Szymon: „Prawda was wyzwoli”

Sięgnąłem po Nowennę Pompejańską w grudniu ubiegłego roku, kiedy to pierwszy raz w życiu stanąłem w obliczu sytuacji prawdziwie rozpaczliwej. Jako człowiek wychowany w rodzinie katolickiej nie stroniłem od Kościoła, wierzyłem w moc modlitwy, jednak nigdy nie było mi dane zaufać jej z taką siłą. Modliłem się wytrwale, licząc na jakikolwiek zwrot w mej intencji, jednak nic takiego nie miało miejsca. Zmieniało się zaś wszystko inne: oto zacząłem zgłębiać sekrety wiary; rozważałem istotę Drogi Krzyżowej, rozczytywałem się w dziełach błogosławionych i świętych, analizowałem Tajemnice Różańca z istną zawziętością, jakby próbując wycisnąć zeń drugie dno czy też inny, nieznany mi dotąd sens. Coś niebywale poruszającego zaczęło wzmagać we mnie chęć zgłębienia czegoś, co w całym zagubieniu, z jakim przyszło mi się w tamtym czasie mierzyć, majaczyło jako klucz do zrozumienia ukrytej prawdy. Modliłem się i szukałem, hartowałem w pokorze i zaufaniu, snułem labiryntami dociekliwości, aż wreszcie zrozumiałem. Zrozumiałem, że wszystko, co do tej pory przeżyłem, czego doświadczyłem i co chciałem osiągnąć, że każdy, nawet najmniejszy ruch, wszelkie gesty i słowa oraz wszystko, czego dokonałem, nie współdziałało z Bogiem. Oto zadźwięczało w mej świadomości niby potężny dzwon, że Bóg nigdy nie był w mym życiu czynnikiem determinującym. Nie był na pierwszym miejscu, ani na ostatnim, ani na żadnym innym. Był zaś jedynie tajemnicą, o którą nigdy dotąd w swym tchórzostwie ducha nie zawalczyłem. Jakże więc mogłem błagać o cokolwiek, kiedy zamiast obrać Jego światło za jedynego przewodnika, wolałem sycić się pustym blaskiem ziemskiej doczesności, która bez Boga jest niczym. Ale Pan wyciągnął swą dłoń zaraz po tym, gdy tylko posłyszał me wołanie, i przysłał na pomoc samą Matkę Przenajświętszą z całą mocą Jej Różańca. Odtąd wszystko stało się jasne. Jestem nowym człowiekiem; nadal grzesznym, ale grzeszności świadomym i z grzesznością walczącym. Nie odstępuję od Różańca, który ukazał memu sercu niezbędność Eucharystii oraz niebywałą wartość człowieka. Ów rozpaczliwy problem, z którym zwróciłem się wtedy w modlitwie, przeminął; stracił na ciężarze, a przybrał na błahości. Odszedł, spalony ogniem Bożej Miłości, która dziś jest mi pierwszym i jedynym drogowskazem, roztaczając swe świetliste zorze na ciemność mego dotychczasowego życia.

Chwała niech będzie Panu Bogu Najwyższemu,

Chcesz widzieć świadectwa nowenny pompejańskiej na Facebooku?
To proste – kliknij na >>POLUB >>

13 myśli na temat „Szymon: „Prawda was wyzwoli”

  1. tez bym chciała żeby mój rozpaczliwy problem stracił na ciężarze. .. chyba nie modlę się wystarczająco głęboko. ..

  2. tak to prawda ze Nowenna Pompejanska tak naprawde zmienia nas .adostajemy potrzebne laski bo Pan zna nas lepiej od nas samych.kocha nas i pragnie abysmy zblizyli sie do Niego mimo naszej grzesznosci mimo ciaglych upadkow ..pokazuje nam jak byc lepszym czlowiekiem poprzez modlitwe .Ja po odmowieniu pierwszej Nowenny poczulam dokladnie to samo co Ty i zaczelam szukac Pana Boga a to wszystko dzieki Matusi ktora wskazala mi droge …Chwala Panu !

  3. piękne świadectwo, ja też doceniam w modlitwie przemianę jaką ona przynosi i prawdziwe obcowanie z Bogiem, stawianie Go na pierwszym miejscu, ufanie…

  4. Ja tez od jutra zaczynam. Przymiarke zaczynam juz od Wielkiego Tygodna. Zawsze mi brakowało czasu. Dzis po kolejnej wizycie u znanego profesora uswiadomilam sobie ze wszystko w rekach Boga. Moja 9 letnia corcia autystyczna nie spi po 2,3 dni… Nawet nie odsypia w ciągu dnia. Lekarze bezsilni od kilku lat. Dzis wraz z podjęciem decyzji wróciła wiara i nadzieja.

  5. jakie to piekne co napisałes: „. Jestem nowym człowiekiem; nadal grzesznym, ale grzeszności świadomym i z grzesznością walczącym.” ja tez taka jestem . ale juz nie pokładam nadziei w swiecie w rzeczach tego swiata ale na mym jedynym prawdziwym Przyjacielu Jezusie Maryji,Duchu Sw. I aniołach strozach.jakie my mamy szczescie!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

  6. Hej Szymon, wiesz o tym, ze przepieknie piszesz…Pieszesz o prawdzie, tym bardziej to piekne..poglebiaj swoja wiedze na temat wiary i pisz tak pieknie jak napislaes ten list ..dziekuje Ci za to, dawno nie czytalam czegos tak ladnégo..

  7. Mam pytanie…. jestem z dziewczyną 3 lata…. mam pewne blokady przed nia i czuje sie przy niej w pewnych sytuacjach zle… nie jest to pierwsza dziewczyna przed ktora tak mam… mam lęki przed pewnymi sytuacjami w jej towarzystwie… ale ogólnie lecze sie psychiatrycznie na lęki… ogolnie uklada nam sie swietnie… super sie dogadujemy razem sie modlimy itd… czy moge modlic sie o to zeby w pewnych sytuacjach z nia czuc sie swobodnie i dobrze….? To wynika tez pewnie z moich zaburzen ktore mam….?

    • Wojtek , przede wszystkim módl się by Bóg zabrał od Ciebie jakiekolwiek lęki które blokują cie przed wyzwaniami w życiu . Z tego co piszesz , to masz spory problem a to wynika z samego faktu , że boisz sie podjąć modlitwy bez zapytania o opinię . Niewiem jak wygląda Twój związek i w ogóle dla mnie to nie jest istotne , spróbuj tylko popatrzeć na niego , czy nie jesteś osobą wykorzystywaną w tym związku .
      Odmów sobie NP w tej intencji albo cos równie długiego i wymuszającego na Tobie pewnych wyrzeczeń . To pozwoli Ci stopniowo kształtować charakter a może i choroba ustąpi całkowicie . Tego Ci życze

      • Nie nie jestem wykorzystywany….. po prostu czuje sie zle w pewnych sytuacjach w jej towarzystwie ale wczesniej juz tak mialem z niektórymi dziewczynami ale jest dla mnie strasznie wazna…. nie wyobrazam sobie bez niej zycia…jak zaczalem odmawiac te nowenne to naszlo mne zebym zglosil sie do psychologa a on powiedzial mi zebym przyszedl razem z nia…. ale czy mozna modlic sie o dziewczyne w ltorej której towarzystwie czuje sie nie swobodnie w pewnych sytuacjach…. jest naprawde fantastyczna ddziewczya i bardzo ja kocham…

        • Wojtek , nie módl się o dziewczynę , tylko o siebie o wyleczenie siebie z tych lęków . Tym bardziej , że leczysz się farmakologicznie , to powinno być z automatu u Ciebie , że intencja jest o wyleczenie się z fobii jakie w Tobie siedzą . Tak więc nie wyjeżdżaj mi tu ze swoją dziewczyną .Jęśli ona jest świadoma Twojej choroby , to razem się módlcie o Twoje zdrowie , albo jak się krępujesz jej powiedziec , to poproś ją by się modliła ogólnie o Twoje zdrowie . Jezus już będzie wiedział .

A Ty co o tym myślisz? Napisz!