubowego buraka ;D

    Podzielę się jeszcze z Wami tym, że 22.08. w święto NMP Królowej doszły do mnie informacje, fakty z życia M.M., które potwierdziły moje przypuszczenia co do przyczyn ciszy, jaka zapadła między nami. Leżą one po jego stronie i przekreślają naszą bliższą znajomość. Uważam, że to nie przypadek, że akurat tego dnia moje wątpliwości zostały rozwiane! Przypadki istnieją wyłącznie w gramatyce!! Mimo wszystko, wierzę, że Matka Boża i nasz Najlepszy Ojciec ześlą nam wielką miłość w najodpowiedniejszym momencie naszego życia!! 🙂

  15. Witam
    Myślałem że ja tylko mam takie kłopoty z miłoscią, w łezami w oczach czytam świadectwa wasze nie dawno sie rostalem dziewczyna ktora pokochalem. przez pierwsze dni nie dawalem sobie rady codziennie placz przy wieczornej modlitwie czemu mam takiego pecha w zyciu, Zadzwonilem do znajomej poprosic o modlitwe za mna o dar milosci ,wtedy podsunela mi Nowenne Pompejanska, dzis miaj 15 dzien modlitwy , efekt juz jest ze moim sercu nastal spokuj , Wiem ze Matka Boża mi pomorze nie opuscie mnie. Kochani prosze was tylko jedno zebym wytrwał o jedno zdrowas, zawsze powtarzam ze wspolnocie jest sila
    pozdrawia wojtek

  16. Luna chyba naprawdę masz racje, z tym, że przypadki są tylko w gramatyce. Przeczytałam Twój post i właśnie z niego dowiedziałam się (aż wstyd), że 22 było Święto NMP. Usiadłam i chciałam sobie przypomnieć co wtedy robiłam. Niestety nic nie przychodziło mi do głowy, zupełnie zapomniałam. Wzięłam więc do ręki telefon i przejrzałam wysłane smsy i mnie olśniło. Spotkałam się wtedy z znajomymi, dzięki którym poznałam Pana X. Znajomi Ci powiedzieli mi, że poprosili Pana X o pójście na wesele z ich dobrą koleżanką, która nie miała z kim pójść. Właśnie w ten sam sposób ja go poznałam. Poszłam z nim na wesele, nie znając go w zupełności, co do mnie nie jest podobne, sama sobie się dziwie. W ten dzień tego 22, jak się dowiedziałam, że on znów się bawi na weselu z inną dziewczyną, nie spałam całą noc, byłam wściekła, zasypiałam, tylko po to, żeby za minutę znów się obudzić. Czy to przypadek?
    Wojtku dziś odmówię Zdrowaśkę za Ciebie i Twoją miłość, którą spotkasz pewnie lada chwila. Jeżeli będziesz kiedyś miał chęć proszę o to samo. Pozdrawiam i pamiętaj: żyj każdą chwilą, bo nigdy nie wiemy co nam przyniesie jutro 😉 trzeba się cieszyć z małych rzeczy, które nas otaczają i ufać NMP.

A Ty co o tym myślisz? Napisz!