Monika: powrót ukochanej osoby

Chcialabym sie podzielic z wami to co sie wydarzylo podczas odmawiania Modlitwy Pompejanskiej. Ale moze zaczne od poczatku…. Mysle ze moje slowa dodadza otuchy i walki dla osob ktorzy walcza o powrot ukochanej osoby… 2 lata temu poznalam wspanialego chlopaka bylismy pare miesiecy razem ale to wystarczylo abym sie w nim zakochala i to nie bylo tylko zauroczenie lecz prawdziwa milosc bo go nadal kocham. W tamtym roku powiedzial mi ze jest jeszcze nie gotowy na zwiazek ze nie stoi ngami na ziemi (37 lat) bardzo to przezylam mialam serce zlamane.. plakalam probowalam wszystkiego aby zmienil swoje zdanie ale wszystko bylo na nic… Wybaczcie to co napisze ale bylam nawet u wrozek (juz sie z tego wyspowiadalam ) aby mi ktos pomogl aby on do mnie wrocil. Wszystko bylo na nic. W pazdzierniku 2013 napisal mi sms ze chce sie ze mna spotkac… i spotkalismy sie ale on chcial mnie tylko przeprosic za swoje zachowanie nic wiecej. Prosilam Boga aby mi ta milosc zabral odemnie …. ale wciaz sie nic nie zmienialo. W lutym tego roku spotkalismy sie przypadkiem ale powiedzial tylko ,,czesc jak sie czujesz nic wiecej” to mi dalo do myslenie ze on nic nie chce miec ze mna wspolnego. Mam siostre ktora miesza 18 lat w Rzymie i podczas kanonizacji spotkala kobiete ktora jej powiedziala o Nowennie a ona mi to przekazala. 30 kwietnia zaczelam odmawiac NOWENNE POMPEJANKSA z intencja o jego powrot i ponowne napelnienie jego serca i umyslu miloscia do mnie. W 50 dniu modlitwy dostalam od niego maila 🙂 bylo to zwykly mail ” czy ciesze sie latem bo mamy piekna pogode w Irlandii w tym roku”” od czegos musial zaczac!! 🙂 odpisalam mu, pozniej mi napisal czy bede kiedys chciala sie z nim spotkac na kawe (mieszka teraz w innym miescie) powiedzialam ze tak. Pragne tutaj BARDZO PODZIEKOWAC MARYJI Z POMPEII O TO ZE DAL ZNAK ZYCIE I WIERZE ZE MI ONA POMORZE I ZE ON WROCI DO MNIE BARDZO TEGO PRAGNE BO BARDZO GO KOCHAM. MODLE SIE TERAZ NA ROZANCU CODZIENNIE BO MI TEJ MODLITWY BRAKUJE!! 🙂 1997 BYLAM W KLASZTORZE W POMPEJACH BO KIEDYS MIESZKALAM KUPE LAT WE WLOSZECH ALE NIE WIEDZIALAM WTEDY O TEJ MODLITWIE MYSLE ZE NASTAPI TAKI DZIEN ZE TAM WROCE RAZEM Z ‚NIM’ ABY PODZIEKOWAC MARYJI PRZED JEJ OBRAZEM. Wiem ze mail i to ze mamy sie spotkac na kawe nic jeszcze nie oznacza czy do mnie wroci …ale Bardzo prosze Maryje aby mi pomogla i aby moich prosb i modlitw wysluchala. Mysle ze tylko ta modlitwa jest skuteczna. Rowniez modle sie do Naszego Papieza o jego powrot a tak naprawde to ”bombarduje” niebo i wszystich swietych jak rozniez mojego Aniola o pomoc w jego powrocie. Mysle ze jeszcze nic straconego i Maryja mi go pomoze oddzyskac. JEZELI TO MILOSC PRAWDZIWA A Z MOJEJ STRONY TAK JEST I MAM ANIELSKA CIERPLIWOSC DO NIEGO! MATKO POMPEJANSKA PROSZE CIE BARDZO O TA LASKE ABYON DO MNIE WROCIL!! I BOG ZAPLAC O TO ZE DAL ZNAK ZYCIA!! 🙂 BOG ZAPLAC. MONIKA

66 myśli na temat „Monika: powrót ukochanej osoby

  1. Moniko szalenie mi się podoba Twoje świadectwo(wiem o czym piszesz 🙂 Siostro życzę by Twoja cierpliwa ,romantyczna miłość została jeszcze piękniej odwzajemniona i w sakramencie małżeństwa przeżywana wespół z Trójcą Świętą:)Miłość daję Bóg.Fajnie ,że Matka Boża dała nam pompejankę..Niech Twój wybranek serca rozkocha się w Tobie na maksa z serca życzę.Super świadectwo,dziękuję <3

    PS może kiedyś spotkamy się w Pompejach w podobnym dziękczynieniu:)

  2. Piękne świadectwo, pełne nadziei i miłości. Mi również Mateńka pomogła w podobnej sytuacji wiec wierze a wręcz jestem przekonana ze Tobie również pomoże. Mnie Mateńka napełniła miłością i zaufaniem jak również sprawiła ze ukochana dla mnie osoba nie odeszła ode mnie choć miała ku temu powody i nawet raz byliśmy blisko rozstania. Trzeba wierzyć i oddawać cześć ponieważ tylko modlitwa możne pomóc na prawdę.
    Życzę szczęścia i spotkania z miłością swojego życia.

  3. Napewno Ci pomoże ta NP to jedna z najpiękniejszych modlitw ,odmawiam ja prawie dwa lata i wprowadza dużo miłości miedzy małżonkami -jestem z moim mężem 16 lat i było rożnie ale od momentu odmawiania moj maź i ja bardzo zbliżyliśmy sie do siebie i widzę jak moj maź na mnie patrzy i jak ciepło zwraca sie do mnie – dzisiaj powiedział ze bardzo mnie kocha ,tak ni z tąd ni z owąd ,pozdrawiam Cię ciepło ,a i jeszcze jedno ja nie modliłam sie w intencji mojego małżeństwa tylko za innych obcych mi ludzi ,o to o co prosiła Maryja w Fatimie a ja z kolejki otrzymuje to co Bog i Maryja uważają ,czyli kompletnie zaufalam . Jutro wspomnę Cię w modlitwie

    • Droga Sylwio dziekuje za cieple slowa 🙂 jest to bardzo mile, prosze pomodl sie w mojej intencji o jego powrot bo juz mi sily i nadzieja opadaja …..ze on nie wroci ….. modle sie caly czas i tak bardzo prosze Matenke aby mnie wysluchala i sie zlitowala nademna.

      Pozdrawiam cieplo- Monika

      • Zakochana :)- Twoje slowa dodaja mi otuchy i nadzieje ze i mnie Matenka pomoze ze on wroci do mnie jak najszybciej!! 🙂 pozdrwiam was wszystkich goraco!!

  4. Droga Magdo nie widze nikogo innego u swojego boku tylko jego!! :))) dziejuej za piekne slowa. Mam nadzieje ze Matka Pom. mi pomoze i moj sen sie spelni aby on do mnie wrocil i zostal moim mezem!! :)) To by bylo najpiekniejszy dar w moim zyciu. Nic tak nie jest wazne jak milosc drugiej osoby!! Milosc dosdaje ci sil jest jak wiatr z zaglach. 🙂

  5. Monika czekam na kolejne świadectwo już po Waszym spotkaniu 🙂 Wiesz ja też kiedys się modliłam o powrót, miłość właśnie Nowenną Pompejańską, ale nie było mi dane nawet go zobaczyc przypadkiem, przepadł jak kamień w wode i jedynie wiem od znajomych znajomych, że poznał kogos przez portal randkowy.

  6. życzę Ci miłości prawdziwej i pięknej, czasem w życiu różnie się układa, nie zawsze jest tak jak w danej chwili my chcemy dla siebie, czasami okazuje się po latach, że jeśli coś jest inaczej niż chcieliśmy to okazuje się to być błogosławieństwem
    Nie wiem czy mam prawo to pisać, ale mam wrażenie ze za wszelką cenę musi być tak jak Ty chcesz. Mam wrazenie że szalejesz na punkcie kogoś, kto poprostu nie darzy Cię może takim uczuciem jakim Ty kogoś obdarzyłaś.
    Ufność Bogu polega na tym, iż w każdej sytuacji oddajemy mu siebie.
    Czy potrafimy zaufać wtedy gdy stanie sie inaczej niż chcielibyśmy

  7. Wiele naczytałam się na tej stronie, że nie powinno modlić sie o miłość kogoś, bo Bóg nie może nikogo zmusić do tej miłości. Próbowałam się potem modlic ogolnie o miłość, ale uznałam że Bóg tak nie może zmusić nikogo więc teraz juz zaprzestałam w ogole modlitwy w tej intencji, nie wiem czy to dobrze czy żle, jesli chodzi o życie to czy sie modlę czy sie nie modlę to jest tak samo- jestem sama, slepo zakochana w kims kto juz o mnie nie pamięta i tak juz ładnych pare miesięcy.

  8. Oliwio wiem ze nie mozna nikogo zmusic do milosci ale cuda sie zdarzaja… 🙂 mam nadzeje ze cud mi tez bedzie dany od Najdrozszej Matenki!!.. 🙂 ja go nie szukalam choc mnie serce bardzo bolalo i nie raz chcialam mu cos napisac, czekalam na jego pierwszy ruch. Wiem to ze sie odezwal jeszcze nic nie oznacza…. ale nawet nie wiesz jak goraca sie modle o jego powrot.

    Zycze Ci abys poznala kogos nowego skoro twoja milosc ma ina lube. Mysl pozytywnie wychodz do ludzi a moze kogos poznasz. Pozdrawiam Monika

  9. Oliwio, no dobrze, Pan Bóg nie ingeruje w naszą wolną wolę, ale jak w takim razie ma się sprawa z nawróceniami? czy to nie trochę podobnie? Pan Bóg tu też nie zmusza nikogo do wiary w siebie ani do zaprzestania grzechu, a jednak przez Ducha Świętego (i być może przez różne wydarzenia życiowe) prowadzi do nawrócenia… Myślę, że w miłości, jeśli tylko jest to zgodne z Jego wolą, on też może przemieniać serca, tchnąć w nie miłość (która przecież od Niego pochodzi) i umacniać ją, szczególnie w sakramencie małżeństwa, które sam poświęcił Duchem Świętym. Ja też modlę się o powrót ukochanej osoby, mojego męża, i czekam już parę miesięcy. Miałam chwile zwątpienia, niejednokrotnie. Ale staram się powierzać wszystko Panu i Maryi, wierząc że Oni nad moją sprawą czuwają i doprowadzą do najlepszego rozwiązania. I to ponoć właśnie ta wiara uzdrawia, ta, którą Pan Bóg mierzy naszą ufność i tyleż samo daje łask. Ja wiem, że jest trudno zawierzyć w bezradności, wszystko chcielibyśmy mieć na już (Pana Boga też) i przychodzi czasem ochota, żeby powiedzieć: „Jak to? Przecież miało być już cudownie…”, nieraz ktoś mi mówił „Może Pan ma inny plan dla Ciebie” a ja się przeciwko temu buntowałam… Ale dziś odnajduję spokój w przekonaniu, że On wie co robi. Wierzę nadal w to, że Najukochańsza Matka uratuje moje małżeństwo, ale już nie wymagam, tylko jak dziecko proszę… Wiem, że Maryja to słyszy i przecież swego dziecka nie zostawi w potrzebie… choć i do wiary dziecka jeszcze mi daleko…

  10. Moniko, ja Ci proponuję udział we mszy św. o uzdrowienie/uwolnienie i przyjęcie komunii św. z uwagi na kontakty z wróżkami. Wtedy uwolnisz się całkowicie od złego i Pan ze swoją Mateczką będą mogli otworzyć Twe serce w pełni na ich dary!

  11. Droga Agnieszko juz to zrobilam dawno temu. 🙂 Dalam tez pare razy na msze w jego intencji o jego uwolnienie od mocy nieczystych, o jego powrot oraz Bogu wiadomej intencji. Mysle ze zrobilam wszystko co w mojej mocy. Reszte zostawiam Bogu I Maryji. Prosze ja o ta laske/milosierdzie dla mnie codziennie wlasciwie kilka razy dziennie jak male dziecko. 🙂

    • „Pan jest łaskawy, pełen miłosierdzia” , „Dzieła jego są sprawiedliwe, wszystkich uciśnionych ma w swojej opiece” (psalm 103) czyli nie chce byś była nieszczęśliwa i na pewno obdarzy Cię miłosierdziem i miłością. Bo taki jest: kocha nas bezinteresownie a my mamy Mu powierzyć nasze myśli i uczynki za przyczynkiem Matki!

  12. Miłość nie istnieje, ludzie są dla siebie mili bo boją się samotności, cały czas myślą tylko o sobie, zależy im tylko na tym żeby nie czuć się samotnymi, a co czuje drugi człowiek to nie ważne, ważne że oni są usatysfakcjonowani

    • Bóg jest miłością ! jeśli twierdzisz, że miłość nie istnieje, to Boga też nie ma. Dzięki Bogu mam w sobie pokłady bezinteresownej miłości, kwestia czy druga osoba jest w stanie na to odpowiedzieć i należy pamiętać, że miłość to nie uczucie, a deklaracja, która wiąże się z oddaniem siebie drugiej osobie.
      p.s.
      a co do świadectwa to nie lubię świadectw o powrót „ukochanego”, wg mnie to próba narzucenia Bogu swojej woli

      • No własnie! Ja też nie lubię. Tytuł hucznie zapowiadał powrót ukochanej osoby, a tymczasem raptem wspomniał, ze może kawa kiedyś…. Coż za porywające i dodające otuchy świadectwo !

        • oby nie za bardzo z tymi przeprosinami;)
          a tak w ogóle, to mnie też niekiedy bierze dołowanie, na szczęście teraz już mniej, nie do tego zostaliśmy stworzeni, byśmy się dołowali i zamartwiali, wierze w słowa Jezusa gdy mówi, że przyszedł by owce miały życie w obfitości Jan(10,10) i takiego życia Tobie i sobie życzę

  13. Witam
    Ciekawe jest zagadnienie nawróceń. Bóg nie ingeruje w naszą wolną wolę ale Duch Święty pokazuje nam prawdę. I ta prawda powoduje to że się nawracamy. Tak samo chyba jest z miłością. Jeśli Duch Święty nastroi nas pozytywnie do Tej Osoby to się zakochujemy, powracamy itp. A nasza Kochana Mateńka wyprasza nam łaski u Trójcy Świętej.

  14. Tak patrząc z czysto ludzkiego punktu widzenia nie robiłabym sobie zbyt wielu nadziei po jednym mailu człowieka, który Cię przez 2 lata ignorował… Gdyby mu na Tobie i na Waszym związku naprawdę zależało to dawno by się już opamiętał i do Ciebie wrócił. Też uważam, że nie ma sensu modlić się o miłość konkretnej osoby, bo Bóg szanuje wolną wolę każdego z nas.

    • Kochana naprawdę nie wiem czy powinnaś tak bardzo walczyć o tego człowieka , może on wcale nie jest dla Ciebie , piszę to na podstawie swojego doświadczenia, swego czasu mojej modlitwę wysłuchał Pan Jezus Miłosierny o chłopaka na męża, ale życie to już jest moje. Wierz mi nie warto było tak bardzo nalegać a raczej sprawę zostawić w rękach Boga.

  15. Pomódl się Lucyno o siebie. Tobie potrzeba jasności umysłu. Bardzo się męczysz ze swoim stanem i myślę, ze bardzo męcząca byłaś dla chłopaka. Nie można nikogo osaczać swoją „miłością”. Pomódl się do Matki Pompejańskiej, żebyś mogła to wszystko rozpamiętywać na spokojnie bo może to wcale nie dla ciebie ta miłość.

  16. A ja Wam powiem dziewczyny, że straciłam już nadzieję i na powrót kogoś kogo kocham i w ogóle na ułożenie sobie życia, straciłam w ogóle sens modlitwy. Kocham go naprawdę bardzo, mimo, że mineło już tyle czasu i go nawet nie widziałam, nie kontaktujemy sie a ja i tak o nim myślę, tęsknie tak, że tylko płakać się chce. Jest coraz gorzej, dowiaduję sie co chwile o jego „nowym” życiu, taki szczęsliwy teraz jest, ma bogata i biuściastą dziewczynę, ma się czym pochwalić. Myślałam, że może musze zacząć wychodzić, umawiać się z innymi chłopakami, przynajmniej popisac z kimś. To też nie pomogło, czuje taki wstręt do wszystkich mężczyzn. Poznaje kogos i widzę że mojemu byłemu do pięt nie dorasta. Myslałam, że ta modlitwa mi pomoże, w końcu to nowenna nie do odparcia, modliłam sie też koronka, do św. Rity, Jana Pawła II – nic nie pomogło. Nie ma czegoś takiego jak modlitwa nie do odparcia, jeśli Bóg nie chce Cie wysłuchać to nie wysłucha, nie wierzę już w żadne cudowne modlitwy, nie ma rzeczy ani modlitwy, która wyciagneła by mnie z tej beznadziei. Zaraz pewnie ktoś napisze – może ta osoba do Ciebie nie wróciła, ale Maryja inaczej rozwiązała te sprawe- od razu mówię, że nie, nie ma żadnego rozwiązania, od kilku miesięcy mój świat leży w gruzach i myślę aby się zabić, nic sie nie zmeniło i nowe inne rozwiązanie też się nie pojawiło. Możecie mi wierzyć albo nie, ale były różne sytuacje, pracy nie miała, w szpitalu leżałam, mama chorowała, zawsze miałam te nadzieję i wiarę – teraz jeden człowiek odebrał mi wszystko, nigdy tak nie cierpiałam, bo najgorszy jest ten ból niefizyczny i to że nie moge nikomu nawet powiedzieć jak mi żle, bo nikt nie rozumie, wszyscy mówią wez sie w garśc, uważaja mnie za idiotke, duszę w sobie to uczucie i nie wymawiam nawet jego imienia. Tylko tu z Wami chciałam sie z tym podzielić, z góry dziekuję jeśli ktoś przeczytał i przepraszam , że takie długie, ale musiałam to wyrzucic z siebie.

    • Oliwio, przechodziłam przez to, co Ty. Faktycznie, przez pewnego osobnika prawie pochorowałam się psychicznie, ale małymi krokami doszłam do wniosku, że nie jest mnie wart. Zostawił mnie, gdy go najbardziej potrzebowałam. Ba, nawet poskąpił przyjacielskiego ramienia. Teraz modlę się o jego nawrócenie i przemianę serca, aby poznał miłość Boga i nie stoczył się moralnie. Po prostu zależy mi na jego dobru wiecznym, a nie na jego powrocie. Poza tym jak tu budować związek bez Boga? Ja wierząca, a on mający inne priorytety. Nawet gdyby wrócił, jak by to wyglądało i ile potrwałoby? Jeśli taka wola Boga, udzieli mu łaski nawrócenia i być może przyprowadzi go do mnie.

      • Aha, napisałaś: ”bogatą i biuściastą, MA SIĘ CZYM POCHWALIĆ”. Hmm, czyli czym? Czy biust oraz bogactwo są miarą wartości człowieka. No, na pewno nie. Końcowe słowa napisałam wielkimi literami, bo najbardziej we mnie uderzyły. Tak jakby ten chłopak traktował tę dziewczynę jako trofeum, bo jest bogata i ma biust. Przepraszam, ale tak to odebrałam. Bardziej powinien chwalić się tym, że jego dziewczyna (a być może przyszła żona) ma złote serce. Przepraszam, to tylko moja opinia.

      • Mój były uważa sie za wierzącego, ale rzadko kiedy się modlił, bardziej taka wiara ‚od niedzieli’ do kościoła też miał wielkie zarzuty, szczególnie do księży. Tez mnie zostawił wtedy, kiedy potrzebowałam jego pomoc, bo kończyła mi się umowa o prace i nie miałam innej. Zamiast mi pomóc, uznał, że jestem nieudacznikiem skoro nie mam pracy i odszedł. A odnośnie z ta „biuściasta” to tez troche moje kompleksy, ja jestem niska i drobna, wyglądam jak gimnazjalistka mimo 26 lat, i mój były nie raz nazywał mnie malutka i sie czasem podśmiewał że ja wyglądam jak jego córka a nie dziewczyna…teraz ma dziewczynę około 30, rude włosy, duży biust i ubiera sie tak dość odważnie, taka imprezowa dziewczyna. Nie wiem czy traktuje ją jak trofeum, na pewno przed kolegami szpanuje jej wygladem, a to jakie ma serce może on jeszcze sam nie wie, bo krótko się znaja, ale w sumie to nie moja sprawa, ie moje życie, powinnam życ swoim ale moje własne zycie mnie przerasta i przygnebia.

        • Skoro tak mówił, to już mógł być dla Ciebie sygnał. Może źle, że to napiszę, ale… dałabym sobie z nim spokój. Wiem, że to trudne, wiem, ale z tego, co piszesz, to diametralnie różnicie się priorytetami. Mnie zostawił, bo mój tata miał problem alkoholowy. Gdy ten się dowiedział, zwiał, i do dziś nie mamy kontaktu.

          • Oliwio, otoczę Cię modlitwą, abyś poznała kogoś, kto będzie darzył Cię miłością wierną i szczerą. Kogoś kto pokocha taką, jaką jesteś. Pamiętaj: ”małe jest piękne”. 🙂

    • Oliwia, podajmy sobie ręce. Wiem co czujesz, bo przechodzę przez to samo + rozpacz, bo nie mam pracy, a telefon milczy…

    • Widzę, że dzisiaj dzień utraconych nadziei. Też straciłam nadzieję i wiarę w miłość. To prawda, że Bóg jest miłością, ale ludzie dawno zapomnieli czym jest prawdziwa bezwarunkowa miłość. Niestety nie ma co się łudzić, nikt nie pokocha kobiety bez pracy, pieniędzy, urody, z staroświeckim charakterem, a nawet gdybym to wszytko miła to nie chce żeby mnie ktoś kochał za coś albo po coś, a jak to coś się skończy to odejdzie. Mężczyźni mają listę warunków, których ja nie mam ochoty spełniać, a nawet jeśli bym tą ochotę miała to nie wyrobie, ja nie mam żadnej listy. Modliłam się o miłość ogólnie i zostałam wysłuchana, dowiedziałam się, że miłość nie istnieje, że nie mam na co liczyć, moje marzenie okazało się tylko złudzeniem.

      • Lulu życzę Ci mężczyzny, który nie stawia warunków, a wszyscy inni niech popatrzą na siebie zanim zaczną dziewczynę punktować. A to czy jest się szczęśliwym w miłości to chyba też nie kwestia pieniędzy urody czy zawodu, nie wiem dlaczego ale mam śliczne koleżanki, po studiach z praca i co…są same, bo przyciągają samych palantów, którzy tylko ich krzywdzą. A inne znajome, które zawsze miały nadwagę, mniej dbały o siebie, średnio przywiązywały wagę do ubioru i wyglądu, zamiast nad książkami się uczyć po szkole chodziły na dyskoteki i żyją sobie beztrosko i maja mężów, dzieci, życie praktycznie poukładane. Nie oceniam i nie neguje nikogo, ale widze taka dziwna zależność. Trafic na prawdziwą miłość i dobrego faceta to jak wygrać w totka, dostapić cudu, nie ma na to recepty, prawdopodobieństwa czy nawet modlitwy by to wyprosić. To po prostu przypadek, los, przeznaczenie, czy łaska Boża. I wiesz co lulu myślę, że chyba nie ma gorszej kary dla człowieka niż samotność. Bo tak rożne problemy są, ale masz kogoś komu możesz się wygadać, kto przytuli, pocieszy przede wszystkim będzie z Toba w tych trudnych chwilach, a jak się jest samemu to problemy dnia codziennego stają sie ogromnym ciężarem, czasem nie do podźwignięcia przez jedną osobę.

        • Oliwia ja również tobie życzę tego samego. Jestem jak apostoł Tomasz, dopóki nie zobaczę nie uwierzę. Jezus przyszedł do św. Tomasza, więc może i nam ktoś zechce udowodnić, że prawdziwa miłość istnieje, ale tylko wtedy uwierzę jak zobaczę. Samotność nie jest karą tylko jak opisuje św. Jan od Krzyża drogą do wolności, więc ja dziękuję Bogu za moją samotność, chociaż jest mi bardzo przykro, że nie ma mnie kto dzisiaj przytulić, ani wczoraj, ani przed wczoraj, ani rok temu, ani 10 lat temu

      • Czyli wszystko w porządku. Modlitwa w twoim przypadku lulu została wysłuchana 🙂 . To taka złośliwość z mojej strony. Ale jak sie Ciebie czyta, to sią odnosi wrazenie, ze masz problem sama ze sobą. A jak już tu wielokrotnie panie pisały,kobieta mająca problemy ze sobą nigdy chłopa nie znajdzie 🙂 . Bo oni takie na odleglość wyczuwają. Więc zrób najpierw porżadek ze sobą, a potem zabierz się za facetów. Bo niby piszez, ze chcesz, ale też piszesz, ze nie mam ochoty spełniać listy życzeń facetów i że nie ma takich którzy by przeróżnych dziwnych warunków nie stawiali. Otóż są tacy. Skąd wiem? Proste. Skoro Ty się uchowałaś porżadna i nieskarzona, to dlaczego miałoby nie być takiego faceta. Człowiek ocenia drugiego człoweika według wartości jakie sam wyznaje. Jeśli sam jest ok, to takie też ma założenie o innych kudziach. jesli sam jest szumowiną , to myśłi ze każdy człowiek spotkany przez niego to szumowina. Więc najpierw lulu zrób porzadek ze sobą 🙂

        • nieznajoma jeżeli ma cię to usatysfakcjonować to ci oświadczam, że nie mam to gdzieś, mogę być sama do końca życia, a to co pisałam miesiąc temu jest nieaktualne

          • LULU – nic nie drgnęło od wczoraj ? Ale to wolisz być już sama ? – czy spróbujesz poszukać tej drugiej godnej połówki, którą może jednak Pan Bóg gdzieś dla Ciebie uchował ?

            • Lulu, a co myślisz o apokatastazie, czy to w ogóle ma sens ? Pytam, tak prywatnie, bo Ty jedna byłaś ciekawa, co to w ogóle takiego? I nikt, ani tego nie skrytykował, ani też nie poparł, że byłoby fajnie, gdyby ta wizja mogła się spełnić, chyba nikt nie wierzy w to, że to w ogóle jest możliwe – szczególnie w moim założeniu, że jeszcze za naszego życia.

            • JOANNA Jezus mówi: „I pójdą ci na mękę wieczną, sprawiedliwi zaś do życia wiecznego” (Mt 25, 46) Wieczne to wieczne, a czy ktoś wierzy w to, że Jezus mówi prawdę czy nie to już nie jest moja sprawa.

    • Oliwio moja sytuacja jest taka sama jak Twoja.Też kocham od 7 lat a nie jestem kochana.Moja miłość jest nieodwzajemniona.Wszystko bym dla tego chłopaka zrobiła,a on nawet na Mnie nie spojrzy.Prosiłam Boga w modlitwie by nas połączył i by został on moim mężem.Ale Bóg mnie nie wysłuchuje woli jak płaczę i cierpię w samotności.Dla Mnie życie się skończyło jestem samotna i nieszczęśliwa.Dodam tylko,że tamten chłopak patrzy tylko na młodość i urodę jak wszyscy faceci.

      • Agnieszko przeczytaj jeszcze raz co powyżej napisałaś i zastanów się o co ty masz pretensje do Boga? Ten chłopak patrzy tylko na młodość i urodę a ty usilnie chcesz z nim być, po co ci taki chłopak? I ty się modlisz o miłość? Bóg cię nie wysłuchuje i woli jak płaczesz i cierpisz w samotności? Po pierwsze Bóg nie będzie nikogo zmuszał do tego, żeby ciebie kochał i chwała mu za to. Po drugie to co czujesz do tego chłopaka to nie jest miłość, to jest egoistyczne pragnienie. Po co chcesz być z tym chłopakiem? Bo boisz się samotności? Nikt nie zasłużył na to żeby być czyimś lekarstwem na samotność. Każdy musi sobie poradzić ze swoją samotnością sam, a nie poprzez wykorzystanie drugiego człowieka. Bo chcesz spełnić swoje aspiracje, marzenia o rodzinie i dzieciach? To jest egoizm, myślenie tylko o sobie i swoich pragnieniach, nie interesuje cię ten chłopak co czuje i myśli ty chcesz z nim być i już, bo tak sobie wymyśliłaś, a Bóg ma z tego chłopka zrobić kukiełkę i sterować nim tak jak tu się pomodlisz. Jesteś zakochana 7 lat? Zastanów się co zrobiłaś żeby się odkochać, żeby poczuć się wolna od tego uczucia, uczucia nie są wieczne, to ty wybierasz czy będziesz je dokarmiać i podsycać czy je wygasisz. Widocznie wolisz cierpieć i cierpisz na własne życzenie. To ty sobie taką formę życia w cierpieniu wybrałaś a nie, że Bóg cię na nią skazał, to ty kierujesz sowimi uczuciami. Rozumiem, że można się zakochać i ktoś tego nie odwzajemnia, to się odkochuje, zajmuje mi to rok, dwa a potem żyje dalej i zakochuje się w kimś innym. Na prawdę kocha się wtedy kiedy szanuje się wolność drugiego człowieka nawet jeśli chce odejść i nie chce nas znać, tak kocha Bóg. A ty sobie znalazłaś bożka chłopaka, którego adorujesz przez 7 lat żyjąc w nieszczęśliwie, weź się dziewczyno do życia, wiesz co można zrobić dobrego przez 7 lat dla siebie i dla innych zamiast wzdychać do chłopaka który cię nie kocha?

  17. Badzo dziekuję choć za jedno Zdrowaś w mojej intencji…ja pomodlę się za Ciebie, może modlitwa za kogoś a nie za siebie przyniesie jakiekolwiek owoce 🙂
    Ja wiem Zofia, że muszę zapomnieć, że to bez sensu ale najgorsze jest to ze nie umiem zapomnieć. A odnośnie tego wzrostu to ja tez czasem mu przytyki robiłam, taki mielismy związek że czasem smialismy sie z siebie nawzajem, ale to były żarty, przy roztsaniu zapytałam go wprost czy to chodzi o to, że przestalam mu sie z wyglądu podobac to powiedział że nadal mu sie podobam, ale to za mało, że chodzi o to, że w nim cos pekło, wypaliło sie i nie czuje juz tego co kiedys do mnie. Dziękuję za zrozumienie i modlitwę 🙂

      • Anetko ja za Tobą też wspomnę i dziekuję, mam siostrę Anetę więc ze względu na same imie jesteś mi bliska 🙂

        • Oliwo, ciesz sie ze jestes drobna, bedziesz dlugo wygladala mlodo. 🙂 Juz od jakiegos czasu czytam Twoje komentarze i przykro mi, ze cierpisz. Wiem, ze brzmi to banalnie, ale
          jeszcze cale zycie przed Toba. Nie wykluczone, ze spotkasz kogos, z kim bedziesz bardzej szczesliwa. W tej chwili wydaje Ci sie to niemozliwe, ale ja wierze, ze tak bedzie.

    • Jestem na zakręcie….. Zostawił mnie w dzień kiedy miał mnie zawieźć do szpitala, nie przyjechał,nie odebrał telefonu, po zabiegu skończył nasz związek przez sms… „chce być sam”…kłamał
      Nie mam siły…. na nic
      boli….bardziej to,że oszukał
      mówił,ze kocha….tak bardzo

      pomódlcie się za mnie proszę, tylko o to albo aż o to
      chcę już zapomnieć….i znowu się śmiać

      • Rozalka, wiele kobiet przez to przechodzi. Mężczyźni często zostawiają, często właśnie przez sms, to taka ucieczka kiedy nie można patrzeć komuś w oczy, dawniej były listy. Niestety najczęściej zwyczajnie mają dość. Chcą odpocząć. niewykluczone, że za jakiś czas ten ktoś zechciałby wrócić.
        ja nie mam doświadczeń wiele z mężczyznami, ale widzę po otoczeniu że często druga strona (niekoniecznie kobieta, mężczyźni też) nie daje tej drugiej osobie w związku wolności, zero odpoczynku od siebie, zero takiej swobody. nie ma w tym oddechu. Nie wiem, ale bardzo często druga połowa czuje się osaczona niż zakochana.

  18. Ala
    Dawałam mu dużo wolności bo tak sobie obiecaliśmy. Realizowaliśmy siebie i swoje pasje, nie ograniczaliśmy się, nie robiłam mu wyrzutów z powodu spotkan ze znajomymi a często sama mówiłam,żeby sie rozerwał z kolegami. były dni kiedy mówilismy że chcemy sobie posiedzieć osobno ale dzwonilismy do siebie.
    Dziś wiem,że to nie był prawdziwi powód rozstania, to była inna kobieta, sasiadka,która poznał w trakcie naszego związku….
    Czas leczy rany i ja czekam,ąz ten czas nadejdzie dla mnie. Dziś jestem rozbita psychicznie. Idę do psychologa. Muszę sobie pomóc

    • Ja też nie wierzę w takie tłumaczenia. Moim zdaniem, jak się kocha, to się z kimś jest POMIMO, a jak się nie kocha, to się szuka jakiś durnych wymówek. A ta druga strona potem siedzi i rozpamiętuje,że mogła zrobic, tak, siak, czy owak. I złudna nadzieja w człowieku rośnie. Taki ktoś i tak nie wróci, bo nas nie kocha. Może to okrutne, ale moim zdaniem taka jest prawda. Ja osobiście wolałabym, najgorszą prawdę, niż najpiękniejsze kłamstwa, bo potem jak się człowiek tej prawdy dowiaduje, to czasem już nie ma czego składac. A dla kogoś mogą się to wydawac niewinne kłamstwa, albo co gorsza, jeszcze jest podejście, że to dla jej dobra.

    • Z pewnością czas leczy rany. Jednak ciągle dziwi mnie to dlaczego odchodzący nie mówia o przyczynach. może to prawie zawsze jakieś oszustwo, może byli z kims tak, zeby nie być sami, a potem widząc swoją nową miłość uznali, że to jest to na co czekali. Nikt nie wie. Szkoda, że nie umieją rozmawiać. Zaoszczędzili by tragicznych przeżyć tym od których odchodzą. Każdy chciałby zmienić w sobie to i owo, gdyby tylko wiedział dlaczego niby jest gorszy od kogoś, od np. tej nowo poznanej osoby.

      • Dlatego ja uważam, że jak od razu się nie czuje tego „czegoś”, to nie powinno się wchodzic w taki zwiazek, na zasadzie, że może się uda. Bo przez jakiś czas można udawac, że wszystko jest ok, ale po jakimś czasie cos w człowieku pęka i odchodzi. Pół biedy jak się wcześniej nie pobrali i nie mają szczęscia.

        • Witam Was ja jestem w podobnej sytuacji, też zostawił mnie mężczyzna i wcale nie zgodzę się z tym ze faceci patrzą tylko na to co młode i ładne bo w takim wypadku nie odszedł by jest 10 lat starszy ode mnie. Nie będę pisać o przyczynie bo jest błaha, moja mama twierdzi ze to tylko wymówka, a ja myslę raczej ze pomimo iż ma 35 lat to jest po prostu niedojrzały, albo nigdy mnie nie kochał choć tak twierdził. Wiem jedno ze kocham go i akceptuje takim jaki jest, nie rozumiem dlaczego Bóg postawił go na mojej drodze bo teraz cierpie, choć dostrzegam pozytywną stronę tego, zaczęłam szukać Boga, poszłam do spowiedzi po kilku latach, odbudowuje wartości które gdzieś po drodze zagubiłam, widzę jak powinno się budować związek, przede wszystkim zaprosić do niego Boga i na nim go opierać, widzę jaka byłam zapatrzona w siebie, utwierdzona w swoich zgubnych przekonaniach, odrzucając jego miłość i przykazania którymi powinnam się kierować w życiu. Dlatego choć cierpię i boli mnie to, dziękuję mu że przez to rozstanie otworzył mi oczy, dziękuje mu i przepraszam ze go odrzuciłam, mam nadzieję ze poczuję jego wielką miłość i będę się czuła kiedyś warościowa i kochana dzięki Bożej miłośći. Modlę się NP w sumie już od miesiaca jednak w trakcie zmieniłam intencję i zaczęłam modlitwę tydzień temu od nowa, nie modlę się o jego powrót, ale o to by jego zranione serce zostało uleczone, o łaski dla niego, oraz o usunięcie wszystkich przeszkód jakie stoją miedzy nami i na naszej drodze do budowania związku. Staram się w tej intencji nie narzucać swojej woli. Mam nadzieję ze Matka Przenajświętsza i dobry Bóg pomogą mi i jemu i może kiedyś połączą nasze drogi, wtedy gdy będziemy gotowi stworzyć związek do którego z radością i miłością zaprosimy Boga. Mam też nadzieję ze sama będę mogła złożyć tutaj swoje świadectwo.

  19. Ja tez nie wiem co teraz mam robić, bylam z chłopakiem prawie 4 lata, zawsze gdy bylo mu trudno wspieralam go, mimo ze chcialam odejsc, ale nie potrafilam, zostawic go wtedy samego, pozniej bardzo w Nim zakochalam sie, ciagle myslalam o Nim co zrobic aby byl szczesliwy… on tez co chwile robil niespodzianki, zaskakiwal mnie:) w ostatnim roku wszystko zaczelo sie psuc, stracilam w wiare w siebie, ciagle mialam do kogos pretensje nie potrafilam sobie poradzic, o wszystkim mowilam jemu… ciagle powtarzal damy rade, pozniej powiedzial ze ma juz dosc… ze nie jest w stanie mi pomoc… mam znalesc kogos innego… wtedy rodzice zabrali mnie na wakacje, pisal mi wtedy ze mnie kocha a jak juz wrocilam powiedzial ze chce byc sam, jemu jest tak dobrze, kiedys mial dobre serce przejmowalam sie bardziej niz ja kiedy role odmienily sie zostawil mnie:( modle sie Nowenna o jego powrot… bo wierze ze wroci dawny on… odmawiam juz 17 dni ale ciagle wszystko sypie sie… pisal do kol ze wolnej chwili mysli o mnie… ze mnie kocha.. ale woli byc sam, nie wiem czy modlitwa mi pomoze, mam duze watpliwosci… jest mi teraz tak trudno… wszystko uwaza ze bylo zle… nic nie pamieta dobrego…. a ja jestem wstanie mu to wybaczyc..

  20. Witam, jestem w podobnej sytuacji, tylko w moim przypadku nie jest to takie proste… NP mówie już od 4 września. Oczywiscie modle się o powrót chłopaka i odbudowanie naszego związku. byliśmy razem 8 miesięcy, cudownych miesiecy. Wszyscy znajomi uważali ten zwiazek za idealny, tak jak i my. Mam bardzo ciężki charakter i mało kto mógł ze mna wytrzymać, a on jako jedyny znalazł na niego sposób. Żarliwie modliłam sie o znalezienie miłosci mojego życia, nie modliłam się o mature, studia, tylko o tego jedynego i poznałam wielu mężczyzn, a on przyszedł tak nagle, niespodziewanie. Jednak rozstaliśmy się, głównie z jego winy, on tego chciał. Było mi potwornie ciężko, hektolitry wylanych łez ale NP dała mi ogromną siłe i jak tylko zaczełam ją odmawiać on napisał, spotkalismy się, potem długo długo nic. Aż do piątku, przyjechał do mnie i było tak normalnie, to był mój ukochany, ten w którym sie zakochałam. Duzo sie wydarzyło tego dnia i można powiedzieć, że wtedy do siebie wróciliśmy, ale teraz sam mówi, ze musi to przemysleć bo tęskni, ale też waha się. Jednak w mojej modlitwie nie ustaje! jestem pewna, że on w końcu do mnie wróci i będziemy szczęśliwi. Od października odmawiam modlitwy dziękczynne i wiem, ze mam za co dziękować. Tak więc wytrwale i z wiarą módlcie się a na pewno będziecie wysłuchane 🙂 będziecie miały tyle siły, że zawalczycie i wszystko się ułoży, mam nadzieje, że my do siebie wrócimy i nasz związek w końcu będzie idealnym.

  21. Modliłem się tą nowenną o miłość. Chciałem by powróciła do mnie dziewczyna którą kocham. Modliłem się 54 dni po 3 tajemnice i modlitwy końcowe. Po ukończeniu części błagalnej ogarnęło mnie jeszcze większe pożądanie i tęsknota za tą dziewczyną, modliłem się dalej do końca. Łaski nie otrzymałem. Nie zamierzam już więcej modlić się tą modlitwą.

    • Dominiku nie trać wiary, głęboko wierzę że Nasz Ojciec za pośrednictwem Mamy Naświętszej ma dla Ciebie plan i szczęście dla Ciebie przyjdzie w najbardziej nieoczekiwanym momencie, jeśli dziś Ci jest bardzo ciężko pamiętaj że będzie tylko lepiej Nasza Mama nie zostawi Cię w potrzebie ! Mam
      Nadzieję że wszystko się ułoży jak najszybciej. Pozdrawiam

  22. Bardzo piękne świadectwo. Jestem w podobnej sytuacji i mam nadzieję, że Matka Przenajświętsza z Pompejów wysłucha naszych błagań i sprawi, że jeszcze będziemy szczęśliwi z naszą ukochaną osobą, którą straciliśmy! Bądźmy wytrwali w modlitwie!

  23. Co wy ludzie wygadujecie? Ponoc nie ma takiej prosby, ktorej Bóg by nie wysłuchał- skoro dziewczyna widzi sens modlenia się o miłość i nic nie stoi na przedszkodzie to dlaczego ma tego nie robic? Ludzie to wy cos ze sobą zróbcie bo problem to macie wy ale z zazdrością. Wiara góry przenosi. Jak ktoś wierzy to i tak właśnie się stanie. Ludzie proszą o dobrą pracę, o zdrowie – jesli mają wiarę to Bóg wysłucha. A szumowiną jest ten co nie ma wiary. Patrzcie ludzie na siebie a nie na innych 🙂 ja wierzę, że naszej Monice może się udać o to do poprosi. Wszystko przychodzi z czasem a nie od razu…. Zaproponował kawe- czyż nie od tego się własnie powinno zaczynac? Moze dla niektóryc to dziwne, że nie zaproponował jej od razu seksu…. Cóż. Powtarzam- wiara czyni cuda 🙂 modlitwy także 🙂 pozdrawiam niedowiarków. Bóg jest wielki i wszechmocny 🙂

A Ty co o tym myślisz? Napisz!