Ania: Maryja obficie obdziela łaskami

Nowennę Pompejańską usiłowałam odmawiać w życiu dwa razy, w latach 2011-2012. Powiedział mi o niej zaprzyjaźniony z rodziną kapłan. Nie udało mi się jej dokończyć, widocznie intencja nie była szczera. Samej mi było przykro, bo zawsze bardzo lubiłam odmawiać różaniec i lubię do tej pory. Czułam jednak w sercu, że przyjdzie czas, gdy do tej modlitwy powrócę. Bo często trafiałam na opisy jej skuteczności i odbierałam to, jako zaproszenie do modlitwy.
Przyszedł.

Pod koniec 2012 roku na mojej drodze stanął niespodziewanie niesamowicie sympatyczny, przystojny i inteligentny chłopak, starszy ode mnie 9 lat. Przyjechał do nas gościnnie na zajęcia. Od razu się polubiliśmy. Wymieniliśmy się mailami i tak gdzieś po roku korespondowania, zauważyłam, że tęsknię za jego fizyczną obecnością. Umówiliśmy się wstępnie, że przyjedzie do mnie, ale nagle jakoś dziwnie zamilkł.
A ja tęskniłam coraz bardziej. Przez 5 miesięcy milczenia z jego strony, bardzo gorliwie modliłam się o to, by chociaż wyjaśnił mi przyczyny nagłego zerwania kontaktu. Jeśli nie chciał ze mną już rozmawiać, chciałam sprowokować go do tego, by coś takiego mi powiedział.
W tym czasie odmawiałam mnóstwo modlitw za wstawiennictwem mojego ukochanego Świętego – Świętego Józefa, Św. Rity, mojej patronki, Anioła Stróża i Matki Bożej. Nic. Cisza. Nawet 30 dniowe nabożeństwo do Św. Józefa, które zawsze działało cuda w moim życiu, nie dało nic. Dodam, że do tego momentu przeciwna byłam tego rodzaju modlitwom. Nawet, jeśli zdarzyło mi się w kimś zakochać, prosiłam po prostu o dobrego męża, wierząc, że jeśli taka jest wola Boża, z moim obiektem westchnień będę. Poza tym uważałam to za ingerencję w wolną wolę drugiego człowieka. Tutaj jednak pozwoliłam sobie na odstępstwo od reguły z jednego, prostego powodu. Mój przyjaciel kilka razy dawał mi odczuć, że mu na mnie zależy. Wiedziałam więc, że sytuacja nie jest zupełnie beznadziejna, że po prostu potrzebujemy wsparcia Niebios. W tym przekonaniu utwierdziły mnie moja przyjaciółka i moja współlokatorka.
Pewnego dnia przypomniałam sobie o Nowennie Pompejańskiej. Byłam już bliska rezygnacji i rozpaczy. Tęsknota mnie po prostu pożerała. Nie, myślę sobie, to bez sensu, dwa razy próbowałam i nie udało mi się. No, ale dobrze, może poprzeczkę podniosłam sobie zbyt wysoko. Nie dałam rady modlić się 4 różańcami dziennie, więc zacznę od trzech.
Opracowałam sobie własny system. Właściwie dwa 🙂 Albo za jednym razem – trzy różańce, albo pojedynczo. Najbardziej lubiłam modlić się co 3 godziny, zwiększałam sobie w ten sposób samodyscyplinę i o wiele łatwiej było wytrwać na modlitwie.
Zaczęłam 25 kwietnia. Już tego dnia poczułam, jakby ktoś kamień zdjął mi z serca. Rozpaczliwa tęsknota zmieniła się w tęsknotę 🙂 , ogarnął mnie spokój i pewność, że niezależnie od woli Bożej, Maryja nie zostawi mnie bez pomocy. Postanowiłam też, że jeśli Boża i moja wola się nie zjednoczą, drugą Nowennę odmówię, prosząc o rozeznanie dobrego męża. Ale nie było łatwo! Pierwszego dnia zaobserwowałam ze zdziwieniem, że plącze mi się język na „Wierzę w Boga” i zapomniałam słów: „Pod Twoją obronę”! O nie – myślę sobie – nie ze mną te numery. 🙂
Ufnie i z ciekawością obserwowałam, co się stanie. Zakochałam się. Nie pierwszy raz w życiu, ale pierwszy raz AŻ TAK.
Na Forum www.zywyrozaniec.pl zamieściłam wiadomość, w której napisałam swoją intencję i zachęciłam do wspólnej modlitwy. Jakaż wielka była moja radość, gdy jedna z dziewczyn napisała, że pomodli się za mnie! Ogromnym wsparciem podczas Nowenny Pompejańskiej otoczyła mnie też moja współlokatorka. Sympatyczna dziewczyna z fundacji „Life Without Limbs” poradziła mi modlić się i czekać, sama tez otoczyła mnie modlitwą. Prawda, że niesamowite?:)

Do Nowenny stopniowo włączałam też inne modlitwy, np. Litanię Dominikańską, albo wtorkowe nabożeństwa ze Św. Martą. Niesamowite było to, jak okazywało się, jak wiele czasu mam na modlitwę! Wcześniej często mi go brakowało, bo byłam zajęta… czymkolwiek innym, teraz bez trudu znajdowałam czas, by zająć się Panem Bogiem. Co ciekawe, zmówienie całego różańca szło mi sprawniej, niż kiedyś zmówienie jednej dziesiątki. 🙂 Czas się niesamowicie rozciągnął.
Choć przez kilka dni brakowało mi właściwej koncentracji, ale nie poddawałam się.
Drugiego dnia poczułam potrzebę modlitwy za wstawiennictwem Jana Pawła II. Trzeciego dnia usłyszałam: „Dobrze, dam ci go!” podczas modlitwy!
Szóstego dnia nowenny pomyślałam sobie – „Raz kozie śmierć. Spróbuję raz jeszcze napisać do niego maila”.
Napisałam i – po raz pierwszy od pół roku – odpisał! Przełączyliśmy się na czat i pogadaliśmy. Cieszyłam się niesamowicie, że Mateńka tak szybko przyszła mi z pomocą ale postanowiłam, że będę modlić się dalej.

8 maja dowiedziałam się, że do Nowenny Pompejańskiej przyłączyła się moja współlokatorka. Niedawno skończyła pierwszą Nowennę, o dobrego męża.

Od ponad miesiąca mój znajomy znowu przepadł jak kamień w wodę. Cóż, szkoda. Nie tak sobie wyobrażałam nasze relacje, ale może po prostu muszę na niego poczekać? Albo – poczekać na kogoś innego, bardziej wartościowego? Czas pokaże, jaka jest wola Boża. W każdym razie tęsknię już dużo mniej i dzisiaj, 23 czerwca, zaczynam drugą Nowennę, w intencji znalezienia dobrego męża dla siebie i dla mojej przyjaciółki, którą z dnia na dzień jej chłopak wyrzucił z mieszkania.

Na zakończenie pragnę też dodać, że Nowenna Pompejańska zaowocowała u mnie wieloma łaskami, o które nie prosiłam. Otrzymałam staż w telewizji, poprawiły się relacje w mojej rodzinie, sama stałam się pogodniejsza i spokojniejsza (leczę się na depresję), także w kwestii mojej intencji, bo czułam, że cokolwiek się stanie, czy zostanie wysłuchana, czy nie, to z korzyścią dla mnie i że wszystko będzie dobrze. Po raz pierwszy od trzech lat, bez cienia strachu podeszłam też do sesji egzaminacyjnej i zostałam obdarzona wielką łaską miłości i ufności do Maryi, czego wcześniej nie znałam.

Gdy skończę tę Nowennę, mam jeszcze jedną intencję. Czekam na siostrzenicę. W kolejnej Nowennie, powierzę ją i moją całą rodzinę opiece Mateńki. Już wiem, co znaczy, że ta modlitwa uzależnia. 🙂

Opt In Image
Nie przegap zadnego swiadectwa!

Zapisując się do biuletynu będziesz otrzymywać co tydzień, w piątek, powiadomienia o nowych, wspaniałych świadectwach, przysyłanych przez naszych Czytelników! Wystarczy wpisać poniżej swoje imię oraz adres e-mail. Potwierdzenie zapisania przyjdzie na Twoją skrzynkę.

25 myśli na temat „Ania: Maryja obficie obdziela łaskami

  1. Cóż za rozdwojenie jaźni u ludzi obserwuję! Z jednej strony gorąco modlą się nowennami w różnych to intencjach, także o męża, bo tu o tym mowa, a z drugiej strony mają w d**** przykazanie „nie cudzołóż”. I jeszcze jak Wam to wprost napiszę, to potem czytam ze Wam tylek ściska po przeczytaniu moich słów krytyki. Bo taka to niby żałośna jestem. W życiu trzeba myśleć. DObrze, że ją wyrzucił z mieszkania. Na co liczyła? Na szacunek z jego strony? Na małżeństwo? A tak przynajmniej zacznie myśleć.

    • Polujesz na cudzołożników?, jest ich wokół sporo ale jak się sparzą to się modlą. Pan Bóg jest miłosierny, wybaczył Magdalenie, wybaczy i innym niewiastom. Powodzenia nieznajoma.

    • Do nieznajomej. Lubię Twoje komentarze – wywołują uśmiech jak je czytam:). Oczywiście masz w nich rację. Zachowanie czystości jest ważne, ale jak się komuś nie uda to jeszcze nie koniec świata. Trzeba pamiętać, że „w piekle są dziewice, ale nie ma tam pokornych” pozdrawiam i życzę wielu fajnych wpisów:)

      • Oczywiście ze niezachowanie czystości to nie koniec świata. Wcale nie mówię, zeby się potem wieszać. Nalezy tylko odróżnić dwa rodzaje tego niezachowania. Niezachowanie, bo sie nam wymsknęlo, bo się poślizgnęliśmy, od niezachowania „bo teraz tak wszyscy żyją’, bo taki styl zycia jest modny. Kumasz? Pierwszego nie potępiam. Drugie jest dla mnie żałośne.

  2. A mnie najbardziej razi taka świętoszkowatość u ludzi, którzy proszą o łaski dla siebie, ale z drugiej strony cieszyliby się jakby bliźniemu Bóg dokopał za jego grzechy.

    • Wcale nie 🙂 . Gdybyś czytała moje komentarze od dłuższego czasu to wiedziałabyś o co chodzi :-). I nie wyjeżdzałabyś ze świętoszkowatością :-). Najbardziej to razi jeśli uznają to za porządek normalny, nie widzą w tym żadnego grzechu, ba! nawet do komunii przystępują, a z człowieka który jednak nie wybiera sobie przykazań robią dziwadło, które nie potrafi sobie znależć chłopa. To jest prawda. Za nic się ma najpierw Boga i Jego przykazania oraz ludzi którzy jakieś wartości mają. A jak już się okaże że to wszystko było palcem na wodzie pisane, to się krytykuje takich jak ja, że jak mogą złe zdanie powiedzieć.
      Pozdrowienie kochane!

      • A… I Klepsydro dla Twojej wiadomości. To że piszę że nie kumam takiej schizofrenii moralnej i Was krytykuję, to nie znaczy, że modląc się o łaski dla siebie modlę się jednocześnie o niełaski dla bliźniego. Oj nie. Nie znasz mnie i nie wiesz jak bolało takie oskarżanie i czepianie się mnie ludzi Waszych wartości. Ile ja łez wylałam i ile czasu przemodliłam. I wcale nie o to aby ich coś trafiło. Więc nie wypisuj takich rzeczy skoro nie wiesz. A swoją drogą, to dziwne, ze zawsze jak poruszę temat czystości, to potem jestem linczowana, bo jak ja mogłam wyrazić swoje zdanie! Bo przecież Bog jest Milosierny i skoro Magdalenie wybaczył, to i Wam. Ciekawe czy w ten sposób też myślałyście (myśleliście-żeby nie było ze to tylko do kobiet), kiedy się gziliście?? Że przecież Bog Miłosierny jest, to wybaczy…

        • Nieznajoma a mnie interesuje co ciebie obchodzi jak kto się „gździ”? Każdy z nas osobiście będzie odpowiadał przed Bogiem za soje brykania, a nie za brykania innych. Czy ty zazdrościsz już niedziewicom? Dziewictwo jeżeli trwa długo może wywołać frustrację, trzeba znaleźć sposób na rozładowanie emocji, nie koniecznie poprzez „gżdżenie” się i nawracanie już niedziewic.

            • Przekieruję Cie na to forum bo nie chcę dwa razy pisać: DUMNA JESTEM 🙂
              http://pompejanska.rosemaria.pl/2014/07/malgorzta-wystarczy-tak-nie-wiele-by-miectak-wiele/

              Wcale mnie nie obchodzi „jak kto się gzdzi” 🙂 . Zapytałam tylko, że skoro mnie linczujecie za to że szanuję siebie i zachowuję Boże przykazania i skoro Magdalenę podajecie mi za wzór świętości, to zaoytałam o czym myślałyście gżąc się? Czy o tym właśnie, że Bog jest przecię miłosierny więc i tak wybaczy?
              Mimo wszystko widzę ze jestem ważna dla Ciebie skoro bez mojej odp nie uśniesz 🙂 .

        • Nieznajoma ja nigdy nie byłam w żadnym związku, więc Twój komentarz w ogóle we mnie nie uderza, jeśli taki miałaś cel.

  3. Mam wrażenie nieznajoma, że ty jesteś nieznajomym płci męskiej. Dziwi mnie to, ze tylko pod twoim wpisem nie można dodać komentarzy……Tobie do ideału bardzo dużo brakuje….lepiej nie krytykuj….wiesz, co mam na myśli myśląc o twoich przywarach…..

    • A może „nieznajoma” odmówiłabyś choć jedną Nowennę Pompejańską w intencji znanej ci osoby i swojej mamy…..o zdrowie ?….Masz sporo czasu, który idiotycznie marnujesz….a wcale tak nie musisz…..

      • Czesia pozdrawiam Cię. Jestem nieznajomym płci żeńskiej :-). Nie wiem co masz na myśłi o moich przywarach. Niestety jasnowidzem nie jestem. Co mi brakuje do ideału? Chętnie się dowiem, skoro się znamy 🙂 . Tylko przypomnij skąd?
        A czasu sporo to nie mam. Napiszę Ci nawet,ze brak mi go bardzo. Spać nie mam kiedy, bo moja nowenna pompejańska została wysłuchana. I to z takim przytupem, że hej! Więc chwała Maryi 🙂 🙂 🙂 . Jak widać Bóg lituje się również nad niepokornymi, świętoszkowatymi dziewicami polującymi na cudzołożników a nie tylko nad Magdalenami.
        I apropo tej pokory… Jezus też nie był pokorny. Przypomnijcie sobie co zrobił w Świątyni. Wpadł i wykrzyczał co myśli, narobił porządku. Dlaczego? Bo miał dość grzecznego powtarzania, z którego nic nie wynikało.Z którego nikt nic sobie nie robił. To dla równowagi, ze’kto jest bez winy niech pierwszy rzuci kamień”. JA się ani nie wymądrzam, ani świętej nie udaję. Mnie to naprawdę boli, ze ludzie taką drogę wybierają. Ze mają gdzieś tego Boga. Są w stanie oddać swoją godność za chwilę przyjemności. Jeśłi ktoś jest blisko Boga, to zawsze wie co jest ważne i jaka jest kolejność.

        I DZIĘKUJĘ WAM WSZYSTKIM ZA TAK GORĄCY ODZEW. 😉

          • i nie jestem na bieżąco czy dobrze zrozumiałam ? twoje modlitwy o dobrego męża zostały wreszcie wysłuchane ?, bo pamiętam, że jeszcze niedawno pisałaś, że modlisz się długo (ja także długo) o dobrego męża i twoje modlitwy jeszcze nie zostały wysłuchane. Będę wdzięczna za odpowiedź.

  4. Ja zrezygnowałam z modlitwy o powrót… bardzo bym chciała żeby Maryja pomogła mi zapomnieć… Chcę żeby to Bóg a nie czas uleczył moją duszę. Narasta we mnie bunt, bo zawsze czytałam na tej stronie że jak osoba odmawiająca Nowennę nie doczekała się powrotu drugiej osoby czy pojednania to potrafiła zapomnieć, cieszyć się życiem jak wcześniej. A ja nie czuję się wolna. Jestem więźniem swoich myśli. Ile jeszcze to potrwa ? Nie ma sensu bym modliła się za siebie samą. Od teraz będę się modlić tylko za innych

  5. Do nieznajomej: kobieto odpuść sobie te dziwne komentarze to nie jest normalne, każdy przed Bogiem będzie odpowiadał za swoje grzechy. Dekalog jest po to żeby go przestrzegać, ale ludzie mają wolną wole i sami wybierają czego chcą od życia i jakie podejmują decyzje. Gadanie bez końca o dziewictwie jest chore w końcu nie żyjemy w średniowieczu, a poza tym to każdego indywidualna sprawa.

    • No nawet się z Tobą zgodzę. Dziewictwo to sprawa indywidualna i w końcu nie żyjemy w średniowieczu, a przecież każdy ma swoje potrzeby 🙂 . Prawda? Tylko potem czytam, ze takie biedne panny płączą bo zostawił, modlą się aby wrócił, ba! modlą się aby chciał się żenić bo nie chce nawet słuchać. Skoro to takie fajne i modne nie być dziewicą to po co modlicie się jak Was zostawi??? Pytam nie po to by ocenić a po to by zrozumieć taką postawę życiową.
      I nienormalne to jest najeżdzanie na ludzi którzy myślą normalnie. Którzy Boga mają za Boga a nie za swojego służacego.
      I dalczego tak bardzo Was wszystkich poirytował ten temat? No dlaczego? Bo dokładnie wiecie co straciłyście, a teraz dorabiacie sobie do tego teorię. Żeby podnieśc swoje samopoczucie i wartość we własnych oczach.
      Pozdrawiam serdecznie i życzę mądrych wyborów.

  6. Ludzie się modlą bo tego potrzebują, kobiety pewnie płaczą po odejściu faceta bo mają złamane serce bez względu na to czy były z nim bliżej czy nie, Jesteśmy tak stworzeni przez Boga by kochać drugiego człowieka, wiadomo płeć piękna szuka przede wszystkim miłości. W tych czasach trudno znaleźć porządnego człowieka do życia. Modlitwa daje nadzieje że w końcu niebo usłyszy głośne wołanie o pomoc. W końcu tak się dzieje tylko potrzeba dużo wytrwałości i czasu na spełnienie marzeń. W końcu pan Bóg to nie skarbonka do spełniania naszych życzeń tylko stwórca nieba i ziemi.

A Ty co o tym myślisz? Napisz!