Ula: Dziękuję Ci Mateczko !

Witajcie Kochani Czciciele Matki Bożej. Pragnę podzielić się z Wami łaską, którą wymodliłam odmawiając Nowennę Pompejańską. Obecnie odmawiam swoją 5 nowennę, natomiast nowennę numer dwa odmówiłam w intencji zdania egzaminu specjalizacyjnego, najważniejszego chyba egzaminu w moim życiu, bo związanego z pracą zawodową. I udało się ! Zdałam i to z jednym z najlepszych wyników, za co jestem bardzo wdzięczna Mateczce Przenajświętszej i za co każdego dnia Jej dziękuję. Co do pozostałych odmawianych przeze mnie nowenn… być może nigdy nie dowiem się czy moja prośba wyrażana w tych modlitwach spełni się (modlę się w intencji bardzo ważnego, bliskiego memu sercu człowieka), ale to nie jest najważniejsze. Najważniejsze są chwile spędzone z Mateczką i to, że nie muszę sama nieść swojego brzemienia, ale że mogę w chwilach modlitwy oddać go Maryi. I nawet w chwilach największego zwątpienia, kiedy Zły próbuje zrzucić mnie w otchłań beznadziei, to nawet wtedy jest we mnie iskierka ufności i pewności, że żadna modlitwa nie jest na daremno, że nawet jeśli dziś, jutro, czy za rok nic się nie zmieni, to w najważniejszym momencie ona uratuje tego kogoś za kogo się modlę. Nie muszę widzieć efektów swojej modlitwy, najważniejsza jest wiara w Opatrzność Bożą i wiara w to, że każda modlitwa jest wysłuchiwana. Pozdrawiam serdecznie, nie ustawajcie w modlitwie mimo przeciwności, bo każda modlitwa ma sens, przecież najważniejsze jest to, co niewidzialne dla oka. Szczęść Boże !

Opt In Image
Nie przegap zadnego swiadectwa!

Zapisując się do biuletynu będziesz otrzymywać co tydzień, w piątek, powiadomienia o nowych, wspaniałych świadectwach, przysyłanych przez naszych Czytelników! Wystarczy wpisać poniżej swoje imię oraz adres e-mail. Potwierdzenie zapisania przyjdzie na Twoją skrzynkę.

1 myśl na temat “Ula: Dziękuję Ci Mateczko !

  1. Piękne słowa 🙂 Aż je wyślę znajomemu, który przestał wierzyć w moc modlitwy. Ja też dziekuję Mateczce że nauczyła mnie tego zaufania do Boga dzieki czemu nie jestem już smutną zlęknioną, ale radosną szczęśliwą i wolną od lęków kobietą. Nie sądziłam ze to będzie jeszcze kiedykolwiek mozliwe. Jetsem taka szczesliwa, o ileż lżej się żyje. Fajne jest właśnie to, że mimo iż na razie teoretycznie nic się w moim życiu nie zmienia to dla mnie jest ono zupełnie inne i czasem płaczę normalnie ze szczęścia za to ile otrzymałąm. Teraz wiem już ze wszystko będzie dobrze. Że nawet jak moje zycie moze byc w taki ludzki sposob nie idealne, bez sukcesow, to dla Boga moze wlasnie Ci mali, słabi, ktorym w zyciu nie wychodzi są jeszcze bliżsi. Śmierć Pana Jezusa też była tak po ludzku porażką, a jednak okzało się że była bardzo potrzebna i zakończyła się zwycięstwem. Chwała Maryji! Dobrze wiedzieć, że się ma taką opiekunkę, czym wtedy mamy się martwic 🙂

A Ty co o tym myślisz? Napisz!