Kasia: Wiem, że Mateczka czuwa nade mną.

Witajcie Kochani:) Czytam na bieżąco zamieszczane świadectwa i poczułam potrzebę napisania paru słów o mnie. Moja „przygoda” z różańcem zaczęła się 10 lat temu. W sposób dotąd niewyjaśniony otrzymałam różaniec. Czekał on jednak pięć lat żebym po niego sięgnęła. Muszę przyznać, że Matuchna posłużyła się moją koleżanką, której opowiedziałam o tym różańcu i to ona mnie zachęciła do modlitwy. Jej słowa:”jak go dostałaś to znaczy, że masz się na nim modlić”. Więc zaczęłam… początki były trudne. Zaczynałam od jednej dziesiątki dziennie, później jedna tajemnica a w tej chwili jestem w trakcie drugiej nowenny. Przez te pięć lat Matuchna sprawiła, że pokochałam tą modlitwę. Pierwszą nowennę odprawiłam za duszę mojego brata, który dziesięć lat temu popełnił samobójstwo, to po jego śmierci otrzymałam ten różaniec. Mam wielką ufność, że jego dusza dostąpi zbawienia. Teraz odmawiam drugą nowennę w intencji własnej… nie jest to jakaś konkretna intencja bo problemów mam nie mało ale proszę Mateczkę żeby mnie prowadziła… i to działa! Po ludzku już dawno bym się poddała… Mateńka dodaje mi sił, napełnia serce nadzieją i nie pozwala zwątpić. Nie wyobrażam sobie już życia bez modlitwy różańcowej. Chwała Panu i Mateczce Królowej Różańca Świętego!

Opt In Image
Nie przegap zadnego swiadectwa!

Zapisując się do biuletynu będziesz otrzymywać co tydzień, w piątek, powiadomienia o nowych, wspaniałych świadectwach, przysyłanych przez naszych Czytelników! Wystarczy wpisać poniżej swoje imię oraz adres e-mail. Potwierdzenie zapisania przyjdzie na Twoją skrzynkę.

5 myśli na temat „Kasia: Wiem, że Mateczka czuwa nade mną.

  1. Kasiu, przepiękne świadectwo. Niby bez konkretów, a tak piękne. Takie proste i ciepłe. Tak różaniec dodaje sił. Mateczko jesteś z nami 🙂

    • Basiu, to moje pierwsze świadectwo. Mam nadzieję, że kolejne będzie z konkretami. Mam bardzo trudne chwile ale ufam, że będzie dobrze… Chwała Panu i Mateczce Najukochańszej!

  2. Twoje świadectwo to dowód Bożej miłości. Bóg nikogo nie opuszcza i zawsze znajdzie drogę do naszych serc. Powodzenia.

A Ty co o tym myślisz? Napisz!