… : dobry mąż

O Nowennie dowiedziałam się podczas Rekolekcji Parafialnych. Jestem już po trzech Nowennach. Dwie z nich odmawiałam w intencji poznania dobrego męża, a jedną w intencji mojej zmarłej babci, aby jej duszyczka trafiła do nieba.
Jeśli chodzi o intencję dotyczącą mojej babci, to jestem przekonana, że moje modlitwy zostały wysłuchane. Wiem, że namacalnie nie mogę tego doświadczyć , ale czuję wewnętrznie, że moja kochana babcia jest już szczęśliwa w niebie 🙂
Jeśli chodzi o intencje spotkania na swojej drodze dobrego męża, to niestety na razie nic w tej kwestii jeszcze się nie zmieniło w moim życiu. Po zakończeniu pierwszej nowenny w tej intencji co prawda poznałam mężczyznę, z którym gotowa byłam spędzić resztę życia. Nigdy wcześniej nie spotkałam kogoś takiego, nadawaliśmy na tych samych falach, mogliśmy rozmawiać godzinami i w końcu poczułam, że spotkałam swoją bratnią duszę. Niestety po dwóch miesiącach znajomości mężczyzna ten zrezygnował ze mnie, ponieważ poznał kogoś innego. Bardzo przeżyłam jego decyzję i byłam załamana, ale teraz z perspektywy czasu wiem, że nie można nikogo zmusić do uczuć. Mateczka chciała mi pewnie pokazać przez tą znajomość, iż mogę jeszcze liczyć na miłość :-)Prawie miesiąc temu zakończyłam odmawiać drugą Nowennę w intencji poznania dobrego męża, ale do tej pory nic się jeszcze nie wydarzyło. Nie jestem jednak załamana, bo wierzę, że Mateczka kiedyś wysłucha moich próśb i w końcu będę szczęśliwa. Dlatego będę trwała w modlitwie, bo ona dodaje mi sił i wiarę w lepsze jutro. Od czerwca planuję rozpocząć kolejną Nowennę w tej samej intencji, bo wierzę, że: „nigdy jeszcze nie słyszano, aby ktokolwiek z czcicieli Twoich, z Różańcem Twoim pomocy Twojej wzywający, miał być przez Ciebie opuszczony..”
Wierzę, że za jakiś czas podzielę się z Wami pełnym świadectwem, że wymodlę u Mateczki dobrego mężczyznę, który mnie pokocha i nigdy mnie nie zostawi 🙂

Chcesz widzieć świadectwa nowenny pompejańskiej na Facebooku?
To proste – kliknij na >>POLUB >>

64 myśli na temat „… : dobry mąż

  1. Trzymam kciuki za spotkanie tego wymarzonego, idealnego męża:) modlę sie w tej samej intencji, może nie do końca bo chce by ktoś kto mnie zostawił wrócił byśmy stworzyli rodzinę. Pomodlę się za Ciebie i rownież proszę o modlitwę!!!

    • Królowo Różańca Świętego daj mi nadzieję że mi pomożesz w tej trudnej dla mnie sprawie w której nie wiem co mam zrobić i jak postąpić proszę kogoś o modlitwę

  2. Przestańcie pisać te antyświadectwa o modlitwie o dobrego męża i o tym, że po skończonej noweenie się ktoś pojawił, nawet fajny, ale nic z tego nie wyszło. Zacznijcie pisać swiadectwa jak będziecie już po slubie, albo przynajmniej z będziecie miały termin ślubu ustalony! Pewnie mnie tu zaraz najedziecie że nie mam racji, ale czy ktoś z osób piszących świadectwo znalezienia pracy ( przez siebie lub bliskiego) po odmówieniu noweeny pisał to świadectwo jak ta osoba pracę znalazła czy jak zostałą zaproszona na rozmowę kwalifikacyjną? Po której i tak nic nie wyszło… Otóż piszą wtedy jak już dostaną pracę a nie o rozmowach kwalifikacyjnych! O rozmowach kwalifikacyjnych nadmieniają wtedy ze były. Zauważcie, ze Wasze podejscie może być zniechęcające do odmawiania nowenny przez inne osoby, włąśnie w tej intencji o dobrego męza. Bo pisząc takie „świadectwa” dajecie świadectwo ze ta modlitwa nic nie pomogła. Już pominę kwestię, ze odmówicie nowennę i oczekujecie od razu, że pojawi się ten wymarzony królewicz. Jeśłi się nie pojawił lub pojawił się i poszedł to dawaj jeszcze raz nowenne. Przecież to jest traktowanie różańca jak czary. A może Bog zna lepszy moment na poznanie tego jedynego niż wy tego od Niego oczekujecie? A może jedna nowenna to zamało? Może nawet trzy to za mało? Może trzeba prosić kilka lat? Ale gdziesz! Była obietnica w nowennie? Była. To znak, ze po jej skończeniu ma się królewicz zjawić. Dziwnie podchodzicie do modlitwy.

    • Zgadzam się z Tobą Nieznajoma . Czytam ten portal od jakiegoś czasu i sam również czekam na łaski . część już widzę , chociaz trudno mi to wszystko ogarnąć . Jestem od kilku miesięcy innym człowiekiem . Przez ostatnie 20 lat byłem poza kościołem i Bogiem . Teraz wszystko się odmieniło . Moje nawrócenie nie miało nic wspólnego z Nowenną Pompejańską , ale faktem jest , że jedną już odprawiłem a teraz jestem na etapie drugiej , obecnie część dziekczynna . Jestem samotny i szukam równiez żony którą bym pokochał . Faktem jest iż jest kobieta , która mi zawróciła w głowie , ale po przeczytaniu różnych wypowiedzi pod świadectwami uznałem , że niestosowne by było gdybym modlił się o to by została moją żoną . Pierwszą moją nowennę odmówiłem więc za zdrowie duchowe i fizyczne dla niej i dla mnie . Wiem , że jest kobietą która wiele wycierpiała nie mogąc znaleść w zyciu miłości , chociaż widząc ją każdy by pomyślał , że taka dziewczyna powinna byc szczęśliwa . Mam wielki problem z nią , bo ona traktuje mnie bardziej jak kolegę , chociaz widzę , że jakaś część mnie bardzo jej odpowiada . Teraz odmawiam drugą nowennę , ale w intencji jej ojca , którego życie nie oszczędziło i myslę , że pomagając ojcu pomogę jej , chociaż zdaję sobie sprawę ,że mogę ją wtedy juz stracić na zawsze . Modliłem się do Ducha Świętego by mnie od niej uwolnił , jeśli mamy nie być razem . Przez chwilę miałem spokój , ale później uderzyło to z dwojoną siła .Niewiem czyja to zasługa , Boga , czy szatana . Dlatego postanowiłem odmówić nowennę za jej ojca . Czytałem różne opinie o trudach . Miałem wczęsniejsze doświadczenie z nowenną o zdrowie duchowe i fizyczne dla niej i dla mnie . Wtedy miałem wielka wściekłość na mojego siostrzeńca . Nastoletni chłopak tak mnie irytował , że nie mogłem się skupić , ale przebrnąłem . Przy drugiej nowennie ( tej za jej ojca ) w cześci błagalnej szatan dał mi ją na celowniku . Ile ona ode mnie dostała w myślach ciętych bluźnierstw . Było trudniej niż za pierwszej nowenny . Teraz się uspokoiło , jeszcze zostało mi 18 dni do końca . Wiem , że wytrwam , ale niewiem co będzie dalej . Jak juz powstanie jakiś wiekszy obraz , Więcej klocków do siebie dołączy to wtedy będę chciał napisać świadectwo . Teraz mógłbym dodać jeszcze wiele faktów , które dla mnie nie są zbiegiem okoliczności , ale czekam wytrwale i z wiarą , że Matka Boża da mi szczęście .

      • No właśnie Józef! O Tym co dzieje się po drodze odmawiania nowenny powinniśmy pisać na forum, a świadectwo powinniśmy pisać wtedy jak już dostaniemy tą łaskę o którą się modlimy. Nawet jeśli na napisanie świadectwa trzeba będzie długo poczekać. Ja równiez modlę się o dobrego męża i zdrowe dzieci. I czynię to już przeszło 7 lat intensywnie, a jaby policzyć nieintensywnie to wyszłoby więcej. Pisałam o tym już gdzieś i nie chcę pisać po raz kolejny. Dziwi mnie więc takie podejście jak w wyzej napisanym świadectwie a to nie jest jedyne, gdzie odmówiło się nowenne ktoś się zakręcil i nic. Ja się modlę o rodzinę i jeśli takową będę mieć to na pewno napiszę Wam świadectwo. Ale każdego faceta, który raczył na mnie spojrzeć nie będę opisywać :-).

        • A może jesteś w błędzie moze Maryja Ci jużkogoś wybrał tylko go odrzuciłas skąd wiesz że w ciągu tych 7 lat modlitwy nie spotkalaś męża wśród tychfacetów którzy raczyli na Ciebie spojrzeć może go już przeoczyłaś i nadal szukasz i może tak być że będziesz szukać do końca życia czyżby Maryja przez tyle lat Ci nie pomogła skoro mówisz że się modlisz o rodzinę .

            • Wiesz Basiu, dziwny jest ten Twój powyższy wpis. bo piszesz, ze może go przeoczyłam i ze może już tak być ze będę szukać do konca życia. Pisząc tak wyznajesz pogląd o przeznaczeniu. że tylko ta jedna i jedyna osoba może być moim mężem. I jak ją przegapię to tragedia życiowa, bo pprzegapiłąm swoje przeznaczenie i tylko już zostaje samotność do końca życia. Otóż średnio wierzę w taką teorię.Bo to oznaczałoby, ze człowiek pokochać może tylko raz w zyciu. Wierzę, ze Bog jest „większy” niż te dziwne teorie o przeznaczeniu, drugich połówkach jabłek, gruszek czy czego tam jeszcze.

        • O dobrą kochającą żonę prosiłem w nowennie na razie św. Ritę i Józefa . Jak już pisałem dla mnie to wszystko jest nowe . Z jednej strony u Boga nie ma stosu CV i nie trzeba podsyłać cały czas nowe , by było na górze ( tak mi się wydaje ), ale z drugiej strony umysł ludzki karze tak nam postępować . Bo przecież Bóg Wszechmocny , mógł se zapomnieć . 😉 Z jednej strony traktujemy Boga jako tego co ma spełnić naszą prośbę , czyli jak Wszechmocnego , z drugiej jak człowieka , który zagoniony codziennymi obowiązkami mógł sobie zapomnieć . No jeszcze wczoraj pamiętał a dzisiaj miał taki nawał cudów do zrobienia , że mu wyleciało z głowy . Mam właśnie z tym problem . Bo pytanie czy mam się wziąć za odmawianie nowenny Pompejańskiej o kochającą dobrą żonę , skoro już prosiłem Józefa i Ritę ?? człowiek sobie tak tłumaczy , że może ta moja modlitwa nie była zbyt dobra , że może nie byłem zbytnio skupiony i Bóg stwierdził , że na razie zasłużylem na zołzę która mi zatruje życie . Napewno trud włożony w odmówienie Pompejańskiej jest niewspółmierny niż nowenna do św Józefa , czy św Rity ale łaski chcemy uzyskać te same . Piszę jak niewierny Tomasz i tego się boję , że moje 20 lat zycia bez Boga może zamienić się na kolejne ileś lat pokuty i wymadlania łask .

          • Józefie ja myślę ze skoro spotkałęś tę osobę o której piszesz to jest ta właściwa osoba tym bardziej jeżeli jest wolna myślę że skoro traktuje cię jako kolegę to jest dobrze nie należy od razu narzucać się z uczuciami nie wiem jakie są Twoje oczekiwania wobec niej ale myślę że to dobra dziewczyna jeżeli bedziesz długo czekala możeszją stracić myślę ze przesadną modlitwą możesz wszystko skomplikowac pomódl się raczej o miłość i dobroć między wami oraz o łaski potrzebne w małżeństwie a będziesz miał tego co chcesz myślę że z tymi uzdrowieniami duchowymi Twoimi i Jej rodziny trochę przesadzasz nic nie może być idealne jesteśmy tylko ludzmi

            • Chciałbym bardzo , żeby tak było . Jesli będzie mi dane to napisze o tym świadectwo . Czy przesadzam z modlitwą ?? Może tak , ale widząc i czytając Wasze świadectwa , gdzie macie za sobą po kilka nowenn na koncie to nie odstaję od reszty . Musisz zrozumieć jedno , bo zapewne dla kogoś kto prawdopodobnie całe życie był wierzący może to być dziwne podejście , ale ja 20 LAT olewałem wszystko związane z Bogiem .Życie nie było dla mnie pasmem sukcesów , tylko porażek .Nawrócenie to nie było prztyczek w nos , tylko cios wielkim młotem w głowę . Pamiętasz uczucie pierwszej miłości ?? Ja tak się czułem przez kilka miesięcy . Teraz już stygnę , ale zauwazyłem , że jak za bardzo odwracałem się od Boga to zło wracało , a tego bym nie chciał . Z tąd ta nowenna za mnie i za nią . Ona wie o tej nowennie i w przypływie szczerości powiedziła że jej pomogła w pewnej sprawie . Nie jest tak , że my się widujemy i rozmawiamy cały czas . W większości przypadków ona mnie unika , nie odpisuje , nie odbiera tel. , ale jak już się spotkamy , to jak gdyby nigdy nic rozmawiamy . A co do jej ojca , to chcę spłacić symboliczny dług za swojego ojca , który zmarl gdy miałem lat 14 . siedziałem przy łóżku gdy sekundy przed śmiercią chciał mnie potrzymac za rękę a ja mu się wyrwałem . Żałuję tego cały czas i będę prosił o przebaczenie . Ona ze swoim ojcem ma również cięzki kontakt , faktem też jest , że to co wycierpiał jej ojciec , to nie znam takiego przypadku . Dlatego to robię . Taka pomoc duchowa . Może tego jest dużo , zbyt dużo , ale wiem , że czas leci i może się uda , że znajdzie wspólny język z ojcem , może się pogodzą za jego życia , czego ja nie miałem okazji .

            • Józefie, Módl się o dobrą żonę a nie o konkretną kobietę. Nie urywaj z nią kontaktu, a staraj się dalej. Może ona potrzebuje tego czasu? Po co? A to już jest tak skomplikowane, ze nie da się wytłumaczyć. A modlitwy nigdy za wiele. Modlitwa rozwiązuje węzły, a nie wszystko komplikuje jak napisała Basia.
              I ja osobiście jestem zdania, ze jesli się o cos modli, to nalezy to robić do momentu otrzymania łaski, a nie np 54 dni bo tyle trwa nowenna taka czy inna. I już. I po tym czasie mam oczekiwać ze zaraz się ktoś pojawi, albo w mniej desperackim przypadku ze pojawi się może ale dopiero za 5 lat. Wg mnie nalezalo się modlic przez te 5 lat. Dlaczego taka teoria? W Dzienniczku Faustyny Jezus mówi do Niej, że sporo dusz przestaje się modlić na chwilę przed otrzymaniem łaski o którą tyle proszą. Więc On z wielkim bólem odsuwa od nich tą łaskę. Mówi, ze nalezy modlić się wytrwale aż się dostanie. Bo skoro obiecał, to wysłucha. Tutaj masz Basiu też odpowiedz na Twoje teorie, ze nadmiar modlitwy komplikuje życie i że można przegapić swoje przeznczenie.Nie ma czegoś takiego jak przeznaczenie. Człowiek ma wolną wolę a Bog jest wszechmogący.

            • Baśka! Co Ty wypisujesz? Skąd Ty możesz wiedzieć, ze kobieta o której pisze Józef jest dla Niego tą właściwą?? Skoro On sam tego nie wie? No i to: „myślę ze przesadną modlitwą możesz wszystko skomplikowac „. Co to ma być???!!! Otóż Droga Basiu, Modlitwy nigdy za wiele. Modlitwa zawsze prowadzi do dobrego, nawet jełśi nie widzimy tego od razu. A jeśli się skompilkuje to znaczy, ze to nie miała być ta kobieta właściwa i dobrze że nie wyszło. Ale to nie stanie się na pstryknięcie palcami. Podobnie jak nie polepszy się na pstryknięcie. Jeśli daje Bog to tak, aby nie przestraszyć. A to jest jeszcze gorsze:”pomódl się raczej o miłość i dobroć między wami oraz o łaski potrzebne w małżeństwie a będziesz miał tego co chcesz „. Po pierwsze dlaczego ma się modlić o miłość między nimi skoro modlitwa może wszystko skomplikować???!!! I skąd ta pewność, ze modlitwa jako taka może wszysko skomplikować, ale modlitwa za nią i za niego zostanie wysłuchana i „będziesz miał tego co chcesz „. Dla mnie to jakaś herezja!!!!!

            • Dzięki . Może to wydac się smieszne , ale ja się uczę wiary na nowo i brakuje mi własnie takich prostych wyjaśnień . 🙂

          • Witam.Nie znam Cie nieznajoma,ale w Twoich wypowiedziach daje sie odczuc straszna flustracja i nie jest to fajne…Od dawna oawiam NP,nie walcze juz z rozproszeniami,ale pozwalam Maryji na dzialanie w moim zyciu i jest mi z tym duzo latwiej.Moja pierwsza NP byla o dar macierzynstwa i pisalam tutaj kiedy jeszcze nie zaszlam w ciaze i dzieki Bogu nie znalazl sie nikt taki jak Ty ktory mnie skrytykowal wrecz przecownie,miesiac pozniej napisalam swiadectwo,ze jestem w stanie blogoslawionym i podziekowalam tym osobom ktore mnie wtedy pocieszaly…
            Jozefie ok 1lat temu modlilam sie o dobrego meza raptem kilka zdrowasiek,pojawiali sie w moim zyciu chlopcy,ale Maryja i Dobry Bog tak kierowali moim zyciem i nie pozwalali na zaden inny zwiazek jak ten z moim mezem.Jestesmy malzenstwem 5lat,kazdego dnia kochamy sie tak mocno jak jest to tylko mozliwe.Bog zapewniam Cie Jozefie nie zapomina nawet jesli byla ta modlitwa 30lat temu.
            Nie licze ile juz NP odmowilam,bo jest ich duzo,nieraz odmawiam 2naraz w roznych intencjach,bo nie potrafie zyc bez NP i wchodze tu codziennie,zeby tez troszke sie pokrzepic i nie krytykuje nikogo za to czym probuje sie podzielic i moze zbyteczne uwagi nalezy zachowac dla siebie.A jesli cos kogos zniecheca modlitwy to warto pomodlic sie o przymnozenie wiary…

        • Zgadzam sie z Nieznajoma, że coraz więcej tu takich anty-świadectw. Modliłam sie o dobrego męża a spotkałam kogoś kto po 2 m-cach mnie wymienił na inna, modliłam sie o uratowanie małżeństwa a w tym czasie dostali rozwód, modliłam sie o zdrowie dla kogos a ten ktoś zmarł, modliłam sie o prace i czekam już kolejny rok i nic. Po co piszecie takie świadectwa? one zniechęcają do modlitwy. Jest jeszcze rubryka „listy od czytelników” tam możecie szukac odpowiedzi na pytania, szukac wskzówek, otuchy, rady. Ale świadectwo jest podziękowaniem za otrzymane łaski a nie opowieścią o rozczarowaniu. Niektorzy jeszcze piszą jak to podchodzili 5 razy, 2 razy przerwali bo tak cięzko było, takie czuli zniechęcenie, nie mogli dotrwać. To jest świadectwo? Modlitwa to rozmowa z Bogiem a nie przykry obowiązek. Jaki jest sens pisania świdectwa, gdy po tygodniu przerwałam bo mi się znudziło? Nie pisze o wszystkich, bo wiele tu znalazłam prawdziwych świadectw o cudach i łaskach. Ale coraz częściej czytam anty-świadectwa, ja bym to wrzuciła do listów od czytelników w ogóle. I do wszystkich tych co piszą „pomodliłam sie i teraz czekam”. Bóg ma swój plan i możesz sie nie doczekać, Matka Boża obiecała łaski, ale nie jest wróżką i nie zmusi nikogo by sie z Toba ożenił. Tez kiedyś myslałam, że jak sie pomodlę to stanie sie cud, ale jest jeszcze coś takiego jak wolna wola człowieka i to nestety przez nia są rozwody, złamane serca i poczucie odrzucenia i samotności, płacz niewinnych dzieci. Bóg zapewne tego dla nas nie chce, módlmy się a nam pomoże i może stworzy okazję do poznania kogos dobrego, ale wątpie czy ma taką moc aby przyprowadzic kogoś za fraki pod ołtarz i zmusił do ślubu akurat z Tobą. Tzn moc na pewno ma, ale czy chce się bawić ludzmi jak marionetkami? Bierzmy życie jakie jest, cieszmy się z tego co mamy i rozglądajmy się za dobrym mężem a nie „pomodlilam sie więc czekam”

          • Ja też uważam, że nieznajoma ma rację, że świadectwo modlitwy w takiej intencji można napisać dopiero wtedy tak naprawdę, gdy się wzięło ślub czy ma termin, hehe. Bo to tak może trochę zniechęcać tych innych, najpierw burza, potem słonko, a w tv mówili, że będzie upalna pogoda:). Hehe.

          • Wiesz, Oliwio, jeśli chodzi o odmawianie nowenny jako takiej, to może się zdarzyć, że ktoś tu wchodzi się podzielić trudnościami czy znaleźć umocnienie, bo go może akurat potrzebuje, ale w kwestii znalezienia miłości małżonka, to poniekąd popieram nieznajomą i po części Twój wpis, może nie tyle, żeby nie pisali o tym, tylko rozważyli, jak należy podchodzić do modlitwy. Zresztą to dotyczy każdej intencji właściwie. Nieraz modlitwa musi nas przemienić, ażeby łaska mogła się wypełnić, ażebyśmy ją dostrzegli i jej nie zaprzepaścili. Jednak oddając sprawiedliwość tutaj, to też rozumiem i współczuję osobom, które miały na coś nadzieję, a nie wyszło. Dlatego, trzeba przestać się tak bardzo nastawiać, jak zaczynamy modlitwę, ze to ma być ten i koniec, uważam, ze jak się coś pojawia na horyzoncie, to modlić się o rozeznanie, czy to to ten lub ta i nie przestawać i zdać się na Boga. Po prostu, ale bezsensem jest potem wymuszać na Bogu, żeby to był ten czy ta, bo byśmy tak chcieli, może Bóg testuje nasz stosunek do modlitwy i nasze zaufanie do Niego, którego po drodze chce nas też nauczyć, nie wiem… Tak trochę na zasadzie: uczyć, bawiąc, bawiąc, uczyć…Hehhee:). Taka jest może pedagogika tej modlitwy i Najwyższego…

  3. Nieznajoma o tuż to masz racje to modlitwa to nie są jakieś czary.Nie można prosić o męża idealnego.Mąż nigdy nie będzie idealny jedynie może być dobry.Wiem,ze chcecie mężczyznę takiego jak w bajkach.Jeden nie ma poczucia humoru,drugi ma za to inną zaletę bo jest pracowity.Jeden się dobrze dogaduje,ale jest np leniem.Jeden nie jest atrakcyjny,ale może mieć inne cechy.Wybaczcie,ale macie za duże wymagania.Zawsze jakaś wada się znajdzie nawet u tego atrakcyjnego. Proście o znaki żeby była okazja i wtedy on może coś zdziałać.Wiem,ze to dziewczyna czeka na ten ruch,ale czasem lepiej jak dziewczyna sama to zrobi bo się i tak zdarza. Ja np modlę się o jakieś znaki.I to działa,ale ja muszę zacząć pierwszy.Zawsze ktoś się pojawia i co ciekawa osoba wierząca 🙂

    • To może zrób pierwszy krok i okaż jej wyraźne zainteresowanie( nie musisz zapraszać jej od razu na randkę, ale zagadaj, uśmiechnij się, zatrzymaj wzrok na dłużej), ale, jeśli Ci się podoba i Cię interesuje, to nie czekaj, aż się domyśli, będziesz miał przynajmniej jasność, czy jest Tobą w jakikolwiek sposób zainteresowana. A tak to można spekulować długo:). A skoro piszesz, że czeka, to czemu tak postępujesz? Piszesz niby o tym, że kobiety szukają ideału, ale skoro Ty jej się możesz podobać, a ona też Ci się podoba i, co więcej, wiesz, ze czeka, to dlaczego nie zrobisz pierwszego kroku i nie wykażesz inicjatywy? Nie rozumiem trochę tego? Czekasz, aż sama Cię zacznie adorować? I skoczy dla Ciebie na bandżi, żeby Ci zaimponować? Albo pokona smoka, żeby zdobyć Twoje serce? A niby dlaczego miałaby to zrobić? Nie wiem, ale mam wrażenie, że faceci chcą, ażeby to kobiety ich obskakiwały, adorowały, same zapraszały na randki i nie wiem, co jeszcze…A z drugiej strony zachowują się jak sieroty, które nie wiedzą, jaka jest ich rola w społeczeństwie. Pomyśl z drugiej strony, że może ona nie chce się narzucać i zbłaźnić przed Tobą i samą sobą, bo skoro czeka na znak, a Ty zachowujesz dystans, to można się domyślać, że nie jest pewna Twojej reakcji, więc delikatnie daje Ci sygnały, że oczekuje na inicjatywę z Twojej strony…Z natury swojej kobiety nie są skłonne się narzucać nachalnie facetom, może najwyżej zachęcić. Zwykle pokazuje, że chce być zauważona, ale inicjatywa należy do mężczyzny, a dalej to już zależy od obu stron, czy coś z tego będzie czy nie. Ale początek wygląda tak. Kobiety tego nie powiedzą może, ale takie jesteśmy.

  4. Nasz milosierny Bog pragnie nam dawac najwiecej i najlepsze bo jestesmy jego ukochanymi dziecmi a nie byle co. Nie warto byc z kims jesli z calego serca sie nie pokocha tej osoby. Nie mozna spedzic z kims zycia tylko dlatego ze byl ok. Warto sie modlic o najlepsza pod kazdym wzgledem osobe. Pozdrawiam z Bogiem

  5. Ja modliłam się tez strasznie długo, i byłam zawiedziona i płakałam i w wieku 39 lat spotkałam przypadkiem człowieka, który dziś jest moim mężem. Okazało się, że od kilku lat bywaliśmy w tych samych miejscach w tym samym czasie, a jednak… Teraz dopiero wiem, że MUSIAŁAM tak dlugo czekac, bo absolutnie nie byłam gotowa do małżeństwa. Pewnie byśmy się rozwiedli. Od 10 lat za to jestem we wspaniałym związku. Mamy nawet wspaniałą córeczkę (której lekarze przepowiadali różne choroby) i opiekujemy się jeszcze nie swoimi dziecmi.
    jest pewnie coś,ze lepiej poczekac jakiś czas i spędzic o w samotności niż w nieszczęśliwym związku. Może on jeszcze musi coś zrozumiec, żeby Cię uszczęśliwic.

  6. modlę się o to samo 😉 czasem mam zwątpienia.. z drugiej strony myślę że na coś wartościowego warto długo czekać 😉

  7. myślę i myślę i wiem że nikt z nas tak na prawdę nie modli się o tą sobę idealną lecz o osobę odpowiednią … osobę z którą można w mileczeniu nie czyć nudy, osobę z którą naturalnie się czyjemy, osobę z którą znajdujemy ukojenie po ciężkim dniu……

  8. A czasami ludzie się nie mają komu zwierzyć i wypłakać ze swoich niepowodzeń, może to tez po części jest tak:(. Jak ktoś długo szuka, modli się, czasami może się czuć załamany, to w sumie tez trzeba zrozumieć.

  9. Popieram też Gosię, modlić się nie o jakiś tam ideał i pewnie większość ludzi mając na myśli kogoś odpowiedniego, właśnie modli się w duchu o tego odpowiedniego pod każdym względem, ale tym ważnym względem dla nas, nawet jeśli tego nie sprecyzujemy, to Bóg już i tak wie, co to znaczy, a nie o to, żeby miał niebieskie oczy koniecznie i dołek w brodzie:) i milion na koncie:).

  10. Racja, ze tu jest miejsce na swiadectwa a nie na opowiesc swojego zycia. Ja odmawiam druga nowenne i nie zlozylam swiadectwa bo nie mam sie wam czym jeszcze pochwalic. Modlac sie nowenna myslimy ze wszystko za nas załatwi Maryja, ze teraz wystarczy siąść i czekac…ale tak nie jest..czasami sami musimy wziąść sprawe w swoje ręce i działac !!! Uwazam ze warto sie modlic ale ciagle w tej samej intencji nie ma sensu. Jest masa roznych intencji i potrzeb..przeczytalam gdzies przypowiesc o kobiecie ktora wymodlila u Boga potomka- syna..byla bardzo szczesliwa, ze jej go Bog dal. Po 18 latach ta sama kobieta modlila sie zeby go Bog zabral bo syn wyrosl na bandyte i morderce…Chce wam tylko powiedziec przez to ze Bog wie co jest dla nas dobre..moze lepiej dla kogos byc samotnym?? Musimy tez dostrzegac nasze dobre rzeczy w zyciu i za nie dziekowac 🙂

    • Wiesz Moniko, ja już kiedyś pisałam (ale to moje włsne zdanie), że nie będę powtarzała żadnej intencji nowenny, bo to tak jakbym nie wierzyła. Mówię to o sobie, nie o innych. też dlatego, że tyle jest innych intencji i innych ludzi potrzebujących. Z moich trzech to mogę powiedzieć, że żadna się nie spełniła, ale tego też nie wiem. W międzyczasie miałam sporo wskazówek co do spraw, zeszłam na inną drogę, ogólnie czuję się inna, i skąd wiem, może to jest właśnie droga prowadząca do spełnienie się intencji. Zakładam, że złożyłam alert u boga, jak to Józef pisze cv 😉 i należy wierzyć, że jak obiecane tak będą spełnione, w taki sposób jaki jest możliwy i najlepszy. powtarzając intencję to tak jakbym nie wierzyła, że ktoś mnie wysłuchał.
      Mam tylko wątpliwość w przypadku jednej ze swoich NP, gdzie wraz z intencją coś obiecałam Matce Bożej, tego nie dotrzymałam. może w takim przypadku ma sens powtórzenie.

      • Co do powtarzania intencji warto pamiętać, że Matka Boża objawiając się Fontanie powiedziała jej wprost: „Teraz, gdy mnie wzywasz pod imieniem Królowej Różańca Świętego z Pompejów, które mi jest bliższe ponad wszystkie inne, nie mogę ci odmówić. Odpraw trzy no­wenny, oddawaj mi cześć, a wyzdrowiejesz.”, więc czasami jedna nowenna to będzie za mało.

    • Sedno sprawy poruszyłaś Moniko. Tak często modlimy się o konkretną ” rzecz „. Wydaje nam się, że spełnienie tego ” jednego ” w pełni nas usatysfakcjonuje – da pełnię szczęścia – nie obce są nam obietnice, wręcz nagminne, nawet na tej stronie się z takimi spotkałam: cyt. ” za spełnienie się tej jednej rzeczy dałabym/dałbym wszystko „. Co to znaczy ? Wydaje się nam, że potem już nie będą nas dosięgać żadne problemy ? Już nie pojawi się nigdy żaden nowy ból, skaleczenie, okaleczenie, sfrustrowanie, zmęczenie, głód, radość z urodzenia dziecka nie będzie miała znamion bólu, codziennych kłopotów, nasze dzieci nigdy nas nie zasmucą, nie będą płakać, nie będą nieszczęśliwe, że nie mają więcej dóbr materialnych niż rówieśnicy, nas nie będą szanowały, słuchały tak jak byśmy sobie tego życzyli, jak na to zasługujemy, aż dojdziemy do wniosku, że z powodu nadmiaru szczęścia jesteśmy być może bardziej nieszczęśliwi, niż kiedyś, kiedy wydawało nam się, że jak będziemy mieć tą ” jedną rzecz ” to już rozwiążą się nam wszystkie inne problemy i z resztą damy sobie radę sami. A to właśnie jest dowód na to, że z niczym, dosłownie z niczym nie jesteśmy w stanie dać sobie radę sami. Po to nazywamy się dziećmi Bożymi, by ciągle zdawać sobie z tego sprawę i tak jak nasze dzieci żądają od nas – rodziców, dziadków, cioć, wujków ciągle nowych rzeczy , a my starając się być mądrymi – rozsądnymi ludźmi, nawet w przypadkach, kiedy byłoby nas stać na to, żeby zachcianki dzieci spełnić, nie wszystkie spełniamy, tak i nasz Bóg wiedząc, na szczęście na pewno, co jest dla nas dobre, a co nie, pewne nasze pragnienia spełnia, a inne nie, a my możemy mieć tylko poczucie bezpieczeństwa, ze spełnia się dla nas to, co jest zdaniem Boga dla nas dobre – najlepsze – w perspektywie długoterminowej. Naszym zadaniem nadrzędnym jest mieć zaufanie do Naszego Boga Ojca, Syna i Ducha Świętego i prosić Go o umiejętność życia zgodnie z wolą Bożą i na Bożą chwałę, byśmy żyli godnie i mogli mieć nadzieję na dostąpienie do Królestwa Bożego – niczego więcej nie powinniśmy pragnąć nad to, żeby pragnąć podobać się Bogu, wsłuchując się w Jego Głos, Jego pomocy wzywając i przezwyciężając z pokorą wszystkie trudności w życiu i żyjąc w poczuciu dążenia do świętości dla siebie, naszych bliskich i świata całego.

      • Joanno super rozwinęłaś moją myśl.. Człowiekowi nigdy nie będzie dość…dostaniemy tą „jedną rzecz” i będzie kolejna ” jedna rzecz” i kolejna…Dlatego Bóg nad tym czuwa 🙂

    • Moniko napisałaś o kobiecie, która modliła się o dziecko i wymodliła syna. Wychodzi na to, że nie powinna się modlić o potomka, bo syn okazał się potem mordercą. Nie wiem czy chodzi Ci o ten sam przypadek, o którym opowiadał mi znajomy ksiądz ale zachodzi między nimi zasadnicza różnica. I ta historia jest prawdziwa. Otóż pewna kobieta będąc w ciąży dowiedziała się od lekarza, że ciąża jest zagrożona i raczej nie będzie można jej uratować. Wtedy ta kobieta modliła się aby dziecko szczęśliwie się urodziło. Zagroziła też Bogu, że jeśli ciąży nie donosi to odejdzie od wiary. I Pan Bóg spełnij jej prośbę. Urodziła syna, który, niestety, wyrósł na bandytę i narkomana. Być może Bóg wysłuchał jej prośby aby nie spełniła groźby odejścia od wiary. Może wówczas zatraciłaby swoją duszę i Bóg aby ją ratować od potępienia spełnił to o co prosiła czy raczej szantażowała. Gdyby jednak wszystko powierzyła Bogu i zdała się na Jego wolę to choć straciłaby to dziecko może urodziłaby drugie, które wyrosłoby na wspaniałego człowieka? Ta kobieta później bardzo żałowała wymuszenia na Bogu donoszenia ciąży. Dlatego należy się modlić ale zawsze dodawać „bądź wola Twoja”, „niech będzie jak Ty chcesz”.

  11. Moniko, napisałaś, ze ta kobieta wymodliła u Boga potomka i była bardzo szczęsliwa ze Bog jej go dał, a po 18 latach modliła się aby go zabrał, ale nie napisałaś co działo się przez te 18 lat. Bo może ta kobieta była tak bardzo szczęśliwa, ze zapomniała Bogu każdego dnia dziękować za ten cud? A może potem nie modliła się za syna, aby wyrósł z niego mądry i dobry człowiek? Chyba prawdą jest, ze można na Bogu cos wymusić, dlatego nie należy modlić się aby ten oto podany Mu z imienia i nazwiska mężczyzna stał się mężem modlącej się w tej intencji kobiety. Niestety czytając te fora tutaj, stwierdzam ze sporo jest tego typu intencji. Lepiej jest modlić się o dobrego męża, a Bog coś na pewno wymyśli. I jeśli uzna, ze dla nas lepiej będzie zostać samej, to ześle spokój i łaskę pogodzenia się z takim stanem rzeczy. Nie zostawi samej z pragnącym sercem i bez pocieszenia. A wracając do sytuacji modlenia się o tego królewicza z imienia i nazwiska, to co jeśli jednak się uda, ale okaże się że to wcale nie królewicz a zwykła oferma, zwykły drań, może nawet bokser? Co wtedy? Pretensja do Boga o niewysłuchaną modlitwę?? To co? Trzeba odejść od takiego Boga?No przecież wysłuchał.
    Moniko, skoro uważasz, ze ” Uwazam ze warto sie modlic ale ciagle w tej samej intencji nie ma sensu. Jest masa roznych intencji i potrzeb.”, to ustosunkuj mi sie proszę do tych słów Jezusa, które powiedział do Faustyny i które wyżej przytoczyłam. Osobiście uważam, ze warto. Pod warunkiem tylko, ze jest to dla nas ważna intencja. Poza tym skąd wiesz, czy modląc się wytrwale x lat w tej jednej intencji, Bog nie rozwiąże przy okazji tej masy różnych intencji i potrzeb o których napisałaś? Może nawet nie będziesz wiedziała, ze takie się zbliżają, bo On za wczasu je od ciebie odsunie? Przykładzik? Wśród moich domowników gdzieś od chyba marca Bóg dwa razy interweniował. W jednej po dzień dzisiejszy my, ale też ci którzy w tym brali udział zastanawiamy się jak to się stało, ze się nie stało. Bo nie miało prawa się nie stać. A jednak się nie stało…

    • Tak, nie wiemy jaka była ta kobieta i nie wiemy jak by to było gdybyś Ty miała rodzinę a ja została mamą?? Wierzę, że to nastąpi w najodpowiedniejszym czasie dla nas..Nowenna daję mi nadzieję i pogodzenie sie z moją sytuacją. W ostatni dzień mojej pierwszej nowenny o dar macierzyństwa dla mnie natrafiłam na modlitwę ” Jezu, Ty się tym zajmij, teraz Ty się martw…” i zrozumiałam że już wiecej nie będe o nic prosić dla siebie.Drugą nowenne odmawiam za brata o łaskę wybraną przez Maryję i pomimo że z całego serca chce być mama to uważam że są inni co bardziej potrzebują mojej modlitwy, a ja trochę mogę odskoczyć od moich trosk. Uważam, że to bardziej podoba się Bogu, a i Maryja nie zostawi mnie bez niczego..Źle może ujęłam, że modlenie się ciągle w tej samej intencji to bez sensu, bo każda modlitwa ma sens, ale Ala to super ujęła, że to tak jakbym nie wierzyła, że ktoś mnie wysłuchał. Życzę wszystkiego dobrego 🙂

  12. A swoją drogą to przecztajcie sobie to:
    http://pompejanska.rosemaria.pl/2011/06/jak-matka-boza-dala-swiatu-nowenne-pompejanska/
    Przemyślcie…
    A potem odpowiedzcie na pytanie, czy warto się długotrwale modlić w tej samej intecji i to tą nowenną do tego? To apropo tego co napisała Monika, tj :” Uwazam ze warto sie modlic ale ciagle w tej samej intencji nie ma sensu.” oraz Ala, tj :”że nie będę powtarzała żadnej intencji nowenny, bo to tak jakbym nie wierzyła.” Jest dokąłdnie odwrotnie niż Wy, drogie dziewczyny piszecie. Jeśłid ługo się modlicie to znaczy, ze wierzycie mimo iż sprawa się nawet pogarsza. I to co napisała ALa, to wiara w czary, a nie modlitwa. Raz odmówione i ma być problem rozwiązany. Patrz wyżej, wyżej o tym pisałam! Pozdrowienia!

  13. Ela nie wiem do kogo piszesz bo mój komentarz był 4 nie wiem czemu został przesunięty.Ja nie będę czekał i ja robię zawsze pierwszy ruch.Rozumiem,że pisałaś do Józefa albo i do mnie ? Ale ja np nie lubię oceniania po pierwszym spotkaniu czy to po pierwszej rozmowie.Bo już widać na co zwraca się uwagę. Czasami nawet wystarczy jedno spotkanie i koniec nawet już nie chcę dalej się spotykać. Józefie spytaj po prostu czy będziesz z nią chodził.Rozumiem,że życie Ci się odwróciło do góry nogami,ale pamiętaj modlitwa to też nie czary.Trzeba się od serca modlić. Bo jak się modli na zasadzie po proszę tam to .To raczej tego nie dostaniemy.Ale jak było gdzieś napisane proście,a dostaniecie wszystko.Ta jacy obdarowani.Można się kłócić i kłócić kto ma racje,ale to nie o to chodzi.Bym mógł tak i pisać,pisać,ale nie będę sprawiał przykrości.Bo wiem,ze zaraz będzie mnóstwo komentarzy.Widać,ze każdy ma swoje wymagania.Jeden tam to ,drugi tam to i tak aż do śmierci można czekać.

    • Do Ciebie, Piotrze, a dlaczego był przesunięty mój komentarz tego nie powiem Ci, bo nie jestem adminem ani moderatorem tego forum. Heh. Nie, ja nie chcę się kłócić tutaj z nikim, tylko piszę, że nie rozumiem trochę mężczyzn i ich zachowań, bo narzekają, że nie mogą znaleźć drugiej połówki, ale jeśli jest okazja przekonać się, czy ktoś nam odpowiada, kogo nie znamy i nawet na pierwszy rzut oka jest ok i ten ktoś się interesuje nami a nawet to pokazuje, to mężczyźni sami czekają, aż kobieta podejdzie i nie wiem, co zrobi, zatańczy może koło niego. Wymagania wymaganiami, ale jeśli kogoś widzi się raz na oczy, to wymagania są kolejnym etapem na drodze poznania. Jasne, że można się raz spotkać i więcej nie, nic na siłę, ale trzeba dać szansę i wyjść z inicjatywą, chyba, że się nam ktoś zupełnie nie podoba, to już inna sprawa. Tylko że mężczyźni się zachowują sami jak damy do zdobycia. A kobiety maja zabiegać o ich względy, a oni maja swoje wymagania i ok jest. I mogą wybierać – przebierać, i mają do tego święte prawo, ale jak kobiety mają swoje wymagania, to już jest trochę gorzej. To już szukają księcia z bajki, otóż, panowie, wy tez szukacie księżniczek z bajki bardzo często, tylko że udajecie, ze tak nie jest.

  14. A ja mam jeden problem. Bo wyglądam na zdrowego człowieka,ale wewnątrz ukrywam pewną chorobę o której mało kto wie bo się tym nie chwalę.Nie jest to jakaś groźna choroba,ale jednak bez leków mogło być gorzej.Ciekawe jak wtedy dziewczyny by zareagowały ? Bo ja bym mógł nawet od razu mówić,ale cóż boje się,że zostanę odrzucony. Ale lepiej powiedzieć od razu niż później.

  15. Kochani
    Czytając te świadectwa odnoszę wrażenie, że niektórzy z Was nie wierzą w dobroć Bożą. Bóg jest naszym Najlepszym Ojcem a Maryja Najlepszą Matką. Można a nawet powinno się powierzać Jej wszystkie nasze sprawy również te „sercowe”. Pamiętajmy że Bóg jest Miłością i kocha nas. Proszenie o drugą połowę jest jak najbardziej na miejscu. Świadectwa typu poznanie kogoś lub rozmowa o pracy też wnoszą nadzieję, że się coś zaczyna dziać. Potrzebna jest jeszcze dalsza modlitwa i zaufanie Bogu i Matce Najświętszej. Napisane jest „Proście a otrzymacie, szukajcie a znajdziecie, pukajcie a otworzą wam” oznacza to że otrzymamy!!! Nie jest napisane że od razu. Słowa te też powiedział Jezus. Wiadomo też że niebo i ziemia przeminą ale Jego słowa nie przeminą!!! Wytrwała modlitwa napewno!!! przyniesie skutek – jeśli to jest zgodne z Wolą Bożą. Jeśli nie jest zgodne to napewno!!! Bóg da czegoś innego jeszcze więcej. Jezu Ufam Tobie. Ty zajmij się tą sprawa.

  16. Janku ja każdą sprawę powierzam Jezusowi czy Maryi i wszystkim u góry nawet jeśli jest to jakaś drobnostka.Czasem to może się wydawać dziwne,ale działa.

  17. Czuję się bardzo samotna, wiem że napiszecie że gdybym miała Boga w sercu bo mym się tak nie czuła. Mam bardzo dobre relacje z Bogiem a mimo to brakuje mi ludzkiej miłości, bo Bóg mnie nie przytuli.

  18. Nieznajoma zwróciła uwagę na ważny problem związany ze świadectwami, ale jest to chyba bardziej uwaga do moderacji strony niż do piszących…Uważam, że tutaj powinny być umieszczane tylko świadectwa wysłuchanej modlitwy.

    • Tutaj powinny być zamieszczane wszystkie świadectwa o łaskach nawet tych najmniejszych nie wiem komu to przeszkadza że czyta jakiejś świadectwo i uważa to za antyświadectwo nikt tu nie będzie się bawił się w badanie czy była łaska czy nie była nie piszcie takich bzdur bo zniechęcicie ludzi do czytania świadectw bezsensowna analiza świadectw jest pretekstem do powątpiewania w pomoc Bożą i łaski i jeżeli dana osoba uwaza że powinna zaświadczyć o otrzymanej łasce to niech tak zrobi dlatego uważam że Nieznajoma nie powinna poruszać tego tematui i wydaje mi się użycie przez nią określenia ” ANTYŚWIADECTWO oznacza ze sama jest antynastawiona do niektórych świadectw i skoro nie wierzy w nie niech zachowa to dla siebie to tak jak by podwazała stanie się jakiegoś cudu. Matka Boża napewno życzyłaby sobie tego żeby rozsławiać Ją zawsze nawet wtedy gdy już podczas odmawiania NP otrzymamy łaski a nie wyznacza jakiegoś terminu do napisania świadectwa .

      • Dla mnie te świadectwa, w których ktoś się modlił, wciąż czeka, ale dzieli się swoimi odczuciami są bardzo cenne, bo dają mi lekcję pokory i utwierdzają w tym, że to nie jest koncert życzeń, najważniejsze są zmiany, które dokonują się w nas samych, a które są często cenniejsze niż łaska, o którą się modlimy.
        Czytam te jak to określiliście ‚antyświadectwa’ i rozumiem, że trzeba być pokornym, trzeba czekać i kiedy widzę, że ludzie tak jak ja: czekają, starają sobie wytłumaczyć ten czas, to sama rozumiem, że oczekiwanie jest częścią modlitwy i tylko ode mnie zależy, czy zechcę dostrzec w tym czasie oczekiwania Boga i jego łaski na innych polach niż intencja główna czy zdemotywuję się brakiem efektu instant.

        Dlatego dziękuję autorce tego świadectwa, bo też modliłam się w podobnej intencji z podobnym skutkiem i przynajmniej utwierdzam się w przeświadczeniu, że to nie tylko ja nie zostałam wysłuchana od razu, że wszyscy czekamy i albo zamienimy ten czas oczekiwania na coś pożytecznego albo na całe nasze życie będziemy patrzeć jak na jedną wielką niewysłuchaną intencję.

      • Droga Basiu, fajnie że mimo iż mnie nie znasz to wiesz, ze jestem nastawiona anty 🙂 . Super! Ja po prostu uważam, ze jezeli ktoś modli się o męża to niech napisze to świadectwo jak wyjdzie za mąż. Dlaczego Basiu nie piszą tutaj „swiadectw” osoby które modlą się o pracę, chodzą na rozmowy i nadal jeszcze szukają? Dlaczego te osoby skłądają świadectwo wtedy, gdy pracę dostaną? I dopiero wtedy opisują rozmowy kwalifikacyjne jakie były po drodze? A jeśłi jednak się modlą, chodzą na rozmowy i czekają, to o tym piszą na forum. I nie robią z tego jeszcze świadectwa. Wiem bo czytam. Dla mnie świadectwo to jest „coś”. I tym czymś wcale nie musi być praca, mąż, powrót męża od kochanki, a jak najbardziej przemiana wewnętrzna, brak lęków, większa ufność Bogu. I o tym piszmy. Ale nie piszmy na głownej stronie, ze się pomodliłam nowenną o dobrego męża, jakiś men się zakręcił i ” Niestety po dwóch miesiącach znajomości mężczyzna ten zrezygnował ze mnie, ponieważ poznał kogoś innego.” (jak to zostało napisane w tym „swiadectwie”). Bo dla mnie to „antyswiadectwo”. Może zniechęcić do modlitwy, bo przecież nic ona nie dała! A nawet doprowadziła do flustracji. Jeśłi chodzi o mnie, to mnie takie „świadectwo” nie zniechęci. Już nie zniechęci. Wierzę w Boga i dzięki Niemu rozumiem wiele rzeczy. Ale kto wie, czy osoby na niższym stopniu wtajemniczenia właśnie nie zostaną zniechęcone?
        .

    • Tylko wysłuchane, aha taka cenzura jak za komuny, mówimy tylko o tych co im Matka Boża zrobiła dobrze, a reszta nie istnieje tak?. Takie coś to jest kłamstwo.

      • Jakbyś bleco czytał/czytała od początku to byś wiedział/wiedziala, ze „o tej całej reszcie co nie istniej” (jak się wyrazileś/łaś) wg mnie należy pisać na forach i w dziale listy od czytelników a nie w dziale świadectwa.

  19. Aha…No ale z drugiej strony w przypadku intencji „spotkania dobrego męża” to takie świadectwo mogłoby być napisane chyba dopiero po śmierci owego.. 😀

  20. A poza tym wydaje mi sie,że świadectwo jest wartosciowe nie tylko wtedy kiedy „życzenie się spełni”. Te 54 dni to zdjecydowanie wiecej niż zrealizowana intencja… i tymi doświadczeniami należy się dzieli. A na koniec dodam,ze tez nie bez znaczenia jest to,że intencje w sprawie pracy maja wysoką skuteczność a te o sprawy sercowe mniejszą. To też czegoś uczy!

  21. A co do terminu, Kochani to dodam tylko,że ja miałam nie tylko termin ale i kiecke, sale, gości a facet zrezygnował na niedługo przed więc ostrożnie z pokładaniem nadziei w narzeczeństwie. Roznie bywa i do ostatniej chwili nie wiadomo.

  22. Moim zdaniem co do umieszczania świadectw:
    „Spotkałam/em kogoś wartościowego, pobraliśmy się/ planujemy razem przyszłość”- to jest bez wątpienia świadectwo i na takie nie ma co ukrywać, wszyscy tu czekamy…;)

    „Odmówiłam/em Nowennę, na razie nie znalazłam/em Tego Jedynego, ale moje serce jest spokojne, poprawiły się moje relacje z płcią przeciwną, cieszę się życiem”- to też świadectwo, może nie do końca wysłuchanej intencji, ale na pewno jej ŁASK…

    „Odmówiłam/em Nowennę, ale on/ona do mnie nie wrócił(a), spotykałam/em się z kimś, ale nic z tego nie wyszło/ nadal jestem sam/a i z tego powodu nieszczęśliwa/y- to NIE jest świadectwo tylko żalenie się/ dzielenie się scenariuszem własnego życia- po to są fora internetowe i psycholodzy…

    Pozdrawiam!

  23. Jak Biblia odnosi się do kwestii rozwodów?

    W Starym Testamencie rozwód uważany jest za pełnoprawne zakończenie małżeństwa (Pwt 24, 1-4). Mąż miał w takiej sytuacji wręczyć żonie „list rozwodowy” na dowód uznania małżeństwa za nieaktualne, żona zaś z własnej inicjatywy mogła męża opuścić, lecz nie mogła się z nim rozwieść. Starożytni rabini częstokroć wiedli spory o to, co stanowi stosowną podstawę do rozwodu.

    Jezus odmawia udziału w tych sporach. Nie wyraża zgody na rozwody i pokazuje ich konsekwencje: „Powiedział im: «Kto oddala swoją żonę, a bierze inną, popełnia względem niej cudzołóstwo. I jeśli żona opuści swego męża, a wyjdzie za innego, popełnia cudzołóstwo» (Mk 10, 11-12). Bóg chciał, aby małżeństwo było nierozerwalne. Św. Paweł jednakże – pod natchnieniem Ducha Świętego – zezwala na rozwód i ponowne małżeństwo w pewnych, ściśle określonych sytuacjach (1 Kor 7).

  24. Pozwolę sobie zabrać głos w poruszanej tutaj kwestii „antyświadectw”. Otóż moim zdaniem nie ma czegoś takiego jak antyświadectwo w takim rozumieniu, że piszemy jedynie o wysłuchanych intencjach, a o tych „niewysłuchanych” pisać z jakiegoś powodu nie wolno. (?) Bądź należy pisać w innym miejscu.
    Niewysłuchanych wziąłem w cudzysłów dlatego, że niekiedy my nie zdajemy sobie sprawy z Bożych planów w naszym życiu. Nie widzimy całości obrazu. To co teraz wydaje nam się niewysłuchaną intencją może być właśnie najlepszą Bożą pomocą w naszym życiu.
    Nie można zabraniać ludziom pisać o swoich kłopotach. Być może dzięki podzieleniu się wątpliwościami, nazwaniu ich, wyrzuceniu z siebie będzie możliwe swego rodzaju oczyszczenie. Spojrzenie z innej perspektywy. Może się także okazać, że Bóg poprzez słowa innej osoby przemówi do danej osoby. Wesprze, naświetli problem, rozbawi w smutku. Osobiście nie lekceważyłbym terapeutycznego działania pisania o problemie.
    Druga sprawa związana z „niewysłuchanymi” intencjami to kwestia prawdy. Załóżmy, że jestem nową osobą, która wchodzi na tą stronę z zamiarem otrzymania informacji o Nowennie, ale czytam tylko o wysłuchanych intencjach. Co się stanie wówczas gdy moja modlitwa nie będzie wysłuchana? Ja bym się delikatnie mówiąc zniechęcił.
    Często poprzez te kłopoty które nas dotykają Bóg chce nas zawrócić ze złej drogi. Na drogę miłości. Na drogę Jego Miłości doskonałej.

    pozdrawiam

  25. Kochani dla tych co się modlą i szukają dobrego męża lub żony polecam katolicki portal do tego stworzony http://www.betania.pl
    Jest on pełen wyjątkowej atmosfery i wartościowych ludzi poszukujących współmałżonków 🙂

A Ty co o tym myślisz? Napisz!