Baranek: Moje świadectwo pt. „Nowenna cudów”

Pochwalony!

Dotychczas nie byłem zwolennikiem odmawiania różańca. Ten sposób modlitwy wydawał mi się zbyt na siłę. Po pierwsze trwał długo, a po drugie nie widziałem sensu mówienia w kółko „Zdrowaś Maryjo”. 19 marca bieżącego roku postanowiłem jednak coś zmienić w swoim życiu. Tym „kluczem” do zmian okazała się być nowenna pompejańska. Nad rozpoczęciem jej nie zastanawiałem się nawet godziny, aczkolwiek wiedziałem, że nie będzie łatwo. Jeśli wcześniej nie „zrobiłem” całej jednej części, to jak miałem podołać trzem? Mimo takiej sytuacji, nie traciłem… WIARY! 54-dniową walkę o lepszą przyszłość rozpocząłem 21 marca. I powiem Wam jedno – jest to najlepsza decyzją, jaką mogłem podjąć! Ona utwierdziła mnie w przekonaniu, że Bóg istnieje i interesuje się nami wszystkimi!

Moją intencją było przestanie się jąkać. Pewnie niektórzy po przeczytaniu tego zdania pukną się w głowę. 90% prosi Boga o uzdrowienie, znalezienie pracy, a także powodzenie w życiu uczuciowym. Ja natomiast „wyskoczyłem” z rzeczą bardzo przyziemną. I wiecie, co Wam powiem? Nie, cecha mojżeszowa nie ustąpiła. To nie jest jednak w tym najważniejsze. W czasie nowenny doświadczyłem wiele zbiegów okoliczności dotyczących Boga. Boże działanie dotknęło również moją mamę, a jedno z nich uratowało mi przynajmniej zdrowie! To wszak nie wszystko. Poniżej ta historia będzie ocierała się o science-fiction, lecz ja nie jestem bajkopisarzem. „Błogosławieni ci, którzy nie widzieli, a uwierzyli” – tak brzmią znane przez wszystkich słowa Ewangelii Świętego Jana.

Bóg i Maryja już w noc poprzedzającą nowennę zapowiedzieli pomoc. Tę informację przekazali snem. Śniło mi się bowiem, że się wspinam po górze wraz z dwoma innymi osobami i nie mogę iść wyżej, ponieważ nie sięgam gałęzi. Po zmówieniu modlitwy „Ojcze Nasz” gałąź sama przybliżyła się do mnie, dzięki czemu dotarłem na sam szczyt. Na nim, przy drzewie, stał jakiś przedmiot. Chyba tablica, ale uciąć ręki nie dam. Kiedy go dotknąłem, dopiero pozostali wdrapali się na szczyt.

Krótko czekałem na pierwszą rzeczywistą łaski. Przyszła ona w… niedzielę. Chodzę regularnie do Kościoła, ale od niedawna… zacząłem bowiem słuchać uważnie Słowa Bożego podczas Mszy Świętej. Może wyda się to absurdalne, ale wcześniej jednym uchem wlatywało, a drugim wylatywało.
Kilka dni później przyszła następna. Moja mama stała się bardziej wierząca. Po powiedzeniu jej, że odmawiam różaniec, sama zaczęła to robić. Ponadto zainteresowała się losami Świętych i Błogosławionych oraz częściej odwiedzała Kościół, nie tylko w niedzielę. Jakiś czas temu przyznała, iż dzięki Bogu czuje się bardziej pewna siebie i radosna.

Jedna z oznak Bożej dobroci mieści się w samym… różańcu. Zawsze, gdy żarliwie się modlę, krzyż na nim staje się ciepły, a gdy odpływam gdzieś myślami, jest zimniejszy. Coś niesamowitego! Takie zjawisko zachodzi nadal, nawet po zakończeniu nowenny.

Od czasu Komunii Świętej staram się regularnie spowiadać, ale podczas trwania nowenny, co mi się nigdy nie zdarzyło wcześniej i później, ksiądz zapytał się, czy odmawiam różaniec. Kiedy odparłem, że jestem w trakcie nowenny pompejańskiej, pochwalił mnie.

Zdarzały się także ciekawe zbiegi okoliczności. Na początku maja chodziłem sobie popływać. Gdy pewnego razu przez park szedłem na basen i rozmyślałem nad problemami, spojrzałem na ławkę. Ktoś sprejem napisał na niej… BÓG CIĘ KOCHA. Co ciekawe, wcześniej do tego hasła nie przywiązywałem wagi. Myślałem sobie „Ot, jakieś bazgrol zrobiony z nudów”, ale w mgnieniu oka zmieniłem zdanie. I pomyśleć, że idąc tam dzień wcześniej, nie spojrzałem się w tamtą stronę.

Postanowiłem także zmienić swój charakter. Coraz bardziej zauważałem swoje wady, co wcześniej nie miało miejsca. Próbuję przestać być szyderczy i głupkowaty w obecności znajomych. Zdałem sobie sprawę, że takie zachowanie mi nie przystoi i ono nie przedstawia mnie naprawdę jakim jestem. Oczywiście nie zawsze mi się udaje, ale postępy są widoczne.

Zmiana charakteru wiąże się z zaprzestaniem niektórych nawyków. Jak je porzucę, stanę się lepszym człowiekiem. Bardzo mi przeszkadzają, lecz wierzę, że Bóg mi pomoże.

Maryja jest obecna w każdej chwili mojego życia. Przy zwykłych czynnościach także. Raz w Empiku kupowałem gazetę. W niektórych salonach za kasjerką są włożone dzienniki. Na jednej z półek przed nimi leżał… obrazek Maryi!

Maryi jestem najbardziej wdzięczny za to, że 10 maja nie poniosłem żadnego uszczerbku na zdrowiu. W trakcie różańca coś powiedziało mi (pewnie Zły Duch) „10 maja umrzesz”. To było około dwóch tygodni wcześniej. O zaistniałem fakcie poinformowałem mamę. Przestraszona prosiła, abym nie wychodził z domu. Bardziej niewesoło zrobiło się 8 maja, gdy miałem pewny sen. Wyglądał on tak: spaceruję nocą z pewnym mężczyzną i pytam się go, dlaczego mam 10 maja stracić życie. I wiecie, co odpowiedział? Uwaga – bo się jąkasz! Od razu się obudziłem przestraszony.
10 maja moja mama miała jechać do Szczecina na szkolenie z kosmetyki. Miała. Rano ją żegnam i idę jeszcze trochę pospać. Budzą mnie jakieś kroki po domu. Od razu skojarzenie – ktoś się włamał i ta przeklęta wizja się spełni. Otwieram nerwowo drzwi od swojego pokoju, a tam… mama! Powiedziała, że jej prom uciekł (mieszkam w Świnoujściu), bo jechała karetka na sygnale. Przeprawiła się następnym, ale już zarezerwowany bus odjechał. W pozostałych zaś wszystkie miejsca pozajmowano. Musiała wrócić do domu. Gdyby pojechała, to poszedłbym w przedpołudnie na spacer. W tym wypadku poszedłem z nią o późniejszej godzinie zrobić. Następnego dnia wyczytałem, że na dwóch ulicach, gdzie przeważnie się przechadzam, o 10… potrącono tam dwóch rowerzystów!

Tutaj chciałbym trochę opowiedzieć o zdarzeniach nieprawdopodobnych. Będzie w to uwierzyć jak mówiłem na początku, ale chociaż spróbujcie. Pierwsze – uśmiechająca się Matka Boska Częstochowska z obrazka kupionego na Jasnej Górze. Może mi się wydaje, ponieważ jak z bliska się przypatruje, to ma normalny wyraz twarzy. Tyle że jest jedno „ale”. Czasami kiedy na nią patrzę wydaje się być zła. Mija kilka godzin i popełniam grzech, którego miałem się wystrzegać.

Drugie – różne obrazy w chmurach. Łóżko mam naprzeciwko okna i zawsze gdy się modlę, to patrzę się przez nie. Trzy albo cztery dni przed zakończeniem nowenny widziałem dziewczynę w chuście trzymającą coś w rękach i patrzącą się do góry. Kilka sekund trwał taki obraz. Krótko po tym pojawiła się jakaś łysa postać z rogami na czole. Najpierw ciesząca się, a potem pochylona i zawiedziona. Jakby po porażce. Resztę dopowiedzcie sobie sami.

Trzecie – różne myśli wchodzące do mojej głowy podczas modlitwy, które zupełnie nie pochodzą ode mnie. Te dobre, jak i złe. Z tych dobrych miałem dwa – „Każdemu należy się przebaczenie” i „Słuchaj mnie”. Złe to różne bluźnierstwa pod adresem Trójcy Świętej i Maryi. Dochodziło również przekręcanie nazw tajemnic typu: „Zniewolenie Maryi” zamiast „Zwiastowanie Maryi” czy „Ukrzyżowanie Świętej Heleny” zamiast „Ukrzyżowanie Pana Jezusa”. Na pewno tego nie wymyśliłem sam, ponieważ nie wiedziałem wcześniej, kim była np. Święta Helena. Później przeczytałem, że znalazła Chrystusowy Krzyż, a jej atrybutami są… właśnie krzyż i gwoździe!

Uff, to się rozpisałem! Miałem jeszcze kilka innych niezwykłych sytuacji religijnych w swoim życiu, ale niezwiązanych z nowenną pompejańską. Choćby ostatnio ustrzeliłem owada w powietrzu tak, że leciał kilka metrów, odbił się od okna i spadł na podłogę. Nie muszę chyba mówić, że w drugiej ręce trzymałem różaniec i go odmawiałemJ

Ta cała historia opisana powyżej jest chyba zasługą nazwiska. Baranek to symbol ofiary i Jezusa Chrystusa w naszej religii.

PS. Ostatnio znowu miałem sen związany z Maryją: w pokoju zdjąłem stary obrazek ze ściany, a przywiesiłem nowy, piękny i wielki. Po dotknięciu jej twarzy smutna mina zmieniła się w uśmiechniętą i promienistą.

Dziękuję Ci Panie i Matko Przenajświętsza!

Pochwalony!

Opt In Image
Nie przegap zadnego swiadectwa!

Zapisując się do biuletynu będziesz otrzymywać co tydzień, w piątek, powiadomienia o nowych, wspaniałych świadectwach, przysyłanych przez naszych Czytelników! Wystarczy wpisać poniżej swoje imię oraz adres e-mail. Potwierdzenie zapisania przyjdzie na Twoją skrzynkę.

80 myśli na temat „Baranek: Moje świadectwo pt. „Nowenna cudów”

  1. hej.ja rowniez miałam troche podobnie do ciebie podczas odmawiania swojej 1 NP.moja prosbą było wtedy aby maryja „w swoim czasie” uwolniła mojego meza z grzechu niewiary. tez mi swiecił krzyzyk na rozancu gdy sie na nim modliłam (teraz juz nie swieci,myslałam ze bedzie tak zawsze..),maryja usmiechała sie z obrazu,a czasem jezus na obrazie „jezu ufam tobie”(jego twarz ,wyraz oczu,mimika )były dla mnie jakby zapowiedzia tego co sie wydarzy mi w przyszłosci.czyli (jezus był smutny )a ja faktycznie za dzien lub dwa popełniałam grzech.głosy w głowie rowniez słyszałam np: od anioła stroza”..zwolnij”, albo ” nie,nie poddawaj sie”, ” od matki bozej: „adam jest w moim sercu” .złego tez słyszałam który mowił w złosci : ” spale ci ten obraz-obraz jezu ufam tobie”, „jestes słaba!”. czesto tez słyszałam chichiot .ale najwazniesze w tej mojej walce było to ze WYTRWAŁAM.dałam rade te 54 dni .Chwała Panu .

  2. Tak lekko się Ciebie czyta 😀 Dodam jeszcze, że ja zaliczam się do tych 10% ludzi, dla których Twoja intencja o zaprzestanie jąkania się, nie jest błachostką. Sama nie mam tego problemu, ale zdaję sobie sprawę, że taka „błachostka” (jakby to może inni widzieli), może nieraz odebrać radość życia. I wcale nie chodzi tu o samą wadę, ale niestety nieraz o głupotę ludzi… o ich reakcje… ja mam w rodzinie osobę, która ma wrodzoną wadę twarzy i czasem we mnie samej dosłownie krew się gotowała, jak widziałam te chamskie zachowania…
    Najważniejsze jest Twoja ufność i zbliżanie się do Boga. A sama intencja – zostawiona w najlepszych rękach, bo Boskich, nie zostanie ot tak przez Boga zapomniana 😀

  3. Wkręcacie sobie jakieś bzdety na których temat nie macie jakiegokolwiek świadectwa że coś kiedyś tam istniało. Stare dewoty nagadały wam jakiś głupot i teraz wierzycie w coś co nie istniało i nie istnieje. A co najbardziej mnie denerwuje że naszym dzieciom robią wodę z mózgu. Na religii mówią im że człowieka stworzył jakiś tam bóg czy coś a na biologii że człowiek pochodzi od małpy. Więc się pytam co tu jest prawdą1!!!?

    • prawdą jest wiara 🙂 Jeśli wierzysz , że Bóg stworzył to nikt Cię nie przekona ,że jest inaczej i odwrotnie .Jeśli wierzysz , że wszystko powstało na drodze ewolucji , to również nikt Cię nie przekona , że był tam jakiś Bóg i on coś tam stworzył 😉 . Jak to mawiał jeden z wielkich niekoniecznie lubianych tego świata ” BYT KSZTAŁTUJE ŚWIADOMOŚĆ ” 🙂

      • Józefie , mój zięć tak mi wbijał do głowy, że pochodzimy od małp. Skutek tego, że dopatrzyłam się w nim podobieństwa do orangutana. Traktowałam go jak małpę na wolności……

    • Witam i zauważcie,jak szatan wszędzie się wciśnie,nawet do świadectw ,które są oczywiste dla modlących się,ale my wiemy doskonale,że ta bestja nie nawidzi,a szczególnie Niepokalanej Dziewicy Maryji,Ja także mam za sobą 2 Nowenny Pompejańskie w 2013 i 2014 roku,bo długo się do tej trudnej modlitwy zbierałam,z obawy,że zbyt trudna,ale kiedy usłyszałam,że wielkie łaski otrzymują Ci ,co w środę popielcową zaczynają i dla mnie ta wiadomość też była znakiem,że niemam co zwlekać i tak się stało.Na początku wstawałam bardzo wcześnie rano i całą odmawiałam,ponieważ w ciągu dnia i wieczoru,odmawiałam inne ,których się podjęłam(za żywy różaniec,którego jestem maleńką cząsteczką,za dzieciątko,które duchowo adoptowałam i inne,które dla mnie są tak oczywiste,że nie mogłam ich w tym czasie nie odmawiaćnp.Koronka do Bożego Miłosierdzia),a później już nie było tak łatwo,bo to i czas przygotowań do Wielkiej Nocy duchowych,rekolekcje itp.,a przecież po zimie mamy zwyczaj generalnych porzątków wiosennych,w moim przypadku,nie jest to łatwe,bo muszę codziennie napalić w piecach,a do pieców przynieść opał,porąbać itp,a jestemem erytką,więc z racji wieku,też to nie jest łatwe,ale dałam radę i już w części dziękczynnej 6-go dnia otrzymałam wiadomość,która dla mnie była oczywistością pomocy Królowej Różańca Świętego z Pompejów.Z radości skakałam do góry i okazało się,że w ostatni dzień części błagalnej stało się to co tę radość 6-go dostałam na piśmie.Intencji nie powiem,bo książkę musiałabym napisać.I tego roku w środę Popielcową także rozpoczęła,łaski o którą prosiłam jeszcze nie odczytałam,ale chyba Mateńka w inny sposób niż ja oczekiwałam pragnie mi pomóc,jeszcze nie jestem pewna,czy dobrze odczytuję.W Wielką sobotę byłam już tak potwornie zmęczona,bo i 2 razy tego dnia byłam w kościele,więc nie miałam już sił,a przecież w następnego dnia o godz.6-tej rana znowu na Mszę ,a i w domu jeszcze wiele przygotowań do świętowania Zmartwychwstania Pańskiego,jak to w polskim domu i pomyślałam,że nie dotrzymałam warunków,dlatego nie dostałam tego o co prosiłam.Bo jak powiada mój brat w Chrystusie,Pan Bóg ma poczucie humoru i jak słucha nasze plany,to pod boki się bierze i śmieje.No taki żarcik.Modlitwa różańcowa ma taką moc,to największa siła,nawet bomba atomowa nie ma takiej mocy,ale odmawiana sercem,a nie ustami,bezmyślnie.Każdego dnia dzięki modlitwą różańca świętego dzieje się wiele cudów na całym świecie.Och gdyby ludzie wiedzieli,to nie wypuszczaliby go z rąk.I pomyśleć,że w komentarzch ,a raczej z powodu głupich komentarzy,napisałam swoje świadectwo przygody,jeśli tak można powiedzieć z Nowenną Pompejańską.Kocham Królową Różańca Świętego z Popejów i z całego serca dziękuję,a tak nie mogłam się zebrać z napisaniem mojego świadectwa i dzisiaj zostałam sprowokowana,szatańskim wpisem.Barbara

      • Jak najbardziej , to prawo ziemskie,polskie,ale tu są świadectwa,ludzi kochających Boga i dzielą się radością jaką za przyczyną Matki Bożej Królowej Różańca Świętego otrzymują i jak się nie ma nić ciekawego do podzielenia się z ludźmi,to po co tu się wymąmrzać?Są inne miejsca w internecie.Bo jak zauważa ktoś mi bliski,internet to taka ulica świata,gdzie dobrzy i źli ludzie ciągle obecni.Miłego dnia życzę

  4. Teoria kreacyjna i ewolucji nie wyklucza sie. Odsyłam do oficjalnego stanowiska Kościoła w tej sprawie:p wydaje mi sie, że lepiej najpierw zorientować sie co i jak zanim zacznie sie prowadzic nieprowadzace do niczego dywagacje. Polecam też słuchać uważniej nauczycieli, zarówno religii, jak i biologii:)

  5. z tą usmiechającą się Matką Boską Częstochowską też miałam 🙂 widac dzialanie Nowenny i Ducha Św. bo jeszcze dzisiaj sobie myslalam, że te swiadectwa, ktore sa na stronie to takie w sumie troszke powtarzajace się o zaufaniu do Boga itd (nie mowie ze to zle, wrecz przeciwnie, nie mowie ze tamte swiadectwa sa zle) i ze brakuje mi czegos jakby niezwyklego 🙂 bo wlasnie dzieki takim swiadectwom poznalam Nowennę i dawno takich nie widzialam. Az tu dzisiaj wchodze i jest 🙂 Bóg zapłać!

  6. maniegg7…najlepiej nie zaglądaj na tą stronę i myśl sobie obojętnie co.Ta strona jest dla ludzi wierzących w Boga,a Ty odwiedzaj strony ogrodów zoologicznych.

  7. to w końcu przestałeś się jąkać czy nie? Z tym owadem na serio? Czyli trzymając różaniec zabiłeś stworzonko :p nieźle

    • Ehhh dobrze że Baranek zabił tę muchę bo to diabelska sztuczka przeszkodzenia w odmawianiu różańca wiele razy tak miałam ze jak tylko zaczynałam odmawiać różaniec do pokoju wpadała mucha nie wiem skąd i była tak natrętna że kilka razy próbowałą mnie oderwać od modlitwy wcześniej jakoś jej nie było tylko jak się modliłam chyba diabli ją posłali zeby mi przeszkodzić

  8. Baranku.Cudowne jest to,co piszesz.O Nowennie Pompejańskiej przeczytałam przed Świętami Wielkanocnymi.Od prawie 10 lat/gdy umarł ktoś bardzo religijny z mojej rodziny/moja wiara bardzo się umocniła.Modlę się dużo więcej,niż kiedyś.W związku z NP myślałam,że nie dam rady,ale…stwierdziłam,że m u s z ę się zmobilizować.Większość z nas doznaje różnorakich przeszkód w czasie Jej odmawiania.Ja też! Ale trwam.Nowennę Pompejańską odmawiam drugi raz.Od dawna nie mam Rodziców,ale na co dzień odczuwam opiekę Matki Bożej.Cieszę się bardzo,że mieszkam niedaleko Jasnej Góry/b.często słucham radia „Jasna Góra”,Także modlę się z zakonnikami i słuchaczami „na antenie”/.Modląc się Nowenną Pompejańską uzyskałam pomoc/też dotyczyła mojego zdrowia/.Chyba ten fakt jest „motorem”,swojego rodzaju „napędem”w moich przedsięwzięciach.Życzę Ci wytrwania i szczęśliwego finału.

  9. Odmawiam już kolejną Nowennę Pompejańską. Intencje były różne. Za każdym razem otrzymywałam więcej niż to, o co prosiłam. Moje myśli błądziły wokół problemów moich córek, dorosłych kobiet. Działy się rzeczy niesamowicie pozytywne, Różańca nie wypuszczam z rąk. Od 23 czerwca rozpoczynam kolejną Nowennę.. Wiem ,ze będzie mi przeszkadzał „czarny typ”. Wczoraj odłożony różaniec, z wizerunkiem Matki Bożej Pompejańskiej zastałam porozrywany na części. Połączyłam choć mnie ta sytuacja mocno wkurzyła. I tak będę się modlić. Jestem uparta. Jak „upadam” w modlitwie to proszę swojego Anioła Stróża, Archaniołów i wstawiennictwo naszego Świętego Ojca Jana Pawła drugiego. Siły wtedy we mnie wstępują a modlitwa jest lekka. Dziękuję Maryjo i Panie Jezu! Jeżeli Bóg jest ze mną to któż przeciwko mnie!

  10. Odmawiałam drugą nowennę, gdy pojawił się zbieg okoliczności-ocalenie. Na przejściu dla pieszych potrącił mnie autobus uderzając w głowę. Straciłam przytomność. Odzyskałam w karetce. Tomografia pokazała smutny obraz-krew, pęknięcia itp. Warto wspomnieć, że rano tego samego dnia miałam Mszę Św. dziękczynną w Czernej, a kilka godzin później cudowne ocalenie. Jestem w trakcie leczenia. Na jego początku miałam różne wizje, w których Pan Jezus mówił mi, że chce żebym żyła, bo ma dla mnie ważne zadanie. Kiedy mówił to moje serce wypełniało się radością. Wierzyłam Mu bezgranicznie i wierzę do dziś. Nie przestałam odmawiać nowenny. Nazywałam trzymany w rękach różaniec moim kołem życia. W trakcie mojego leczenia moja mama zaczęła chodzić do kościoła i modlić się za mnie i zrozumiałam, że spełnia się intencja mojej pierwszej nowenny. Sprawa jest w toku-zanim wrócę do normalnego życia minie jeszcze kilka miesięcy, ale chciałam podzielić się tą wielką łaską, której doświadczam. Moi lekarze podkreślają, że miałam niebywałe szczęście, co znaczy, że mój stan jest zadziwiająco dobry przy takich urazach. A ja nazywam to cudem, za który dziękuję. Jeśli chodzi o drugą intencję-to Bóg zdecyduję kiedy zadziała, a nawrócenie tej osoby odbędzie się za jej zgodą-Bóg intencjami nie odbiera nam wolnej woli.

  11. ja nie myślę, że komuś się coś wydaje, albo że sobie coś wkręca, wierzę we wszystkie zdarzenia co się Wam, nam przydarzają w czasie NP, i nie tylko, lecz jakoś dziwnie nie mają one nic wspólnego ze spełnieniem intencji. U mnie właściwie od początku było podobnie. Ciekawe dlaczego? i po co to? Już kilka razy myślałam o ludzkiej mocy sprawczej i o tym, że możemy sami cos generować, tylko zazwyczaj jakieś takie rzeczy, a nigdy nic prawdziwie wilekiego.

  12. Sorry, ale dziwne to wszystko. Jakieś sny, łysa postać z rogami utworzona z chmur, przepowiednie śmierci i niby cudowne ocalenie, potrąceni rowerzyści (którzy wcale nie muszą oznaczać wypadku innej osoby), ustrzelenie owada (co wspólnego z tym ma trzymany w drugiej ręce różaniec?), który też chyba miał prawo do życia, no chyba, że by atakował i zagrażał zdrowiu bądź życiu…. Przepraszam, ale to już któryś komentarz osoby, która po odmówieniu NP we wszystkim widzi znaki, ma jakieś cudowne, prorocze sny, widzi zmiany rysów twarzy na obrazach, czuje ciepłe lub zimne krzyże, a zabicie owada traktuje niemal jak wygraną walkę z atakującym rzezimieszkiem. Może to tylko wyobraźnia za bardzo daje się we znaki? To trochę przerażające, bo diabeł także potrafi mamić takimi obrazami, żeby człowieka odciągnąć od tego, co jest najważniejsze, czyli od przylgnięcia do Boga całym sercem i pragnienia pełnienia Jego woli bez względu na okoliczności, a skupić na tego typu obrazach…

    • no właśnie, niby diabeł może, ale i my możemy coś „tworzyć”, na cos się podświadomie nastawiać. chociaż nie neguję, bo i mnie przydarzyły się dziwne rzeczy, nie piszę szczegółów, bo to nie byłoby zrozumiałe bez szerokiego opowiedzenia całości sytuacji. jednak po upływie czasu już nie jestem taka pewna, czy to nie byly nic nie znaczące zbiegi okoliczności, gdyż i tak prawdziwie poważne rzeczy się nie wydarzyły, na pewno nie związane z intencjami. Więc po co nam takie dziwne jakieś drobnostki…

      • Może być diabeł, może być też własna podświadomość. Chodzi mi o przywiązywanie zbyt dużej wagi do tego typu rzeczy przez niektórych i traktowanie tego wszystkiego niemal jak cudów i proroctw. A tak naprawdę, wszystko jedno, od kogo te obrazy pochodzą, nie powinno się na nich skupiać swojej uwagi, bo nie one są celem. I naprawdę nie wiem, co ma na celu rozpisywanie się o nich?

    • Alu, zmieniające się rysy na obrazie już miałem wcześniej, jeszcze przed nowenną. Po drugie – Baranek to moje nazwisko, możesz wierzyć lub nie:) I nie jestem zwyczajny śmiać się z rzeczy dotyczących religii. Co do owada – wleciał on przed 12 w nocy, w ostatnim dniu nowenny. To nie była mucha, tylko coś innego i hałaśliwego. Pierwszy raz coś takiego widziałem.

      Powiem Wam jedno – nazywacie siebie Katolikami, a nie dajecie WIARY w przeżycia innych. Bez komentarza.

      Pomyślności życzę.

  13. Luzie te świadectwo jest napisane dla czystej beki nic więcej. Baran sobie jaja robi no i ten owad ustrzelony na kilka metrów hahahhahahahaha

  14. Uważam, że moderatorzy tej strony powinni zająć się świadectwami, które publikują tutaj. Robienie beki z modlitw (nawet i do kosmitów jak ktoś w nich wierzy) i świadectw mających na celu wyśmiewanie się z NP jest gorzej oburzające niż aborcja, porno, cudzołóstwo, satanizm, kradzieże i itp. razem wzięte. Niektórzy ludzie naprawdę szukają pomocy i różaniec lub inne formy modlitw są dla nich jedyną deską ratunku. A tu na razie tylko szatan to szatan tamto i ten ustrzelony owad hahaha. Niech ktoś te świadectwa przed publikacją czyta skoro adminy też wierzą w Maryję i nie wrzucają na stronę opowiadań ośmieszających MB i NP.

    • Przeczytaj jeszcze raz to, co napisałeś/aś. Myślisz tak poważnie? Ręce mi opadły po tym, co przeczytałem. Nie będę wchodził w dalsze dywagacje, bo to nie ma sensu. Boli mnie to, że odmawiasz różaniec, a nie wierzysz drugiemu człowiekowi.

    • Nikt tu nie ośmiesza Maryji i NP jedyną osobą która coś ośmiesza i drwi to Ty doskonale wiem po co to robisz i piszesz te komentarze myslisz ze nas zniechęcisz…

            • Jedynie mogę pomodlić się, abyś zaczął/zaczęła (nie wiem, czyś kobieta czy mężczyzna, piszesz bezosobowo) szanować innych ludzi, bo w Twoich wypowiedziach razi brak odpowiednich zwrotów. Masz swoje poglądy- ok, ale trochę więcej taktu, bo trochę obcesowe Twoje zachowanie. I chyba serio potrzebujesz pomocy- sam przecież zapytałeś, czy chcę pomóc. No, racja, racja- coś w tym jest. 🙂 Z drugiej strony ja zupełnie nie rozumiem niektórych z Was- niejedni burzą się nawet o jakieś anty-świadectwa (dla mnie anty-świadectwa nie istnieją). No, chyba że takie, w których ktoś kwestionuje z rozzłoszczeniem działanie NP. 🙂 Każde jest po to, aby przybliżyć innemu forumowiczowi moc działania NP, jakieś koleje losu- może ktoś ma podobne problemy i czyjaś opowieść może pomóc naświetlić dany problem nawet, jeśli nie ma tam jak ”na tacy” wypisanych po kolei łask. Ile jest przypadków, że pod opisami chorób była dosłownie lawina komentarzy, w których osoby pisały o tym, jak radziły sobie z problemami. Dodam, że wtedy chora osoba nie została obdarzona łaską uzdrowienia. Wg mnie każde świadectwo, każda opublikowana odpowiedź jest cenna, bo odkrywa przed nami coś nowego Czy wszystko zawsze musi być czarne lub białe. Chyba na tym polega różnorodność, aby wypowiedzi były różnorakie. Ponadto trzeba nabyć trochę dystansu do siebie i innych, a nie wykłócać się o to, czy ktoś czegoś doświadczył czy też nie. To jest jego wypowiedź i trzeba to uszanować, a jak już wymieniać poglądy (każdy ma do tego prawo), to z szacunkiem, a nie mając w dodatku pretensje do moderatorów tej strony. Pozdrawiam.

            • Zofio dobrałaś bardzo trafne słowa nikt nie zrobiłby tego lepiej aby wytłumaczyc komuś jego naśmiewanie sie z czyjchś świadectw skoro nie wierzy niech wogóle nie czyta i właściwie kazdy kto ma jakiejś ” ALE” do czyjegoś świadectwa niech milczy jeżeli mu nie wierzy to tak jakby nie wierzyłw Maryję i NP i dziwne ze potem taki ktoś pisze że Maryja go nie wysluchala Ona wie najlepiej komu ma pomóc

  15. Jestem zdziwiony niektórymi uwagami. Bóg jest Panem wszystkiego i może objawiać się komu zechce i w sposób jaki Mu się podoba. Duch Święty też może dawać natchnienia. Jest to Łaska że możemy widzieć świat kolorowo i cieszyć się nim. Dlatego ciepły krzyżyk czy inne podobne odczucia są moim zdaniem prawdziwe. Popatrzmy na innych z miłością – bez belki we własnym oku. Jeśli oni doświadczają czegoś wspaniałego to nie zazdrośćmy im. My też możemy – jeśli będziemy się zmieniać na lepsze. Przyznajmy się do naszych upadków, przeprośmy Boga za nie i zacznijmy od nowa lepsze życie. Na rożnych forach są „płatni” komentatorzy którzy za srebrniki napiszą wszystko. Boże przebacz im.
    Jezu Ufam Tobie.

    • Nikt tu nikomu nie zazdrości. Jeśli ktoś doświadcza przedziwnych rzeczy to jego, ale nie musi wszystkiego tego opisywać, bo czasem jest to po prostu groteskowe. Jak dla mnie to może nawet mieć objawienia samego Boga, Maryi i wszystkich świętych ale niech czasem spojrzy na to krytycznym okiem, bo takie obrazy mogą pochodzić z różnych źródeł. Zdrowy rozsądek i roztropność są tu jak najbardziej pożądane.

  16. Baranku, wierzę i gratuluję Ci takich przeżyć, i tego że wszystkie te znaki odbierasz tak potulnie i niczego nie bagatelizujesz i jesteś otwarty na moc Bożą i czujny wobec zła. Tak właśnie trzeba podchodzić do życia : z otwartym na wolę Boga sercem i być Bożym barankiem wsłuchanym w głos Boży, a nie dosięgnie nas zła moc, Matka przez różaniec wybawi nas z każdej opresji. Powiem więcej bycie barankiem Bożym to także zgoda na przyjęcie upokarzających zdarzeń, nawet bólu i cierpienia, złych opinii o nas. Wiedz jedno, to nie będzie trwać wiecznie jeżeli wierzymy w Boga całym sercem i Jemu się ofiarujemy, myśląc , mówiąc, że cieszy nas ten fakt,,że jesteśmy tak boleśnie doświadczani, bo przecież czym są nasze doczesne chwilowe porażki, wobec cierpień Pana Jezusa na krzyżu? Ofiarując Mu swoje cierpienia sprawiamy, że nie dosięgają nas złe moce tak dotkliwie, jak by tego sobie życzył zły duch, czy to sam Lucyfer, czy jakieś inne. One gdy mamy wiarę w Boską opiekę nie dosięgają nas, nie skrzywdzą, bo swoje cierpienia składamy na ofiarę Bogu – nie złorzecząc, tylko czekając cierpliwie na wypełnianie się woli Bożej. Różaniec i każda myśl pozytywna nawet o samym złym duchu, żeby się nie wysilał, bo i tak mu się to nie opłaca, bo Bóg może wszystko i my trwamy w zaufaniu do Boga nie sprawi, że zaczniemy bluźnić, czy mu złorzeczyć, tylko tak długo będziemy cierpieć, jak Bóg tego zapragnie. Tak myśląc można stać się męczennikiem, ktoś powie, a ja odpowiem, że niejeden już oddał swe życie w obronie wiary i to nie po to żeby stać się popularnym świętym, tylko po to żeby się nie sprzeniewierzyć Bogu. Gdy będziemy odważni i nawet potencjalnego męczeństwa się nie ulękniemy, będziemy żyć zgodnie z przykazaniami, w zgodzie z własnym sumieniem, będziemy otwarci na działanie Ducha Świętego i nie będziemy się trwożyć na myśl o działaniach złych duchów – to będą one się wykruszać, gdyż nie będą miały z nas pożywki, a właściwie za każdym razem się przekonają o tkwiącym w nas dobru, o nauce którą Pan Jezus głosił, że zło trzeba dobrem zwyciężać i te złe moce zapragną przejść na dobrą stronę i powrócą na łono Pana Boga, któremu ponownie zaczną z pokorą służyć. Ale zaprzestańmy między sobą niezdrowej rywalizacji, przestańmy się wywyższać i poniżać innych, przecież wszyscy wobec Boga są równi, niektórzy tylko są pobłądzeni, i trzeba ich sprowadzić na właściwe ścieżki. Mało jest takich ludzi wokół nas ? – No nie ! Więc do roboty – ukażmy im wszystkim nie znającym jeszcze Boga – Jego dobroć, opowiadajmy o cudach sprzed wieków, jak i tych które dzieją się licznie wokół nas na co dzień i radujmy się każdym momentem w którym ma szansę działać Bóg przy właściwym – odważnym , pełnym ufności nastawieniu. Radujmy się wolnością, którą szczodrze obdarza nas Bóg. Bóg to samo DOBRO, jak więc GO nie pragnąć?

    • Ja tam nikogo nie poniżam! Po prostu beka z tego owada. Gdyby moderatorzy czytali świadectwa to takich prawdziwych z wysłuchaną intencją można by było policzyć na palcach u ręki! Zamiast napisać czy coś ruszyło się z tym jąkaniem (dla mnie jego intencja jest ważna) to on ustrzela owada na kilka metrów z różańcem w dłoni. To nie jest świadectwo

      • I zdecydowanie za dużo tu osób widzi szatana tam gdzie go nie ma. Niedługo to źle rosmarowane masło na chlebie będzie spowodowane działaniem złego ducha żeby tylko być głodnym i nie odmówić NP.

  17. Każdy napisać może oczywiście to co zechce, ale rolą moderacji strony jest zastanowienie się nad tym czy takie świadectwa jak Baranka mają być publikowane w tym miejscu. Już kilka krotnie zwracałam na to uwagę, że świadectwo powinno być konkretne ( np. kiedy i w jakiej intencji odmawiano nowennę i w jaki sposób intencja została wysłuchana.Serdecznie pozdrawiam wszystkich Forumowiczów i liczę na odrobinę Waszego krytycyzmu odnośnie prezentowanych tu świadectw – nie świadectw.

    • Może tylko dodam, że owszem ineresowało mnie zawsze jakie Łaski otrzymują ludzie przy okazji NP. bo większość pisało tylko, że tak dużo łask, a nie wiedziałam co to. Rozumiem, że gdyby pisać o spełnieniu intencji to konkretnych świadectw byloby mało. Zresztą i te mogą się komuś wydawać. Cieszyłam się, kiedy widziałam więc, że ludzie piszą o tych właśnie Łaskach, co niejako towarzyszyły NP, ale tu, no wybaczcie, jakieś same wizje, albo domniemanie tego, że autor mógł zginąć bo inni zginęli. nie wiem skąd miałby się znaleźć o tej porze i w danym miejscu, Jak takie łaski to ja dziękuję, postoję.

      • Dokładnie tak. Czasem mam wrażenie, czytając niektóre wpisy, że mnóstwo tu proroków i mistyków. Wizje, głosy, prorocze sny, niewytłumaczalne zjawiska. Aż strach się bać. N pewno Bóg obdarza łaskami ale nie przesadzajmy z tymi nadnaturalnymi wydarzeniami. Podobnie rzecz ma się z szatanem. On jest realny i działa, szkodzi szczególnie tym, którzy starają zmieniać swoje życie i być bliżej Boga, ale dostrzeganie jego działania w latającym owadzie to już lekkie przegięcie. Życzę wszystkim zdrowego rozsądku.

        • Nikita możesz tego tylko pozazdrościć ludziom że nie jest Ci dane tego dostrzegać bo widzenie i pojmaowanie takich rzeczy to dla ludzi którzy poprzez modlitwę i wiarę umieją dostrzegać różne rzeczy i niestety dane jest to tylko wybranym dlatego tego nigdy nie zrozumiesz n atwoim miejscu barzo bym tego żałowala

          • Nie jestem, Barbaro, typem zazdrośnika dlatego nigdy nikomu niczego nie zazdroszczę. Mi Pan Bóg daje to, co sam uważa za słuszne i staram się Mu za to dziękować. Mam nadzieję, wierzę w to, że również obdarzył mnie zdrowym rozsądkiem i dzięki temu nie widzę zła tam, gdzie go nie ma, a gdzie wydarzają się rzeczy związane z istnieniem przyrody (różnych stworzeń małych i większych), którą również Pan Bóg powołał do życia. Ale Ty, Barbaro, oczywiście uważasz się za osobę wybraną, która widzi i rozumie więcej niż inni (a z Tobą wszyscy myślący podobnie). Pozostaje tylko: czapki z głów i na kolana!

      • A ja dostrzegam w tym zrządzenie losu i wręcz opiekę Boską. Sama kiedyś miałam tak przyblokowany samochód na parkingu, że wolałam iść do sklepu obserwując z okna, co jakiś czas, czy już mam szansę na odjazd, niż kombinować, a gdy wracałam z opóźnieniem do domu to okazało się, że na mojej trasie był wypadek samochodowy. Odpowiedz mi, czy nie miałam prawa myśleć, że opatrzność Boska nade mną – osobą wierzącą i rozmodloną -jednak czuwała, bo być może jadąc wcześniej, bez tego kłopotu na parkingu, byłabym uczestnikiem kolizji, czy wypadku, a może trafiłabym do szpitala, albo umarła. Czy Twoim zdaniem takie rozmyślania – to nadużycie, naciąganie, zbyt wybujała fantazja, wyolbrzymianie zwykłych przypadków do rangi cudów. A czym są cuda w naszym codziennym życiu – splotem pomyślnych przypadków. Gdzie w każdym drobiazgu można się dopatrzeć – oczywiście będąc otwartym na działanie Ducha Świętego zbiegu szczęśliwych okoliczności – dla mnie większych, czy mniejszych cudów – to nie ma znaczenia – ważne by być otoczonym łaską Bożą i umieć to dostrzec i z wdzięcznością Bogu się dalej polecać na resztę życia.

        • Musiałabyś być w tym miejscu dokładnie o czasie kiedy był wypadek. Wystarczyło, że przyjechałabyś minutę przed lub po i tyle. Mogłabyś o tą minutę wcześniej wyjść z domu ale oczywiście musiał być przyblokowany samochód i ideologia gotowa. Pan Bóg broni nas przed złem, nawet przed wypadkami i często nie jesteśmy nawet tego świadomi.

          • Lepiej często jest nie być tego świadomym i nie musieć dziękować Bogu, czy upatrywać możliwość dziękowania za wszystko Panu Bogu ? Jak sądzisz Nikito – co Panu Bogu się bardziej podoba ?

            • Myślę, że dobrze jest dziękować Bogu za wszystkie łaski, jakich nam udziela, nawet te, o których nie wiemy a zobaczymy dopiero w niebie. Z pewnością jest ich nie mało.

  18. Ile ludzi tyle sposobów na szukanie Boga i odbieranie Jego łask. Nie można wyznaczyć sztywnych ram świadectw, jeśli styl danej osoby nam nie odpowiada, po prostu pomińmy to milczeniem, kolejnym kliknięciem, przejściem do tych co bardziej do nas przemawiają lub gdy mamy mało czasu, czy cierpliwości poszukajmy tych skondensowanych i konkretnych. To zakrawa na narzekanie, że niczego dobrego nie ma: w telewizji, w radio, w gazetach w lodówce, itp. itd. Świat jest złożony, a my mamy prawo wybrać to co odpowiada nam najbardziej. Nie bierzesz pod uwagę, że jest mnóstwo świadectw opisowych, bogatych, nie w formie wpisu do kroniki, bo ktoś całe swe życie postrzega już jako wielki cud, albo wręcz niekończący się splot cudownych wydarzeń. Są ludzie o wrażliwości głębszej, wnikliwie postrzegający życie na jawie, a także i we śnie. A skoro to się układa w przeplatającą się logiczną całość, której niecierpliwi czytelnicy nie potrafią dostrzec, to dlaczego na wasze życzenie inni tych opisów związanych z przeżyciami człowieka – jednakowo ważnego dla Boga i dla nas też zarazem, mielibyśmy sztywnymi ramami być pozbawieni. Nie wywierajmy presji na moderatorze, bo jego zadaniem jest czuwać nad tym, żeby nikt nie wypisywał herezji. A zresztą, gdyby i taki się trafił, pewnie udałoby się nam wpłynąć na niego pozytywnie i w końcu także i on zostałby dotknięty Duchem Św. za sprawą naszego ” omodlenia”- które ma cudowną Bożą moc. Bo to wszystko co dobre -podoba się Bogu.

  19. Baranek słuchaj bardzo Cię przepraszam jeśli moje wpisy Cię uraziły, poniżyły itp. Wybacz mi. . Nie naśmiewam się z Ciebie dla mnie Twoja intencja jest mega ważna (ważniejsza niż te macierzyństwa, dobre żony czy mężowie) mam nadzieję, że zostaniesz wysłuchany. Jeśli nie to życzę Ci żebyś sam też dał radę przezwyciężyć jąkanie. Pozdrawiam i przepraszam

    • Nie można chyba stwierdzić, że intencja aby się nie jąkać jest ważniejsza np. od intencji macierzyństwa, bo to dyskredytuje kobiety pragnące potomstwa. Tak samo intencja o dobrą żonę/męża. Od tego zależy przecież dalsze dorosłe życie człowieka (od tego z kim się zwiąże).Myślę, że każda intencja jest jednakowo ważna. W świadectwie Baranka nie chodziło chyba o intencję, tego nikt nie podważał, ale o całą otoczkę z ubiciem owada na czele.

      • Mi chodzi o to że jego intencja nie jest wcale błaha, a bardzo ważna!A dla i TYLKO dla mnie OSOBIŚCIE jeszcze ważniejsza od innych! Nie mówię, że inne nie są ważne!

        • Znam księdza zakonnego, który się jąka. Czasem tak bardzo, że trudno go zrozumieć a ludzie do niego lgną, bo jest Bożym człowiekiem i nikomu to jego jąkanie nie przeszkadza. Kiedy się z nim przebywa to można dosłownie odczuć jak emanuje z niego miłość. Nie znam drugiego takiego człowieka, bardzo cenię sobie znajomość z tym księdzem. Oczywiście dla niektórych, mających taką przypadłość, może stanowić to duży problem ale nie znam osoby, która odbierałaby kogoś takiego w sposób gorszy niż innych. Niech każdy otrzymuje od Boga jak najwięcej łask za pośrednictwem Maryi ale jeśli np. ta prośba nie spełni się w 100% to może warto bardziej uwierzyć w siebie tzn., że można być wartościowym człowiekiem i z jąkaniem.

            • Ehhhh, nazywasz sie Roman Ptak, jesteś tym nędznym dziennikarzyną Onetu, ja cie nazywam bosisko, bosiątko, Podajesz się za psychologa a ty tylko psycholem jesteś……zmykaj stąd…….

  20. Ehhh, wiem kim jesteś!,,,,gdyby nie to, ze jesteś chory psychicznie, nie wybaczyłam bym ci, że wchodzisz na strony Nowenny Pompejańskiej. Dobrze wiesz, że ja sie modlę, to wchodzisz tutaj bo myślisz, że bezkarnie będziesz drwił z ludzi wierzących. Zabawiaj się nadal na kamerkach z paniami lekkich obyczajów albo sam, wiesz co mam na myśli!

  21. Ludzie, dajcie spokój z tą dyskusja. Na tej stronie to jest kompletnie nie na miejscu. I mam namyśli tych co krytykują Baranka i tych co go bronią. Zachowujecie się, jakbyśmy byli na forum onetu czy innego bzdetu. Wydawało mi się, że wchodzimy na stronę o NP żeby poczytać świadectwa i przeżycia innych ludzi. Może Baranek ma tendencję do konfabulacji ale tego nie wiemy. Może w taki sposób właśnie wszystko widzi. Myślisz o nim źle? To się za niego pomódl a nie krytykujesz. I to samo do wszystkich broniących – chcesz obronić? pomódl się za Baranka i oponentów a nie…
    Pyskówka w miejscu gdzie się przyszliśmy uczyć modlitwy?? Lepiej odmówcie dziesiątek różańca a nie takie coś…Wstyd…

    • Ja się modlę jedna dziesiątką różańca za nas wszystkich, tak odpowiedziałam kiedyś na prośbę tutaj zaproponowaną na forum, aby każdy z nas pomodlił się choć jednym Zdrowaś Mario. I tego mam się wstydzić?…..chyba jakieś nieporozumienie albo zamęt zaczyna się wkradać.przykro mi.

    • Szczęść Boże Wszystkim i absolutnie zgadzam się z Tobą,już nawet zastanawiałam się,czy dalej to czytać,te komentarze.Każdy prosi Maryję oto co potrzebuje,i nie zawsze dostaje to oco prosi,ale zawsze może być pewnym,że modlitwa jest wysłuchana,a łaski te,albo inne otrzyma z całą pewnością.A tych „napuszczonych” przez złego ducha wszędzie pełno,nawet tu.

  22. Jeżeli Pan Roman Ptak jest dziennikarzem – nędznym – jak to określiła Pani Czesia, to niewykluczone, że obmyślił sobie całą ta sytuację i nawet stoi za wpisem Baranka, celowo opisał to w taki sposób, żeby potem mógł z tego kpić. To co napisałam wcześniej wczuwając się w prawdziwego Baranka, że mu wierzę, jest nadal aktualne, bo założę się, że wiele osób ma styczność właśnie w taki sposób na co dzień lub od święta z podobnymi odczuciami zarówno z dobrymi duchami, jak i czasem ze złymi – nawet wcielonymi w zwykłego owada – to się zdarza naprawdę. Naprawdę istnieje świat duchów, gdyby tak nie było, nie byłoby świadectw – żadnych, a są nawet takie które są udokumentowane orzeczeniami lekarskimi itp. i tysiące, miliony tych pomniejszych, a nawet takich z których sobie nie zdajemy sprawy, jak również z drugiej strony wiele opętań przez złe duchy, gdzie potrzebni są egzorcyści, którzy dzięki Bogu, przy dużym zaangażowaniu osób rozmodlonych odnoszą sukcesy i przywracają ludziom życie w Miłosierdziu Bożym.

    • Tutaj jak widać komuś bardzo zależało, żeby te stronę zamienić w Onet.Nie dajmy się sprowokować! Niech nadal pojawiają się piękne świadectwa łask uproszonych dzięki modlitwie nie do odparcia, Nowennie Pompejańskiej. Matko, Królowo Różańca Świętego módl się za nami!

    • Oczywiście, że świat duchów istnieje, tych dobrych i tych złych. Ale wszędzie widzieć tylko działanie złego ducha to jakieś nieporozumienie. Jak odmawiasz NP i przyjdzie w tym czasie do Ciebie znajomy to też powiesz, że diabeł go przysłał, aby Ci przeszkadzał w modlitwie? A kiedy mój pies szczeka to też mam myśleć, że szatan go podburzył aby mi trudniej było się skupić? Na pustyni przeszkadzałby upał i mielibyśmy mówić, że diabeł za bardzo rozpalił słońce? Do wszystkiego potrzeba zdrowego rozsądku.

  23. Blogoslawieni ktorzy nie widzieli a uwierzyli, Pan jest Wielki i Wszechmocny On moze wszystko a osoba odczytujaca i widzaca znaki jest przez Niego dotknieta.Chwala Ci Panie za wsxystko co dla nas czynisz!!

  24. Ojej ojej co sie tu wyprawia…wstyd mi troche…czy nie lepiej zamiast odsyłac ludzi podobnych do manieeq7, Ehh w inne miejsca ,,pomodlic sie w cichosci za nich?Niech sobie tu będą , mnie to nie przeszkadza , a nuż na cos im sie to przyda?moze uwierzą?Wole trzmac sie jak najdalej od osądzania kogokolwiek,lub nazywania ich psycholami (oj Czesia!) za malutka jestem do tego .Co do snów ..pamietam słowa mojej babci , kobiety nader pobożnej „sen mara -Bóg wiara”.

A Ty co o tym myślisz? Napisz!