Ann: Dziękuje za dar dziecka

Szczęść Boże! Chciałabym złożyć świadectwo ogromnych łask jakich po raz kolejny doznałam za sprawą Najświętszej Panienki Różańcowej z Pompei . Nowennę pompejańską odmawiałam 3 razy za każdym razem intencja, którą kierowałam do Maryi została wysłuchana, tak było i tym razem. W trakcie odmawiania miałam też monety zwątpienia, bezradności, beznadziejności zaistniałej sytuacji, ale po zakończeniu odczuwałam niewyobrażalną radość, że dotrwałam pomimo kuszenia. Od blisko roku staraliśmy się z mężem o drugie dziecko ciągle bezskutecznie. Po komplikacjach przy pierwszej ciąży pojawiła się obawa, że więcej nie będzie mi dane zostać mamą i poczuć obecność małej istotki pod swoim sercem. Po narastających obawach i ciągłych niepowodzeniach udałam się do lekarza, to co usłyszałam podłamało mnie jeszcze bardziej. Nie poddawaliśmy się ciągle wierzyliśmy, że się nam uda tak bardzo oboje pragnęliśmy drugiego dziecka, tak bardzo pragnęliśmy mieć dużą szczęśliwą rodzinę. Podczas tej beznadziejności i zwątpienia zwróciłam się do Maryi Pompejańskiej o pomoc, zaczęłam odmawiać nowennę. Początki były trudne rozbiegane myśli jakiś niepokój, dziwne zwątpienie. Wytrwałam w modlitwie, a moja wiara rosła z każdym dniem. Zbliżał się koniec nowenny na teście dalej widniała jedna kreseczka zbliżał się termin miesiączki i ten smutek, że znowu poniosłam klęskę. Cztery dni później kończyłam nowennę , ale w głębi serca czułam się jakoś inaczej test cztery dni temu był negatywny, a ja miałam przeświadczenie, że się udało… Po zakończeniu nowenny na następny dzień zrobiłam kolejny test pojawiła się słaba druga kreseczka. Nie potrafię opisać naszego szczęścia, cud modlitwy, cud Maryi. Teraz rozpocznę kolejną nowennę w intencji donoszenia ciąży i o zdrowie dla naszego małego szczęścia. Wiara czyni cuda!
Dziękuje za dar dziecka, a jednocześnie przepraszam za chwile zwątpień.

Opt In Image
Nie przegap zadnego swiadectwa!

Zapisując się do biuletynu będziesz otrzymywać co tydzień, w piątek, powiadomienia o nowych, wspaniałych świadectwach, przysyłanych przez naszych Czytelników! Wystarczy wpisać poniżej swoje imię oraz adres e-mail. Potwierdzenie zapisania przyjdzie na Twoją skrzynkę.

44 myśli na temat „Ann: Dziękuje za dar dziecka

  1. Świadectwo piękne, z pewnością przeczytam je jeszcze wiele razy. Bo często wracam do świadectw związanych z darem poczęcia gdy dopada mnie zwątpienie. Cały czas modlę się właśnie w tej intencji obecnie piątą nowenną, ale Mateńka jeszcze nie wysłuchuje.Na pewno moja modlitwa jest nie taka jak powinna być- roztargniona, nieskupiona. Czasami już płaczę i jest mi ciężko, dlaczego to mnie spotyka i wtedy powracam do świadectw aby moja wiara znowu na nowo się rodziła i dawała mi nadzieję.Tobie życzę wszystkiego najlepszego i szczęśliwego donoszenia ciąży i zdrowego dzieciątka. Niech Mateńka trzyma Cię w opiece.Ja swoją piątą nowennę kończę 25 czerwca i to będzie moja ostatnia ale to nie znaczy ,że przestane się modlić, tylko już myślę,że moim przeznaczeniem jest życie w małżeństwie a nie w rodzinie i chyba będę musiała się z tym pogodzić chociaż przyznam szczerze, że jest mi trudno,ciężko i przykro ale taka jest wola Boga. Pozdrawiam.

    • No co Ty? Dlaczego tak łatwo chcesz się poddać i pogodzić z tym, że nie będziesz miała dzieci? Nie wiem ile lat staracie się o potomstwo ale jest sporo przypadków, gdzie małżonkowie zostawali rodzicami po 10 lub więcej latach. Nie zniechęcaj się. Może Pan Bóg tak próbuje Twoją wytrwałość?

    • Marzeno Droga, nie poddawaj sie,walcz! Spotkałam sie juz z Twoim problemem,bo kiedys w „zobacz intencje” byla Twoja prosba o modlitwe… Modliłam sie,oczywiscie,ale nie o tym chcialam… Wyszlam za maz 35 lat temu,bardzo chcielismy miec duża,fajna rodzine. Niestety, dziecka wciąz nie było.Badania,lekarze,protesty ze strony meza… I to znane pytanie – dlaczego ja? A dlaczego nie ja? Pan Bóg wiedzial,ze j a sobie z tym poradze. Postawil na mojej drodze wiele cudow nych,fantastycznych osób. Natchnal mnie myśla o adopcji… I tak się stalo. Adoptowalismy dziewczynke,a po dwóch latach druga. Dzis sa dorosle,cudowne,kochane,madre,dobre i czule.Starsza wlasnie jest w ciązy i niedlugo zrobi mnie babcia. Wielbię Boga za to wszystko. Dziekuję za kazdy dzien z MOIMI córkami i za te dni,ktore jeszcze przed nami. Chcielismy miec wieej dzieci,ale przeszkodzil temu rak. Zachorowalam,przezylam strasne rzeczy, a najgorszy byl strach,ze bede musiala odejsc i zostawic ich wszystkich.Wtedy nie znałam jeszcze Nowenny Pompejanskiej,Sw,Perygryna,Sw. Charbela… Po prostu sie modlilam. I Bog mnie wysluchal,a Boza Matka wstawila sie za mną… Dzis mam 61 lat i nigdy,nigdy nie przestane dziekowac za moje trudne lecz bardzo szczesliwe zycie. Dzis mam tez klopoty,zmartwienia i problemy,któz ich nie ma? Ale wiem,ze Bog ma wobec nas s w o j plan i nie trzeba protetowac ani Mu sie opierac,bo i tak bedzie,co ma byc. Tak wiec Kochana Marzenko modl sie i sluchaj,co do Ciebie mowi Bog. Chocby szeptal cichusienko. Pozdrawiam Cie najserdeczniej,zycze sily,wytrwałosci i wszystkiego,wszystkiego najlepszego!

  2. o marzeniach do Marzeny ;)) Nie wiem czy w danej sprawie się modlisz, czy też się leczycie, bo działanie jest bardzo potrzebne. Ja miałam od wielu lat pewno marzenie w sprawie zdrowotnej. Oczywiście modliłam się wtedy też, nawet chodziłam do jakichś „nawiedzonych” (uzdrowicieli), ale odpuściłam, bo nic się nie działo. Po latach okazało się, że medycyna już radzi sobie z tą sprawą. Operacja się udała. Tylko ja dopiero po wielu latach widzę, że to też był cud swego rodzaju. W każdym razie to moje marzenie się spełniło.

    • Ala. Wspomniałas o uzdrowicielach. Radzę z doświadczenia się od nich oczyszcić na modlitwie u egzorcysty, bowiem masz już jedną przeszkodę w zajściu w ciąże. Koniecznie o tym pomyśl….Dopiero potem spowiedz, wyrzeczenie się tych złych rzcezy, potem przyjdzie łaska. Wierzę w to i Ci życzę z całego serca:)

      • dziękuję Kamilo, ale ja akurat nie mam spraw związanych z zajściem w ciążę 😉 Napisałam o innej sprawie zdrowotnej, która u mnie była marzeniem życiowym i skończyła się sukcesem. Tylko chciałam dac znać innym, że modlitwa może niekiedy nie przynosić efektów z różnych przyczyn, np. w tamtej sprawie uważam, że dopiero wtedy zadziałało kiedy medycyna znała już na to metodę.
        Ale w jednym masz rację, może i jestem obciążona różnymi przeszkodami, samego egzorcysty wprawdzie bym się obawiała, bo w końcu żadna to ze mnie opętana, co to zawracać głowę 😉

        • Ja osobiście nie uważam sie za opętaną, ale byłam wielokrotnie na mszach (Warszawa i Wąwolnica) o uzdrowienie z udziałem egzorcysty i modlitwą egzorcystyczną także indywidualną. Uważam ze to piękne w tym uczestniczyć, zwłaszcza w modlitwach z odcięciem więzów miedzypokoleniowych i różnych nieświadomych uwiązań. Po jednej takiej modlitwie ogólnej wiele różnych łask spłyneło na mnie i moją rodzinę. Polecam.

          • A ja mam pytanie. Czy można uczestniczyć w takiej Mszy oglądając np. transmisję? Czy raczej trzeba koniecznie być osobiście? Pytam, bo chętnie wzięłabym udział, lecz w moim województwie nie organizują takich Mszy. 🙁 Jeszcze rok temu organizowano je w pewnej małej parafii, ale wycofano.

            • Uczestniczę czasami w takiej mszy łącząc się ze stroną http://mimj.pl/category/spotkania/. Dzisiaj było dla młodych. Bóg uzdrawiając nie pomija tych co proszą łacząc się w tym samym czasie przez internet a nawet tych co odsłuchują w późniejszym czasie. A słyszałam o wielu takich uzdrowieniach ( z ust oj.Daniela) lub ze świadectw dawanych podczas takiego spotkania.

  3. Bardzo się cieszę,że uprosiłaś dla siebie od Mateńki dar macierzyństwa.Ja też bardzo pragnę zostać matką i żoną.Kocham pewnego chłopaka ale on nie odzajemnia mojego uczucia.Może ktoś zna jakąś modlitwę albo nowennę w tej intencji?

  4. Bezpłodność:
    Może ktoś wypróbuje tę kurację , komus byc moę się ona przyda. Wypatrzyłam ja w „Leczeniu tradycją”nr 12(38) z 2010 roku.
    Autorka Wanda Wachowska opowiada, ze długo nie mogła zajść w ciążę, nie pomagali lekarze.
    Dowiedziała się, ze medycyna ludowa radzi sobie z bezpłodnością za pomoca kwiatów i kory akacji (Robinia pseudacacia).
    Należy przygotować nalewkę ze świezych kwiatów kacji i wysuszonej kory z młodych gałązek.

    Trzy łyżki kwiatów i jedną łyżkę kory zalać 100 ml wódki i odstawic na 10 dni.

    Zażywać po 20 kropli rozpuszczonych w 1/2 szklanki przegotowanej wody 3 razy dziennie, pół godziny przed posiłkiem.

    Kilka razy autorka piła tę nalewkę przez miesiąc.

    Kora akacji jest lekko trujaca i nie wolno jej przedawkować. Konieczne są również przerwy w zazywaniu nalewki. Preparaty z akacji mają zbawienny wpływ na żenskie narządy rozrodcze, lecza stany zapalne.
    Wanda Wachowska urodziła niebawem zdrowa córeczkę.

    Kochane może Wam to pomoże, oczywiście modlić się też trzeba. Pan Bóg jak moja babcia mówi, daje, podsuwa myśli. Oto to:
    Pozdrawiam Was.

  5. Dziękuję wszystkim serdecznie za słowa otuchy, to naprawdę dla mnie bardzo dużo. To nie jest tylko tak,że się modlę i nic nie robię. Przeszłam w życiu wiele badań wspólnie z mężem, leczyłam się w klinice niepłodności, miałam trzy inseminacje, dzwoniłam do sióstr Dominikanek, zamówiłam mszę świętą i otrzymałam pasek św. Dominika, modlę się do wielu świętych (już wcześniej o tym pisałam w którymś komentarzu), piję również codziennie zioła Ojca Sroki. Aż dotarłam do nowenny i właśnie ona stała się moją ostatnią deską ratunku.Uwierzyłam dzięki Waszym świadectwom.Trwa to już długi…czas i proszę Was nie gniewajcie się, że czasami dopada mnie zwątpienie, że czasami brakuje mi już siły, że wszystkie moje starania nie przynoszą żadnego rezultatu. Jeszcze niedawno modliłam się przez tydzień dodatkowo dziesiątką różańca do Mateńki z prośbą, że jeśli mi nie jest dane być matką to pozwól innej osobie bardzo pragnącej począć dzieciątko. Nie pamiętam ale chyba 3 tygodnie po tym koleżanka w pracy oznajmiła mi ,że jest w ciąży, była bardzo szczęśliwa, ja również, i od razu pomyślałam sobie czy to dzięki mojej modlitwie?

    • Wiec wszystko jasne, Matka Boza Cie slyszy, ma wobec Ciebie jakis plan. Musisz byc cierpliwa i czekac… Niech Bog ma Cie w opiece i niech Ci blogoslawi!

  6. DO Marzeny …. Boze czytam co piszesz i jakbym to ja pisala :(((( tez sie modlę NOWENNĄ i nic :((( też o dar maciezynstwa juz 4 nowenne w tej intencji odmawiam ,mój mąż razem ze mną 2-ga jego. Też miałam 2 inseminacje …tez rózne badania i mwszystko oki niby :((( nic nie pomaga ….tez czasami placze wnerwiam sie itp ,że czemu ja czemu nie ktos inny :((((((((((((((( do innych św. tez sie modliłam i nic :((( czasami myśle ,że chyba juz jak Matka Boska nie pomoze to koniec nigdy nie bede miala dziecka ,którego tak obydwoje pragniemy juz prawie 6 lat :(((( od niedawna do rowniez do Jana Pawła rowniez sie modle może on pomoże rownież :((( niewiem comjuz robic mam :(((( Marzena może byśmy się wymieniły jakoś kontaktami ???? zawsze razem razniej by nam bylo pzez to przechodzić ???

    • Bóg jednych powołuje do małżeństwa i macierzyństwa, innych do kapłaństwa, do życia zakonnego a jeszcze innych do samotności. Mnie powołał do samotności, nie mam ani męża ani dziecka i już raczej mieć nie będę i taka jest wola Boga. Czasami trzeba się z nią pogodzić. Wiesz jak ja starałam się poznać kogoś, założyc rodzinę i potem spotykało mnie rozczarowanie to przezywałam strasznie, teraz jestem pogodzona ze swoją samotnością i jakoś lepiej mi się żyję, nie ma pretensji, rozczarowań. Można się modlić i próbować swoich sił, ale zawsze na pierwszym miejscu trzeba mieć wolę Boga, a nie ciagle iść pod wiatr. Gdyby On chciał i ja i Ty byłybyśmy już matkami. Sa gorsze tragedie w życiu niż nie posiadanie dziecka, czy tez jak u mnie nie posiadanie ani męża ani dziecka.

      • Bóg NIE powołuje do samotności, to KŁAMSTWO, w które się wierzy na pocieszenie, oszukiwanie samego siebie. Jeśli człowiek czuje się do czegoś powołany to cieszy się z tego, cieszy się ze swego powołania, jest z tego powodu szczęśliwy, tęskni i cierpi jeśli nie może powołania realizować,powołanie nie jest za karę i wbrew człowiekowi, na siłę, bo nie miało by wtedy sensu, nie przyniosło by żadnych dobrych owoców. Oliwia nie jesteś powołana do samotności, cieszysz się swoja samotnością? jesteś z tego powodu szczęśliwa? poświęciłabyś wszytko żeby być sama?

        • Akurat o powołaniu do samotności to słyszałam od księdza na kazaniu i uwierzyłam w to, Słoneczko naprawdę szczęśliwa to byłam z pewnym mężczyzną, ale jego już nie ma w moim życiu i żadne modlitwy i nowenny w tej sprawie nie pomogły, żadne, więc myślę że skoro Bóg nie odpowiedział na moje modlitwy to najwyraźniej jego wolą jest bym była sama. A jakos bardzo nieszczęśliwa tez nie jestem sama, dla mnie to teraz normalny stan rzeczy, pogodziłam się i wewnętrznie czuje ze spokojem że ja juz nigdy rodziny nie założe, nie wiem skąd ale mam takie wewnętrzne przekonanie. Tak naprawdę ile razy można się w życiu zakochać i zaczynać na nowo? Ja juz tyle razy to przechodziłam, nie chce mi sie już, szkoda mi czasu i nerwów bo wiem jak to się skończy, limit prób i błędów wyczerpałam, już nie wspomne o tym że mężczyźni w moim wieku już są żonaci albo zaręczeni. Druga sprawa jest taka, że nie mam łatwego charakteru, jestem nerwowa, porywcza, płaczliwa, mam zmienne humory- żaden normalny mężczyzna tego nie wytrzyma, dlatego każdy po czasie ucieka, co teraz jak najbardziej rozumiem. Dlatego ze spokojem stwierdzam, że czuje się powołana do samotności, choćbym poznała jeszcze 20 innych facetów, każdy po czasie zwieje, nie wytrzyma mojego charakteru i znów wróce do punktu wyjścia.

          • Oliwia, przeczytaj jeszcze raz to co napisałaś. Każde twoje słowo mówi o tym jak bardzo tęsknisz za miłością, za własną rodziną, za mężczyzną. Proszę nie okłamuj samej siebie bo to do niczego nie prowadzi. Trzeba stanąć w prawdzie, dać świadectwo prawdzie, choćby była bolesna. Te wszystkie twoje tłumaczenia się kupy nie trzymają. „o powołaniu do samotności to słyszałam od księdza na kazaniu” – ksiądz nie ma prawa takich rzeczy mówić, bo nigdzie w Piśmie Świętym nie pisze, że Bóg powołał człowieka do samotności, po co stworzył dwoje ludzi? Żeby Adam nie był sam. „naprawdę szczęśliwa to byłam z pewnym mężczyzną” – i tu masz odpowiedź, naprawdę szczęśliwa będziesz z mężczyzną. „Skoro Bóg nie odpowiedział na moje modlitwy to najwyraźniej jego wolą jest bym była sama” – tak brak odpowiedzi to znaczy nie, typowe kobiece myślenie, Oliwka brak odpowiedzi to brak odpowiedzi. „jakoś bardzo nieszczęśliwa tez nie jestem” – ale nie jesteś szczęśliwa, „pogodziłam się i wewnętrznie czuje ze spokojem że ja juz nigdy rodziny nie założę” – kogo chcesz oszukać?

          • To może spróbuj popracować nad sobą . Z tego co piszesz , to zachowujesz się właściwie jak przeciętna kobieta 😉 . Popracuj nad swoimi nerwami . Mój przypadek jest odmienny , jestem właśnie spokojny i też mam z tym problem , bo kobiety , które mnie interesują wolą facetów narwańców . Dlatego po mału staram się coś zmienić w sobie . Zacząłem od wagi , teraz idę kolejnymi punktami , typu nie picie alkoholu . Przykładowo kiedyś spożywałem tego alkoholu , zwłaszcza piwa w sporych ilościach. Teraz piję sporadycznie 1 piwo na miesiąc czasami wogóle . To wszystko przekłada się na moją wewnętrzną dyscyplinę a to powoduje kolejne zmiany . Widzę też że rodzina zauważa różnicę .

            Nie jest tak , że Ty masz taki charakter i niech się wszyscy dopasują , albo spadówa. Dlaczego inni mają się dopasowywać a Ty nie ?? Mam kolegę , który ma takie myslenie , że on się nie zmieni ale każe się innym zmieniać . I oczywiście jest sam . To też jest mój motywator do tego by nie ustępować w swoich poczynaniach .

          • Ja myślę,,że Bóg dał Ci łaskę,że zdajesz sobie sprawę zp rzyczyny tego stanu.Nie każdy tak ma.Może pomódl się o łagodność charakteru,może o to chodzi Bogu,byś nad tym popracowała a nie skazywała się od razu na samotność?

            • SŁONECZKO niewiem czemu nie adoptujemy jakos do tej pory tak o tym nie myslalam zawsze milam nadzieje,że może tym razem sie uda, że może teraz zostane wysluchana i wymodle je sobie ale nic z tego do tej pory nie wyszlo ….kiedys mowilam o tym męzu ale on nie chce zabardzo na ten temat rozmawiac -o adopcji chce miec swoje dziecko ……. ale co najdziwniejsze to ja codziennie mysle prawie o niej tak jak by to miala byc nasza droga …. niewiem co bedzie dalej ,wiem ,ze adoptowac nie jest tak latwo itd:)

            • „chce miec swoje dziecko” Dziecko nie jest ani wasze, ani sąsiada, ani niczyje, jest wolnym człowiekiem, który na początku potrzebuje tylko waszej opieki. Rodzice przekazują tylko życie i uczą życia, dziecko to nie przedmiot żeby go mieć swoje albo mieć cudze. Wiem, że nie jest łatwo adoptować dziecko. A łatwo jest zajść w ciąże, donosić i urodzić? Przecież wiesz, że nie, że to loteria. Może warto otworzyć serce w ogóle na dziecko, a nie na to żeby zajść w ciążę i urodzić sobie swoje dziecko. Wiem, że kobiecie łatwiej się otworzyć na adopcję a mężczyzną trudniej, ale małżeństwem jesteście to się na pewno dogadacie, chociaż wiadomo że to będą trudne i długie rozmowy i tylko dlatego chcesz zrezygnować z bycia mamą? Tyle pieniędzy przeznaczyliście na leczenie, może warto przeznaczyć je dla dziecka które już jest a nie ma mamy i taty. A jak sobie odpuścisz to zachodzenie w ciąże to kto wie, może wtedy zdarzy się cud.

          • Oliwio, pomódl się o przemianę wewnętrzną i zewnętrzną. Bierz przykład z Maryji i proś ją o pomoc. Niepokalana jest wzorem, dla każdego człowieka a zwłaszcza kobiety. Maryja zawsze była cicha i pokorna. Polecam poczytać Poemat Boga Człowieka Maryji Valtorty

            • Może Słoneczko masz rację, że sie oszukuję, ale to też nie tak do końca, bo myśl, że nie będę miała męża i dziecka jakoś mnie nie przeraża już, mam rodziców, rodzeństwo, przyjaciółki, kolegów ze szkoły, znajomych z pracy, nie odczuwa się tak bardzo tej samotności, bo właściwie mam z kim pogadac i spędzić weekend. Mam takiego dobrego kumpla i on mi powiedział prawde- że jestem kobieta, która nie ma problemu z przyciagnięciem do siebie faceta, ale z zatrzymaniem go na dłużej swoim charakterem. Na żone to każdy chce spokojna, delikatna kobiete a nie choleryczkę co wyrzuca za drzwi przy każdej kłótni i płacze z byle powodu. Dochodzi jeszcze kwestia, że jestem dość staroświecka w poglądach o stanie narzeczeństwa – tzn najpierw ślub, potem wspólne mieszkanie itp. a 98% mężczyzn nie będzie czekać do ślubu, taka prawda. Zaliłam się kiedyś mojej mamie i powiediała mi, że mam życie brać jakie jest i dziękować Bogu za to co mam. Tak też teraz robię – dziękuję Bogu za to że jestem sama, mam czas na film, książkę naukę angielskiego. I gdy przestałam prosić o tego męża, wypatrywać go, szukać, zastanawiać się czy spotkam, zaczęłam żyć własnym życiem, odzyskałam taki spokój, pogodzenie się z ta sytuacją, że aż przypomniały mi sie słowa tego księdza, że nie każdy zostaje powołany do małżeństwa i może ja tego powołania nie mam.

            • Oliwia, to, ze w ogóle sama widzisz te swoje wady, to jest już sukces. Bo najczęściej ktoś uważa, że jest super, W takim razie też nie wiem w czym problem się zmienic, skoro te wady znasz i wiesz jak działają negatywnie na innych, Jak pisze Józef konieczna jest praca nad sobą.

            • Oliwia ale nikt ci nie każe być desperatką, która biega za facetami i użala się nad swoją samotnością. Też tak mam, cenie sobie czas który teraz mam dla siebie, czas na film, książkę i naukę angielskiego. Ale to nie stoi na przeszkodzie, żebyś otwarła swoje serce na miłość. A ty nam i sobie próbujesz wmówić, że jesteś powołana do samotności, że już nigdy nie wyjdziesz za mąż, że nie utrzymasz faceta przy sobie. Ja mam też osobowość neurotyka, czyli choleryk połączony z melancholikiem, nad wadami można pracować, ale osobowości już nie da się zmienić. Dziękuj Bogu za to jaka jesteś, bo jeśli cię taką stworzył, to znaczy, że taka masz być, taki dał ci temperament. Ile mężczyzn tyle gustów na żonę, jeden chce cicha i spokojną, drugi chce przebojową i energiczną. Nie istnieje człowiek, który jednocześnie jest cichy i spokojny i przebojowy i energiczny, przynajmniej ja takiego nie znam. Ciesz się tą swoją samotnością, ale nie zamykaj się na miłość i nie mów że jesteś do samotności powołana, bo mnie to strasznie nerwi!! 🙂

            • Rodzice kiedyś umrą , rodzeństwo i przyjaciele pozakładają rodziny . Sporo tych znajomych będziesz bardziej widzieć na facebooku , czy naszej klasie niż na żywo . Nawet jeśli się z kim spotkasz raz na tydzień to pozostaje jeszcze 6 dni . Praca ?? tak , przez samotność możesz stać się pracoholiczką , zatracisz się w tym wszystkim , po czym , w pewnym momencie ockniesz się , że nikogo przy Tobie nie ma . Jest to bolesne nawet jeśli ma się twardy charakter . Człowiek jest zwierzęciem stadnym a kobieta tym różni się od mężczyzny , że potrzebuje często doceniania , że ładnie wyglądasz , że dobrze zrobiłaś , że kocham cię . Natura faceta jest inna , ale współczesne czasy każą Wam dorównywać nam , tyle tylko że po co ?? Z tego co piszesz , to wiekowo jesteś jeszcze młodą kobietą . Jeszcze nic nie jest przesądzone , zwłaszcza , że jak powiedział kolega , nie masz problemu z przyciąganiem , ale z utrzymaniem .

              Wiem , wiem , przyganiał kocioł garnkowi 😉 Ale piszę to z autopsji , gdzie rodzice już są wiekowi , rodzeństwo pozakładało swoje rodziny , znajomi i przyjaciele również , sporo z nich wyjechało z kraju . Jeszcze niedawno powtarzałem sobie i innym , że starzy kawalerowie są wpisani w nasze społeczeństwo , że tak ma być . Teraz już tak nie twierdzę , najłatwiej popaść w niewolę , w niewolę własnych myśli , że czegoś nie da się zmienić , że taki / taka juz jestem . Mnie nawrócenie się dało dużo , właśnie to , że się obudziłem , że zobaczyłem , że mam jeszcze szansę . Ty też się obudź , nie zasypiaj , jeszcze nie Twój czas . Nigdy takiego czasu nie będzie 🙂

            • Józefie wiem, że może nastąpić czas, że wszyscy się wykruszą bo będą mieli swoje życie, już jest tak że siostra ma męża i 2 dzieci a koleżanki za mąż wychodzą albo już wyszły. Józefie kocham kogoś, kto mnie zostawił, odszedł, zapomniał o mnie. Jedyny facet co wytrzymał ze mną 2 lata (ale on też miał trudny charakter). Nic nie zrobię z tym faktem, modliłam się Nowenna Pompejańską, Koronką, Lataniami do Tadeusza i Rity, do Jana Pawła II, dalej nie umiem pójśc dalej, dalej kocham tego człowieka a on ma mnie gdzieś. Nie będę się desperacko rzucać na kogoś, jak nie potrafię nikogo pokochać innego, musze wypić ten kielich samotności, to lepsze niż wchodzenie w związek z kimś, do kogo przekonana nie jestem, tylko po to aby nie być samą. Nie widziałam się z moim ukochanym od marca a dlaje go kocham, nie wiem kiedy z tego wyjdę….może już nigdy. Druga sprawa taka, że wybierać to będę mogła ale w rozwodnikach i wdowcach z dziećmi, już „przespałam”, zmarnowałam swój czas na normalne poukładanie życia.

  7. Oliwio zdaje się, że jesteśmy w takiej samej sytuacji nawet wiek mamy podobny:) też się modliłam NP o dobrego męża i cisza… Czy tak już zostanie nie wiem. Chociaż w przyszłości chciałabym mieć rodzinę, dzieci. Prowadzę dosyć intensywny tryb życia, więc nie mam czasu zbytnio nad tym rozmyślać. Ale czasami są takie chwile…. Zwłaszcza teraz zaproszenia od innych osób na ślub. Nieustanne pytania w pracy i od znajomych z cyklu:”jak to Ty nie masz chłopaka?, żartujesz, nie ściemniaj” itd. No cóż chciałam nie wyszło. Najwidoczniej do związków się nie nadaję:)

  8. Oliwio, nad wadami zawsze można pracować. Najważniejsze, że jesteś dobrym człowiekiem i masz dobre serce. Nerwowość, płaczliwość nigdy tego nie przysłonią, pamiętaj. Ja też kiedyś byłam pierwsza do tego by prowokować kłótnie, jakieś intrygi prowadzić. Zmieniłam się o 180 stopni pod wpływem smutnych wydarzeń w swoim życiu. Teraz już jestem bardzo łagodną osobą i gdy wszystko jest nie tak, do góry wznosi mnie to że wiem jakim człowiekiem chce być i że staram się być dobra dla innych. Może mnie po tym wpisie rozpoznasz, z którego świadectwa 🙂

  9. No właśnie kochane kobietki. Ciekawe rzeczy tu wypisujecie 🙂 . Jak zwykle zresztą. Oliwio, zostawił Cię bo jesteś nerwowa, zła, prowokujesz kłótnie, itd? No proszę. Jak dla mnie to dziwne. Dlaczego? Bo ja od zawsze byłam osobą spokojną, opanowaną, starającą się załatwić wszystko tak, aby było na spokojnie, bez nerwów. I co? I nic. Jedyne co się stało to doszłam do wniosku, że takimi kobietami to mężczyźni się nie interesują. Wolą wredne zołzy. Które i ich potrafią sobie ustawić i resztę dookoła. I wiecie co? Nawet przez pewien czas miałam o to żal do nich. Że nie potrafią sobie wyłapać tych spokojnych dziewczyn, a lecą za tymi pyskatymi, sprytnymi i potrafiącymi sobie owinąć faceta wokół palca lafiryndami. I ten żal na pewien czas przerodził się również w pyskatość i złośliwość. Bo skoro one wszystkie takie są i dzięki temu nie są same, to dlaczego ja mam być ta grzeczna, spokojna i dlatego sama? Obecnie mi to wisi. I nawet powiewa. Dostałam łaskę z Góry, która sprawiłą ze pogodziłam się z takim stanem rzeczy. Chcą wredne i pyskate? To niech sobie mają. Ja z natury taka nie jestem. I nie będę tego zmieniać. Więc znowu jestem cicha, grzeczna, spokojna… I sama. I pogodzona z tym. Jeśli panowie chcą to niech sobie szukają tych wrednych i pyskatych. Skoro nie potrafią zobaczyć piękna w tych spokojnych kobietach…. Kiedyś zobaczą tego owoce. I oby jeszcze przed ślubem. Po prostu idą na łatwiznę. Bo przy takiej spokojnej dziewczynie trzeba się „narobić” zanim ta się otworzy, a te wredne zołzy takich problemów raczej nie mają.
    No i drogie panie, zostaje jeszcze jedna sprawa. Mi jako spokojnej osobie nie wolno wyrazić nawet odrobiny jakiegoś żalu, czy flustracji jakąś sytuacją, czy nawet nie wolno mi wyrazić swojego strachu przed czymś. Dlaczego? A no dlatego, ze panowie wyuczeni przez takie wredne zołzy i histeryczki, ci którzy jeszcze w porę uciekli od takich, potem są bardzo wyczuleni i często bezpodstawnie na takie zachowania. Zwyczajnie obrywa się wtedy od histeryczek, od niestabilnych emocjonalnie, itp. 🙂

    • Nie rozumiem tej filozofii o zołzach, wrednych i pyskatych, nie wierzę w to. Owszem kobiety powinny mieć swoje zdanie, być partnerem w związku, a nie niewolnicą albo dyktatorem. Może o to trzeba się postarać na początku związku, może mężczyznę trzeba potraktować poważnie, jak człowieka, a nie jak „misiaczka” albo „drania”. Może trzeba przestać się bawić w grę miłosna za zacząć kochać. Ja bym to tak rozegrała, gdybym miała okazję

  10. I przestań już się użalać nad sobą Oliwio. Tak naprawdę masz w tym momencie zaniżone poczucie własnej wartości. Nie Ty jedna jesteś sama. Nie Ty jedna modlisz się o dobrego męża. I tylko jedyny Bog wie jak to się wszystko poukłada. Nie rób sobie z mężczyzny bożka, bez którego Twoje życie nie ma sensu. Naucz się żyć sama. Radzić sobie sama. I finansowo i psychicznie duchowo. Wiem, ze Cię w żaden sposób moje słowa nie pocieszą. Zapewne jedynie wkurzą i znowu mi napiszesz, ze jak zwykle na Ciebie najeżdżam. Spoko. Tylko, ze nie Ty jedna jestes sama. Jesteś jeszcze młoda i na pewno wszystko CI się ułoży. A naprawdę na tym świecie sa poważniejsze problemy niż brak faceta. Skoro uważasz, ze 98% facetów nie widzi sensu czekania z seksem do ślubu, to po co tracisz swój czas na nich. Szkoda czasu na takich facetów. Naprawdę lepiej być samą. W pojedynkę też można pięknie przeżyć życie. Jełśi Cię to w zaden sposób nie przekonuje, to poczytaj sobie to forum:
    http://pompejanska.rosemaria.pl/2014/01/meg-zobaczymy-co-dalej/comment-page-50/#comment-22581
    Forum żon zostawionych przez mężów… Chciałabyś tam dołączyć? Sądzę, że niekoniecznie. Więc zrozum, że to że nic nie wyszło z tymi Twoimi byłymi to może być największe błogosławieństwo dla Ciebie. Nawet jeśli tego nie widzisz, albo nawet jeśłi widzisz rzeczy dokładnie odwrotne. Nie wiesz co dzieje się w czterech ścianach.
    I wiesz, nie chcę nikogo oceniać, ale uważam, ze sporo kobiet których małżeństwa się rozpadły, jest samych sobie winnych. Bo nie stawiają tym facetom żadnych wymagań. Ani przed ślubem, ani po ślubie. PoNa ten temat też trochę wiem. Skad? Jak czlowiek jest od zawsze sam, to w pewnym momencie zaczyna obserwować relacje w parach z jego otoczenia.

  11. Mężczyźni kochają zołzy – to fakt, ale tylko na początku. Ja może i jestem zołzą, ale to też dlatego, że życie nauczyło mnie, że nie można każdemu ufac i otwierać swojego dobrego serca, wiekszość osób tylko to wykorzysta. To, że jestem teraz taką zołzą, która nie pokazuje że jej zależy, nie stara się o faceta, olewa wręcz i zajmuje sie sobą rzeczywiście działa na mężczyzn, coś jest w tym, że jak powiem mężczyznie że nie jestem zainteresowana to on potem jeszcze bardziej się nakręca. Znam takiego jednego, który juz od pół roku średnio 3 razy w miesiącu mnie gdzieś zaprasza i chce się spotkać, a ja od pół roku regularnie mówie mu że nie. Chłopak sie nie zniechęca, wręcz przeciwnie, usłyszalam „wyslij mi chociaż twoje zdjęcie bo tak dawno cie nie widziałem” , a tak naprawde powinien mnie znienawidzić. Moj były lubił kobiety z charakterkiem, mysle, że strasznie mu sie to podobało, że mam swoje zdanie i potrafie na swoim postawic. Jak bylismy już ze soba tak długo, że zaczal widzieć, że mi zależy, jak rozmawialiśmy o swojej przyszłości, jak pokazałam mu że moge stać 3 godziny w kuchni aby mu coś zrobić do zjedzenia, jak czasem sama od siebie siadałam mu na kolana przytulałam i mowiłam jak bardzo jest dla mnie ważny, jak pokazałam że jest dla mnie kimś wyjątkowym, to był koniec naszego związku, przestałam go interesować. Nagle stwierdził, że mu sie wypaliło, że chyba cos czuje do swojej byłej dziewczyny i musi sobie ze swoją była dać szanse. A ta jego była- 4 lata temu zabawiła się z nim, potraktowała jak faceta od jednego, on dla niej rzucił wszystko, wyjechał z kraju, ona po miesiącu miała innego i kazała mu się wynosic i zakazała sie kiedykolwiek odzywać. Podobno juz wcześniej go zdradzała, bo to była taka wyzwolona kobieta, uzależniona od kwestii łóżkowej. On wrócił popłakany z powrotem do Polski i do dzis za nia jak widać płacze i tęskni. Słowa mojego byłego o niej ” ona była taka bez uczuć, wszystko olewała, niczym nie przejmowała, w ogóle nie chciała ślubu i dzieci, mi się to strasznie podobało”. Wiem, że jak kiedyś się zakocham znowu to też przyjdzie czas, że z zołzy zrobie sie potulna i to będzie mój koniec. Miłość to gra, w której przegrywa zawsze ten kto bardziej kocha i bardziej mu zależy. Lepiej czasem naprawdę być samej, zainwestować ten czas w swój rozwoj, poczytać coś, nauczyć się czegos nowego, pojechać gdzieś zobaczyć trochę świata. Choć jak modliłam się NP to mocno wierzyłam, że napiszę tu świadectwo niczym love story, że wszyscy się tu popłaczecie i nawet niewierzący uwierzą, jak to cuda zaczęły się dziać i odnalazłam miłość swojego życia. Byłam wręcz przekonana, że Maryja mnie z tym nie zostawi w tej rozpaczy, że nie będzie głucha na mój płacz i błaganie. Żadnych cudów w mojej intencji nie było, właściwie to nic sie nie zmieniło, jest tak samo jak przed NP,dalej kocham tego drania, Matka Boża mi sie nie śniła, dając jakis znak, żaden uroczy Alechandro nie porwał mojego serca. Siedze sama w domu i często płacze oglądając Bridget Jones, bo widze w niej siebie. Najwidoczniej nawet dla Matki Bożej moja intencja to sprawa beznadziejna. Brak mężczyzny i nieszczęśliwa miłość to nie koniec świata, byle do 50 sie jakoś przemęczyć, potem myslę już będzie z górki. Aczkolwiek macie moją obietnicę, że jeśli moja intencję Bóg wysłucha i będę szczęsliwie zakochana, a osoba która spotkam nie będzie oszustem, agresoerm, rozwodnikiem, pijakiem, narkomanem ani kryminalistą, podzielę sie niezwłocznie moim świdectwem.

    • Oliwia wiesz co to jest miłość bezwarunkowa? Taka miłość jest tylko prawdziwa i takiej ci z całego serca życzę, żebyś przemieniła swoje myślenie. Też kiedyś tak myślałam, ale to jest ściema na potrzeby komercji, nawet taka książka jest „Mężczyźni kochają zołzy”, (ciekawe ile już na niej zarobili) to wszystko po to żeby ludźmi manipulować i na nich zarabiać, wiesz ile się zarabia na nieszczęśliwej miłości, na rozwodach, na singlach, na samotności, na poradnikach jak się zakochać, jak ubrać na randkę, na portalach randkowych. Druga sprawa to próba manipulowania kobietą, masz być „zołzą”, nie dobrą, delikatną, wrażliwą, opiekuńczą, tylko zołzą, ty już w to wierzysz. A kolejne kłamstwo, to że miłość to gra, ta strona która to dobrze rozegra będzie szczęśliwsza, popatrz jaka bzdura, a gdzie wzajemność, poszanowanie, gdzie miłość jest w tej grze. Dziewczyno nie daj sobą manipulować całym tym fikcyjnym światem, tylko szukaj prawdziwej miłości. Matka Teresa z Kalkuty „Miłości się nie wybiera. Miłość się tylko DAJE”

  12. Miłość bezwarunkowa to miłość jaką doznaję od moich rodziców, siostry, ale na pewno nie dał mi jej żaden mężczyzna, nie wszyscy meżczyźni kochaja zołzy, podobno jest tak, że na początku sie to podoba jak kobieta jest taka nieustępliwa, ale na dłuższą metę to mężczyzna też człowiek 🙂 potrzebuje czuć się kochanym, docenionym, przytulonym przez swoją żone i na żony przeważnie faceci wybierają takie cisze, spokojne, ciepłe kobiety. Miłością bezwarunkową kocham oprócz moich rodziców i rodzeństwa także swojego byłego, choć wiem, że nie zasłużył. ‚ „Miłość się daje” – ja ją już aż za dużo dałam (jeśli chodzi o mężczyzn) i w zamian otrzymałam odrzucenie i pogardę.
    Nie robię z mężczyzny Boga, nie modlę się już o żadnego męża nawet, poddałam się, nie widzę sensu, bo czy sie modlę czy nie jest tak samo, nie uważam też że posiadanie męża jest tak ważne, szczerze gdybym mogła wybierać to wolałabym dostać teraz jakąs lepszą pracę niz lepszego faceta, bo ta którą teraz mam mnie wykańcza nerwowo, a obiecanej premii nie widzę juz 2 miesiąc. A wyznania porzuconych żon na tej stronie też mnie jakoś nie podbudowuą – że się mam lepiej bo ślubu nie miałam, żal mi tych kobiet, nie czuję się wcale lepsza przez to a te wyznania tylko mnie przygnębiają, że są na tym świecie faceci tak podli, że mogą mieć cudowne żony, dzieci i to wszystko zostawić i uciec do kochanki czy w alkohol….można nabrać tylko uprzedzenia jak się czyta takie coś.

    • Poddaję się, Oliwia w takim razie bądź sama jeśli to cię uszczęśliwi. Tylko nie mów, że jesteś do tego powołana, że tak Bóg ci kazał, bo prawda jest taka, że sama sobie tą samotność wybrałaś „szczerze gdybym mogła wybierać to wolałabym dostać teraz jakąs lepszą pracę niz lepszego faceta”

  13. a mnie Bog nie dal ani meza, ani dzieci, teraz jest za pozno. I nie zamierza mnie wyleczyc z choroby, na ktora cierpie od 4 lat.

A Ty co o tym myślisz? Napisz!