Magda: Nie wiedziałam, jak mu pomóc… zaczęłam odmawiać nowennę

Nowennę pompejańską odmawiałam już kilka razy i zawsze okoliczności rozpoczęcia tej modlitwy były podobne – nagła potrzeba, szybka decyzja bez zastanawiania się, czy podołam tej modlitwie. Po prostu, kiedy czułam, że jestem „przyparta do muru” i nie widziałam innego rozwiązania, brałam do ręki różaniec i zaczynałam kolejną nowennę.

To świadectwo dotyczy mojego dwuletniego synka, który od urodzenia był ogólnie zdrowy i dobrze się rozwijał. Jesienią na jego nóżkach pojawiły się czerwone, szorstkie i swędzące plamy. Wszystko wskazywało na nietolerancję białka mleka krowiego. Choć było to niełatwe, zastosowałam dietę bezmleczną u synka i u siebie (karmiłam go wówczas piersią).

Nastąpiła poprawa, lecz – niestety – mimo naszej ostrożności czasem coś „zakazanego” znalazło się w naszym jadło­spisie i natychmiast pojawiały się zmiany skórne. W zasadzie wystarczyła odrobina śmietany i reakcja organizmu była natychmiastowa: czerwona, swędząca skóra, co wywoływało u synka niepokój i nerwowość. Nie wspomnę już o jego zaostrzonym apetycie na niedozwolone dla niego produkty! Zaprowadziłam więc dietetyczny reżim i sytuacja – wydawałoby się – została z grub­sza opanowana.

Pewnej nocy podczas snu synek zaczął się nagle niemiłosiernie drapać, był niespokojny, płakał. Wszystko wskazywało na nawrót egzemy na nogach (nie mogłam sprawdzić, bo nie chciałam go dodatkowo rozdrażniać zdejmowaniem piżamki). Byłam przerażona, nie wiedziałam, jak mu pomóc. Sądziłam, że zjadł coś bez mojej wiedzy.

Widząc cierpienie dziecka, zaczęłam niezwłocznie odmawiać nowennę pompejańską. Nad ranem sytuacja trochę się unormowała, mały usnął. Kiedy się obudził i zdjęłam mu piżamę, zamarłam. Widok był wstrząsający: nóżki, w miejscach gdzie była poprzednio egzema, były obsypane setkami bąbli, częściowo rozdrapanymi. Okazało się, że synek „złapał” od starszego brata tzw. wirus bostoński. Jest to choroba zakaźna, która objawia się m.in. zmianami skórnymi, podobnymi do ospy wietrznej, ale atakuje tylko dłonie, nogi i okolice ust.

Przez tydzień synek musiał być nieustannie pilnowany, gdyż nie wolno mu było się drapać. Nie mogłam go nawet ubrać, bo rozdrapana skóra mogła ulec zakażeniu. Wirus masowo zaatakował najsłabsze fragmenty jego skóry (starszy syn miał tylko kilka „kropek”). Ktokolwiek zobaczył moje dziecko, był przerażony.

Mimo wszystko byłam spo­kojna. Wiedziałam, że odmawiając nowennę, mam wszyst­ko pod kontrolą. Gdy kończy­łam część błagalną, stan zdro­wia synka był dobry, a po zakończeniu części dziękczynnej, na nogach nie było już śladu choroby i uczulenia mimo braku leczenia farmakologicznego.

 

 

20140105_10325320140517_090355

Dodam, że w międzyczasie synek zaczął spożywać małe ilości mlecznych produktów i był szczęśliwy, że ma zdrowe nogi!

Tak jak przy poprzednich moich nowennach, tak i teraz napotykałam liczne przeciwności (moja choroba, związany z nią chaos w domu, konieczność odstawienia synka od piersi i związany z tym stres dla całej rodziny, brak czasu na modlitwę w ciągu dnia – nowennę odmawiałam w nocy, liczne zwątpienia i zniechęcenia). Jednak udało się! Matka Boża mnie wysłuchała, a ponadto otrzymałam jeszcze inne łaski.

Po napisaniu powyższego świadectwa, udało mi się pomyślnie załatwić jeszcze kilka ważnych spraw, co odczytałam jako dodatkową łaskę od Pompejańskiej Królowej i jako znak, że świadectwa są bardzo ważne i nie można zwlekać z rozpowszechnieniem ich.

 

Powyższe świadectwo zostało opublikowane w letnim (10/2014) numerze Królowej Różańca Świętego.

Opt In Image
Królowa Różańca Świętego

To świadectwo ukazało się wcześniej w czasopiśmie „Królowa Różańca Świętego” – poświęconemu różańcowi i nowennie pompejańskiej. Odwiedź stronę naszego kwartalnika! Zamów je w naszym sklepiku.

Możesz też zapisać się do biuletynu, dzięki czemu będziesz otrzymywać co piątek  powiadomienia o nowych świadectwach! Potwierdzenie zapisania przyjdzie na Twoją skrzynkę.

2 myśli na temat „Magda: Nie wiedziałam, jak mu pomóc… zaczęłam odmawiać nowennę

  1. Biedny Maluszek a miał to ?Złe samopoczucie. Pierwsze objawy często przypominały przeziębienie lub lekką anginę. Dziecko źle się czuje, traci apetyt, boli je gardło.
    Gorączka. Zwykle dziecko ma temperaturę 38–39 st. C.
    Wysypka. Pojawia się w ciągu 2 dni od zachorowania. Przypomina małe czerwone lub łososiowe plamki, które potem przekształcają się w wypełnione płynem surowiczym pęcherzyki. Wiele osób uważa, że to ospa wietrzna. Jednak w wypadku choroby bostońskiej wysypka pojawia się zwykle tylko na dłoniach, stopach i w buzi (czasem też na pupie, jeśli dziecko ma biegunkę). jeśli tak to sposoby są poniżej Przede wszystkim idź z dzieckiem do lekarza. Pediatra musi wykluczyć inne, groźniejsze choroby, którym towarzyszy wysypka (to np. różyczka, ospa czy odra). Na szczęście choroba bostońska rzadko powoduje powikłania i zwykle ustępuje sama w ciągu 7-10 dni. Nim to jednak nastąpi, możesz pomóc dziecku.
    Zmniejsz gorączkę. Podawaj dziecku preparat z paracetamolem. Pamiętaj też, że dziecko musi dużo pić – ale nie soki, bo podrażnią chore gardło. Sprawdź także inne sposoby na obniżenie gorączki.
    Dawaj lekkostrawne dania. Z powodu pęcherzyków w gardle dziecko może mieć problemy z jedzeniem. Nie zmuszaj go do niego, a jedynie proponuj letnie, delikatne, niekwaśne potrawy, np. kisiel, zupy kremy, kaszki.
    Ważne: Pęcherzyki smaruj preparatem przepisanym przez lekarza. Ale nigdy nie przekłuwaj ich ani nie zdrapuj, bo możesz je zainfekować przez bakterie (i konieczne będą antybiotyki!).
    Choroba bostońska – zapobieganie
    Choroba bostońska jest wyjątkowo zakaźna, ale zawsze warto próbować uchronić przed nią dziecko.
    Dbaj o higienę – często myj dziecku ręce, przebieraj je od razu po powrocie ze żłobka czy przedszkola, a także czyść środkiem antybakteryjnym jego zabawki. Przypominaj również, aby nie korzystało z cudzych sztućców, nie piło z czyjegoś kubeczka i nie jadło ze wspólnych naczyń.
    Unikajcie tłumów. Jeśli w twojej okolicy pojawiła się bostonka, nie zabieraj dziecka do kina, supermarketu. Jeżeli masz taką możliwość, nie posyłaj dziecka do żłobka czy przedszkola, w którym pojawił się wirus. I życze szczęścia pani i pani dziecku:)
    Wesołych świąt

A Ty co o tym myślisz? Napisz!