Paweł: Maryja spełnia dane obietnice

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus! Chciałbym jako dowód mojej wdzięczności, czci i miłości do Matki Bożej złożyć to świadectwo.

Od około 1,5 roku cierpię na zaburzania lękowe. Podczas Mszy św. rezurekcyjnej, w pewnej chwili, gdy służyliśmy przy ołtarzu, mój kolega zemdlał. Instynktownie z innymi kolegami ruszyłem na pomoc, aby wynieść kolegę do zakrystii. Przejąłem się tym zdarzeniem. Po kilku dniach zauważyłem, że słabo się czuję podczas Mszy św. czy nabożeństwa, gdy trzeba klęczeć, że widzę mroczki przed oczami, pocę się, kołacze mi serce, drżą mi nogi, ciężko mi złapać równowagę, mam wrażenie jakbym miał zemdleć. Dzieje się tak, gdy o tym myślę. Były dni, gdy myśli te mi nie doskwierały i czułem się normalnie, było tak niestety tylko parę razy. Nie potrafię wymazać tych myśli z mojej głowy. Jednak walczyłem z tym sam, służyłem dalej na mszy mimo strachu, że zemdleję, a potem idąc do Kościoła, że znowu będzie mi to dolegać. Po roku postanowiłem udać się do psychiatry, przypisał mi on tabletki, które trochę pomogły, ale nie do końca.

Na wakacjach od mojej przyjaciółki dostałem obrazek z nowenną pompejańską. Przez długi czas obawiałem się, że nie dam rady odmówić trzech części różańca św. przez 54 dni. Jednak intencja o uzdrowienie z tych zaburzeń lękowych, którego tak pragnę, mnie zmobilizowała. Jest to dla mnie ostatnia deska ratunku. Zacząłem 21. listopada, a zakończyłem 13 grudnia 2013. Podczas modlitwy czułem niesamowite wsparcie Matki Bożej. Dałem radę, pomimo tego, iż przychodziło zmęczenie, zniechęcenie, wątpliwości czy to coś w ogóle pomoże, czy Maryja mnie wysłucha. Szatan robił wszystko aby te myśli wygrały i żebym nie skończył nowenny.

Otrzymałem wiele łask i uzdrowień od Matki Bożej, o które nie prosiłem, które nie były intencją nowenny. Moje życie się odmieniło, ludzie którzy mnie znają, mówią że się zmieniłem z zakompleksionego chłopaka, stałem się pewniejszym i znającym swoją wartość facetem. Widzę, że życie jest piękne, że Bóg mnie kocha.

Od kilku lat czuję powołanie do kapłaństwa, jednak dolegliwości te nie pozwolą mi wstąpić na tę drogę. Lecz wierzę bardzo mocno, że zostanę uzdrowiony przez Jezusa za przyczyną Matki Bożej Pompejańskiej. Bogu niech będą dzięki za otrzymane łaski i proszę pokornie o łaskę uzdrowienia z tych zaburzeń lękowych.

Dziękuje także Tobie Matko za orędownictwo u Twojego Syna! Naprawdę zachęcam was do podjęcia się tej nowenny i wytrwania w niej. Maryja nie rzuca słów na wiatr, spełnia dane obietnice bo nas kocha, bo jesteśmy jej dziećmi. Jestem pewien, że niedługo dam kolejne świadectwo, uzdrowienia. Z Panem Bogiem!

 

Powyższe świadectwo zostało opublikowane w wiosennym (9/2014) numerze Królowej Różańca Świętego.

Opt In Image
Królowa Różańca Świętego

To świadectwo ukazało się wcześniej w czasopiśmie „Królowa Różańca Świętego” – poświęconemu różańcowi i nowennie pompejańskiej. Odwiedź stronę naszego kwartalnika! Zamów je w naszym sklepiku.

Możesz też zapisać się do biuletynu, dzięki czemu będziesz otrzymywać co piątek  powiadomienia o nowych świadectwach! Potwierdzenie zapisania przyjdzie na Twoją skrzynkę.

14 myśli na temat „Paweł: Maryja spełnia dane obietnice

  1. Cudowne świadectwo,a najbardziej ujęło mnie wyznanie powołania kapłańskiego.Dlatego zły duch tak bardzo działa na tej płaszczyźnie …Matka Boża z pewnością poda Ci dłoń i schowa pod swój matczyny płaszcz-a myślę,że już to zrobiła,wszystkiego dobrego!Chwała Panu!

  2. Czy na tej stronie są świadectwa niekatolików, niewierzących, byłych satanistów, kryminalistów, prostytutek (Z PRAWDZIWEGO ZDARZENIA, A NIE SEZONOWYCH) którym nowenna pomogła? Jak na razie są tu katolicy albo tacy co byli daleko od kościoła przez jakiś czas i po nowennie się nawrócili, ale pochodzą z rodzin wierzących. Pozdrawiam Cię Paweł 🙂

    • Drogi Pawle jeżeli czujesz powołanie nie zmarnuj go napewno stany lękowe miną wydaje mi się ze te natrętne myśli to jest efekt szoku jaki przeżyjesz z tymi myślami to jest tak im bardziej chcemy przestać oczymś myślec to tym bardziej powracają do nas to jest efekt lęku chcemy z nimi walczyć ale sie nie udaje czytaąłm raz o tym w gazecie gdzie zjawisko takie tłumaczył pewien psycholog i mówił żeby z nimi poprostu nie walczyć ale specjalnie je przywoływać kiedy się nasuwają spotkać się z lękiem chwilę z nim być jeżeli będziemy z nim walczyć oznacza to że się jeszcze bardziej będziemy bać i lęk będzie cały czas

      • do Nieznajomej jeżeli jakijs temat Cię drażni to po co odpowiadasz i włanczasz się do dyskusji mam wrażenie że robisz to celowo skoro Jakub zadał Basi to na nie odpowiedziała a ty na siłe nie musisz udowadniać ze wszystko wiesz najlepiej

  3. To najlepszy przykład tego , że zły ucieka jak się zacznie odmawiać różaniec.Gratuluje wytrwałości w modlitwie Pawle.

  4. Paweł, Bądź wytrwały, ja mam za sobą 3 Nowenny, w różnych intencjach i różnie one zostały wysłuchane, ale pomoc Matki Bożej i Jezusa Chrystusa była ogromna. Zostało mi przywiązanie do codziennego odmawiania Różańca, przynajmniej 1 Tajemnicy. Najważniejsze przy odmawianiu jest powierzać siebie Bogu, bez wymuszania spełnienia intencji po naszemu, ale prosić o pomoc wokół tematu intencji. Jedna z Nowenn jaką odmawiałam była w intencji pomocy dla matki i dziecka w zagrożonej ciąży. Dziecka nie udało się uratować, ale w rodzinie tej zdarzyło się wiele cudów miłości, nikt się nie załamał. Smutek i tęsknota za maleństwem pozostaną, ale widać większa wdzięczność za wszystkie dary Boże. Rodzi się też wiara, że święte, nieskalane dziecko wstawia się za nas u Boga

  5. Paweł pomodlę się w Twojej intencji. By- jeśli Jezus Cię powołał do kapłaństwa wyprowadził Cię z nocy lęku. On może wszystko. Wierz tylko.
    Pomodlę się, by jeśli Bóg oczekuje od Ciebie wybrania tej pięknej drogi, byś był kapłanem według serca Jezusa.
    O. Maniackal opowiadał kiedyś w jednej z homilii ( którą odkryłam na chomikuj.pl) jak to z powodu lęku nie był w stanie wygłosić kazania. Miał taką blokadę …. A jednak spodobało się Bogu Go uzdrowić. Teraz Ojciec jeździ po całym świecie i głosi Chrystusa. Nie ma rzeczy niemożliwych.
    ( tak na marginesie- ja też myślę o życiu poświęconym Bogu i też cały czas czekam, aż pewne sprawy się jeszcze wyklarują. Bóg prostuje moje myślenie, razem pracujemy nad moim lękiem, nerwami i trudnością z wybaczaniem). Nie ma lepszej terapii niż ta u Jezusa. Jezus może wszystkooooo !
    Nie dziwię się, że myślisz o kapłaństwie. W Bogu można się zakochać po same uszy 🙂
    Powodzenia 🙂

  6. Własnego kapłaństwa się boję,
    własnego kapłaństwa się lękam

    i przed kapłaństwem w proch padam,
    i przed kapłaństwem klękam

    W lipcowy poranek mych święceń
    dla innych szary zapewne-
    jakaś moc przeogromna
    z nagła poczęła się we mnie

    Jadę z innymi tramwajem-
    biegnę z innymi ulicą-

    nadziwić się nie mogę
    swej duszy tajemnicą

    ks. Twardowski

A Ty co o tym myślisz? Napisz!