Weronika: Wierze, ze moja Mama jest teraz bardzo szczesliwa…

Juz od jakiegos czasu nosze sie z zamiarem napisania swiadectwa dotyczacego Nowenny Pompejanskiej. Pierwsza nowenne odmawialam w intencji znalezienia pracy i modlitwa ta zostala wysluchana w piekny sposob. Pod koniec pierwszej nowenny odczulam silne pragnienie, by odmawiac ja dalej, tym razem jednak w intencji zdrowia mojej Mamy, ktora od kilku tygodni bardzo oslabla. Pojechalam na urlop do Mamy, tydzien po rozpoczeciu nowenny. Mama byla bardzo oslabiona, poszlysmy do lekarza i tu…zaczelo sie cale pieklo. Najtrudniejszy okres w moim zyciu. Diagnoza: guz nerki. Operacja 9 sierpnia, we wspomnienie bardzo waznej dla mnie Swietej-Edyty Stein. Operacja-udana, u najlepszego specjalisty w Poznaniu. Niestety guz okazal sie zlosliwy. Ja nie wypuszczalam rozanca z rak. Mama slabla coraz bardziej, gdyz druga nerka nie radzila sobie tak jak powinna, wiec rozpoczely sie niezliczone wizyty w szpitalu u najlepszych specjalistow, potem dializy. Mama nigdy nie byla sama, byl przy Niej Tata i Jej cudowne Siostry, ktore wspieraly nas jak mogly. W zasadzie to wszystkich nas dotykalo w takim samym stopniu, nie wazne czy to corka, syn, maz czy siostra. Potem Mama juz przestala chodzic, od listopada byla lezaca. Chemioterapnia nie wchodzila w gre, bo by Ja po prostu zabila. Ja do konca liczylam na cud… Po pierwszej Nowennie Pompejanskiej w intencji Mamy powrotu do zdrowia odmawialam druga, trzecia i czwarta nowenne. Odmawiala ja wraz ze mna kuzynka, wiec cale niebo bylo szturmowane ze wszystkich stron. Wola Boza byla jednak inna… Ostatnia nowenne skonczylam 23 lutego i w tej nocy z 23/24 lutego moja Mama odeszla… Patrzac po ludzku moje nowenny nie zostaly wysluchane, gdyz Mama umarla… Ale Serce moje mowi mi nieustannie zupelnie cos innego, cos niepojetego, ze moje nowenny zostaly wysluchane w najpiekniejszy i najpelniejszy sposob, choc tego zupenie nie rozumiem. Czas choroby Mamy byl dla mnie bardzo trudny, wylalam w przeciagu tych 7 miesiecy ocean lez, a z drugiej strony czulam, ze ta modlitwa zanoszona w intencji Mamy trzyma mnie przy zyciu. Wiem tez, ze to Matka Boza sprawila, ze moglam byc w tym czasie gdy moja Mama umierala w Polsce. Przyjechalam wczesniej niz planowalam, bo tak jakos wyszlo. Mama otrzymala wiatyk, a podczas agonii byla bardzo spokojna. Nigdy tego nie zapomne i pomimo tego, ze nadal jest mi bardzo ciezko, bo minelo zaledwie kila miesiecy, wiem ze te okolo 40 tysiecy Zdrowasiek odmowionych w tym czasie nie poszlo na marne, ze to wszystko mialo gleboki sens: Maryja przyszla po moja Mame, gdy skonczylam nowenne i zaprowadzila Ja do swego Syna. Wierze, ze moja Mama jest teraz bardzo szczesliwa…

Chcesz widzieć świadectwa nowenny pompejańskiej na Facebooku?
To proste – kliknij na >>POLUB >>

5 myśli na temat „Weronika: Wierze, ze moja Mama jest teraz bardzo szczesliwa…

  1. Przepiekne …….niech Maryja opiekuje sie Toba i Twoimi najblizszymi, a Twoja Mame niech prowadzi do chwaly Pana . Wieczny odpoczynek racz dac Jej Panie.

  2. Wspaniałe świadectwo. Nie wiem czy potrafiłabym być tak dzielna jak Ty. Twoja mama miała wspaniałą córkę, jesteś dla mnie wzorem.
    Wieczny odpoczynek racz dać Jej PANIE

  3. Tak bardzo Cię rozumie, twoje takie zachowanie było łaską, tyle modlitwy było potrzebne, Twoja mama jest w niebie. Mój mąż zmarł w przeddzień ukończenia części błagalnej – dokończyłam nowennę. Bardzo dużo się modliłam, przyśnił się i powiedział, że tam jest bardzo dobrze. Bądź spokojna. Wieczny odpoczynek racz im dać Panie a światłość wiekuista niechaj im świeci, niech odpoczywają w pokoju wiecznym Amen.

A Ty co o tym myślisz? Napisz!