Joanna: rodzina stała się zjednoczona i szczęśliwa

Jestem niewymownie wdzięczna za to, że zostałam wysłuchana. Pierwszą Nowennę odmawiałam w intencji rodziny mojej córki. Choroba, przepracowanie, finanse, stres, „dobrzy” przyjaciele, potem kłótnie, no i pełne ponad półroczne rozstanie. A w domu troje dorastających dzieci i bardzo poważna choroba.Prawdziwa rozpacz.
Chyba tak miało być, bo wierzę w Opatrzność Boską, że usłyszałam o Nowennie Pompejańskiej i jej mocy. Nie wahałam się ani chwili, tego samego dnia, powierzyłam Królowej Różańca Świętego rodzinę mojej córki, jej problemy i oczekiwania. Córka też rozpoczęła Nowennę.
Nie wiem, która z nas została wysłuchana (może obie), ale rodzina się połączyła, pogodziła i na osłodę urodził im się jeszcze jeden dzidziuś, który dzisiaj jest oczkiem w głowie, ich całkiem sporej rodziny. A rodzina stała się zjednoczona i szczęśliwa, mimo naprawdę bardzo trudnych przejść.
Nowennę odmawiałam jeszcze kilka razy, nie zawsze jestem wysłuchana, ale wiem, że tam „na górze” wiedzą co jest dla nas dobre na teraz i na przyszłość. Trzeba uspokoić się, zawierzyć i pozwolić działać naszym niewidocznym asystentom codziennego życia.

Opt In Image
Nie przegap zadnego swiadectwa!

Zapisując się do biuletynu będziesz otrzymywać co tydzień, w piątek, powiadomienia o nowych, wspaniałych świadectwach, przysyłanych przez naszych Czytelników! Wystarczy wpisać poniżej swoje imię oraz adres e-mail. Potwierdzenie zapisania przyjdzie na Twoją skrzynkę.

7 myśli na temat „Joanna: rodzina stała się zjednoczona i szczęśliwa

  1. Wspaniałe świadectwo, obym i ja mogła kiedyś podobne opublikować po wysłuchanej nowennie. Mam podobne kłopoty, jak rodzina opisana wyżej. Kryzys małżeński, ponadpółroczna nieobecność męża, przepracowanie, dużo złorzeczeń dla nas obojga od tak zwanych przyjaciół…

  2. Kochani, przedwczoraj zakończyłam drugą nowennę za mojego chorego brata, którego sprawami – po ludzku niemożliwymi do załatwienia się zajmuję. Nie mam wątpliwości co do tego, że Maryja mi pomaga. Sama nie dałabym rady. Ludzie mi mówią, że jestem niezwykła, obrotna, że jestem aniołem że tak bratu pomagam. A ja czuję to, jestem przekonana, że to nie ja, że ta siła jaką mam pochodzi od Maryi, ja to dosłownie czuję. ONA mnie prowadzi, pcha. W ostatni dzień NP jednocześnie zaczęłam odmawiać trzecią NP za moją córkę. Dzisiaj, kiedy odmawiałam w drodze z pracy do domu, akurat byłam na przystanku autobusowym miałam takie myśli „Maryjo, proszę Cię daj mi jakiś znak, że mnie słuchasz kiedy się modlę, bo dziś jakoś słabo się modlę” (tzn. uciekają mi myśli w innym kierunku, chociaż potrafię się wyłączyć nawet jak jadę autobusem). W tym samym momencie odwracam się i widzę po drugiej stronie ulicy kościół p.w. Matki Boskiej Częstochowskiej i intuicyjnie patrzę do góry na krzyż na wieży kościoła. W tym też momencie właśnie odmawiałam piątą dziesiątkę tajemnic bolesnych, czyli ukrzyżowanie i śmierć Pana Jezusa na krzyżu. I wiecie co zobaczyłam w Tym Krzyżu? Miłość Jezusa dla mnie, dla nas wszystkich. Poczułam się szczęśliwa, kochana. Dziękuję Ci Maryjo za pomoc i za wsparcie, chwała Panu. Danka

  3. Tak, typowe dla kobiet traktowanie dzieci jak zabawki, potem się dziwią, że mężczyźni odchodzą.. dzidziuś, na osłodę.. rany 🙁 Mały człowiek to nie zabawka, to człowiek, powaga sprawy i odpowiedzialność.

  4. Ala , przepraszam – a ile Ty masz dzieci ?
    Wierz mi – jeśli Kobieta ma trójkę dzieci i dostaje jeszcze jedno to na pewno nie jest to zabawka . Sama mam ten dar , który krótko mówiąc dostałam aby dopełnić i naprawić swoje życie i jestem z tego dumna ponieważ Jezus wierzy we mnie i daje mi do tego wszystkiego siłę – mnie i mojemu mężowi . Moja historia jest długa , nieco podobna do powyższej i mało tego , niebawem napiszę swe świadectwo . Teraz mogę tylko napisać jedno – Różaniec to niepojęta siła i ochrona i cokolwiek pochodzi dla człowieka dzięki Niemu jest Święte .
    Nowe Życie przede wszystkim . A jeśli jakiś facet odchodzi to znaczy , że nie kocha swojej kobiety – a nie z powodu złapania go na haczyk zwany dzieckiem .

    • nie, no chyba ja źle widzę, Jezus wierzy w ciebie a nie ty w Niego? to chyba żarty. poza tym nie wiem dlaczego mam ci sie tłumaczyć ze swojego zycia rodzinnego i opowiadać ile się ma dzieci. Poza tym widzę jak kobiety sie wypowiadaja i traktują dzieci, zazwyczaj uzywaja słów „słodkie”, „dzieciątko” itp. i lubia małe dzieci, inne to juz mniej ważne są. Biegają, zaglądaja do wózków jak do zabawek. trudno się dziwić tak wielu rozwodom.

  5. Ciesze sie z Twojej radosci,oby Matka Boża zechciala mnie wysluchac i zjednoczyc mnie z zona,a zebysmy znowu byli rodzina,szczesliwa i pod jednym dachem

A Ty co o tym myślisz? Napisz!