Ania: Pragnę podzielić się moim świadectwem

O Nowennie Pompejańskiej dowiedziałam się przypadkiem, szperając po internecie. Przyznam że rozpoczęłam ją trochę z ciekawości, ale też z nadzieją jaką dawały mi czytane Tu świadectwa innych. Trochę też bałam się ją zacząć, gdy czytałam jakie niektórzy mieli trudności w odmawianiu. Ale postanowiłam spróbować i nie zawiodłam się. Intencja o którą się modliłam została wysłuchana i SPEŁNIONA, ale to nie wszystko. W życiu, wiadomo, różne sprawy się dzieją. Człowiek potrzebuje pomocy przez całe życie. Ale nie mogłam prosić o nic innego, w bo można się modlić tylko w jednej intencji. I wiecie co, Mateczka tak to wszystko układa, że pomaga i wspiera w tych sprawach o które nie prosimy. Teraz modlę się drugą nowenną, tym razem bez ciekawości ale z wielką ufnością, bo wiem że Maryja mnie nie zawiedzie. Czasami zdarzają się trudności, brak czasu, problemy ze skupieniem. Ale im ich więcej, tym ta modlitwa jest bardziej skuteczna, bo musimy w nią włożyć więcej wysiłku. Dziękuję Ci Mateczko za Twoją opiekę!

Chcesz widzieć świadectwa nowenny pompejańskiej na Facebooku?
To proste – kliknij na >>POLUB >>

86 myśli na temat „Ania: Pragnę podzielić się moim świadectwem

  1. bardzo mnie zastanawia dlaczego modlitwy jednych zostaja wysluchane, a innych nie. Bóg dzieli nas na lepszych i gorszych?

    • Wczoraj byłem na bardzo fajnym kazaniu, poczytaj sobie historię starego Testamentu, przeczytaj historię Józefa któremu Bóg powiedział że jego bracia będą mu składać pokłon co było nie do pomyślenia, bo miał 11 braci a wiadomo, dziediczy tron najstarszy. Nikt nie wierzył dla Józefa a Bóg tak go pokierował że tak się stało chociaż było wiele trudności. Abraham który wątpił w Boga że będzie miał dziecko, próbował swoich metod, które kończyły się fiaskiem. Trzeba zaufać, zaufać, nie po mojemu, może być trudno, ale na końcu wychodzi słońce. Polecam 🙂

  2. no jak? na lepszych i gorszych? tak samo każdego Jezus traktuje. Każda modlitwa zostaje wysłuchana ale na Bożych warunkach i w odpowiednim czasie.

  3. Nie dzieli, ma dla każdego z nas swój plan i bardzo często ten plan jest inny, niż nasz. Od nas zależy, czy go przyjmiemy i będziemy próbwac odnajdywac szczęście w każdej, nawet najdrobniejszej rzeczy, czy odrzucimy i wtedy na pewno nie będziemy szczęsliwi:) to są bardzo trudne tematy, potrzebują dużo modlitwy, aby je zrozumiec, dlatego módl się o zrozumienie i odkrycie, jaki plan ma Pan Bóg wobec ciebie.

    • a ja się z tym nie zgodzę uważam że jednak jedni maja większą chwałę i zasługi u Boga sa nimi np osoby którzy juz są za życia świętymi ich szybciej P BÓG nagradza bo przez swoją nieustanną służbę Bogu modlitewną i nie tylko musza być jakoś lepiej nagrodzeni od tych którzy się modlą tylko jak sobie przypomna albo gdy coś złego zaczyna się dziać . Wiele jest takich rodzajów modlitw gdzie poprzez omawianie ich i praktykowanie a nawet rozpowszechnianie ich Pan Jezus obiecuje szczególne łaskę modlących się że otrzymają wszystko o co prosić będą Boga i Matkę Bożą . Więc napewno takim osobom Bóg pomaga lepiej i szybciej bo są mu oddani i nienależy się dziwić dlaczego trzeba to zrozumieć i samemu praktykowac żeby mieć większe zasługi i łaski u Boga .Trzeba o tym wiedzieć i niestety nie ja to wymyślilam ale sam Bóg i Jezus .

  4. Rozumiem o co tobie chodzi, ale ta chwa, moim zdaniem, jest w niebie, Święci na ziemi często są odrzucani przez innych i cierpią różne niepowodzenia. Sam Pan Jezus przecież powiedział, że skoro On na ziemi cierpiał, to jego uczniowie również niech się przygotują na taki sam los. Poza tym tę chwałę i zasługi u Boga ci Święci zdobywają właśnie poprzez to cierpienie i znoszenie wyrzeczeń. Z drugiej strony mówimy o modlitwach, które gwarantują łaski i zasługi u Boga. Tego też nie neguję, ale my jako ludzie możemy inaczej rozumiec słowo łaska. Dla niektórych może właśnie odejscie chłopaka czy upadek firmy jest łaską, ponieważ jest to czas, kiedy zbiżają się do Boga i się nawracją. Dlatego zgadzam się z tym, co napisałaś Basiu, ale wydaje mi się, że nie powinnismy tego tak jednoznacznie tłumaczyc, że łaska, to za każdym razem jest spełnienie naszych próśb. Chyba na tym forum ktoś napisał, że gdyby Pan Bóg naprawdę chciał nas unieszczęsliwic, spełniłby wszystkie nasze prośby.

    • E .tak zgadzam się z Tobą ze gdyby Pan Bóg naprawde chciał nas unieszczęśliwić , spełniłby wszystkie nasze prośby i może dlatego nas nieraz nie wysłuchuje albo wysłuchuje inaczej tak żeby nam to nie zaszkodziło .

  5. Ja tez sie z tym zgadzam, to byloby straszne gdyby Pan Bog myslal naszymi kategoriami, jak dobrze ze On jest ponad wszystkimi !!!

  6. Niektórzy nie mają trudności w tej modlitwie, a ja mam i to straszne, jak dotąd jeszcze nie dałam rady żadnej odmówić. Dlaczego tak jest, skoro Bóg niby wszystkich traktuje równo? To znaczy, że nie dana mi jest taka łaska, by ją odmówić. Widocznie…:(

  7. Łzy mi zalewają oczy, przezywam straszny żal, zwątpienie i bezsens, który mnie dobija i sprawia, że nie mam już siły. Już nie mam siły i brak mi nadziei, nie chce mi się żyć i wstawać co rano. Nigdy z tego nie wyjdę chyba, zaczynam myśleć, że z tego nie ma wyjścia. Tak już zawsze będzie:(. Nie chce mi się dłużej żyć. Bóg mnie nie chce wysłuchać w żadnej sprawie. Trudno.

    • Spokojnie :-). WYjdziesz. A wiesz kto Ci w tym pomoże? Jezus Chrystus. Nie jakieś tam koleżanki, psiapsiólki, czy nawet nie rodzina. WYjdziesz. Tylko mocno się Jego uczep. Jemu oddaj ten żal. Wykrzycz Mu go. I tak nie będzie już zawsze :-). Przyjdzie taki czas, że będziesz się uśmiechać nawet do chodnika, po którym będziesz szła. A osoby z Twojego otoczenia, te bliższe i te dalsze będą się Ciebie pytać: „Dlaczego się pani śmieje?”, „Co się tak cieszysz?”. A Tobie będzie się gęba sama śmiała, więc tego typu uwagi Cię speszą na początku :-). I doznasz czegoś takiego, ze po przyjęciu Komuni Św. cały dzień będziesz miała niesamowity humor. Do tego stopnia będzie on niesamowity, że Twoje otoczenie będzie się pytac co brałaś :-), a gdy im powiesz co, to nie uwierzą :-). Uszy do góry :-). Czas wstać, otrzepać kolanka, poprawić kucyki i alleluja!!
      Z Bogiem 🙂

    • Eluniu, kochana, nie poddawaj się. Wiem że łatwo napisać, a rzeczywistość nadal pozostaje rzeczywistością. Nie poddawaj się, proszę. U mnie to samo. Obecnie odmawiam 7NP i powiem szczerze, że żadna nie została jeszcze wysłuchana. A może dopiero zostanie. Tego nie wiem. Miewam takie załamania, że całymi dniami płaczę, potem nadchodzą lepsze dni-i tak w kółko, cyklicznie to samo. Jednak poczytałam trochę i od dziś zaczęłam modlitwę uwolnienia. Dalej próbuję, modlę się, proszę mojego Anioła Stróża i MB, aby mnie umacniali i podnosili z upadków. Mam nadzieję, że za sprawą tej modlitwy moje życie wróci na właściwe tory. Elu, może też spróbuj? Znalazłam książkę (znajdziesz ją w internecie w pdf)- Ks. Tournyol du Clos- ”Uwolnienie z mocy złego ducha, praktyczny przewodnik”. Przejrzałam ją i wiele przykładów dotyczy mego życia, niestety. Elu, pomodlę się za Ciebie. Życzę wielu łask bożych. Nie ustawaj! 🙂

    • Elo tak jak nieznaloma też ci powiem, że bardzo ważna jest Komunia Św., przyjmuj ją jak najczęsciej. Tej „poprawy humoru” i pewnego rodzaju umocnienia również doświadczam. Dodatkowo staraj się możliwie często adorowac Najświętszy Sakrament. Jeśli uważasz, że sama nie dasz rady odmówic Różańca, zaproś do swojej modlitwy swoich ulubionych Swiętych i poproś ich o wstawiennictwo o łaskę wytrwałej modlitwy. Przyznaj przed Panem Bogiem, że sama nie dasz rady odmówic modlitwy, oddaj mu tę niemoc i proś o łaskę modlitwy. Pamiętaj nie jesteś sama, całe niebo ci kibicuje 🙂

  8. Tak, Zosiu, ale ja się modlę( może niedoskonale z powodu moich trudności), chodzę od dwóch lat na wszelkie możliwe msze, modlitwy z nałożeniem rak i wszystko a uwolnienia nie widać. Może jedynie poprawa, ale uwolnienia nie ma. Już nie wierze, że ono nastąpi, skoro przez dwa lata nie nastąpiło, Zosiu. Wiesz, jest mi przykro, niektórych ludzi jakoś Bóg umie uwolnić podczas jednej mszy. Nie rozumiem tego. Krzyczę, płaczę, żalę mu się, ale co z tego. Oddaję tylko On nie chce brać, a ja odczuwam coraz większą frustracje i zal nieopisany z powodu mojego życia. A ten bezsens mnie dobija. Siedzisz i płaczesz i nie ma nadziei na zmiany. Trwałej poprawy brak. Tylko sinusoida od szarpaniny, łez, żalu, przygnębienia, depresji do okresów spokoju względnego, ale o trwalej poprawie nie można mówić w intencji, w której proszę. Nie chce czytać, bo zdołuje się jeszcze bardziej moja własną niemocą i beznadzieja położenia. Widocznie Bóg nie ma w swoich planach, aby mnie uwolnić i wysłucha mojej prośby. Trudno.

    • No co Ty Ela bredzisz??? Jakiej to intencji Bog nie chce wysłuchać? Wiem, ze to płytkie co napiszę, ale może musisz poczekać? Ja też nie zostałam wysłuchana w jednym temacie. Jeszcze nie zostałam wysłuchana. Ale jeśłi Jego taka wola będzie to mi da ta łaskę kiedyś. MOże nie teraz, bo może faktycznie to zły moment. Ela, uszy do góry. Powiem CI na własnym przykładzie, że gdyby ktoś 11 lat temu powiedział mi, ze moje życie będzie tak wyglądało i ze będę w tym miejscu co teraz jestem, to odesłałabym szukać jakiegoś dobrego lekarza. Moje życie ani w aspekcie prywatnym ani zawodowym nie ułżyło się tak jak kiedyś o tym myślałam i tego chciałam. I powiem CI, że proces był trochę bolesny, ale zaczynam doceniać swoją drogę. Idę dokładnie tymi drogami, które kiedys były poza moim zasięgiem. Nie wiem jak się to skończy, ale wierzę że On pomoże.
      Więc chyba jestem przykładem powiedzenia: „Chcesz rozśmieszyć Boga? Powiedz Mu o swoich planach”.

  9. Zycze pozostałym powodzenia, żebyście zostali wysłuchani. Ja już nie widzę sensu mojego życia. Za dużo by umrzeć, a za mało, by żyć.

  10. Ale On o wszystkim wie, nieustannie o tym Mu mowie, o mojej bezsilności, o bezdennej beznadziei i o wszystkim. O sakramentach wiem, jestem często na mszy o uwolnienie, co najmniej z 8 do 10 razy w miesiącu, wiec i na adoracji plus niedzielna msza Były modlitwy wstawiennicze. I werbiści odprawiają za mnie msze. I nic, nie puszcza. A inni się nawracają, idą na jedna msze i bach, uwolnienia doświadczają, a ja się morduje i to się nie skończy nigdy chyba. Dlaczego tak jest. Coz, u mnie to nie skutkuje tak jak u innych, którzy piszą świadectwa o działaniu Boga w ich życiu, o lasce, której doznają, o uwolnieniu, uzdrowieniu, nowym życiu, które zaczynają i achy i ochy, a u mnie bez komentarza. Dwa lata walki w okopach, a końca nie widać.

    • Ela, Ty po prostu chcesz aby spadł na Ciebie grom z jasnego Nieba i odmienił Twoje życie. Bog działa delikatnie. Może wystraszyłabyś się gdy coś takiego Cie spotkało… Spokojnie. Zaciśnij zęby i odmów do końca nowennę pompejąńską. Na siłę. Nawet jak Ci się będą bebechy w środku przewracać. Spokojnie. On to wie i przyjdzie. W takich małych olśnieniach. A potem zobaczysz jak Ci będzie przed Nim głupio, ze takim niedowiarkiem byłaś :-).
      Spokojnie. On obiecał, a któż ma dotrzymać słowa, jełsi On nie dotrzyma??? Ja walczyłam duuuużo dłużej niż dwa lata. Dla pocieszenia Ci napiszę :-). No i uparty jest bardzo. Trzeba przyznać.

  11. Czasami działa delikatnie a czasami spektakularnie. Moze i bredzę. Dzieki za zrozumienie, Ale wiem, co pisze bynajmniej, wiem, jak się czuje. Bez urazy. Każde życie i intencja są inne, ok. Wildze, ze próbujesz mnie pocieszyć. Zgadzam sie ogólnie z Toba w pewnym sensie. Ale ja wcale nie chce fajerwerków i gromów odnosnie życia jako takiego w tej chwili, tylko o uwolnienie od czegoś…powiedzmy… Ty sobie tutaj troszkę żarciki stroisz, ale pomyśl, ze ktoś się może czuć na dnie beznadziei totalnej…pustki. No, nie pisze o śmierci, nie, no wiesz…Szkoda…

  12. Do Eli, na komentarz,”Łzy mi zalewają oczy, przezywam straszny żal, zwątpienie i bezsens, który mnie dobija i sprawia, że nie mam już siły. Już nie mam siły i brak mi nadziei, nie chce mi się żyć i wstawać co rano. Nigdy z tego nie wyjdę chyba, zaczynam myśleć, że z tego nie ma wyjścia. Tak już zawsze będzie:(. Nie chce mi się dłużej żyć. Bóg mnie nie chce wysłuchać w żadnej sprawie. ” Elu, to są moje słowa z sprzed dwóch lat, nawet myślałam o śmiercí,a jednak, dziś się cieszę życiem i doceniam to co mam, choć po ludzku( czyt.materialistycznie) straciłam wszystko, naprawdę wszystko. ELA pomimo poczucia bezsensu TRWAJ na modlitwie, jaka by nie była, choćby westchnienia” Jezu ufam Tobie, Jezu pomóż mi” , jeśli nie możesz więcej to wystarczy. Poszukaj w necie kazań o. Augustyna Pelanowskiego, ks. Pawlukiewicza, o.Szustaka. Nie wiem ile masz lat, ale zapewne znajdziesz tam natchnienie, siłę by trwać, by uwierzyć, by żyć dla Boga i z Bogiem w sercu.

  13. Dobra, zresztą, właściwie forum to nie jest najlepsze miejsce do tego, żeby się dzielić przeżyciami wewnętrznymi tak osobistymi. W każdym razie dzięki za dobre chęci. Dobranoc.

  14. Dzieki Jolu, o śmierci nie myślę, nie o to chodzi, ze dosłownie to miałam na myśli, ale czuje sie taka w połowie drogi, gdyż tkwię od długiego czasu w takiej stagnacji duchowej. Dlatego tak napisałam, cytując siebie, ze za dużo by umrzeć, a za mało by żyć. W sensie, ze za daleko już zaszłam w tym wszystkim na drodze duchowej w relacji z Nim, a wciaz to za mało, by mieć pełnię nadziei i wiary, sensu, by laska mogla w moim życiu pełni zagościć i dlatego czuje się bezsilna, ze to tak idzie jak krew z nosa przysłowiowa, ale nie wszystko się tylko do tego sprowadza oczywiście…Nie wiem, czy mnie rozumiesz…

    • Ela nie skupiaj się na twoim stanie obecnym tylko już teraz zacznij dziękować za twoje uzdrowienie, uwolnienie. Chociaż nie widać jeszcze efektów, skoro bierzesz udział w tak licznych Mszach św. to nie wierzę w to, żeby Jezus cię nie uzdrowił, chyba, że masz na sumieniu grzech ciężki i/lub nie wybaczyłaś, to ty już wiesz najlepiej. A ty wierzysz? Czy uwierzysz jak dopiero zobaczysz?
      Zobacz jak Jezus modlił się PRZED tym jak wskrzesił z martwych Łazarza, przed a nie po: „Jezus wzniósł oczy do góry i rzekł: „Ojcze, dziękuję Ci, żeś mnie wysłuchał. Ja wiedziałem, że mnie zawsze wysłuchujesz. Ale ze względu na otaczający Mnie lud to powiedziałem, aby uwierzyli, żeś Ty Mnie posłał”. To powiedziawszy zawołał donośnym głosem: „Łazarzu, wyjdź na zewnątrz!” I wyszedł zmarły, mając nogi i ręce powiązane opaskami, a twarz jego była zawinięta chustą. Rzekł do nich Jezus: „Rozwiążcie go i pozwólcie mu chodzić!”(J 11, 41-44). I jeszcze jedno zdanie Jezusa: „Powiedział mu Jezus: „Uwierzyłeś dlatego, ponieważ Mnie ujrzałeś? Błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli”.(J 20, 29)
      Elu życzę ci takiej wiary, a jeżeli jej nie masz to oną proś Boga.

      • Tak, ok, ale nie zawsze wszystko jest wyłącznie czarne albo białe. Są też stany pośrednie. Dziękuje za radę niniejszym. Pozdrawiam i życzę miłego dnia.

        • Wierzysz albo nie, dla Boga wszytko jest możliwe, gdzie tu stan pośredni? Abo ufasz całkowicie Jezusowi i absolutnie mu wszytko oddajesz, krzywdy, zranienia, grzechy, ciało, ducha, radości, smutki, sukcesy, porażki, choroby, zdrowie, wszytko, wszytko, albo coś sobie zatrzymujesz dla siebie, ale wtedy Jezus nie bardzo może działać. To co zostawiasz dla siebie jest pożywką dla diabła, a człowiek jest słaby a diabeł sprytny. Dziękuję również życzę miłego dnia

  15. Ela, posłuchaj rekolekcji ojca Witko „Błogosławieństwo i przekleństwo”. Są bardzo pomocne w zrozumieniu wielu aspektów życia.

  16. Cicho boską spełnij wolę
    Cicho bliźnim ulżyj dolę
    Cicho kochaj ludzi, Boga,
    Cicho oto święta droga.
    Cicho swemu dzielić radość
    Cicho wszystkim czynić radość.
    Cicho rzecz się ofiarować
    Cicho ból swój w sercu chować.
    Cicho kiedy ludzie męczą.
    Cicho gdy pokusy dręczą.
    Cicho zmiany w życiu znieść.
    Cicho Krzyż z Jezusem nieść.
    Cicho Jezus w hostii sam
    Cicho milcząc mówi nam:
    „Cicho ufaj Zbawcy Swemu – cicho
    tęsknij wzdychaj ku Niemu.
    Cicho ciało spocznie w grobie
    Cicho da Bóg niebo Tobie”
    Lubię chodzić na msze św. z modlitwą o uwolnienie i uzdrowienie ale nie przystępuję
    aby mi nałożono ręce na głowę, kiedyś bardzo źle się czułam przez nałożenie rąk. Myślę, że w takim tłumie, nakładanie rąk to przekładanie różnych energii z głowy na głowę nie zawsze pozytywnych.

    • Ale skąd Weroniko, to tak samo, jakby na mszy o uzdrowienie złe duchy przechodziły z jednych uwalnianych ludzi na innych. Tak samo i modlitwa z nałożeniem rak ma moc Boga, przecież to Bóg to czyni za pośrednictwem kapłana.

    • Tak jak hostia jest indywidualna dla każdego, tak też indywidualnie traktuje nas Pan Jezus przez kapłana. Chodzi o pozytywne nastawienia, a nie wmawianie sobie-podszepty szatańskie, że stanie się nam przez to coś złego. To tak, jakby Bóg był w jakiejkolwiek mierze zły. Jeśli będziemy liczyć, bo uważamy że na to zasługujemy, na gniew Boży, to on nas dosięgnie. Jeśli zaś staramy się żyć bogobojnie, ale tak żeby nikogo nie krzywdzić i być miłosiernym dla ludzi, to również mamy prawo oczekiwać tego od Boga. Więc uważam, że każda forma obcowania z Bogiem, która jeszcze w zamyśle ma przynieść nam uzdrowienie lub uwolnienie chociażby od złych myśli, jest jak najbardziej wskazana i nie powinniśmy stwarzać okazji żeby ją przegapić, czekając na lepszą okazję. Tym samym oddalamy od siebie działanie Ducha Świętego, czyli świadomie się zubażamy, a po co tracić okazję. Może nas dopaść coś złego i już nie będzie drugiej okazji. Tak samo uważam, że nie należy odkładać modlitwy na lepszy, spokojniejszy czas. Licho nie śpi i jak długo będziemy się nosić z zamiarem przystąpienia do np. wymagającej Nowenny, tak długo zły będzie przy nas, żeby nas od tego odwieść. Więc nie można z tym czekać, ale zacząć wbrew obawom, nawet w najbardziej niedogodnej chwili życiowej, nie obrazi to Pana Boga. Najświętsza Panienka zaniesie każdą modlitwę do Swego Syna i zadba o to by nam było mówić ją coraz łatwiej, spokojniej i wytrwalej, czasem z zadziwiającym brakiem wysiłku z naszej strony, a czasem wręcz odwrotnie, ale to nie powinno nas zniechęcić. Pamiętajmy ile Pan Jezus ofiarował dla nas na krzyżu, czym są wobec tego nasze ludzkie chwilowe niepowodzenia na tym łez padole. Wszystko co czynimy powinniśmy robić z uwielbieniem do Chrystusa i z Niego czerpać moc i siłę do pokonywania codziennych schodów. Na pewno będzie, przynajmniej czasem tak, że te schody okażą się ruchome i powiozą nas we właściwym kierunku same- bez większego wysiłku z naszej strony.

  17. Elu, ja 10 lat modlę się o coś i nic.Tobie ciężko modlić się by otrzymać łaskę. Ja się modlę i nic. Bilans ten sam.
    Odmawiam 4 NP w tym 1 w tej intencji odmówiłam i dalej nic. Byłam na mszy o uzdrowienie z o. Witko i nic.Teraz wiem, że Bóg jest na milion procent, mężczyzną bo ma mnie gdzieś. Zachowuje się niczym kapryśna panna, jak mu się zachce to komuś da łaskę ot tak a innym choćby się dwoili i troili, to nic nie wskórają bo on jest Bogiem i tak rozdziela łaski.

    • Nie wierzę w takiego Boga, w Piśmie Świętym pisze co innego. Może tu jest problem, że nie wierzysz w łaskawego Boga, który cię kocha i chce twojego szczęścia tutaj na ziemi i w niebie. Przykro mi czytać, że Bóg jest kapryśną panną, Nie zdajesz sobie sprawy z tego Agnieszko, że dzięki Niemu żyjesz? On cię stworzył, wszystko co dobre masz od Niego. Że życie Swoje oddał za ciebie, masz wśród znajomych kogoś kto by oddał za ciebie życie? wątpię. Nie wiem o co się modlisz ale przeanalizuj te słowa: „Za pełną radość poczytujcie to sobie, bracia moi, ilekroć spadają na was różne doświadczenia. Wiedzcie, że to, co wystawia waszą wiarę na próbę, rodzi wytrwałość. Wytrwałość zaś winna być dziełem doskonałym, abyście byli doskonali, nienaganni, w niczym nie wykazując braków. Jeśli zaś komuś z was brakuje mądrości, niech prosi o nią Boga, który DAJE WSZYSTKIM CHĘTNIE I NIE WYMAWIAJĄC; A NA PEWNO JĄ OTRZYMA. Niech zaś prosi z wiarą, a nie wątpi o niczym! Kto bowiem żywi wątpliwości, podobny jest do fali morskiej wzbudzonej wiatrem i miotanej to tu, to tam. Człowiek ten niech nie myśli, że otrzyma cokolwiek od Pana, bo jest mężem chwiejnym, niestałym we wszystkich swych drogach.Niech się zaś ubogi brat chlubi z wyniesienia swego, bogaty natomiast ze swego poniżenia, bo przeminie niby kwiat polny. Wzeszło bowiem palące słońce i wysuszyło łąkę, kwiat jej opadł, a piękny jej wygląd zginął. Tak też bogaty przeminie w swoich poczynaniach.
      Błogosławiony mąż, który wytrwa w pokusie, gdy bowiem zostanie poddany próbie, otrzyma wieniec życia, obiecany przez Pana tym, którzy Go miłują. Kto doznaje pokusy, niech nie mówi, że Bóg go kusi. Bóg bowiem ani nie podlega pokusie ku złemu, ani też nikogo nie kusi. To własna pożądliwość wystawia każdego na pokusę i nęci. Następnie pożądliwość, gdy pocznie, rodzi grzech, a skoro grzech dojrzeje, przynosi śmierć. Nie dajcie się zwodzić, bracia moi umiłowani! Każde dobro, jakie otrzymujemy, i wszelki dar doskonały zstępują z góry, od Ojca świateł, u którego nie ma przemiany ani cienia zmienności. Ze swej woli zrodził nas przez słowo prawdy, byśmy byli jakby pierwocinami Jego stworzeń. (Jk 1, 2-17)
      „Skąd się biorą wojny i skąd kłótnie między wami? Nie skądinąd, tylko z waszych żądz, które walczą w członkach waszych. Pożądacie, a nie macie, żywicie morderczą zazdrość, a nie możecie osiągnąć. Prowadzicie walki i kłótnie, a nic nie posiadacie, gdyż się nie modlicie. Modlicie się, a nie otrzymujecie, bo się źle modlicie, starając się jedynie o zaspokojenie swych żądz. Cudzołożnicy, czy nie wiecie, że przyjaźń ze światem jest nieprzyjaźnią z Bogiem? Jeżeli więc ktoś zamierzałby być przyjacielem świata, staje się nieprzyjacielem Boga. A może utrzymujecie, że na próżno Pismo mówi: „Zazdrośnie pożąda On ducha, którego w nas utwierdził”? Daje zaś tym większą łaskę: Dlatego mówi: Bóg sprzeciwia się pysznym, pokornym zaś daje łaskę. Bądźcie więc poddani Bogu, przeciwstawiajcie się natomiast diabłu, a ucieknie od was. Przystąpcie bliżej do Boga, to i On zbliży się do was. Oczyśćcie ręce, grzesznicy, uświęćcie serca, ludzie chwiejni! Uznajcie waszą nędzę, smućcie się i płaczcie! Śmiech wasz niech się obróci w smutek, a radość w przygnębienie! Uniżcie się przed Panem, a wywyższy was. (Jk 4. 1-10)

      • Tylko ja na świat się nie prosiłam, a męczyć się tu muszę. A po śmiercie super perspektywy, czyściec albo piekło.
        Lepiej nie istnieć byłoby dla mnie.
        Co do doświadczeń bożych, to one nie sprawiają, że staję się wytrwała tylko rozżalona, pełna goryczy, bo ile można.
        Ale to takie moje odczucia. Przepraszam, jeśli kogoś rażą.

        • Agnieszko nie razi mnie to, też kiedyś tak mówiłam. Nie wiem dlaczego tak myślisz i czujesz, co jest tego powodem, ale na pewno intencją Boga kiedy cię stwarzał nie było to, żebyś się tu męczyła. Intencją Boga było i nadal jest żebyś była tu szczęśliwa, to ktoś inny ma złe intencje w stosunku do ciebie, ktoś inny chce żebyś była rozżalona, rozgoryczona, zła, bo zazdrości ci tego szczęścia, które Bóg przygotował ci tutaj i w niebie. Agnieszko czy ty w ogóle wierzysz, że Bóg cię kocha?

          • Ciężko mi wierzyć, że mnie kocha, jak mi nie daje sił by wierzyć. Nie spełnia mojej prośby o wiarę, brak lęku. Raczej postrzegam Boga jako byt, tylko gdzieś wysoko w niebie a nie na ziemi nisko.

            • Bóg nie jest bytem tylko osobą, a Jezus jest jednocześnie Bogiem i człowiekiem takim jak ty za wyjątkiem grzechu

            • Jak dodałam komentarz to ugryzłam się w język, mogłam napisać przecież osoba, zakręciłam się.
              Chodziło mi o to, że Bóg „siedzi” wysoko na tronie w niebie, a na nas patrzy jak na mróweczki chodzące po pustyni.

            • Bóg nie siedzi na tronie tylko wisi na krzyżu, ja nie zmienię twojego punktu widzenia

            • A w ogóle to mam dość tego biadolenia, Bóg nie dał tego, Bóg nie wysłuchał tam tego, a ty Bogu co dałaś z siebie, jakie konkretne czyny? Tylko byście co niektórzy brali. Ja też mam swoje problemy, nikt mnie tutaj nie pociesza, nikogo one nie interesują, bo nie narzekam. Narzekanie ostatnio bardzo modne jest żeby zwrócić na siebie uwagę.

            • Kochana lulu, różne są ścieżki Pana Boga do serca każdego z nas. Niektórzy zaczynają od biadolenia, aby potem przejśc do czynu. Ja początkowo również skupiałam się na swoich problemach, ale modlitwa z czasem zmieniła moje serce i zaczęłam się również starac, aby zasłużyc na łaske, o którą proszę. Ja rónież nikomu z boku nie mówie o swoich problemach, bo uważam, że to pewnego rodzaju oznaka słabości, ale jeżeli ktoś czuje potrzebę wyżalenia się, to z chęcią wysłucham i postaram się nawet coś pomóc w miarę możliwości. Twoje komentarze również są do rzeczy, więc ty również zwracasz na siebie uwagę – skromnisio 🙂

            • Z tego co wiem to wniebowstąpił Jezus, no ale masz rację, Ty masz swój, ja mam swój punkt widzenia.
              Choćbym żyła milion lat, to sama z siebie NIGDY nie zasłużę na łaskę od Boga. Muszę mieć jego miłosierdzie.
              Skoro Bóg nazywa nas swoimi dziećmi, to ciekawe jak zasługuje sobie np. dwulatek u swoich rodziców, na spełnienie swojej jakiejś „prośby’, jakimi czynami.
              I naprawdę nie musisz czytać i odpowiadać na moje biadolenie.
              To mój grzech i problem. Pozdrawiam.

            • Kochana E. tak to prawda różne są ścieżki Pana Boga do serca każdego z nas. Myślę, że większość ludzi zaczyna od biadolenia, najpierw uświadamia sobie problem, potem się zamartwia, cierpi, płacie, narzeka. Ale jeśli człowiek chce to w końcu sam postanawia to zmienić, szuka rozwiązania, pomocy. Robi coś w tym kierunku, żeby przestać biadolić, żeby zmienić swoje życie. Sama modlitwa choćby nie wiadomo w jakim rodzaju i w jakiej ilości nie pomoże. Bóg nie rozwiąże za nas problemów. Problemy rozwiązujemy sami z pomocą Bożą. Nie zgadzam się na obrażanie Boga, mówienie że to jest „rozkapryszona panna”, siedzi sobie wygodnie na toronie a ludzie to mrówki. Wkurzają mnie takie teksty, to przedmiotowe traktowanie Boga, ta osoba nie zna Boga, nie chce Go poznać, nie chce Go pokochać, ale chce od Boga coś, bo ona chce i Bóg ma jej to dać i już, skupia się tylko na tym co chce a Bóg jest nie ważny.

            • AgnieszkaC do twojej odpowiedzi (18lipca 7:46) „A oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata” – słowa Jezusa Mt 28, 20. „Mówił Syjon: Pan mnie opuścił, Pan o mnie zapomniał. Czyż może niewiasta zapomnieć o swym niemowlęciu, ta, która kocha syna swego łona? A nawet, gdyby ona zapomniała, Ja nie zapomnę o tobie.” Iz 49,14-15.
              Panie, przenikasz i znasz mnie,
              Ty wiesz, kiedy siadam i wstaję.
              Z daleka przenikasz moje zamysły,
              widzisz moje działanie i mój spoczynek
              i wszystkie moje drogi są Ci znane.
              Choć jeszcze nie ma słowa na języku:
              Ty, Panie, już znasz je w całości.
              Ty ogarniasz mnie zewsząd
              i kładziesz na mnie swą rękę.
              Zbyt dziwna jest dla mnie Twa wiedza,
              zbyt wzniosła: nie mogę jej pojąć.
              Gdzież się oddalę przed Twoim duchem?
              Gdzie ucieknę od Twego oblicza?
              Gdy wstąpię do nieba, tam jesteś;
              jesteś przy mnie, gdy się w Szeolu położę.
              Gdybym przybrał skrzydła jutrzenki,
              zamieszkał na krańcu morza:
              tam również Twa ręka będzie mnie wiodła
              i podtrzyma mię Twoja prawica.
              Jeśli powiem:
              „Niech mię przynajmniej ciemności okryją
              i noc mnie otoczy jak światło”:
              sama ciemność nie będzie ciemna dla Ciebie,
              a noc jak dzień zajaśnieje
              [mrok jest dla Ciebie jak światło].
              Ty bowiem utworzyłeś moje nerki,
              Ty utkałeś mnie w łonie matki.
              Dziękuję Ci, że mnie stworzyłeś tak cudownie,
              godne podziwu są Twoje dzieła.
              I dobrze znasz moją duszę,
              nie tajna Ci moja istota,
              kiedy w ukryciu powstawałem,
              utkany w głębi ziemi.
              Oczy Twoje widziały me czyny
              i wszystkie są spisane w Twej księdze;
              dni określone zostały,
              chociaż żaden z nich [jeszcze] nie nastał. Psalm 139

              Czytaj czasem Pismo Święte to się dowiesz jaki jest Bóg. I masz racje nie będę czytać komentarzy bo największy optymista może od nich dostać doła. Zgadzam się z Józefem choćbyś odmówiła tysiąc modlitw nie pomoże jeżeli się nie zmieni twój stosunek do Boga.

        • AgnieszkaC, myślałaś, a może już to zrobiłaś, aby duchowo zaadoptować dziecko poczęte? Wszelkie informacje znajdziesz u ojców paulinów. Naprawdę, polecam, taka adopcja leczy duszę.

          • Nie robiłam tego, muszę się nad tym zastanowić, poczytać dokładnie jak to się odbywa. To jest zobowiązujące dość a głupio byłoby przerwać.

            • trwa 9 m-cy, tyle ile ciąża. Jest 1 modlitwa + 1 10-tka różańca 🙂 Zgadzam się, trzeba przemyśleć sprawę, bo to zobowiązująca adopcja 🙂

            • Jakaś specjalna modlitwa? Bo ja na jednej ze stron czytałam, że określona formułka i część różańca a nie tylko dziesiątka.
              To już nie wiem :/

            • nie wiem, ale moja odpowiedź do Ciebie nie wchodzi… Formuła przyrzeczenia. Codzienna modlitwa i tak jak napisałaś, 1 tajemnica. Przepraszam za skrót myślowy.

            • Modlitwa codzienna
              Panie Jezu, za wstawiennictwem Twojej Matki, Maryj, która urodziła Cię z miłością, oraz za wstawiennictwem św. Józefa, człowieka zawierzenia, który opiekował się Tobą po narodzeniu, proszę Cię w intencji tego nienarodzonego dziecka, które duchowo adoptowałem, a które znajduje się w niebezpieczeństwie zagłady. Proszę, daj rodzicom miłość i odwagę, aby swoje dziecko pozostawili przy życiu, które Ty sam mu przeznaczyłeś. Amen.

            • Dziewczyny. Ja w tym roku po raz pierwszy podjęłam duchową adopcję dziecka poczętego i mówię, że warto. Skusilam się, gdyż NP weszła już mi w krew i pomyślałam, że dam radę i z tym. To jest mój 4 miesiąc. Odmawia się 1 modlitwę + dziesiątkę różańca ewentualnie można jeszcze coś dołożyć (jakieś wyrzeczenie, inną modlitwę) jak się chce. Tak niewiele a można uratować to niewinne życie.

            • A jak się zapomni odmówić w 1 dzień lub dwa to tyle potem trzeba odmawiać dłużej dni i jakoś „odpokutować” zapomnienie.

            • Na stronie diecezja waw pl jest napisane, że
              1. Czy jest grzechem, jeżeli danego dnia zapomni się odmówić modlitwę?
              Zapomnienie nie jest grzechem. Grzechem jest świadome i dobrowolne zlekceważenie składanego Bogu przyrzeczenia.
               
              2. Czy przerywa się duchową adopcję, gdy zaniedbało się modlitwę przez dłuższy czas?
              Długa przerwa (miesiąc, dwa) przerywa duchową adopcję. Należy wtedy ponowić przyrzeczenie i starać się je dotrzymać. W wypadku krótkiej przerwy należy duchową adopcję kontynuować, przedłużając modlitwę o opuszczone dni.

            • Teraz to i ja mam wątpliwości… Jest napisane 1 tajemnica, a w „()” 1 x Ojcze Nasz, 10 x Zdrowaś Maryjo i już sama nie wiem. Na forum ludzie odmawiają 1-ną 10-tkę różańca. Ktoś pomoże?

            • Aneto, to właśnie jest dziesiątka różańca – 1 x Ojcze Nasz i 10 x Zdrowaś Maryjo

            • Agnieszka, ja wiem, co to jest 10-tka różańca 🙂 Kwestią jest, że raz jest napisane 1 tajemnica różańca (radosna, bolesna, chwalebna lub światła,), a za chwilę 10-tka różańca, stąd moja wątpliwość. Odmawiam 10-tkę różańca, a nie cały różaniec.

            • Aneta radosna, bolesna, światła i chwalebna to są części różańca, a te części składają się z 5 tajemnic 🙂 więc 10tka to tajemnica

            • Agnieszka, właśnie tak i oczywiście Chwała Ojcu i Synowi… 🙂

              ps: jeżeli jesteś z W-wy, to zachęcam Cię do pójścia do tego kościoła. Niesamowity klimat, spowiedź tam, to balsam dla duszy, nabożeństwa są pełne skupienia i miłości do Pana Jezusa, a Apel Jasnogórski w kaplicy Matki Bożej Jasnogórskiej, to taka mała Częstochowa w sercu Warszawy 🙂

            • Aneta prościej się nie da. Różaniec składa się z 4 części: radosnej, bolesnej, chwalebnej, światła. Każda część składa się z 5 tajemnic, np. radosna: zwiastowanie, nawiedzenie, narodzenie, ofiarowanie, znalezienie. 10tka to tajemnica np. część radosna tajemnica zwiastowania to 10tka.

            • – Formuła przyrzeczenia jest na początku. Składa się ją raz podczas duchowej adopcji.
              – Modlitwa codzienna
              Panie Jezu, za wstawiennictwem Twojej Matki, Maryj, która urodziła Cię z miłością, oraz za wstawiennictwem św. Józefa, człowieka zawierzenia, który opiekował się Tobą po narodzeniu, proszę Cię w intencji tego nienarodzonego dziecka, które duchowo adoptowałem, a które znajduje się w niebezpieczeństwie zagłady. Proszę, daj rodzicom miłość i odwagę, aby swoje dziecko pozostawili przy życiu, które Ty sam mu przeznaczyłeś. Amen.
              – Przepraszam za skrót myślowy, 1 tajemnica tak jak napisałaś.

            • Mogłabym i już dziś zacząć duchową adopcję dziecka, ale na stronce jest napisane, że musi być uroczysty początek, chociażby msza, rozmowa z kapłanem by ją zacząć to na razie technicznie, nie mam możliwości.

            • Nie do końca jest tak. Słowa przyrzeczenia sama możesz odmówić będąc w Kościele przed Najświętszym Sakramentem lub Krzyżem. Wiem, bo zapytałam się o to i wiele osób składa indywidualnie przyrzeczenia. Taka adopcja jest ważna.

              Ze strony paulinów:
              Czy ważna jest Duchowa Adopcja podjęta za pośrednictwem radia? Tak.

              Czy przyrzeczenia Duchowej Adopcji muszą być składane w formie uroczystej, wyłącznie w kościele w obecności kapłana? Wskazane jest, by przyrzeczenia były przeprowadzane uroczyście, chociaż można je złożyć także prywatnie.

        • AgnieszkaC , to przestań się modlić . Jeśli przez tyle lat modlitwa nie przyniosła skutku , to wychodzi na to że wpadłaś w rutynę i modlisz się , ale dobrze wiesz , że ona nic Ci nie da i faktycznie nie daje , bo tak się nastawiasz .

          Dodatkowe modlitwy , to kolejne eksperymenty , skoro nie zadziałała polopiryna, to może zadziała gripex , albo xenna ekstra . Kombinujesz z lekarstwami , bierzesz coraz większe dawki a ból jak był , tak jest nadal . Może czas powrócić do początków kuracji i zamiast tabletek, łyknąć sobie miodu , albo czosnku . Coś co było na początku powstawania modlitw . Nie będę wklejał linku , bo moderacja trwa długo ale wklej sobie w google ten tekst „Metoda modlitwy wstawienniczej o uwolnienie, o uzdrowienie – Rekolekcje z ks. T. Ivanciciem ”

          Zastosuj się do tego , powtarzaj to a napewno się poprawi 🙂

          • Agnieszka C ja uważam tak że nieraz się modlimy o coś ale tak naprawdę nie chcemy tego albo nie chcemy w taki sposób jak nam Bóg pomaga albo jeszcze nie współpracujemy z łaską i takim działaniem jaki Bóg nam nakazuje do zrealizowania tego co chcemy dlatego bezowocnie wielu ludzi się modli bo nie chce przyjąć bezwarunkowo woli Boga tylko tak my sami chcemy , bo to jak bóg nam pomaga nie jest zgodne ztym co my mu dyktujemy a Bóg pomaga inaczej .

          • Józef, szanuje Twoje zdanie, ale nie zgadzam się z nim w punkcie zaprzestania modlitwy. Zgadzam się, że trzeba wrócić do początku. Mam tu na myśli najpiękniejsze modlitwy Ojcze Nasz, Zdrowaś Maryjo, Chwała Ojcu.

          • Aneta , możesz nauczyć się śpiewać piosenki po chińsku , ale to nie oznacza , że wiesz o czym ta piosenka jest . To samo z modlitwą . To co podaję poniżej a o czym pisałem wcześniej nie jest formą modlitwy jaką można znaleźć w książce . To jest modlitwa osobista , własnymi słowami , z jednej strony prosta , ale z drugiej bardzo trudna , bo wymaga myślenia o rzeczywistym problemie , przemysliwanie , gdzie zrobiłem błąd , czy potrafię wybaczyć , czego oczekuję od drugiej osoby , czy sytuacji . Łatwiej jest wyklepać cały różaniec , niż przez ten sam czas rozważać :WYBACZAM , WYBACZ , KOCHAM CIĘ , DZIĘKUJĘ BOGU ZA CIEBIE . Zresztą ten sam temat powtarza się w książce „Moc uwielbienia ” o której tu wiele osób pisało a którą niedawno skończyłem czytać . Polecam .

            Niema sensu wklejac całości , jak ktos będzie chciał to sobie znajdzie w goglach

            Metoda modlitwy wstawienniczej o uwolnienie, o uzdrowienie – Rekolekcje z ks. T. Ivanciciem

            «Nauczyłem się tego w 1987 roku, kiedy w Austrii po jednym z seminariów przyszła do mnie pewna matka. Zapytała mnie, jak może pomóc swojemu synowi, który jej nienawidzi? Nie widziała go od 10 lat, nie chce do niej przyjść, próbował się zabić, ale został uratowany. Teraz jest w wojsku w Austrii. Jedna córka żyje w konkubinacie, druga córka żyje z jakimś muzułmaninem. Jak może im pomóc?

            Spontanicznie powiedziałem: Tylko to: pierwsze – niech pani z Jezusem podąża do nich w duchu, kiedy jest pani sama w pokoju. W duchu proszę patrzyć im w oczy i proszę powiedzieć: wybaczam wam. Powtarzać to: wybaczam wam, wiem że jesteście chorzy. Wiem, że cierpicie z tego powodu, iż jesteście tacy. Wiem synu, że ty najbardziej cierpisz, WYBACZAM CI.

            Drugie – potem powiedz: Synu, WYBACZ MI, że cię nie rozumiałam. Wybacz, że nie wystarczająco cię kochałam, kiedy byłeś we mnie i kiedy byłeś dzieckiem. Wybacz, że i teraz mówię o tobie złe rzeczy. Wybacz, że nie wierzę, iż się nawrócisz. Przykro mi, wybacz mi.

            Trzeci krok: Synu, PRAGNĘ CIĘ KOCHAĆ TAK, JAK CIĘ KOCHA BÓG. PRAGNĘ CIĘ WYCIĄGNĄĆ z tego grzechu nienawiści, samobójstwa. Chcę, byś stał się zdrowym człowiekiem.

            Czwarty: Synu, DZIĘKUJĘ BOGU ZA CIEBIE. BOŻE, DZIĘKUJĘ CI, ŻE DAŁEŚ MI TEGO SYNA. Dziękuję Ci, że za jego sprawą zmienisz mnie, a przeze mnie przemienioną teraz zmienisz jego.

            • Józef, zgadzam się, a tę metodę znam.
              Nie zrozumieliśmy się w tym, że ja, mimo problemów, dziwnych myśli, smutku, itp. nie przestaję się modlić. Jak przestanę, to będzie mi trudno wrócić. Stąd brak wspólnego punktu widzenia na „przestań się modlić”. Własnymi słowami, czy znanymi modlitwami, ale jednak jest ważne, aby się modlić. Nie podważam tego, co napisałeś. Jedynie nie zgadzam się z formułowaniem „przestań się modlić”, bo to może być odebrane jako zachęta do zaniechania jakiejkolwiek modlitwy.

        • AgnieszkaC
          17 lipca 2014 08:39
          Tylko ja na świat się nie prosiłam, a męczyć się tu muszę. A po śmiercie super perspektywy, czyściec albo piekło.
          Lepiej nie istnieć byłoby dla mnie.
          Co do doświadczeń bożych, to one nie sprawiają, że staję się wytrwała tylko rozżalona, pełna goryczy, bo ile można.
          Ale to takie moje odczucia. Przepraszam, jeśli kogoś rażą.
          Odpowiedz
          Otóż Agnieszko C, możemy wszyscy zadać sobie to pytanie : po co się narodziliśmy, bo Bóg miał taki kaprys, chciał dać nam wycisk w życiu, chciał sponiewierać i doprowadzić nas do skraju wytrzymałości, żeby co?
          A jeśli chodzi o Twoich rodziców, to oni Cię nie pragnęli ? Może Bóg wyszedł naprzeciw ich oczekiwaniom. A może jesteś dzieckiem porzuconym i masz żal i do rodziców i do Pana Boga zarazem. Niezależnie od genezy Twego poczęcia na pewno celem Boga było by Twoje życie przedstawiało wartości, którymi Bóg mógłby się szczycić, bo skoro Bóg jest samym dobrem , to Jego pragnieniem jest, żebyś Ty była odzwierciedleniem tegoż dobra. Fakt, byłoby nam dużo łatwiej gdyby Bóg czuwał nad nami nieustannie i nie dopuszczał do nas złych myśli, zwątpień i nie wodził nas na pokuszenie. Ale tu wypada sobie zadać pytanie, czy to Bóg wodzi nas na pokuszenie. Wszak jest sprzeniewierzony duch strącony z Nieba, który jeszcze nie został ostatecznie pokonany, ale to się stanie wkrótce i to za przyczyną Najświętszej Maryi Panny i również dzięki nam w tej mierze, że coraz liczniej i gorliwiej się do Matki Bożej modlimy na różańcu – np. Nowenną Pompejańską ( 54 dni x niezliczona ilość intencji ( dobrych – podobających się Bogu) x niezliczona i ogarniająca cały świat ilość ludzi).
          Zadaj sobie pytanie po której stronie chcesz się opowiedzieć dobra, czy zła. Czy chcesz żyć w przyjaźni z Bogiem, czy być na Niego obrażona, czy chcesz się wsłuchiwać w głos Boży i zrozumieć jakie jest Twoje powołanie w życiu, czy wolisz słuchać podszeptów, że wszyscy inni mają lepiej od Ciebie, a Ty jesteś przeklęta, nieważna dla Boga i musisz się na Nim mścić i z żalu postępować tak jak podpowiada Ci zły duch, bo masz w sobie barierę która Cię od Boga oddala.
          Pamiętaj Agnieszko, że każdy człowiek – Ty też – został przez Boga wyposażony w wolną wolę i Ty decydujesz sama z jakiego drzewa będziesz rwałą owoce, czy będziesz sięgać tylko po te które Bóg nazwał dobrymi i dozwolonymi dla nas, czy zapragniesz wbrew Bogu zerwać owoce z drzewa poznania dobra i zła. Jeśli jesteś podatna na to wszystko , czego Bóg nam zabrania – z troski, dla naszego dobra, i sięgniesz mimo wszystko po to co jest dla nas na wyciągnięcie ręki – świecące, zachęcające, nęcące, wabiące, ale ma w sobie znamiona zła, grzechu, czego Bóg nam zabrania, ale pokusa w nas jest silniejsza i chcemy tego mimo zagrożeń, a nawet pewności, że przyniesie nam tylko w początkowym etapie radość i zadowolenie, a w konsekwencji i dalszej perspektywie smutek, żal, wyrzuty sumienia – to chyba mądrzej byłoby po to nie sięgać. Kiedyś powiedziałam sobie, że zarówno ja, jak i moje dzieci wolałabym żebyśmy cierpieli, czy uważani byli za życiowe pierdoły , niż byśmy mieli skrzywdzić kogokolwiek. Wolę być męczennicą w życiu, choć do tego również jest potrzebna łaska Boska, niż komukolwiek wyrządzić krzywdę. Idolami naszymi powinni być męczennicy, bo to dla nich jest Królestwo Niebieskie. Gdyby tak myślał każdy nie byłoby tyle zakłamania w polityce, nie byłoby przestępstw, ludzie byliby godni zaufania i zachowywaliby się z honorem, byłaby wzajemna pomoc bez oczekiwania na zapłatę. Boże spraw proszę byśmy wszyscy byli godni, żeby zasłużyć na Twoją miłość i byli otwarci na łaski jakimi obdarowujesz hojnie tych, którzy tego pragną i Cię poszukują. Bóg czyni cuda i obdarowuje nas łaskami, więc dlaczego będąc zmuszanym do zabicia swego brata dla ocalenia swego życia mamy na to wyrazić zgodę. Jaką wartość ma ocalone, za wszelką cenę życie, jeżeli będzie skrwawione cudzym życiem, a takie przypadki były w wojnie w Afganistanie np. w filmie „Bracia” gdzie żołnierz Amerykański zabija swego przyjaciela, bo gdyby tego nie zrobił, to jemu groziłaby kula w łeb, a nagle okazuje się, że sytuacja się zmienia i po nalocie jest uratowany z niewoli, ale jego przyjaciel już nie żyje. Przecież niewiele brakowało, trochę więcej wiary, o której oczywiście ów żołnierz nie pamiętał i ocaleni byliby obaj. A nawet gdyby nie nastąpił ten cud, to czy warto żyć z tak obciążonym sumieniem ? Trzeba wierzyć i żyć w zgodzie z przykazaniami, chociaż jak to mówią czasem trzeba przejść piekło i próbować nawet po takich traumatycznych przejściach żyć dalej. Nasza droga tu na ziemi jest nieustannym poszukiwaniem Boga – i to jest sens naszego życia.

    • do Agnieszki – tak mi przyszło do głowy może poproś aby ktoś się za Ciebie modlił, np. jakąś wspólnotę, albo poproś wspólnotę o modlitwę w intencji rozeznania, najlepiej charyzmatyczna,sama możesz sie zapisac do takiej wspólnoty, często przeszkodą w uzyskaniu łaski jest grzech, zazwyczaj nawet go sobie nie uświadamiamy,
      ( przynajmniej ze mną tak było), dopiero po odmówieniu Nowenny zrozumiałam, że grzeszyłam
      czasem jedna Msza o uzdrowienie nie wystarczy, niekiedy człowiek jest zniewolony i nawet sobie tego nie uświadamia, wtedy potrzeba modlitwy, często konieczna jest nawet pomoc księdza egzorcysty
      przyczyny mogą być różne, często są to grzechy przeciw pierwszemu i szóstemu przykazaniu, np. wizyty u wróżki, bioenergoterapeutów itp., nawet takie sprzed lat i z których się wyspowiadalo, ale także inne przez nas nie zawinione, np. przez naszych rodziców, czasem jakieś zranienia itp.
      nie wiem jak jest u Ciebie, ale myślę, że jeśli się nie może pojąc przyczyn danej sytuacji, wtedy zawsze dobrze modlić się do Ducha Św. i dziękować Bogu za to co się ma, choćby było to w naszym odczuciu niewiele, uwielbiać Go, jest wiele pięknych modlitw uwielbienia np. psalmy, można tez samemu tak sie modlic, nawet jeśli to trudne w obliczu niepowodzeń
      ale najlepiej porozmawiaj z jakimś księdzem, on CI bardziej pomoże zrozuimiec przyczyne
      pozdrawiam

      • Prosiłam kuzynkę o modlitwę, może masz rację, powinnam prosić jakąś wspólnotę. No właśnie, ja nie wiem jaki grzech mógłby mnie tak obciążać :/ Następna msza o uzdrowienie będzie u mnie we wrześniu. Przeciwko 6 przykazaniu nie grzeszę a żadnych bogów innych niż Bóg nie mam, tak sądzę, nic mnie aż tak nie zniewala. Wróżki mnie nie interesują, tym bardziej bioenergoterapeuci. Może moje poranienia mają na to wpływ, albo grzechy niezawinione.
        Do Ducha Świętego modliłam się, ale nie czuję go, może znów powinnam zacząć, jakąś inną modlitwę.
        Tylko ja nie „lubię’ modlić się do kogoś innego niż Bóg. Nawet różaniec mi ciężko odmawiać w takim sensie, że to jest do Maryi. Mam wrażenie, że zdradzam tym Boga – 1 przykazanie.

        • na takie dylematy najlepsza jest rozmowa ze spowiednikiem. nie wiem skąd jesteś, ale poszukaj kościoła prowadzonego przez któryś z zakonników: paulini, jezuici, franciszkanie. oni postarają Ci się pomóc i rozjaśnić Twoje podejście do modlitwy.

        • Agnieszko nie modlisz się do Maryi tylko razem z Maryją. Bóg jest jedyny w trzech osobach Bóg Ojciec, Syn Boży i Duch Święty, to jest Trója Święta, modląc się do Ducha Świętego, czy Jezusa, czy do Boga Ojca modlisz się do tego samego Boga. Łask udziela tylko Bóg, a Maryja, św. Józef czy jakikolwiek inny święty modli się razem z nami, a że stoi twarzą w twarz z Bogiem i jest święty ma większy dar przekonywania Boga niż my grzeszni jeszcze ludzie. A Maryja ma jeszcze większą możliwość przekonywania bo jest Matką Boga – Jezusa. Mam nadzieję, że teraz ci będzie łatwiej się modlić.

          • Masz rację, muszę zmienić to podejście do modlitwy, gdzie mam „pomocników’ w postaci Maryi i świętych. Dziękuję za podpowiedzi dziewczyny.

    • Proponuję od siebie,modlić się Modlitwą przebaczenia.Dużo jest w Tobie rozgoryczenia i smutku.Rozumiem,bo jak ktoś usilnie się modli i nic się nie zmienia,to po ludzku można się załamać.Pan Bóg wszystko rozumie,zna każdego z nas,ale żeby naprawdę coś się zmieniło,to należy zacząć od przebaczenia sobie,innym,a nawet Samemu BOGU.Właśnie za to,że wg nas nic się nie zmienia.Ojciec Robert De Grandis,czy Ojciec Józef Witko najlepiej to wyjaśniają w swoich książkach. Samą modlitwę znajdziesz w internecie i proszę,zacznij już dziś.Sama się nią modliłam wielokrotnie i do głowy mi nie przyszło ile miałam żalu w sobie.Pozdrawiam Cię kochana Agnieszko C i wszystkich tych,którzy poszukują Boga.

      • Modliłam się modlitwą przebaczenia, tą odmawianą przez 30 dni. Ale co z tego, jak mam taką sytuację, że raz w tygodniu dostanę taki kolec w serce, że mi znów mi złość przychodzi.

        • Tak już jest ,że 30 dni,to dopiero początek,bo codziennie jesteśmy wzywani do przebaczania,ponieważ w każdy dzień się coś dzieje.Mam chorego synka.Ostatnio w przychodni,taki pan nas zbluzgał,że ”takich”jak mój syn,powinno się trzymać z daleka od ludzi,a nie przyprowadzać,żeby jeszcze zrobił temu panu coś złego.Podał mu rękę na cześć,a ten zareagował tak wrogo.W moim sercu już cierń,ale z drugiej strony zaraz pomyślałam-wybaczam Ci,pewnie cierpisz bardziej niż ja,skoro tak reagujesz.Powiem Ci,że od razu poczułam się lepiej.Każdy dzień to ”walka”z naszymi bolączkami pełnymi zranień,ale uwierz,jak powierzysz,je Bogu,w imię Jezusa,to serce zacznie się zmieniać.Kiedyś byłam osobą bardzo pozamykaną,każde słowo nieprzychylne analizowałam,cierpiałam.Teraz wiem,że nie tylko ja,każdy ma jakieś kłopoty,a Ci najbardziej dokuczliwi,są najbardziej nieszczęśliwi i należy się za nich modlić.Agnieszko,mocno wierzę,że poczujesz w końcu ulgę na duszy.Obiecuję modlitwę za Ciebie.:) Pozdrawiam serdecznie imienniczko 🙂

  18. Nie to miałam na myśli, że stan pośredni między wierze lub nie.Owszem, oddaje grzechy, krzywdy itp. I bilans ten sam.

A Ty co o tym myślisz? Napisz!