Tomasz: Dojrzewanie w wierze

Długo zwlekałem z napisaniem swojego świadectwa. Nowennę odmówiłem dwa razy w okresie od grudnia zeszłego roku do lutego. Jednak moja modlitwa zbyt często była przedmiotowa. Swoje nawrócenie do Boga zacząłem wcześniej już w czerwcu po epizodzie depresyjnym spowodowanym niepowodzeniem w pisaniu pracy magisterskiej i braku pracy, i od tego czasu poprzez modlitwę, szczerą spowiedź i częstą eucharystię dostąpiłem łaski uwolnienia od nałogu nieczystości, pornografii, picia alkoholu i przeklinania i złego trybu życia, możliwość zrozumienia co tak naprawdę jest ważne w życiu, uleczenie z nadwagi z którą przegrywałem. Jednak pierwszą nowennę przerwałem i dopiero po paru miesiącach do niej wróciłem kiedy ponownie upadłem i pozwoliła mi się podnieść. Poprzez nowennę mimo, że moje intencje nie spełniły się jak tego chciałem, otrzymałem wiele innych ważniejszych łask i zrozumiałem, że trzeba być cierpliwym i wytrwałym. Moja wiara stała się głębsza i silniejsza mimo, że nieraz upadam i czeka jeszcze mnie długa droga i nadal szukam pracy i swojej drogi życiowej ale ufam Bogu, że mi pomoże i wzywam wstawiennictwa Matki Bożej i świętych. Aktualnie staram się codziennie odmówić 1 część różańca i myślę, że do nowenny pompejańskiej jeszcze powrócę.

Chcesz widzieć świadectwa nowenny pompejańskiej na Facebooku?
To proste – kliknij na >>POLUB >>

25 myśli na temat „Tomasz: Dojrzewanie w wierze

  1. To wspaniale Tomaszu,że dostąpiłeś tylu łas bożych.Wiele razy prosiłam Boga o wysłuchanie moich próśb i nigdy nie zostałam wysłuchana cóż widocznie tak musi być.Jest mi pisane w zyciu cierpienie

      • Nikt tego Magdo nie wie….każdy przecież modli się ta samą nowenną, poświęca tyle samo czasu, intencja pewnie też dla każdego ważna i każdy wierzy w otrzymanie łaski bo inaczej nie dałby rade 2 miesiace sie dziennie modlić. A Bóg jednych wysłuchuje innych nie, dla innych znajduje jakieś nowe rozwiązanie, a są tacy pozostawieni w tej rozpaczy i nic. Bóg jest sprawiedliwy, więc jeśli jednych wysłuchuje innych też powinien. Tylko pytanie czy ta sprawiedliwość ma miejsce na ziemi czy dopiero po smierci? Bo mi się wydaje że dopiero po śmierci, a tu na ziemi próżno jej szukać. Ja jestem takim Tomaszem niedowiarkiem, zaczynam drugą Nowennę w innej intencji niż 1, potem może zacznę jeszcze trzecią, ale jak ani jedna się nie spełni to chyba stracę wiarę w otrzymanie tych łaska , druga sprawa czy mi się w ogole należą, może Bóg jest na mnie zły i chce mnie ukarać…ale w takim razie też bez sensu się modlić, skoro jestem potepiona i niegodna.

        • Droga Oliwio, Pan Bóg na pewno nie jest na ciebie zły, ani nie chce ciebie karac, ale dopuszcza te rzeczy, które są dla ciebie cięzkie, dla twojego uświęcenia. Ktos gdzies powiedział, że jak złoto obrabia i wypala się w tyglu, tak samo człowiek uszlachetania się w cierpieniu. Wiem, że z moich słów wychodzi, że w pewnym sensie, w tym naszym ziemskim życiu możemy liczyc jedynie na cierpienie. Mam nadzieję, że tak nie jest, bo z drugiej strony ktoś inny powiedział, że Bóg nie dopuszcza na nas więcej, niż jesteśmy w stanie unieśc. Trzeba umiec zaufac i bez reszty oddac swoje zycie Bogu. Z kolei do tego też trzeba dojrzec, mnie zajęło to ponad 2 lata i kilka nowenn. W moim zyciu z tych najwiekszych problemów, żaden się nie rozwiązał, ale ja nabrałam do nich jakby dystansu. Jestem przede wszystkim spokojniejsza i bywają momenty, że nawet szczęsliwa, Czego i tobie zyczę, wiem, że to kolejny banał, ale nie poddawaj się:) „Jeżeli Bóg z nami, to któż przeciwko nam”

  2. Są ludzie którzy się w ogóle nie modlą,nie wierzą w Boga a wszystko im się w życiu udaje.Nie ma na tym świecie sprawiedliwości.Sama juz nie wierzę dlaczego dopuszcza się zło???gdzie jest wtedy milosierny Bóg.Ja widocznie nie zostałam wybrana przez Boga bo mozna się modlić prosić o pracę,rodzinę i nic.Bóg wtedy milczy ale ja jestem nikim to taka kara.W życiu powodzi się tylko pięknym i bogatym a biedny i brzydki ma zawsze pod górkę.

    • Odwieczne pytanie drugoklasisty: „dlaczego Bóg nie zlikwiduje diabła, byłby święty spokój?” Już to gdzieś tu pisałam, powtórzę się: Bo człowiek jest od psucia, a Bóg ma być od naprawiania? To ludzie zaczęli by zuchwale grzeszyć i niszczyć siebie nawzajem. A ja uważam, że bardzo dobrze, że Bóg dopuszcza cierpienie, bo cierpienie uczy pokory. Być może jak ktoś doznał krzywdy nie będzie krzywdził drugiego bo wie jak to boli, albo pomagał tym, którzy są podobnie skrzywdzeni. Bóg nie ma żadnego planu krzywd i cierpień dla człowieka, które dopuści a które nie, od nas zależy jak swoje cierpienie wykorzystamy, można siedzieć i biadolić a można z tego zrobić coś dobrego z pomocą Bożą. A co to jest szczęście? Dla mnie szczęście to tylko chwila, która za chwilę zniknie i za którą trzeba będzie zapłacić cierpieniem. Takie życie, ale to tylko moje doświadczenia, każdy ma prawo do swojej regułki.

    • Mi się wydaje Agnieszko, że ta sprawiedliwość to dopiero będzie po śmierci, na Sądzie Ostatecznym. Póki co tu na ziemi, to takie pół niebo pół piekło, raz dobrze raz żle, raz działa szatan innym razem Bóg. Jest tez tak, że najszczęśliwsi w życiu są osoby, które w Boga nie wierzą, w piekło nie wierzą, więc korzystają z życia, nie mają sumienia, nie boja sie potępienia i sie im powodzi, tylko że też nie wiemy jak długo, czy to nie pęknie kiedyś. Bóg nie obiecywał, że będziemy mieć łatwo, ale z drugiej strony czemu nam obiecał ‚proście a bedzie Wam dane, szukajcie a znajdziecie” czemu zapewniał, że wszystkie włosy na głowie są nam policzone, tak Bóg sie o nas troszczy, nie powiem czasem w takich mniejszych srawach zostalam wysłuchana, ale o sprawy o które błagam i łzy leje i obiecuje dalsza modlitwe, poprawe, wspomagam jałomuzną i postem ..nic, cisza, pustka.

      • Oliwia kiedyś gdzieś to już tu pisałam ale powtórzę: „Kiedy zamierzasz napełnić pojemnik, a wiesz, że sporo tego, co trzeba będzie włożyć, wtedy poszerzasz sakwę, bukłak czy cokolwiek innego. Rozciągając zatem zwiększasz pojemność. Otóż w ten właśnie sposób Bóg każe nam czekać, zwiększa pragnienie, wywołując pragnienie, poszerza duszę, poszerzając ją, zwiększa zdolność przyjęcia. Pragnijmy, gdyż czeka nas napełnienie. – św. Augustyn

    • Kiedyś gdzieś przeczytałam, że jeżeli idzie nam za dobrze, to powinnismy się przyjżec swojemu życiu, czy przypadkiem ta łatwa i prosta droga nie prowadzi w dół. Św. Faustyna miała wizje, gdzie do nieba wiodła droga wąska, kręta i usłana cierniam (coś w tym stylu), natomiast w dół – prosta i szeroka, a ludzie idąc tą droga byli weseli i szczęsliwi i w pewnym miejscu wpadali w przepasc. Mam nadzieję, że komuś to pomoże cho trochę

  3. ja wyjątkowa?w czyich oczach?może chłopaka którego kocham a on Mnie nie.Czuje sie nic nie warta i nie atrakcyjna on woli piękne dziewczyny

    • Agnieszka, proszę Cię dziewczyno! Nie gadaj takich rzeczy! W oczach ludzi, a przede wszystkim Pana Boga jesteś piękna! Bóg Cię kocha taką jaka jesteś, zapamiętaj to i powtarzaj za każdym razem, kiedy takie złe myśli będą Ci przychodziły do głowy.

    • Dopóki ty w to nie wierzysz, to na jakiej podstawie on ma w tobie to zobaczyc. Ale nie rób tego dla niego, tylko dla siebie. Nie jego stawiaj na pietestał tylko Pana Boga. Gdzieś usłyszałam takie mądre zdanie, że jeśli Pan Bóg jest na pierwszym miejscu, to wszystko inne jest na swoim. Wiem, że może to słabe pocieszenie, ale nigdy nie dawajmy sobie wmówic, że jesteśmy nic nie warci. Bo to jest jedno z największych kłamst, w które uwierzymy.

  4. ehhh…mi też jest ciężko, modlę się, wpadam w doła-wczoraj miałam już wszystkiego dość,chcialam to wszystko rzucić,ale każdego dnia się podnosze i trwam,bo cóż mi innego pozostało…Bóg i Matka Jego moją jedyną nadzieją… Aga głowa do góry- mi też jest źle…

  5. Teraz w moim życiu znowu nastąpił głęboki kryzys i depresja, która jest spowodowana różnymi przeżyciami, ranami, grzechami i błędnymi decyzjami w moim życiu. Jedyną moją nadzieją jest Bóg i wstawiennictwo Matki Bożej. Już zgłosiłem się do specjalisty i próbuje prosić o pomoc, która najbardziej potrzebuje w sferze psychologicznej i duchowej, rozmowy z drugim człowiekiem bo tak naprawdę przez całe życie z nikim nie mogłem porozmawiać na poważnie. Więc to nie jest tak że w moim życiu nastąpiły same cuda. Ale muszę dziękować za choć te nawet drobne rzeczy chociaż tak naprawdę czuje coraz większą pustkę i bezsens.

    • Tomasz jeżeli to świadectwo jest twoje to to nie są drobne cuda 🙂 Chwała Panu! Bóg ma możliwość uzdrowienia cię również z depresji trzeba w to tylko uwierzyć. Zachęcam cię do praktykowania modlitwy uwielbienia i polecam książkę „Moc uwielbienia”.

    • zgodzę się z Lulu i tez polecam Tobie i wszystkim modlitwę uwielbienia, np. w formie psalmów, gdy się modlę w ten sposób często czuję miłość Boga, gdy jest mi ciężko ta modlitwa sprawia, ze się znów uśmiecham, podnosi mnie, tez miałam może jeszcze mam problem z grzechem nieczystości, wiec jeśli zostales uwolniony to powinieneś się cieszyc i codziennie dziekowac z Bogu, bo z tego zwykle długo się wychodzi.
      Polecam Ci Msze św. z modlitwa o uwolnienie i uzdrowienie, znam osoby które zostały uleczone na takiej Mszy (czasami jedna nie wystarczy) np. z nałogów, z depresji, choć nie tylko.
      Oprócz różańca i modlitwy uwielbienia w moim przypadku pomocna jest Koronka do Miłosierdzia Bożego, oddawanie wszystkiego Bogu, grzechu, moich słabości, problemów oraz podobnie jak Tobie czesta spowiedz (teraz przygotowuje się do spowiedzi z całego zycia tzw. generalnej) oraz Msza św i Komunia, w której Pan Jezus leczy moje rany.
      Oprócz leczenia, może też poproś aby jakiś ksiądz się nad Tobą pomodlił, mi to pomogło.
      Może zapisanie do do jakiejś wspólnoty np. modlitewnej też by było dobrym pomysłem. Nie myśl tylko o tych problemach, znajdz otoczenie ludzi pogodnych i życzliwych, to pomaga.
      Ty możesz chyba Bogu podziękować za sporo lask które otrzymałeś, a ja Ci mogę pogratulować min. wytrwałości.
      Pozdrawiam serdecznie.

    • Tomek, ale nasze zycie składa się z drobnych rzeczy, więc nie liczmy na wielkie cuda, tylko cieszmy się z tych małych. I dostrzegajmy je wokół siebie, bo one dzieją się na naszych oczach. Wiem, że życie jest ciężkie, bo sama nie mam lekko, ale co dzień znoszę kolejne przeszkody z myślą, że Pan Jezus dla mnie znosił więcej. Problemy nie znikają, ale łatwiej je udźwignąc i może nawet znaleźc w nich sens. Jesteś wspaniałym człowiekiem i nie daj sobie wmówic, że jest inaczej. Powiem ci więcej, jesteś tez bardzo silny, po po tym co ciebie spotkało, dalej chcesz walczyc. Nie poddawaj się, bo to najgorsze, co możesz zrobic, oddaj wszystko Maryi i Panu Jezusowi, oni poprowadzą cię najlepszą drogą.

  6. Zastanawiałem się wielokrotnie jak to jest: jedni otrzymują Łaski prawie od ręki a inni muszą czekać bardzo długo. Szperałem po Internecie i doszedłem do wniosku że muszą być jakieś przeszkody w otrzymaniu Łaski. Bóg jest Miłością i kocha nas wszystkich. Wydaje mi się że są dwie główne przeszkody w otrzymaniu Łaski. Jedna zależna bezpośrednio od naszego życia – jeśli na co dzień żyjemy w grzechu łamiąc, lekceważąc przykazania Boże np. przekraczamy VI przykazanie. Inna grupa problemów to zastane, nabyte związki z duchami złymi np. wróżby, Tarot, przekleństwa etc. Pan Bóg i tych przypadkach da nam Łaskę np. inne spojrzenie na własne życie ale oczekuje od nas działań związanych z uporządkowaniem naszych spraw np. zerwanie z grzechem. W przypadku opętań czy innych oddziaływań zła należy zerwać ze złem można spróbować poszukać egzorcysty. Bóg jest Hojny i chce każdemu dać więcej niż Go prosi. Ale jeśli człowiek świadomie wybiera zło to po prostu lekceważy Boga.

  7. też słyszałam, że czasami, bo nie zawsze oczywiście, przeszkodą w otrzymaniu łaski jest trwanie w grzechu. A jesli chodzi wróżby, przekleństwa , nieczystość to często są obecne w naszym życiu, także wśród ludzi wierzących, którzy nawet nie zdają sobie sprawy jakie mogą być konsekwencje takich grzechów i jak bardzo obrażają one Boga. Czasem potrzeba modlitwy uwalniającej, u zwykłego księdza, czasami u księdza egzorcysty, bo przyczyny zniewolen mogą być rozne, potrzeba takiej rozmowy.

  8. Polecam również w trudnych momentach np depresji oprócz modlitwy próbować zwrócić się do kogoś o pomoc iść do specjalisty a jeśli jest to trudne z rożnych powodów i lęku zadzwonić np Kryzysowy Telefon Zaufania 116 123 i wygadać się poprosić o radę dziś to zrobiłem i trochę uspokoiłem myśli. Ja wiem, że wykonałem już sporą pracę w różnych dziedzinach swojego życia by się poprawić i swoje życie ale jest ciężko gdy bliscy Cię nie rozumieją do końca, jesteś nadal zamknięty w sobie i od zawsze czujesz lęk i nie możesz budować prawdziwych więzi i relacji i od dzieciństwa masz obciążenie psychiczne z różnych powodów i własnych grzechów. Jednak nie ma pretensji do Boga i innych i nie chce już czuć nienawiści.

    • Jesteś na dobrej drodze, lęk minie, powoli wszystko się ułoży. Wiem co mówię bo jestem na podobnej drodze co ty, kilka kroków przed tobą. Nadal nie umiem nawiązywać prawdziwych relacji i więzi ale nie ma już we mnie lęku, w wcale nie przejmuje się tym, że inni mnie nie rozumieją. Pewne rany leczą się powoli

  9. Tomku pomodlę się za Ciebie byś czuł obecność Jezusa i Maryi w Twoim życiu. Moja siostra też od dziecka borykała się z depresja i wszystkimi możliwymi dołami, które jej towarzyszą. Depresja to choroba duszy, którą może uleczyć miłość Boga i drugiego człowieka. Miłość prawdziwa, która nie boi się poświęcenia i otwartości na rany drugiego człowieka. Życzę Ci byś poznał taką osobę, która w swoim sercu przygotuje Ci takie miejsce abyś bez lęku mógł wejść w relacje i poczuć się wolnym. Trzymaj się dzielnie.

A Ty co o tym myślisz? Napisz!