Kamila: Dwie nowenny

Nowennę Pompejańską w całości odmówiłam dwa razy. Pierwszą w intencji dobrego męża, 3 lata temu. Nie jestem mężatką, jednak ponad rok temu po długich latach samotności, poznałam mężczyznę, z którym planujemy wspólną przyszłość. Nie wiem, czy będzie nam dane zawrzeć sakrament małżeństwa, ponieważ trudności i przeszkody są ogromne, choć niezależne od nas. Drugą nowennę pompejańską odmówiłam w intencji napisania projektu i szczęśliwego ukończenia studiów podyplomowych. Było to dla mnie ogromne wyzwanie, jednak Maryja nie zawiodła i studia ukończyłam z drugą średnią na roku. Chwała Panu i dzięki Najświętszej Maryi Pannie! Chcę jednak jeszcze dodać, że potem wielokrotnie rozpoczynałam nowennę w różnych intencjach, lecz nigdy jej nie ukończyłam, co napawa mnie wielkim smutkiem. Nie wiem, dlaczego tak się dzieje, ale mimo starań nie umiem już odmówić nowenny pompejańskiej 🙁

Chcesz widzieć świadectwa nowenny pompejańskiej na Facebooku?
To proste – kliknij na >>POLUB >>

15 myśli na temat „Kamila: Dwie nowenny

  1. Kamilo dbaj o tę miłość,samotność jest straszna .Ja modlę się o poznanie dobrego człowieka od bardzo,bardzo dawna jednak”światełka w tunelu nie widać”.Pozostaje mi tylko zaakceptować bycie samotnym.Pokonajcie wszystkie przeszkody i wierzcie,ufajcie.Powodzenia.

    • A cóż to za samotność jak ma się Chrystusa. Pokładanie nadziei w drugim człowieku to ułuda. Nikt jak Bóg. Jestem bardzo szczęśliwą mężatką. Wcześniej byłam bardzo szczęśliwą starą panną. Zapewniam, że nigdy drugi człowiek nie zrozumie Cię do końca i nie zaakceptuje. Bezwarunkowo kocha Cię tylko Jezus. Jak przyjmiesz tę miłość i pokochasz siebie to będziesz szczęśliwa. A bycie z kimś bez sakramentu to proszenie się o kłopoty. Bo BÓG będzie walczył o Ciebie i da Ci bęcki po głowie oj da.

  2. Samotnosc sama w sobie rzeczywiście może nie jest taka straszna przy odpowiednim nastawieniu, ale radzenie sobie z codziennościa w pojedynkę już tak. Wszystko co normalnie rozkłada się na dwoje, w tym przypadku ląduje na naszych barkach. I niech mi nikt nie mówi o dobrej organizacji, przy najlepszej jest to strasznie przytłaczające, I świadomośc, że można liczyc tylko na siebie, chyba w tym przypadku jest najgorsza.

    • To trzeba brać tyle ile można udźwignąć. Od zawsze byłam sama i mogłam liczyć tylko na siebie i prawdopodobnie (realnie patrząc) zawsze będę sama i mogła liczyć tylko na siebie, ale nie jestem sama bo Bóg jest ze mną. A Bóg to nie jest coś, tylko ktoś, konkretna osoba, skoro mnie stworzył to nie da mi zginąć. Są momenty przykre np. święta kiedy ludzie spotykają się w rodzinach a ja siedzę sama, albo kiedy przeżywam przykre chwile i nie ma się do kogo przytulić, jednak wszytko ma soje plusy i minusy, a życie nie pyta czy jesteś z kimś czy sama, biegnie szybko, nie chce podsumować swojego życia zdaniem „całe życie biadoliłam że jestem sama”. Nie chcę być sama ale tak jest, nie umiem tego stanu zmienić więc muszę z nim żyć.

    • Wiem o co ci chodzi, o samotność:) o to że ze wszystkim trzeba sobie radzić samemu, że nikt nie pomoże, a jak mamy grypę to nikt nawet herbaty nie zrobi, nie ma lekko, ale jak w tym powiedzeniu „jak się nie ma co się lubi to się lubi co się ma”

      • Samotność to droga ku wolności – tak mówił św. Jan od Krzyża, trzeba przejść tą bolesną drogę, żeby poczuć się w 100% wolny, niezależny, samodzielny, wolnym od uczuć, od drugiego człowieka, od samego siebie. Niektórzy są na początku tej drogi, inni zaliczają ostre podejście, a jeszcze inni są już na końcu, wytrwali, czują się wolni tak jak Bóg jest wolny, niczego nie musi, niczym nie jest zniewolony, niczego się nie boi. I wtedy najczęściej przychodzi prawdziwa miłość 🙂 bo nie ma miłości bez wolności 🙂 Ja w to wierze

  3. Lulu jak tę samotność pięknie zacytowałaś.Na którym etapie drogi jesteś?Ja zaliczam ostre podejścia.Pozdrawiam.

    • Stoję przed ścianą, którą nie wiem jak pokonać, syndrom DDA/DDD, świadomość tego, że w relacjach z ludźmi nie wszytko jest ok i że być może nigdy już nie będzie, i że zawsze się znajdzie ktoś kto się będzie mnie bać i że ja mogę kogoś nieświadomie skrzywdzić. Czuję się jak wilkołak

  4. Oj Kamilka, Kamilka… Czyzbys jakiegos zonatego owinela wokol palca, ze sakramenu nie chca klechy dac?? Oj niegrzeczna ty, niegrzeczna… Rozbijac rodzine, zabierajac dzieciom ojca…? A moze niechrzczony jest, co?
    Na pewno bedziecie bardzo szczesliwi! 😀

  5. Znam niejedną Dankę . Ale zawsze z najgorszej strony – niestety. Tu też nie ma wyjątku.
    Co do samotności. Od ponad 2o lat jestem sama . Samotnie wychowywałam troje dzieci. Wciąż cenię sobie niezależność i wolność właśnie ! Od momentu rozwodu postanowiłam , że pozostanę sama , Tak jest do dzisiaj i tak już pozostanie. Jest mi z tym bardzo dobrze. 🙂

  6. Nie każda Danka jest zła ja cierpię z powodu zdrady męża i nigdy nie śmialam się z ludzi zawsze staram się pomóc..Imię nie ma znaczenia a sam człowiek i jego czyny. Na pewno nie jedna Danuta, Danka,Danusia modlą się tu z Wami .Ocena imienia…. bez sensu w dodatku ja się do niego przyznaję .

A Ty co o tym myślisz? Napisz!